Powoli kompletuję już wszystkie dokumenty potrzebne do ślubu. I w tym momencie
pojawił się mały problem. Otóż mój narzeczony ma podwójne obywatelstwo -
polski i amerykańskie. Urodził się w Stanach i całe życie tam mieszkał, więc
nie ma polskiego dowodu osobistego. Ma za to polski paszport. Kierowniczka
mojego USC (w małym miasteczku) zapowiedziała nam na początku, że do ślubu
potrzebny jest dowód i ona paszportu jako dowodu tożsamości nie uznaje.
Zadzwoniłam więc do USC w Krakowie, gdzie powiedziano mi, że nie jest to żaden
problem i należy tylko wykazac, że narzeczony nie miał w Polsce nigdy stałego
miejsca zameldowania. Wtedy wystarczy paszport i dowód nie będzie potrzebny.
No i teraz nie wiem, co robic. Mieliśmy brac ślub konkordatowy w mojej
miejscowości. Jednak boję się trochę, że kierowniczka USC będzie robic
problemy. Może jednak lepiej będzie wziąc ślub cywilny w Krakowie, a dopiero
później kościelny w mojej miejscowości. Czy spotkałyście się kiedykolwiek z
taką sytuacją?? Czy któraś z Was albo ktoś z Waszych znajomych brał ślub
posługując się tylko paszportem?? Będę wdzięczna za wszelkie rady!