06.08.07, 13:25
Cieszymy się naszym ślubem.Ja i Mój Ukochany. Wy też wszystcy się cieszycie na
myśl,że bedziecie razem. Planujecie, załatwiacie, Dbacie o kazdy
najdrobniejszy szczegół.
A tym czasem część moich znajomych się rozwodzi.
Rok temu byli tak samo szczęsliwi jak MY. Planowali, załątwiali, ogladałam
piękne zdjęcia z przyjęć weselnych. Wszyscy pobierali się znając się juz jakiś
czas. Nikt (prócz jeden z par) nie był ponaglany przez potomstwo...
1.A i G.(26,28lat, para z 4letnim stazem) Pobrali się 2 lata temu we wrzesniu.
Rozwód po niecałych 2 latach.Syn 1,5 roku. Ona pracuje 12-14 godz. dziennie.
Nie musi, chce.
2.B. i T.(30, 29 lat, para z 3letnim stazem) Pobrali się 3 czerwca ubiegłego
roku, we wrześniu ubiegłego roku juz ze sobą nie mieszkali, rozwód +
uniewaznienie. On stwierdził po miesiącu, żę jej nei kocha.
3. K. i A. (25, 27 lat, para z 7letnim stazem)pobrali sie rownież 3.06.06.
Dziś sie dowiedziałam o ich rowodzie. Ona wiecznie ma innych "kolegów", on sie
tym nie interesuje.
Przygnębiajace. Przemyślcie czy to TEN!!! My cały czas myślimywink
Obserwuj wątek
    • ginny22 Re: Rozwody 06.08.07, 13:30
      Znam przypadek jeszcze "lepszy" - staż związku: 7 lat, ślub lekko przyspieszony
      z powodu wpadki, na ostatnim roku studiów. Wielka, wielka miłość, nierozłączna
      para. Rozwód po roku z awanturami o to, czyją własnością jest która ścierka.
      Niezgodność charakterów, okazało się. Po kolejnym roku każde z nich było już w
      nowym związku, jedno wręcz w związku małżeńskim. Bywa - ale czy to reguła?
      • nati.82 Re: Rozwody 06.08.07, 13:36
        Ja znam parę, która była ze sobą 3 lata, zaliczyli wpadkę, ale taką
        kontrolowaną (niby wpadka, ale o dziecku trajkotali juz z pół roku), pobrali
        się gdy mały miał 2,5 roku, po 4 miesiącach już z sobą nie mieszkali, po 8 byli
        po rozwodzie, a teraz znów są razem... wariactwo
    • katinaa Re: Rozwody 06.08.07, 13:51
      Ja też znam mnóstwo takich przypadków. Dookoła same rozwody, znajomi przebąkują
      zastanów się itp., a mnie tak naprawdę nie obchodzi co inni robią jak żyją i
      nawet specjalnie mnie to nie zraża. Nie jest powiedziane, że jak komuś się nie
      udało to i nam nie wyjdzie. Staram się myśleć pozytywnie, a przede wszystkim
      stosować jedną z najlepszych zasad: dobrze widziane moimi oczyma, nie oznacza
      dobrze widziane czyimiś, czyli stawiam na tolerancję i zrozumienie.
      • lukrecja07 Re: Rozwody 06.08.07, 14:01
        no cóż nie każdemu się udaje, co tylko dodaje smaku temu przedsięwzięciu, jest
        parę dobrych sposobów na zminimalizowanie ryzyka, ale wyeliminowac go sie nie
        da.
        • maraxela a czy te pary przed slubem ze sobamieszkaly 06.08.07, 14:57
          ja chcialam wziasc slub jakies 3 lata temu no i jakbym wziela to mysle ze juz
          ze soba bysmy nie byli musi kazdy zwaizek sie dotrzec
          • dagps Re: a czy te pary przed slubem ze sobamieszkaly 06.08.07, 15:01
            w tych opowiesciach jest czesc prawdy jak im sie udalo spierniczyc malzenstwo.
            ona pracuje 12 godzin - trzeba naprawde silnego zwiazku i duzo energii zeby
            utrzymac wiez, szczegolnie skoro slub byl z powodu wpadki. ona ma swoich
            "kolegow", to widac nie dojrzala do bycia z jednym jedynym. on po miesiacu sie
            zorientowal ze nie kocha, to co do tej pory czul? zlowil? cy po slubie okazalo
            sie ze ona, to ona, a jego wyobazenie to jego wyobrazenie? pewnie to nie sa
            bezposrednie przyczyny, ale gdzies tam brzmia w opowiesciach.


            mi trudno teraz myslec o rozwodzie, ja juz suknie zza szafy wyjmuje i mam duzo
            wiary i dobrych zamiarow.
            • esmeralda_pl Re: a czy te pary przed slubem ze sobamieszkaly 06.08.07, 15:09
              mieszkanie z sobą nie ma nic wspólnego... większość z moich znajomych przed
              ślubem ze sobą nie mieszkała, a rozwodów nie ma...
              to jest kwestia tego, że wiele osób myśli, że to już czas, że onni się
              pobierają, że skoro teraz jestem z tą osobą, to znaczy, że to materiał na
              męża...

              a mnie dziś koleżanka powiedziała tak: trzeba pocałować wiele żab, zanim trafi
              się na księcia
    • vocativa Re: Rozwody 07.08.07, 00:01
      Wydaje mi się,że problem małżeństw które się rozpodają polega
      głównie nie na tym,że na początku się źle dobrały(bo w większości
      par,które się cieszą że będę ze sobą drzemie ogromny potencjał do
      stania się wspaniałymi związkami)tylko na tym,że z jakiś przyczyn
      przestały się w pewnym momencie starać(być może zabrakło im siły lub
      determinacji).Przykłady,które wymieniłaś właśnie to pokazują.Bo co
      to znaczy,że "on przestał ją kochać po miesiącu"?Ja głęboko
      wierzę,że "Miłość nigdy nie ustaje".I kochać kogoś to przez całe
      życie starać się trwać przy nim,towarzyszyć mu i pomagać mu stawać
      się lepszym człowiekiem.Na pewno nie jest to proste.Na pewno nie raz
      się załamie i będę chciała odejść.Ale myślę,że miłość między innymi
      na tym polega,żeby wtedy kiedy się chce odejść wbrew wszystkiemu
      zostaćsmile
      Myślę,że mimo nieszczęść,jakimi są rozwody,powinnyśmy czasem
      spojrzec na małżeństwo z optymizmemsmileMam nadzieję,że w małżeństwie
      uda mi się dotrwać do końca życiasmileA nikt nie powiedział,że będzie
      łatwo...smile
      Pozdrawiam Was serdeczniesmile
    • anetina Re: Rozwody 07.08.07, 07:37
      butterfly80 napisała:

      > Przemyślcie czy to TEN!!! My cały czas myślimywink

      za dużo myslicie
      to po co bierzecie ślub?
      jesli i tak myślicie o rozwodzie
      • szonik1 Re: Rozwody 07.08.07, 08:28
        "Ale myślę,że miłość między innymi
        na tym polega,żeby wtedy kiedy się chce odejść wbrew wszystkiemu
        zostaćsmile " - to ma być miłość?robić coś wbrew sobie i zmuszać się do czegoś?W
        imię czego?
        • dagps Re: Rozwody 07.08.07, 08:33
          pewnie nie chodzi o to ze milosc ma byc na zawsze nawet jak druga strona pije i
          bije. milosc ma byc na zawsze, na dobre i na zle, czyli trwac tam, gdzie jest
          iskra sensu chocby. pan przestal kochac po miesiacu. jak to mozliwe? cos musialo
          sie wydarzyc, cos musialo mu sie pomieszac, przed albo po slubie ocenil ze
          milosc to jest cos, a potem zdziwko. o. to nie jest milosc. smutnesad
          • bystra_26 do miłości jest zdolny człowiek wolny... 07.08.07, 10:38
            ... i bez złudzeń

            Sorry, ale dla wielu dzisiaj miłość równa się UCZUCIE. Szkoda, że
            nie widzą, czym uczucie jest - bardzo nietrwałym materiałem na
            fundament całego wspólnego życia małżeńskiego.

            Kościół katolicki na sytuacje "pije i bije" ma instytucję separacji,
            bo nawet Jezus uwarunkował miłośc bliźniego MIŁOŚCIĄ WŁASNĄ.

            Człowiek będący alkoholikiem nie powinien dostać w Kościele ślubu i
            to bez względu, czy druga strona o tym się dowiedziała przed czy po
            ślubie. Jak ktoś nie panuje nad swoim zyciem, bo alkohol czy hazard
            nim rządzi, nie jest w stanie w sposób wolny podjąć zobowiązań
            wynikających z sakramentu małżeństwa --> w tym wypadklu jest ŁATWO
            unieważnić małżeństwo.
            • dagps Re: do miłości jest zdolny człowiek wolny... 07.08.07, 10:46
              ja katoliczka nie jestem, ale wydaje mi sie ze kosciol katolicki nie powinien
              powiedziec "alkoholiku, sakramenty nie dla ciebie" tylko zorganizowac
              czlowiekowi leczenie,a potem udzielic sakramentu i mozliwosci korzystania ze
              wspolnot alkoholikow niepijacych.
              • bystra_26 Re: do miłości jest zdolny człowiek wolny... 07.08.07, 11:12
                Kościół mówi ze względu na dobro potencjalnego współmałżonka do
                alkoholika pijacego lub nie leczącego się - W TYM MOMENCIE
                małżeństwo nie jest dla Ciebie, uporządkuj swoje życie, zacznij się
                leczyć, a jak juz wyjdziesz na prostą porozmawiamy o sakramencie
                małżeństwa.

                Kościół patrzy na dobro obu stron i potencjalnych dzieci, to jest
                bardzo mądre.
                • dagps Re: do miłości jest zdolny człowiek wolny... 07.08.07, 12:05
                  to teraz rozumiem, z tym sie zgadzam.

                  a czy to prawda ze w Biblii jest napisane, ze alkoholicy i homoseksualisci maja
                  zamknieta droge do nieba?
                  • bystra_26 Zbawienie jest dla tego, kto go pożąda 07.08.07, 12:17
                    ... czyli bardzo go pragnie, co ma wyraz w konkretnych czynach
                    zwanych nawróceniem.

                    Biblia jako taka nie potępia samej homoseksualnej orientacji
                    seksualnej, ale CZYNY homoseksualne. Tak samo nie potępia samego
                    picia alkoholu, ale jego nadużywanie.

                    <<Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?
                    Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani
                    cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani
                    złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie
                    odziedziczą królestwa Bożego. A takimi byli niektórzy z was. Lecz
                    zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego
                    Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego. Wszystko mi wolno, ale
                    nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie
                    oddam się w niewolę.>> 1 List do Koryntian 6, 9-12
                    • dagps Re: Zbawienie jest dla tego, kto go pożąda 08.08.07, 09:00
                      czyli osoba o oreintacji homoseksualnej uprawiajaca seks ze swoim partnerem i
                      nie zamierzajaca sie z tego spowiadac, czy tez tego zaprzestac nie ma wstepu do
                      niebasad alkoholik, ktory nie poddal sie leczeniu, pije nadal, tez nie pojdzie do
                      niebasad
                  • a_weasley Re: do miłości jest zdolny człowiek wolny... 12.08.07, 20:30
                    dagps napisała:

                    > a czy to prawda ze w Biblii jest napisane, ze
                    > alkoholicy i homoseksualisci maja
                    > zamknieta droge do nieba?

                    Homoseksualiści tak, jest to napisane otwartym tekstem. O alkoholikach nic nie ma.
        • memphis90 Re: Rozwody 07.08.07, 10:36
          Bardzo mądrze Vocativa napisała i wróżę jej szczęśliwe życie- z tak sensownym
          podejściem. Miłość to nie motyle w brzuchu, nie zdzieranie z siebie ubrań i
          dziki seks na podłodze, nie bycie razem, kiedy jest dobrze- choć, oczywiscie,
          fajnie jak tak jest. Miłość to sztuka wyboru, którego dokonujemy codziennie- to
          ten facet, to mój mąż, z nim chcę być- nawet, jak jest źle, nawet, jak się
          kłócimy, nawet, kiedy mam go dość. Jeśli od poczatku zakładasz, że jak jest
          dobrze, to dobrze, a jak źle- to spadaj, poszukam sobie innego męża- to nie
          utrzymasz żadnego zwiazku. Bo złe chwile będą w życiu na pewno. (Oczywiscie
          wykluczam tu przemoc- psychiczną i fizyczną- gdy nie ma szacunku dla małżonka/i-
          nie ma miłosci)

          "robić coś wbrew sobie i zmuszać się do czegoś?W
          > imię czego?"
          No właśnie w imię miłosci...
      • butterfly80 my nie myslimy o rozwodzie, 08.08.07, 09:23
        ale czy to TEN!
        Wczoraj rozmawiałam z męzatką nr3...
        Wyobraź sobie, ze przez caały czas trwania ich zwiazku (spotykanie się,
        chodzenie ze sobą,narzeczenstwo i poznej małzenstwo) oni ze sobą NIE ROZMAWIALI.
        Nigdy.
        Wymiana informacji typu "co na obiad" to nie jest przecież rozmowa. Dopiero rok
        po slubie stać ich było na "konstruktywną" rozmowę - o rozwodziecrying
        Ja wiem, że w małżenstwie bedę musiała nauczyć się zyć.
        Niech mi nikt nie mówi, że nie !!
        Nidgy nei byłam żoną, wiec bede musiałą sie uczyć. (tak samo i mój przyszły mąż)
        Oboje zdajemy sobie z tego sprawę.Jesteśmy swiadomi tego, ze czasem bvedzier
        trzeba ustąpic.
        I już oboje wiemy, że mi bedzie trudniej.(jestem bardzo stanowcza,
        samodzielna-od 7 lat pracuję i sama sie utrzymuję)NAtomiast moj przyszły mąż
        zdaje sobie sprawe z tego,że musi w koncu dorosnąc, nauczyc sie odpowiedzialnosci.
        Ale my już wiemy, że czasem bedzie trudno. Dla mnei nei ma "jakoś to będzie".
        Będzie tak, jak my sobie na to zapracujemy.
    • nionczka Ciekawy artykul na temat 07.08.07, 09:59
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79356,2140977.html
    • minerwamcg Re: Rozwody 07.08.07, 11:30
      >>Przemyślcie czy to TEN!!! My cały czas myślimywink

      I słusznie, i słusznie. W ogóle, myśleć nie jest źle. Myślenie ma
      ponadto kolosalną przyszłość smile)) Z drugiej strony dookoła nas
      małżeństwa są raczej szczęśliwe, a z kryzysami jakoś tam lepiej czy
      gorzej sobie radzą - więc doświadczenia każdy ma inne, a to, co złe
      widać bardziej, niż dobre.
    • marta_s25 Re: Rozwody 07.08.07, 12:00
      prawda, prawda, duzo w tym prawdy.
      ale przekonac musi sie kazdy na wlasnej skorze,
      mnie sie wydaje, ze teraz sluby i wesela nabraly innego naczenia-bardziej
      komercyjnego. mam znajomych i chociaz kasy na wesele za bardzo nie maja to ona
      jednak powiedziala ze taki dzien jest raz w zyciu i on zasuwa jak osiol po 12
      godzin 6 dni wtygodniu i zarabia na wesele, wiec jak tu pozniej sie nie rozwodzic.
      • szonik1 Re: Rozwody 07.08.07, 15:27
        "robić coś wbrew sobie i zmuszać się do czegoś?W
        > imię czego?"
        No właśnie w imię miłosci...

        Tyle ze czasem milosci juz nie ma i nie widzi sie sensu w robieniu
        czegos...przeciez nie zawsze trwa wiecznie,bo ludzie sie zmieniają.
        • memphis90 Re: Rozwody 08.08.07, 09:53
          Ale miłość nie znika z dnia na dzień. Nigdy nie jest tak, że dzis kocham męża, a
          jutro pana hydraulika, bo ma ładniejsze bary. Brzmi to paskudnie, ale miłośc to
          codzienna praca nad zwiazkiem i nad sobą; nie można jej sobie odpuścic, bo dzis
          jest ok. W przeciwnym razie budzimy się po kilku latach pracy na kilku etatach,
          rozmów o zawartosci lodówki i pospiesznego seksu, pytajac- kim jest ten obcy
          facet obok mnie? I gdzie podziała się nasza miłość? Ale nawet wtedy nie jest za
          późno, żeby zacząć od nowa- przecież każdy mąż był kiedyś obcym człowiekiem,
          można więc zacząć poznawać się od nowasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka