Dodaj do ulubionych

No to macie, co Wy z tymi mega weselami?

13.06.08, 19:15
Co drugi watek tutaj to albo ile gosci albo ze ktos nie przyjdzie a
juz zaplacone?
Pttam - po co to wam???????
Po co ten cyrk, ta feta, to marnowanie pieniedzy?

120-140 najblizszych osob? Jak bliskich? Nie wierze ze macie az tyle
osob?
Nie wystarcza rodzice, rodzenstwo ( malo kto z nas ma z 10
rodzenstwa prawda?) i najblizsi przyjaciele?
I na pewno by przyszli i problem z glowy?

Ja nie mialam wesela i bardzo sie z tego ciesze,a nawet gdybym
miala, a mam duza rodzine i mnostwo znajomych to i tak by nie bylo
wiecej niz 30 osob.

Po co wam to?
Zeby potem plakac ze kasa zmarnowana?
Obserwuj wątek
    • pszczola205 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 19:24
      Zeby sie spotkac z rodzina, z ktora sie nie ma okazji spotykac? trudne do
      zrozumienia? to zle,ze chcemy podtrzymywac kontakty? to zle,ze mamy duzo
      znajomych?podkreslam : BARDZO DOBRYCH ZNAJOMYCHsmile
      • mell24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 19:27
        Nasze wesele jest stosunkowo małe - 50-60 osób, ale jestem w stanie zrozumieć
        skąd taka potrzeba - jak pewnie wiesz, ludzie mają różne potrzeby, a niektórzy
        silniejszy popęd stadny niż inni - uszanuj to i nie demonstruj postawy wielkiego
        zdziwienia...aaaa...i nie oceniaj innych własną miarą - może nie każdy liczy
        pieniądze? Jak któraś Forumka słusznie napisała - to dobro nabyte i nie każdy
        przywiązuje dużą wagę do nich!
      • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 19:32
        pszczola205 napisała:

        > Zeby sie spotkac z rodzina, z ktora sie nie ma okazji spotykac?
        trudne do
        > zrozumienia?

        a to bez slubu nie mozna?

        to zle,ze chcemy podtrzymywac kontakty? to zle,ze mamy duzo
        > znajomych?podkreslam : BARDZO DOBRYCH ZNAJOMYCHsmile


        ilu ? 14o osob?
        • k.l2 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 19:47
          Słuchaj Lipcowa- cieszymy się wraz z Tobą, że nie miałaś wesela skoro go nie
          chciałaś. Ale wyobraź sobie- niektórzy CHCĄ. My np. lubimy się bawić, zwłaszcza
          w otoczeniu życzliwych nam osób.
          A co do liczby.. wiesz, różnie bywa, można mieć dużą rodzinę (nawet najbliższą-
          jak u nas w przypadku N.) i wielu DOBRYCH znajomych. I weź pod uwagę, że liczbę
          weselników trzeba i tak podzielić prawie przez 2- wszak nie zaproszę
          przyjaciółki bez os. towarzyszącej.
          PS. My robimy na ok.90 osób..
          • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 19:50
            k.l2 napisał(a):

            > Słuchaj Lipcowa- cieszymy się wraz z Tobą, że nie miałaś wesela
            skoro go nie
            > chciałaś. Ale wyobraź sobie- niektórzy CHCĄ. My np. lubimy się
            bawić, zwłaszcza
            > w otoczeniu życzliwych nam osób.


            No ale chyba oni nie sa za bardzo zyczliwi za was i nie czuja tak
            silnych wiezow z wami skoro nie przychodza na ten najwazniejszy dla
            was dzien
            Wcale bym sie nie zdziwila, ja osobiscie tez bym nie poszla na slub
            kuzynki - ala siodma woda po kisielu, bo po co?


            • mell24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 20:01
              Wiesz Lipcowa - to się nazywa sztywność poznawcza - brak umiejętności przyjęcia
              cudzej perspektywy...Dlaczego czyjaś liczba gości jest dla Ciebie tak istotna?
              Płacisz za tych gości czy jak? Jak ktoś chce mieć wesele na 500 to niech ma,
              jeśli go stać i lubi!

              Powtarzam : ludzie są różni i różne mają potrzeby!! Nie musisz ich rozumieć, ale
              fajnie gdybyś akceptowałasmile
              • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 20:04
                mell24 napisała:

                > Wiesz Lipcowa - to się nazywa sztywność poznawcza - brak
                umiejętności przyjęcia
                > cudzej perspektywy...Dlaczego czyjaś liczba gości jest dla Ciebie
                tak istotna?
                > Płacisz za tych gości czy jak? Jak ktoś chce mieć wesele na 500 to
                niech ma,
                > jeśli go stać i lubi!
                >
                > Powtarzam : ludzie są różni i różne mają potrzeby!! Nie musisz ich
                rozumieć, al
                > e
                > fajnie gdybyś akceptowałasmile



                eeee - chyba nie zajarzylas o co mi chodzilo
                niewazne
              • aagatuss Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 20:13
                A ja powiem tak. Mnie nie stać, ale właśnie wzięłam kredyt (tak wiem, idiotyzm,
                ale cóż). Chcę ten dzień spędzić z moją najbliższą rodziną i najbliższymi
                znajomymi. Podzielić się moją radością. Moja najbliższa rodzina to. 4 braci
                mojego taty (pierwszy 3 zamężne córki, drugi 4 córki, dwie zamężne, jedna z os.
                towarzysząca i jedna ze względu na wiek sama; trzeci - dwoje dzieci, w tym jedno
                z os. towarzyszącą; czwarty - dwoje dzieci) + siostra z mężem, dalej siostra
                mojej mamy z rodziną (+ os. towarzyszące dla synów), siostra cioteczna mojej
                mamy + os. towarzysząca, babcia z "ciocią babcią" + jeszcze 2 czy 3 wujków. Ze
                wszystkimi utrzymuję kontakty, a to tylko z mojej strony. Ze strony narzeczonego
                jest troszkę mniej. Do tego drugie tyle znajomych (bardzo dobrych znajomych ze
                studiów, z którymi spotykam się co najmniej raz w miesiącu, znajomych z podwórka
                narzeczonego, tych widuję nawet częściej, bo mieszkają "za ścianą"). Wychodzi
                ok. 100 osób. Wszyscy są dla mnie bliscy, ważni i właśnie z tego powodu robię
                dla nich ten cały CYRK, tą FETĘ. A Ty nie powinnaś krytykować, tylko dlatego, że
                nie masz aż tylu bliskich, z którymi chciałaś świętować.
                • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 09:58
                  . A Ty nie powinnaś krytykować, tylko dlatego, ż
                  > e
                  > nie masz aż tylu bliskich, z którymi chciałaś świętować.


                  nie rozmieszaj mnie od rana dziewczyno
                  jakbym zbierala twoim tokiem liczenia i myslenia to mialabym wiecej
                  tej choloty.
                • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 09:59
                  a ty z kolei nie wyzywaj sie na kims tylko dlatego ze sie nie
                  zadluzyl by ciotki i wujki najadly sie bigosu.
                  • zielone_jablko Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 10:22
                    lipcowa rzucasz się że ktoś skrytykował twoje podejście a ty zrobiłaś to już w
                    pierwszej swojej wypowiedzi.
                    Jak ktoś lubi to niech sobie robi wesele i na 500 ludzi.
                  • spragnienie Lipcowa! Wyluzuj kobieto!!! 14.06.08, 20:44
                    Skad tyle tego jadu, ktory kapie Ci z pyska?!?

                    Napadasz slownie na innych i masz pretnesje, gdy inna osoba
                    przedstawia swoj punkt widzenia...

                    Zycze umiechu na twarzy i szczescia, bo widze, ze cieprlisz na
                    deficyt jednego i drugiego... Tylko po coz wyzywac sie na innych?!?!
          • mpthomas Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 12:59
            chyba sie lipcowa zakompleksila, naprawde fajnie sie fajnie zabawic,
            i naprawde slub jest do tego dobra okazja! i naprawde mozna miec
            znajomych taich ktorym sie, i ktorzy Tobie kibicuja i wspieraja i
            chca towarzyszyc w milych zyciowych okazjach - i okazji do zabawy!!!
            Rodzice I brat z rdozina (4) plus rodzice I siostra bratowej –
            chciaoam osobiscie nei zapraszac- nie monja rodzia, ale jestesmy
            blisko, spotykamy sie na imieninach urodzinach I swieta wiec
            czemu nie.
            Chcialam nie zapraszac, ale jesli spotykamty sie wszyscy na
            imieninach urodzinach I w swieta to czemu nei na moj slub.
            Rodzina taty – 3 braci, jeden zyje, I ich dzieci – moi najblizszi
            kuzyni rozproszeni po polsce- wiec tylko podczas duzych szczegolnych
            okazji sie spotykamy - corka I 2 synow z rodzinami brata pierwszego
            (14 osob odpadlo – nie przyjezdzaja) ; zona zmarlego brata 2 z
            mezem I synem I jego rodzina (6osob) ; zona brata trzeciego z
            dziecmi ich rodzinami ( 13osob)
            Z rodziny mamy (dziadkowie nei zyja, ciocia mieszkajaca w miescie
            obok z rozwiedzionym synem – zostawil zone dla innej kobiety, wolimy
            juz eks-synowa nie jego) I niezamezny kuzyn dostana tylko
            powiadomienia o slubie ((odbywajacy sie w innym miescie).a nie,
            przyjezdza dwoje kuzynostwa – wujek I ciocia ktorych bardzo lubie (
            z rodzinami = koljne 8 osob, plus narzeczony dziewiaty).
            Super grupa znajomych rodziny ktorzy sa najbardziej rozrywkowymi
            osobami na swiecie 14 osob – bez nich bylo by nudno – I tak
            ucielismy tu dzieci./mlodziez, bo raczej z dorosllymi niz
            rowiesnikami utrzymuje kontakt.
            Rodzina narrzeczonego – 3 rodzenstwa ze strony matki, Kazdy z
            rodzina ( 15 osob z czego oczywiscie 6stka doroslych tylko) ) ,
            ojciec z zona I rodzenstwo ze strojny ojca na szczescie niezamezni
            wiec tylko 5 z tegj strony.
            Doslownie 7 par (z rodzinami lub bez) znajomych narzeczonego –
            wiecej nie ma, I szef z rodzinnej firmy gdzie niemaz ma nadzieje
            robic kariere;p
            Chrzestna, jedna przyjaciolka bo wiecej nie mamwink nigdy jakos blisko
            z kolezankami z klasy/studiow/osiedla nie bylam, a miejsca w
            restauracji jest limit. Slub nie w moim miescie wiec koelzanek z
            ktorymi kontakt mam sporadyczny nawet nie informuje .
            I sie robi prawie 90 osob nie liczac dzieci,

            zadnych siodmych osob po kisielu nei zaprosilam, mam poczucie ze i
            tak nei zaprosilam wszystkich ktrorych 'powinnam' chcialabym etc. bo
            miejsca w restauracji nie ma - a to ostatni byl loikal wokolicy
            dostepny w wybranym terminie.

    • cebulka.k Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 20:13
      Lipcowa powiedz szczerze na forum ile pieniędzy pożyczyły od Ciebie Panny Młode
      na te duże weselicha. Zapewne nie oddały Ci kasy (a waciki już się kończą) i
      dlatego tak narzekasz. Nie dziwię Ci się, też byłabym wkurzona. Dam Ci dobrą
      radę, na drugi raz bądź mądrzejsza i nie pożyczaj.
    • bacha1979 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 20:39
      Dla kogo cyrk to cyrk.
      Pojmujesz, że można mieć dużą rodzinę i wielu znajomych???
      Mieliśmy wesele na prawie 200 osób, odmówiła nam raptem kilkanaście osób, wiec
      chyba im na nas zależało skoro się pofatygowali.
    • niesia19 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 13.06.08, 23:16
      My planujemy wesele na ok.140 osób.Jest u mnie taka sytuacja jak u
      aagatuss-te 140 osób to najbliższa nasza rodzina okrojona do minimum.Nie ma
      żadnych ciotek,wujków z 7 pokolenia.Znajomych tez jest ograniczona
      liczba.Zastanawialiśmy się nad małym przyjęciem,ale ta najbardziej okrojona
      wersja zawierała 30 osób plus do tego dochodziły kolejne osoby,które po prostu
      wypadałoby zaprosić...bo nie wyobrażam sobie nie zaprosić cioci,którą widuje na
      przykład na imieninach mamy-a na wesele bym jej nie zaprosiła.Po
      przeanalizowaniu tego wszystkiego na każdą stronę wyszło,że robimy duże
      wesele.Więc 18_lipcowa1 zrozum,że czasem po prostu się nie da zrobić przyjęcia
      dla kilku osób.Inna jest sytuacja jak masz małą rodzinę....
      • k.l2 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 00:39
        Ja "dziesiątej wody po kisielu" nie zapraszam.. Czasem nawet mimo oburzenia
        rodziny. Zapraszam najbliższą rodzinę + przyjaciół. A odmowy? Cóż, niektóre są
        całkowicie zrozumiałe i nawet przewidziane (tz. bardzo bym chciała widzieć te
        osoby ale rozumiem, że dojazd z zza granicy nie zawsze jest możliwy). Liczę sie
        z tym ,że może ktoś z rodziny może się obrazić, że ktoś inny nie został
        zaproszony i nie przyjdzie- jego strata.. Odmowę , która mnie zasmuciła jak na
        razie miałam jedną- tyle, że to odmowa przyjęcia zaproszenia sad (w sensie- nie
        mam czasu,żeby się spotkać -w dowolnym miejscu i terminie!- i otrzymać
        zaproszenie). Ale przełknęłam i to.
        ALE Z POWODU TEJ JEDNEJ OSOBY CZY NAWET EWENTUALNYCH KIKLU INNYCH NIE ZAMIERZAM
        SIE POZBAWIAC RADOSCI ZABAWY Z PRZYJACIOLMI!!!
    • pierwszy_poruszyciel Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 01:20
      hmm... współczuję kiepskich kontaktów rodzinnych i małej rodziny. Tylko dlaczego
      z tego powodu oceniasz innych? U mnie w domu na każde święta jest 20-25 osób.
      Najbliższej rodziny, tzn. takiej, z którą się utrzymuje bardzo regularne
      kontakty z mojej strony jest 55 osób, ze strony narzeczonego 38 (to jest
      rodzeństwo rodziców + ich dzieci z osobami towarzyszącymi), 20 osób to są
      najbliżsi znajomi naszych rodziców i 26 osób to nasi najbliżsi znajomi- dodam,
      że stawaliśmy na głowie i klaskaliśmy uszami żeby listę gości do minimum okroić-
      wychodzi ponad 130...
      • magdalenia.werka Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 03:24
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=77473782&a=78758895 - i wszystko jasne tongue_out
        • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 10:01
          magdalenia.werka napisała:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=77473782&a=78758895 - i wszystko jasne tongue_out



          a co to ma do rzeczy?????????
      • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 10:01
        pierwszy_poruszyciel napisała:

        > hmm... współczuję kiepskich kontaktów rodzinnych i małej rodziny.

        hm no tak,,,,,


        Tylko dlaczeg
        > o
        > z tego powodu oceniasz innych? U mnie w domu na każde święta jest
        20-25 osób.
        > Najbliższej rodziny, tzn. takiej, z którą się utrzymuje bardzo
        regularne
        > kontakty z mojej strony jest 55 osób, ze strony narzeczonego 38
        (to jest
        > rodzeństwo rodziców + ich dzieci z osobami towarzyszącymi), 20
        osób to są
        > najbliżsi znajomi naszych rodziców i 26 osób to nasi najbliżsi
        znajomi- dodam,
        > że stawaliśmy na głowie i klaskaliśmy uszami żeby listę gości do
        minimum okroić
        > -
        > wychodzi ponad 130...
        • bacha1979 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 10:07
          18_lipcowa1 napisała:

          > pierwszy_poruszyciel napisała:
          >
          > > hmm... współczuję kiepskich kontaktów rodzinnych i małej rodziny.
          >
          > hm no tak,,,,,
          >
          >
          > Zazdroszczę mocnych argumentów.
          • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 17:47
            bacha1979 napisała:

            > 18_lipcowa1 napisała:
            >
            > > pierwszy_poruszyciel napisała:
            > >
            > > > hmm... współczuję kiepskich kontaktów rodzinnych i małej
            rodziny.
            > >
            > > hm no tak,,,,,
            > >
            > >
            > > Zazdroszczę mocnych argumentów.

            mowisz o tym od powyzej mojego.
            nedzny no nie?
            • bacha1979 Uhmm, jasne. 14.06.08, 21:31
              Bystra jesteś. tongue_outP
    • dagna83 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 09:16
      Ale zauważ, że każdy lubi co innego i o czym innym marzyuncertain ja sobie
      nie wyobrażam posiadówki na 10 osób, bo imieniny mam co roku, a ślub
      tylko raz, ja tak chciałam to przeżyc i jestem z tym szczęśliwa,
      niczego nie żałuję i super, że ty miałaś ślub o jakim marzyłaś ale
      nie wszyscy maja takie marzenia jak Ty więc nie wpychaj na siłę
      komuś swojego zdania i nie krytykuj, bo właśnie to jest świetne, że
      każdy z nas jest inny i ma inne marzenia...
    • maiwlys Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 09:25
      A ja się pytam po co Tobie ten wątek??? Pewnie potrafisz tak samo
      uargumentować tak samo jak my "organizatorki wielkich (???) wesel".
      Rodzina mojego przyszłego jest naprawdę duża, wszyscy ze sobą zżyci,
      odwiedzają się, wiedzą co u siebie słychać, kontaktują się
      telefonicznie, mailowo itd. Robi się z tego 70 osób, są to świtni
      ludzie bez wyjątku, super się bawią i są bardzo pozytywni i dlatego.
      O swojej nie pisze bo jest mała, znajomych mamy tylko najbliższych i
      tak się nazbierało przeszło 100 osób. Co w tym złego? To że Ty nie
      miałaś wesela nie oznacza że ktoś inny nie może czerpac z tego
      radości, taką udaną imprezę wspomina się później bardzo długo.
      • kotrabina Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 10:44

        "nie rozmieszaj mnie od rana dziewczyno
        jakbym zbierala twoim tokiem liczenia i myslenia to mialabym wiecej
        tej choloty"

        No cóż lipcowa, współczuję chołoty w rodzinie i wśród znajomych. O ile na tą
        pierwszą nie masz wpływu, o tyle drugiej mogłaś uniknąć...
    • nosterek Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 19:08
      Lipcowa, Twoje argumenty wcale do mnie nie przemawiają. Niektórzy naprawdę mają taką potrzebę, aby zrobić dla siebie i dla swoich bliskich wielkie wesele, aby zademonstrować swoja radość z zawartego małżeństwa. Ja, ponieważ będę brała ślub z rozwodnikiem, nie mam zamiaru wyprawiać hucznego wesela, bo nie czuję się dobrze ze świadomością, że dla mniej więcej połowy gości będę drugą żoną i nie chce być porównywana. Ale, gdybym miała taką możliwość chętnie urządziłaby wielkie wesele, aby cieszyć się wraz z naszymi rodzinami. Z mojej strony byłoby co najmniej 70 osób, ponieważ mój Tata ma 13-oro rodzeństwa i z większością utrzymuję kontakt. Wiem, ile trzeba poświęceń, ile pieniędzy kosztuje takie wesele. Jednocześnie jest tak, że niektóre pary chcą mieć co najmniej renesansowy bal na dworze królewskim, a nie wesele. Ale to temat na inny wątek.
      Nie można osądzać nikogo swoją miarą. Wiadomo także, że huczne wesele są podyktowane tradycją i chęcią plemiennego świętowania.
      • 18_lipcowa1 ludzie !!! ja pisalam o tych 15.06.08, 10:55
        co nazapraszaja 140 osob a potem placza po polowa odmawia!!!
        wtedy pytalam po co ????
        Skoro wy chcecie sie dzielic chwila, a oni nie - widocznie maja was
        gdzies. To po co udawac ze jestescie super rodzina albo ze chcecie
        dzielic z nimi wazne chwile, skoro oni was olali???

        Jak ktos chce byc na czyims slubie, to jest. Niezaleznie od tego czy
        praca, kasa czy urlop czy egzamin. Wszystko sie da ulozyc, przelozyc
        jesli ktos chce byc z mlodymi w waznej chwili.
        Ja mam teraz tez ciezko, bo nie mam urlopu, bilety drogie, ale lece -
        po prostu lece na slub przyjaciolki bo nie wyobrazam sobie nie byc.
        Chociaz wygodniej byloby mi nie pojechac. Ale nie wyobrazam sobie
        nie byc tam. Bo chce, bo mi zalezy.


        Skoro wam goscie odmawiaja, to znaczy ze maja was gdzies,a to mi sie
        juz kloci z wizja super rodzinki.

        Rozumiecie???????????????
        • mell24 Re: ludzie !!! ja pisalam o tych 15.06.08, 18:22
          18_lipcowa1 napisała:


          > Jak ktos chce byc na czyims slubie, to jest. Niezaleznie od tego czy
          > praca, kasa czy urlop czy egzamin. Wszystko sie da ulozyc, przelozyc

          Szczególnie, jeśli trzeba się zdeklarować kiedy się chce mieć urlop już w marcu
          - a w lipcu młodzi Cię zawiadamiają o ślubie - więc rezygnujesz dla nich z
          wakacji jeśli tak wychodzi?
          >
          >
          >
          > Skoro wam goscie odmawiaja, to znaczy ze maja was gdzies,

          Nie oceniaj własną miarą - to już moja druga sugestia, a takie pojawiały się
          również ze strony innych forumek.
          >
          > Rozumiecie???????????????

          Nie, absolutnie nie...
          • 18_lipcowa1 Re: ludzie !!! ja pisalam o tych 15.06.08, 18:53

            > Szczególnie, jeśli trzeba się zdeklarować kiedy się chce mieć
            urlop już w marcu
            > - a w lipcu młodzi Cię zawiadamiają o ślubie - więc rezygnujesz
            dla nich z
            > wakacji jeśli tak wychodzi?



            No skoro jest to taka NAJBLIZSZA RODZINA????????????

            > Nie oceniaj własną miarą - to już moja druga sugestia, a takie
            pojawiały się
            > również ze strony innych forumek.

            Moja miara? Nie ma to nic z moja miara wspolnego dziewczyno.

            • mell24 Re: ludzie !!! ja pisalam o tych 15.06.08, 21:20
              Stwierdziłaś, że skoro komuś goście odmawiają, to mają parę gdzieś... To Twoja
              opinia na szczęście...Uważam, że ma to wiele wspólnego z Twoją własną miarą -
              może jeśli Ty nie idziesz na ślub, to znaczy, że masz parę gdzieś...są jeszcze
              inne punkty widzenia niż Twój własny.
    • spragnienie Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 20:37
      120 osob z bliskiej rodziny to calkiem realna liczba...

      Kazdy ma inne upodobania, nie widze powodu, bys musiala sie
      tlumaczyc ze swoich wyborow, czemu wiec kazesz robic to innym
      osobom!??!

      Ja jestem w 100% za malymi przyjeciami dla najblizszych z
      najblizszych, niekoniecznie zwiaznych z toba wiezami krwi... Osoba B
      woli wielkie weselicha... Zyjemy po swojemu i dajmy zyc
      innnym!!!!!!!!!!!!
    • anka1967jan Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 22:18
      to warszawka oszalała i rozlewa tą przesadę na cały kraj .
      W innych regionach było normalnie ale już nie jest , liczy sie
      wyglad wystrój i szpan
      • lipcowa-panna Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 14.06.08, 23:52
        To nie warszawiacy z krwi i kości takie cyrki odwalają to ludzie z małych
        miasteczek przyjeżdżają do dużych i chcą być bardziej warszawscy niż sami
        warszawiacy, chcą mieć lepszy gust, chcą być bardziej proeuropejscy, tacy
        hamerykańscy ;p I proszę się nie obrażać ale mam wielu znajomych i niestety
        wśród tych z małych miasteczek przeważa tok myślenia wesele tzn skromy obiad bon
        ton, prawdziwi warszawiacy mają wesela po 120 nawet 200 osób bo chcą się spotkać
        z rodziną i znajomymi na swoim święcie. Byłam na weselach bon ton gdzie z 50
        osób odmówiło aż 20 i byłam na prawdziwym weselichu do rana na 200 osób gdzie
        nie przyszło raptem 10 osób i to tych w sędziwym wieku, a odpowiedź jest prosta
        bo nikt na tych wielkich weselach nie wymagał od nas kreacji z pierwszych stron
        jurnali nie patrzył ile daliśmy w kopercie czy im się zwróci oni cieszyli się że
        jesteśmy. Jeżeli chodzi o wielkość wesela moim zdaniem wszystko zależy od
        zasobności portfela i kultury osobistej, bo jeżeli ktoś zaprasza 200 osób bo ma
        taką rodzinę wtedy nikt nie odmawia, ale jeżeli ktoś naprosi 200 osób żeby się
        zwrócił koszt ślubu i wesela wtedy normalne że ludzie będą rezygnować bo tacy
        młodzi wybierają po zasobności portfela potencjalnego gościa. Nie chce
        generalizować ale najczęściej tak jest i nie raz już o tym się przekonałam
        patrząc po koleżankach itd. A do do lipcowej moja droga że Ty brałaś ślub nawet
        bez rodziców bo miałaś taką wizję i dobrze Ci z tym uszanuj że ktoś chce żeby
        przy nim w tym dniu był każdy kto towarzyszy mu w życiu codziennym, bo ma taką
        wizję i moja droga że ktoś bierze kredyt co Ty będziesz to płacić że tak
        reagujesz na to???? Opanuj się troszkę i zajmij się nie wiem mężem a nie
        przesiadywaniem na forum ślubnym i przedstawianiem jedynej słusznej według
        Ciebie wizji wesela. Pozdrawiam
    • athandavan pies ogrodnika 15.06.08, 10:52
      lipcowa, znasz ta historie? sama nie miala, wiec i innym obrzydzi. z zazdrosci.

      bo raczej tak to wyglada.
      • 18_lipcowa1 Re: pies ogrodnika 15.06.08, 11:06
        athandavan napisała:

        > lipcowa, znasz ta historie? sama nie miala, wiec i innym obrzydzi.
        z zazdrosci.
        >
        >
        > bo raczej tak to wyglada.


        Nie mialam, ale moglam miec. Bez problemu. Stac nas na to, rodzice
        by pomogli, znalazlo by sie ze 140 osob. Ale nie chcielismy.
        Nie zazdroszcze, bo mnie mega wesele przeraza - organizacja, stres,
        kasa,,,eee nie dzieki to nie dla mnie. Az tak sie poswiecac dla
        zadowolenia rodziny i znajomych nie lubie. Oczywiscie slyszlaam
        komentarze ale mam je gdzies po prostu bo to moje zycie.
        Najlepsze w zyciu jest miec wlasnie wybor i nie bac sie opinii
        innych. Nie zaluje bo mialam piekny slub , w pieknym miejscu. Wole
        to niz w kosciele i potancowka w jakiejs remizie.
        Ja pisalam ze dla mnie bezsensem jest zapraszanie tlumu a potem
        placz ze ich nie ma. I tlumacze ze widac ze to ze panstwo mlodzi
        uwazaja ich za najblizszych, nie znaczy ze oni sami siebie uwazaja
        za najblizszych panstwu mlodym.
        Ot tyle/
        • lipcowa-panna Re: pies ogrodnika 15.06.08, 20:10
          No i bardzo się cieszę że Ty się cieszysz ale nie wciskaj wszystkim swojej
          jedynej słusznej wizji wesela, bo każda z nas ma inną słuszną wizję swojego
          wesela. Mnie też stać na wesele i nikt mi nie musi pomagać tzn rodzice itd
          chociaż bardzo chcą ja ich pieniędzy nie chce. Mimo tego że mam duże wesele i z
          rodzinką mojego mężula się nie lubimy i najchętniej nie chciałabym tego wesela
          do tej pory nam odmówiło tylko 8 osób i to nasi dziadkowie my ich świetnie
          rozumiemy są w takim wieku i cierpią na takie choroby że nie miałabym serca
          zmuszać ich do bycia na weselu do 3 w nocy jak dziadkowie mojego mężula chodzą
          spać o 20 bo usypiają na siedząco. Ale musiałam ich zaprosić to Nasza najbliższa
          rodzina a na sam ślub nie wypadało tylko, w kościele będą, będą z nami tym się
          cieszę smileLipcowa wesela już od długiego czasu organizowane są w ekskluzywnych
          miejscach nie w remizach, chyba jesteś ze swoim info sto lat za murzynami albo
          tylko na takich weselach bywałaś.
          • olgaaa1 Re: pies ogrodnika 15.06.08, 20:49
            18_lipcowa1 ty to kobieto jakaś nawiedzona jesteś, a frustracje
            związane z tym, że nie miałaś wesela przelewasz na te panny młode,
            które miały zajebiste wesele i wybawiły się za wszystkie czasy i nie
            żałują pieniędzy tongue_out Mów co chcesz, my wiemy, że żal Ci dupsko
            ściska smile))))
            • mell24 Re: pies ogrodnika 15.06.08, 21:22
              dołączam się do opinii Olgismile
            • 18_lipcowa1 Re: pies ogrodnika 15.06.08, 22:25
              olgaaa1 napisała:

              > 18_lipcowa1 ty to kobieto jakaś nawiedzona jesteś, a frustracje
              > związane z tym, że nie miałaś wesela przelewasz na te panny młode,
              > które miały zajebiste wesele i wybawiły się za wszystkie czasy i
              nie
              > żałują pieniędzy tongue_out Mów co chcesz, my wiemy, że żal Ci dupsko
              > ściska smile))))


              Nie zartuj sobie. Tak jak piszecie, kazdy ma inna wizje wesela. Ja
              nie wyobrazalam sobie opcji ze moge je zrobic.
        • paula2306 Re: pies ogrodnika 15.06.08, 22:17
          18_lipcowa1 napisała:

          > Najlepsze w zyciu jest miec wlasnie wybor i nie bac sie opinii
          > innych.

          Święta racja, lipcowa, tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego
          krytykujesz te panny młode, które z tego wyboru skorzystały i
          urządziły duże wesela?
    • nati.82 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 08:05
      Pytanie po co zapraszacie 140 osób, skoro potem połowa odmawia zakrawa o pewien
      poziom abstrakcji, bo nikt nie zakłada z góry, że goście odmówią. Czyżby żal
      ściskał, że nie miałaś wesela?
      • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 08:29
        nati.82 napisała:

        > Pytanie po co zapraszacie 140 osób, skoro potem połowa odmawia
        zakrawa o pewien
        > poziom abstrakcji, bo nikt nie zakłada z góry, że goście odmówią.
        Czyżby żal
        > ściskał, że nie miałaś wesela?


        pudlo
        poza tym banala jestes i sie powtarzarz- tzn powtarzasz kolezanki
        czy naprawde waszym jedynym argumentem jest to ze jestem
        zazdrosna???????????? moglybyscie sie wyslic jak juz dyskutowac nie
        umiecie i rzucacie tylko w moja strone jakies dziwne zarzuty?
      • 18_lipcowa1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 08:30
        nati.82 napisała:

        > Pytanie po co zapraszacie 140 osób, skoro potem połowa odmawia
        zakrawa o pewien
        > poziom abstrakcji, bo nikt nie zakłada z góry, że goście odmówią.
        Czyżby żal
        > ściskał, że nie miałaś wesela?


        Druga sprawa- nie wierze w najblizsze 140 osob. Trzeba byloby byc
        bezrobotnym i nie majacym nic do zrobienia zeby utrzymywac kontakt z
        tyloma osobami
        Poza tym to idzie wyczuc jesli ktos nas olewa - nie wierze ze nie, a
        nie na wesele go zapraszac.
        • nati.82 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 08:56
          Proszę... nie dość, że zazdrosna o czyjeś wesele, to jeszcze o rodzinę. Ty
          sfrustrowana jesteś kobieto.
          • mell24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 09:31
            Frustracja potrzeby afiliacji - tak to się fachowo nazywasmile "Zdegraduję" inne
            panny młode, coby wyszło na moje, prawda lipcowa? To Twoja taktyka... A może
            chcesz pokazać, jakie głupie są panny młode, że robią weselicha? I pokazać przy
            tym swoją mądrość? Nie zastanawiałaś się dlaczego nikt nie poparł Cię w Twoim
            poście? Nawet te panny młode, które mają małe wesela? To się zastanów... Chyba,
            że to wykracza poza Twoją sztywność myślenia w kategoriach białe - czarne. To,
            że Ty masz w poważaniu uczucia swojej mamy, której nie zaprosiłaś nawet na ślub
            - Twoja sprawa, to, że nie zaprosiłaś przyjaciół i ludzi bliskich - również
            Twoja sprawa! Ale pomyśl, że niektórzy mają dobry kontakt z innymi - może takie
            podejście jak na tym forum prezentujesz również w realu - wtedy się nie dziwię,
            że nie masz ludzi bliskich i przyjaciół, z którymi chciałabyś dzielić radość z
            pięknej przecież chwili w swoim życiu...Współczuję Ci. Nie trzeba mieć wielkiej
            rodziny żeby mieć wielu gości na ślubie...Ale tego widzę nie jesteś w stanie pojąć.
        • mojboze Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 13:31
          18_lipcowa1 napisała:

          Druga sprawa- nie wierze w najblizsze 140 osob. Trzeba byloby byc
          > bezrobotnym i nie majacym nic do zrobienia zeby utrzymywac kontakt z
          > tyloma osobami
          > Poza tym to idzie wyczuc jesli ktos nas olewa - nie wierze ze nie, a
          > nie na wesele go zapraszac.

          Jestem pracująca, Warszawianka, wesele 200 osób, w tym 80 bliscy znajomi moi i
          mojego męża. Skąd taka liczba? Przyjaciele od serca, jeszcze z dzieciństwa i
          mnóstwo dobrych znajomych ze studiów, z roku i organizacji studenckich. Nie
          trzeba być bezrobotnym, wystarczy być aktywnym społecznie smile

          Forumki zarzucają Ci zazdrość, bo niepotrzebnie zaatakowałaś niemile te, które
          wyprawiają duże wesela. Taka agresja jest dla nas niezrozumiała, więc szukamy
          jej przyczyny. I tu pojawia się zazdrość i zawiść jako najczęstsza przyczyna
          takich dziwacznych postów.
        • agapik1 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 20.06.08, 12:07
          Lipcowa wyluzuj. Niektórzy mają po prostu duże rodziny. Dużo
          przyjaciół. Z nikim się nie pokłócili. Wszystkich lubią. Wszyscy ich
          lubią.
          Choć na pewno nie mają racji, tylko im się wydaje, i pod wpływem
          Twoich argumentów wreszcie ich oświeci.
      • dunkelzahn Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 09:50
        Przestaniecie sie nad nia pastwic czy to jest ponad wasze sily ?
    • e.milia Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 12:25
      To jest prywatna sprawa każdego, jaki urządza ślub czy wesele. I nikomu nic do
      tego. Nie podoba Ci się to, więc rób inaczej, ale daj innym urządzić to po swojemu.
      Tyle.
    • zamyslona4 podobny watek 16.06.08, 12:45
      zalozylam jakis czas temu. i tez nijak sie odpowiedzi maja do reszty
      forum.
      wiem o co ci chodzilo, tez tego chcialam sie dowiedziec, ale
      niestety- osoby ktorych takie watki dotyczy nie wypowiadaja sie w
      nim smile
      • mojboze Re: podobny watek 16.06.08, 13:38
        Osobiście wypowiadałam się w Twoim wątku. Może nie wyszło na Twoje, bo
        zakładałaś inne motywacje panien wyprawiających duże wesela niż w rzeczywistości?
        To się nazywa projekcja.
        • zamyslona4 Re: podobny watek 18.06.08, 11:15
          mojboze napisała:

          > Osobiście wypowiadałam się w Twoim wątku. Może nie wyszło na
          Twoje, bo
          > zakładałaś inne motywacje panien wyprawiających duże wesela niż w
          rzeczywistośc
          > i?
          > To się nazywa projekcja.

          smile)))))) sugeruje delikatnie nie uzywac sformulowan nie do konca
          rozumianych bo troszke smiesznie wychodzi.

          moj watek byl bez tezy - powodowany czysta ciekawoscia. oderz w stol
          a nozyce sie odezwa?
          • mojboze Re: podobny watek 18.06.08, 14:01
            > smile)))))) sugeruje delikatnie nie uzywac sformulowan nie do konca
            > rozumianych bo troszke smiesznie wychodzi.
            >
            To projekcja nie oznacza narzucania innym własnych poglądów?
            Nie będę się rozpisywać nad mechanizmami obronnymi, to to nie to forum.
            Nie widzę w tym nic śmiesznego, chyba, ze teraz należy zanim coś się napisze
            podać źródło, stronę i odpowiedni cytat z publikacji naukowców zanim zabierze
            sie głos...

            Nawet wątek bez jasno ukazanej tezy może ją zawierać, co pokazałaś chociaż w
            poprzednim wpisie. Aby nie było niedomówień - zapytałaś dlaczego dziewczyny
            robią duże wesela, my ci odpisałyśmy, że mamy dużo znajomych/rodzinę/że nas stać
            etc. Po czym w innym wątku piszesz do autorki, która napisała agresywnego w
            tonie posta, że rozumiesz o co jej chodzi, że próbowałaś się dowiedzieć...
            Więc:
            1. Czego próbowałaś się dowiedzieć?
            2. Skąd wiesz, że się nie dowiedziałaś, skoro Ci odpisałyśmy?
            3. Skoro twierdzisz, że się nie dowiedziałaś tego co chciałaś, oznacza że
            robiłaś pewne założenia. A podobno to miała być tylko ciekawość...

            Nie chce sie sprzeczać, ale czy takie posty jak twój "wiem o co ci chodzi" nie
            powodują niedomówień? A co za tym idzie kłótni?
            Pozdrawiam,
            • zamyslona4 Re: podobny watek 18.06.08, 14:29
              mojboze napisała:


              > Więc:
              > 1. Czego próbowałaś się dowiedzieć?
              > 2. Skąd wiesz, że się nie dowiedziałaś, skoro Ci odpisałyśmy?
              > 3. Skoro twierdzisz, że się nie dowiedziałaś tego co chciałaś,
              oznacza że
              > robiłaś pewne założenia. A podobno to miała być tylko ciekawość...
              >


              wyobrazam sobie forum, nma ktorym czesc zon zali sie na mezow. i
              pada pytanie " to po co z nimi jestescie?" na co odpowiadaja
              szczesliwe malzonki, ze na pewno autorka im zazdrosci i dla tego
              neguje malzenstwo. natomiast te "nieszczesliwe" zony zadnego postu
              nie napisza. i wychodzi ze wszytsko jest super a autorka pytania to
              wredna baba. poc zym powstaja kolejne posty jakie to malzenstwa sa
              nieudane... dokladnie tak jest tutaj.
              • mojboze Re: podobny watek 18.06.08, 15:19
                No mój post na pewno nie zawierał oskarżeń o zazdrość, a skoro nie zawierał, to
                nie wszystkie dziewczyny, które wyprawiają duże wesela piszą w ten sposób.

                Wracając do Twojego porównania z nieszczęśliwymi żonami... Narzekają też panny,
                które mają małe wesela, na sto różnych rzeczy: nie ta teściowa, nie ta
                florystka, zły ksiądz, droga restauracja, podła ciotka itp. A wiadomo, że im
                większe wesele tym trudniej je zorganizować. A mimo to, nikt się ich nie czepia.
                Nie zbywa sie problemów tych dziewczyn pisząc: nie masz prawa narzekać, bo masz
                małe wesele i mniej problemów.

                To forum powinno pomagać, a nie drażnić panny młode. Jeśli ktoś pyta, co zrobić
                z plamą na sukience, to powinnyśmy dziewczynie pomóc, a nie pisać : a po co
                wybrałaś ten salon?. Albo jak dziewczę ma problemy z rodziną przyszłego męża, to
                oprócz wyjątków nikt nie proponuje, aby zmieniła narzeczonego...

                Po co się trudzić z dużym weselem, skoro to więcej problemów...
                Może pytanie "po co?" jest bez sensu?

                Jest wiele rzeczy, które wymagają trudu, a jednak się na to decydujemy, wiec
                skąd takie pytania? Zadajesz je też kobietom pracującym na odpowiedzialnych
                stanowiskach(bo przecież łatwiej być zależnym, albo pracować w fabryce)? Albo
                rodzącym matkom (bo posiadania zwierząt jest mniej bolesne)?
                • mike2005 Re: podobny watek 18.06.08, 15:26
                  mojboze napisała:

                  > To forum powinno pomagać

                  Święte słowa. I tego się trzymajmy.
                • zamyslona4 Re: podobny watek 18.06.08, 15:26
                  mojboze napisała:

                  > skąd takie pytania? Zadajesz je też kobietom pracującym na
                  odpowiedzialnych
                  > stanowiskach(bo przecież łatwiej być zależnym, albo pracować w
                  fabryce)? Albo
                  > rodzącym matkom (bo posiadania zwierząt jest mniej bolesne)?

                  wyobraz sobie ze tak - skoro powolalas sie juz na psychologie to
                  powinnas wiedziec, ze poznanie ludzkiej motywacji jest czynnikiem
                  dla wielu badaczy najbardziej decyduajcym i fascynujacym .
                  co jest zlego w zadawaniu pytan??? lepiej jak ciele robic wesele na
                  200 osob bo "taka tradycja" czy powiedziec sobie dlaczego czuje taka
                  potrzebe? czy czuje? czy to moja potrzeba czy kogos i jesli kogos to
                  na ile ta osoba ma dla mnie znaczenie?

                  nie kazde pytanie to atak, choc mam wrazenie ze jestesmy
                  spoleczensitwem gdzie "bo tak wypada" jest najlepsza odpowiedzia
                  zalatwiajaca wszytsko.
                  • mojboze Re: podobny watek 18.06.08, 15:51
                    No mam nadzieję, że nie uprawiasz tu badań psychologicznych, bo taka metodologia
                    woła o pomstę do nieba smile
                    W zadawaniu pytań może być wiele złego - jeśli czynisz to dla prywatnego użytku,
                    to powinnaś kierować sie taktem, a jeśli dla badań, to powinnaś kierować sie
                    odpowiednią metodą.

                    lepiej jak ciele robic wesele na
                    > 200 osob bo "taka tradycja" czy powiedziec sobie dlaczego czuje taka
                    > potrzebe?

                    > nie kazde pytanie to atak, choc mam wrazenie ze jestesmy
                    > spoleczensitwem gdzie "bo tak wypada" jest najlepsza odpowiedzia
                    > zalatwiajaca wszytsko.
                    >
                    Mam Cię!
                    To jest właśnie Twoja teza, której podobno nie miałaśsmile
                    Nie przyjęłaś też do wiadomości, że robię wesele, bo mam dużo przyjaciół, a mój
                    N. dużą rodzinę. Nie - robię je według Ciebie bo taka tradycja.
                    A poza tym, nawet jeśli by tak było, co w tym złego? Tradycyjnie ubieramy się w
                    białą suknię, dlaczego grzmisz, że panny ubierają się w takie suknie jak
                    "ciele", "bo tak wypada", choć może w głębi duszy chcą iść na czerwono z
                    dekoltem do pasa wink

                    Nie pakujmy badań, pytań i prowokacji do jednego wora. Mogą tylko z tego powstać
                    nieporozumienia.
                    Ale skoro zastanawiasz sie nad ludzkimi motywacjami w kontekście grup
                    społecznych (np. grupy panien młodych) to poważnie i bez cienia uszczypliwości
                    polecam studiowanie socjologii smile
                    • zamyslona4 Re: podobny watek 18.06.08, 16:05
                      juz nie cytujac- nie wyrywaj moich zdan zkonstekstu bo
                      nadinterpretacja gorsza niz faszyzm...

                      NIE MIALAM TEZY!!!! pytalam!!! pytam ludzi przy roznych okazjach
                      zawodowych i prywtnych na najczesciej maja problem by powiedzie
                      c"dlaczego" cos robia. pytalismy kiedys mlodziez o symbole
                      swiatczene, dlaczego te a nie inne - i w naszym prawie 100 %
                      katolickim kraju 18 latek nei ma pojecia dlaczego cos tak a nie
                      inaczej obchodzi. i tak sie to ciagnie cale zycie, ze slubami
                      wlacznie. czy mozesz mi powiedziec co jest zlego w pytaniu ludzi
                      dlaczego organizuja cos tak a nie inaczej? matko... mnie ktos zapyta
                      czemu ronbie male wesele i powiem bez obrazy i szczerze bo rozumiem
                      swoja motywacje. i nie powiem ze kto mi zazdrosci bo byl zmuszony
                      do duzego, bo splaca 3 rok kredyt za wesele, itp. odpowiem i tyle.
                      bo "kto pyta nie bladzi" smile
                      • mojboze Re: podobny watek 18.06.08, 16:23
                        Nie ma tu mowy o nadinterpretacji, i obie dobrze to wiemy. Zawsze jest jakaś
                        motywacja, a w Twoim przypadku (panna młoda z małym weselem) trudno mówić o
                        obiektywizmie.

                        Ludzie nie muszą mówić dlaczego coś robią. Ukrywają swoje motywacje, jeśli tego
                        chcą.
                        Problem polega na tym, że przynajmniej część panien młodych (w tym ja)
                        odpowiedziałyśmy zgodnie z prawdą jaka jest nasza motywacja dużych wesel. Mimo
                        to, Ty w innym wątku (tym), poruszającym prowokacyjnie podobny temat tak
                        sformułowałaś wpis, że można go odczytać, jako poparcie agresorki. Zarzucasz
                        nam, że nie rozumiemy swoich motywacji, niby z jakiej racji?
                        Jak dla mnie to impertynencja (jest to eufemizm).
                        Nie popieram innych dziewczyn, które piszą, że lipcowa_18 nam zazdrości, bo tego
                        na 100% nie wiem, ale jest to logiczne wytłumaczenie niezrozumiałej agresji jej
                        pierwszego posta.
                        • zamyslona4 Re: podobny watek 18.06.08, 16:42
                          popadamy w ciekawy dialog; nie wiem juz jak udowodnic ze nie jestem
                          wielbladem i lubie pytac ludzi z ciekawosci? w przeciwienstwie do
                          ciebie uwazam motywacje i swiadomosc swoich poczynian za istony
                          czynnik kierujacy zyciem. slub i wesele jest 1 malym z miliona
                          elementow.

                          juz opisywalam powyzej moj post w tym watku- tez chcialam poznac
                          motywacje rozne- i te mile (za ktore podziekowalam, w swoim watku),
                          ale tez "rodzice mnie zmuszaja" "tesiowa zaprasza sasiadki" itp.
                          chcialabym wiedziec dlaczego ktos poddaje sie takiej prsesji? poza
                          tym ujmuje to forum calosciowo i bawi mnie troska o gosci
                          zaproszonych i nie, ktorzy pozniej rabia pannie tylek bo brzydka
                          fryzure miala (watek o najwiekszych obciachcach). albo mlodych
                          jadacych po gosciach. i to co napisalam do lipcowej dot. braku
                          reakcji na jej i moij watek TAKICH osob. nie wmawiam komus ze ma
                          inna motywacje niz mi podal. kocha swoja rodzine? super! nienawiadzi
                          ale ktos mu kaze? szkoada ze o tym nei napisze tutaj.
                          i tyle. dlaczego mam byc mniej obietywna z moim malym weselem? nie
                          ma to znaczenia bo ja nie oceniam - mowie ze nie rozumiem a
                          chcialabym
                          • mojboze Re: podobny watek 19.06.08, 10:41
                            Ależ doceniam rolę motywacji! I też uwielbiam pytać, ale co innego wścibstwo, co
                            innego zainteresowanie naukowe smile Ale też z tego, co zapamiętałam z psychologii
                            społecznej ludzie bardzo niechętnie opowiadają o swoich negatywnych motywacjach,
                            więc czemu się dziwisz?
                            Nie jesteś obiektywna-ja też nie. Jedyne, co badacz może zrobić, to starać sie
                            być obiektywnym. A zaangażowanie w ślub własny bardzo przeszkadza w racjonalnej
                            ocenie- to tyle z forumowego kursu metodologii.
                            A nawiasem mówiąc, tyłek obrabiają również najbliższa rodzina i najkochańsze
                            przyjaciółki. I jeszcze gorsze rzeczy - wczoraj usłyszałam o weselu, gdzie pan
                            młody został przyłapany na seksie z siostrą cioteczną panny młodej, z którą
                            panna się przyjaźniła od dziecka.

                            Podsumowując, lipcowa napisała agresywnego posta i w takim tonie odpisały jej
                            forumki. Warto pytać, ale trzeba to robić z minimum s-v - to przytyk do autoki
                            wątku, nie do Ciebie. Jeśli chodzi o Twoją wypowiedź, zdziwiłam się po prostu,
                            bo brzmiało jakbyś lipcową popierała.
                            Jeśli źle zrozumiałam, to przykro mi. Ale chyba czas kończyć tę już czysto
                            akademicką dyskusję smile

                            Pozdrawiam,
            • mell24 Re: podobny watek 18.06.08, 16:11
              mojboze napisała:


              > >
              > To projekcja nie oznacza narzucania innym własnych poglądów?
              >

              Nie, nie i jeszcze raz nie.
              • mojboze Re: podobny watek 19.06.08, 15:24
                Dobrze, "narzucenie" to był skrót myślowy i to niefortunny, niech będzie
                przypisywanie, przerzucanie...
    • madziaq Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 16.06.08, 12:59
      Też masz problem... Nie chciałaś wesela, to nie zrobiłaś i dobrze. Inni chcą
      wesele na 300 osób (znam takich wink) i robią, zapraszają caaaałą rodzinę,
      włącznie z najdalszymi kuzynami, dalszych i bliższych znajomych. I też dobrze.
      Jakoś nikt z tych osób co robią wesele nie pisze: "o matko, ja sobie nie
      wyobrażam, żeby tak tylko z rodzicami i rodzeństwem, taki ślub to się nie liczy
      dla mnie i w głowie mi się nie mieści, jak można nie zaprosić wszystkich
      kuzynów" a widziałam już parę wątków osób nie robiących wesela, które z
      wyższością (?) pisały, że im to się w ogóle w głowie nie mieści i przerasta
      wyobraźnię, jak można chcieć wesele na 100 osób. Coś słabo z tą wyobraźnią w
      takim razie. Żyj i daj żyć innym smile
    • mike2005 Wesela nie dla gołodupców 16.06.08, 13:00
      Ja tam w pełni rozumiem ludzi wyprawiających huczne weselicha z
      pompą i zapraszających po sto kilkadziesiąt osób. W końcu żyje się
      raz, a każda okazja do zabawy jest dobra.

      Uśmiech politowania maluje się jednak na mej twarzy, gdy
      słyszę/czytam, jak to ktoś zadłużył się/kutwił miesiącami, żeby się
      pokazać, w myśl zasady "zastaw sie, a postaw się". Żeby ciotki nie
      przypięły łatki ostatniego sknery (a i tak obsmarują).
      Śmieszy mnie lansowanie się w wypasionej limuzynie (nierzadko
      wypożyczonej za grube pieniądze, kosztem wielu wyrzeczeń) pod
      kościołem/domem weselnym, podczas gdy na co dzień jeździ się bardzo
      niewyszukanym środkiem lokomocji. Wyprawianie imprezy za 20-30 tys.
      zł, gdy pensyjkę ma się bardzo niewygórowaną (i na co dzień żałuje
      200-300 zł na wyjście ze znajomymi do klubu/knajpy).

      Nie odkryję Ameryki, jeśli stwierdzę, że w dzisiejszych czasach
      śluby i wesela są domeną ludzi zamożnych. Do związku małżeńskiego
      trzeba dorosnąć. Pisałem już kiedyś o tzw. dojrzałości finansowej -
      odsyłam do moich wcześniejszych wpisów.
      • maiwlys Re: Wesela nie dla gołodupców 16.06.08, 14:53
        mike2005
        Nie chcę wywoływać nowej burzy, tak na spokojnie chcę podejśż do
        twojej wypowiedzi, bo nie do końca się z nią zgadzam.
        Fakt kredytu nie bierzemy i równie dla nas byłoby to czystym
        bezsensem, ale twierdzenie że wesela są tylko dla ludzi zamożnych to
        lekka przesada, no chyba, że uznamy się za zamożnych (a nie uznajemy
        się za takich, być może kwestia indywidulanego podejścia od kiedy
        albo od ilu zaczyna się zamożność) to ok. W każdym razie idąc tym
        tokiem wielu z tych co już mieli wesela i będa mieć to albo są
        zamożni albo odbieramy im prawo do wesel, a juz stwierdzenie że
        śluby są domeną ludzi zamożnych to w ogóle przesada smile bo odbierasz
        tym samym prawo wielu ludziom biednym, którzy chcą żyć w zgodzie z
        religią (?), prawem (?)...chyba wiadomo o co mi chodzi.
        To że cię śmieszy wypożyczanie limuzyny też mnie troszkę śmieszy smile
        Na co dzień jeżdzimy dobrym autem, ale mercem z 1928 roku fajnie
        będzie pojechać do ślubu, raczej później bez powodu nie wypożyczymy
        sobie takiego samochodu dla czystej przyjemności tylko, a
        ślub/wesele jest doskonałym pretekstem smile Nasze wesle wyniesie w
        przybliżeniu tyle ile napisałaś (tez musieliśmy na nie trochę
        oszczędzać i nic nam się nie stało ani nie ubyło przez to), ani to
        dla nas strasznie dużo, ale też nie mało, nie będę pisała ile
        zarabiamy - dobrze sobie radzimy, ale wydawanie 200-300 zł na
        wyjście "na co dzień ze znajomymi do knajpy" też uważamy za głupstwo
        i lekka przesadę, nie trzeba wydawać tyle kazy żeby wyjśc ze
        znajomymi smile
        Powtarzam, że to nie atak, tylko odpowiedż na twój post który bądź
        co bądź trochę mnie poruszyłsmile
        Pozdrawiam
        • maiwlys sprostowanie 16.06.08, 14:55
          kasy oczywiście nie "kazy" big_grin
          • mell24 Re: sprostowanie 16.06.08, 17:09
            maiwlys...mike jest głównym mącicielem na tym forum - zobacz jego poprzednie
            posty np. " na co pozwalacie swoim mężom w noc poślubną" czy jakoś tak - radzę
            na niego nie reagować, bo głównie sieje tu kontrowersjewink
            Oczywiście podpisuję się pod Twoją wypowiedzią dotyczącą "wesela dla > zamożnych<"smile
        • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 08:50
          Odniosę się tylko do tej części Twojej wypowiedzi:

          maiwlys napisała:
          > nie będę pisała ile
          > zarabiamy - dobrze sobie radzimy, ale wydawanie 200-300 zł na
          > wyjście "na co dzień ze znajomymi do knajpy" też uważamy za
          głupstwo
          > i lekka przesadę, nie trzeba wydawać tyle kazy żeby wyjśc ze
          > znajomymi smile
          > Powtarzam, że to nie atak, tylko odpowiedż na twój post który bądź
          > co bądź trochę mnie poruszyłsmile
          > Pozdrawiam

          To, ile wydaje się na wieczorne wypady z kumplami, to kwestia
          indywidualna. Ale spróbuj zacząć dajmy na to w warszawskiej
          Harendzie, potem przenieść się do innej knajpy na dopicie, a na
          koniec wylądować w jakimś klubie go-go i zmieścić się w podanej
          przeze mnie orientacyjnej kwocie. Wtedy często pęka nie 200-300,
          tylko 500-700 zł, jeżeli nie ponad 1000, a jeszcze dochodzi
          powrót/kurs w obie strony taksówką (mam taką zasadę, że nie prowadzę
          po alkoholu, i każdemu radzę to samo). Oczywiście można siedzieć
          godzinami nad jednym piwem, nie zamawiać nic do żarcia ani tańców
          indywidualnych ze striptizerkami, ale... co kto lubi.

          Pozdrawiam również
          Mike
          • maiwlys Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 10:16
            Na szczęscie nie mieszkamy w cudowanej stolicy bo może rzeczywiście
            musielibysmy wtedy obgryzać tynk ze ścian, nie potrzebujemy też
            striptizerek i innych ekstrawagancji więc może dlatego na wypad ze
            znajomymi, nawet jak wracamy taksówką nie wydajemy takich kwot.
            Jeżeli Ty wydajesz takie kwoty przynajmniej raz w tygodniu to
            rzeczywiście przy Tobie raczej "zamożni" nie jesteśmy tym bardziej,
            a wesele i tak robimy. Akurat ustosunkowałeś się do najmniej
            istotnej rzeczy w mojej wypowiedzi w odpowiedzi na twój post big_grin ale
            niech będzie i tak.
            • nati.82 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 10:27
              Nie ma to jak się uzewnętrznić na forum i "pochwalić" anonimowo, że się wydaje
              1000 na wyjście do knajpywink
              • maiwlys Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 11:14
                To swoją drogąsmile Albo tak jak napisała forumowiczka wyżej,. po
                prostu chce porwokować. NA mnie w sumie nie robi wrażenie wydawanie
                1000 zł na imprezkę w sobotni wiczór smile
              • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 12:21
                nati.82 napisała:

                > Nie ma to jak się uzewnętrznić na forum i "pochwalić" anonimowo,
                że się wydaje
                > 1000 na wyjście do knajpywink

                Chwalić się? A czym tu się chwalić? Obracam się w takim środowisku,
                gdzie przehulanie kilkuset - tysiąca kilkuset zł w jeden wieczór nie
                należy do rzadkości i na nikim nie robi wrażenia.
                Cóż, wychodzę z założenia, że pracuje się po to, żeby mieć coś od
                życia. A skoro stać mnie na to, żeby zabawić się w Lochu czy innej
                Sofii kilka razy w tygodniu, to po co mam sobie odmawiać?

                Równie dobrze można by uznać za przechwałki te wszystkie posty o
                weselach na 200 osób, kosztownych strojach, podróżach poślubnych itd.
                Po prostu ludzie piszą o tym, czym żyją.
                • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 12:31
                  > Chwalić się? A czym tu się chwalić? Obracam się w takim środowisku,
                  > gdzie przehulanie kilkuset - tysiąca kilkuset zł w jeden wieczór
                  > należy do rzadkości i na nikim nie robi wrażenia.

                  Zgadzam się z mikiem2005. Nie ma się czym chwalić ani sposobem spędzania wolnego
                  czasu, ani towarzystwem loserów, którzy muszą słono płacić za towarzystwo kobiet.

                  Tylko pytanie, co robi koleś na forum o ślubach, który chwali się pobytem w
                  Lochu czy Sofii?

                  Nikomu tutaj nie imponujesz takim stylem życia, jedynie wzbudzasz odrazę.
                  • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 14:47
                    mojboze napisała:

                    > Zgadzam się z mikiem2005. Nie ma się czym chwalić ani sposobem
                    spędzania wolnego
                    > czasu, ani towarzystwem loserów, którzy muszą słono płacić za
                    towarzystwo kobiet.

                    Looserami to są ci, którzy nie mogą sobie pozwolić na takie czy inne
                    rozrywki i muszą latami męczyć się z kobietami, które dawno już
                    przestały ich kręcić. Całe życie jedno ciało... współczuję.
                    A najbardziej współczuję tym, którzy myślą, że mają TO za darmo.
                    • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 15:00
                      A jak dla mnie looserami są zarówno dzieciaki jak ty, które kobiet zaznały
                      najwyżej z porno internetowego, a także podstarzali panowie, którzy muszą
                      kupować sobie kobietę-dostępną dla wszystkich, by na stare lata zostać sami,
                      opuszczeni i samotni ze smutnym zwisem między nogami.

                      Umówmy się facet, nikt nie wierzy, że tak używasz życia. Ci, którzy używają nie
                      uzewnętrzniają się na forum. Ze sposobu wypowiedzi widać, ze z kobietami masz
                      masę problemów, nie umiesz z nimi rozmawiać, nie umiesz ich zrozumieć i nie
                      umiesz kochać. Jeśli jakaś Ci się trafi, to najwyżej zniszczona prostytutka.

                      • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 15:24
                        mojboze napisała:

                        > A jak dla mnie looserami są (...) podstarzali panowie, którzy muszą
                        > kupować sobie kobietę-dostępną dla wszystkich, by na stare lata
                        > zostać sami,
                        > opuszczeni i samotni ze smutnym zwisem między nogami.

                        > Ze sposobu wypowiedzi widać, ze z kobietami masz
                        > masę problemów, nie umiesz z nimi rozmawiać, nie umiesz ich
                        > zrozumieć i nie
                        > umiesz kochać. Jeśli jakaś Ci się trafi, to najwyżej zniszczona
                        > prostytutka.

                        Nie mam żadnego interesu w udowadnianiu ci, że tak czy inaczej się
                        bawię (wystarczyłoby podesłać parę zdjęć, ewentualnie link do
                        pewnego profilu...). Nie ruszają mnie również gadki o podstarzałych
                        facetach (czy w wieku >30 lat facet powinien uważać się
                        za "podstarzałego"). A co powiesz o posuniętych w latach kobietach,
                        których nie chce posuwać nawet pies z kulawą nogą? Te to dopiero
                        mają zgryz, one sobie TEGO nie kupią. Prawa natury są nieubłagane,
                        moja droga. To nie nam bije zegar biologiczny...
                        A prostytutka prostytutce nierówna; poza tym nie trzeba ograniczać
                        się do stołecznych/krajowych agentur. Niektórzy stawiają na
                        rozmaitość, kumasz?
                        • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 15:38
                          Nikt tu nic nie musi udowadniać, a i link nie zmienił by faktu, że daleko ci do
                          osoby, na którą się kreujesz. A dlaczego? Bo nic nie wiesz. Na przykład nie
                          wiesz, że dla ludzi zamożnych naprawdę są zamknięte kluby, że dla tych ludzi
                          bywalcu Lochu i Sofii to drobnica, nie wiesz też, ze każdy ma swój zegar
                          biologiczny, mężczyźni także. Kobiety zmieniają wygląd, ale nie słabnie apetyt
                          na seks, a u mężczyzn jedno i drugie szwankuje. Jak również nie wiesz, że są
                          piękne kobiety po 40, do których ślinią się mężczyźni, ani tego, że kobiety po
                          60 też sobie kupują mężczyzn, tych młodych, nie po 30, najwyżej do 25 roku
                          życia, kiedy to mężczyźni mają największą potencję seksualną. Nazywają się
                          różnie, męskimi prostytutkami, żigolakami...

                          Masz rację, prawa biologii są nie ubłagane, dlatego taki popyt na viagrę wśród
                          mężczyzn po 30... Naprawdę nie masz czym zaimponować: ani charakteru, ani kasy,
                          ani gustu, ani kultury, i pewnie nawet wyglądu, skoro z prostytutek musisz
                          korzystać smile
                          • mell24 Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 16:45
                            mojboze napisała:

                            >
                            Naprawdę nie masz czym zaimponować: ani charakteru, ani kasy,
                            > ani gustu, ani kultury, i pewnie nawet wyglądu, skoro z prostytutek musisz
                            > korzystać smile

                            Klasy też nie ma...
                            • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 18.06.08, 14:04
                              mell24 napisała:

                              > mojboze napisała:
                              >
                              > >
                              > Naprawdę nie masz czym zaimponować: ani charakteru, ani kasy,
                              > > ani gustu, ani kultury, i pewnie nawet wyglądu, skoro z prostytutek musis
                              > z
                              > > korzystać smile
                              >
                              > Klasy też nie ma...

                              To już ustaliłyśmy smile
                              Nie chciałam się powtarzać smile))
                          • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 18.06.08, 10:54
                            mojboze napisała:

                            > 60 też sobie kupują mężczyzn, tych młodych, nie po 30, najwyżej do
                            > 25 roku
                            > życia, kiedy to mężczyźni mają największą potencję seksualną.
                            > Nazywają się
                            > różnie, męskimi prostytutkami, żigolakami...

                            He, he, nawet kiedyś zakładałem wątki o męskich prostytutkach - tych
                            jawnych, i tych zawoalowanych. Może nie wszystkie zostały usunięte -
                            odsyłam do archiwum.
                            Na temat kobiecej seksturystyki, np. do krajów afrykańskich, też mi
                            coś wiadomo.
                            • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 18.06.08, 14:03
                              > Na temat kobiecej seksturystyki, np. do krajów afrykańskich, też mi
                              > coś wiadomo.

                              No podobno kobieta seksu nie może sobie kupić... Ach, często zmieniasz zdanie.
                              • mike2005 Re: Wesela nie dla gołodupców 18.06.08, 14:31
                                mojboze napisała:

                                > > Na temat kobiecej seksturystyki, np. do krajów afrykańskich, też
                                mi
                                > > coś wiadomo.
                                >
                                > No podobno kobieta seksu nie może sobie kupić... Ach, często
                                zmieniasz zdanie.

                                OK, powiedzmy sobie szczerze: zdesperowanym frustratkom nic nie da
                                jeżdżenie do Afryki czy na Karaiby w poszukiwaniu szczęścia, bo i
                                tak nie zostaną zaspokojone. Podobno to tylko facetom wystarcza sam
                                porządny seks, a kobiety potrzebują czegoś więcej - to wy-kobiety
                                lansujecie od zarania dziejów taki pogląd. smile
                                • mojboze Re: Wesela nie dla gołodupców 18.06.08, 15:33
                                  To prawda, że kobiety bardziej angażują się uczuciowo. Co nie wyklucza istnienia
                                  sporej liczby kobiet, dla których seks jest celem samym w sobie.
                                  Ale to nie jest tak, że kobieta nie może sobie kupić seksu. Kobieta zazwyczaj
                                  nie chce go kupować. Zdobyć czyjąś miłość to zadanie znacznie trudniejsze,
                                  szlachetniejsze i bardziej satysfakcjonujące.
                                  I nie jest prawdą, że mężczyźni pragną tylko kobiet młodych- jest wielu takich,
                                  którzy wolą starsze. Mężczyźni pragną kobiet zadbanych i znających swoją
                                  wartość. Młodość już nie spełnia wszystkich kryteriów atrakcyjności, choć wciąż
                                  jeszcze ten poglad ma uzasadnienie w biologii.
                                  Za mało wiesz o świecie, stąd to Twoje szufladkowanie.

                                  A za szelest dolarów, nawet najstarsza frustratka może mieć gorącego,
                                  czarnoskórego kochanka. Z tym, że to niezbyt mądre, i dlatego rzadko sie zdarza.
                                  Kobiety nie kierują się tak bezmyślnie instynktami jak niektórzy mężczyźni, i
                                  dlatego rzadziej padają ofiarami własnej głupoty.

                        • madziaq Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 16:01
                          > Niektórzy stawiają na
                          > rozmaitość, kumasz?

                          big_grin

                          Polecam w takim razie Filipiny albo Tajlandię - rozmaitość wielka, kasy tak dużo
                          raczej nie trzeba, bo tam wszystko tanie, biały człowiek ma wielkie wzięcie (to
                          by była nowość, co? tongue_out) A jaką rozmaitość chorób wenerycznych można załapać tongue_out
          • madziaq Re: Wesela nie dla gołodupców 17.06.08, 12:48
            >Oczywiście można siedzieć
            >godzinami nad jednym piwem, nie zamawiać nic do żarcia ani tańców
            >indywidualnych ze striptizerkami

            No rzeczywiście, bez wielu rzeczy można żyć, ale bez tańca ze striptizerką to
            ani rusz tongue_out

            Powiem ci, że ludzie naprawdę zamożni i na pewnym poziomie nie afiszują się na
            ogół ze swoją kasą i nie piszą co drugi post ile to wydali na knajpy i panienki
            w sobotni wieczór. Coś mi się zdaje, że ty byś bardzo chciał bywać w sofii, czy
            nawet w harendzie tylko albo nawet na to jedno piwo cię nie stać, albo wszyscy
            kumple dawno się na ciebie wypięli, co mnie specjalnie nie dziwi tongue_out
    • kamelia04.08.2007 każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 11:42
      ty wolisz bez wesela, inny wolą imprezę masową na 300 osób, żeby sie pokazać w
      miasteczku.

      Też mam swoje preferencje i mi akurat odpowiadało wesele takiej wielkości jakie
      miałam, czyli niezbyt duże.
      Jeśli ktoś lubi inaczej i ma środki na to, to niech sobie robi jak chce.
      • mell24 Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 12:30
        Co do "przechwałek" mike'a to jego wypowiedzi dość mocno sugerują, że "dzwon
        jest głośny, bo w środku pusty"tongue_out Współczuję, jeśli faktycznie nasz rodzynek
        obraca się w takim środowisku o jakim pisze...bo jeśli tak, to po kiego diabła
        wynurza się na tym forum, które jakby nie było jest dla narzeczonych i
        ewentualnie świeżych panien młodych... Mam koncepcję, że nasz mike to raczej
        osoba zakompleksiona, która działa na tym forum, żeby trochę pomącić bo do
        światka o którym pisze pewnie mu daaaaaleko.... Ale to moja koncepcja...którą
        pewnie mike zaneguje - co dodatkowo mnie utwierdzi w przekonaniu, że jest typem
        faceta, który nie ma powodzenia u kobiet, więc musi trochę poszokować na
        forum...pewnie stan majątkowy też się nie zgadza...Z praktyki widzę, że tacy
        faceci jak mike dużo mówią, a mało robią, a to co mówią nie zawsze się zgadza z
        prawdąsmile
        • mojboze Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 12:36
          Racja mell24

          Jako Warszawianka wiem, że Loch i Sofia to najpodlejsze i najbardziej znane
          kluby go-go w Warszawie. Żaden szanujący się zamożny facet tam nie przesiaduje,
          chyba, że dla śmiechu podczas wieczoru kawalerskiego.

          Harenda też nie jest jakimś ekskluzywnym miejscem, po prostu studenckim pub.
          Najprawdopodobniej mike słyszał o nich z opowieści braci studentów, a sam jest
          niewyżytym, zakompleksionym stworzeniem, który "dotknąć" kobiet może tylko za
          pomocą klawiatury smile
          • maiwlys Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 13:20
            W każdym razie chyba nie zdaje sobie sprawy z tego gdzie trafił,
            znaczy się "do nas" na forum Ślub big_grin Pewnie trolluje na cąłego i ma
            ubaw po p[achy, że raczymy to komentować, ale cóż, uroki forum smile
            Ale rzeczywiście za takim trolowaniem też kryć się moga jakieś
            kompleksy.
          • papalaya smutne 17.06.08, 13:22
            jeśli jedynym sposobem spędzania czasu jest wychodzenie do
            przeciętnych knajp z podobnym sobie towarzystwem...

            mnie się to już dawno znudziło, osoby na odpowiednim poziomie chodzą
            do prywanych zamkniętych klubów, gdzie członkostwo uzyskuje się na
            zasadzie rekomendacji członków klubu, gdzie nie muszą zadawać się z
            prymitywnymmi nuworyszami płacącymi gotówką...płatności członkowskie
            i inne regulują nasi doradcy finansowi...w zasadzie sam nawet nie
            wiem ilę wydaję, ja tak przyziemnymi sprawami się nie zajmuję...wink

            co do panienek go-go które oglada każdy obsliniony japiszonek, w
            klubach na poziomie funkcjonuje to w zupełnie inny sposób,
            aczkolwiek chodza tam zwykle ludze nie mający frustracji z powodu
            braku zony/partnerki i swojego życia seksualnego, więc i popyt na
            tego typu usługi jest raczej niewielki...
            • maiwlys Re: smutne 17.06.08, 13:25
              Oj Boże Boże... świat mnie nie przestanie zaskakiwać i ludzie też
              • maiwlys Re: smutne 17.06.08, 13:27
                A jak za chwilę wątek znajdzie się głównej to dopiero się zacznie,
                tak jak było z pierścionkiem zaręczynowym smile HaHa
                • papalaya Re: smutne 17.06.08, 13:33
                  dzięki istnieniu takich lokali, cieszę się, że nie musze się
                  pospolitować z korpolami i innymi przedstawicielami handlowymi...wink
                  • maiwlys Re: smutne 17.06.08, 13:38
                    To po sie na publicznym forum wypowiadasz...wiesz tu jest mnóstwo
                    przedstawicieli handlowych, korpoli i sprzedawców ubezpieczeń.
                    Nie "pospolitu" się w takim razie smile
                    • nati.82 Re: smutne 17.06.08, 13:39
                      Podpuszcza Was!
                      • maiwlys Re: smutne 17.06.08, 13:42
                        To oczywiste smile
                        • papalaya oczywiście, że piszę z ironią i szyderstwem 17.06.08, 13:50
                          jeśli prostaczkowi się wydaje, ze puszczenie paru stów w knapie i
                          obejrzenie gołego cycka panienki na rurze jest szczytem kasiurności
                          i ubawu, to tylko wspołczuć, po pierwsze bo nie widział miejsc gdzie
                          chdzają naprawdę zamożni, po drugie, bo musi uprawiać rękodzieło w
                          toalecie klubu go-go...

                          z drugiej strony należy go podziwić, bo z jakiego to środowiska się
                          wydźwignal", że nawet taki przecietne rozrywki dla mas sa dla niego
                          kwintesencją lansu, środowisku badziwne być musiało okrutnie, hehe...
                          • mike2005 Re: oczywiście, że piszę z ironią i szyderstwem 17.06.08, 15:13
                            papalaya napisała:

                            > jeśli prostaczkowi się wydaje, ze puszczenie paru stów w knapie i
                            > obejrzenie gołego cycka panienki na rurze jest szczytem
                            kasiurności
                            > i ubawu, to tylko wspołczuć, po pierwsze bo nie widział miejsc
                            gdzie
                            > chdzają naprawdę zamożni, po drugie, bo musi uprawiać rękodzieło w
                            > toalecie klubu go-go...

                            Podejrzewam, że doskonale wiesz, iż tego typu lokale często stanowią
                            jedynie kolejny przystanek, swego rodzaju ogniwo pośrednie między
                            knajpą z wyszynkiem a lupanarem (pod warunkiem że się człowiek nie
                            najebie do takiego stopnia, że nie będzie w stanie stanąć na
                            wysokości zadania). Zapewne wiesz również, że w go-go podziwiać
                            można także z bliska, namacalnie - oczywiście za stosowną opłatą.
                            A może się mylę i jesteś gołodupcem, którego - jak napisałeś -
                            przestały bawić tego typu przybytki, bo stać cię było tylko na wjazd
                            za 30-40 zł, a potem siedziałeś o suchym pysku (piwo za >10 zł, że
                            nie wspomnę o lady drinkach czy szampanie, to nie na twoją kieszeń),
                            śliniąc się do panienek wyginających się na rurze, bo o tańcu
                            prywatnym za 50-100 zł czy agenturze - nie tylko takiej za 300, ale
                            i za 100 zł - mogłeś jedynie pomarzyć? To by tłumaczyło "znudzenie"
                            oraz skojarzenia z ipsacją w toalecie.
                            A teraz fantazjujesz o jakichś wyimaginowanych zamkniętych klubach.
                            • mell24 Re: oczywiście, że piszę z ironią i szyderstwem 17.06.08, 17:05
                              mike2005 napisał:

                              >
                              > Podejrzewam, że doskonale wiesz, iż tego typu lokale często stanowią
                              > jedynie kolejny przystanek, swego rodzaju ogniwo pośrednie między
                              > knajpą z wyszynkiem a lupanarem (pod warunkiem że się człowiek nie
                              > najebie do takiego stopnia, że nie będzie w stanie stanąć na
                              > wysokości zadania). Zapewne wiesz również, że w go-go podziwiać
                              > można także z bliska, namacalnie - oczywiście za stosowną opłatą.
                              > A może się mylę i jesteś gołodupcem, którego - jak napisałeś -
                              > przestały bawić tego typu przybytki, bo stać cię było tylko na wjazd
                              > za 30-40 zł, a potem siedziałeś o suchym pysku (piwo za >10 zł, że
                              > nie wspomnę o lady drinkach czy szampanie, to nie na twoją kieszeń),
                              > śliniąc się do panienek wyginających się na rurze, bo o tańcu
                              > prywatnym za 50-100 zł czy agenturze - nie tylko takiej za 300, ale
                              > i za 100 zł - mogłeś jedynie pomarzyć? To by tłumaczyło "znudzenie"
                              > oraz skojarzenia z ipsacją w toalecie.
                              > A teraz fantazjujesz o jakichś wyimaginowanych zamkniętych klubach.


                              Ten tekst powinni pokazywać studentom psychologii pierwszego roku, jako idealny
                              przykład PROJEKCJIsmile Ewentualnie reakcji upozorowanej "sam jestem gołodupiec,
                              którego żadna panna nie chce, więc nienawidzę gołodupców i głoszę to
                              publicznie"...W ogóle mike byłby świetnym "chomikiem doświadczalnym" dla młodych
                              psychologów - jego umysł jest jak ciemny las... Rewelacjasmile
                              Nati82 - wiadomo, że mike prowokuje, jak już pisałam, kiedyś rzucił post " na co
                              pozwalacie waszym mężom w noc poślubną" oczywiście został wyśmiany...
                              Biedny, niezrealizowany frustrat ( a jego teksty brzmią jakby pisał je również
                              impotent, który dużo mówi, a mało robi)...żal faceta!!! Oby żadnej z nas się
                              taki nie trafił.
                        • nati.82 Re: smutne 17.06.08, 13:50
                          Oczywista oczywistość?wink
          • mike2005 Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 14:55
            mojboze napisała:

            > Jako Warszawianka wiem, że Loch i Sofia to najpodlejsze i
            najbardziej znane
            > kluby go-go w Warszawie.

            Dla was-kobiet może i najpodlejsze... smile

            > Harenda też nie jest jakimś ekskluzywnym miejscem, po prostu
            studenckim pub.

            Studencki? Nie powiedziałbym. Owszem, student może poślęczeć nad
            jednym (małym) piwem między zajęciami, ale to nie studenci
            przychodzą do Harendy na obiad czy kolację. To nie knajpa na
            studencką kieszeń.
            Dla studentów jest znajdujący się nieopodal KFC. wink
            • dirgone Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:03
              Hehehe, się zwijam właśnie.
              Szczególnie ta "nienastudenckąkieszeń" Harenda mi się spodobała smile
              • maiwlys Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:07
                dirgone napisała:

                Podoba mi się cytat w twojej stopce smile
            • madziaq Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:03
              Misiu, wyobraź sobie, że niektórzy już na studiach nie muszą się stołować w KFC
              wink A jak już się mamy licytować, to do harendy chadzałam w liceum tongue_out

              Sofia jest całkiem fajna, ze dwa razy mi się zdarzyło tam zapałętać. W lochu nie
              byłam, więc się nie wypowiadam, ale słyszałam, że syf tongue_out
            • mojboze Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:10
              Zabawny jesteś. Po prostu nie wiesz, gdzie się zamożni Warszawiacy bawią wink I
              każdym słowem potwierdzasz, że jesteś jednak looserem, który jedyne co ma to
              wysokie mniemanie o sobie i swoim guście.

              Harenda to jest knajpa dla studenta, choć raczej nie z akademika.
              Sofia i Loch to obciachowe miejsca dla zdesperowanych starych pierników.

              • mike2005 Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:29
                mojboze napisała:

                > Harenda to jest knajpa dla studenta, choć raczej nie z akademika.

                Może inaczej: nie dla niepracującego studenta studiów stacjonarnych.

                > Sofia i Loch to obciachowe miejsca dla zdesperowanych starych
                > pierników.

                Wolę być zdesperowanym starym piernikiem niż zdesperowaną starą
                prukwą. Te drugie nawet nie mają dokąd pójść. smile
                • mojboze Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:45
                  Ja tam nie widzę różnicy między zdesperowanymi piernikami czy prukwami - każda
                  desperacja jest godna pożałowania.

                  Natomist widzę, że chyba faktycznie w Sofii nie byłeś, skoro wydaje ci się, że
                  kobiety tam nie chodzą (jako goście, a nie pracownice)smile))
                  • mike2005 Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 15:56
                    mojboze napisała:

                    > Ja tam nie widzę różnicy między zdesperowanymi piernikami czy
                    > prukwami - każda
                    > desperacja jest godna pożałowania.

                    A ja widzę pewną subtelną różnicę. Facet, jakkolwiek obleśny i
                    odrażający by nie był, zawsze może sobie TO kupić (oczywiście musi
                    mieć kasę). Ba, zawsze będzie miał podany na tacy świeży towar, w
                    odróżnieniu od żonkosia, którego żona będzie nie pierwszej już
                    świeżości.
                    Za to kobiecie nie pomoże żadna kasa, chociaż by jej miała jak
                    lodu...

                    > Natomist widzę, że chyba faktycznie w Sofii nie byłeś, skoro
                    wydaje ci się, że
                    > kobiety tam nie chodzą (jako goście, a nie pracownice)smile))

                    Owszem, czasem widzę, jak koleś przyprowadza pannę, i się
                    zastanawiam, po co targa drewno do lasu.
                    • mojboze Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 16:38
                      > Za to kobiecie nie pomoże żadna kasa, chociaż by jej miała jak
                      > lodu...

                      Ale wiesz, co to żigolak? wink)

                      > Owszem, czasem widzę, jak koleś przyprowadza pannę, i się
                      > zastanawiam, po co targa drewno do lasu.

                      Może po to, aby nie złapać hiva, syfa itd?
                      poza tym kobiety chadzają też w takie miejsca bez facetów...

                      A kończąc tę smutną wymianę zdań, nie samym seksem człowiek żyje...Co zrobisz
                      jak już będziesz impotentem? Wtedy to już ani kaska, ani laska nie pomoże, a
                      czasami nawet viagra. A jeśli jest choć odrobina prawdy w tym, co piszesz, to
                      ten styl życia sprzyja niestety...zmiękczeniu...
          • michal_powolny12 Re: każdy robi tak jak lubi 17.06.08, 19:53
            Jako nie warszawiak ale osoba mająca liczne służbowe i prywatne
            kontakty w stolicy potwierdzam twoje słowa. Wymienione kluy to
            margines nad marginesem i żaden poważny facet nie pochwali się
            wizytami w tych "przybytkach".
    • kasiaaaa24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 13:58
      Długo przyglądałam się tej dyskusji i muszę się wypowiedzieć,
      chociaż różnie może być moja wypowiedź odebrana.
      1. Owszem, 120 osób może być najbliższą rodziną. U mojego teścia
      było 16 rodzeństwa z 3 małżeństw jego ojca i matki. 16 x 2, do tego
      dzieci - średnio po 2 – 3, z czego prawie każdy ma już swoje
      dzieci. Ot, mamy już ze seteczkę.
      2. Bo mamy naprawdę wiele przyjaciół? Bliskich przyjaciół? Suma
      naszych najbliższych przyjaciół od serca to 12 osób, do tego osoby
      towarzyszące. A gdzie tam masa super znajomych, z pracy, z uczelni,
      nawet znajomości z dzieciństwa podtrzymywane do dziś dnia. OK. 30
      osób, to ludzie dla których prowadzimy dom otwarty, z którymi
      jeździmy na wakacje, spotykamy się na ważne dla nas okazje, z
      którymi żyjemy jak z rodziną.
      3. Bo jest nas na to stać? I nikt z nas nie będzie jojczał, że
      wydaliśmy sporo kasy, bo całość kosztów ślubu i wesela, to nasze
      dwumiesięczne dochody ? Nie każdy jest zmuszony brać kredyt na
      wesele – a tych, którzy jednak muszą, należy szanować za tą decyzję.
      4. Bo chcemy w tym dniu czuć się wyjątkowo i od dziecka marzyłam o
      wspaniałym ślubie, z chórem, orkiestrą kameralną, piękną suknią i
      druhnami? Może Ty rezygnujesz ze swoich marzeń, bo nie umiesz do
      nich dążyć?
      5. A na koniec moje spostrzeżenie na Twój post – albo jesteś
      sfrustrowaną kobieta, której nic w życiu nie wychodzi i zazdrościsz
      innym, zaradnym i szczęśliwym ludziom, albo po prostu nie było Cię
      stać na wielkie wesele, może nie dostaliście kredytu i teraz
      wypominasz innym to, czego Ty nie mogłaś mieć.
      Mam nadzieję, że nikogo z innych czytelników ten post nie uraził,
      ale mam uczulenie na takich wiecznie nie zadowolonych,
      wyładowujących się na innych ludziach. Wyluzuj kobieto, a
      przynajmniej wykaż się minimum klasy i tolerancji.
      • zamyslona4 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 14:51
        musze napisac na 2 ostatnie punkty : 1000 x hahaha smile

        1. " Może Ty rezygnujesz ze swoich marzeń, bo nie umiesz do
        nich dążyć?"

        a moze ma inne marzenia na ktorych skupia swoja energie , moze nie
        ma takich jak ty, moze nie trakturj wesela jako swojego najwiekszego
        zyciowego osiagniecia?


        2. "albo jesteś
        > sfrustrowaną kobieta, której nic w życiu nie wychodzi i
        zazdrościsz
        > innym, zaradnym i szczęśliwym ludziom, albo po prostu nie było Cię
        > stać na wielkie wesele, może nie dostaliście kredytu i teraz
        > wypominasz innym to, czego Ty nie mogłaś mieć."

        taaaaaaaaaaaaaaaaaaa................. wesele na 200 osob swiadczy o
        poziomie zaradnosci, satysfakcji zyciowej, poziomu szczescia ,
        wypacalności- zdolnosci kredytowej, itp. gratuluje dojrzalosci, a
        mezowi twojemu czytania twojej motywacji do robienia duzego slubu.
        • kasiaaaa24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 15:43
          Największym moim życiowym osiągnięciem było skończenie 2 kierunków
          studiów i założenie firmy w wieku 19 lat. A że w wieku 25 lat
          osiągnełam tyle, ile inni nie są w stanie przez całeżycie, to mogę
          sobie pozwalać na takie marzenia teraz. A w organizację wesela wcale
          nie trzeba tak dużo energii - wystarczy odrobinę zaradności i dobre
          chęci.
          Moje zdanie jest takie, że tylko zazdrośni i zawistni ludzie, mogą
          innym wypominać to, czego sami nie mają. Czy ktoś tu kimś gardzi za
          to, że organizuje skromne wesele albo obiad? Czy takim dziewczynom
          nie pomaga sie w doborze dodatków, sukni, piosenek na pierwszy
          taniec? A tu nagle wyskakuje ktoś, kto na innych forach też tylko
          potrafi osądzać i narzekać.
          Ale widać, nie Ona jedna jest nie zadowolona ze swojego życia...
        • mojboze Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 16:10
          zamyslona4 napisała:
          > taaaaaaaaaaaaaaaaaaa................. wesele na 200 osob swiadczy o
          > poziomie zaradnosci, satysfakcji zyciowej, poziomu szczescia ,
          > wypacalności- zdolnosci kredytowej, itp. gratuluje dojrzalosci, a
          > mezowi twojemu czytania twojej motywacji do robienia duzego slubu.

          Tak naprawdę organizacja takiego wesela własnymi siłami może o tym świadczyć.
          Jesli kogoś stać na takie wesele (bez pomocy rodziców) to znaczy, że jest
          zaradny, wypłacalny i najprawdopodobniej ma dużą zdolność kredytową. Oznacza to,
          że ktoś dużo zarabia, skoro go stać na takie wystawne wesele. Zarobki
          przekładają się na satysfakcje życiową i poziom szczęscia, o czym wiadomo od
          dawna...

          > a moze ma inne marzenia na ktorych skupia swoja energie , moze nie
          > ma takich jak ty, moze nie trakturj wesela jako swojego najwiekszego
          > zyciowego osiagniecia?

          I własnie o to chodzi, każdy ma swoje marzenia. Ale to nie w porządku
          twierdzić, że te, co mają duże wesela, robią to, "bo tak wypada", a te co mają
          małe "bo spełniają swoje marzenia" w domyśle "słuszniejsze".
          Przypominam, że to autorka wątku rozpoczęła dyskusję w takim a nie innym tonie,
          kaaasia24 jej tym samym tonie odpowiedziała...
          • kasiaaaa24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 16:21
            tak podchodzą do sprawy szczęśliwi ludzie smile
            • zamyslona4 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 16:50
              kasiaaaa24 napisała:

              > tak podchodzą do sprawy szczęśliwi ludzie smile

              nowa definicja szczescia: osoby myslace tak jak kasiaaa24.

              kasi aktora brala slub cywilny bo papierek byl jej potrzebny i w
              sumie sam slub nie ma dl aniej znaczenia . a - i musi sie koniecznie
              pochwalic ile to kierunkow skonczyla . i ze biznesłomen jest. czy
              tak nie postepuja ludzie zakompleksieni?
              • kasiaaaa24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 17:13
                No proszę, jeszcze informacje masz o mnie z pierwszej ręki smile Chyba
                zawiódł ten informator - bo ślubu jeszcze nie było, po drugie wcale
                nie cywilny, po trzecie nie dla papierka, ale z wielkiej miłości.
                Ale niektórzy nie wiedzą co to prawdziwa miłość smileAleż jad wylewa
                się z Twoich wypowiedzi. Dziwić się, że faceci zdradzają, a potem
                siedzą takie zakompleksione kobiety zamknięte w czterech ścianach i
                wyżywają się na dzieciach i otoczeniu. Wyluzuj Kobieto. A to, że
                pokazałam Ci, że organizacja wesela nie jest moim jedynym powołaniem
                i usilnym dążeniem, zabolała Cię chyba najbardziej. Pisz sobie co
                chcesz, ja już zdanie na Twój temat mam i nie zamierzam się wdawać w
                dalsze dialogi z Tobą, bo mam ciekawsze zajęcia i o wiele
                przyjemniejsze smile
                • zamyslona4 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 17:49
                  kasiaaaa24 napisała:

                  Ależ jad wylewa
                  > się z Twoich wypowiedzi. Dziwić się, że faceci zdradzają, a potem
                  > siedzą takie zakompleksione kobiety zamknięte w czterech ścianach
                  i
                  > wyżywają się na dzieciach i otoczeniu.

                  lo matko.............. jak maz bedzie chcial mnie zdradzic pozwole
                  sobie podac namiary do ciebie- w koncu wazne zeby zdradzal mnie ze
                  spelniona, szczesliwa kobieta. na koniec dnia niezle poprawilas mi
                  humor- dzieki!

                  >Wyluzuj Kobieto.

                  i kto to mowi???

                  A to, że
                  > pokazałam Ci, że organizacja wesela nie jest moim jedynym
                  powołaniem
                  > i usilnym dążeniem, zabolała Cię chyba najbardziej.

                  masz racje- zrujnowalo moj caly swiat. ledwo sie zbiaram i zaczynam
                  wyladowywaC NA MOICH SCIANACH, DZIECIACH, PSACH, MEZU, GLUCHEJ
                  SASIADCE, SKLEPIKARZU......

                  Pisz sobie co
                  > chcesz,

                  to se napisalam

                  > ja już zdanie na Twój temat mam

                  no coz.. juz sie pogodzilam z tym ze wszedzie mnie uwielbiaja i
                  kochaja . ale trudno- niektorzy tacy juz sie rodza
              • kasiaaaa24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 18.06.08, 17:14
                No proszę, jeszcze informacje masz o mnie z pierwszej ręki smile Chyba
                zawiódł ten informator - bo ślubu jeszcze nie było, po drugie wcale
                nie cywilny, po trzecie nie dla papierka, ale z wielkiej miłości.
                Ale niektórzy nie wiedzą co to prawdziwa miłość smileAleż jad wylewa
                się z Twoich wypowiedzi. Dziwić się, że faceci zdradzają, a potem
                siedzą takie zakompleksione kobiety i wyżywają się na dzieciach i
                otoczeniu. Wyluzuj Kobieto. A to, że pokazałam Ci, że organizacja
                wesela nie jest moim jedynym powołaniem i usilnym dążeniem, zabolała
                Cię chyba najbardziej. Pisz sobie co chcesz, ja już zdanie na Twój
                temat mam i nie zamierzam się wdawać w dalsze dialogi z Tobą, bo mam
                ciekawsze zajęcia i o wiele przyjemniejsze smile
    • marina111 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 14:19
      A co ty masz z tym czepianiem się? Co jakiś czas pojawia się jakas
      zdesperowana i zfrustrowana na tym forum co nie ma kasy na wesele i
      wmawia sobie ze wcale nie chce miec wesela. Ale poniewaz sobie to
      tylko wmawia i sama w to nie wierzy to się czepia tych co robia duze
      wesela.
      Czy ktos tu się ciebie czepia ze zapraszasz 30osób?? Czy ktos
      zakłada z tegho powodu watek? NIE! Co ciebie obchodzi dlaczego ktos
      zaprasza 120osób zamiast 30?? Jesli cię to drazni ze rozmawia się o
      tym na forum to przeciez nie musisz tego czytać.
      • maiwlys Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 14:27
        No właśnie...juz wyżej ktoś zwrócił na to uwagę. Jakoś nie widać na
        forum osób wyprawiających duże weselicha zastanawiających się nad
        tym, dlaczego ktoś inny takiego nie robi i doszukujących się
        przyczyn. Nie rzuca się teksó"Nie wyobrażam sobie aby nie zorbic
        hucznego wesela"... Zastanawiające...
        • maiwlys Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 14:28
          Ale "zabeblałam". Chodziło mi to , że nikt nie rzuca tekstów typu;
          Nie wyborażam sobie jak możesz robić skromny ślub smile
          • kavainca Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 15:20
            Lipcowa poprostu lubi "dorzucac do pieca".
            Weszłam dziś na forum "zycie rodzinne", tam tez dorzuca, albo raczej
            dowala!
            • maiwlys Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 15:22
              A to niespodzianka kavainca....zaraz muszę zerknąc tamsmile
              • mell24 Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 17:10
                I pewnie dorzuca "jak można mieć kilkoro dzieci"????smile
                • kavainca Re: No to macie, co Wy z tymi mega weselami? 17.06.08, 21:31
                  no coś w tym stylu, tyle że jeśli dorzuca dziewczynie w koszmarnej
                  depresji, która jest bliska samobójstwa,to już...eeeh...szkoda gadać.
    • cebulka.k Zabawne podjeście do tematu. 17.06.08, 21:11
      pl.youtube.com/watch?v=2s5hNxsf41M
      scena-6:40 - 6:45
      Dziewczyny, dajmy spokój temu wątkowi, tematy z komentarzami powyżej 100 są mało ciekawe, źle się je czyta.

      • mell24 Re: Zabawne podjeście do tematu. 17.06.08, 21:23
        Uwielbiam ten filmsmile Rewelacja! Polska rzeczywistośćsmile Super!!!
    • mike2005 Tajlandia... 18.06.08, 11:40
      madziaq napisała:

      > > Niektórzy stawiają na
      > > rozmaitość, kumasz?
      >
      > big_grin
      >
      > Polecam w takim razie Filipiny albo Tajlandię - rozmaitość wielka,
      > kasy tak dużo
      > raczej nie trzeba, bo tam wszystko tanie, biały człowiek ma
      > wielkie wzięcie (to
      > by była nowość, co? tongue_out) A jaką rozmaitość chorób wenerycznych
      > można załapać tongue_out

      Choróbskiem łatwiej zarazić się od nieprofesjonalistki, bo wbrew
      pozorom to właśnie one mniej dbają o higienę i zabezpieczenia; to
      nie one muszą regularnie legitymować się zaświadczeniami lekarskimi
      o braku pewnych chorób.

      Co do Tajlandii, to w samym Bangkoku są trzy główne dzielnice
      czerwonych latarni: Patpong, Nana i Soi Cowboy (nie licząc masy
      mniej jawnych przybytków dla Tajów - kierowca taksówki/tuk-tuka
      będzie wiedział, co i gdzie). W jednym takim miejscu jest zazwyczaj
      kilkanaście klubów go-go ze skąpo odzianymi dziewczętami
      prezentującymi swoje wdzięki, więc można w nich przebierać jak w
      ulęgałkach. Co najważniejsze, dziewczynę można zabrać z klubu -
      wystarczy uiścić tzw. grzywnę barową (zazwyczaj ok. 500 bahtów).
      Udogodnieniem są hoteliki wynajmujące pokoje na godziny (koszt
      kilkuset bahtów), znajdujące się w tychże dzielnicach - nie trzeba
      nigdzie jeździć; hotel zazwyczaj znajduje się gdzieś z tyłu baru
      albo na górze. Warto wiedzieć, że w "normalnych" hotelach często są
      napisy z prośbą, żeby nie sprowadzać prostytutek.
      Z dziewczyną człowiek dogaduje się indywidualnie - cena waha się
      najczęściej między 1000 a 2000 bahtów; raczej nie przekracza 3000.
      Jak komuś przejedzą się bary go-go, to może skusić się na tzw.
      massage parlor (na Patpongu nagabywacze wciskają foliowane ulotki z
      reklamą takowych, są bardziej nachalni od kupców ze straganów
      znajdujących się na środku pomiędzy dwoma rzędami barów). Najtańszą
      opcją są ulicznice (rzadko kiedy droższe niż 500 bahtów) polujące na
      podchmielonych farangów np. na znanej z tanich noclegów ulicy
      Khaosan (najtaniej, ale też największe ryzyko - osobiście nie
      polecam).
      Na wyspach też na brak rozrywek samotny turysta nie będzie narzekał.
      Trzeba tylko uważać, żeby nie nadziać się na ladyboya. smile

      Do Manili trzeba się będzie kiedyś wybrać.
      • mike2005 PS 18.06.08, 12:00
        Wiecie, co mnie najbardziej urzeka w tajskich dziewczynach z branży?
        Że się całują, i to namiętnie (w ogóle odnosi się wrażenie, że
        wkładają w swoją pracę całe serce). W Polsce człowiek częściej
        spotyka się z odmową, choć wyjątki się zdarzają.
        • dunkelzahn Re: PS 18.06.08, 13:39
          To, ze akurat Ty sie z odmowa spotykasz mnie nie dziwi. I serio juz nie wiem,
          czym sie tu chwalisz, tym, ze placisz za cos, co inni za darmo dostaja ?
          • mike2005 Re: PS 18.06.08, 13:54
            dunkelzahn napisała:

            > I serio juz nie wiem,
            > czym sie tu chwalisz, tym, ze placisz za cos, co inni za darmo
            > dostaja ?

            Pisałem już, że współczuję tym, którzy łudzą się, że mają to za
            darmo.
            • dunkelzahn Re: PS 18.06.08, 14:27
              Ja wspolczuje tym, ktorym wydaje sie, ze wszystko mozna za kase dostac.
              • mojboze Re: PS 18.06.08, 16:28
                Racja!
              • mike2005 Re: PS 19.06.08, 11:55
                dunkelzahn napisała:
                > I serio juz nie wiem,
                > czym sie tu chwalisz, tym, ze placisz za cos, co inni za
                > darmo dostaja ?
                mike2005 napisał:
                > Pisałem już, że współczuję tym, którzy łudzą się, że mają to za
                > darmo.
                dunkelzahn napisała:
                > Ja wspolczuje tym, ktorym wydaje sie, ze wszystko mozna za kase
                > dostac.

                Nie dość, że mniej lub bardziej świadomie bulą za to pośrednio
                niezły hajs, to i tak nie dostaną nawet namiastki tego, co ja
                dostanę od Tajki z Patpongu w Bangkoku czy Ukrainki z Orientu na
                Obozowej w Warszawie (mniej więcej naprzeciwko bazarku na Kole, na
                wysokości przystanku tramwajowego - gorąco polecam), żałośni
                żonkosie przeświadczeni o swojej wyższości. Powiedzmy sobie
                szczerze: 90% żon niezależnie od stażu małżeństwa nie będzie ochoczo
                obciągać z połykiem ani wypluwać i rozmazywać sobie po twarzy,
                uśmiechając się przy tym perwersyjnie. Statystyczna żona nie będzie
                również na zawołanie wylizywać tyłka (odbytu, a nie pośladków)
                mężowi. To tylko dwa pierwsze z brzegu przykłady praktyk, na jakie
                zdecydowana większość polskich żon nie pójdzie, a które mogłyby
                wnieść świeży powiew do życia erotycznego.
                • margot022 najpierw wyprawiaja wesele na 150 osob a pozniej p 19.06.08, 12:09
                  łaczą w watkach, że 50 osob odmowiło- to jest własnie smieszne na
                  tym forum
                  ze dziewczyny sie zadłuzaja, że wyprawiaja wielkie wesela a pozniej
                  piszą wątki biadoloące jak to ich rtodzina olała i nie chca byc z
                  niemi w "tym pieknym dniu" zazwyczaj są to krewni zapraszani
                  z "musu" bo tak wypada a nie Ci których naprawde chcielibyśmy miec
                  na slubie.
                  Popieram Lipcowa w kazdym zdaniu z początku wątku.
                  • mike2005 Re: najpierw wyprawiaja wesele na 150 osob a pozn 19.06.08, 15:26
                    margot022 napisała:

                    > łaczą w watkach, że 50 osob odmowiło- to jest własnie smieszne na
                    > tym forum
                    > ze dziewczyny sie zadłuzaja, że wyprawiaja wielkie wesela a
                    > pozniej
                    > piszą wątki biadoloące jak to ich rtodzina olała i nie chca byc z
                    > niemi w "tym pieknym dniu" zazwyczaj są to krewni zapraszani
                    > z "musu" bo tak wypada a nie Ci których naprawde chcielibyśmy miec
                    > na slubie.

                    Mnie też śmieszy cały ten cyrk. A prawda jest taka, że obie strony
                    są siebie warte: ci, którzy zapraszają niechcianych gości "bo
                    wypada", i ci zapraszani na siłę, którzy mają w dupie młodych i
                    zasłaniają się błahymi wymówkami (a potem krzesła świecą pustkami).
                    A zadłużanie się, żeby wyprawić wesele na pokaz, jest oznaką
                    niedojrzałości - finansowej i nie tylko, o czym już wielokrotnie
                    pisałem.
                  • mojboze Re: najpierw wyprawiaja wesele na 150 osob a pozn 19.06.08, 15:38
                    No i co z tego, ze biadolą.
                    Biadolą też, że suknia za mała, że za grube, że za chude, że teściowie podli, że
                    butów w Warszawie nie ma, że fotograf olał itp.
                    Nasze prawo pobiadolić, nie chcesz to nie czytaj.

                    margot022 napisała:

                    > łaczą w watkach, że 50 osob odmowiło- to jest własnie smieszne na
                    > tym forum

                    A mnie śmieszą laski, które z nudów i bez żadnego powodu wchodzą na takie fora,
                    żeby tylko się wyżyć, wyśmiać, i mieć radochę, że się kogoś zirytuje bez
                    konsekwencji, bo nicka zawsze można zmienić...
                    Najlepiej powiedzieć: nie marudź albo w ogóle nie bierz ślubu.

                    Tylko to chyba nie jest forum dla ludzi, którzy tylko w taki sposób potrafią się
                    w wątku wypowiedzieć...
                • dunkelzahn Re: PS 19.06.08, 15:47
                  Powiedzmy sobie
                  > szczerze: 90% żon niezależnie od stażu małżeństwa nie będzie ochoczo
                  > obciągać z połykiem ani wypluwać i rozmazywać sobie po twarzy,
                  > uśmiechając się przy tym perwersyjnie.


                  Myslisz, ze te Twoje Tajlandki obciagaja, polykaja i rozmazuja sobie ochoczo i z
                  przyjemnoscia? Zaloze sie, ze 90% skreca sie w srodku z obrzydzenia na sama mysl
                  o pracy, ktora wykonuja. Jakby to bylo dla nich takie przyjemne mike, robilyby
                  ci to za friko.
    • dunkelzahn Re: PS 19.06.08, 16:31
      i kto tu sie najbardziej łudzi...
    • dunkelzahn Re: PS 20.06.08, 12:27
      Powalajacy argument gosciu.
      • mike2005 Re: PS 20.06.08, 12:52
        dunkelzahn napisała:

        > Powalajacy argument gosciu.

        Nie musisz pisać tego samego dwa razy, raz wystarczy.
        To co, bierzemy się za wybielanie ząbków?
        Kiedyś wśród młodzieży krążyło takie powiedzenie: "Chcesz mieć zęby
        jak kryształy, wypij jogurt z mojej pały"
        W wolnym przekładzie: "Trink mal meinen Saft und deine Zähne sind
        nicht mehr ekelhaft"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka