Dodaj do ulubionych

Żałuję...

05.09.06, 18:29
...,że wziełam ślub.

Zawsze nie byłam zwolenniczką ślubów ale jednak stanełam na slubnym kobiercu
i teraz strasznie tego załuję, chociaż od ślubu mineło 2 tygodnie.

Kocham mojego męża ale jest we mnie coś co zawsze mi mówiło, żeby tego nie
robić.
Jest mi tak źle, że po prostu siedzę i ryczę a do tego zastanawiam się już
nad rozwodem...
Obserwuj wątek
    • inkageo Re: Żałuję... 05.09.06, 18:35
      A co takiego zmienił ślub w Twoim życiu? Smutno Ci bo czujesz, że straciłaś
      wolność, czy między wami wydarzyło się coś złego? Na pewno nie jest tak źlesmilesmile
      • boni_76 Re: Żałuję... 05.09.06, 18:43
        No właśnie. Co właściwie zmieniło sie od tamtej pory w Twoim życiu?
        Małżeństwo nie ogranicza ale daje większe możliwości.
        Owszem, trzeba się starać, pielęgnować uczucie i związek. Dochodzą nowe
        obowiązki. Zmienia sie tryb naszego życia ale żeby aż tak żałować.
        Weź się w garść. Znajdź pozytywne strony małżeństwa te, które widziałaś mówiąc
        tak przy zaręczynach. Wszystko sie ułoży.
        -
        "Experience is the name everyone gives to their mistakes"
        OSCAR WILDE
    • annajustyna Re: Żałuję... 05.09.06, 18:42
      A dlaczego od razu rozwod??? Skoro go kochasz??? Zasluzyl sobie czyms???
      • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 18:46
        Wszystko z moim mężem jest dobrze ale jest we mnie coś czego nie potrafię
        opisać co mówi mi, że żle zrobiłam.

        Zaczełam się ostatnio zastanawiać, że są miedzy nami rzeczy, które bardzo nas
        różnią, jest mi jakoś tak dziwnie. Niby chciałam wziąść ślub i byłam szcześliwa
        a teraz jakoś patrze na nie które sprawy i widzę, ze juz nie mam odwrotu, nie
        mogę tak po prostu odejść jak coś będzie nie tak w naszym związku..
        • kingadpl Re: Żałuję... 05.09.06, 18:48
          przeciez razem jestescie silniejsi... Lepiej we dwojke niz samemu.. Zrob cos
          innego, przyjemnego, jakies hobby, a to przejdzie. Wyjedzcie gdzies razem.. smile)
          3maj sie!
          • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 18:54
            Może to jakaś depresja po-ślubna mnie dopadła ale czuję się fatalnie, to już
            trwa od jakiegość czasu bo już przed ślubem zaczełam widzieć rzeczy, które
            kiedyś mniej mnie irytowały a teraz doprowadzają mnie do szału.
            Wróciliśmy właśnie z wakacji ale na wet wtedy ciągle myślałam, ze źle zrobiłam.
            Jetsteśmy w związku ponad 10 lat, dobrze się znamy i kochamy ale ja jednak
            wolałabym być w wolym związku i mieć tą świadomość, że zawsze można odejść.
            Zastanawiam się tylko co mnie do tego slubu skłoniło...ale chyba moja głupota i
            brak odpowiedzialności..
            • annajustyna Re: Żałuję... 05.09.06, 18:57
              Hmmm...Czyzby klasyczne wypalenie po wielu latach b. dlugiego zwiazku na tzw.
              kocia lape??? Brak namietnosci, tego cos??? Poczucie wrecz braterskiej bliskosci
              z mezem...No, no...
        • boni_76 Re: Żałuję... 05.09.06, 18:50
          Nie możesz od razu myśleć, że coś będzie nie tak. Kochacie się, jesteście razem
          i to jest najważniejsze. Pomyśl. On wybrał Ciebie na towarzyszkę życia, na
          dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Dla niego jesteś tą Jedyną. Niewycofuj
          sie tak łatwo.
          Poza tym przeciwnieństwa się przyciągają.
        • inkageo Re: Żałuję... 05.09.06, 18:51
          Ja uważam, że dopóki w związku nie ma dziecka to ta wolność jednak jest.. A
          odejść nigdy nie jest łatwo.. Głowa do górysmilesmile
        • chmurcia4 Re: Żałuję... 05.09.06, 18:56
          depresja przed ślubem czy też u niektórych normalne. Ni e przejmuj się tym -
          wszystko co wydarzyło teraz u ciebie (ślub-wesele-goście-opinia innych)
          powoduje, że czujesz się wtym zagubiona i niepewna. Daj sobie czas - musisz
          albo się zastanowić czy to wpływ chwili, czy faktycznie krok nie w tą stronę.
          moja kuzynka miała coś takiego trzy dni przed ślubem, z kolei kolega dwa dni
          prze ślubem, gdy już goście byli "na miejscu", wszystko odwołał, a z narzeczoną
          nadal są ze sobą. Takie dziwne myśli dopadają nas wcześniej lub później, ale
          nim zrobimy kolejny krok, musimy być niemalże w 100% przekonani, że on będzie
          dobry!

