Dodaj do ulubionych

A miałbyć ślub

28.10.07, 17:49
Już wszystko załatwione sala, orkiestra,
kwiaty, a wczoraj dowiedziałam się, że mnie
zdradza.Byliśmy ze sobą przeszło 6 lat.
Bardzo gokocham i nie umiem teraz sobie poradzić
Nie wiem co mam robić nie mam sił..
Obserwuj wątek
    • mufassa Re: A miałbyć ślub 28.10.07, 19:03
      jeśli umiesz odejść to na pewno na poczatku bedzie ciezko ale w koncu ulozysz
      sobie zycie na nowo smile
      lepiej teraz sie rozstac niz potem rozwodzic wink
    • morrighan80 Re: A miałbyć ślub 28.10.07, 19:39
      Smutne sad Trzymaj sie. Teraz brzmi to strasznie, ale z dwojga zlego lepiej
      dowiedziec sie przed slubem niz po.
      • hanwar Re: A miałbyć ślub 28.10.07, 19:50
        uciekac i szukac szczęścia gdzieindziej
    • kavainca Re: A miałbyć ślub 28.10.07, 22:02
      Pomyśl co by było gdybyś dowiedziała sie po ślubie???
      Zaliczki na całą impreze to w sumie niski za unikniecie życiowej
      katastrofy.
      Będzie dobrze
      Głowa do góry
      Trzymam kciuki
      • smooczek Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 00:30
        Współczuję, bo "psu na buty" taka miłość.
        Miłość to nie jest dawanie przyzwolenia dla zachowania fałszywego i
        nieuczciwego, bo na tym niczego dobrego, zwłaszcza na całe życie,
        nie da się zbudować. Opłakać związek (czyli przeżyć żałobę) i
        zamknąć za sobą drzwi. Wreszcie bedziesz wtedy miała szansę spotkać
        kogoś, kto Cię nie bedzie okłamywał.
        Albo... wybaczyć. Przesunąć datę ślubu. Zapomnieć się raczej nie da
        i ryzykować, że i tak się rozstaniecie.
        Niestety nikt nie zdejmie z Ciebie tego ciężaru, rozterek,
        cierpienia. Mogę tylko pomilczeć i płakać razem z Tobą
      • panistrusia Re: A miałbyć ślub 17.11.07, 12:13
        Jego wina, on stawia!
    • boni_76 Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 14:23
      Nie był wart Ciebie. Nie warto płakać po nim i rozpamiętywać.
      Zostaw wszystko daleko za sobą. Znajdziesz swoją bratnia duszę i
      będziesz szczęśliwa.
      .
      Jeśli zdradził Cię raz i zrobi to ponownie. A niewykluczone, że to
      był "pierwszy raz" o którym się dowiedziałaś.
      .
      Gorąco Ci życzę powodzenia.
      • aniasa1 Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 15:25
        "Jeśli zdradził Cię raz i zrobi to ponownie. A niewykluczone, że to
        był "pierwszy raz" o którym się dowiedziałaś"

        rety co za bzdety! Wiec Ci ktorzy zrobili raz cos zlego juz sa straceni. NIe
        dopuszczasz do siebie mysli ze niektorzy potrafia wyciagac wnioski z tego co
        robia i nie powtarzac bledow! Nie wszyscy sa ideałami!
        • marrgolaa Re: A miałbyć ślub 30.10.07, 10:32
          Hmm... coś w tym jest. Najłatwiej osądzić, że jak raz zdradził to
          już na pewno będzie tak zawsze itp.

          Nie wiem do końca, czy to był jednorazowy błąd czy regularnie
          dopuszczał się takiego chamstwa, bo to by było nie do wybaczenia!

          Zyczyłabym dziewczynie, żeby facet potrafił wyciągnąć wnioski i
          dojrzeć do tego, że ona jest dla niego najważniejsza. No chyba że
          mamy sytuację, gdzie jego miłość już się skończyła... Bo czy można
          kochać i jednocześnie oszukiwać?

          • mojboze Re: A miałbyć ślub 30.10.07, 10:56
            Może i tylko raz zdradził, może i nie jest stracony, to jak na to patrzy elena
            to już inna sprawa. Ja bym przebaczyła, gdybym miała z takim człowiekiem
            dzieci-dla ich dobra, aby uniknęły koszmaru rozwodu, ale przed ślubem bym
            odeszła od takiego człowieka, nie dlatego, że on nie ma prawa do błędu. Ja bym
            nie mogła drugi raz zaufać, stałabym się podejrzliwa i zazdrosna, a to by mnie
            po prostu zżerało. Ale może elena postąpi inaczej. Trzymaj się eleno, rozważ to
            na spokojnie...
        • marrgolaa Re: A miałbyć ślub 30.10.07, 11:07
          Troszeczkę wiem po sobie, że można wyciągnąć wnioski i nie powtarzać
          tego rodzaju błędów. Ale piszę "troszeczkę", bo nie dopuściłam się
          zdrady rozumianej jako przespanie się z kimś.

          To było coś innego, owszem ogarnęła mnie fascynacja tym innym
          mężczyzną, były namiętne pocałunki, a nawet myśli, żeby zrobić krok
          dalej, lecz do niczego więcej jednak nie doszło.

          Zaczeło się od tego, że przeżywałam wówczas taki okres, że mój
          chłopak wydawał mi się mało męski, mało dojrzały i nie tak
          opiekuńczy jakbym tego chciała. Mój chłopak zaczął czuć w końcu, że
          coś między nami nie tak, bo nie miałam już ochoty ani przytulać się,
          ani się kochać, ani generalnie spotykać się we dwójkę. Powiedziałam
          mu wreszcie o swoich obawach, zastrzeżeniach co do jego osoby i
          poprosiłam, żeby dał mi trochę czasu do namysłu. Wiem, że przeżywał
          wtedy męki... Bał się przez cały ten czas, że dopuściłam się
          najgorszego, i trochę czasu upłynęło, zanim mi to wyznał i mogłam go
          wyprowadzić z błędu.
          Ale wiem, że chociaż nie doszło do niczego więcej niż wyżej
          napisałam, to jednak to równiez było dla Niego swojego rodzaju brak
          100% wierności...

          Dlaczego to piszę? Bo nie chciałabym, żeby ktoś mnie osądził, że jak
          raz coś podobnego się stało, to pewnie znowu tak postąpię, jeśli
          będę przechodzić w swoim związku jakiś kryzys.

          A własie że nie. Bo wyciągnęłam lekcję z tamtego doświadczenia.
          Oboje wyciągnęliśmy. Po prostu zrozumiałam, że nie tędy droga. Że
          gdy coś nam nie odpowiada w związku, w naszym partnerze, to trzeba
          to inaczej "załatwić". Rozmawiać, nie skrywać emocji, nie bać się
          mówić o tym, co przeżywamy. I druga osoba też musi wiedzieć, że gdy
          podzieli się swoimi rozterkami, słabościami, to nie zostanie
          odrzucona. Bo lepiej powiedzieć o problemie głośno i razem
          popracować nad rozwiązaniem.
          Ja zrozumiałam też, że to mój ukochany jest dla mnie najważniejszy,
          i że gdybym chciała znowu uciekać w ramiona innego mężczyzny, to
          drugi raz szansy mogła bym nie otrzymać...
    • elena2581 Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 19:25
      Bardzo wam dziekuje jest mi ciezko ale jakos daje rade dzis bede z nim rozmawiac i dam wam znac ale sadze ze odpowiedz juz znam tylko nie chce jej powiedziec
      • renia30londek Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 19:45
        witam cie, wiem to ciezko, bylam kims przez 3 lata, byl po rozwodzie ale, bylo
        nam dobrze ze soba,nie bylismy malzenstwem, ale czulam , ze to nie on,zapytalam
        sie go czy mnie kocha, a on sie zastanawia, dostalam propozycje wyjazdu, nie
        zastanawialam sie, wcale nie zaluje, na poczatku bylo ciezko, minel rok i jestem
        teraz zakochana po uszy, spotkalam w lutym swoja milosc, w przyszlym roku slub,
        uszy do gory, smile to nie mial byc on!!!!!
      • danuska87 Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 19:46
        na pewno latwo nie jest
        ale tak jak mowily dziewczyny
        dobrze ze sie dowiedzialas teraz a nie po slubie a gdyby jeszcze
        byly dzieci to juz tym bardziej przewalone
        nie daj sie nabrac jesli bedzie przepraszal
        postaw sprawe krotko i jasno
        jesli raz zdradzil to nie bedzie mial oporow zeby to zrobic znowu
        mam nadzieje ze podejmiesz madra decyzje i zycze ci zeby wszystko
        sie jakos ulozylo
        moze ktos inny lepszy jest ci pisany
    • lilia111 Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 20:34
      Ciężka sytuacja...Dowiedz się dlaczego to robi i czy miał zamiar to w końcu
      powiedzieć?I czy nadal cię kocha jeśli tak to nich to udowodni!później zdecyduj.
      • listek_a Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 21:17
        Udowodnic? A jak to sie robi? ma przebiegac przed pedzacym pociagiem?
    • listek_a Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 21:16
      Masz go zostawic, bo jak raz zdradzil to juz moze byc tak zawsze.
    • esocharska Re: A miałbyć ślub 29.10.07, 23:59
      Dziewczyno głowa do góry też to przeszłam .Niczym się nie mart przed
      tobą trochę trudnych dni ale potem będzie naprawdę wspaniale.
      Uwierz mi wyjdziesz z tego, wyjedź gdzieś, jeśli możesz, zrób coś,
      na co zawsze miałaś ochotę a nigdy nie miałaś odwagi by to zrobić,to
      pomaga i to nawet bardzo. Ja to mam za sobą i ty też uwierz już
      niedługo smile
      Ela Socharska fotograf
    • ruda-spinka Re: A miałbyć ślub 30.10.07, 19:21
      Trudno ocenić, bo tylko wy wiecie jakie sa relacje miedzy wami.
      Tylko Ty wiesz jak odbierzesz to co on powie. Jeśli chcesz możesz
      spróbnować z nim być, dać mu szanse.., ale na pewno nie bierz teraz
      ślubu. Mniejsza o poniesione koszty, lepiej je ponieść i odwołac
      wesele niż potem żałować, że wziełaś ślub.
      Jeżeli macie jeszcze być razem czeka was długa droga. Ty musisz mu
      wybaczyć i spróbowac zaufać, a on zasłużyc na ponowne zaufanie.
    • elena2581 Re: A miałbyć ślub 02.11.07, 13:14
      Dziekuje wszystkim za te słowa. Podjęłam decyzje. Rozmawiałam z nim powiedział że nie przespał się z nią i ze to ze mną chce być że nie wyobraza sobie z kim innym. Rozmawiała tez z NIA i zapewniła mnie że on jej nic nie obiecywał i nie sugerował, powiedział jej że to mnie koch i ze mną chce być. Wybaczyłam mu ale postawiłam pewne warunki. Upewniłam go że to jest jego szansa i jak ja straci nie będzie miał następnej pomimo że możemy mieć dziecko. Ze nigdy nie bede z nim tylko dlatego ze mamy dziecko bo bede potrafiła je sama wychować jeśli takie coś sie powtórzy. Bardzo wam dziekuje za komentarze
      • golinda Re: A miałbyć ślub 19.11.07, 17:29
        elena2581 napisała:

        > Rozmawiałam z nim powiedział
        > że nie przespał się z nią i ze to ze mną chce być że nie wyobraza
        sobie z kim i
        > nnym.

        A co miał powiedzieć? Że to tylko seks? Dobre...
        • kasiulkkaa Re: A miałbyć ślub 19.11.07, 17:37
          Pozwól jej żyć złudzeniami, orkiestra, sala i kwiaty już zamówione. W końcu od
          czego są rozwody, adwokaci też muszą zarobić na chleb.
          • golinda Re: A miałbyć ślub 19.11.07, 17:46
            kasiulka:

            jakie rozwody? przecież zawsze w razie czego powie, że seksu nie
            było i sprawa załatwiona!
            • kasiulkkaa Re: A miałbyć ślub 19.11.07, 18:09
              Zawsze jest szansa, że się trafi płaczący dowód...
              Chociaż nie, szkoda psuć życie dowodu. Niech panna naiwnie wierzy, w co chce w
              imię wyższości sali, orkiestry i bukietu nad zdrowym rozsądkiem.
    • ferara Re: A miałbyć ślub 02.11.07, 15:15
      życzę Wam szczęścia i aby już nigdy więcej nie było takich przykrych
      sytuacji w Waszym związku.
      • katarzyna821 Re: A miałbyć ślub 02.11.07, 23:51
        trzymam za Was mocno kciukismile i życzę szczęścia i śloicznego
        zdrowego maleństwa
    • yunnwoh Re: A miałbyć ślub 07.11.07, 12:14
      Teraz idź do fryzjera i kosmetyczki na poprawę humoru. Później małe
      zakupy i zabawa do białego rana na dyskotece. A później powiedz
      kolesiowi, żeby spadał bo juz go nie potrzebujesz! Życie jest piękne
      i dziękuj Bozi, że jakiś palant Ci go nie zdążył zmarnować!
      Powodzenia na nowej drodze życia! Może byc tylko lepiej big_grin
      • kasiulkkaa Re: A miałbyć ślub 08.11.07, 13:23
        A później powiedz
        > kolesiowi, żeby spadał bo juz go nie potrzebujesz! Życie jest piękne
        > i dziękuj Bozi, że jakiś palant Ci go nie zdążył zmarnować!
        smile)) Palant znów jest na piedestale. Niektóre za mąz wyjdą za wszelką cenę.
        • morrighan80 Re: A miałbyć ślub 17.11.07, 16:58
          Mi to wyglada raczej na stan efektywnego omotania pajeczynka niz chec wyjscia za
          maz (choc przyznaje-fakt zarezerwowanej sali i zakonczonych przygotowan czasem
          jest argumentem przewazajacym decyzje)
    • karolin-k obejrzyj film 08.11.07, 13:12
      the last kiss

      pewnie nie dokładnie Twoja sytuacjia, ale film mimo, że lekki daje
      do myslenia
      pozdrawiam i zycze szczęścia
    • ula2222 Re: A miałbyć ślub 16.11.07, 22:57
      Jak nie ten to inny. Pół światu takiego kwiatu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka