Dodaj do ulubionych

pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu

28.08.06, 12:53
Mam problem. Mieszkamy razem z moim narzeczonym. Ślub już niedługo...niedawno
dowiedzialma sie ze z piatku na sobote czyli tuz przed naszym slubem, w ta
jedyna noc i w ten jedyny i niepowtarzalny dzien u nas w domu bedzie spał
kolega ( wsraz ze sowja zona) mojego przyszlego meza.Kolega ten przylatuje z
zahgranicy na nasz slub i nei ma sie gdzie podzaic. Gdyby to nie był slub to
niech sobei nocuja u nas nawet tydzien, nie przeszkadza mi to, ale nei w
dzien slubu. Mysle ze bede dosc zdenerwowana faktem wychodzenia za
mąz....nei chce zajmowac sie jeszcze goscmi , przed wyjsciem do fryzjera
robic sniadanie itp. Zaproponowalam zeby spali w hotelu ( zapalce za to
osobiscie) Widze ze narzeczonemu jest przykro z tego powodu, bo to jego
bliski kumpel...Co robic?? Nie chce nikogo urazic, ale zdrugiej strony to
jest nasz dzien i chce miec spokoj. Jak sie zachowac?? Doradzcie.Pizdrawiam
PS Bisous pour ma copine KAPRYLDA81 smile
Obserwuj wątek
    • monia76 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 12:55
      rozmawiac z narzeczonym az do skutku. imho organizacja noclegu w hotelu jest
      najlepszym wyjsciem dla wszystkich - w koncu goscie tez potrzebuja miejsca,
      gdzie moga sie w spokoju przygotowac do wesela.
      • agnrek Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 12:57
        A tak w ogóle co to za gość niekumaty, że w dniu ślubu chce się Wam wwalić na
        głowę smile Sam powinien zrezygnować.
    • agnrek Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 12:56
      No bez przesady, od kiedy to nocowanie w hotelu jest urażeniem gościa???
      To ta nasza staropolska gościnność każe kłaść gościa na podłodze albo na
      kanapie, kazać mu stać w kolejce do łazienki i w dniu ślubu nie miec dla niego
      czasu. A przecież można zrobić i jemu i nam wygodnie.
      • kingadpl Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 13:00
        Porozmawiaj z narzeczonym i powiedz ze bedziesz zestresowana i mozesz bez
        powodu nakrzyczec na gosci, a tym na pewno ich urazisz. Wiec lepiej jednak w
        hotelu. smile)
        • szara82 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 13:04
          Tylko hotel, albo jakaś inna familia. U Was będzie wystarczająco dużo robotysmile
          • ashton Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 28.08.06, 13:12
            Zdecydowanie hotel. Musicie oboje mieć W MIARĘ spokojną noc przed ślubem - a
            nawet najmilszy gość spokoju nie zapewni...
    • wanderluster Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 11:41
      Hotel jest dobrym pomyslem, ale jesli narzeczonemu zalezy, a gosc to bliska
      osoba, to moze spojrzec na to inaczej - moze to bedzie pomoc? Mysmy brali slub
      w mojej rodzinnej miejscowosci i spalismy u rodzicow, tam tez 6osobowa rodzina
      meza. Bylo wesolo, nikt sie nie spodziewal "obslugi". Taka para bliskich
      przyjaciol moze pomoc zdenerwowanym mlodym, moze to oni zrobia Wam sniadanie?
    • vzorka Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 12:05
      Popieram wiekszość, noc w hotelu im nie zaszkodzi.
      A pomyśleliście co bedzie w noc poslubną? Też beda u was nocować?
      • ewa741 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 12:12
        > A pomyśleliście co bedzie w noc poslubną? Też beda u was nocować?
        A co? W jednym pokoju mają nocować czy moze w łózku? A moze panna młoda będzie
        takie jeki z siebie wydawać?


    • kattty Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 12:15
      to ja w tym przypadku mam jeszcze lepiej..mnie na glowe w dniu slubu-okolo 10
      rano-slub o 17-chce sie zwalic rodzina meza-najblizsza..bo mieszkaja 500km od
      nas..(5 osob)niby ok...ale nie wyobrazam sobie sie nimi zajmowac-dla mnie
      wyjsciem idealnym byloby gdy zjechali kolo 15..kawka, ciasto i do kosciola a nie
      o 10! o holetu-podobnie -nie chca slyszec (bo dodatkowe koszty!ja bym je
      poniosla!-tym bardziej nie chca slyszec!), mam tylko tate, mysle ze bede
      potrzebowala jego pomocy by mnie zawiesc to fryzjer , to kosmetyczka to wiazanka
      na slub..to do zdjec do fotografa...(sama prawa jazdy nie mam, maz tez, zadne ze
      swiadkow rowniez!)i wychodzi na to ze powinnam ich zostawic na pastwe losu w
      domu..co wiecej do nich nie dociera ze stawiaja mnie w niezrecznej sytuacji!poza
      tym nie sadze ze beda sie czuli komfortowo jak ich zostawie caly dzien bez
      obiadu-a naprawde nie wiem kto sie tym zajmie-same wiecie z doswiadczenia ze w
      tym dniu czas leci jak oszalaly!szkoda gadac...
    • mychakrzycha Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 13:13
      Ja podchodzę do tego troszkę inaczej.
      Dzień wcześniej przyjedzie mój brat z żoną - cieszę sięsmile ale oni bardziej będą
      gośćmi rodziców niż naszymi (rodzice zajmują parter, my piętro i poddasze
      domku, ale mamy niezależne mieszkania). Chętnie z nimi posiedzę w piątek
      wieczorem i pogadam - dawno ich nie widziałam. A jak nie będą zmęczeni podróżą,
      może nam w czymś pomogą smile
      Proponowałam rodzicom N, żeby przyjechali do nas (nie do rodziców) w piątek,
      ale nie będą jechali sami i nie mogą przyjechać w piątek, bo nie wszyscy mają
      piątek wolny jak oni.
      Mam nadzieję, że świadek mojego N przyjedzie wcześniej, żeby panowie zajęli się
      autem jak jak będę się relaksowała u fryzjera i kosmetyczki - wracając zabiorę
      swoją świadkową (przyda się jej wsparciesmile).
      Sporo gości planuje przyjechać ok 13 (ślub o 18) i chcemy przygotować dla nich
      skromny poczęstunek w domusmile Kilkanaście osób będzie spało u nas w domu, więc
      wg mnie mogą śmiało przyjechać wcześniej zobaczyć co gdzie i jak, żeby potem w
      nocy nie błądzili (my mamy nocleg w miejscu wesela).
      Jeżeli więc ten kolega jest bardzo bliskim kolegą Twojego przyszłego męża, nie
      przejmuj się. Niech tylko Twój przyszły powie mu wcześniej, że prosicie o
      wyrozumiałość, że będziecie mieli sporo spraw, że mają się czuć jak u siebie i
      mają sobie sami zrobić śniadanko. A wieczór wcześniej może dzięki nim się
      odprężyciesmile Głowa do góry i spójrz na wszystko optymistycznie.
    • kiwigirl Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 13:44
      szczerze nie wiem w czym masz problem.

      u nas spał w mieszkaniu (na rozkładanej sofie która zajmuję cały nasz "duży"
      pokój) brat M. od czwartku przed ślubem do chyba wtorku po (wtedy razem
      pojechaliśmy do Krakowa). z wyjątkiem nocy poślubnej - wtedy faktycznie nie
      wyobrażam sobie mieć w mieszkaniukogoś innego, szczególnie przy mieszkaniu
      wielkości naszego 30m2 big_grin

      szwagier nie oczekiwał bynajmnie ze mu zrobię śniadanko, schodził z drogi gdy ja
      poprzedniego wieczoru sie "pakowałam" - czyli przygotowywałam rzeczy o których
      nie nalezy zapomnieć w dniu slubu. rano w sobote wstałam, gdy sie myłam mój
      jeszcze-nie-maż zrobił mi śniadanko i kawę. szwagier nie wychylał sie z łóżka smile

      gdy tata po mnie przyjechał (bo sie przygotowywałam u rodziców) M. i szwagier
      zostali w domu naszym, M. jako ze to jego brat sie nim zajął, rzem robili
      śniadanie i spedzili czas do ślubu, co chyba M. na dobre wyszło smile

