czy_czujesz_to_samo_co_ja 22.10.06, 17:53 Bo to ostatnio dość "modny" powód! No ciekawe, czy któraś się przyzna. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
patina3 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 18:00 No ja biorę ) ze względu na ciążę też bo... w przyszłości bym chciała zajść w ciąże z moim mężem ! a więc z nim własnie założyć rodzinę. Dziecko będzie na pewno dopełnieniem naszej miłości ! Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 18:16 Bardzo fajna odpowiedz))). Podpisuje sie rekoma i nogami. Wprowadzilabym jednak pewne rozroznienie: faktycznie niektorzy przspieszaja date i tak planowanego slubu, bo dzidzia w drodze...Tylko, ze nie nazwalabym tego slubem (jedynie) z powodu ciazy...Jedynie z powodu ciazy to chyba tylko strasznie ciemni ludzie jeszcze w ogole biora slub, ewentualnie zastraszeni przez otoczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
olera24 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 20:59 ha, a my juz mamy dzidziusia, dwumiesięczna córeczkę, upragnioną i wyczekiwaną po pierwszej poronionej ciąży... rodzina chciała nas uszczęśliwić ślubem gdy jeszcze byłam w ciązy,no bo co powiedzą ludzie. Jednak my kategorycznie odmówiliśmy, a teraz zrobilismy im niespodziankę i powiedzieliśmy że zamierzamy się pobrać w grudniu... Nasza córeczka będzie na naszym ślubie A ludzie gadają, bo co mają robić. Ostatnio mama mojej przyjaciółki stwierdziła, że chyba nie będę taka bezczelna i nie kupię sobie sukni tylko garsonkę Uśmiałam się do łez Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 21:15 > że chyba nie będę taka bezczelna i nie kupię sobie sukni tylko garsonkę No ale chyba nie będziesz na tyle bezczelna, żeby suknia była biała? Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 09:02 I nie daj Boze welon!!!)) Pzdr serdecznie i gratuluje coreczki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mayagaramond Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 21:07 > No ciekawe, czy któraś się przyzna. przyzna? A to juz karalne? Odpowiedz Link Zgłoś
niunia792 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 22.10.06, 21:14 Zgadzam sie poniekad z autorka watku) Wyjechalam z mojego rodzinnego miasta na rok (poznalam tu mojego NM i juz zostalam) no i po roku zaszlam w ciaze... W tym samym czasie kilka moich kolezanek (dziewczyn kolegow itp). I co? Tylko my sie nie pobralismy... reszta mi slala smsy-a co na to moja rodzina?!! Jakbysmy zyli w sredniowieczu... Formalnosci zalatwilismy jeszcze przed porodem (uzanie ojcostwa, nazwisko itp- bo to Niemiec)... Slub wezmiemy w 2007-nasz synus bedzie nam niosl obraczki do oltarza) Kicz? Moze i tak... ale dla nas to bedzie dopiero przezycie) Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 opinia odmienna 22.10.06, 21:21 A mi się wydaje, że bardzo wiele kobiet lub dziewczyn łapie faceta na dziecko. Bo wydaje im się, że to scementuje ich związek, no bo porządny facet się ożeni, jeśli dziecko jest w drodze. Albo: tak się kochamy, dziecko to pełnia szczęścia. Nie mówię o obupólnej, świadomej decyzji: chcemy mieć dziecko przed ślubem. Mówię o decyzji podejmowanej przez kobietę: no, ciąża, to w końcu się oświadczy. Nie umiem sobie osobiście wyobrazić decyzji o zajściu w ciążę bez tego poczucia bezpieczeństwa, że to już z mężem, a nie póki co narzeczonym czy nawet jeszcze i nie nim, i że przecież teraz to już musi być pięknie. Bo właśnie wcale nie musi. Pewnie, że niektóre pary tak robią i wszystko potem jest dobrze, ale z pewnością jest rzesza tych, którym się nie udaje, albo ślub jest z konieczności. Przykład z życia - tydzień przed moim ślubem byłam na innym. Poszłam zobaczyć, jak przebiegają ceremonie w kościele, w którym mam sama zawierać związek małżeński. Ślubująca para była młoda i bardzo smutna. Ich ślub był szybki, a zaraz po nim goście podali sobie górą koszyk z dzieckiem i w bocznej nawie rozpoczęły się... chrzciny Tak też jest i nie ma co mówić, że nie ma łapania na dziecko lub ślubów z konieczności, bo była wpadka! Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: opinia odmienna 22.10.06, 21:25 > Nie umiem sobie osobiście wyobrazić decyzji o zajściu w ciążę bez tego poczucia > bezpieczeństwa, że to już z mężem Nie wiem, jak Tobie, ale mnie mój zwiazek daje poczucie bezpieczeństwa i dawał też wttedy, kiedy jeszcze "nawet nie byliśmy zaręczeni". I gdybym wtedy zaszła w ciążę, to sytuacja dla nas nie różniłaby się w żaden sposób od tej po ślubie. Wydaje mi się, że to kwestia relacji, która łączy ludzi, niezaleznie od posiadanego lub nie "pokwitowania". Coraz więcej obserwuję szcześliwych par, dla których dziecko i ślub nie łącza się w żaden sposób - w pewnym momencie dojrzewają do posiadania potomstwa, w innym do ślubu. Kolejność przestaje być oczywista. Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 do a1ma 22.10.06, 21:28 tak jak pisałam, nie mówię o związkach, w których partnerzy oboje decydują o tym, że chcą mieć dziecko, bez względu na to, jaka więź ich łączy. mówię o tych relacjach, gdzie kobieta stawia mężczyznę przed faktem dokonanym. Odpowiedz Link Zgłoś
niunia792 malinko 22.10.06, 21:32 dokladnie!pary o ktorych pisalam w moim poscie braly slub-glownie pod naciskiem "ciezarnej" i jej rodziny... Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: do a1ma 22.10.06, 21:35 No tak, ale napisałaś: >Nie umiem sobie osobiście wyobrazić decyzji o zajściu w ciążę bez tego poczucia >bezpieczeństwa, że to już z mężem, a nie póki co narzeczonym czy nawet jeszcze >i >nie nim, i że przecież teraz to już musi być pięknie. Bo właśnie wcale nie >musi. Czy to oznacza, że z mężem to już można zachodzić w ciąże dowolnie, bez uzgodnienia z partnerem? Męża mozna postawić przed faktem dokonanym? >Przykład z życia - tydzień przed moim ślubem byłam na innym. Poszłam zobaczyć, >jak przebiegają ceremonie w kościele, w którym mam sama zawierać związek >małżeński. Ślubująca para była młoda i bardzo smutna. Ich ślub był szybki, a >zaraz po nim goście podali sobie górą koszyk z dzieckiem i w bocznej nawie >rozpoczęły się... chrzciny I co w tym dziwnego? Widziałaś parę przez 5 minut w kościele i już wiesz, że sa nieszczęśliwi? I że dziecko było "wpadką"? Gratuluję przenikliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 Re: do a1ma 22.10.06, 21:40 Tak, pozwalam sobie na podstawie obserwowania całego ich ślubu stwierdzić, że nie była to szczęśliwa, roześmiana i zapatrzona w siebie para młoda. Jako że widziałam tego dnia jeszcze dwa inne śluby, taki właśnie wniosek wyciągnęłam- nie byli szczęśliwi Podawanie sobie dziecka w koszyku zaraz po ślubie, biorąc pod uwagę wiek pary młodej (19 - 20 lat), pozwoliło na wyrobienie sobie pewnego zdania, a1ma a co do uzgadniania, to nie czepiaj się słówek bo wiesz, o czym piszę: o sytuacji, gdy partnerzy nie będący małżeństwem mają dziecko i nie jest to ich wspólna decyzja, lecz decyzja kobiety w celu "złapania" faceta. W małżeństwie jest inaczej, jeśli pojawia się dziecko nieplanowane przez małżonków, to po prostu się pojawia. Kobieta nie ma żadnego instrumentalnego powodu pod tytułem "zatrzymać faceta", aby to dziecko na świat przywoływać. Oczywiście, może mieć inne motywy, ale to chyba nie jest tematem tego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
ludzka_budowla Re: do a1ma 22.10.06, 21:43 malina2006 napisała: małżeństwie > jest inaczej, jeśli pojawia się dziecko nieplanowane przez małżonków, to po > prostu się pojawia. Kobieta nie ma żadnego instrumentalnego powodu pod tytułem > "zatrzymać faceta", hmm, nie zgodzę się z tobą. znam żonkę która chciałą małżeństwo ratować dzieckiem. teraz się rozwodzą. małżeństwo wbrew pozorom nie musi być na zawsze. nie roziązuje też wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: do a1ma 22.10.06, 21:52 > Tak, pozwalam sobie na podstawie obserwowania całego ich ślubu stwierdzić, że > nie była to szczęśliwa, roześmiana i zapatrzona w siebie para młoda. Jako że > widziałam tego dnia jeszcze dwa inne śluby, taki właśnie wniosek wyciągnęłam- > nie byli szczęśliwi A może ta para w ten sposób reagowała na stres? Albo Pannie Młodej zmarł dziadek na dzień przed ślubem? Albo zdarzyło się cokolwiek innego, co im popsuło humory... > Podawanie sobie dziecka w koszyku zaraz po ślubie, biorąc pod uwagę wiek pary > młodej (19 - 20 lat), pozwoliło na wyrobienie sobie pewnego zdania, a1ma Zazwyczaj tak pochopnie wyciągane wnioski bardzo mijają się z rzeczywistością. A nawet jeśli nie - czego dowodzi ta jedna para?? > W małżeństwie > jest inaczej, jeśli pojawia się dziecko nieplanowane przez małżonków, to po > prostu się pojawia. Kobieta nie ma żadnego instrumentalnego powodu pod tytułem > "zatrzymać faceta", aby to dziecko na świat przywoływać. Oczywiście, może mieć > inne motywy, ale to chyba nie jest tematem tego wątku. Nie czepiam się. Naprawdę myślę inaczej. Małżeństwo to jedno, a dziecko to zupełnie coś innego. Różne sa małżeństwa i może się przecież zdarzyć, że kobieta własnie w ten sposób chce zatrzymać męża, dlaczego wykluczasz taką sytuację? Wracając do tematu - uważam, że małżeństwo i dziecko nie mają ze sobą wiele wspólnego, to dwie osobne decyzje i obie powinny być podjęte równie świadomie. I do obu potrzebne są dwie osoby - równie odpowiedzialne. Nie uznaję czegoś takiego, jak "złapanie na dziecko" - facet uprawiający seks musi liczyć się z tym, że konsekwencją tego będzie dziecko, za które będzie musiał wziąć odpowiedzialność. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: do a1ma 22.10.06, 21:53 Jako że > widziałam tego dnia jeszcze dwa inne śluby, taki właśnie wniosek wyciągnęłam- > nie byli szczęśliwi Poł dnia siedxziałas w kosciele, obserwując kolejne sluby?! To już nie ma ciekawszych zajęć? > Podawanie sobie dziecka w koszyku zaraz po ślubie, biorąc pod uwagę wiek pary > młodej (19 - 20 lat) Cóz za preceyzyjne oko, jeden rzut i już wiesz, ile para ma lat. > Podawanie sobie dziecka w koszyku zaraz po ślubie POdawać mieli sobie przed slubem, odczekać godzinię czy może koszyk ci się nie spodobał - lepiej było dzieckiem rzucić? Odpowiedz Link Zgłoś
ludzka_budowla Re: do a1ma 22.10.06, 21:35 a jak rozróżniasz takie sytuacje - ty - jako widz? czy z góry zakładasz, że to była "łapanka"? czy może starasz się wniknąć i dowiedzieć? a może każdy ocenia innych wg swojej miary? (wg zasady skoro ja tak mogłabym zrobić to inni też) ja jak widzę parę (bez względu na to czy mają ślub czy nie) i kobitka jest w ciąży to pierwszą myślą w mojej głowie napewno nie jest "złapała go, biedaczek". Odpowiedz Link Zgłoś
mayagaramond Re: do a1ma 22.10.06, 21:35 gdzie kobieta stawia mężczyznę przed faktem dokonanym. ale przeciez ona sobie sama tego dziecka nie zrobila. Facet musi tez przejac odpowiedzialnosc, i nie chodzi tu o slub, tu chodzi o bycie ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
niunia792 byc ojcem 22.10.06, 21:45 mozna i bez slubu...Tak jest u nas... I jest cudnie (pfu pfu pfu przez lewe ramie) ) Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 stawianie przed faktem dokonanym 22.10.06, 21:46 facet oczywiście musi być odpowiedzialny jako potencjalny ojciec. mąż kiedy sypia z żoną chyba najbardziej; mogą nie planować dziecka, ale kiedy już się pojawia, to jest to niejako konsekwencja bycia razem i bycia małżeństwem, a on przyrzekał przyjąć potomstwo i wychować je (tak lub inaczej). poza tym chce tego dziecka, bo w swojej żonie musiał widzieć potencjalną matkę swoich dzieci. ale jeśli kobieta oszuka swojego nieformalnego partnera, powie, że się zabezpiecza, kiedy w rzeczywistości tego nie robi - to co? to też jego "wina"? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: stawianie przed faktem dokonanym 22.10.06, 21:56 A co - on nie wie, skąd się biorą dzieci? Jasne, że jego - może nie wina, ale - odpowiedzialność. Jak nie chce jej przyjąć może nie uprawiać seksu (jeśli chce mieć pewność) lub sam się zabezpieczać (jeśli lubi odrobinę ryzyka ). Chyba jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: stawianie przed faktem dokonanym 22.10.06, 21:57 mogą nie planować dziecka, ale kiedy już się > pojawia, to jest to niejako konsekwencja bycia razem i bycia małżeństwem I w małżenstwie i bez niego nieplanowane dziecko jest po prostu wpadką, czy mówiąc inaczej konsekwencją uprawiania seksu, a nie bycia małzenstwem. a on > przyrzekał przyjąć potomstwo i wychować je (tak lub inaczej). Dzięki czemu w Polsce nie istnieje problem samotnych matek i dzieci, ktore obchodzą ojca tyle co zeszłoroczny snieg. poza tym chce teg > o > dziecka, bo w swojej żonie musiał widzieć potencjalną matkę swoich dzieci. Mógł widziec, ale pięc lat po slubie, niekoniecznie miesiąc. > ale jeśli kobieta oszuka swojego nieformalnego partnera, powie, że się > zabezpiecza, kiedy w rzeczywistości tego nie robi - to co? to też jego "wina"? Bo jak nam mówi "Oświecona" malina - zabezpieczenie to psi obowiązek kobiety, facet już nie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
mayagaramond Re: stawianie przed faktem dokonanym 22.10.06, 21:58 > ale jeśli kobieta oszuka swojego nieformalnego partnera, powie, że się > zabezpiecza, kiedy w rzeczywistości tego nie robi - to co? to też jego "wina"? nie rozpatrywalabym tej kwestii w kategoriach "winny" "niewinny". Pewnie, ze zachowanie tekiej kobiety jest naganne, bo oszukuje, a budowanie zwiazku na oszustwie, jest dosc kiepskim pomyslem (sowoja droga znam taki przypadek, ale juz w malzenstwie). Z drugiej strony, jesli para wspolzyje, to musi liczyc sie z ewentualna ciaza (kazdy srodek moze zawiesc). Nie uwazam, ze trzeba sie od razu pobierac, ale obydwoje powinno usiadomic sobie, ze oto sa rodzicami. Moze i facet nie widzial w tej pani potencjalnej matki swoich dzieci, ale karanie ich (czytaj zabranie d*** w troki) za to nie najlepiej o nim swiadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 do a1ma - vol2 22.10.06, 21:58 To bardzo fajne podejście, że facet powinien być zawsze odpowiedzialny za to, co robi. W sumie gdzieś się z nim zgadzam. Zgadzam się też, że małżeństwo i dzieci to dwie różne rzeczy. Chce jednak zauważyć dwie rzeczy: 1. Małżeństwo może oznaczać dziecko. Deklarując, że chce się poślubić kogoś, deklaruje się też, że przyjmie się zrodzone z tego związku dzieci. Wstępując w wolny związek nikt nie obiecuje, że chce z drugą stroną mieć dzieci - przynajmniej nie od razu. 2. Inną sytuację ma para, która świadomie we dwójkę decyduje się na dziecko. Inną - para, w której o dzieciach nie ma mowy i jest to tylko tajny plan żeńskiej strony związku. Wydaje mi się, że w drugim wypadku facet jest jednak traktowany nie fair i trochę przedmiotowo. Nie chce dziecka, albo chce je kiedyś. A tutaj kinder niespodzianka i "kochanie, ożenisz się ze mną". Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 do ewik - odczep się kobieto :) 22.10.06, 22:01 napastliwym bez powodu mówię nie i nie rozmawiam z nimi Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: do ewik - odczep się kobieto :) 22.10.06, 22:05 Nie ma to jak rzeczowe argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 do ewik _vol2 22.10.06, 22:13 Wydaje mi się, że moja wypowiedź była dość rzeczowa: jestem tu dla dyskusji, a nie odpowiadania na ataki przepełnione złośliwością. Jak masz takie hobby, to trudno, widać nie masz ciekawszych rzeczy do roboty. Ja lubię dyskutować, ty się kłócić pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: do ewik _vol2 22.10.06, 22:14 Ja lubię dyskutować, ty si > ę NIe wiedziałam, ze dyskusja polega na "ewik, odczep się kobieto". No cóz, nauczyłas mnie czegoś nowego;p Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: do a1ma - vol2 22.10.06, 22:04 No ze wszystkim powyżej się zgadzam... prawie > Wydaje mi się, że w drugim wypadku facet jest jednak > traktowany nie fair i trochę przedmiotowo. Nie chce dziecka, albo chce je > kiedyś. A tutaj kinder niespodzianka i "kochanie, ożenisz się ze mną". Nie fair byłoby potajemne wykradzenie nasienia Powtórzę - jeśli facet uprawia seks, to musi mieć świadomość, że "z tego mogą być dzieci". Żadna niespodzianka, ot, biologia Odpowiedz Link Zgłoś
mayagaramond malina2006 22.10.06, 22:04 >Wstępując w > wolny związek nikt nie obiecuje, że chce z drugą stroną mieć dzieci - > przynajmniej nie od razu. mozesz nie chciec, ale one sie i tak moga pojawic, tacy "nieproszeni goscie". Jak juz napisala ewik, to nie malzenstow oznacza dzieci, tylko wspolzycie. Bo ci panowie z ogonkiami nie pytaja sie czy strony podpisala juz uklad i czy moga w zawiazku z tym przejsc na drugu strone Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: malina2006 22.10.06, 22:06 Bo c > i > panowie z ogonkiami nie pytaja sie czy strony podpisala juz uklad i czy moga w > zawiazku z tym przejsc na drugu strone DD No coś Ty, bez kontraktu poświadczonego przez księdza nie odważa się) Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 biologia 22.10.06, 22:09 Tak, ale tym różnimy się od zwierząt, że posiadamy świadomość, wolną wolę i pewne wpojone normy kulturowe. Jeśli układ jest luźny i nikt nie oczekuje w nim dzieci (mówię teraz o oczekiwaniach, nie o odpowiedzialności), to jednostronne podejmowanie decyzji nie jest w porządku. Nie jest również w porządku z małżeństwie. Ale w małżeństwie można jednak do czegoś wrócić. Tym czymś jest to, co się sobie obiecało, przy wszystkich, oficjalnie, w podobno najpiękniejszym dniu życia. Gdzieś czytałam zdanie "Na ślub zaproszę całe miasto, niech się wstydzi potem przed wszystkimi, jeśli mnie zawiedzie" Coś jest w tym rytuale, ceremonii, która jest wydarzeniem już społecznym, a jednak nadal intymnym. W każdym razie - nawet jeśli facet zawsze jest odpowiedzialny (zgadzam się), to czasem jedna strona nie liczy się z drugą, co jest przykre - a zwłaszcza w związkach nieformalnych, luźnych, hedonistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: biologia 22.10.06, 22:13 > Tak, ale tym różnimy się od zwierząt, że posiadamy świadomość, wolną wolę i > pewne wpojone normy kulturowe. I to ma zapobiec ciązy? > Jeśli układ jest luźny i nikt nie oczekuje w nim dzieci (mówię teraz o > oczekiwaniach, nie o odpowiedzialności), to jednostronne podejmowanie decyzji > nie jest w porządku. Podejmując wspołzycie, trzeba się liczyć z ciążą - niewazne czy to małzeństwo, czy nie. Tym czymś jest to, co się sobie obiecało, przy wszystkich, > oficjalnie, w podobno najpiękniejszym dniu życia. Powtórzę: dzieki temu w Polsce nie ma samotnych matek i porfzuconych dzieci. AKURAT!!! "Na > ślub zaproszę całe miasto, niech się wstydzi potem przed wszystkimi, jeśli mnie > zawiedzie" Rozwodów tez nie ma... Coś jest w tym rytuale, ceremonii, która jest wydarzeniem już > społecznym, a jednak nadal intymnym. Intymnym zwłaszcza w obecności całego miasta.... a zwłaszcza w > związkach nieformalnych, luźnych, hedonistycznych. No tak, po wyjściu za mąż hedonizm odpada, pozostaje juz tylko dźwigać ten krzyż... Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: biologia 22.10.06, 22:14 > czasem jedna strona nie liczy się z drugą, co jest przykre - a zwłaszcza w > związkach nieformalnych, luźnych, hedonistycznych. A co z poprawnymi, uświęconymi przez ślub kościelny związkami, gdzie mąż zupełnie nie liczy się z oczekiwaniami, pragnieniami żony - wpisując ją w ramy "dobrej matki i gospodyni"? To wcale nie rzadsze. Malina, łatwo uogólniasz. Zbyt łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: biologia 22.10.06, 22:16 > A co z poprawnymi, uświęconymi przez ślub kościelny związkami, gdzie mąż > zupełnie nie liczy się z oczekiwaniami, pragnieniami żony - wpisując ją w > ramy "dobrej matki i gospodyni"? To wcale nie rzadsze. No przecież to już nie jest hedonistyczny, luźny, nieformalny związek, więc wszystko pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ludzka_budowla Re: biologia 22.10.06, 22:22 e tam. ja jestem w luźnym, nieformalnym, hedonistycznym związku (a co! uwielbiam przyjemności wszelakie i dążę do szczęścia). do tego jesteśmy bardzo zakochani w sobie. ciąża to dla nas ogromne szczęście (uprzedzam - nikt nikogo nie łapał) mimo tego, że nie planowana. Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 uogólnianie 22.10.06, 22:16 Żeby móc dyskutować na takim poziomie ogólności, jaki jest tutaj, wprowadziłam proste rozróżnienie: małżeństwo (rozumiane na potrzeby dyskusji jako formalny związek dwojga kochających się ludzi) oraz związki nieformalne (bez planów na przyszłość). Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: uogólnianie 22.10.06, 22:17 wprowadziłam > proste rozróżnienie: Proste? Nie, raczej prostackie. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: uogólnianie 22.10.06, 22:20 > proste rozróżnienie: małżeństwo (rozumiane na potrzeby dyskusji jako formalny > związek dwojga kochających się ludzi) oraz związki nieformalne (bez planów na > przyszłość). ALe chyba zgodzisz się, że manipulacja (o której pisałaś) jednej strony przeciwko drugiej czy też narzucanie czegoś wbrew woli jest tazk samo naganne w obu sytuacjach? Dla mnie nie ma znaczenia, czy związek jest "wolny", czy potwierdzony małżeństwem. Ani dziecko nie równa się dla mnie małżeństwu ani małżeństwo nie oznacza automatycznie zgody na posiadanie dzieci. Powtórzę - to dwie osob ne sprawy, o każdej należy osobno zadecydować. Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 manipulacja 22.10.06, 22:22 Tak, manipulacja jest naganna w obu wypadkach. Bezsprzecznie. Jednak pojawianie się dziecka w małżeństwie (nieplanowanego), a pojawianie się dziecka w wolnym związku bez poważnych planów wobec siebie - to jednak dwie różne sytuacje: społecznie, moralnie i ekonomicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:25 > Jednak pojawianie się dziecka w małżeństwie (nieplanowanego), a pojawianie się > dziecka w wolnym związku bez poważnych planów wobec siebie - to jednak dwie > różne sytuacje: społecznie, moralnie i ekonomicznie. Dlaczego?? No chyba, że chodzi o moralność katolicką? Iaczej nie rozumiem... A już zwłaszcza aspektu ekonomicznego Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:29 Małżeństwo zwykle gdzieś mieszka. Nieważne już, na jakim poziomie, ale są razem. Gniazdko jest uwite. Para "chodząca ze sobą" nie ma zaplecza bytowego. W obliczu ciąży nagle trzeba wszystko reorganizować. Jest ślub - młodzi muszą się gdzieś podziać i to już, jest 9 miesięcy na załatwienie sprawy. Nie ma ślubu - samotna matka z dzieckiem - no i co, alimenty, oczywiście, ale koszty wychowania dziecka przewyższają alimenty, tzreba skądś na to mieć. Kto daje? Matka? Rodzina? To przykład zawirowań ekonomicznych. Szczerze mówiąc, naprawdę nie widać różnicy między narodzinami dziecka w małżeństwie i u "chodzącej ze sobą" pary? Odpowiedz Link Zgłoś
ludzka_budowla Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:37 to dziwne, że widzisz tylko 2 rozwiązanie. jedno - szczęśliwa sielanka w małżeństwie drugie - para, bez żadnego zaplecza, niedojrzała, zaraz alimenty albo smutny ślub. są jeszcze inne rozwiązania. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:38 Obecnie mnóstwo par mieszka ze sobą przed ślubem. Albo bez ślubu. Kwestia posiadania chaty li i tylko. "Chodzą ze sobą" nastolatki w liceum. Faktycznie, zaplecza bytowego samodzielnego raczej nie mają.P Zauważyłaś może, że nie wszyscy biorą ślub kościelny? Na cywilnym mowy nie ma o zgodzie na potomstwo. Obecnie w Polsce rozwodzi się plus minus jedno małżeństwo na trzy zawarte. Jak widać formalna obietnica czegokolwiek nie jest żadną gwarancją, wręcz przeciwnie, łatwiej się wymiksować z konkubinatu niż z małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:38 > Małżeństwo zwykle gdzieś mieszka. Nieważne już, na jakim poziomie, ale są razem NIewazne na jakim poziomie: u jednych bądz drugich rodzicow na przykład. Tylko zamiast 3 osób w mieszkaniu (przy optymistycznym załozeniu, ze jedno z małzonków jest jedynakiem) są cztery, a niedługo bedzie pięc. No gniazdko uwite jak cholera. > Para "chodząca ze sobą" nie ma zaplecza bytowego. Albo ma takie samo, jak małzenstwo. Do tej pory mówiłas o związku nieformalnym, teraz nagle para chodząca ze soba. Moze uscislijmy, czy chodzi o ludzi, ktorzy chodzą ze sobą miesiąc, czy o "chodzacych" 5 lat. W obliczu ciąży nagle trzeba > wszystko reorganizować. To, wyobraz sobie, ze tak jak w małzenstwie. Jest ślub - młodzi muszą się gdzieś podziać i to już, > jest 9 miesięcy na załatwienie sprawy. No, rodzice przygarną. >Nie ma ślubu - samotna matka z dzieckiem. Ekhem, tu mogłabym wywołac jedną z forumek, żeb y opowiedziała, jak się czuuje w tej sytuacji, ale po co. > - no i co, alimenty, oczywiście, ale koszty wychowania dziecka przewyższają > alimenty, tzreba skądś na to mieć.Kto daje? Matka? Rodzina? No tak, po natychmiastowo zorganizowanym ślubie utrzymuje rodzinę dumny mąż. Układ: Jestesmy bez slubu, mamy dziecko i RAZEM je wychowujemy w twojej głowie juz się nie miesci, a raczej nie pasuje do przeciwstawienia sobie małzenstawa i nieformalnego związku. > To przykład zawirowań ekonomicznych. Raczej twoich poboznych zyczen. > Szczerze mówiąc, naprawdę nie widać różnicy między narodzinami dziecka w > małżeństwie i u "chodzącej ze sobą" pary? Jaką? Ze odpowiem pytaniem na pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:45 Znów uogólnienie... Młode małżeństwa często mieszkają z rodzicami. Pary będące w wolnym związku często mają własne życie, mieszkanie (albo i dwa, skoro każde osobno ), prace... Myslisz stereotypowo. Jeśli małżeństwo - to we własnym mieszkanku, na komfortowym starcie, pracujące... Jeśli wolny związek - to pewnie w olkolicach liceum i z marginesu Wolny związek może wyglądać tez tak: od 6 lat razem, od 4 wspólnie mieszkamy, sytuacja zawodowa lepiej niż dobra, mała stabilizacja trwa, szczęśliwi jestesmy niepomiernie Czy to się wpisuje w którąś z Twoich ram? I gdyby wpadka - to naprawdę, z ręką na sercu, zaklinam się na wszystko nie widzę różnicy czy teraz, czy po ślubie. Może raczej napisz: - lepiej, kiedy wpadka przydaży się ludziom kochającym się, tworzącym zdrowy związek niż parze "imprezowej"; - lepiej, kiedy wpadka przydaży się ludziom dojrzałym emocjonalnie niż smarkaczom; - lepiej, kiedy wpadka przydaży się ludziom samodzielnym niż niesamodzielnym... Powyższe aspekty coś zmienią, owszem. Ale nie "papierek"! Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: dwie różne sytuacje? 22.10.06, 22:46 a1ma napisała: > przydaży "przydarzy" oczywiście późno już... Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: manipulacja 22.10.06, 22:26 - to jednak dwie > różne sytuacje: społecznie, moralnie i ekonomicznie. A mozesz rozwinąć? Odpowiedz Link Zgłoś
malina2006 rozwinięcie 22.10.06, 22:37 Rozwijam. Ekonomia - w poprzednim poście. Moralność - każdy ma swojego Boga, ale kulturowo rzecz ujmując nadal mniej zdziwienie i / lub kontrowersji budzi dziecko w małżeństwie, niż w luźnym związku. Mówię tu przede wszystkim o różnicach między miastem, a wsią i związaną z tym mentalnością. Myślę też, że sporo kobiet ma pewien problem z wizją dziecka nieślubnego - czy to z powodu religii, czy wychowania. Równie liczna grupa takiego problemu oczywiście nie ma. Społeczeństwo - związek małżeński został już rozpoznany społecznie. Oczywiście, nie ma przyrzeczeń, których nie można złamać, mamy rozwody, patologie itp. Jednak ci ludzie zostali już rozpoznani przez innych jako para, która zdecydowała się na formalne przypieczętowanie relacji. Malżeństwo niejako implikuje myślenie o dziecku; nadal większość małżeństw posiada dzieci (wg badań co trzecia Polka w wieku rozrodczym jest bezdzietna, reszta ma dzieci). para nieformalna zaliczająca "wpadkę" (kontrolowaną lub nie) to nadal para nieformalna. I nadal w naszej kulturze powraca pytanie o zabezpieczenie tego związku, czyli ślub. Zastanawiam się czasem, co będzie z wolnymi i dzietnymi związkami (lub nawet nie dzietnymi) za 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Sprostowanie 22.10.06, 22:40 Rozumiem, że faktu istnienia ateistów nie dopuszczasz do wiadomości? Kul, Giertych nie wierzy w ewolucję. Wolno wam.P Odpowiedz Link Zgłoś
ludzka_budowla Re: rozwinięcie 22.10.06, 22:42 malina2006 napisała: > Zastanawiam się czasem, co będzie z wolnymi i dzietnymi związkami (lub nawet ni > e > dzietnymi) za 25 lat a co ma być? tacy sami ludzie jak zaślubieni. napewno coś się zmieni. bo to niemożliwość stać w miejscu przez 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wik67 Re: rozwinięcie 22.10.06, 22:45 Mówię tu przede wszystkim o różnicach między miastem, a wsią i związan > ą > z tym mentalnością. No to powiedz od razu, ze jestes ze wsi i pisałas o swojej mentalnosci. \\ Myślę też, że sporo kobiet ma pewien problem z wizją dzieck > a > nieślubnego - czy to z powodu religii, czy wychowania. I znow twoj problem z wizją nieslubnego dziecka, a nie kobiet. Malżeństwo niejako > implikuje myślenie o dziecku Implikuje myslenie u takich ludzi jak ty. Bo jest jeszcze garstka, ktora tę decyzję pozistawia małzeństwu. (wg bada > ń > co trzecia Polka w wieku rozrodczym jest bezdzietna, reszta ma dzieci). Tylko ze wiek kobiety, która po raz piperwszy zostaje matką stale przesuwa się w gótrę. > para nieformalna zaliczająca "wpadkę" (kontrolowaną lub nie) to nadal para > nieformalna. I nadal w naszej kulturze powraca pytanie o zabezpieczenie tego > związku, czyli ślub. A czego ma dotyczyc zabezpieczenie?! Tego, ze jedno z nich nie odejdzie? > Zastanawiam się czasem, co będzie z wolnymi i dzietnymi związkami (lub nawet ni > e > dzietnymi) za 25 lat. A co będzie z małzenstwami? Odpowiedz Link Zgłoś
tusia_minia Re: uogólnianie 22.10.06, 22:53 malina2006 napisała: związki nieformalne (bez planów na > przyszłość). Zwiazki nieformalne,niekoniecznie musza byc bez planow na przyszlosc Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma do maliny 22.10.06, 22:36 Kończąc już dyskusję (bo chyba niewiele więcej zostało do napisania, a spać się chce ) musze sitwierdzić, że podziwiam Twoją wiarę w małżeństwo. Serio. Dla mnie rozróżnienie przebiega nie na: małżeństwa i wolne związki, ale na: związki dobre, kochające się i szanujące i te, w których ludzie się lekceważą, manipulują sobą i narzucają coś wbrew woli drugiego. Bo przecież to tylko od człowieka i relacji zależy, czy weźmie odpowiedzialność za swoje dziecko i jego matkę ( i za swój, bądź co bądź, czyn). Z drugiej strony - żaden papierek nie zmusi kogoś, żeby wbrew swojej woli został z niekochaną osobą tylko dlatego, że sa małżeństwem. Manipulacja prowadząca do poczecia dziecka jest tak samo zła w każdym przypadku - bo zazwyczaj skazuje takie dziecko na wychowywanie się bez jednego z rodziców (a co za znaczenie ma w takiej sytuacji, czy rodzice byli kiedyś małżeństwem czy nie?). Ważna jest jakość relacji, którą tworzsymy z drugim człowiekiem, a nie to, czy jest ona formalna czy nie. Naprawdę, ślub nic tu nie zmienia. A jeśli dla Ciebie tak - to mam nadzieję, że życie nie zweryfikuje Twoich poglądów Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: do a1ma 22.10.06, 22:48 E tam... Miło czasem podyskutować na tym forum dla odmiany Pozdrawiam również Odpowiedz Link Zgłoś
kami_la Re: do maliny 23.10.06, 10:28 Ja byłam ostatnio na ślubie: dziewczynka ze wsi lat 18 i chlopiec 24 lata. Ona w ciąży, w 8 mmiesiącu. Znali się 5 miesięcy zaminm nastepiła wpadka. Nie przekonacie mnie w żaden sposób, ze to było planowane "bo macierzyństwo jest cudowne" i że "chcieli ślubu, tylko trzeba było przespieszyć datę". Ta dziewczynka po prostu złapała go na dziecko - sama to przyznala. Tylko ona glupia nie zdaje sobie sprawy jaką krzywde zrobila wszystkim, a szczegolnie sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kami_la Re: do maliny 23.10.06, 10:28 Ja byłam ostatnio na ślubie: dziewczynka ze wsi lat 18 i chlopiec 24 lata. Ona w ciąży, w 8 mmiesiącu. Znali się 5 miesięcy zaminm nastepiła wpadka. Nie przekonacie mnie w żaden sposób, ze to było planowane "bo macierzyństwo jest cudowne" i że "chcieli ślubu, tylko trzeba było przespieszyć datę". Ta dziewczynka po prostu złapała go na dziecko - sama to przyznala. Tylko ona glupia nie zdaje sobie sprawy jaką krzywde zrobila wszystkim, a szczegolnie sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kamu2 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 08:45 ja mam trzy koleżanki które brały ślub ze względu na wpadke,tzn i tak był ślub planowany,ale trzeba było przyśpieszyć ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=124 Odpowiedz Link Zgłoś
klakier81 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 10:59 witaj my bylismy w takiej sytuacji ale byliśmy już po zaręczynach Odpowiedz Link Zgłoś
kiwigirl Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 15:16 w gronie naszych znajomych ok 15 % w ostatnim półroczu było 7 ślubów, z tego tylko jeden ze względu na ciążę. wszytkie pozostałe wśród ludzi którzy dzieci nawet nie planuja w najbliższym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
eyes69 To nie modne, tylko GLUPIE 23.10.06, 15:26 Ja wzielam slub pre lat przed ciaza. Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 15:37 my w końcu ustalamy datę a nasz synek będzie miał skończone 3,5 roku wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 15:38 tylko jeszcze weźcie pod uwagę wiek wpadka - ślub "z musu" - maja to przeważnie młodzi w wieku 19-22 lat są jeszcze pod skrzydłami rodziców, rodziny i to oni nalegają na ślub Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: Ile z Was bierze ślub ze względu na ciążę? 23.10.06, 20:44 Ale Wy na prawde co niektore jestescie złosliwe Ja pomimo tego, iz nie jestem w ciazy-jak narazie to nie potepiam tych, ktore biorac slub w niej sa! A to dlatego, ze po prostu"wypadki" chodza po ludziach Przeciez jest wiele takich kobiet, dziewczyn, ktore maja juz ustalony termin slubu i w miedzy czasie zaliczaja "wpadowke" i co wtedy, przeciez i tak biora slub z miłosci, czyz nie...??? Odpowiedz Link Zgłoś