Dodaj do ulubionych

pasozyty:)

28.09.06, 16:16
Wiecie co...??? wlasnie byla u mnie kolezanka i mi oznajmila ze wychodzi za
mazsmile!!! Nic w tym w sumie dziwnego -oprócz tego ze zarowno ona jak i on nie
pracuja , oboje studiuja zaocznie( za studia placa rodzice) wesele tez
rodzice sponsoruja oczywisccie i to w calosci!!! mieszkac narazie jak to ona
powiedzialasmile rowniez beda u rodzicow!!! Tak sie zastanawiam czy ludzie nie
maja czasami wyobrazni, czy sa jacys nienormalni??? CO WY NA TO???

PS.przyszly malzonek pracuje na czarno w lesiesmile
Obserwuj wątek
    • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:20
      A może właśnie ślub da im "kopa" żeby coś ze sobą zrobić?
      • ewik67 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:22
        >żeby coś ze sobą zrobić?
        Rozmnożyć się...?
        • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:29
          Coś czuję że tak - przecież babcie pomogą wychować dziecko wink
    • ewik67 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:21
      Tak sie zastanawiam czy ludzie nie
      > maja czasami wyobrazni, czy sa jacys nienormalni??? CO WY NA TO???
      Nic. To "wspaniałe" zachowanie większości dwudziestolaek na tym forum: pracy
      nie mamy, uczymy się (abo i nie, bo po co, miś skończył studia, ja nie muszę),
      rodzice wesele wyprawią, zamieszkamy u nich na piętrze, ale jesteśmy
      superdorośli, superodpowiedzialni i supersamodzielni...
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:24
        a moze ashton ma racjewink
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:25
        no i ona ma 24 juz latka a od kad pamietam to jest na zaocznych studiach, za
        ktore placa rodzice, ktorzy nie sa moze zamozni ale bardzo opiekunczy!!!
    • lubna Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:24
      Swoją drogą jeśli rodzice na to przystają i młodym to o dziwo odpowiada, to ja nie widzę problemu, wszyscy są zadowoleni.
      Ja nie mogłabym tak żyć, ale jeśli inni mogą, to.. przecież to ich decyzja, jedno mają życie, niech sobie urządzają je po swojemu, oto co ja na to smile
    • nionczka Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:25
      Wiesz Ozi kazdy zyje jak chce i kazdy robi jak chce. Dla mnie taka postawa
      swiadczy o kompletnym braku dojrzalosci i gryzie sie z zakladaniem rodziny. Jak
      mozna zakladac rodzine jelsi sie jest nadal dzieckiem na utrzymaniu rodziców?
      Ale niech sobie robia jak chca.
      Moja mama ma taka znajoma, ktorej corka wyszla za maz za chlopaka bez zadnego
      wyksztalcenia, ona na studiach zaocznych. Mieszkaja troche u jednych rodziców
      troche u drugich. W obu przypadkach sa powazne konflikty i to na dodatek odbija
      sie na ich zwiazku. Szanse na prace marne (checi tez im brakuje). Maja za to
      trojke dzieci! A Wy dziewczyny ciezko pracujecie i placicie podatki na takie typy.
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:28
        to fakt opieka spoleczna bedzie miala co robic !!!Dzieki takim ludziomsmile Wiem
        co to znaczy pracuje w Centrum Pomocy Rodzinie i czasami jak widze takie
        dziewczyny 20 letnie bez zadnych perspektyw a z 3 dzieci to mi ich po prostu
        zalsad
        • ewik67 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:29
          z 3 dzieci to mi ich po prostu
          > zalsad
          Jeśli dzieci Ci żal, to owszem, zgadzam się. Głupich dwudziestolatek natomiast
          nie jest mi zal w ogole.
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:30
            i dzieci i matek bo te matki marnuja zycie swoim dzieciom ale one nie zdaja
            sobie z tego sprawy...
    • agnrek Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:27
      Każdy ma inną wizję przyszłosci, jedni pseudo-dojrzałą na garbnuszku rodziców,
      drudzy odpowiedzialną i na właśny rachunek. Tak się czasem zastamnawiam, komu
      jest w życiu lżej...
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:29
        wiesz Agnerek tez sie tak zastanawiamsmile nie zawsze ale w wiekszosci takim
        wlasnie parom pozniej lepiej sie powodzi w zyciu nizeli nam ludziom pracywink
        • agnrek Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:31
          Bycie silną kobietą się nie opłaca smile
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:32
            czasami wlasnie taksmileale my mamy ta satysfakcje ze do wszystkiego dochodzimy
            sami, wlasnym umyslem i rekomawink
            • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:38
              Moi bardzo nadopiekuńczy rodzice przyjęliby mnie do siebie z otwartymi rękoma,
              nawet i z Mężem, którego nie akceptują wink "bo wam tak byłoby łatwiej". Mają
              wielkie pretensje, że chcemy sobie układać życie po swojemu, z dala od nich.
              Piszę to dlatego, że nie zawsze łatwo jest się oprzeć pokusie życia przy
              rodzicach. Bo a to mama obiad ugotuje, a to dziecka popilnuje, a to czynsz
              zapłaci... i tak właściwie to po co iść na swoje, skoro jakoś się dogadujemy?
              • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:41
                Ja jak sobie pomysle ze jakies 1, 5 roku po slubie bede mieszkac z rodzicami w
                ich domu to chce mi sie plakacsmile Pomimo tego ze to tzw"olbrzym" to nie jest
                nasz i juzsmile ale niestety budowa wlasnego troche potrwasad po slubie ruszamy
                dopiero z budowa ja sie zalamiesmile ale coz musze byc twarda!!!
    • lubna Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:31
      Ja to bym się straszliwie ucieszyła, gdyby nam rodzice sfinansowali ślub, mogłabym zaprosić wszystkich przyjaciół, a tak to będzie garstka, chwila jadełka w restauracji i wszyscy sru do domu. Ale za własnoręcznie zarobione pieniądze. I niby komu 'piękniej' wyjdzie, mi czy im? smile
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:34
        Tobie bo to ty za to placisz i to ty jestes odpowiedzialna!!! A propo nie
        sztuka zrobic weselisko na 2oo osob za rodzicow ciezko zapracowane pieniadze!!!
        Sztuka jest zrobienie chociazby skromnego przyjecia ale za swoje pieniazki!!!
      • nionczka Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:34
        Cos Ty Lubna, Jakby Ci placicli za wesele mialabyc pelno ludzi, ktorych nie
        znasz i przydzial na 10 przyjaciól bo budzet na wiecej nie pozwala. poczytaj na
        forum jakie problemy maja osoby, ktorym rodzice sponsoruja cala impreze. Nawet
        byla tu jedna dziewczyna, ktorej tesc general Mazurka Dabrowskiego chcial puscic
        na weselu. Ciekawe jak to sie skonczylo?
        • lubna Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:36
          O, trochę mi miodu na serce wylałyście, bo zaczynałam się smucić, że mi stypa wyjdzie za tą okropną robotę w Szkocji przez całe wakacje smile Tak, rodziny będzie w sumie 12 osób, a ze 20-30 przyjaciół smile
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:37
            no i brawo masz sie czym pochwalic bo zapracowalas na nie sama tak trzymacsmile
    • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:39
      wiecie co ale to jest wina rodzicow... tak mysle!!! Bo dzieci nie nalezy
      rozpieszczac bo one i tak tego nie potrafia docenicsad
      • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:41
        Najgorsze jest wtedy dla rodziców, jak takie rozpieszczone dziecko jednak chce
        wyrwać się spod skrzydeł... "no ja tyle dla ciebie zrobiłem, tak się
        poświęciłam, a ty chcesz uciec"...
        • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:43
          aha masz racje smile)) to jest strasznesad wyobraz sobie ze ja jestem jedynaczka i
          ojciec budowal tak duzy dom z mysla o mnie a ja mu takiego psikusa robiewink)))
          bylo pieklo w domu ale powoli to do niego dochodzi i powiem ci ze jest mi go
          strasznie zalsad
          • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:44
            Moi mają czteropokojowe mieszkanie, w którym zostali sami z kotem wink więc w
            sumie trudno się dziwić...
            • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:47
              mojego miska rodzice tez maja 4 pokojowe w bloku (narazie jeszcze mieszkaja z
              narzeczonym i psem oblesniakiem sliniacym siewink)) a potem beda samisad ale ja od
              dziecka jestem nauczona do przestrzeni i domku dlatego kwesti mieszkania u nich
              nawet nie poruszalismysmile))))))))))
              • lubna Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:48
                Czyli dobrze, ze moim rodzicom wybilam przed laty z glowy mysl o domku.
                Teraz wciaz mysla, ale chca juz znacznie mniejszy wink
                • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:50
                  Moj ojciec 8 lat temu wybudowal dom w ktorym zmiescilyby sie 4 rodziny z
                  dziecmismile ale coz takie kiedys byly projekty dziwaczne wink))) a on zawsze lecial
                  na wielkoscwink)) to teraz masad
              • ashton nie na temat 28.09.06, 16:50
                Strasznie kibicuję wszystkim "budującym się" parom wink bo my też zamierzamy,
                ale jak na razie zdolność kredytowa jest żałosna...
                • ozi29 Re: nie na temat 28.09.06, 16:59
                  dacie rade powoli... a na pewno sie udasmile ja zawsze w takiej sytuacji mowie jak
                  sie zareczalismy to bylismy swiezo po studiach bez pracy a teraz obydwoje
                  pracujemy ale dlaczego on ma wiecej niz ja smile))))))))))))
                  • ashton Re: nie na temat 28.09.06, 17:05
                    Ej, mąż powinien więcej zarabiać niż żona, bo inaczej jest strasznie
                    sfrustrowany wink mój tata całe życie zarabiał mniej niż mama (chociaż oboje
                    tyrali równo), tyle dobrego że teraz emeryturę ma większą niż ona smile))
                    • ozi29 Re: nie na temat 28.09.06, 17:07
                      heheh dobre a u mnie mama zawsze miala wiecej bo ma swoj sklepsmile a tata za to
                      ma teraz emeryture fajnasmile ale i tak mu malo to dalej tyra ahhh ci struszkowiewink
                    • nionczka Re: nie na temat 28.09.06, 17:36
                      Etam. Ja zarabiam wiecej niz moj narzeczony i on nie ma z tego powodu zadnego
                      problemu. Nawet chce, zebym zarabiala wiecej a on bedzie sobie pracowal z domu i
                      wychowywal nasze dzieci. Tak powiedzial.
                      • lubna Re: nie na temat 28.09.06, 22:12
                        O, mój ma tak samo,
                        obawiał się, że jest dziwakiem,
                        ale widzę, że nie jest jedyny,
                        co muz pewnością poprawi nastrój -
                        w sumie i tak niezły smile
        • landri83 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:09
          A ja na to... nic. Po prostu nie interesuja mnie cudze pieniadze, czyjes stosunki z rodzicami. To chyba niezbyt dobra kolezanka, skoro ja tak na forum obsmarowalas.
          Sama nie wyrobilabym na pieterku u rodzicow, ale najbardziej cenie sobie mozliwosc wyboru - takze takiego. Jesli obie strony nie widza w tym nic zlego, to czemu Ty sie tym interesujesz zamiast zlozyc zyczenia?
          Pasozytnictwo polega na tym, ze ktoras strona na tej wspolzaleznosci traci, a tu tak nie jest (rodzice wydaja pieniadze, ale chyba ich nikt do tego nie zmusza, zyskuja potencjalnie wieksza wladze). Nie wierze, zeby istnial JEDYNY SLUSZNY styl zycia. Ten nie jest moj, ale akceptuje, ze komus moze byc tak dobrze, wygodnie, czy jakkolwiek inaczej.
          • ozi29 do landri 83... 28.09.06, 17:12
            nie obsmarowalam jak to ujelas/es tylko zainspirowalo mnie to do zastanowienia
            sie nad kilkoma sprawami wink))
      • lubna Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:42
        Jest w tym jakaś prawda, moi rodzice pewnie nawet by nam
        pomogli w przyjęciu finansowo, ale po co, skoro pracowaliśmy
        jak te dwa woły w fabryce, żeby szybko i dużo z zagranicy przywieźć
        na ślub właśnie...
        Teściowie natomiast nie pomogą, bo im się nasze wesele nie widzi.
        Ale za to... kupili nam... mieszkanie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Aż się rozpłakałam u notariusza smile)))))))
        No to chyba zobaczyli, że doceniam? wink
        • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:44
          heheheh pewnie takwink))
    • ashton złoty środek ;-) 28.09.06, 16:48
      Był tu kiedyś wątek o przegięciu w drugą stronę - coś takiego że facet nie
      chciał się żenić, bo jeszcze nie mają własnego mieszkania, o ile dobrze
      pamiętam...
      • lubna Re: złoty środek ;-) 28.09.06, 16:51
        Moi znajomi uznali, że nie mogą wziąć ślubu dopóki
        nie będą mieli własnego mieszkania, własnego auta
        i pewnej pracy. Tak oto kupili najtańszą kawalerkę
        z widokiem na mur postkomunistycznego kloca,
        auto raczej stojące niż jeżdżące i się pobrali..
        • ozi29 Re: złoty środek ;-) 28.09.06, 16:53
          o moja droga to juz cos wazne ze ichwink))
          • lubna Re: złoty środek ;-) 28.09.06, 16:54
            ważne, ważne, tylko teraz mają problem sprzedać wink))
      • ozi29 Re: złoty środek ;-) 28.09.06, 16:52
        wiecie co ja nie mowie ze ludzie nie powinni sie zenic jak nie maja wlasnego m
        bo to jest nie dorzeczne... nie kazdy odrazu ma palac z basenem bez przesadywink
        moim zdaniem powinni miec chociaz jakies dochody a z reszta wtedy sobie na
        pewno dadza rade - we dwoje zawsze razniejwink
      • lubna Re: złoty środek ;-) 28.09.06, 16:53
        A teraz już Was żegnam, bo idę lubego
        do dentysty zaprowadzić wink))
    • bruyere Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:53
      Ja reż myślę, że Ashton może mieć rację, podobnie jest w naszym przypadku-
      oboje niedawno skończyliśmy studia, K. w zeszłym roku, ja w 7 lipca.Nie
      moglibyśmy się pobrać za niecały miesiąc gdyby nie pomoc rodziców, a po ślubie
      chcemy liczyć tylko na siebie, choć na pewno będzie nam ciężko, ale
      zapowiedziałam narzeczonemu, że po 21.10.2006 nie będziemy brać żadnych
      pieniążków od rodziców ani jego ani moich, tyle lat nas utrzymywali, że już
      czas się usamodzielnić.Jeśli chodzi o wesele, to rzeczywiście oni nam
      finansują. Zaręczyliśmy się w lutym i chcieliśmy się pobrać, a rodzice sami nam
      zaproponowali, że pokryją koszty.Było mi bardzo głupio, ale moja mama
      powiedziała mi wtedy, że mam sie nie martwić, bo oni(czyli moi rodzice )od
      mojego urodzenia wiedzieli że wyjdę za mąż i planowali pokryć część kosztów
      ślubu i wesela jako formę prezentu na nową drogę... Bardzo mnie to wzruszyło,
      wiem że dla nich to ważne, ale postanowiłam sobie, że po ślubie ja będę im
      robić prezenty... Wiem, że część osób mnie zaraz skrytykuje i wiecie co...
      przyznam wam po części rację, choć za późno na takie wyznania, to powiem,że
      żałuję, że nie poczekaliśmy jeszcze roku i nie zarobiliśmy na wesele sami, boi
      może wtedy nie musiałabym się zgadzać na zapraszanie znajomych rodziców mojego
      K., ale jest za póżno bo juz wszystko ustalone i nie można tego tak po prostu
      odwołać. Ale nie będę się martwić niczym, Mam nadzieję, że nasi Rodzice i
      mgoście wszyscy będą dobrze się bawić, a dla nas ten dzień będzie niezapomniany
      ijedyny taki w życiu...A Rodzicom chciałabym kupić w prezencie wycieczkę do
      jakiegoś kraju na południu Europy za rok jak na nią odłożę z wypłatysmile- w ten
      sposób chciałabym im podziękować zaq trudy wychowania i utrzymywania mnie tyle
      lat- mam nadzieję że im się spodoba w Grecji, Włoszech, albo Hiszpanii, bo
      nigdy nie byli w tak zwanym ciepłym kraju.W ogólew jak myślę ile ich
      kosztowało, żeby mnie wykształcić i wychować i jak niestety bywałam
      niewdzięczna, to mi wstyd za siebie, żal Rodziców i łza mi się w oku kręci. Mam
      tylko nadzieję, że ta dwójka o której mowa też to kiedyś zrozumie...Ja właśnie
      wróciłam z 4go dnia pracy i powiem wam, że było fatastycznie i czuję się
      jeszcze lepiej!!! Pozdrawiam wszystkie forumki...
      • bruyere Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:56
        Aha mój post dotyczył pierwszego w tym wątku postu Ashton, bo teraz to już się
        pogubiłam, znowu tyle czasu pisałam ,że zrobiło się nie na tematsad
        • nionczka Bruyere 28.09.06, 17:24
          Ale Ty nie jestes pasozytem Bruyere. Wy chcecie sami na siebie pracowac i
          zarabiac po slubie. My rozmawiamy o takich co niczego nie maja, zadnych
          perspektyw izamierzaja nadal (po slubie nawet) doic z rodziców i zyc na ich
          koszt u nich "na pieterku".
          • ozi29 Re: Bruyere 28.09.06, 17:26
            no nic tylko wspolczuc rodzicom takich dzieciwink
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:57
        Ja cie na pewno nie skrytykuje bo jezeli chodzi o wesele to mam podobna
        sytuacjesmile Mielismy robic male przyjatko w jakiejs restauracji na 4o osob max
        ale gdy moi rodzice sie o tym dowiedzieli to malo co nas nie pobilismile)) A ze
        zarowno ja jak i moj misiek mamy dosc zamoznych staruszkowsmile to w ostatecznosci
        weselisko jest na 200 osob w starym zabytkowym palacykusmile i tak za przyjecie
        placa oni a reszta my i juzwink))
        • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 16:59
          aha jestem jedynaczkawink)))
        • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:03
          Nam też samo przyjęcie (knajpa + noclegi) moi rodzice sponsorowali, no i mój
          strój też wink i ani przez to nie czuję się gorsza, ani lepsza. Sami
          zaproponowali, my się zgodziliśmy, było-minęło. Na pewno też dołożą się do
          naszego domu - i też nie protestuję, mimo zasady wyznawanej w sygnaturce hihi,
          bo wiem jaką im sprawia radość, że mogą mi (pardon, już nam - no więc może
          mniejsza ich radość) pomóc finansowo, sami niestety na swoich rodziców liczyć
          nie mogli...
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:10
            nie ma co sie czuc gorszym!!! Ja rozumie pomagac dzieciom... bo sama wiem ze
            jakby nie moi rodzice to nie mialabym w zyciu nic...dzieki nim mam
            wyksztalcenie noi prace tez nie da sie ukrycwink ale rodzice powinni "pomagac"
            lub nie powinni;0 a nie utrzymywacmalzenstwo wink
    • dr_kaczusia Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:12
      wiecie co...
      1) ze rodzice chca zasponsorowac wesele, nie widze w tym nic dziwnego, w wielu
      rodzinach jest taka tradycja, ze to rodzice wyprawiaja wesele i wrecz czuliby
      sie urazeni gdyby im zabronic

      2) ze mlodzi beda mieszkac z rodzciami tez czesto spotykane... a ile forumek juz
      tu pisalo, ze sie wprowadzaja do niej lub do niego, zeby nie placic kasy za
      wynajem tylko ja oszczedzic...

      3) natomiast, ze rodzice jeszcze placa za studia zaoczne to juz faktycznie
      przegiecie, owszem moga pomagac, ale skoro czlowiek ma zjazdy w takiej szkole
      1-2/miesiac to przeciez z nudow by poszedl do roboty, zeby nie zwariowac!
      Jest robota, jest kasa, to z czystej przyzwoitosci przynajmniej czesc kosztow by
      pokryli... Wiec tego ich zachowania juz nie rozumiem...
      • ashton Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:14
        Zwłaszcza że nie można się już tłumaczyć, że pracy nie można znaleźć wink bo
        praca jest, tylko trzeba chcieć...
        • bruyere Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:23
          w zupełności się zgadzam z Kaczusią, gdybym stdiowała zaocznie to też bym
          poszła do pracy, bo gdybym całymi dniami siedziała w czterech ścianach, to bym
          oszalała, nie rozumiem ludzi nie chcących pracować lub niemrawo się za nią
          oglądających, bo przecież to tak przyjemnie wrócić po pracy do domu, usiąść w
          fotelu i mieć poczucie, że coś pożytecznego się zrobiło, że nie zmarnowało się
          całego dnia i ta satysfakcja, jaknam coś w tej pracy świetnie wyjdzie i jest o
          czym rozmawiać z małżonkiem, nie wiem o czym rozmawiaja ludzie którzy nie
          pracują oboje, przecież bycie 24/24 ze sobą tez może zaszkodzić związkowi, a
          trzeba o niego dbać, pielęgnować...
        • landri83 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:27
          Ok, przesadzilam z tym okresleniem [obsmarowanie]smile Zagladam na to forum juz od ponad roku (poczatkowo mielismy brac slub 24.06) i zauwazylam, ze duzo tu przegiec w obie strony. No ale wczesniej nie bylo watku dwudziestolatek (koszmarek) i jego reperkusji w postaci totalnych uogolnien wzgledem mlodych dziewczyn.
          Dla mnie wiele osob nie powinno brac slubu i sie rozmnazac... [ironia] To, ze kogos utrzymuja rodzice jest tu najmniejszym problemem.
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:35
            to fakt wiele par po prostu nie nie nadaje sie do zalozenia rodzinywink)))
      • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:17
        Zgadza sie ze rodzice sponsoruja wesele to owszem zazwyczaj na wsi taki jest
        zwyczaj i ja nie mam nic przeciwko temu...

        Ze mieszkaja po slubie chwilowo badz dluzej niz chwilowowink u rodzicow tez nie
        mam nic przeciwko temu - bo rozne sa sytuacje


        Ale... no wlasnie jest to ale ,ze sa na ich utrzymaniu calkowitym tzn oplata za
        studia za nocleg na zjazdach i inne rozrywki oraz ciuchy kosmetyki- po prostu
        wszystko to to juz jest dla mnie niedorzecznesad
        • dr_kaczusia Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:36
          > Zgadza sie ze rodzice sponsoruja wesele to owszem zazwyczaj na wsi taki jest
          > zwyczaj i ja nie mam nic przeciwko temu...
          >

          no nie tylko na wsi!
          Moi dziadkowie z miasta, z wyksztalceniem wyzszym i tez sponsorowali moim
          rodzicom wesele, wiec moi rodzice teraz uznali, ze to ich kolej i obowiazek
          zasponsorowac je nam.
          Natomiast meza rodzina pochodzi ze wsi i tam bylo kompletnie na odwrot, jako, ze
          jego rodzice pracowali i mieli wiecej kasy niz dziadkowie to zaplacili sobie
          sami, a teraz on tez sam pokryl "swoja" czesc wesela bo stoi finansowo lepiej od
          swoich rodzicow.
          Wg mnie samo zycie, kazdy rodzic pomaga jak moze i chce na miare swoich mozliwosci.
          • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:42
            napisalam zazwyczaj bo tak sie jakos przyjelosmile Ostatnio przegladalam to forum -
            chodzi mi o starsze posty i "wyczailam" watek, w ktorym byla wlasnie poruszona
            kwestia sponsorowania slubu przez rodzicow.Jego autorka zostala wrecz
            zaatakowana przez inne forumowiczki, że jest nieodpowiedzialna, obłudna itd
            itp... Moim zdaniem to nonsens bo dlaczego odmawiac rodzicom tej przyjemnosci-
            skoro chca i maja na to pieniazki to dlaczego by nie///???Moim zdaniem te co
            tak krytykuja sponsorowanie wesel przez rodzicow po prostu zazdroszcza ze im
            nie sponsorujawink
      • adelheid Re: pasozyty:) 30.09.06, 10:10
        ja sie tylko wtrace do zdania o studiach: przez rok zsudiowalam zaocznie, teraz sie juz przenioslam na dzienne na szczescie. ale przez rok rodzice placili mi za studia a ja usilnie szukalam pracy. i nie znalazlam. owszem proponowali mi prace za 700zl brutto na drugim koncu miasta, gdzie od czasu pracy odliczalo sie wyjscie do kibla. czasem nie tak latwo jest znalesc prace po samym liceum. owszem nudzilam sie jak mops ale tez widzialam kolezanki ktore pracowaly: owszem zjazd co dwa tygodnie ale zaczynal sie w piatek o godz. 13 a konczyl w niedziele o 20. do tego dwa razy w roku zjazd tygodniowy (przez tydzien po 12-14godz. na uczelni- nie przesadzam + 80godzin praktyk w roku... kto da tyle urlopu??? dziewczyny rezygnowaly z pracy zeby moc pojawiac sie na zjazdach... nie zawsze da sie samemu to finansowac...
        • ozi29 Re: pasozyty:) 30.09.06, 10:15
          Takie juz jest to zycie czasami flustrujace...sadale ty wtedy nie myslalas chyba
          o małżenstwie z bezrobotnym cowink???
    • ozi29 Re: pasozyty:) 28.09.06, 17:44
      kaczusia ta twoja suknia jest sliczna!!!!!!!!!!!
      • dr_kaczusia Re: pasozyty:) 28.09.06, 18:02
        dziekuje smile
    • mysza_klapsiara Re: pasozyty:) 28.09.06, 18:04
      A co w tym nienormalnego? Jeśli oboje tego chcą, a rodzice nie protestują, to
      nie widzę w tym nic złego. Poza tym nie nam ich osądzać. To tylko ich decyzja.
      Pozdrawiam.
    • jarzynka17 Re: pasozyty:) 28.09.06, 18:18
      no co do wesela tzn. że rodzice płacą za całość to chyba nic w tym złego skoro
      ich na to stać. moje wesele tez rodzice sponsorują w całoście i nic w tym złego
      nie widze. a co do reszty to naprawde dziwne to troszku jest. brak wyobraźni
      chyba. musza rzeczywiście jakiegoś kopa dostać żeby się im odmieniło. :0
      • studentk Re: pasozyty:) 28.09.06, 22:35
        A nick to od sposobu życia? A ta liczna po nim to ilość latek?

        Pomoc rodziców tak, ale jak można żyć za kasę rodziców? Gdzie dorosłość,
        odpowiedzialność?

        • jarzynka17 Re: pasozyty:) 29.09.06, 16:42
          nie czepiaj sie mojego nikcku. i 17 to nie moj wiek. najpierw pytaj potem
          osądzaj babo!!!!!!
    • rakasa Re: pasozyty:) 29.09.06, 09:30
      a nasze wesele częściowo też zasponsorują rodzice, ale staramy sie ograniczyć
      liczbe gości tylko do tych, z którymi najbardziej jesteśmy zżyci. A póki nie
      zarobimy na budowę nowego domku postanowiliśmy małym kosztem wyremontować
      poddasze u przyszłych teściów. Na szczescie oddzielne wejście, wiec nasza
      swobota będzie mało ograniczona. Czasami trzeba sobie w ten sposób pomagać o
      ile są możliwoścismile
      • mada.d.n Re: pasozyty:) 29.09.06, 09:35
        my mieszkamy w drugim domu przyszłych teściów, oboje pracujemy (ja dopiero
        skończyłam studia), utrzymujemy się samodzielnie, a ślub i wesele w 50-60% też
        będziemy sami finansować - reszta kasy "czeka" na ten dzień od dłuższego czasu
        i "pracuje" na siebie. w podobnej sytuacji jest siostra narzeczonego -
        mieszkają sami, utrzymują się, ale w finansowaniu wesela rodzice pomogą - bo
        chcą i od lat na te okazje odkładają, ale do niczego się nie wtrącają na
        szczęście!!



        jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
    • agaga24 Re: pasozyty:) 29.09.06, 12:06
      CZEKAJCIE, trochę na poboczach tego wątku, ale chyba ważne pytanie.
      czy nie jest tak (tradycyjnie przynajmniej), że wesele wydają rodzice panny
      młodej (czy pary młodej)? Świetnie jeśli ktoś chce zrobić to samemu, ale
      krytykowanie tych, których wesela wydają - zgodnie z długą tradycją - rodzice,
      chyba nie nie jest na rzeczy?
      • ashton Re: pasozyty:) 29.09.06, 12:26
        Zgadzam się!
        Skoro rodzice moga i chcą pomóc w zorganizowaniu wesela od strony finansowej -
        cześć im i chwała.
        Skoro rodzice mogą i chcą pomóc młodym finansowo czy mieszkaniowo na starcie
        ich wspólnego życia - cześć im i chwała.
        Ale to jest POMOC, a nie uporczywe trzymanie się fartuszka!!!
      • a1ma Re: pasozyty:) 29.09.06, 13:14
        Tak było kiedyś - kiedy rodzice wybierali męża, dawali posag, a panna młoda
        miała 18 lat...
        Trudno, żeby nadal tak pozostało w przypadku "młodych" trzydziestoletnich,
        którzy od dawna z rodzicami nie mieszkają.
        • anusiaczek87 Re: pasozyty:) 29.09.06, 13:36
          a co komu do domu jak chata nie jego wink nie ma sie czym emocjonowac, ich zycie
          ich sprawa smile
      • jarzynka17 Re: pasozyty:) 29.09.06, 16:47
        no nareszcie ktoś napisał coś mądrego w związku z tym. ja już dawno o tym
        wspomniałam. tak właśnie jest. taka jeswt tradycja. i u mnie tez tak będzie. i
        właściewie to nie rozumie dlaczego niektóre z was oburzają sie jak tylko widza
        że rodzice płacą za wesele? może rodzice którzy płaca to mają wiekszy szacunek
        od dzieci i wiedza ze sa warci takiego "prezentu". podobnie jest z zapewnieniem
        przyszłości. ja mam ja zapeniona na maxa. i nie boje sie o to ze nie bede miec
        gdzie mieszkac. po za tym ja i N pracujemy na przyszlosc i sami tez staramy
        sobie ja zapewnic. "just think about it"
        • ozi29 Re: pasozyty:) 29.09.06, 16:54
          to chyba normalne ze masz jakis start bo malzenstwo bez startu byloby bez
          sensu... wystarczy praca a reszta to juz sama przyjdzie ...
        • ewik_75 Re: pasozyty:) 29.09.06, 17:01
          jarzynka17 napisała:

          > może rodzice którzy płaca to mają wiekszy szacunek
          > od dzieci i wiedza ze sa warci takiego "prezentu".

          ????
          Sugerujesz, że dzieci szanują rodziców za pieniądze ?????
          To nie szacunek, bynajmniej...
          Nie tak się szacunek zdobywa....



          > przyszłości. ja mam ja zapeniona na maxa. i nie boje sie o to ze nie bede
          miec
          > gdzie mieszkac. po za tym ja i N pracujemy na przyszlosc i sami tez staramy
          > sobie ja zapewnic. "just think about it"

          czekam na twoje wpisy na "młodych mężatkach".
          Ostatni wątek to "nienawidzę moich teściów" ...
          • jarzynka17 Re: pasozyty:) 29.09.06, 18:09
            nic nie sugeruje. poprostu czytaj i zrozum. wpisów sie nie doczekasz... a jak
            inawidzisz swoich teściów to baardzo mi przykro...
            • ewik_75 Re: pasozyty:) 29.09.06, 22:05
              jarzynka17,

              moi teściowie są bardzo mili, nie ingeruja w nasze życie, ale też i nie za
              bardzo mają jak wink

              wątek nie je stworzyłam, i absolutnie się do gru[y "nienawidzących teściów" nie
              kwalifikuję (odpukać) wink
          • kfiatuszek1903 Re: pasozyty:) 29.09.06, 20:00
            znowu sie zaczyna....smile

            > czekam na twoje wpisy na "młodych mężatkach".
            powtarzasz siesmile

            a poczytaj sobie to
            www.gimbla.pl/forum/viewtopic.php?t=39699
            • ewik_75 Re: pasozyty:) 29.09.06, 22:07
              kfiatuszek1903 napisała:


              > a poczytaj sobie to
              > www.gimbla.pl/forum/viewtopic.php?t=39699

              kfaituszek1903,

              pozcvytałam, no i co z tego ma niby wynikać?
              POWSZECHNOść takih rozwiazań nie jest żadnym argumentem,
              jak myślisz, skad sie wziął taki stereotyp wrednej teściowej?
              ano z konfliktów pomiędzy teściową a synową, w dużym stopniu wywołanych wspólnym
              mieszkaniem właśnie (choć nie tylko, oczywiscie)
          • kfiatuszek1903 Re: pasozyty:) 29.09.06, 20:05
            nie mowie ze wszystko bedzie och i ach,ze wszystcy sie kochamy i jacy mili dla
            siebie jestesmy.minusow takiego rozwiazania jest od cholery za
            przeproszeniem,ale niektorzy nie maja innej mozliwosci....
      • ewik_75 Re: pasozyty:) 29.09.06, 16:58
        tradycje są różne, co nie znaczy, że należy je za wszelka cenę kultywować.
        Jest na przykład tradycja "pierwszej nocy", a czy ktoś wg neij dziś postępuje?
        Nie, o, a dlaczgeo, przeciez to tradycja!!!

        Ale mówienie "rodzice zapłacą, bo tak atradycja", to jest OK?
        Nie - to jest naciągactwo i wygodnictwo!
        • ozi29 Re: pasozyty:) 29.09.06, 17:17
          ewik 75 ale patrz ja mam staruszkow, ktorzy powiedzieli ze za przyjecie placa i
          juz!!! a jest ono na 200 osob w tym 15 naszych znajomychsmile a my reszte i co ty
          na to...???? czyzbym tez byla naciagaczkawink????
          • ewik_75 Re: pasozyty:) 29.09.06, 22:08
            nie kontynuujmy tego już, co?
            było już na ten temat x razy...
        • ozi29 nie rozumie... 29.09.06, 20:09
          Boze ludzie a co za roznica w jakim wieku czlowiek zawiera zwiazek
          malzenski...??? Ja nie wiem dlaczego niektore z was az tak bardzo nerwowo
          reaguja na "młodziutkie" mezatki??? Ja wychodze za maz w wieku 26 lat i uwazam
          ze to jest akurat...Czasami taki 23 letni mezczyzna jest dojrzalszy zarowno
          emocjonalnie jak i intelektualnie od takiego 30 latka... przekonalam sie o tym
          zarowno na wlasnym przypadku jak i wielu moich znajomych!!!


          Dziewczyny troche tolerancji!!!Kazdy z nas jest inny/a czasami dziewczyna 22
          letnia jest juz gotowa na zostanie matka a np 30 latka nie... To zalezy od
          wielu czynnikow i tego nikt nie powinien krytykowac!!!
          • ewik_75 Re: nie rozumie... 29.09.06, 22:16
            wiesz, wg mnie nie tyle chodzi o wiek, co o stopień przygotowania do
            samodzielnego życia.
            W WIęKSZOśCI PRzYPADKóW 20-latki są na pewnym, dość wczesnym stopniu tego
            "przygotowania".
            WPISY 20-LATEK w wielu przypadkach to potwierdzają.
            NP "będzeimy mieszkać z teściami, będą nas karmić, my nie pracujemy, ale się
            kochamy"...

            NO, ale oczywiście mogą przecież być mimo to "dojrzali"

            Co do "młodziutkich mężatek" to powołuję się na nie, bo bardzo często pojawiają
            się tam posty bardzo młodych dziewczyn z kilkuletnim doświadczeniem małżeńskim i
            dużymi problemami małżeńskimi i "życiowymi", w tym z teściami właśnie...


            Eech....
            • ozi29 Re: nie rozumie... 29.09.06, 22:43
              ehhhh sama juz nie wiem... ale mysle ze jest tez wiele 30 i 3o paro latkow z
              podobnymi problemami...nie oszukujmy sie ludzie teraz jakos coraz pozniej
              doroslejaacrying
              • anabia Nie wiem po co 30.09.06, 14:09
                A co to cię interesuje ich życie? Jeśli rodzice się na to zgadzają i oni sami
                to ich sprawa.
                Chyba nie uważasz się za lepszą? tylko dlatego że nie mieszkasz z rodzicami i
                pracujesz?
                Nie wiem po co o takich sprawach pisac?
                "Każdy orze jak może"

                Ja też pracuję mój mąż też ale do głowy mi nie przyszło żeby pisac tu o
                ludziach którzy nie pracują i rodzice im wesele organizują.
                • ozi29 a no po to... 30.09.06, 14:37
                  A to po to aby zobaczyc jakie jest Wasze zdanie na ten konkretny temat.... -
                  czyzby to bylo zabronionewink???
                  • anabia Re: a no po to... 30.09.06, 14:40
                    Nie jest zabronione.
                    Napisz może "niedociągnięcia" w Twoim życiu? Poznasz nasze zdanie wink
                    • ozi29 Re: a no po to... 30.09.06, 14:43
                      a skad wiesz, że tak owe sa...???
                      • anabia Re: a no po to... 30.09.06, 14:48
                        Gratulacje za idealne postawy w życiu. No tak, nie ma co się dziwic że
                        interesujesz się innych życiem wink
                        • ozi29 Re: a no po to... 30.09.06, 14:53
                          Bardzo zabawne na prawdewinkMam tylko taka mała sugestię- jeżeli chcesz sie z
                          kimś pokłócić to żle trafiłas... wystarczy mi,że całe dnie w pracy musze się z
                          wszystkimi użeracsad
                          • anabia Re: a no po to... 30.09.06, 14:56
                            Ja się z Tobą nie kłócę, napisałam swoje zdanie, chciałaś poznac nasze zdanie...
                            • ozi29 Re: a no po to... 30.09.06, 14:56
                              Ok, zwracam honor!
            • malenkajalenka Re: nie rozumie... 01.10.06, 16:47
              czyja to wina, ze maja takich tesciow?
              ja tez takich mam i bardzo mi przykro, wierz mi, ze wolalabym inaczej.
              • malenkajalenka Re: nie rozumie... 01.10.06, 16:48
                to do ewikasmile
              • marta.pio Re: nie rozumie... 02.10.06, 14:54
                nie rozumieM !!!!
            • halszkabronstein Re: nie rozumie... 03.10.06, 10:45
              a wypowiedzi 30 latek nie raz potwierdzaja ze to stare pokolenie które bez
              problemu zgodziłoby sie być utrzymankami męża albo by mąż sie kształcił a one
              nie itp. Zadna z moich młodych koleżanek mężatek taka nie jest akurat . Ja sama
              studiuje , pracuje i jeszcze mam dziecko którego ( 21 l ) ojciec jest jednym z
              najbardziej odpowiedzialnych osob jakie znam . Zawsze moge na niego liczyc ,
              nie raz siedzi z malym i fantastycznie sie nim opiekuje ... Za to nie raz
              czytalam na emamie jak Ci niby dojrzalsi wiekowo faceci uwazali ze dom i
              dziecko = babska sprawa a ja sobie pojde z kumplami na piwo ! Haha...


              W zyciu bym nie chciala spedzic calego zycia z tesciami czy rodzicami co za
              obciach , tymbardziej nie pracowac i nie uczyc sie. Teraz jednak wielu mlodych
              dojrzewa szybko co nie idzie w parze z szybkim awansem ekonomicznym bo trzeba
              konczyc studia by nie byc czesto cieciem . Bywaja oczywiscie wyjatki , tak samo
              jak ja znam na zywi wiele wspanialych 30 latek , nie dyskryminuje jednak nikogo
              ze wzgledu na wiek bo dojrzalosc wcale z wiekim nie ma duzo wspólnego . 20
              latka lubiaca garnuszek rodzicow , brak pracy itp watpie by w wieku 30 lat
              zmądrzała nagle heh..
              • ewik_75 Re: nie rozumie... 03.10.06, 11:34
                halszkabronstein napisała:

                > jak ja znam na zywi wiele wspanialych 30 latek , nie dyskryminuje jednak
                nikogo
                >
                > ze wzgledu na wiek bo dojrzalosc wcale z wiekim nie ma duzo wspólnego . 20
                > latka lubiaca garnuszek rodzicow , brak pracy itp watpie by w wieku 30 lat
                > zmądrzała nagle heh..


                Moja droga!!!

                Pomiędzy 21 a 30 lat jest 9 lat różnicy i takie mądrzenie nie jest "nagłe".
                To proces rozłożony w czasie.
                I nie musi on trwać 9 lat, może krócej, ale wątpie, żeby trwał tylko kilka
                miesięcy, czego dowodem są Twoje bardzo emocjonalne i nieskładne wypowiedzi...
                Tudzież fakt posiadania w wieku lat 21 dziecka...

                wink

                Pozdrawiam dojrzałe 20- i 21-latki wink
                • halszkabronstein Re: nie rozumie... 03.10.06, 12:51
                  A niby czemu miałabym nie posiadać dziecka w wieku 21 lat ? No rozumiem - TY w
                  wieku 21 lat byłaś słodka idiotka która ani nie pracowała ani sie nie uczyła..
                  ja widac jestem inna , bo potrafie być odpowiedzialna . To co Tobie zajeło 9
                  lat u innych bywa normą. Przykre , że ludzie są tacy chamscy i oceniają innych
                  tylko na podstawie wieku . A nieskładne wypowiedzi heh... wiele 30 latek robi
                  śzokujace wrecz błedy ortograficzne i to jest ok bo to 30 latki no nie ?
                  Dowodów nie masz na to , że jestem niedojrzała i taka jest prawda . Nie wiesz
                  co powiedzieć wiec piszesz cokolwiek . Udowodnij mi , że osoba 21 letnia -
                  pracujaca i studiująca jest gorszym człowiekiem ....

                  Ciekawe tylko czemu to pokolenie nas młodych nie ma problemów z zawansowana
                  obsługą komputera , ze znajomością rynków i współczesnych realiów , to my
                  jezdzimy głownie za granice i przywozimy wiekszą kase... a pokolenie 30-40
                  latek nie raz bezskutecznie szuka pracy i z doswiadczenia wiem ,ze przez tych
                  młodych ludzi są wygryzane wink. Może to jakiś rodzaj zazdrości ?
                  • ewik_75 Re: nie rozumie... 03.10.06, 14:12
                    Halszka,


                    Zabawna jestes wink
                    Stosujesz zasade "jestem dojrzła…… bo tak!" z przytupem nóżką w realu, a w
                    wirtualu stosujesz częste tego stwierdzenia powtarzanie wink))
                    Ale to nie pomoże za bardzo….

                    To, że powiesz "ja jestem odpowiedzialna, a Ty głupia i w moim wieku byłaś
                    słodką idiotką" też zbyt dojrzałe nie jest.
                    Zwłaszcza, jeśli zauważysz, że to, co mnie zarzucasz i uważasz za "chamstwo"
                    robisza sama w powyższym swoim poście.

                    Ochłoń trochę...

                    Usiądź w kąciku, policz do stu,
                    Przygotuj się do wykładów / ćwiczeń / lekcji …

                    A potem wróć do kawiatury, to sobie podyskutujemy na tematy typu - wiek a
                    doświadczenie zawodowe, kariera, znajomość komputerów, dzieci itp….
                    • halszkabronstein Re: nie rozumie... 03.10.06, 14:24
                      Hehehe no nie moge , sama ochłoń zazdrosna trzydziestolatko wink. Czaytasz
                      czasami co piszesz ? Bo z tego co widze to masz ostre problemy z czytaniem ze
                      zrozumieniem . Nie pisze , że jestem dojrzała bo tak - TY po prostu oceniłaś to
                      znając mój wiek , gdybym tylko napisala ze studiuje i pracuje uznałabys ze to
                      jest ok .Nie możesz sie jednak pogodzic z tym , ze ktoś może być młody i
                      jednoczesnie odpowiedzialny wink.

                      Posmaruj sie swoimi kremami na zmarszczki , zarabiaj na odsysanie tłuszczu bo
                      Cie jeszcze rzuci ten Twój facet DOJRZAŁA KOBIETKO hehehe......też potrafie być
                      złośliwa dla takich zazdrosnych prostaczek .
                      • ashton Aaaa, może by tak zamknąć wątek? 03.10.06, 14:25
                        Jasny gwint, no ja nie rozumiem dlaczego wciąż są tu spory między dwudziestkami
                        a trzydziestkami.
                        Może dlatego nie rozumiem, że sama wiekowo jestem pośrodku wink
                        • halszkabronstein Re: Aaaa, może by tak zamknąć wątek? 03.10.06, 14:35
                          Ja tez nie rozumiem , bo trzeba oceniac ludzi za to kim są i co robią a nie za
                          wiek . Widać niektórzy mimo swoich 30 lat nadal są tak niedojrzali i płytcy ...

                          • ewik_75 Re: Aaaa, może by tak zamknąć wątek? 03.10.06, 15:47
                            halszkabronstein napisała:

                            > trzeba oceniac ludzi za to kim są i co robią a nie za
                            > wiek . Widać niektórzy mimo swoich 30 lat nadal są tak niedojrzali i
                            płytcy ...
                            >

                            I na tej podstawie, jak rozumiem, oceniłaś mnie jako infantylną, zakomplesioną,
                            niedojrzałą, wyniosłą, o zaniżonej samoocenie , płytką, zazdrosną i chamską
                            (ufff, sporo tego!).
                            Więcej! Ty wiesz jaka byłam w wieku lat 21 - nieodpowiedzialna słodka idiotka!

                            No, albo tak mnie dobrze znasz, co jest mało prawdopodobne, albo jesteś
                            wszechwiedząca…..

                            Halszko!

                            Powiedz, jak to robisz!

                            wink
                        • ozi29 dziewczyny spokoj!!!!!!! 03.10.06, 16:58
                          dajcie spokoj co...??? po co ja ten watek wogole zaczynalamwink))
                      • halszkabronstein Re: nie rozumie... 03.10.06, 14:34
                        P.S. podyskutujemy jak sie nauczysz używać argumentów , a nie odgórnie oceniać
                        ludzi . Taka ... wiekowa a takie infantylne posty pisze ... wstyd wink. Jesteś
                        taka wyniosła i zarozumiała , że musisz mieć naprawde ogromne kompleksy . Żal
                        mi Ciebie dlatego też wspaniałomyślnie Ci wybaczam Twoja widoczną gołym okiem
                        pogarde skierowaną do innych ludzi ( którzy nota bene wcale nie pasożytuja na
                        rodzicach... ) . Możesz się wyżyć i jeszcze mi coś niemilego napisać np. , że
                        jestem głupia bo tak , młodzi są zawsze głupi , zli i niedojrzali etc... jeśli
                        to ma Ci podnieść samoocene.

                        Miło jest mieć świadomość , że pomaga się tak głeboko zakompleksionym
                        bliznim wink.

                        Pozdrawiam.
                        • ewik_75 Re: nie rozumie... 03.10.06, 15:42

                          Halszko!

                          To Ty odgórnie oceniłaś mnie - wielokrotnie i w wielu różnych aspektach.
                          To jak to jest - filozofia Kalego? Tobie wolno, mnie już nie?

                          Nie okazuje nikomu pogardy, jedynie wybieram sobie rozmówców według poziomu,
                          który reprezentują.
                          Czasami daje komuś "kredyt", no bo w końcu trudno jest oszacować ten poziom na
                          podstawie jednego postu, taka ocena bywa obarczona dużym błędem.


                          Ach! I bardzo Ci dziękuję za pomoc! Moje kompleksy związane z wiekiem schowały
                          się gdzieś głębiej, gdy poczytałam Twoją radosną forumową twórczość… wink))

                          A teraz wracam do pracy - w końcu muszę zarobić na botoks i liposukcję, i
                          zaklepać miejsce w kolejce wink)))
                  • ozi29 Re: nie rozumie... 03.10.06, 16:57
                    wujezdzacie za granice i przywozicie wieksza kase ...hmmmm.... rzeczywiscie
                    niezły argument!!!
                • halszkabronstein Re: nie rozumie... 03.10.06, 13:21
                  Rozumiem , że nauczyciele , pielegniarki , sprzątaczki i tak dalej nie powinni
                  zakładać rodzin bo ich zarobki są tak niskie ,że wątpie by nawet w wieku 30 lat
                  było ich stać na mieszkanie czy samochod - nie mówiąc juz o kupowianiu
                  pieluch wink.
    • ozi29 Re: pasozyty:) 30.09.06, 15:02
      AHa i jeszcze jedno...Moze wytłumacze odrazu przy okazji dlaczego stworzyłam
      takiego posta! Otóż pracuję w takiej instytucji, gdzie młode mężatki, matki
      przychodza i maja do mnie pretensje,że nie moge im pomoc finansowo...Ja osoba,
      ktora jest tylko pracownikiem urzędowym a nie np. Panem pemieremsmile, ktory
      zatwierdza budżet Naszego Pieknego Państwasmile I zazwyczaj sa to wlasnie
      dziewczyny,ktore sa bezrobotne z dwojka badz wiecej dzieci na karku... , ktore
      wychodzac za moż myslaly aaa jakos to bedzie- wazne ze sie kochamy!Smutne...
      ale co ja moge...
    • nesicha nie bede oryginalna 01.10.06, 17:00
      ale nie rozumiem takiego podejscia
      pewnie dlatego, ze my z decyzja czekalismy az bedzie nas stac
      i chociaz robimy skromna impreze
      wlasciwie obiad weselny z tancami
      (nie wyobrazam sobie wesela bez tanca: duzo klezmerskiej muzy, flamenco i
      celtyckiej)
      i niestety nie obeszlo sie bez malego kredytu
      dlatego, ze nie bierzemy od naszych rodzicow ani grosza
      poniewaz jestesmy doroslymi ludzmi i pracujemy (z kazdym rokiem troche wiecej
      zarabiajac)

      ja wyrazilam zgode tylko na pomoc w kupnie sukni, bo dlaczego moja mama mialaby
      ponosic koszty mojej decyzji?
      • halszkabronstein Re: nie bede oryginalna 03.10.06, 10:28
        to spytaj kto Twoim rodzicom finansowal wesele....
        • nesicha Re: nie bede oryginalna 03.10.06, 18:47
          halszkabronstein napisała:

          > to spytaj kto Twoim rodzicom finansowal wesele....

          nie musze, bo wiem:
          samodzielnie finansowali
          mama juz pracowala
          ojciec również

          różnica polega na tym, że oni dostali prezenty
          a my zbieramy na podróż poślubną, bo z racji tych wydatków,
          na wakacje nie bedzie

          • ewik_75 Re: nie bede oryginalna 04.10.06, 10:04
            nesicha napisała:

            > halszkabronstein napisała:
            >
            > > to spytaj kto Twoim rodzicom finansowal wesele....
            >
            > nie musze, bo wiem:
            > samodzielnie finansowali

            moi tak samo...

            Jak widzisz, halszkabronstein, nie ma tu takich sztywnych reguł wink)
    • halszkabronstein Re: pasozyty:) 03.10.06, 10:27

      Nie podniecajcie sie tak do tego ze ktos sam zarobi na wlasne wesele to niby
      taki odpowiedzialny jest itp rodzicow nie obciaza i nie wydaje ich pieniedzy
      haha . Smieszne zważywszy na to , że moim rodzicom tez slub finansowali rodzice
      a dziadkom pradziadkowie itd... ja swojemu synowi tez sfinansuje a nie mam
      zamiaru sie obwiniac i zadowalac malym obiadkiem gdy moge miec normalne wesele
      na 60 - 70 osób .

      Dla jasności mam 21 lat , pracuje , studiuje i mam 3 miesiecznego synka i
      byłoby mi ogromnie wstyd gdyby ktoś mi wypominał , że mnie utrzymywał w życiu
      np mąż . Na tej samej zasadzie nie mam zamiaru pasożytować na nim jako np tzw.
      gospodyni domowa ....

      Pozdrawiam wszystkich pracujacych , zarabiajacych na siebie i uczacych sie -
      tak trzymac ! smile a kobitki zadowalajace sie tym ze maz studiowal albo maz
      lepiej zarabia sa po prostu żałosne i puste.
      • halszkabronstein Re: pasozyty:) 03.10.06, 10:39
        Mi by było w przyszłości wstyd gdybym nie mogła po 20 latach sfinsnsować synowi
        wesela . Młodym trzeba pomagać w tym starcie w dorosłe życie - oczywiscie
        promowac pracowitosc i samodzielnosc ale nie podcinac skrzydel kosztami wesela
        jeszcze . Smisza mnie ludzie bioracy na ten cel kredyty bo mamusia i tatus tak
        ciezko pracowali i teraz nie chca za to robic wesela - ciekawe tylko czemu ich
        wesele organizowali dziadkowie . Moi rodzice maja identyczne podejscie i nie
        mam zamiaru sie popisywac ze splace wesele w wieku 21 lat bo choc moglabym bez
        najmniejszego problemu na to zarobic bo po to w końcu studiuje i sie
        doksztalcam non stop ( w przeciwienstwie do co po niektórych ktorzy tylko
        narzekaja ze tak kiepsko z praca i malo placa.. a nic nie robia by byc bardziej
        atrakcyjnymi pracownikami na rynku lol ) . Wole splacac raty za mieszkanie a
        nie za impreze bo to przypomina ' zastaw sie a postaw sie ! ' . Skoro kogos nie
        stac to niech nie robi wesela wcale. Przynajmnbiej nie jest hipokrytą który
        potem zamiast na wazne cele w rodzinie ( mieszkanie , samochod ,komputer , cos
        dla dziecka itp ) splaca wesele haha to dopiero jest odpowiedzialnosc !! LOL !!!
        • michal_powolny1 Re: pasozyty:) 03.10.06, 11:28
          Szanowna Pani
          Proszę o wyjaśnienie na czym polega dorosłość w przypadku gdy młodzi ludzie
          zamiast samodzielnie zapracować na wesele biorą na tą imprezę kasę od rodziców?
          Chciałbym prosić o wskazanie normy prawnej/moralnej nakazującej rodzicom
          finansowania prywatnej imprezy ich własnych dorosłych, samodzielnych dzieci?
          Proszę o wskazanie w czym obiad weselny jest gorszy od weselicha?
        • piatek.trzynastego Re: pasozyty:) 03.10.06, 12:13

          Przepraszam... ale w takim wypadku rodzice maja placic, bo mlodzi maja inne
          wydatki? Nic nie jest albo czarne albo biale... Zycie to te wszystkie barwy
          posrodku... Czy osoby same placace za wesele maja sobie odmawiac zabawy, bo
          biora kredyt? Jesli przekalkuluja wszystko i je stac - dlaczego nie? A co z
          osobami, ktore biora kredyt na obiad dla wszystkich, bo ich rodzicow po prostu
          nie stac? Maja wogole slubu nie brac? Czy maja po slubie wszystkich pozegnac?

          Czy samodzielne oplacenie wesela/obiadu weselnego jest popisywaniem sie? Przed
          kim i po co? Jesli mieszka sie juz jakis czas bez rodzicow, jesli dwie osoby
          samodzielnie sie utrzymuja, to dlaczego po tych kilku latach maja spowrotem
          wracac do portfela rodzicow po pieniadze na wesele? Wtedy cos by bylo nie tak
          moim zdaniem wink

          Pozdrawiam smile
          • ashton Re: pasozyty:) 03.10.06, 12:39
            Co innego jak to rodzice występują z propozycją sfinansowania wesela, a co
            innego jak młodzi przychodzą z tekstem "no to my się żenimy, szykujcie kasę na
            wesele"...
            • halszkabronstein Re: pasozyty:) 03.10.06, 13:02
              No dokładnie! Ja rodziców nie zmuszam do płacenia i też mam zamiar opłacić
              synowi wesele . Chce by sie wybawił i by to był jego cudowny dzień a nie musiał
              brać kredyt i go potem długo spłacać na jakiś obiadek weselny ,który jest w
              moich oczach zaledwie namiastką wesela. Oczywiście każdy robi jak woli. Trudno
              jednak nie zauważyć poczucia wyższości w wypowiedziach osób,które sobie same
              opłacają obiadki weselne ... Chcą to niech sobie opłacają .

              Nie lubie po prostu chamstwa osób którym sie wydaje , że ich model życia jest
              lepszy. Komuś opłacili wesele rodzice bo sami tak chcieli i co z tego ? Mi by
              było wstyd gdybym synowi nie mogła opłacić , to bedzie jeden z moich ślubnych
              prezentów a on swoja kase niech wyda lepiej w rodzine albo na prezent dla
              swojej ukochanej smile.

              Czasem jak czytam Wasze wypowiedzi to mam wrazenie , że czytam zlosliwe
              komentarze starych panien ,którym sie udało złapać kogokolwiek i są tak
              szczęśliwe , że mogą podogryzać młodym , którzy jeszcze nie dorobili się być
              może wszystkiego , ale sa na dobrej drodze.

              Osob ktorym sie pracowac nie chce ani uczyc nie opisuje bo to nie podlega
              dyskusji - bez wzgledu na wiek !!!!!

          • ozi29 Re: pasozyty:) 03.10.06, 17:47
            Jezeli ktos jest juz az tak samodzielny aby odejsc od rodzicow i mieszkac z
            chlopakiem to dla mnie jest smieszne branie pieniedzy na wesele wtedy...
    • czarodziejkakubusia Re: pasozyty:) 03.10.06, 13:14
      Moja koleżanka, którą bardzo lubię,ma podobnie.Rok temu wyszła za mąż,kiedy
      oboje jeszcze dziennie studiowali,ona i narzeczony.Wesele sfinansowali
      rodzice,rodzice zapraszali gości i się wszystkim zajmowali,bo u nich ponoć taki
      zwyczaj,tak,że ona tyle co jedną koleżankę zaprosiła.Żadne z nich nie
      pracowało,mieszkanie wspólne i ich życie małżeńskie finansowali rodzice.Ona tuż
      po ślubie zaszła w ciążę (nie wpadka,tak chciała,jest pobożna i tak jej
      sumienie nakazywało).Upłynął rok,wychowuje dziecko,jeszcze nigdy nie
      pracowała.On-obronił mgr i pracuje na dwa etaty.Część ich zycia pewnie rodzice
      finansują,chociażby kupując coś dla dziecka,bo nie wierzę,że im starcza.I co?
      Podobne?Ja bym tak nie mogła,i ze względów finansowych,i z przekonań,i z
      rozsądku.Jak można zakładać rodzinę i myśleć o ślubie,kiedy żadna ze storn nie
      pracuje,a gdzie dopiero dziecko?
    • ewa267 Re: pasozyty:) 03.10.06, 14:51
      tak to niestety jest, że ludzie którzy naprawdę się kochają nie mogą się pobrać
      z przyczyn finansowo - mieszkaniowych, a rozkapryszone dzieciaki biorą ślub, bo
      mają taką zachciankę, tylko nie byłabym pewna czy to małżeństwo przetrwa
      • gramolem okropni rodzice!!!!! 03.10.06, 18:06
        okropni sa.... buduja dla nas, tyraja... ale my i tak ich olejemy kiedy
        przyjdzie na to czas!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka