Ja już po ślubie

Było cudownie! Poprostu nie wiedziałam, że może być to aż
tak wspaniałe przeżycie! Ale od początku. Bez nerwów oczywiście nie mogło się
obejść. Od rana bieganina. Fryzjer, kosmetyczka.Powrót do domu.
Przygotownia,półgodzinne zapinanie sukienki

Wreszcie przyjeżdza ON. Super
elegancki z uśmiechem na twarzy. Błogosławieństwo rodziców. Łzy wzruszenia
mam i wyjazd do kościoła. W kosciele cudowny ksiądz, którego będziemy z
sentymentem wspominać na zawsze. Atmosfera luzu, szczęscia połączonego z
niesamowitym przeżyciem. I księdza teksty do mojego jeszcze
narzeczonego: "Tylko jak będziesz składał młodej przysięgę patrz na nią a nie
na mnie, bo ja tu już przy niej nie wyrabiam

" I jeszcze ta atmosfera w
kościele, dzięki zespołowi moich znajomych z pracy.Nigdy nie przeżylam
jeszcze tak pięknej chwili.Po kościele zyczenia i przyjazd do restauracji.
Pierwszy taniec, jedzonko, pogaduszki, oczepiny i zabawa do białego rana.
Żegnam się z Wami i przyszłym pannom młodym życzę wszystkiego najlepszego
oraz przynajmniej tak pięknego dnia ślubu, jakim był mój

Pozdrawiam. Marta
img340.imageshack.us/img340/5104/f1020031ii2.jpg