          Moja rada - nosek do góry - daj sobie szansę i nie patrz na to, że ślub i biała
          suknia to super, ale już życie zobrączką to źle.

          Życzę dużo spokoju wewnętrznego i dobrej, przemyślanej decyzji wink Trzymaj sięsmile
        • lucilla Re: Żałuję... 05.09.06, 18:57

          wiesz, moze jest tez depresja poslubna (nie tylko poporodowa)wink

          Zaczełam się ostatnio zastanawiać, że są miedzy nami rzeczy, które bardzo nas
          > różnią, jest mi jakoś tak dziwnie.

          ale chyba sie nie pojawily z dnia na dzien. Wiedzialas, ze sa i mimo tego (a
          moze wlasnie dlatego) kochalas go i nadal kochasz.

          widzę, ze juz nie mam odwrotu, nie
          > mogę tak po prostu odejść jak coś będzie nie tak w naszym związku..

          A gdyby slubu nie bylo to bys tak poprostu odeszla, gdyby cos bylo nie tak?

        • vegeta27 Re: Żałuję... 05.09.06, 18:58
          było dalej jechać na karcie rowerowej!
          Wiesz mi to szkoda twojego faceta...
          Zupełnie nie rozumiem po co brałaś ślub ?
    • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 18:58
      Jest mi naprawdę tak źle z tą sytuacją, że siedzę i ciągle płaczę, nie poszłam
      na wet dziś do pracy.
      Mam wątpliwośći co do tego ślubu dlatego szukam powodu dlaczego tak jest.
      • vegeta27 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:00
        Może marzyłaś o roli uciekającej Panny Młodej
    • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 19:04
      Te wątpliwości zawsze gdzieś pojawiały się w naszym związku. Moj mąż to bardzo
      dobry człowiek ale są miedzy nami takie różnice, które od jakiegoś czasu
      zaczeły nas dzielić.
      Przed ślubem też były myśli aby się wycofać ale potem na chwile mineły a teraz
      powróciły z podwójną siłą
    • inkageo Re: Żałuję... 05.09.06, 19:04
      Może kilka lampek wina pomożesmilesmile Na mnie to czasem działawink I melissa z
      pomarańczą, jest w każdym Rossmaniesmile A najlepiej pomaga szczera rozmowa z kimś
      bliskim..
      • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 19:06
        Jedyny bliskie mi osoby to - osoby z tego forum
    • joasia84 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:05
      Wiesz co przepraszam, jeśli Cię urażę ale rozśmieszyłaś mnie tym postem.
      Myślałam, że masz 19 lat ale pewnie więcej sądząc po stażu związku. Więc gdzie
      odpowiedzialność i dorosłość??
      • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 19:06
        joasia84 napisała:

        > Wiesz co przepraszam, jeśli Cię urażę ale rozśmieszyłaś mnie tym postem.
        > Myślałam, że masz 19 lat ale pewnie więcej sądząc po stażu związku. Więc
        gdzie
        > odpowiedzialność i dorosłość??


        Sama się nad tym teraz zastanawiam...!
        • joasia84 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:09
          sylwusek napisała:
          > Sama się nad tym teraz zastanawiam...!

          A nie zapóźno trochę??
          • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 19:13
            joasia84 napisała:

            > sylwusek napisała:
            > > Sama się nad tym teraz zastanawiam...!
            >
            > A nie zapóźno trochę??
            >

            Chyba już za późno, dlatego tak bardzo mnie to teraz dręczy.
            • joasia84 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:17
              Czy mogę zapytać jaki ślub braliście kościelny czy cywilny??
              • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 19:19
                joasia84 napisała:

                > Czy mogę zapytać jaki ślub braliście kościelny czy cywilny??


                Kościelny...!
                • joasia84 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:24
                  To już na 100% nie potrafię zrozumieć Skoro miałaś wachania przed ślubem.
                  Mam nadzieję, że jest to tylko kryzys, bo ten zawsze da się przezwyciężyć.
                  Jeśli łączy Was prawdziwa miłość i wierzysz w to co wypowiadałaś do swojego
                  męża przed ołtarzem to uda się.
                  • sylwusek Re: Żałuję... 05.09.06, 21:36
                    joasia84 napisała:

                    > To już na 100% nie potrafię zrozumieć Skoro miałaś wachania przed ślubem.
                    > Mam nadzieję, że jest to tylko kryzys, bo ten zawsze da się przezwyciężyć.
                    > Jeśli łączy Was prawdziwa miłość i wierzysz w to co wypowiadałaś do swojego
                    > męża przed ołtarzem to uda się.

                    Ja też mam ogromną nadzieję, ze to tylko chwilowy kryzys.
                    Ja naprawdę bardzo kocham mojego męża i chcę być z nim na dobre i na złe ale w
                    mojej głowie nagle zaczęły się jakieś wątpliwości czy dobrze zrobiłam biorąć
                    ślub.
                    Rozmawiałam z mamą i powiedziała mi, że powinnam dać sobie chwilkę oddechu od
                    tego wszytstkiego jak również powiedziała, że nigdy nie spodziewałaby się, że
                    mogę mieć wątpliwosci co do małżeństwa.
                    Najgorsze jest to, że te myśli strasznie mnie dręczą i nie mogę się z nimi
                    uporać.
    • joasia84 Re: Żałuję... 05.09.06, 19:06
      A przy okazji właśnie znalazłam na onecie. Coś dla Ciebie
      zdrowie.onet.pl/1355975,2041,0,1,,poslubna_depresja_od_uniesienia_do_przygnebienia,psychologia.html
    • chmurcia4 Na stronach internetowych... 05.09.06, 19:16
      ... odpowiedź na pytanie?

      zdrowie.onet.pl/1355975,2041,0,1,,poslubna_depresja_od_uniesienia_do_przygnebienia,psychologia.html

      • sylwusek Re: Na stronach internetowych... 05.09.06, 19:18
        Właśnie to przeczytałam i czytałam to momentami jak bym sama to napisała
        • chmurcia4 Re: Na stronach internetowych... 05.09.06, 19:20
          moja rada - daj sobie czas i nie patrz na wszystko dookoła (szczególnie na
          męża) przez czarne okulary!
          • mimi78 Re: Na stronach internetowych... 05.09.06, 22:11
            sylwia...

            daj sobie chwilę oddechu. Każdy ma prawo zmienić zdanie i nie zawsze jest
            różowo...w żadnej sferze życia. Daj sobie czas zeby się oswoić.

            Nie wiem co na Ciebie tak negatywnie wpływa ale nie sądzę ze to śłub tylko coś
            co od dłuższego czasu w tobie jest - i do tego powinnaś starać się dotrzeć
            (psycholog?) Może to wcale nie JEGO wina? Może używasz go jako bufor? (Piszesz
            że masz tylko nas na forum).

            Spokojnie, nie wpadaj w dół - stań z problemem czoło w czoło i nie rozczulaj
            się.

            A rozmawiałaś z mężem?
            A przed ślubem??

            Nie ma co się obwiniać - nie o to chodzi. Myślę ze każda z nas ma, miała czy
            nawet będzie miała kiedyś wątpliwości. Czasem
            najbardziej szrpiące się pary się zmieniają w ideał i wice wersa - cukierkowe
            małżeństwa się rozpadają...



            Małżeństwo to ciężka praca, jak ja sobie to powtarzam to też mi ciarki lecąsmile))

            Porozmawiaj z nim. I pisz do nas..smile

    • deczko Re: Żałuję... 05.09.06, 22:21
      A jak tego typu mloda mezatka zajdzie szybko w ciaze, depresja poporodowa
      murowana...
      Niestety, znam taki przypadek i wcale to nie jest do smiechu...
    • marvy Re: Żałuję... 06.09.06, 09:57
      Doskonale Cię rozumiem. Ja już raz zerwałam zaręczyny, bo miłość to za mało
      jeśli ludzi więcej dzieli niż łączy. Zresztą nigdy nie marzyłam o małżeństwie.
      Wydaje mi się, że kobietom bardzo niezależnym, a ja do nich należę, trudniej
      jest podjąć decyzję o małżeństwie właśnie z powodu dużej potrzeby "wolności" i
      niechęci do dostosowywania się.
      Może za jakiś czas poczujesz się lepiej i podejmiesz najodpowiedniejszą dla
      Ciebie decyzję. A w razie gdybyś zdecydowała się na rozwód, to nie rób sobie
      zbyt dużych wyrzutów, każdy może się pomylić, to naprawdę nie koniec świata.
      Pozdrawiam.
      • misiaczek187 Re: Żałuję... 06.09.06, 10:14
        hmmm...ja mam 19 lat w przyszłym roku biorę ślub bo od roku mieszkam ze swoim
        chłopakiem,zawsze bałam sie tego,ze biorac slub odbierze mi moja wolnosc i
        niezależność ale jesli jest sie z kims tak długo to nie rozumiem co slub
        zmienia skoro mieszkaliscie juz ze soba wczesniej...dla mnie to jest lekki
        egoizm pomysl takze o swoim mezu...
        • marvy Re: Żałuję... 06.09.06, 10:26
          Myślenie o własnym szczęściu to nie egoizm, ale zdrowy rozsądeksmile Oczywiście
          zgadzam się, że nie powinno się to odbywać kosztem partnera, ale wszyscy
          popełniamy błędy.
          Mnie podczas pierwszego narzeczeństwa przerażało to, że to ma być na zawsze,
          nieodwołalnie, do tego dochodziły spore różnice w aspiracjach życiowych. W
          pewnym momencie zaczęłam się uspokajać, że jak nie wyjdzie to zawsze mogę się
          rozwieść, i wtedy dotarło do mnie, że jeśli uspojam się w ten sposób to nie
          jest dobrze z tym związkiem i zerwałam zaręczyny. Z drugiej strony wiem, że nie
          jestem typem "żony i matki" i wiem, że zawsze będę czuła podobnie, ale
          zaryzykować zawsze można.
          • misiaczek187 Re: Żałuję... 06.09.06, 10:38
            Rozumiem...tylko po co ten ślub...pewnie,ze nie kazdemu marzy sie zostac matka
            czy żona,ale nie róbmy tez tego czyims kosztem..w koncu małzenstwo to nie jest
            decyzja,która podejmuje sie pod impulsem takie mam zdanie,a skoro watpliwosci
            były od zawsze...
            • marvy Re: Żałuję... 06.09.06, 10:45
              Czytając satystyki rozwodów, mam wrażenie, że sporo ludzi podejmuje decyzję o
              małżeństwie pod wpływem impulsu: "bo już czas, bo wypada" niektóre kobiety boją
              się być same, dla innych małżeństwo do największe życiowe osiągnięcie, różnie
              bywa.
    • misia_2309 Re: Żałuję... 06.09.06, 10:46
      Sądzisz, ze jak się z nim rozwiedziesz to będziesz szczęśliwa??? Jak w ogóle
      mozna być z kimś 10 lat i ciągle mysleć, ze jakby co to się rozstaniemy?? A
      niby piszesz, że go kochasz... Weź Ty się dziewczyno w garść!
      • marvy Re: Żałuję... 06.09.06, 10:50
        Jeżeli nadal będzie się tak czuła, to rozwód może być najlepszym wyjściem na
        osiągnięcie spokoju, a co za tym idzie szczęścia.
    • vinea Re: Żałuję... 06.09.06, 11:24
      Spokojnie smile
      Ślub ma w skali stresu baardzo wysoki wskaźnik. Może nie lubisz zmian, i
      dlatego tak reagujesz... Nie podejmuj pochopnie żadnych decyzji, a na pewno nie
      o rozwodzie. Pomyśl o swoim mężu - jego Twoja chęć "ucieczki" na pewno bardzo
      zaboli. Wytłumacz mu, że Twój żal nie wynika z braku miłości do niego.
      Przede wszystkim postaraj się uspokoić, odczekać. Z czasem przyzwyczaisz się do
      nowej sytuacji i spojrzysz trzeźwo na to, co się stało/dzieje. Myślę, że
      patrzysz na wszystko strasznie pesymistycznie, widzisz wady, to, co Cię
      denerwuje. Postaraj się przypomnieć, dlaczego kochasz swojego męża, jak Wam
      jest dobrze razem. Ale przede wszystkim daj sobie trochę czasu. 2 tygodnie to
      nic, jeszcze goście na dobre o Waszym ślubie i weselu nie zapomnieli, dla
      wszystkich jesteście nadal "nowożeńcami". Odczekaj, pozwól życiu wrócić na
      normalne tory... na pewno będzie dobrze. Pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka