Dodaj do ulubionych

po jakim czasie zaręczyny??

20.06.07, 10:19
jak w temacie, po jakim czasie bycia razme sie zareczyliście? i w jakim wieku
wtedy byliście? mieszkaliście razme przed slubem? ja mam mały dylemat życiowy
dlatego pytam was z ciekawości
Obserwuj wątek
    • zuzia_8 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:20
      nie ma na to reguły. NIektórzy zaręczają się po 3 dniach, 3 miesiącach a
      niektórzy po 10 latach.
      • ashton Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:23
        Nie ma reguły, nie ma również złotego środka. Mąż oświadczył mi się po pół roku
        znajomości, ale nie wzięłam tego na poważnie wink Pierścionek dostałam po trzech
        latach, ślub półtora roku po pierścionku. Jak dla mnie trochę długo trwały te
        podchody, mamy już swoje lata, hłe hłe.
    • remifa26 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:24
      My po 6 latach bycia razem, oboje mieliśmy po 25 lat.
      Nie mieszkaliśmy razem i nie mieszkamy, zmieni sie to 8 września bo wtedy
      bierzemy ślubsmile
      • daga9912 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:26
        ja mam 24 lata, mój partner dwa lata wiecej jestesmy razem ponad rok, a on sie
        bierze za robienie kariery o zareczynach nawet nie mysli
        • beba.zet Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:31
          Ja też mam 24 mój N 26.
          Poznalismy sie 30 marca 2002, zaręczyny 24 grudzień 2005, ślub 22 wrzesień 2007.
          Oficjalnie nie mieszkamy razem, ale tak włściwie to ostatnio każdy dzień i
          każda noc w moim domu i moich rodziców - i tak pewnie zostanie.
        • ashton Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:31
          Daga, jakbym ja miała takie obiekcje, to byśmy się dawno rozstali wink Rok z
          kawałkiem to wcale nie tak dużo, być może facet myśli tak jak większość, że
          przed założeniem rodziny należy mieć jakąś pozycję zawodową, żeby móc rzeczoną
          rodzinę utrzymać...
        • nionczka Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 19:05
          Nie przejmuj sie. Jestescie jeszcze mlodzi i staz Wasz wcale nie jest dlugi.
          Chociaz niewatpliwie kazdy ma swoj wlasny rytm w zyciu. Szczegolnie 26 lat u
          faceta to dosyc mlody wiek na zakladanie rodziny. My jestesmy po 30 i z ponad 7
          letnim stazem.
        • zosiaczek25 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 10:11
          Wcale sie nie dziwie. U facetow to zupelnie normalne. U kobiety z reguly
          szybciej odzywa sie taka potrzeba. Facet, szczegolnie gdy jest powaznie o zyciu
          myslacym facetem, czeka z taka decyzja dluzej. Najpierw skonczy studia, znajdzie
          stala prace, jakos sie urzadzi w zyciu, przekona sie, ze Ty jestes na pewno ta
          wlasciwa osoba (a to czesto trwa) i dopiero potem Ci sie oswiadczy. I argumenty,
          ze Ty tez masz prace, tez cos wnosisz do zwiazku, sa dla nich bez znaczenia.
          Przynajmniej tak bylo u mojego meza, ktory sam przyznaje, ze jest staromodny i
          chce swojej przyszlej rodzinie zapewnic dobry start. A ja jak chce sobie
          zarabiac, to moge, ale to jego dochod jest glownym zrodlem naszego utrzymania. I
          nie jest on jedynym facetem, ktory tak mysli. Faceci nie sa dzis moze tacy, jak
          nasi tatusiowie i dzidakowie, ale wcia gdzies w nich drzemie ten instynkt.
          Dlatego chociaz my czesto czujemy sie gotowe do malzenstwa i zalozenia rodziny,
          oni wola czekac. I dlatego pewnie kobiety niezadko wybieraja sobie partnerow
          grubo od siebie starszych. A jak sie wybiera kogos w swoim wieku, trzeba byc
          przygotowanym na czekanie. Nie ma sily. smile
          A rok zwiazku, to na prawde nie jest wiele.
          • plmzaq Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 13:32
            Mam starszego od siebie i jakoś nie widze by palił się do żeniaczki (jesteśmy
            już 3 lata z sobą) - wniosek taki, że nie ma żadnych reguł.
    • memphis90 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:35
      My zaręczylismy się po 7.5 roku (choć o ślubie mówiliśmy znacznie wcześniej),
      jesteśmy zaręczeni od 1.5 roku (slub w lipcu)- razem daje to 9 lat... Teraz mam
      25, mój kochany 27smile Nie mieszkalismy ze sobą, bo moj N. dostał pracę w innym
      mieście i od półtora dojeżdza do mnie co weekend- ja w tym czasie skończyłam
      studia. Teraz wreszcie mozemy budowac nasz świat wspólniesmile
      • daga9912 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:39
        a sadzicie ze ponad rok w zwiazku i wiek jak podałam w poscie wyzej to czas na
        jakies plany? ja tam nie chce brac slubu teraz mysle ze za dwa lata moze , ale
        plany jakies mozna miec, a on mysli tylko o pracy .
        • bystra_26 zastanów się 20.06.07, 10:47
          To może niech każde z Was ustali, jakie są jego cele życiowe, w jakiej sytuacji
          chiałby być za 1, 2, 5 i 10 lat. POtem wymieńcie się tymi celami i
          porozmawiajcie o waszych wartościach. Jesli są zbyt rozbieżne, to szkoda
          Twojego czasu.
          • daga9912 Re: zastanów się 20.06.07, 10:53
            on ma cel, zeby najpierw rozkrecic interes a w miedzyczasie odkładac na dom czy
            wspólne mieszkanie, i potem slub. tylko ze on ma co chile inny pomysł (
            mielismy zamieszkac razem ) ale on zawisił temat ( albo nie jest zbyt chetny do
            tego ale mysle ze głównie jego rodzice nie akceptuja miekszania przed
            slubem).ja chce byc z nim tylko ze moja rodzina jest dalekoi decydujac sie na
            zostanie tu byłabym sama, romzwialismy i on mówi ze bedzie u mnie czesto (
            mieszka u mnie w weekendy). ja nie wymagam konkretnych deklaracji o slubie czy
            zareczynach na juz, ale jakies plany moznaby miec a jego umysł jest zajery
            praca. i widze ze obecnie jest to jego główny cel zyciowy. mowi ze chce zebysmy
            byli razme, ze innej opcji sobie nie wyobraza/
            • bystra_26 Re: zastanów się 20.06.07, 11:02
              Kiedyś usłyszałam coś takiego - Chesz by mężczyzna traktował Cię jak
              księżniczkę, to się zachowuj jak księżniczka.

              Sorry, ale wolny związek, w którym ważniejsze dla partnera od parrtnerki są
              praca czy pieniądze, nie wróży szczęśliwej przyszłości.

              Albo macie wspólne cele i o nie dbacie, albo idziecie własną drogą. Albo jest
              wspólna opcja, albo się rochodzicie.

              Popatrz na to w perspektywie 5 lat - czy Ci się takie tymczasowe rozwiązanie
              podoba. Życie jest jedno, nie ma próby generalnej, i ten czas, który masz
              możesz wykorzystać tylko JEDEN RAZ.
              • memphis90 Re: zastanów się 21.06.07, 10:05
                "Sorry, ale wolny związek, w którym ważniejsze dla partnera od parrtnerki są
                > praca czy pieniądze, nie wróży szczęśliwej przyszłości."

                Poniekąd się z Toba zgadzam, ale z drugiej strony mam w pamięci wypowiedzi
                forumek nt. osób, których nie stać na opłacenie ślubu, wesela, mieszkania.
                Załóżmy, ze wezmą teraz ślub- i co, impreza opłacana przez rodziców, mieszkanie
                kątem u teściów (bo, jeśli dobrze zrozumiałam partner Dagi jest zależny od
                rodziców, którzy nie zgadzają się na wspólne mieszkanie przed ślubem). Co to za
                perspektywy?
            • zosiaczek25 Re: zastanów się 21.06.07, 10:23
              > on ma cel, zeby najpierw rozkrecic interes a w miedzyczasie odkładac na dom czy
              >
              > wspólne mieszkanie, i potem slub

              Teraz to juz wogole nie rozumiem, w czym widzisz problem. Ze facet chce
              rozkrecic biznes i odkladac na mieszkanie/dom? To takie straszne? Chcesz planow,
              deklaracji. A czy takie plany odkladania na wspolny dom nie sa juz jakas
              deklaracja? Gdybym po roku uslyszala od mojego wowczas chlopaka, ze chce w
              przyszlosci zbudowac nasz wspolny dom, to bym skakala pod sufit. Czego Ty od
              niego oczekujesz? Sama przeciez napisalas, ze slub i tak chcialabys dopiero za 2
              lata. A moze chcialabys, zeby on sie oswiadczyl i zebys Ty miala te satysfakcje
              mu powiedziec "nie teraz kochanie". Chcesz z nim byc a boisz sie zostawic
              rodzine... Jak dla mnie, to Ty sama nie wiesz, czego chcesz. I radzilabym Ci
              najpierw powaznie sie nad tym zastanowic a potem oczekiwac czegos od niego. Bo
              on, jak widac, ma konkretne plany.
          • daga9912 Re: zastanów się 20.06.07, 10:56
            on nie planuje za bardzo, znaczy tyle ze chce byc ze mna ale nie mówi np, za
            rok zareczyny za dwa slub. ostatnio powiedział ze moze za pół roku przejdzie go
            auto wink(tfu, tfu), to po co planowac.
            • bystra_26 Re: zastanów się 20.06.07, 11:04
              Co pół roku będzie tak mówił, a Ty będziesz w nieskończoność na niewiadomo co
              czekać? Ja bym nie chciała tak żyć.

              Dlatego uważam, że dobry stały związek to małżeństwo. Nad tym trzeba się
              zastanowić i podjąć świadome i konkretne zobowiązanie wobec drugiej osoby.
              • memphis90 Re: zastanów się 21.06.07, 09:57
                "Dlatego uważam, że dobry stały związek to małżeństwo. "

                Tyle, że małżeństwo też nie jest z definicji stałe- małżonek może w każdej
                chwili rozmyślić się i odejść. Nie ma co przeć do ślubu na siłę.
                • daga9912 Re: zastanów się 21.06.07, 11:43
                  ja nie pre do slubu na siłe, tylko wkurza mnie jego poglad jesli chodzi o
                  jakies wspólne zycie, ja lubie jasne sytuacje typu: mysle ze za dwa lata
                  moglibysmy sie pobrac a jakies pół roku wczesniej zareczyc, czy powiedzmy chce
                  sie pobrac za cztery lata a rok przed zareczyc cos w tym stylu, a nietakie to
                  wszystko jakies zamazane, ja nikomu sie nie kaze teraz oswiadczac tylko po
                  prostu te plany sa jakies bardzo nieokreslone jak dla mnie dlatego tewz
                  zapytałam Was jak był z Wami.nie pytałabym na forum gdyby mnie sie z nim łatwo
                  rozmawiało a on sie bardzo zamyka i ciezko jest z nim pogadac w miare
                  konkretnie.jesli ja cos sie go pytam w kwestii tego jak on to wszystko widzi a
                  on mi odpowiada ze jest zmeczony i musi sie połozyc no to wątpie po prostu.
                  • zosiaczek25 Re: zastanów się 21.06.07, 11:58
                    Wiesz, moj maz zawsze mowil "chce sie z Toba ozenic i miec dzieci... w
                    przyszlosci". Tez to wkurzalo, ze z jednej strony deklarowal to, ale z drugiej
                    zadnych konkretow. Ale jakos to przezylam. I wiedzialam, ze po roku zwiazku nie
                    moge nic bardziej konkretnego od niego oczekiwac. Bo zdawalam sobie sprawe, ze
                    ja sama tak do konca nie bylam przekonana. Rok to malo czasu, zeby byc pewnym
                    kogos i samego siebie nawet. Zaczelam oczekiwac dopiero, gdy juz mieszkalismy ze
                    soba jakis czas. Po pewnym czasie zaczelo byc mi zwyczajnie przykro, ze ja sie
                    poswiecam, w swoim zyciu zmienilam praktycznie wszystko, zebysmy mogli byc
                    razem. On nie poswiecil niczego i w takim niezalegalizowanym zwiazku bylo mu
                    dobrze. Ale nie chcialam na niego naciskac, bo balam sie ze mnie zle zrozumie i
                    zraze go do siebie. Na szczescie sytuacja sama se rozwiazala. Mi sie konczylo
                    pozwolenie na pobyt i oswiadczylam, ze musze kupowac sobie bilet do Polski, bo
                    dluzej nie moge zostac. Oczywiscie pozwolenie moglam bez problemu przedluzyc.
                    Ale oswiadzcylam, ze nie widze powodu, bo w naszym zwiazku nie ma zadnego
                    postepu. To go zmobilizowalo. smile
                    • daga9912 Re: zastanów się 21.06.07, 12:07
                      widzisz mi sie w pewnym sensie licencja na pobyt tu równiez konczy smile, to
                      znaczy skonczyłam studia i moge wracac , a jesli chodzi o nasz staz to znamy
                      sie troche dłuzej bo około 2 lat ( i juz wczesniej spotyklaismy sie tylko
                      bardzo krótko). ja na nim nie chce nic wymuszac tylko ja w pewnym sensie tez
                      cos tam dla niego poswiecam co prawada nie tyle co Ty bo u mnie to kwestia
                      miast a nie państw .wiem ze zwiazek to jest sztuka kompromisu tylko ze on na
                      zaden kompromis nie chce pojsc , on skupia sie tylko na karierze a mnie jest z
                      tego powodu troche przykro bo mam wrazenie jakbym była tylko dodatkiem do
                      całoscie a nie jej czescia przez jego zachowanie.
                      • zosiaczek25 Re: zastanów się 21.06.07, 12:27
                        No to juz wyglada to troszeczke inaczej niz to, co napisalas na poczatku. I
                        faktcznie, mozesz mu otwarcie powiedziec, ze konczysz studia i wracasz do domu,
                        bo Cie tu nic nie trzyma. Miejmy tylko nadzieje, ze on wowczas nie odbierze tego
                        jako wlasnie jakos presje i nie ucieknie gdzie pieprz roscie. Ale z drugiej
                        strony Ty masz jak najbardziej prawo mowic, o swoich uczuciach. I jesli on sie
                        przestraszy, to trudno, najwyrazniej nie jest TYM facetem.
                        • daga9912 Re: zastanów się 21.06.07, 12:38
                          juz mu tak powiedziałam, tylko mam wrażenie ze on albo nie do końca mi uwierzył
                          albo nie zdaje sobie z tego jeszczce sprawy.on mówi ze chce byc ze mna i to
                          jest oczywiste ale nie wie kiedy jakis slub czy cos ( mówi ze teraz ludzie sie
                          szybko nie pobieraja) ja juz mu tłumaczyłam ze jakbym chciała szybko slubu to
                          bym go mogła złapac na dziecko ale ja slubui nie chce tak szybko tylko chce
                          jakiegos konkretnego planu na zycie.on toche idzie na wygode moim zdaniem ( nie
                          wyprowadzi sie z domu bo nie -chyba chodzi o rodziców- obstawiam na 85%) a po
                          co planowac skoro za rok czy poł roku moze miec wypadek ( tfu) -to jego słowa,
                          twierdzi tylko ze chce byc ze mna, a ja sie miotam i nie wie co robic, nie chce
                          go naciskac ale ciezko mi z tym zyc tym bardziej ze kilka miesiecy temu była
                          mowa o wspólnym zamieszkaniu tylko teraz cos sie chyba jego rodzice oburzyli.
    • mika9983 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:42
      my mamy po 24 lata, jesteśmy razem 4 lata choć znamy się od dziecka ( w tych 4
      latach są prawie 3 "w dojazdach" dzieliła nas odległość około 350 km i
      widywaliśmy się raz lub dwa razy w miesiącu na weekend i dłuższe święta) teraz
      mieszkamy razem od roku u moich rodziców, ślub we wrześniu
    • madnessa Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:51
      U nas jest tak:
      Poznaliśmy sie w grudniu 2005 (jesteśmy razem od stycznia 2006), zaręczyny były
      w grudniu 2006 (czyli po roku znajomości) - ślub będzie w sierpniu 2007 (czyli
      po 1roku i 8 miesiącach roku znajomości. Ja mam 25 lat mój T. 28.
      Pozdrawiam..
    • strzygula Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 10:58
      zareczylismy sie 16 lipca w tamtym roku. bylismy ze soba prawie 6 lat. slub na
      20 pazdziernika. nie mieszkamy przed slubem. ja mialam 23 lata(oswiadczyl sie w
      moje urodzinki) a on 24.
      • daga9912 w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:03
        jak mozecie to powiedzcie cos na ten temat,
        • aaagatkaaa Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:12
          daga9912 rok znajomości to baardzo niewiele, przynajmniej ja bym się nie
          zdecydowała na śłub po roku, jesteś jeszcze młoda, więc co ci się tak śpieszy.
          Poza tym nie bądź taka nachalna, bo facet się rozmyśli.
          My zaręczyliśmy się po 4 latach znajomości, nie mieszkalimy razem, ślub w
          styczniu, ja mam 23 lata, mój N 25
          • ashton Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:14
            No właśnie, nie ma nic gorszego niż wypominanie facetowi "a czemu się jeszcze
            nie oświadczyłeś". W 99% przypadków ucieknie gdzie pieprz i wanilia.
            • zosiaczek25 Re: w postach opisałam swoja syt. 21.06.07, 10:27
              I ja wlasnie nabieram takiego podejrzenia, ze autorka watku tylko po to go
              zalozyla, zeby dowiedziec sie, kto sie zareczyl w pierwszym roku znajomosci. A
              teraz bedzie suszyla glowe facetowi, ze "inne to sa juz narzeczonymi a Ty mi sie
              nigdy nie oswiadczysz"... juz sobie wyobrazam.
          • daga9912 Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:14
            ja nie chce slubu za poł roku tylko moze za dwa lata, tylko ze chciałabym
            jakies plany, jakiekolwiek, bo zostajac tu gdzie jestem zrobiłabym to dla
            niego, bo moja rodzina jest dlaeko, on nie chce mieszkac razme ( rodzice nie
            akceptuja) a planów tez nie ma, wszystko jest mgliste , a ja sie musze
            zdecydowac, albo na powrót do domu albo na zostanie tu, chybaze wyjechac za
            granice.
        • maroonbug Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:13
          najwazniejsze ze chce byc z Toba. rok czasu to wcale nie tak dlugo, szczegolnie
          ze nie mieszkacie razem i nie spedzacie przez to razem kazdej wolnej chwili.
          uwazam ze nie ma w tym nic zlego ze po roku mezczyzna sie nie oswiadcza. to
          tylko 365 dni, ile spedziliscie wspolnie? wydaje mi sie ze skoro jestescie
          razem i on mysli jak zorganizaowac zycie zeby bylo Wam dobrze, to nie ma sie
          czym martwic. jeszcze mnostwo czasu przed Wami, nie trzeba sie spieszyc. skup
          sie raczej na sobie i na Nim i pomysl czy jestescie szczesliwi. jesli tak to
          super i wspaniale chwile przed Wami, jesli jednak nie, to zareczyny/
          oswiadczyny wcale nie zmienia waszej relacji.
        • lacitadelle Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:20
          powiem Ci tak: ile par, tyle różnych rozwiązań. Znam ludzi, którzy pobrali się
          po 3 miesiącach od poznania i są super szczęśliwi po 35 latach małżeństwa, znam
          takich, co się pobrali po 10 latach i rozwiedli po roku.

          Najważniejsze jest jedno: żebyście Wy, we dwoje, mieli na ten temat takie same
          zdanie. Nie pomogą tu forumowiczki, przyjaciółki ani wróżki nawet wink po prostu
          ten temat musicie obgadać we dwoje i razem albo dojść do porozumienia (i tu nic
          na siłę) albo... podjąć inną dojrzałą decyzję.

          Powodzenia!
          • ashton Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:23
            Bo problem nie w tym czy zaręczać się po 3 dniach, 3 miesiącach czy 3 latach,
            ale "żeby dwoje chciało naraz". Przerobiłam to na własnej skórze (najpierw
            przez kilka lat ja nie chciałam ślubu, później jak mi się odmieniło to
            jemuprzestało się spieszyć...)
        • fruzia01 Re: w postach opisałam swoja syt. 20.06.07, 11:54
          Cóż mogę powiedzieć... współczuję ci całej sytuacji. Na pewno mocno go kochasz,
          nie wyobrażasz sobie życia bez niego, chciałabyś potwierdzenia z jego strony że
          on czuje to samo. A on .... mówi co innego, robi co innego i nie wiesz co masz o
          tym wszystkim myśleć.

          Bolesna prawda jest taka, że im bardziej będziesz oczekiwać od niego deklaracji
          o ślubie czy chociaz wspólnym zamieszkaniu, tym on będzie czuł się tym tematem
          zmęczony sad

          Nie naciskaj go na wspólne mieszkanie. Po co ci facet skonfliktowany z własną
          rodziną czy z własnym sumieniem? Poza tym ja osobiście uważam że to strasznie
          upokarzające dla kobiety prosić "weź mnie do siebie", ja bym się na to nigdy nie
          zdecydowała...
          Wiesz, faceci mają w sobie coś z myśliwego (to chyba niepopularny pogląd, mam
          nadzieję, że nie spadnie na mnie za to deszcze przekleństw od reszty forumeksmile;
          Muszą coś upolować, włożyć wysiłek żeby czuli wartość zdobytej rzeczy (śmiem
          przypuszczać, że Twój facet też taki jest, skoro rozkręcanie biznesu jest dla
          niego takie ważne). Dlatego tym bardziej nie pchałabym mu sie do mieszkania.
          Jeśli zależy Ci na nim, nie wracaj do rodziców, zostań w mieście, ale
          mieszkajcie osobno. Samotność zmusi Cię do wyjścia poza 4 ściany do ludzi:
          (praca, aerobik, kółko rożańcowe, kurs układania kwiatów, samoobrony, nie wiem,
          cokolwiek co lubisz). Poznaj ciekawe osoby, zaprzyjaźnij się z innymi ludźmi.
          Niech Twój facet widzi, że inni też Ciebie lubią, podziwiają, że nie jesteś na
          jego wyłączność, może zaświeci mu się lampka że może łatwo Ciebie stracić? Niech
          się postara smile Zadbaj przede wszystkim o siebie, o swój rozwój, (co nie znaczy
          olewaj go!), zobaczysz że będziesz szcześliwsza a przez to będzie się Wam lepiej
          układało.

          Wiem, że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale głowa do góry i powodzeniasmile
          Jak to ktoś kiedyś żartobliwie powiedział (Mark Twain?) "kto to widział, żeby
          pułapka goniła mysz"

          • daga9912 do fruzia01 20.06.07, 12:01
            dzieki za rady, chyba masz racje i bede musiała tak zrobic, przykre to jest dla
            mnie, i moja duma troche została urażona.postaram sie zastoswac do Twoich rad.
            • fruzia01 Re: do fruzia01 20.06.07, 12:37
              lekko w życiu nie ma, ale głowa do góry i uwierz w siebie smile
              trzymam kciuki
          • lilivampire Re: w postach opisałam swoja syt. 21.06.07, 13:41
            bardzo fajny post
      • stella_22 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 22:18
        My też zaręczyliśmy się 16 lipca, ale w 2005 (dokładnie po roku bycia razem). Znamy się od stycznia 2004, ślub w tym roku w sierpniu.
    • niunieczka1982 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 11:15
      Ja mam 25 lat mój narzeczony 24. Zaręczyliśmy się w styczniu tego roku po
      prawie 4 latach związku. Ślub we wrzesniu 2008 smile
    • literka82 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 11:17
      My po 2 latach bycia razem, a 4 znajomosci, wesele 9 miesiecy pozniej, od
      zareczyn mieszkamy razem
      Pozdrawiam
    • kocurki_dwa Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 11:17
      ja zaręczyłam się z Moim S po 9 miesiącach znajomości
      Nie ma reguły
    • uccellino Po 10,5 roku, od trzech miesięcy mieszkaliśmy... 20.06.07, 12:07
      ...razem. Ja miałam 27 a on 29. Zadowolona? smile))
      • dagps troche 20.06.07, 12:12
        ja mialam 23 on 27, po dwoch latach mieszkania razem, slub po 2 latach od
        zareczyn bedzie, bo to byly zareczyny bez daty, konkrety dopiero w tym roku, po
        4 latach mieszkania
    • agata781 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 12:35
      Obserwuję i doszlam do wniosku ze obecnie faceci potrzebują wiecej czasu na
      dojrzenie do niektórych decyzji.My chodzilismy ze soba 10 lat,Mieszkalismy razem
      juz 2 lata przed ślubem,zareczyny były w roku 2002 a ślub w 2007 r.Na decyzje
      facetów nie ma reguły.Jeden wie czego chce już po trzech miesiacach inny
      potrzebuje na to 10 lat...
      • stewe_griffin Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 14:46
        my zaręczyliśmy sie po niecałych 3 i pół roku (we wrześniu 2006).. mieliśmy
        plany mieszkaniowe od razu po zaręczynach, bo mieszkanko już się remontowało..
        ale tak sie wszytsko przedłuża, że jak wprowadzimy się na początku lipca, to
        będzie dobrze.. a ślub pod koniec września smile
    • bogusiag Dwa tygodnie :))) 20.06.07, 14:10
      Zaręczyliśmy sie po dwóch tygodniach, znaliśmy się miesiąc. Ja 25, On 27. Nie
      mieszkaliśmy wcześniej razem. Jesteśmy 8 miesięcy po ślubie, jesteśmy bardzo
      szczęśliwi
    • agnrek Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 15:08
      Przed ślubem znaliśmy się 2 lata. Mąż wprowadził się do mnie po 9-10 miesiącach
      znajomości, po 1,5 roku mi sie oświadczył (w moje 30. urodziny) i za pół roku
      był slub.
    • karolin-k po co zaglądasz na to forum???? 20.06.07, 20:01
      tylko się nakręcasz i szukasz dziury w całym
    • zosiaczek25 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 20.06.07, 20:06
      Znamy sie od prawie 5 lat. Od 3 lat jestesmy para. Ja mam 26,5 a maz 31 lat.
      Zareczeni od lipca ubieglego roku. cywilny przed miesiacem.
    • dodaa84 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 01:02
      my zaręczyliśmy się po roku znajomości, ja miałam 21 lat, On 22. po półtora
      roku slub. czyli już teraz, 30 czerwca!!
    • lilivampire Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 01:05
      w tym roku skończę 25 lat, mój narzeczony jest starszy 2 lata, oświadczył się 2 tygodnie temu - po ponad 1,5 roku bycia razem, ale już dawno o tym myśleliśmy
    • periwinkle Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 11:25
      U nas to bylo tak: poznalismy sie w styczniu tego roku, zareczylismy sie w
      marcu, w czerwcu wzielismy slub cywilny a w sierpniu bierzemy koscielny smile
      Jestem klasycznym przykladem na to ze na prawde nie ma reguly. Moj poprzedni
      zwiazek trwal 10 lat, w tym 5 lat bylismy zareczeni i nic z tego nie wyszlo.
      A pytalas jeszcze o wiek. Ja 27 on 26. Serdecznie pozdrawiam smile
      • neri2007 do periwinkle 22.06.07, 05:59
        to prawie mnie przescignelas : )) . poznalismy sie w listopadzie 2006-
        zreczyny w styczniu, slub cywulny w marcu - koscielny - wrzesien. ja 30, on 28.
        jest super !! poprzednio 2 zwiazki mialam powarzne - 3 lata i ponad 2, praiwe
        wtedy wyszlam za maz, hihihi...
        • periwinkle Re: do periwinkle 22.06.07, 10:43
          To mile spotkac kogos kto przezyl podobna historie smile A czy moge spytac co bylo
          powodem oddzielenia slubu cywilnego od koscielnego? W naszym przypadku chodzilo
          o to ze koscielny bierzemy za granica i zdecydowalismy sie wziac wczesniej
          cywilny zeby zaoszczedzic sobie problemow z biurokracja. Pozdrawiam.
          • neri2007 Re: do periwinkle 22.06.07, 23:47
            czesc !no wiec slub cywilny byl podyktowany troche prawna sytuacja, ale przede
            wszystkim po prostu tak postanowilismy i tak czulismy. i prawde mowiac nie
            mialam juz ochoty na koscielny, myslalm ze juz po sprawie. ale z racji tego ze
            na cywilnym bylismy tylko my - swiadek z urzedu, postaanowilismy zrobic cos
            dla rodziny , oficjalnego - wiemy ze na to czekaja.a rodzina wiedziala o
            cywilnym i wtedy tez chceli byc obecni. tak wiec bedzie wrzesien i ciesze sie
            na to - juz rowno za 3 miesiace O RANY!!pozdrawiam, aha - 2 sluby w usa,
            podejrzewam ze ty tez jestes gdzies u anglosasow : )
    • zuzia_8 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 11:34
      przestań o tym mysleć. sama się nakręcasz i nietety robisz sobie krzywdę i
      rozczarowywujesz.
      Jak będzie gotowy to się oświadczy. Nie wierzę, że chcesz, żeby się oświadczył
      z przymusu i żeby nie robić Ci przykrości bo to może mieć fatalne skutki.
      Tak jak radzą forumki - pomyśl o sobie, poznaj nowych ludzi, zapewnić sobie
      jakąś rozrywkę i zapełnij wolny czas. Wszystko w swoim czasie.
      • zosiaczek25 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 11:42
        Ale przeciez ona sama pisze, ze nie chce jeszcze za niego wychodzic za maz- sama
        twierdzi, ze dopiero za 2 lata. I pisze, ze facet chce zarabiac na
        mieszkanie/dom. Jak dla mnie, to dziewcze szuka dziury w calym i samo nie wie,
        czego chce.
    • amoitalia Re: po jakim czasie zaręczyny?? 21.06.07, 16:02
      Zaręczyliśmy się po 7,5 miesiąca.
      Ja miałam 23 lata, on 25.smile)
      • news21 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 22.06.07, 09:12
        Ja uważam, że facet po 2 latach powinien się zadeklarować - w lewo albo w
        prawo. Za wcześnie nie ma co razem mieszkać, bo to właśnie nie sprzyja
        deklaracjom.
        Miałam 2 koleżanki,które bardzo dobrze rozegrały sprawy ze swoimi panami. Jedna
        z nich (bardzo atrakcyjna dziewczyna) na propozycję wspólnego zamieszkania
        oświadczyła swojemu, że ona nie należy do tych kobiet, którym się proponuje
        wspólne zamieszkanie. Wcześniej miała z facetami przykre doświadczenia.Facet
        się wobec tego piorunem oswiadczył i od paru lat są przeszczęśliwym malżeństwem.
        Z kolei druga za Chiny nie chciała się zgodzić na zamieszkanie, (bo by miała za
        dużo obowiązków), facet szalał żeby za niego wyszła, po paru latach łaskawie
        się zgodziła.
        • fruzia01 Re: po jakim czasie zaręczyny?? 22.06.07, 09:40
          hehe, dokładniesmile potwierdza się zasada, że facet najbardziej ceni to, co musiał
          zdobyć a nie "przyszło samo"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka