Ślub i po ślubie
Witajcie foremki! Długo się zbierałam, żeby opisać swoje wrażenia ze
ślubu, bo chociaż nie pisałam tutaj na forum, to bardzo uważnie je
czytałam. Teraz minęło już trochę czasu a ja zebrałam się do
napisania garści wrażeń i wspomnień, które mogą się i Wam przydać,
planując ślub. Wszystko zaczęło się ponad rok temu, gdy zaręczyłam
się z moim Tomkiem. Były bardzo romantycznie, pojechaliśmy na
weekend do Krakowa i tam, w samo południe, na rynku, Tomek mi się
oświadczył. A potem zaczął się kołowrót przygotowań. Nawet nie
spodziewałam się jakie to będzie kłopotliwe. Najwięcej czasu
poświęciłam sukience i dodatkom. Chciałam prostą ale elegancką
suknię, bez szaleństw cenowych. Przejrzałam chyba 500 różnych stron
internetowych, narzeczony się ze mnie śmiał. Ale w końcu kupiłam ją
w warszawskim salonie Madonna. Tutaj chciałabym pochwalić panie z
tego salonu, doradziły i dopilnowały wszystkiego a suknia była na
czas, 4 tygodnie przed ślubem. Jak mi się uda nauczyć umieszczać
zdjęcia, to dołączę. Szukałam jeszcze odpowiedniej bielizny, w końcu
kupiłam komplet przez Internet – pierwszy raz w życiu i nie żałuję.
Oczywiście oddzielny komplet na noc poślubną, którą i tak mieliśmy
dwa dni po ślubie

W tym czasie szukałam oczywiście odpowiedniego
miejsca i w końcu zdecydowałam się na Villa Foksal, którą poleciła
mi koleżanka. Nie było tanio, ale już po wejściu do lokalu
wiedziałam, że to jest to miejsce. Jedyny problem, który
napotkaliśmy to parking a właściwie jego brak a w centrum z tym
kiepsko. Część gości przyjechała autobusem, i tu kłopotu nie było,
ale osoby z samochodami nieco narzekały , że daleko trzeba dojść. Za
to w środku piękne wnętrza, bar, i oddzielna sala do tańców,
nieduża, ale za to tuż przy sali jadalnej i goście widzieli co się
dzieje i wszystko słyszeli. Wynajęliśmy DJa, kolegę mojej siostry.
Muzykę dobraliśmy tak, żeby każdy się bawił, czyli przegląd lat
80,90 i nieco współczesnych. Na kamerzystę się nie zdecydowaliśmy,
szukałam za to fotografa. Zajęło mi to chyba równie dużo czasu co
suknia, w końcu zdecydowaliśmy się na firmę Lastminutefoto, te
zdjęcia nam najbardziej przypadły do gustu. Potem okazało się, że
robili też ślub koleżanki. Właśnie odebrałam album i płytę ze
zdjęcia z filmem ze zdjęć, jestem zachwycona, postaram się Wam tu
wkleić kilka zdjęć. Samochodu nie wynajmowaliśmy, do ślubu
pojechaliśmy zabytkowym Citroenem kolegi.
Rok przygotowań minął bardzo szybko, bo jeszcze były sprawy
urzędowe, papierki, zapraszanie rodziny – które wspominam jak
koszmar – bo musiałam się zdecydować na wybór, maksymalnie 100 osób.
Niesnaski pozostały do dzisiaj, ale czytałam już o tym tutaj na
forum i byłam przygotowana. A jeśli chodzi o różne porady, które
tutaj wyczytałam, to najbardziej przydała mi się ta, aby mieć kogoś
oprócz świadkowej do pomocy. Zaangażowałam do tego bardzo obrotną
koleżankę, która po prostu wszystko za mnie robiła, ustawiała gości,
informowała, biegała tu i tam, wszystko odbyło się bardzo sprawnie.
I bardzo to polecam! Świadkowa zajmowała się głównie moimi sprawami,
a Aśka całą resztą i poszło super. Ślub mieliśmy o godzinie 14:00,
na Pl. Bankowym. Tuż przed ślubem byłam bardzo zdenerwowana i bałam
się czy wszystko wyjdzie dobrze. W nocy źle spałam. Dopiero jak już
miałam na palcu obrączkę, to świat wypiękniał. Bawiliśmy się do 3
rano, w niedzielę były jeszcze małe poprawiny u rodziców. Potem 2
tygodnie spędziliśmy na wycieczce i odpoczynku w Egipcie.
I w sumie żałuję , że to już po. Pozdrawiam wszystkie przyszłe
mężatki : - )