Dodaj do ulubionych

Trochę mi przykro..

22.05.08, 22:36
Jakiś rok temu gdy planowaliśmy Nasz ślub i wesele liczyliśmy, że będzie ok
160 osób najbliższej rodziny i znajomych (to były wg. nas pewne na 100%osoby).
Mamy duże rodziny i trochę znajomych. Dziś kilkanaście dni przed weselem,
kiedy zbliża się termin potwierdzenia dzwonią do nas ludzie i odmawiają..sad
Zadzwoniłam do mojej siostry ciotecznej z pytaniem jak tam, czy już sukienkę
kupiła i czy "moczą nogi" a ona, że nie będą i że jest im przykro..tylko tyle
(jak ją zapraszaliśmy to powiedziała z mężem "że do kogo jak nie do mnie mają
przyjść i że będą na 100 %). Zapytałam jej się ale dlaczego, że bardzo chcę
żeby była itp. a ona, że nie ma z kim zostawić dziecka (choć wiem, że
znalazłaby się osoba która zajęłaby małym) i że nie będą ...i nawet była
zadowolona z tego faktusad. Moja koleżanka (znamy się już kilkanaście
lat!)powiedziała, że jej chłopak ma w tym czasie egzaminy i że ich nie będzie
...Ogólnie już nam 40 osób odmówiło..i to większość takich, na których
liczyliśmy...A ja straciłam zupełnie zapał do tego ślubu i wesela (choć
chciałam żeby był taki "wymarzony" i żeby byli wszyscy i dobrze się
bawili)...Chyba muszę się wziąć w garść... z uśmiechem na twarzy iść do
ołtarza a później podziękować tym którzy jednak byli ze mną w tym tak ważnym
dniu...
Obserwuj wątek
    • z_aga Re: Trochę mi przykro.. 22.05.08, 22:53
      My mamy podobną sytuację. Zaprosiliśmy 155 osób. Też wszyscy mówili ze przyjdą,
      a teraz dwa tygodnie przed ślubem, okazało się, że zostało 101 osób. Na początku
      się tym przejmowałam, ale doszłam do wniosku, że jak nie chcą, czy nie mogą to
      trudno. Będę sie bawić z tymi, którzy przyjdą i nie mam zamiaru sie na nikogo
      obrażać z tego powodu. Tak bywa i jużsmile
      A ślub i wesele - na pewno będzie wymarzone. Musisz też zmienić podejście, bo to
      co napisałaś trochę egoizmem zalatuje - nie obraź się proszę. Nie możesz zmusić
      gości żeby przyszli i jeszcze do tego świetnie sie bawili.
      • 1.the.woman Re: Trochę mi przykro.. 22.05.08, 23:02
        Zależy mi przede wszystkim na tym aby goście dobrze się bawili. Dwa przypadki, o
        których napisałam dotyczyły osób, u których my już byliśmy rok, dwa lata temu
        na ślubie i weselu...Pomyśleliśmy wtedy "staniemy na głowie" i będziemy, bo były
        to dla nas ważne osoby a ja dziś się dowiaduję, że ich nie będzie u mnie ...
        • mozambique Re: Trochę mi przykro.. 23.05.08, 12:25
          najwyraźniej ty nie jestes dla niej wazną osobą
          moze przestan sie dziwic tylko przejrzyj na oczy

          gdy nie ma sie ochoty przyjsc na slub to kazda wymówka jest dobra ,
          nawet katar u kota. MOze kuzynka wymówiłą sie egzaminami zeby nie
          powiedziec ci prosto w oczy ze np. cię nie lubi.
          • marta_s25 Re: Trochę mi przykro.. 25.05.08, 18:53
            dokladnie taka wymowke uslyszelismy od znajomych-kot jest chory!i to
            kot ktory jest w innym miescie w ogole i siostra jest chora,ale
            lekarze sami nie wiedza jeszcze na co smile
            • mojboze Re: Trochę mi przykro.. 26.05.08, 14:35
              Szczerze? Gdyby mój kot był bardzo chory, też nie poszłabym na wesele. I wiem,
              że moja przyjaciółka by to zrozumiała.
              Ale rozumiem, że to taki przykład byle wymówki...

              Ja dopiero zaczynam zapraszanie. Muszę ograniczyć liczbę gości, jeśli ktoś
              odmówi, będzie mi oczywiście przykro, ale mam jeszcze mnóstwo znajomych, których
              chętnie zaprosimy na ich miejsce.

              Może zrób tak samo? Niektórzy się obrażają podobno, że są zapraszani zbyt późno,
              ale w naszym towarzystwie wszyscy są b. wyrozumiali i traktują to na luzie...Nie
              wiem jak z Twoimi znajomymi...
              • arieska Re: Trochę mi przykro.. 02.06.08, 23:41
                mojboze napisała:
                > Może zrób tak samo? Niektórzy się obrażają podobno, że są zapraszani zbyt późno
                > ,
                > ale w naszym towarzystwie wszyscy są b. wyrozumiali i traktują to na luzie..

                Najczesciej ludzie z grzecznosci mowia, ze sie nie obraza za cos takiego, a w
                rzeczywistosci nikt nie lubi byc "zapchajdziura", bo ktos wazniejszy odpadl.
                • mojboze Re: Trochę mi przykro.. 10.06.08, 12:13
                  Nie sądzę. W moim towarzystwie są ludzie zamożniejsi i mniej zamożni. Czasem
                  ktoś z rodziny nie może przyjechać i wtedy są zapraszani znajomi. Nikt się nie
                  obraża, wiem, bo rozmawiamy ze sobą o tym jako goście. Ja też byłam kiedyś
                  zaproszona w drugim rzucie i wiem, że młodzi sami za wszystko płacili i po
                  prostu nie mieli kasy, aby zaprosić wszystkich.
    • female01 Re: Trochę mi przykro.. 22.05.08, 23:17
      przynajmniej bedzie setka gosci, to duzo, pomysl jak nam odmowia goscie... zapraszamy ok 55 osob?! zostanie pusta sala, koszmar
    • listekklonu Re: Trochę mi przykro.. 23.05.08, 06:58
      Zupełnie się nie przejmuj. Niektórzy nie lubią takich spędów i po prostu nie
      bawiliby się dobrze, niezależnie od tego, jak wspaniała będzie Twoja impreza.
      Inni nie mają funduszy na prezent i wieczorową sukienkę, którą się raz w życiu
      zakłada.
      • dagna83 Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 01:08
        > Zupełnie się nie przejmuj. Niektórzy nie lubią takich spędów i po
        prostu nie
        > bawiliby się dobrze, niezależnie od tego, jak wspaniała będzie
        Twoja impreza.
        > Inni nie mają funduszy na prezent i wieczorową sukienkę, którą się
        raz w życiu
        > zakłada



        listekklonu!! o czym ty mówisz?? żal mi Ciebieuncertain jak ktos nie
        lubi "takich spędów" albo mu szkoda kasy to niech nie przyjumuje
        zaproszenia, a nie robi nadzieję, a przed uroczystoscią papa...
    • kol.3 Re: Bo nie trzeba przesadzać 23.05.08, 08:22
      Niektórzy przesadzają z zapraszaniem. Rozumiem - rodzina,
      powinowaci, dobrzy znajomi, przyjaciele rodziny. Ale niektórzy
      zapraszają ludzi, których ledwo znają. My z mężem zostaliśmy
      zaproszeni na ślub człowieka, którego mąż zna z pracy, spotykają się
      nawet nie za często na gruncie zawodowym, ja nie znam człowieka w
      ogóle, nawet nie wiem jak wyglada.
      Po co takie zaproszenie? Oświadczyłam, że nie pójdę,bo jak się będę
      czuła wśród setki zupełnie nieznanych osób, mąż jest w kłopocie,
      nie wie co z tym fantem zrobić, znajomego dość lubi.
      Pójdziemy na ślub dołączjąc symboliczny prezent i koniec.

      • madzialenasi głowa do góry:) 23.05.08, 08:42
        My bierzemy ślub po 11 latach wspólnego życia i dlatego tak bardzo
        bym chciała zeby był wymarzonysmile. Zostało nam jeszcze 2,5 miesiaca,
        a juz 5 osób sie odwołało. Pomimo tego jestem dobrzej myśli i Tobie
        też tego życzę. Ale nie wiem co poczuję jak liczba tych osób
        zwiększy sie do 50sad
    • liselle Re: Trochę mi przykro.. 23.05.08, 14:16
      A my bierzemy ślub cywilny, we własnym ogrodzie. Zaproszona rodzina i kilku
      najbliższych przyjaciół. Jak do tej pory nikt nie odmówił. Może właśnie dlatego,
      że wesele nie będzie aż tak "wystawne osobowo" Może po prostu Ci ludzie uznali,
      ze skoro takie wielkie wesele to i prezenty powinny być pokaźne, a ich
      zwyczajnie na to nie stać. Nie wiem, różne są motywacje, o których po prostu
      czasami wstyd mówić.

      Szkoda tylko, że najbliżsi Ci odmawiają. Wyjdzie na to, że zjawią sie osoby typu
      "piata woda po kisielu"
      • nelcia181 Trochę mi przykro.. 23.05.08, 21:27
        Ja też się zmartwiłam i policzyłam gości, których zapraszamy, wyszło mi 44
        osoby, aż się boję, że mi część odmówi, "pewniaków" naliczyłam 28 osób, i martwi
        mnie tosad
      • mmmmarta Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 01:18
        Wiesz.....kiedyś też chciałam duże weslicho, z pierwszym tańcem, z
        zabawami do rana....ale jak zaczełam mówić w rodzinie o weselu itp
        to stwierdziliśmy z różnych powodów (finansowych szczególnie), że
        zrobimy przyjęcie do białego rana dla naprawdę nam najbliższych. Nie
        zapraszamy z rodziny nikogo poza rodzicami i rodzeństwem. Wiem, że
        na te 20 osób mogę liczyć bez dwóch zdań i że nigdy mnie nie
        zawiodą. Wyszło na "nasze" bo połowa rodziny się poobrażała - nie
        potrafiła zrozumieć, że nas nie stać na duże wesele a do kościoła
        przyjść nie chcą. Dla mnie sakrament jest najważniejszy a Oni
        zawiedli na całej linii. Dzisiaj ogromnie się cieszę z naszej 20-
        stki która bez mrugnięcia okiem stawi się przy nas zawsze i wszędzie.
        To tylko taka refleksja....bo mi też przykro jak patrzę na reakcje
        swojej rodziny (wydawałoby sie najbliższej)...Spójrz na to z innej
        strony. Przyjdą Ci którym zalezy najbardziej i tym się ciesz.
        Pozdrawiam
    • michal_powolny12 Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 00:09
      Dlaczego ciebie dziwią odmowy? Czy tak naprawdę trudno zrozumieć że
      są okoliczności które utrudniają/uniemożliwiają wyjazd? A co do
      egzaminów-fajnie że towja przyjaciółka troszczy się o swojego
      chłopaka. To miłe i sympatyczne.
      • kol.3 Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 08:10
        My w rodzinie mamy bogatego pociotka, który jest zapraszany na
        wszystkie wesela jak leci, dalecy czy bliscy krewni. Nie bujajmy się
        wszyscy liczą na drogi prezent od niego, tym bardziej że człowiek
        nie jest skąpy. Za to jego brat z rodziną, zwykły zjadacz chleba nie
        jest zapraszany. Wychodzi z ludzi wyrachowanie.
        • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 14:05
          Nie chciałabym nikogo obrazić, ale czasami, jak czytam, że ludzie zapraszają 150
          osób, to trochę mnie to dziwi...Rozumiem, że ktoś może mieć dużą rodzinę - mój
          Narzeczony taką właśnie ma, ale zapraszamy wyłącznie ludzi, z którymi mamy
          kontakt i którzy są nam w jakiś sposób bliscy...Pomimo, że jeszcze nie daliśmy
          zaproszeń, prawie wszyscy ( 55 osób) zdeklarowali, że będą. Ale są to ludzie,
          których nie mogłoby nie być - rodzeństwo naszych rodziców przede wszystkim, nasi
          przyjaciele ewentualnie najbliższe kuzynostwo... Dziwi mnie jak ludzie
          zapraszają rodzinę, której nawet nie znają i potrafię zrozumieć sytuację kiedy
          goście odmawiają przyjścia, bo bycie jednym z wielu nie jest zbyt fajne...Przy
          160 osobach niektórzy mogą sobie pomyśleć, że skoro będzie tyle ludzi, to żadna
          tragedia, jeśli mnie akurat nie będzie - nikt nie zauważy. Gorzej jeśli tak
          pomyśli połowa gości...
          A do autorki! Nie przejmuj się i ciesz tymi, którzy przyjdąwinkNawet z 25-osobami
          można się dobrze bawić, czasem nawet lepiej niż przy 100 gościwink
          • mojboze Re: Trochę mi przykro.. 26.05.08, 14:45
            Na moje wesele będzie zaproszonych 180 osób. Nie ma sie co dziwić. Mój teść
            pochodzi w wielodzietnej rodziny, wesel kuzynów mojego N. już trochę było, tam
            zdążyłam się ze wszystkimi zapoznać. Z mojej strony rodziny będzie 30 osób, bo
            jest nas znacznie mniej. Ale mamy też mnóstwo znajomych, i chcemy, aby byli
            obecni na naszym ślubie. Nie są to osoby przypadkowe, ale przyjaciele ze
            studiów, czy z młodszych lat, z którymi wciąż mam kontakt. Takich osób będzie
            około 40. Po prostu obie rodziny prowadzą towarzyski tryb życia, i wyszło tylu
            gości. W dodatku naprawdę listę trzeba było ograniczyć...
          • lelabo Re: Trochę mi przykro.. 26.05.08, 19:24
            A ja nie rozumiem co Cię dziwi. U nas jest na przykład taka
            sytuacja, że chcemy na wesele zaprosić osiem osób, z których czworga
            nie będziemy znali (osoby towarzyszące), a czworo spotkaliśmy tylko
            raz w życiu. Mamy do nich numery telefonów, adresy email, ale nasz
            kontakt ogranicza się tylko do spoardycznych smsów w stylu "cześć co
            słychać". Jedynym powodem, dla którego chcemy ich zaprosić jest
            fakt, że gdyby nie oni my byśmy się pewnie nigdy nie spotkali. Nie
            wiem czy oni w ogóle przyjdą, nie obrażę się jeśli nie, ale
            chciałabym się podzielić moim szczęściem z nimi. A z takich
            przypadków na ogół wychodzi ponad setka gości.
            • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 10:01
              lelabo napisała:

              > A ja nie rozumiem co Cię dziwi. U nas jest na przykład taka
              > sytuacja, że chcemy na wesele zaprosić osiem osób, z których czworga
              > nie będziemy znali (osoby towarzyszące), a czworo spotkaliśmy tylko
              > raz w życiu. Mamy do nich numery telefonów, adresy email, ale nasz
              > kontakt ogranicza się tylko do spoardycznych smsów w stylu "cześć co
              > słychać". Jedynym powodem, dla którego chcemy ich zaprosić jest
              > fakt, że gdyby nie oni my byśmy się pewnie nigdy nie spotkali. Nie
              > wiem czy oni w ogóle przyjdą, nie obrażę się jeśli nie, ale
              > chciałabym się podzielić moim szczęściem z nimi. A z takich
              > przypadków na ogół wychodzi ponad setka gości.

              I tym się właśnie różnimy, bo na naszym weselu będę wyłącznie najbliżsi nam
              ludzie, a nie przypadkowi goście...Rozumiem, że dzięki tym ludziom się
              poznaliście, ale sporadyczny kontakt nie jest dla mnie powodem do zaproszenia
              kogoś na wesele - na ślub, poprawiny, owszemwink W takich sytuacjach na prawdę się
              nie dziwię, że niektórzy goście szukają wymówek - być jednym z wielu - nic
              fajnego. Nie wyobrażam sobie również jak można zapewnić w miarę indywidualny
              kontakt z tyloma gośćmi? przy 50 osobach jest utrudnione podejście do każdego i
              zagadanie, ale przy 100 to już chyba prawie niemożliwe...
              • mojboze Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 10:12
                Trochę wprawy to wymaga, ale to naprawdę nic trudnego smile

                Dlaczego ci, którzy mają małe wesela koniecznie muszą dogryzać tym, co mają
                duże? Te, które mają skromne suknie tym, które wolą bezy? Te, które biorą
                cywilny ślub tym, które mają kościelny?
                U mnie będzie blisko 200 osób i jestem spokojna o miłą atmosferę i
                zindywidualizowane podejście do gości.
                • sofiasas Re: Trochę mi przykro.. 08.06.08, 19:36
                  Zgadzam sie w stu procentach !!!

                  Każdy organizuje to co chce i zaprasza tylu gości ilu chce.
                  W mojej rodzinie są zawsze duże wesela i nie rozumiem dlaczego mam
                  robić jakąś selekcje?! U mie po prostu małego wesela nie da sie
                  zrobić. Musieli by być chyba tylko rodzice i rodzenstwo z dziećmi i
                  juz zebrało by sie 30 osób.

              • lelabo Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 21:33
                Ale to chyba moja sprawa kogo zapraszam na swoje wesele, nie? Więc
                komentarz o przpadkowych gościach jest z lekka niegrzeczny.
                A ja tylko napisałam, że są inne niż Twój punkty widzenia i może
                zamiast je negować, warto spojrzeć co się za nimi kryje.

                Szczególnie, że w naszym przypadku jeszcze poza tym konkretnym
                powodem stoi wielowiekowa tradycja zapraszania na wesele każdego kto
                jest lub był nam jako parze życzliwy. Nie ważne, że czasami robi się
                z tego 500 osób. I uwierz mi, że z każdym da się pogadać. Raz do
                roku rodzina mojego narzeczonego organizuje u siebie w domu święto
                rodziny i bywało, że się zjawiało i 200 osób.
                • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 22:15
                  No i chwała Wam za takie podejście...Patrzę z mojego punktu widzenia - bo
                  zapraszamy 50 osób, więc trudno mi sobie wyobrazić jak jest przy 200 czy nawet
                  100 - byłam na weselu, na którym było 90 osób ( trochę ponad) i nie specjalnie
                  czułam się zauważona - raczej wtopiona w szarą masę tłumu, ale to tylko
                  doświadczenia w roli gościa...
                  Wyraziłam po prostu moją opinię na temat tak dużej liczby gości i tylewink Cieszę
                  się, że macie inne zdanie i inne doświadczenia - bo bez tego świat byłby nudny i
                  monotonnywink
                  Pozdrawiam
              • pszczola205 Re: Trochę mi przykro.. 28.05.08, 07:48
                "I tym się właśnie różnimy, bo na naszym weselu będę wyłącznie
                najbliżsi nam ludzie, a nie przypadkowi goście...Rozumiem, że dzięki
                tym ludziom się poznaliście, ale sporadyczny kontakt nie jest dla
                mnie powodem do zaproszenia kogoś na wesele - na ślub, poprawiny,
                owszemwink W takich sytuacjach na prawdę się nie dziwię, że niektórzy
                goście szukają wymówek - być jednym z wielu - nic
                fajnego. Nie wyobrażam sobie również jak można zapewnić w miarę
                indywidualny kontakt z tyloma gośćmi? przy 50 osobach jest
                utrudnione podejście do każdego i zagadanie, ale przy 100 to już
                chyba prawie niemożliwe..."

                Mell kazdy zaprasza kogo chce. Caly ten watek rozpoczal sie od
                tego,ze to wlasnie najblizsza kuzynka odmowila a nie ktos
                nieznajomy. Mysle,ze autorka watku nie zaprzatala by sobie glowy
                kims nieznajomym. Co do rodziny z ktorą sie utrzymuje slaby
                kontakt..no coz..dla mnie wesele to dobra okazja ,zeby sie spotkac!
                I podtrzymywac te kontakty.
                Jesli moja kuzynka by mnie tak potraktowala, mysle,ze to byl by dla
                mnie powod,zeby zerwac kontakt ,bo jak ktos stwierdzil- oznacza to
                ze mnie nie lubi! Jesli ktos nie chce przyjsc,kazdy powod jest
                dobry ! A prawda jest taka, ze wszystko da sie zalatwic ,jesli
                naprawde chce sie byc na weselu! Moja rada: olac tych ktorzy
                odmawiaja i zaprosic znajomych,ktorzy Was ucaluja za zaproszenie i z
                najwieksza przyjemnoscia przyjda by byc z Wami w ten dzien. My
                wlasnie tak zamierzamy zrobic smile
                Pozdrawiam.
                • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 28.05.08, 12:24
                  pszczola205 napisała:


                  >

                  Moja rada: olac tych ktorzy
                  > odmawiaja i zaprosic znajomych,ktorzy Was ucaluja za zaproszenie i z
                  > najwieksza przyjemnoscia przyjda by byc z Wami w ten dzien. My
                  > wlasnie tak zamierzamy zrobic smile
                  > Pozdrawiam.

                  My też tak zrobimywink Tu się zgadzamsmile
                • michal_powolny12 Re: Trochę mi przykro.. 04.06.08, 00:53
                  Prowadziłaś kiedyś samochód po 28 godzinach bez snu? Tak? To ci
                  gratuluję. MOja żona by się nie odważyła. Nie daliśmy więc rady
                  pojechać na ślub mojej kuzynki. Są takie zdazenia które
                  uniemożliwiają stawiennictwo na ślubie/weselu.
        • michal_powolny12 Re: Trochę mi przykro.. 24.05.08, 18:16
          Dziwną masz rodzinę. Oj dziwną.
          • mmmmarta Michale powolny... 24.05.08, 19:19
            Twoje wypowiedzi tyyyyle wnoszą do naszej dyskusji, że hej! uncertain
            • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 27.05.08, 01:47
              No dobrze. A co jest dziwnego w tym że ktoś chce towarzyszyć swojemu
              partnerowi przy ważnych dla niego egzaminach? A co jest dziwnego w
              tym że ktoś nie może iść na wesele bo ni ma kasy/ochoty/czasu?
              Jestem osobą dość towarzyską ale moi znajomi i rodzina wiedzą że nie
              kiedy mogę nie mieć siły na udział w weselu. Jeżeli ktoś pracuje 6 w
              tygodniu (a niekiedy 7) i tak tydzień w tydzień to może nie mieć
              ochoty na imprezowanie. Was dziwią odmowy, ja jestem w stanie
              zrozumieć innych. Do tego trzeba jednak dorosnąć.
              • pszczola205 Re: Michale powolny... 28.05.08, 07:53
                Ja bym Cie poprostu nie zaprosila, skoro nie rozumiesz,ze slub i
                wesele ma sie w zasadzie raz w zyciu i Twoja wymowka moze byc
                zmeczenie! Jest urlop ktory mozesz sobie wziac na 1 lub 2 dni. Nie
                przesadzaj. Odmawiaja ludzie, ktorym zwisa mloda para i szkoda im
                wydac pieniadze na prezent smile Takie jest moje zdanie. A reszta
                wymowek..to poprostu klamstwa, bo ciezko komus powiedziec : Nie
                przyjde bo Was nie lubie!
                • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 29.05.08, 10:04
                  Doskonale rozumiem że ślub i wesele są raz w życiu. Dla ciebie świat
                  jest bardzo prosty. Dla mnie jest nieco bardziej skomplikowany. I są
                  przypadki kiedy weekednd służy prawdziwemu lenistwu po 2-3
                  tygodniach ciężkiej pracy. Moi znajomi dobrze wiedzą że wtedy nie
                  należy mnie nachodzić bo jestem jak mała bomba atomowa. Żonie też
                  zdarzają się takie maratony. I jej znajomi wiedzą że nie należy jej
                  drażnić.
                  A co do urlopów. Fajnie. Tylko jak wytłumaczyć studentom którzy
                  płacą za naukę że materiał który miał być zrealizowany na zajęciach
                  mają sobie sami zrobić? Mój dziekan za takie jazdy jakie mi
                  proponujesz wywaliłby mnie z pracy (to jest skończyłyby się umowy
                  zlecenia/o dzieło). Najpierw obowiązki potem przyjemności.
                • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 29.05.08, 10:18
                  Odmowy wynikają z najprzeróżniejszych powodów. Tobie wydadzą się
                  głupie ale dla drugiego człowieka są ważne. Na moim ślubie nie było
                  kilku ważnych dla mnie gości. Wiem że chcieli być ale ważne sprawy
                  ich zatrzymały. Ważne dla nich. Nie komentowałem ich nieobecności,
                  nie obgadywałem, nie plotkowałem. Utrzymujemy bardzo bliski kontakt
                  do dzisiaj. Nigdy nie uznałem że muszą mi jak na spowiedzi wyjaśnić
                  dlaczego nie przyjechali. Dzięki im jestem dzisiaj w tym miejscu w
                  którym jestem, robię to co robię.
                  Więcej empatii dziewczyny. Więcej empatii.
                  • pszczola205 Re: Michale powolny... 02.06.08, 10:14
                    Kurcze Michal... i studenci zrobili sami material jak miales swoj
                    slub?? heheh wink zartuje.. sama dzis dostalam odmowe kolezanki,
                    bardzo zeszta bliskiej ( nie ma z kim dziecka zostawic)..widzisz ja
                    jakos nie jestem az tak tolerancyjna..bo to dla mnie glupia wymowka.
                    Ja na jej wesele jechalam prawie 300km i przykro mi teraz jak mi
                    mowi,ze nie przyjedzie. Nadal jestem zdania..dla chcacego nic
                    trudnego! Chocby na pare godzin! Nikt nie mowi,ze trzeba zostac do
                    rana.
                    • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 02.06.08, 22:32
                      Nie. Bo jeszcze nie byłem doktorantem. To było wieki temu.
                • arieska Re: Michale powolny... 02.06.08, 23:53
                  pszczola205 napisała:

                  > Ja bym Cie poprostu nie zaprosila, skoro nie rozumiesz,ze slub i
                  > wesele ma sie w zasadzie raz w zyciu i Twoja wymowka moze byc
                  > zmeczenie! Jest urlop ktory mozesz sobie wziac na 1 lub 2 dni. Nie
                  > przesadzaj. Odmawiaja ludzie, ktorym zwisa mloda para i szkoda im
                  > wydac pieniadze na prezent smile Takie jest moje zdanie. A reszta
                  > wymowek..to poprostu klamstwa, bo ciezko komus powiedziec : Nie
                  > przyjde bo Was nie lubie!

                  To "lubie" najbardziej: panna mloda pt. "jestem pepkiem swiata"! Ocknij sie
                  kobieto. To Twoj slub i dla Ciebie to super wazny dzien, ale nie oczekuj, ze dla
                  wszystkich bedzie tak samo istotny. Nie jestes pepkim swiata, a juz pouczanie,
                  ze ktos ma poswiecac urlop (ktory moze ma ochote wykorzystac na cos innego)i
                  karnie stawic sie z prezentem (brawa za materialistyczne podejscie) to szczyt
                  bezczelnosci.
                  • zimowa.net Re: Michale powolny... 03.06.08, 08:00
                    arieska jesli Cie ktos nie lubi, to wymysli tysiac rzeczy,zeby nie
                    przyjsc..a ten kto Cie lubi..to zrobi wszystko zeby przyjsc. Tez
                    uwazam,ze ludziom poprostu szkoda pieniedzy na prezent. Czasy sa
                    ciezkie..czasem wygodniej jest cos wymyslec,zeby nie powiedziec
                    wprost,ze chodzi o kwestie finansowa. Nie wiem co sie odrazu
                    pienisz.. kobita napisala szczerze jak mysli i ja mysle tak samo a
                    wcale nie uwazam sie za pepek swiata i jakas materialistke. Chyba
                    przesadzilas..
                    • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 03.06.08, 14:58
                      Dla was naprawdę świat jest niezwykle prosty. Ludzie odmawiają bo
                      szkoda im kasy na prezent i nie lubią państwa młodych. Świat jest i
                      niebo o wiele bardziej skomplikowany. Naprawdę empatia się przydaje.
                      To co wam wydaje się proste-proste wcale nie jest. Nasze kalendarze
                      nie zależą tylko od nas. Musicie zrozumieć że powody odmów są
                      najróżniejsze i to nie wy powiniście je oceniać. To są wybory ludzi
                      i oni za nie odpowiadają. Nie miałem żadnych pretensji gdy na mój
                      ślub nie stawiła się pewna ważna dla mnie osoba.Wiedzialem bowiem że
                      za chwilę pobytu z nami zapłaciłaby by wysoką cenę. Nie byłem
                      wstanie jej powiedzieć-weź urlop, zamień się, odpracujesz później.
                      Wiedziałem że chciałaby by przyjechać ale ma swoje zobowiązania,
                      swoje plany, umówione spotkania. Przyjaźnimy się dalej i teraz gdy
                      ma więcej czasu często bywa u nas na wsi. Świat nie składa się
                      przecież z prostych desek, tam jest o wiele więcej powiązań/układów.
                      zależności.
                    • michal_powolny12 Re: Michale powolny... 03.06.08, 15:11
                      Widzisz. Gość aby się dobrze bawić musi być wypoczęty. Musi mieć
                      czas na dojazd. Może ci którzy odmawiają wiedzą że nie będą wstanie
                      dojechać i być w dobrej formie?
                    • arieska Re: Michale powolny... 03.06.08, 22:30
                      zimowa.net napisała:

                      > arieska jesli Cie ktos nie lubi, to wymysli tysiac rzeczy,zeby nie
                      > przyjsc..a ten kto Cie lubi..to zrobi wszystko zeby przyjsc. Tez
                      > uwazam,ze ludziom poprostu szkoda pieniedzy na prezent. Czasy sa
                      > ciezkie..czasem wygodniej jest cos wymyslec,zeby nie powiedziec
                      > wprost,ze chodzi o kwestie finansowa. Nie wiem co sie odrazu
                      > pienisz.. kobita napisala szczerze jak mysli i ja mysle tak samo a
                      > wcale nie uwazam sie za pepek swiata i jakas materialistke. Chyba
                      > przesadzilas..

                      Nie pienie sie i nie przesadzilam. Z wielu postow "pszczola205" az bije
                      nastawienie "ja i tylko ja". Nie lubie egoistow, ktorzy najchetniej by mi urlop
                      ustawiali i decydowali co mam z nim zrobic. Tyle w tym temacie.
    • papryczka.chili głupia jestes 26.05.08, 09:45
      bierzesz ślub by było duzo ludzi i kazdy ohyy i ahy??

      zapomnij !!

      Jak lubisz tłumy to idz na pielgrzymkę.


      Ja rok temu brałam slub i powiem Ci ze u mnie było 60 osób a miało byc 90
      wiekszość olała mnie przed północąsmile nawet chrzestna i świadek smile

      było owszem przykro ze wyszli jak z kina bez podziękowania , nawet ja nie
      zdązyłam zobaczyć kiedy "uciekli" po pierwszym obiedzie i toasciesmile..



      zaoszczędziszbig_grin i przynajmniej wiesz na kogo możesz liczyć...

      1.the.woman napisała:
      ..Chyba muszę się wziąć w garść... z uśmiechem na twarzy iść do
      > ołtarza a później podziękować tym którzy jednak byli ze mną w tym tak ważnym
      > dniu...

      i tego sie trzymajsmile

      Najważniejszy jest Tój Mąz i Ty
      • b_asiczka123 Re: głupia jestes 26.05.08, 20:47
        jakoś się nie dziwie ze część nie przyszła a inne osoby wyszły bez pożegnania-
        wnoszę po przemiłym poście autorki, że nie było się dla kogo starać.
        • papryczka.chili b_asiczka123 02.06.08, 10:08
          Rozumiem ze wazna jest ilośc a nie jakość??big_grin Gratuluję gustusmile
    • wacekaw Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 08:21
      Jestem "starym" żonkosiem i może posłużż Ci kilkoma radami w
      temacie, który nie jest mi obcy z uwagi na ślub mojego syna w
      sierpniu tego roku. Pierwsza podstawowa sprawa, to ta, że sam ślub
      jest Waszym postanowieniem, wyłącznie Waszym. Deklarujecie życie
      które macie pokonać we dwoje - tylko we dwoje. Wierz mi, z punktu
      widzenia przeżytych lat ma to znikome znaczenie jaka była oprawa.
      Nie martwiłbym się tym czy będzie na przyjęciu weselnym 20, 30 czy
      150 osób. My mieliśmy ślub i wesele w stanie wojennym, gdzie
      przyjęcie było w mieszkaniu. Po 26 latach, które uważam za najlepsze
      lata mojego życia, mając u boku kobietę, bez której nie potrafię
      wypić porannej kawy, a także dzięki której mam partnera do rozmowy
      na każdy temat, nie widzę problemu w tym, że wesele było skromne w
      małym mieszkaniu. Poza tym przeżyliśmy te życie wspólnie w pełnym
      słowa znaczeniu - wszystko robimy wspólnie, zachwując sztukę
      kompromisu, czego i Tobie życzę z głębi serca. Przyjmij zatem jedno
      przekonanie, że to co obiecacie sobie przy ołtarzu jest tylko między
      Wami i dotyczy tylko Was. Nie ważne ile przy tym będzie osób i w
      jakiej oprawie. Nie dla oka się pobieracie, ale dla siebie.
      • gringo68 co się dzisiaj z ludźmi porobiło... 27.05.08, 09:52
        zwykle zaprasza się z 1-2 cmeisęcznym wyprzedzeniem, a zapraszami
        albo od razu deklarują przyjście/nieprzyjście albo robią to
        szybko...nie slyszłem jeszcz o rezygnacji z przyjcia kilka dni przed
        imrezą, no oczywiście poza wypadkami losowymi, których nie mozna
        przewidzieć...

        kożdy myślący czlowiek wie, że wesele się planuje ze sporym
        wyprzedzeniam - liczbę osób, do tego ilość jedzenia i napojów,
        ustawienie stołow itp...

        dziwnych masz znajomych...
        • zamyslona4 Re: co się dzisiaj z ludźmi porobiło... 27.05.08, 10:58
          gringo68 napisał:

          > kożdy myślący czlowiek wie, że wesele się planuje ze sporym
          > wyprzedzeniam - liczbę osób, do tego ilość jedzenia i napojów,
          > ustawienie stołow itp...
          >
          > dziwnych masz znajomych...

          ja mam wrazenie ze to jest troche efekt "hurtowego" zapraszania.
          kolezanka z pracy mowi ze ma 6 wesel w tym roku i juz ma troche dosc
          (tez finansowo) i zaczyna wybierac osoby sobie bliskie - co nie
          oznacza ze wybierze kuzynke, koej nie widziala od la, ale kolezanke
          ze studiow z ktora cos ja laczy. o druga strona medalu
          uszczesliwiania na sile zaposzeniem. mysle ze skoro oczekujemy ze
          goscie nie wprosza polowy swojej rodziny, powinnismy tez szanowac
          ich prawo odmowy. nam 2 bliskich znajomych tez odmowila, ale podala
          powod , nie bierzemy tego personalnie bo najwazniejsze ze sa to
          osoby ktore dobrze nam zycza i wiemy ze beda nam towarzyszyc na
          dalszej wspolnej drodze...
          • mojboze Re: co się dzisiaj z ludźmi porobiło... 27.05.08, 11:11
            I trzeba pamiętać, że sezon ślubny to sezon urlopowy. Wiele osób ma zaplanowane
            wycieczki, wakacje i z tym też należy się liczyć. Czasem o zaproszeniu dowiadują
            się za późno i nie mogą już przełożyć wyjazdu.

            A co hurtowego zapraszania, w tym roku byłam na 2 weselach, będę jeszcze na
            trzech i dodatkowo na własnym. Ja się cieszę, że zostałam zaproszona. Po prostu
            liczę się z kosztami. Większość moich znajomych jest w wieku ślubnym i mnie te
            wesela nie zaskakują.
      • aniaoam Re: Trochę mi przykro.. 29.05.08, 09:50
        Jestem rok po slubie, 5 lat w związku i na podstawie mojego małego
        doswiadczenia powiem - mas rację!
      • ziomal1981 Re: Trochę mi przykro.. 07.06.08, 20:56
        wacekaw napisał:

        > Jestem "starym" żonkosiem i może posłużż Ci kilkoma radami w
        > temacie, który nie jest mi obcy z uwagi na ślub mojego syna w
        > sierpniu tego roku. Pierwsza podstawowa sprawa, to ta, że sam ślub
        > jest Waszym postanowieniem, wyłącznie Waszym. Deklarujecie życie
        > które macie pokonać we dwoje - tylko we dwoje. Wierz mi, z punktu
        > widzenia przeżytych lat ma to znikome znaczenie jaka była oprawa.
        > Nie martwiłbym się tym czy będzie na przyjęciu weselnym 20, 30 czy
        > 150 osób. My mieliśmy ślub i wesele w stanie wojennym, gdzie
        > przyjęcie było w mieszkaniu. Po 26 latach, które uważam za najlepsze
        > lata mojego życia, mając u boku kobietę, bez której nie potrafię
        > wypić porannej kawy, a także dzięki której mam partnera do rozmowy
        > na każdy temat, nie widzę problemu w tym, że wesele było skromne w
        > małym mieszkaniu. Poza tym przeżyliśmy te życie wspólnie w pełnym
        > słowa znaczeniu - wszystko robimy wspólnie, zachwując sztukę
        > kompromisu, czego i Tobie życzę z głębi serca. Przyjmij zatem jedno
        > przekonanie, że to co obiecacie sobie przy ołtarzu jest tylko między
        > Wami i dotyczy tylko Was. Nie ważne ile przy tym będzie osób i w
        > jakiej oprawie. Nie dla oka się pobieracie, ale dla siebie.



        Dokładnie, zgadzam się w 100 %. To tak jak kupić, czy wybudować piękny dom a w
        środku zimnica. Róbcie to, co wam mówi serce i nie patrzcie na innych.
    • marita_ie Re: Trochę mi przykro.. 27.05.08, 22:54
      wlasnie, nie przejmuj sie takimi osobami, skoro nie czują potrzeby towarzyszyc
      ci w takim szczegolnym dniu, to znaczy,ze nie zaslugują na twoją uwagę.
      uśmiechnij się i będzie dobrze wink
      • michal_powolny12 Re: Trochę mi przykro.. 28.05.08, 00:07
        Są wypadki kiedy ludzie bardzo chcą radować się z okazji ślubu
        przyjaciela/przyjaciółki/członka rodziny ale nie mogą.
        Zdrowie/wypadki losowe/brak pieniędzy/przepracowanie. I nie są to
        głupie wymówki. Więcej empatii. Więcej empatii.
    • mrs_kalafior A mnie to nie dziwi 28.05.08, 08:25
      A ja poruszę kwestię, która tu nie padła chyba, a może mieć
      znaczenie. Ja wiem, że wesele to jest święto młodych i robią tak,
      żeby im pasowało, ale z drugiej strony części gości może nie
      pasować, że są zapraszani bez dzieci. Wiem, że Wy macie jeszcze inną
      perspektywę i możecie po prostu o tym nie pomyśleć, więc uświadamiam
      fakt, że są ludzie, którym to może przeszkadzać, mogą czuć się
      urażeni tym, że ich bliskie osoby uważa się za persona non grata. I
      to niezależnie od tego, czy rzeczywiście by w końcu z tymi dziećmi
      przyszli ! Chodzi raczej o sam fakt. Tu na forum była kiedyś
      dyskusja na ten temat i dziewczyny pisały, że to ich święto, nie
      życzą sobie bachorów i mają do tego prawo, a jak komuś nie pasuje to
      niech nie przychodzi. No i OK wink Tylko z drugiej strony jeśli to
      kuzynka to dałaś jej komunikat: zapraszam cię na moje wesele jako
      rodzinę, ale już twojego dziecka za rodzinę nie uważam. I
      podkreślam, koniec końców możliwe, że sama doszłaby do wniosku, że
      woli przyjść bez dziecka bo wiadomo, że lepiej się wtedy wybawi.
      Po prostu są ludzie, którzy uważają wesele za imprezę rodzinną, a
      nie eksluzywne party i mają do tego prawo, czy się panny młode będą
      oburzać, czy nie tongue_out
      Szczerze mówiąc sama zrobiłabym tak samo. Szczególnie gdyby chodziło
      o kuzynkę... Nie poszłabym.
      My mieliśmy malutkie wesele, dla najbliższej rodziny i dzieci
      oczywiście były, bo też są naszą rodziną. Fakt, że starsze, ok 10
      lat, więc i mniej problematyczne, ale i w przypadku kilkulatków
      wszystko jest kwestią organizacji.
      • mozambique Re: A mnie to nie dziwi 28.05.08, 10:31
        taaaa, znowu to samo - chodzące macice nie odrózniajace siebie od
        dziecka, które nie chcą przeciąc pępowiny, pewnie az do
        siedemdziesiątki .


        na całe szczescie - ciebei autorka watku nie zaprasza. I zadna
        kuzynka tez nie .
        • mrs_kalafior Re: A mnie to nie dziwi 28.05.08, 21:17
          Zapewne nie zwróciłaś uwagi, że starałam się zachować jaki taki
          poziom i nikogo nie obrażać.
          To się nazywa - uwaga, trudne słowo - kultura. Sprawdź sobie w
          słowniku, na pewno ci się w życiu przyda.
          • iizabelaa Re: A mnie to nie dziwi 30.05.08, 08:16
            Ja nie zapraszałam dzieci a wszyscy się na moim weselu zjawili, chociaż zarówno
            moja siostra jak i siostry mojego M mają małe dzieci.
            Tylko że ja miałam małe wesele na niecałe 60 osób więc zaprosiłam tylko
            najbliższych tych z którymi mam kontakt, a bliscy raczej nie odmawiają.
            Natomiast gdy robi się wesele na 150 osób to jest dużo więcj ludzi który
            odmawiają. Poniweaż np zaprasza się kuzynkę czy kuzyna z którym się widuje raz w
            roku.
          • mozambique Re: A mnie to nie dziwi 03.06.08, 10:54
            to zabawne ze kultury żąda osoba nie potrafiaca zachwoac sie
            kulturalnie ( ciaga wszedzie ryczacego bachora z całkowitym
            pomienieciem zdania gospodarzy)
            • mrs_kalafior Re: A mnie to nie dziwi 04.06.08, 07:38
              Hehe smile) Furia ci oczy przesłoniła smile) Napisałam, że nie podobałoby
              mi się gdyby kuzynka zapraszała nas bez dziecka NIEZALEŻNIE od tego,
              czy byśmy je brali na wesele smile Bo to już całkiem insza inszość... I
              nawet mogłabym jeszcze raz wytłumaczyć dlaczego, ale sądzę, że nie
              po to wdajesz się w pyskówkę, żeby poznać zdanie drugiej strony tongue_out
              Nie wiem dlaczego tak bardzo bluzgasz, ale widzę, że niewiele
              rozumiesz, z tego co czytasz. Argumentów zero i stąd te wycieczki
              osobiste i słownictwo zapewne...
      • arieska Re: A mnie to nie dziwi 03.06.08, 22:33
        mrs_kalafior napisała:

        > A ja poruszę kwestię, która tu nie padła chyba, a może mieć
        > znaczenie. Ja wiem, że wesele to jest święto młodych i robią tak,
        > żeby im pasowało, ale z drugiej strony części gości może nie
        > pasować, że są zapraszani bez dzieci.

        Nocna impreza (najczesciej halasliwa i z alkoholem) nie jest miejscem do
        nianczenia dzieci. Wymagasz bezkrytycznej akceptacji dla "dobrodziejstwa
        inwentarza", tymczasem mlodzi chyba tez chcieliby uszanowania ich wizji tego
        dnia. Jesli zaklada ona brak platajacych sie pod nogami dzieci maja do tego prawo.
        • mrs_kalafior Re: A mnie to nie dziwi 04.06.08, 08:14
          Ależ wiem ! I rozumiem smile ! Problem w tym, że ludzie są różni -
          byłam na takim weselu, gdzie stadko dzieci szalało do samego rana
          kompletnie nie pilnowane przez rodziców, najmłodsza dziewczynka
          kimnęła nad ranem na dwóch krzesełkach, przykryta marynarką ojca...
          Nie mam pojęcia dlaczego rodzice nie wpadli na to, żeby te dzieci
          odwieźć np. do babci o jakiejś rozsądnej godzinie, w każdym razie
          nie podobało mi się to.
          Nie wyobrażam sobie męczenia dzieciaka i siebie trzymaniem go na
          siłę nie wiadomo do której w warunkach, które prawdę mówiąc, dziecku
          nie służą. W przypadku młodszych dzieci rozsądne dla mnie jest co
          najwyżej odstawienie do spania o ludzkiej godzinie, 20 czy 21. To
          raptem obiad i kilka tańców, jeśli ktoś w ogóle chce przychodzić z
          dzieckiem. Bo bez dziecka po prostu można się pobawić smile
          Po prostu chodziło mi o zwrócenie uwagi na fakt, że dla niektórych
          osób zaproszenie rodziny, szczególnie tej bliskiej, bez dzieci może
          być kontrowersyjny. Oczywiście PM mają święte prawo tak zrobić. Tak
          jak goście mają prawo do swojego zdania i tylko o to mi chodziło.
          Jak pisałam u nas były dzieci, uważaliśmy to za oczywiste że będą na
          weselu swojej ciotki i wuja, zwłaszcza że część rodziny nie widziała
          ich od lat (rodzina z różnych stron kraju). Rodzice ustalili, że po
          oczepinach zostaną odwiezione do domu i tyle. Gdyby były młodsze
          pewnie byłoby to znacznie wcześniej.

          P.S. Niedługo idziemy na wesele znajomych. Sami smile
    • kirke_7 Re: Trochę mi przykro.. 28.05.08, 11:10
      Zdarza sie czasem, ze ludzie nie maja funduszy na prezent dla
      mlodych (a nawet na odpowiedni stroj) wiec wymyslaja powody zeby nie
      pojsc. Nie wszystkim sie dobrze powodzi.
      • monia515 Re: Trochę mi przykro.. 30.05.08, 09:30
        Młodzi biorą ślub wtedy kiedy im pasuje. Nie znaczy to, że ten
        termin ma pasować wszystkim. W zeszłym tygodniu byłam na weselu w
        Boże Ciało- czwartek. Dla młodych ten czwartek nie był problemem, bo
        i tak mają urlop okolicznościowy, poza tym są nauczycielami, więc
        mieli długi weekend. Natomiast ja i większa część gości musiała
        wziąć na piątek urlop. Sporo ludzi nie dopisało, bo po pierwsze
        długi weekend i wyjazdy, po drugie konieczność piątkowego urlopu.
        Młoda miała straszne pretensje do tych ludzi, którzy oczywiście o
        wiele wcześniej poinformowali ją o swojej nieobecności.
        Wesele było na 120 osób, miało być 150 osób. Powiem szczerze- w tej
        masie narodu czułam się jak anonimowy gość, niezauważony przez
        młodych- młodzi nie mieli czasu, żeby z nami zagadać, zapytać czy
        dobrze się bawimy itp. Czułam się jak na spędzie. I przyznam
        szczerze- żałuję, że poszłam na to wesele.
        i na koniec zimna kalkulacja:
        -prezent- 500zł
        -sukienka- 200zł
        -wózkowe- 100zł
        -urlop mój- wyproszony u szefa
        -urlop mojego męża
        -zarwana noc
        Reasumując- wolałabym pojechac na długi weekend w górysmile
        • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 30.05.08, 20:53
          monia515 napisała:



          > -wózkowe- 100zł
          A co to jest "wózkowe"???? Pierwsze słyszęsmile


          • anneau Re: Trochę mi przykro.. 30.05.08, 21:39
            Niech Ci nie będzie przykro. Dużo większą wartość ma wesele jeżeli
            wszyscy na nim są zachwyceni że przyszli i świetnie się bawią.
            Osoby w ciąży / żałobie / przemęczeni /bez kasy (więc np. nie mogą
            sobie sprawic super kiecki z okazji Twojego wesela) są na takich
            imprezach w kiepskich humorach i szybko wychodzą. Więc w sumie
            to chyba dobrze że będą z Wami tylko te osoby które naprawdę mają na
            to ochotę i mogą sobie na to pozwolić (to drugie smutne ale
            prawdziwe). Naprawdę w tym przypadku nie liczy się ilość tylko
            jakość...

            ps. na moim weselu były 52 osoby i to był najcudowniejszy dzień w
            moim życiu. Z każdym porozmawialiśmy dłużej niż 5 minut, z każdym
            mamy zdjęcie... wszyscy bardzo miło to wspominają. Więc głowa do
            góry. I nie spinaj się tak - to nie zawsze jest kwestia tego czy
            ktoś Cię lubi i czy jesteś dla niego super ważna. Ja też rozumiem
            sytuację osób które nie zawsze mogą/mają ochotę pójść na wesele.
            Tylko nie zawsze mają odwagę się do tego przyznać (i stąd te głupie
            wymówki)

            ściskam
            • tasti111 Re: Trochę mi przykro.. 31.05.08, 14:42
              Wydaje mi sie, ze watek zboczyl z pierwotnego tematu. Autorka postu
              zali sie, ze zaproszeni goscie odmowili po wczesniejszym
              potwierdzeniu przybycia. Rozumiem, ze jest jej przykro.

              Ja rozumiem, ze goscie odmawiaja, bo z roznych wzgledow nie chca /
              nie moga uczestniczyc w danym terminie. I takimi odmowami sie nie
              przejmowalam.

              Ale ogromny zal wzbudzaly osoby, ktore najpierw potwierdzily
              przybycie, a na 2-3 dni przed weselem okazywalo sie, ze jednak ich
              nie bedzie. Tylko ze wtedy juz wszystko bylo zaplacone, usadzenie
              gosci zaplanowane. A w tak poznym terminie juz nikogo zapraszac nie
              wypadalo.

              Duza grupe niespodziewanych odmow u mnie stanowily osoby
              towarzyszace singli. Myslalam, ze to w dobrym tonie zaprosic osoby z
              towarzystwem. Wtedy maja one wybor, z kim chca sie bawic. Moga tez
              przyjsc same. Jednak u mnie dopiero na 2-3 dni przed weselem
              niektorzy powiedzieli mi, ze jednak przyjda bez osoby tow. Kolejne
              bezsensownie zmarnowane miejsca.
              • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 31.05.08, 16:02
                tasti111 napisała:


                > Duza grupe niespodziewanych odmow u mnie stanowily osoby
                > towarzyszace singli. Myslalam, ze to w dobrym tonie zaprosic osoby z
                > towarzystwem. Jednak u mnie dopiero na 2-3 dni przed weselem
                > niektorzy powiedzieli mi, ze jednak przyjda bez osoby tow. Kolejne
                > bezsensownie zmarnowane miejsca.

                Dlatego, żeby uniknąć takiej sytuacji my postanowiliśmy pytać naszych gości (
                tych młodych, w wieku "prokreacyjnym"smile))) Czy życzą sobie, żeby na zaproszeniu
                napisać " z osobą towarzyszącą" bo wtedy zaprosimy taką osobę imiennie. Nie
                wiem, czy tak wypada pytać, ale wydaje mi się, że głupio z jednej strony
                zadecydować za osobę i kogoś jej dopisać - może to być dla niej problemem
                znalezienie kogoś...z drugiej głupio ją "olać" i "kazać" bawić się samejwink
                • tasti111 Re: Trochę mi przykro.. 31.05.08, 22:23
                  Oczywiscie, ze pytalismy z kim chca przyjsc, kto ma byc wpisany na
                  zaproszeniu czy winietce. Niestety kilka osob zwleklo to do samego
                  konca zapewniajac jednak ze na pewno z kims przyjda.

                  Na koniec okazalo sie ze jednak z nikim nie przyjda...

                  Pomijam oczywiscie takie przypadkie jak rozstanie sie w miedzyczasie
                  z partnerem, bo wtedy to jasne, ze go nie bedzie.
                  • pszczola205 Re: Trochę mi przykro.. 02.06.08, 10:23
                    A to juz jest chamstwo! To ludzie nie wiedza,ze placi sie za kazda
                    osobe osobno!? Jak tak mozna! Ja juz na miesiac przed weselem bede
                    chciala wiedziec co i jak! W koncu kazdy wie czy ma jakies plany czy
                    nie. Ci co odmowia zrobia miejsce dla tych ktorzy chca przyjsc..a
                    miesiac to jeszcze dobry termin,zeby kogos zaprosc. Narazie mam
                    pierwsza odmowe kolezanki...nie ma z kim dziecka zostawic..
                    swietnie, juz na jej miejsce zapraszam osobe z listy
                    rezerwowych ,ktorych nie moglam zaprosic ze wzgledow finansowych.Nie
                    mam zamiaru sie przejmowac..nie ma tego zlego...
                    • agagrusz Re: Trochę mi przykro.. 02.06.08, 13:33
                      chamstwo to jest jak traktujesz ludzi! Od razu widać, że imprezę na
                      pokaz robisz. I juz widzę, jak ci wszyscy potwierdzą na miesiąc
                      przed czy będą czy nie. Aaaa, no i jeszcze życzę Ci, żeby te osoby z
                      tej twojej "listy rezerwowej" odpowiednio Cie potraktowały...
                      • mell24 Re: Trochę mi przykro.. 02.06.08, 14:58
                        Ja w sumie rozumiem, że ktoś odmawia, bo mu nie pasuje...Faktycznie, troszkę
                        tolerancji by się niektórym przydało. Moi rodzice dwa razy nie byli na weselu
                        swoich chrześniaków ( raz Mama raz Tata) bo akurat w czasie wesela byli na
                        wakacjach - jak ktoś napisał: zawsze można zmienić termin wyjazdu... No właśnie
                        nie zawsze!Rodzice już w marcu "zaklepywali" sobie urlop i załatwiali wyjazd...
                        A zaproszenie dostali koło czerwca ( na lipiec, w którym właśnie byli na
                        wakacjach). Oczywiście powiedzieli Młodym, że ich nie będzie, bo są na
                        wakacjach...i oczywiście cała rodzina wrzała jacy to fatalni chrzestni! Szkoda,
                        że nikt nie wziął pod uwagę, że ludzie cały rok pracują i mają PRAWO do wakacji,
                        wtedy, kiedy im pasuje!
                        Pozdrawiam
                        • lelabo Re: Trochę mi przykro.. 02.06.08, 17:08
                          I dlatego ja uważam, że jeśli się planuje ślub w okresie wakacyjno-
                          urlopowym, to zaproszenia należałoby wysłać dużo wcześniej niż jeśli
                          się planuje na listopad czy luty. O ile w miesiącach zimowych można
                          spokojnie zostawić sobie dwumiesięczny zapas, o tyle przed
                          wakacjami, długimi weekendami czy świętami, można spokojnie wysłać
                          pierwsze zaproszenia już pół roku wcześniej. Oczywiście ciężko na
                          kimś wymusić stuprocentową deklarację z półrocznym wyprzedzeniem,
                          ale przynajmniej można oczekiwać, że wymówka o zaklepaniu urlopu na
                          ten sam termin z niemożnością przesunięcia o dzień jest naprawdę
                          tylko wymówką i to dość niskiego lotu.

                          Swoją drogą u mnie w rodzinie była taka sytuacja, na weselu mojego
                          brata. Wesele było w sobotę po Bożym Ciele i zaproszenia zostały
                          rozesłane gdzieś na początku kwietnia. Ciotka (w sumie taka bliska,
                          bo żona brata mamy) zaproszenie przyjęła, podziękowała i wyraziła
                          chęć przyjścia. A jakieś dwa tygodnie później zaklepała dla siebie i
                          młodszej córki tygodniowy urlop w Tunezji, bo była promocyjna cena
                          właśnie na ten tydzień. Jej mąż i starsza córka byli na tym weselu.

                      • pszczola205 Re: Trochę mi przykro.. 03.06.08, 07:53
                        Dlaczego chamstwo? Nie stac nas na zaproszenie wszystkich osob na
                        ktorych nam zalezy. Dlatego jestem chamska,ze mam liste rezerwowych?
                        Dla mnie chamskie zachowanie jest osob zaproszonych, ktorzy
                        odmawiaja na kilka dni przed slubem.
                        Na miesiac przed powinien byc juz komplet potwierdzen, juz
                        potwierdzilo ponad 70%. A osoby z listy rezerwowej beda zaproszone
                        odpowiednio wczesnie,zeby sie nie poczuly jako "zapchajdziura". Niby
                        dlaczego maja nas 'odpowiednio' potraktowac?
    • aneskw Re: Trochę mi przykro.. 07.06.08, 22:12
      Wiele osób pisze o różnych powodach "niepójścia" na wesele. U mnie dwie osoby
      nie mogły być, ale w najbliższym czasie nas odwiedziły, przeprosiły za
      nieobecność i dostaliśmy od nich również skromne prezenty. No ale trafiła się
      też koleżanka, która nawet sms z życzeniami nie wysłała, nie mówiąc o kartce,
      widocznie nie miała ochoty utrzymywać z nami kontaktów (już prawie 6 lat,
      chociaż wysłała mi zaproszenie na NK wink )
    • mike2005 Re: Trochę mi przykro.. 08.06.08, 12:04
      1.the.woman napisała:

      > Jakiś rok temu gdy planowaliśmy Nasz ślub i wesele liczyliśmy, że
      będzie ok
      > 160 osób najbliższej rodziny i znajomych (to były wg. nas pewne na
      100%osoby).
      > Mamy duże rodziny i trochę znajomych. Dziś kilkanaście dni przed
      weselem,
      > kiedy zbliża się termin potwierdzenia dzwonią do nas ludzie i
      odmawiają..sad
      > Zadzwoniłam do mojej siostry ciotecznej z pytaniem jak tam, czy
      już sukienkę
      > kupiła i czy "moczą nogi" a ona, że nie będą i że jest im
      przykro..tylko tyle
      > (jak ją zapraszaliśmy to powiedziała z mężem "że do kogo jak nie
      do mnie mają
      > przyjść i że będą na 100 %). Zapytałam jej się ale dlaczego, że
      bardzo chcę
      > żeby była itp. a ona, że nie ma z kim zostawić dziecka (choć wiem,
      że
      > znalazłaby się osoba która zajęłaby małym) i że nie będą ...i
      nawet była
      > zadowolona z tego faktusad. Moja koleżanka (znamy się już
      kilkanaście
      > lat!)powiedziała, że jej chłopak ma w tym czasie egzaminy i że ich
      nie będzie
      > ...Ogólnie już nam 40 osób odmówiło..i to większość takich, na
      których
      > liczyliśmy...

      Bo ludzie to ch..e.
      • ewaidom578 Re: Trochę mi przykro.. 11.06.08, 23:14
        Nigdy bym nie pomyślała, że ten wątek będzie dotyczył również mnie.
        A jednak sad
        W niedziele mija termin potwierdzania przybycia, do wesela pozostało
        raptem trzy tygodnie a nam z najbliższej rodziny i przyjaciół
        odmówiło 60 osób. Boję się, że to jeszcze nie koniec. Aż mi się
        własnego wesela odechciewa...
        • anka7961 Re: Trochę mi przykro.. 13.06.08, 14:47
          u mnie jest to samo crying strasznie dużo osób nam odmawia, a co gorsza
          odmawia głównie rodzina. Np. matka chrzestna mojego N. nie
          przyjedzie na wesele, bo ... nie ma się w co ubrać. Na ślubie owszem
          będzie, ale na weselu nie zostanie sad brak mi słów.
          • salsa7 Re: Trochę mi przykro.. 03.09.08, 10:50
            I nas to spotkało...
            Właśnie najgorsze jest to, ze to rodzina odmawia sad
            Zostało 3 tyg przed ślubem, doprosiłam czwórkę znajomych, których z racji
            Naszych naprawdę dużych rodzin nie prosiliśmy. Na spokojnie wyjaśniliśmy
            sytuację i obiecali przyjść- tym bardziej, ze płacę za określona liczbę gości, a
            wiec za puste miejsca też...
            Tutaj nie chodzi o obrażanie się- to po prostu boli kiedy ktoś na kogo w 100%
            liczysz odmawia...
            Staram się tym nie zrażać, choć mam już o 40 osób mniej...
            Mogliśmy wziąć pod uwagę fakt, że takie czasy, z kasą wiele osób ma krucho...
            Skoro jednak jest jak jest... Wole myśleć o tych, którzy będą i zrobić wszystko,
            aby każdy czuł się dobrze na naszym weselu.
            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka