magdusia47
04.05.07, 15:59
Sukienki nie ma i nie wiadomo kiedy będzie.
Miłe Panie z salonu nie miały czasu mnie poinformować, że jest problem z jakąś
koronką i sukienki po prostu nie ma i możliwe, że będzie dopiero koło 15 maja.
Jeszcze próbowały mi wmówić, że mam bardzo dużo czasu i niepotrzebnie robie
aferę. Przy tym były bardzo nie miłe i nawet próbowały mnie szantażować, że
mogą oddać mi całą sumę nawet teraz. Ha ha dobrze wiedzą, że nigdzie w salonie
już nie zdążę zamówić sukni, żeby mi ją uszyli w 3 tygodnie.
Po powrocie nie mogłam sobie miejsca znaleźć. Zadzwoniliśmy do producenta,
pani wyjaśniła nam w czym jest problem, że mogę zmienić rodzaj koronki i po
sprawie i sukienka w ciągu tygodnia do mnie dotrze. Była bardzo zdziwiona, że
w kieleckim salonie nikt nawet nie zaproponował mi takiej opcji.
Jestem zła zła, zła. Specjalnie zamawiałam suknie wcześniej, żeby się nie
stresować. Matko Boska, no ponad pół roku wcześniej.
I do tego próbowały mi wmówić, ze przecież do mnie dzwoniły z informacją. Nie
nikt do mnie nie dzwonił bo telefon zawsze mam przy sobie i nikt od 10
kwietnia z salonu Paryżanka w Kielcach do mnie nie dzwonił. To powiedziała, że
kłamię!!!
Ależ mi podniosły ciśnienie!!!
Jeśli chcecie się denerwować i iść do ślubu w bieliźnie to zamawiajcie suknie
w salonie Paryżanka w Kielcach