jola.pedagogspoleczny
28.11.06, 11:08
Mamy problem z ustaleniem daty. Zaręczyliśmy się teraz w sierpniu po 5 latach
chodzenia i 3 latach mieszkania razem. Mój M. nie chciał jednak od razu się
pobierać (chciał przywyknąć troszkę do roli narzeczonego a nie od razu męża-
i niech mu będzie). Chcieliśmy więc wziąć ślub zamiast po roku od zaręczyn,
to po 2 latach, ale okazało się, że w wakacje 2008 ślub bierze też moja
kuzynka oraz 2 jego kuzynki (jedna od strony mamy a druga od strony taty) a
nie możemy oczekiwać, ze każda z nich będzie konsultować z nami datę swojego
ślubu- a zgrać 4 śluby w 2 miesiące i nie powtórzyć daty nie będzie takie
proste. Poza tym będe miała wtedy obronę pracy magisterskiej (a tego za żadne
skarby nie chcę przekładać). Wymyśliliśmy więc zimę za rok (np. grudzień
2007) ale z powodu niskich zasobów finansowych lepiej byłoby zrobić
niozobowiązującą imprezę latem w ogrodzie (takie bardziej przyjęcie rodzinne-
jakby imieniny niż tradycyjne wesele- ani mi, ani mojemó M. nie zależało
nigdy na tradycyjnym weselu), niż wykwintne przyjęcie w restauracji, na które
szczerze mówiąc nas nie stać (co by bardzo dużo kosztowało, bo nasza
NAJBLIZSZA rodzina- licząc rodziców, rodzeństwo, dziadków, rodzeństwo
rodziców i najbliższe kuzynostwo to u mnie ponad 20 osób a u niego ponad 50
czyli razem z 80!). Nie stać nas na tak duży wydatek, do którego doszłyby
noclegi, bo nasze miejscowości dzieli 250km!
Wymyśliłam więc, żeby jednak zrobić ślub w te wakacje ze skromnymi
przyjęciami w ogrodach w obu miastach (ślub cywilny u niego, ślub kościelny u
mnie). Ale mój M. twierdzi, że jemu goście nie są potrzebni, i że owszem
zrobimy w 2 miejscowościach, ale zimą i zaprosimy tylko rodziców, rodzeństwo
i dzadków na obiad do domu.
Gdybyśmy mieli robić zimą (obojętnie którego roku, to wyjdą duuuże koszty) a
jak latem, to w wakacje 2007 niby jeszcze nie, 2008 to te inne śluby i obrona
mojej magisterki, 2009 obrona jego magisterki... Czyli mamy czekać do 2010?
Zależy mi na ślubie i nieczekaniu aż tyle, ale ta ,,okrojona'' 80-tka to
naprawdę nasi najbliźsi, z którymi utrzymujemy kontakt. Chyba zaraz się
rozpłaczę...
Pomocy!!!