      na noc poślubną wydelegowaliśy go spać do znajomego, ale gdyby nie było takeij
      możliwości to by spał w hoelu, i serio nie było nawet słowa ze ktoś (on lub M. )
      miałby o to żal.
    • fragles78 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 13:56
      Słuchajcie ja to miałam super!!!!!!!!!Mieszkaliśmy z mężem już przed ślubem
      razem i na głowe zwaliło nam się 5 osób + pies. Koszmar po prostu!!To była
      rodzinka mojego męża i mimo, że są dość bogaci nie zaproponowali nawet, że
      mogliby nocować w hotelu. A powiedzieć im wprost to troche było głupio.
      Sytuacja była bardzo niezręczna, bo nie mamy dużego mieszkania i wszyscy na
      kupie byli. Najgorsza była noc poślubna(a raczej jej brak) z teściową za ścianą
      i z całą ekipą. A najgorsze było to, że zmęczenie robi swoje i
      naprawdę "obrabiać" gości i skakać koło nich w dniu własnego ślubu to nie jest
      fajna sprawa. W domu rodzinnym też cała ekipa + przyjezdni w komplecie, więc
      nie było mowy o jakimkolwiek przygotowaniu sie tam. Czasem ludziom jednak
      brakuje taktu...Ja w każdym razie swojego ślubu nie wspominam specjalnie miło-
      było kupe nerwów, zamieszania i roboty przy gościach, którzy nie potrafią sobie
      kubka kawy zrobić;-((((Byłam kłębkiem nerwów przez to.
    • nionczka Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 14:04
      Szkoda, ze czlopak sam nie widzi, ze sprawia komus problem. Trzeba bedzie
      wytlumaczyc narzeczonemu, ze nie chcesz nikogo w domu, nawet bliskich osob.
      W hotelu naprade bedzie im wygodniej i swobodniej. I co ztego, ze Twoj
      narzeczony to jego przyjaciel jak nie bedzie mial dla niego czasu.
      • ashton Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 14:13
        U nas miała z piątku na sobotę nocować siostra z mężem i córką, nie wydawało mi
        się to problemem (chociaż mieszkanko 20 mkw), ale ostatnio sama zadzwoniła i
        prosiła, żeby im hotel zamówić... faktycznie tak lepiej.
      • manti75 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 14:24
        to chyba wszystko zalezy od tego jacy to sa goscie i spojrzenia ...
        1:zamiast przyjaciela meza jest to twoja bliska kumpela , przyjaciolka..?
        2:moze nie sa to tacy gosci wokol ktorych trzeba skakac i pokazywac sie jako
        super gospodyni ? zreszta oni wiedza jaki jest cel ich podrozy i noclegu i
        chyba zdaja sobie sprawe z bieganina przed weselem
        3:mieszkacie razem ...ta noc bedzie az tak sie roznila od innych ?smile)))

        sytuacja u mnei byla podobna: kawalerka , mamy psa, przyjechala do nas
        przyjacioka (600km) z mezem i 5 letnim dzieckiem,przyjechala 5 dni wczesniej i
        wyjechala 2 dni po slubie ..i bylo super, kupa smiechu , rozlunienie przed
        weselem , swietne wieczory , a przy tym bardzo mi pomogla , nie interesowalo
        mnie prasowanie koszuli meza, gotowanie(a robi to wysminicie) itd ....a maz
        cieszyl sie ze przynajmniej przez tydzien pojadl jak nigdy, ja mialam luzy.nie
        bylo zadnego skrepowania nadskakiwania , czuli sie jak u siebie i jestem im
        wdzieczna ze przyjechali wczesniej.
    • fragles78 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 14:09
      Oj otwierałam gębę, otwierałam...sąsiedzi też słyszeliwink)))Tylko, że mój facet
      jest uparty jak wół a szczególnie jesli chodzi o jego rodzine....
    • mysza_klapsiara Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 16:04
      Powiedzieć Narzeczonemu, to co nam. Powinien zrozumieć.
      • vzorka Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 20:40
        Noc poslubna napewno sie rózni od tych poprzednich nocy, to jest tak samo jak z
        pierwszym tańcem , tez napewno nie jest to pierwszy jaki zatańczycie ze sobą a
        jednak sie różni! Ja by nie chciała sie kochac z moim mężem wiedząc ze za
        ścianą ktoś jest i wie że to robimy, chciałabym miec wolne mieszkanko
        i "buszować" po nim.
    • wetlinka Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 29.08.06, 20:51
      ja 2 dni przed weselem miałam najazd rodziny (około 8 osób) i kumpeli ze
      studiów wraz z chłopakami 4 osoby) i było swietnie. Spędziłam bardzo miło ten
      czas, wyluzowałam się. dodam, ze mieszkaliśmy w 2 domkach wolnostojacych -
      jeden mój, drugi mojej siostry. jedynym problemem była łązienka....smile
    • jo_miekka Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 02.09.06, 11:44
      U mojej siostry z piatku na sobote spało chyba z 6 osób.
      U kuzynki chyba z 10 (nawet na podłodze w kuhni) i to także w noc poślubną (hehe czyli o tej 7 rano, kiedy wróciliśmy z wesela).
      Nikt nie robił problemów.
      Grunt żeby ci "goście" wiedzieli, że nikt koło nich w taki dzień skakał nie będzie.
    • a_weasley Hbr 21:3 02.09.06, 12:00
      as_agnes napisała:

      > u nas w domu bedzie spał kolega ( wsraz ze sowja zona) mojego
      > przyszlego meza.Kolega ten przylatuje z zahgranicy na nasz slub
      > i nei ma sie gdzie podzaic.

      Chrześcijański uczynek podróżnych w dom przyjąć. I piękny początek nowego życia.

      > nei chce zajmowac sie jeszcze goscmi , przed wyjsciem do fryzjera
      > robic sniadanie itp.

      A kto Ci każe? Duzi są, chyba umieją sobie ugotować herbatę albo kanapkę zrobić.
      Zajmować się z nimi jak wiekową babcią nie masz żadnego powodu.
      • minerwamcg Re: Hbr 21:3 02.09.06, 17:52
        > A kto Ci każe? Duzi są, chyba umieją sobie ugotować herbatę albo kanapkę
        zrobić.
        > Zajmować się z nimi jak wiekową babcią nie masz żadnego powodu.

        No właśnie. Najlepiej pogadaj z żoną kolegi jak kobieta z kobietą: tu jest
        kawa, tu herbata, cukier, pieczywo, talerze w szafce, jedzenie w lodówce.
        Rządźcie się tym jak i kiedy chcecie, bo sama rozumiesz, że ja w takim dniu nie
        mam głowy.
        Powinna zrozumieć. Jest żoną kolegi, tzn. sama też miała wesele...
    • olaimikolaj Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 03.09.06, 00:47
      mnie troche dziwi takie podejscie, przeciez Ci ludzie przylatuja z daleka na
      Wasz slub!!! Na nasz slub przylecial przyjaciel mojego meza, przyjechal w srode
      przed slubem, mieszkal i nas, takze starsza ciocia (z pokolenia mojej babci)
      tez mieszkala u nas od piatku przed slubem, duza czesc rodziny przyjechala do
      nas w poludnie w dniu slubu.
      przyjaciel nie dosc ze nie byl dla mnie ciezarem, to jeszcze nam pomagal, czul
      sie jak gospodarz gdy inni przyjezdzali, a ciocia tez byla pomoca.
      nie rozumiem takiego podejcia, ja sie cieszylam, ze komus chcialo sie tak
      daleko jechac by byc z nami w tym szczegolnym dniu.
      • malgoszac Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 03.09.06, 01:11
        a ja sobie nie zycze ( i innym tez wink)zadnych takich sublokatorow w mieszkaniu.
        Hotel to jedyne wyjscie
      • minerwamcg Są goście i goście - refleksja 03.09.06, 11:53
        Wszystko zależy od tego, co to za goście. Jeżeli Gościowa jest nadęta pimpcią,
        która siądzie na kanapie i co pięć minut będzie żądała herbatki, kawki,
        śmietanki, cukru trzcinowego, bo ona innego nie używa, jajka na miękko
        gotowanego przez cztery i pół minuty bo ona innego nie jada, grzanki dobrze
        wysmażonej ale nie twardej, bo ona twardych nie znosi, serka nie z koperkiem
        tylko ze szczypiorkiem, bo ona koperku nie lubi, a wszystko okraszone
        opowieściami, jak witworne i wikwintne było jej własne wesele... Aaaargh, to
        faktycznie, zagryźć i zakopać, a potem dobrze umyć zęby.

        Ale jeżeli gość jest jak u Oli i Mikołaja, swój człowiek, to zmienia postać
        rzeczy radykalnie. Taka Gościowa-anioł zrobi śniadanie dla wszystkich, skoczy
        pannie młodej po zapasowe pończochy, zrobi i podsunie kawkę, zadzwoni do tego
        cholernego zakładu zapytać, czemu zaraza fryzjerka się spóźnia, przyszyje do
        sukni kokardkę, która w ostatniej chwili się odpruła, a przede wszystkim
        wesprze psychicznie udowadniając na przykładach, że wszystko jest ok. i uda się
        doskonale.
    • trusia29 Re: pomóżcie, sublokatorzy w dniu ślubu 03.09.06, 09:32
      dla mnie ni był to problem - moja przyjaciół a (i świadkowa jednoczesnie)
      nocowała z mężem tuz przed naszym slubem i bylo w sumie lepiej - towarzystwo
      innych osób zmniejszyło stres... moze nie bedzie zle?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka