Wymyslilismy z narzeczonym ze nasze wesele bedzie w konwencji otwartego
bufetu.
Beda stoly zeby mozna bylo usiasc i zjesc ( zwlaszcza starsze osoby )ale nie
bedzie zadnego zasiadania wszyscy razem i jedzenia na sygnal DJ.Kazdy bedzie
mial mozliwosc jedzenia kiedy ma ochote. A my bedziemy krazyc po sali i
starac sie porozmawiac z kazdym.No i oczywoscie tanczyc do bialego rana.
Nie zebym w pierszej rozmowie o slubie tak to sobie wyobrazala ,ale ta opcja
jest wypadkowa naszych wyobrazen , mozliwosci i pewnego rodzaju kompromisem
(
wzajemnym )
I po przydlugim wstepie moje pytanie:
Czy ktoras z was byla na takim slubie ,lub sama taki miala i jakie ewentualne
pulapki czychaja podczas takiej imprezy (moze dzieki waszym radom unikne
ewentualnych bledow )
dziekuje za pomoc i pozdrawiam wszystkie przyszle panny mlode