agawia84
08.04.07, 20:27
Właśnie czytałam wątek na temat ile dajecie pieniążków w prezencie i
pomyślałam, że spytam Was drogie forumki co myślicie o takiej sytuacji, jaka
mnie ostatnio spotkała. Czytam, że średnio dajecie 300 zł od pary. Takie też
było moje zdanie. Przynajmniej ja tyle daję, gdy idę na wesele do znajomych.
Czasem daję 400zł, gdy akurat mnie stać.
Mam na uczelni grupkę koleżanek (5), z którą trzymam sztamę. Ostatnio jedna z
nich spotkała mnie na zakupach i spytała co chciałabym dostać w prezencie
ślubnym bo one (czytaj te 5 koleżanek+ ich drugie połówki, razem 10 osób)
chcą się złożyć na prezent i pytają co ja bym chciała bo żeby nie było potem,
że one coś kupią a mnie sie nie będzie to podobać (!). Dodała, że były
ostatnio w Galerii Centrum i że może coś chcę z tamtego sklepu. A co ja mogę
chcieć z GC?! Zestaw ręczników? Pościel? Moje koleżanki już od roku
wiedziały, że wychodzę za mąż i od razu mówiłam, że zamiast prezentów wolimy
pojechać w podróż poślubną. No a teraz wyskakują z prezentem, który w
najlepszym wypadku będzie kosztował 250 zł a na który chcą się złożyć w 10
osób! Gdy powiedziałam ,że wogóle nie chcemy prezentów rzeczowych to
spojrzała na mnie z taką złością, że byłam w szoku. Powiedziałam o tej
sytuacji wczoraj mojej cioci to była oburzana takim postępowaniem! Dlatego
pytam Was, czy to ja mam wygórowany prośby o gotówkę, czy to One robią
dziadostwo?
Dodam, że wszystkie mają stałe dochody a mimo to utrzymują je rodzice.