Jakiś rok temu gdy planowaliśmy Nasz ślub i wesele liczyliśmy, że będzie ok
160 osób najbliższej rodziny i znajomych (to były wg. nas pewne na 100%osoby).
Mamy duże rodziny i trochę znajomych. Dziś kilkanaście dni przed weselem,
kiedy zbliża się termin potwierdzenia dzwonią do nas ludzie i odmawiają..

Zadzwoniłam do mojej siostry ciotecznej z pytaniem jak tam, czy już sukienkę
kupiła i czy "moczą nogi" a ona, że nie będą i że jest im przykro..tylko tyle
(jak ją zapraszaliśmy to powiedziała z mężem "że do kogo jak nie do mnie mają
przyjść i że będą na 100 %). Zapytałam jej się ale dlaczego, że bardzo chcę
żeby była itp. a ona, że nie ma z kim zostawić dziecka (choć wiem, że
znalazłaby się osoba która zajęłaby małym) i że nie będą ...i nawet była
zadowolona z tego faktu

. Moja koleżanka (znamy się już kilkanaście
lat!)powiedziała, że jej chłopak ma w tym czasie egzaminy i że ich nie będzie
...Ogólnie już nam 40 osób odmówiło..i to większość takich, na których
liczyliśmy...A ja straciłam zupełnie zapał do tego ślubu i wesela (choć
chciałam żeby był taki "wymarzony" i żeby byli wszyscy i dobrze się
bawili)...Chyba muszę się wziąć w garść... z uśmiechem na twarzy iść do
ołtarza a później podziękować tym którzy jednak byli ze mną w tym tak ważnym
dniu...