Dodaj do ulubionych

dylematy - kościelny czy cywilny

04.08.08, 21:32
Witam,
Dylemat wielki i nieco krępujący z racji na kulturowe "obciążenia".

Sprawa wygląda tak: ja jestem ateistką, narzeczony też do
religijnych nie należy. Ale oboje zostaliśmy, jak to często w Polsce
bywa, wychowani w katolickich rodzinach. Czy pobrać się w kościele,
czy wystarczy ślub cywilny? Mamy 3 aspekty:

1. Krewni są w większości katolikami (bardziej lub mniej
praktykującymi) i byliby rozczarowani naszą decyzją o rezygnacji ze
ślubu kościelnego ALE nikt na nas bezpośrednio nie naciska (na
razie...)
2. Za ślubem w kościele przemawia tradycja, ślub kościelny jest też
bardziej "dostojny" niż cywilny ALE czy w naszym wydaniu nie będzie
pełną hipokryzji szopką?
3. Ślub cywilny jest prostszy i tańszy ALE czy nie będziemy później
żałować, że mając taką okazję nie zaszaleliśmy (choćby na
kredyt smile )?
4. Jak to jest potem z dziećmi, czy bez ślubu kościelnego można je
ochrzcić?

Będę wdzięczna za KAŻDĄ konstruktywną opinię na ten temat, bo mam
mętlik w głowie i zupełnie nie wiem jak sobie to poukładać (a
jeszcze tyle trudnych decyzji przed nami...).
Dzięki!
Obserwuj wątek
    • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 21:39
      maramis, jestes ateistką, narzeczony srednio religijny... Sprawa jest prosta smile
      Ślub kościelny biora wierzący, inaczej jest to oszustwo i hipokryzja. Rób tak,
      abys była w zgodzie z sobą, rodzina wierzaca czy nie a drugorzedne znaczenie
    • kamisiunia Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 21:49
      Eee... Nie chce nikogo obrażać, ale jakbym była ateistką i by podszedł do mnie
      ksiądz i kazał całować jakies krzyżyki, figurki, klękac przed czymś, co nie ma
      dla mnie żadnego znaczenia i wartości, wykonywac dziwne gesty i jeszcze mówić
      "tak mi dopomóż Bóg" to bym chyba co chwile śmiechem parskała nad
      bezsensownościa całej ceremonii. Daj sobie spokój, bo tylko wstydu sobie
      narobisz tą hipokryzją...
    • k.l2 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 22:35
      Tak jak pozostałe forumki powiem- bądź uczciwa względem siebie..
      A z chrztem będziecie mieć "kłopoty". I słusznie. Bo chyba ateistka i niezbyt
      religijny ojciec nie nauczą dziecka wiary, co powinni przyrzec na chrzcie.
      Natomiast Wasze dziecko jak dorośnie i będzie chciało przyjąć chrzest ,
      problemów żadnych mieć nie będzie.
      • majka717171 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 19.09.08, 09:04
        A ja mam podobny problem. Ale zanim o nim napiszę- odpowiem na Twoje
        wątpliwości względem chrztu dziecka. Z moim pierwszym mężem nie
        miałam ślubu kościelnego (chyba jakoś czułam podświadomie,że nie
        będę z nim całe życie) ale nasze dziecko zostało ochrzczone. Co
        nasłuchliśmy się od księdza, to nasze... wink,ale ochrzcił,bo nie ma
        takiego prawa,żeby odmówić. A jak ten odmówi,to idzie się do innego.
        Zawsze znajdzie się jakiś normalny ksiądz,który zrozumie.
        A co do ślubu kościelnego to...
        Wiem sporo na ten temat,bo ja jestem osobą wierzącą a mój partner
        agnostykim. Planujemy ślub,ale on nie chce słyszeć o ślubie
        kościelnym a ja nie wyobrażam sobie całej tej szopki w U.S.C.- dla
        mnie to jakaś zwykła formalność bez "aury".
        Wiem(bo mój kuzyn jest księdzem),że istnieją śluby kościelne z
        ateistami. Jest tam mała różnica- ateista nie wypowiada np słów "w
        imię Ojca"itp .
        Szacunek za dojrzałość i w ogóle za odwagę- skoro chcesz (myślisz o
        tym w każdym razie) zrobić coś takiego dla swojego partnera to
        znaczy,że kochasz...
        Trzymam kciuki. Powodzenia.
        • kaja86 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 19.09.08, 09:38
          No wiesz, autorka wątku nie pisała nic o ewentualnych pragnieniach swojego
          narzeczonego. Jak na razie jj wątpliwości wynikają z tego, że rodzina może się
          czepiać i że ślub kościelny jest bardziej dostojny. A ten średnio religijny
          narzeczony to jak przypuszczam tzw wierzący-niepraktykująy. Gdybym była z
          facetem, który naprawdę jest człowiekiem religijnym to chyba bym się na coś
          takiego zdecydowała, bo w sumie chyba dla wierzącego ważniejsze jest, żeby brać
          ślub przed Bogiem, niż dla niewierzącego, żeby go nie brać. Bo dla niewierzącego
          liczą się chyba tylko skutki cywilno-prawne tego kroku, a miejsce jest już mniej
          ważne. Tym bardziej, że ten ślub jednostronny nie wymaga, by człowiek
          niewierzący deklarował jakąkolwiek wiarę, jedynie to pozwolenie na wychowywanie
          dzieci w wierze może być niepokojące i w sumie trudne do zrealizowania w
          prawdziwym życiu. Bo dziecku może być trudno zrozumieć, że jeden z rodziców
          uważa, że Boga nie ma, a drugi, że jest. Ale niestety czasem zakochujemy się w
          kimś nie zważając na światopogląd.
        • sierpniowa_julka Re: dylematy - kościelny czy cywilny 19.09.08, 09:52
          gratuluję dojrzałości i TOLERANCJI!!! Ręce mi opadły. sad
          Zmieszałaś z błotem śluby cywilne i jeszcze zaserwowałaś nam potwornie stereotypowe myślenie: "ślub cywilny to na próbę się bierze. Ślub cywilny bierze się z człowiekiem, którego nie jest się pewną" :
          > chyba jakoś czułam podświadomie,że nie będę z nim całe życie
          Do tego wynika z twojego tekstu, że uważasz się za osobę dojrzałą... Jednak słowa:
          > ja nie wyobrażam sobie całej tej szopki w U.S.C.- dla mnie to jakaś zwykła formalność bez "aury"
          niespecjalnie na to wskazują. To kościelny jest jedynie aurą??? Gratulacje!!! No i jak zapatrujesz się na niechęć twojego partnera do ślubu kościelnego - zmusisz go?????????????????????? Wykrzyczysz mu w twarz, że cię prawdziwie nie kocha, bo nie chce się dla ciebie poświecić w kwestii ślubu? Co z tego, że są śluby jednostronne? Nie wszyscy agnostycy/ateiści/inni chcą je brać. Ja nie zechciałam. W imię zasad i szacunku dla religii - nie jestem chrześcijanką, to nie robię szopki ze swojego ślubu w kościele katolickim. Pieśni kościelne, czytania nic dla mnie nie znaczą, więc w jakim celu mają się pojawić podczas mojego ślubu? Dobrze, że mąż mój wie, że kocham go niezależnie od oprawy ślubu i że nie "czuję podświadomie, iż nie będę z nim całe życie"
          Jeżeli marzysz o ślubie kościelnym ze swoim partnerem, to zmień nastawienie i postaraj się spojrzeć na świat z innej strony. Gdy uda ci się wykazać szacunkiem dla poglądów odmiennych od twoich, być może uda ci się też przeprowadzić rozsądny dialog z partnerem i przedstawić mu swoje marzenie nie w tak rażący sposób jak tutaj na forum.
          • sierpniowa_julka PS 19.09.08, 09:59
            Zapomniałam dodać, że mój mąż z grupy wierzący-mocno niepraktykujący. Gdyby był
            naprawdę głęboko religijną osobą, a przy tym szanował mnie i mój brak wiary
            katolickiej, to rozważyłabym opcję ślubu jednostronnego w kościele. Dla niego.
            Dla nikogo innego - nie dla rodziny, przyjaciół, sąsiadów... Ale musiałabym czuć
            jego wiarę. Widzieć ją na codzień.
    • kavainca Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 22:55
      Nie jestem ateistką, bo wierzę, ale chyba nie całkiem po katolidzku.
      Mimo tego w mojej śiwadomosci ślub koscielny jest istotny. Jest w
      jakiś sposób warzniejszy. To element kultury w krórej sie
      wychowałam. Może dla niektórych to hipokryzja, dla mnie to potrzeba
      serca.
      Nikt tutaj Ci nie udzieli dobrej rady. Musicie sami podjąć decyzję.
      A z tym chrztem dzieci bywa różnie, znam wiele przypadków w ktorych
      ksiadz nie robił problemu.
    • justynaaaa2 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 23:43
      maramis napisała:

      > Witam,
      > Dylemat wielki i nieco krępujący z racji na kulturowe "obciążenia".
      >
      > Sprawa wygląda tak: ja jestem ateistką, narzeczony też do
      > religijnych nie należy. Ale oboje zostaliśmy, jak to często w Polsce
      > bywa, wychowani w katolickich rodzinach. Czy pobrać się w kościele,
      > czy wystarczy ślub cywilny? Mamy 3 aspekty:

      A do czego on ma Wam wystarczyć? do tego żeby nazwać się mężem i żoną? Nie
      kumam... ślub cywilny to też ŚLUB!!!!!

      > 1. Krewni są w większości katolikami (bardziej lub mniej
      > praktykującymi) i byliby rozczarowani naszą decyzją o rezygnacji ze
      > ślubu kościelnego ALE nikt na nas bezpośrednio nie naciska (na
      > razie...)

      A hmmm przepraszam, że zapytam ślub bierzecie ze sobą czy z krewnymi?
      Bo jeśli ze sobą to weźcie tak, jaki Wam bardziej pasuje, taki jaki jest dla
      zgodny z WASZYM sumieniem a nie z tym co WASI goście sobie pomyślą/powiedzą.

      > 2. Za ślubem w kościele przemawia tradycja, ślub kościelny jest też
      > bardziej "dostojny" niż cywilny ALE czy w naszym wydaniu nie będzie
      > pełną hipokryzji szopką?

      BĘDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      > 3. Ślub cywilny jest prostszy i tańszy ALE czy nie będziemy później
      > żałować, że mając taką okazję nie zaszaleliśmy (choćby na
      > kredyt smile )?

      Błagam zastanów się zanim napiszesz.

      > 4. Jak to jest potem z dziećmi, czy bez ślubu kościelnego można je
      > ochrzcić?

      Można, tylko po co?

      > Będę wdzięczna za KAŻDĄ konstruktywną opinię na ten temat, bo mam
      > mętlik w głowie i zupełnie nie wiem jak sobie to poukładać (a
      > jeszcze tyle trudnych decyzji przed nami...).
      > Dzięki!

      Jeśli w sytuacji, którą opisałaś, Ty masz dylemat jaki wziąć ślub to sorry, ale
      moim zdaniem do małżeństwa to Ci jeszcze daleko.

      Nie chcę być złośliwa czy niemiła, mogłam sobie odpuścić odpowiedź na ten wątek,
      bo tego typu wątków było tu mnóstwo i milczałam, ale są momenty kiedy nie mogę
      się powstrzymać i akurat to był taki moment smile



    • ela0607 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 04.08.08, 23:50
      Jesteś ateistką???? a potem chcesz chrzcić dzieci????? Troszkę
      dziwne, bo skoro nie wierzysz to po co chrzcić dzieci, nie lepiej
      zaczekać aż same wybiorą sobie wiarę???
    • marina111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 00:11
      Ja nie jestem muzułmanką i syna obrzezac nie będe a jak ty jestes
      ateistka to po co chcesz chrzcic dzieci??? Ja bym na twoim miejscu
      brała cywilny
      • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:50
        marina111 napisała:

        > Ja nie jestem muzułmanką i syna obrzezac nie będe a jak ty jestes
        > ateistka to po co chcesz chrzcic dzieci??? Ja bym na twoim miejscu
        > brała cywilny

        obrzezanie synów to judaizm smile
        • xvqqvx Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 12:32
          > obrzezanie synów to judaizm smile
          Islam też tego wymaga. smile
          • aiczka Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 13:10
            A z jakiejś dyskusji na jednym z forów dowiedzialam się, że w Stanach
            (przynajmniej przez jakiś czas) obrzezywano wszystkich domyślnie, dla higieny. ^_^
          • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 18:40
            xvqqvx napisał:

            > > obrzezanie synów to judaizm smile
            > Islam też tego wymaga. smile

            byłam przekonana, ze tylko judaizm, ale poszperałam w Googlach i faktycznie smile
            Forum bawi i uczy smile
    • deela Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 00:37
      bylam dokladnie w tej samej sytuacji,
      postanowilismy wziac cywilny bo nie dalismy sie zmanipulowac stadku katolickiemu
      z ich "wypada" i "powinno sie" a ja nie zwyklam sobie robic jaj z cudzej wiary
      (dla mnie przysieganie przed posrednikiem "Boga" byloby tym wlasnie)
      slub wyilny bol z pompa, ja mialam suknie slubna, maz slubny gajer, jechalismy
      odpowiednim autem a po slubie odbylo sie wesele
    • michal_powolny12 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 00:39
      Ślub cywilny MOŻE być z pompą i wielkim orszakiem. A czemu nie? W
      końcu w Polsce zdarzają się Urzędy Stanu Cywilnego przewyższające
      swoim urokiem świątynie (no może Katedry Wawelskiej nic nie
      przebije). Rób tak abyś była szcześliwa.
    • kamelia04.08.2007 kołtuneria kołtunki 05.08.08, 06:58
      maramis napisała:


      > Sprawa wygląda tak: ja jestem ateistką, narzeczony też do
      > religijnych nie należy. Ale oboje zostaliśmy, jak to często w
      Polsce
      > bywa, wychowani w katolickich rodzinach. Czy pobrać się w
      kościele,
      > czy wystarczy ślub cywilny?

      mysle, że powinnas jak najszybciej rozpoczac ostentacyjnie
      coniedzielne pielgrzymki do koscioła, nastepnie udac sie do
      czestochowy na pieszo, potem zapisać na nauki przedmałzenskie,
      zrobic z pompą ślub w archikatedrze św. jana w w-wie, albo nawet
      pojechac do watykanu po slub do papieża i wtedy rodzinie szczęka
      opadnie, pochwalą twoich rodziców za religine wychowanie.

      I wtedy bedzie to prawdziwy slub, a nie ten wypierdek cywilny, po
      którym wprawdzie jest sie małzenstwem, ale rodziny sie tym nie
      zachwyci.


      Nie obrażaj kulturalnych i poważnych ateistów, co innego jest byc
      ateistą, a co innego ćwierć-katolikiem w zakresie ślubno-komunijno-
      pogrzebowym.

      Niewierzacy człowiek w ogóle nie ma takich dylematów, bo sprawa jest
      jasna.
      • gold-fish co Bóg złączył... 05.08.08, 09:19
        Jeżeli faktycznie nie wierzysz w Boga (tak obsolutnie) i nie
        rozumiesz jak można z Niego wierzyć to po co Ci Jego
        błogosławieństwo. Dla ateistów BOGA NIE MA! Skoro Go nie ma, to jak
        może Was połączyć?! To już lepiej jak zrobi to urzędnik- osoba
        fizyczna- wręcz namacalna wink Wtedy będziesz miała pewność że
        jesteście małzeństwem a nie nadal ,,wolni". To było tak troche
        sarkastycznie, a teraz co myślę... Nie jest ważne jaki ślub
        weźmiecie- ważne jest co będzie później. Rodzina i tak będzie się
        bawić i pić wasze zdrowie i złoży Wam życzenia...i usłyszysz że
        ślicznie w tym dniu razem wyglądać itc. Właśnie dla ateistów
        wymyślono śluby cywilne- jako alternatywę.
        • kumkus Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 09:33
          gold-fish : nie dla ateistów "wymyślono" slub cywilny. Ślub cywilny
          był od dawna jako "prawna" forma zawarcia związku małżeńskiego, a
          Kościelny był Sakramentem. Obecnie wprowadzony Ślub Konkordatowy
          daje jedynie możliwość ułatwienia sobie w tym dniu życia i
          załatwienia wszystkiego z pomoca księdza.
          A do autorki watku : skoro masz dylematy, to może nie jesteś do
          końca ateistką? To że nie wierzysz w instytucję Kościoła i nie
          chodzisz w niedzielę na mszę, nie oznacza, że nie wierzysz. Zastanów
          się dlaczego się w ogóle zastanawiasz na Kościelnym. Jesli tylko z
          powodu rodziny i chrztu dziecka , oraz wielkiej pompy - odpusć
          sobie. Ślub Koscielny to przede wszystkim Sakrament, przeżycie
          duchowe, a nie kwestia białej kiecki, orszaku weselnego i przepychu
          i ekstrawagancji. A do cywilnego nikt Ci nie zabroni isć w długiej
          slubnej sukni.
          • gold-fish Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 09:44
            Cywilny zgodnie z prawem, kościelny zgodnie z wiarą smile Więc ateiści
            brali cywilny, a wierzący dodatkowo szli do kościoła.
          • marina111 Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 09:48
            Przed wojna brało się tylko śluby kościelne i były one wszedzie
            uznawane. To chyba zaraz po wojnie wprowadzono cywilne własnie dla
            ateistów a przy okazji kazano wszystkim którzy mieli kościelne
            zalegalizowac te sluby tak ze moi dziadkowie brali slub cywilny
            chyba w wieku ok 40 lat. I od tamtego czasu był on obowiazkowy.
            • angazetka Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 15:42
              > To chyba zaraz po wojnie wprowadzono cywilne

              Po wojnie, tylko nie tej, co myślisz ;P Śluby cywilne wprowadził
              Napoleon.
              • marina111 Re: co Bóg złączył... 06.08.08, 14:06
                No to moze do wsi moich dziadków ta informacja długo nie docierała
                skoro wszystkie okoliczne wsie zazeły regulowac prawnie sluby po tej
                ostatniej wojnie wink
        • kamelia04.08.2007 Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 10:00
          gold-fish napisał(a):

          > Właśnie dla ateistów
          > wymyślono śluby cywilne- jako alternatywę.


          mylisz sie, śluby (cywilne) są po to, zeby był jakis porządek
          prawny, a nie wolna amerykanka, raz w cerkwi, za tydzien w zborze
          itd.

          Skutki prawne wywołuje ślub cywilny (lub wersja konkordatowa), slub
          koscielny jest dodatkiem dla zainteresowanych. Zreszta ksiadz nie
          udzieli slubu koscielnego jesli nie ma zawartego wczesniej slubu
          cywilnego lub jesli owy slub koscielny nie wywoła skutków w prawie
          państwowym.

          Ślub cywilny nie jest żadna alternatywą, bo albo jest slub w takiej
          formie jak przewiduje ustawodawca albo jest się nadal bez slubu.

          Mozna sie obrazac na to, ale żyjemny w państwie prawa (mniej
          wiecej), a nie w republice bananowej.
          • gold-fish Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 10:07
            ... chodziło mi o to, że nie każdy musi brać ślub kościelny ( w
            sensie konkordatowym, bo nie spotkałam się juz od dawna żeby para
            młoda najpierw jechała do cywilnego a potem do kościoła, zamiast
            jedno i drugie razem). A SAM cywilny biorą właśnie Ci którym Bóg i
            jego błogosławieństwo nie jest potrzebne. Równie dobrze- Polska jako
            kraj katolicki (odbył się przecież Chrzest Polski) mogłaby przyjąć
            że jedyną formą ślubów są... śluby kościelne, które mają pełną moc
            prawną. A tak nie jest.
            • kamelia04.08.2007 Re: co Bóg złączył... 05.08.08, 10:43
              wiesz, Francja jest jeszcze starszą córką kościoła, Hiszpania równie
              ma gorliwa katolicka przeszlosc, podobnie jak inne państwa
              europejskie, a jakos nikt tam nie wpada na pomysł, zeby tak wazna
              strefe zycia obywateli, jak małżenstwo i rodzina pozbawic ochronny
              prawnej czy oddac kontrole jakiejs mniejszej czy wiekszej grupie
              wyznaniowej.

              Abstrahując od tego uznanie ważności tylko i wyłacznie slubów w
              określonym obrzadku byłoby złamaniem (wielokrotnie juz i tak łamanej
              w PL) zasady rozdziału panstwa od kościoła oraz przede wszystkim
              dyskryminacją obywateli pozostajacych w innym obrzadku lub w żadnym.
              To ostatnie juz sie nigdzie nie obroni.

              No, zawsze mozna wprowadzić powszechny obowiazek wyznawania jednej i
              tej samej religii, ale tak nie ma nawet w iranie.

              Co do rozwazan na temat slubu cywilnego a zaraz po nim kościelnego,
              to całe lata przed konkordatem tak było i nikt suie nie dziwił, bo
              co cesarskie cesarzowi. Jest tak np. w Niemczech, we Francji. Po
              zawarciu slubu (cywilnego) obywatel, w ramach wolnosci religijnej
              moze sie udac po slub wyznaniowy - jesli chce, albo moze od razu
              świętowac zawarty właśnie slub.
            • evrin Polska nie jest krajem katolickim 06.08.08, 01:09
              Polska nie jest krajem wyznaniowym chyba ze za rzadow naszego prezydenta wspanialego cos sie zminilo?
          • vivi-anne Re: co Bóg złączył... 11.08.08, 09:41
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > gold-fish napisał(a):
            >
            > > Właśnie dla ateistów
            > > wymyślono śluby cywilne- jako alternatywę.
            >
            >
            > mylisz sie, śluby (cywilne) są po to, zeby był jakis porządek
            > prawny, a nie wolna amerykanka, raz w cerkwi, za tydzien w zborze
            > itd.
            >
            > Skutki prawne wywołuje ślub cywilny (lub wersja konkordatowa),
            slub
            > koscielny jest dodatkiem dla zainteresowanych. Zreszta ksiadz nie
            > udzieli slubu koscielnego jesli nie ma zawartego wczesniej slubu
            > cywilnego lub jesli owy slub koscielny nie wywoła skutków w prawie
            > państwowym.
            >
            > Ślub cywilny nie jest żadna alternatywą, bo albo jest slub w
            takiej
            > formie jak przewiduje ustawodawca albo jest się nadal bez slubu.
            >
            > Mozna sie obrazac na to, ale żyjemny w państwie prawa (mniej
            > wiecej), a nie w republice bananowej.


            Ty to chyba w polityce robisz. Udajesz, że na wszystkim się znasz,
            ale tylko UDAJESZ.
            • kamelia04.08.2007 0% meritum w odpowiedzi, za to 11.08.08, 11:05
              100% zazdrosci/jadu wymieszanego z pustka umysłową. To typowa cecha
              miernych osobników.

              Nadal nie możesz zapomnieć jak próbujac mnie zdyskredytowac,
              pokazałas jaka jestes ignorantką. Miej pretensję tylko do siebie.

              Tak żeby było wiadomo o co chodzi:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=83104439&v=2&s=0
            • michal_powolny12 Re: co Bóg złączył... 12.08.08, 14:14
              PO co te kpiny? Dziewczyna prawdę pisze. Jedynym ważnym ślubem w
              Polsce jest ślub cywilny. Można go zawrzeć przed kierownikiem USC.
              Dla osób wyznania rzymko-katolickiego w 1998 wprowadzono możliwość
              aby ślub wyznaniowy niósł za sobą skutki cywilne (tak zwany ślub
              konkordatowy). Nie zmienia to sprawy że będzie to także po wpisaniu
              do księgi stanu cywilnego ślub cywilny. Jest to jawna dyskryminacja
              obywateli RP nie należących do dominującego kościoła.Oni bowiem są
              pozbawieni przywileju nadawania przez państwo znaczenia ślubom
              religijnym. Związki małżeńskie zawierane przed duchownymi większości
              kościołów i związków mniejszościowych NIE mogą zostać uznane przez
              państwo. Zgadzam się z Kamelią04.08.2007 że ślub cywilny i religijny
              to żadna alaternatywa. I tak i siak ślub cywilny musimy zawrzeć
              jeżeli chcemy być małżeństwem wobec prawa i państwa. Nie chcemy-
              proszę bardzo-ślubujemy przed duchownym. I sprawa jest czysta.
              Dla kościoła jesteśmy małżeństwem dla państwa konkubinatem.
              • kamelia04.08.2007 nie jest tak źle (sprostowanie) 13.08.08, 11:24
                michal_powolny12 napisał:

                > Dla osób wyznania rzymko-katolickiego w 1998 wprowadzono możliwość
                > aby ślub wyznaniowy niósł za sobą skutki cywilne (tak zwany ślub
                > konkordatowy). Nie zmienia to sprawy że będzie to także po
                wpisaniu
                > do księgi stanu cywilnego ślub cywilny.

                musza byc spełnione łacznie oba warunki by slub konkordatowy
                wywodził skutki prawne: oświadczenie woli jednoczesnego zawarcia
                małżeństwa podlegającego prawu polskiemu i nastepnie sporządzenie
                przez kierownika USC aktu małżeństwa. Gdy zostaną spełnione powyższe
                przesłanki, małżeństwo uważa się za zawarte w chwili złożenia
                oświadczenia woli w obecności duchownego.

                > Jest to jawna dyskryminacja
                > obywateli RP nie należących do dominującego kościoła.Oni bowiem są
                > pozbawieni przywileju nadawania przez państwo znaczenia ślubom
                > religijnym. Związki małżeńskie zawierane przed duchownymi
                większości
                > kościołów i związków mniejszościowych NIE mogą zostać uznane przez
                > państwo.

                no i tutaj nie jest tak źle, bo dotyczy to tez innych kosciołów i
                zwiazków wyznaniowych, oczywiscie nie wszystkich, sa one wyliczone,
                ale na pewno sa to m.in. koscioły prawosławne, protestanckie, gmina
                żydowska, muzułmanie (ci bez wielozenstwa oczywiście)

                > I tak i siak ślub cywilny musimy zawrzeć
                > jeżeli chcemy być małżeństwem wobec prawa i państwa. Nie chcemy-
                > proszę bardzo-ślubujemy przed duchownym. I sprawa jest czysta.
                > Dla kościoła jesteśmy małżeństwem dla państwa konkubinatem.

                to tak nie do konca jest, wprawdzie w poprzednim ustroju ksieża
                mogli byc ukarani grzywna jeśli udzielili slubu parze, która
                uprzednio nie zawarla slubu (cywilnego).
                Teraz w praktyce jest tak, ze ksieza udzielaja ślubu albo osobom,
                które wcześniej już zawarły ze sobą ślub cywilny, albo udzielaja
                slubów, które maja wywrzec skutki prawne - tzw. konkordatowych.
                Oczywiście teoretycznie może sie trafic jakis niemądry ksiądz, ale
                praktycznie takie przypadki sa niezwykle sporadyczne, bo kosciół tez
                musi dbac o swój autorytet.
              • madziaq Re: co Bóg złączył... 13.08.08, 16:02
                Z tego co wiem, od czasu wprowadzenia ślubów konkordatowych ciężko jest
                wynegocjować w KK ślub "tylko" kościelny, czyli bez skutków w prawie cywilnym.
                Oczywiście mogą wziąć taki ślub pary, które cywilny brały wcześniej, a potem z
                jakichś powodów zdecydowały się na kościelny. Ale w innych przypadkach jest to
                trudne i trzeba się mocno nachodzić.

                Poza tym, włacznie z kościołem katolickim naliczyłam 11 wspólnot wyznaniowych, w
                których można w Polsce zawierać śluby ze skutkiem cywilnym, wśród nich chyba
                większośc głównych odłamów chrześcijaństwa, więc nie jest aż tak źle jak
                piszesz. Oczywiście, jeśli ktoś należy np. do bardzo małej wspólnoty religijnej,
                musi liczyć się z tym, że nie może zawrzeć ślubu religijnego ze skutkiem
                prawnym, bo to by nieuchronnie doprowadziło do sytuacji, gdzie każdy może sobie
                założyć "kościół" i każdemu udzielić ślubu, a w aktach stanu cywilnego mamy
                bajzel tongue_out

                Nie doszukiwałabym się w ślubach "konkordatowych" (katolickich i innych)
                dyskryminacji, raczej ułatwiania ludziom życia. I to, jak się okazuje, nie tylko
                tym z dominującego kościoła.
      • 18_lipcowa1 brawo kamelia! 05.08.08, 19:11

        > Nie obrażaj kulturalnych i poważnych ateistów, co innego jest byc
        > ateistą, a co innego ćwierć-katolikiem w zakresie ślubno-komunijno-
        > pogrzebowym.
        >
        > Niewierzacy człowiek w ogóle nie ma takich dylematów, bo sprawa
        jest
        > jasna.



        w samo sedno!
    • premeda Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:37
      1. Dla większości krewnych nawet katolików, ślub kościelny oznacza
      jaką suknię bedzie miała młoda, jak ubrany był kościół i kto
      wydekoltowany przyszedł do kościoła z gości, a nie przysięganie
      przed Bogiem.
      2. Tutaj widzę hipokryzję w czystym wydaniu. Ślub cywilny też może
      być bardzo dostojny, tylko trzeba go tak zorganizować, można
      poszukać urzędnika, który np. dojedzie do pobliskiego pałacyku.
      3. Żałować to chyba można tylko w odwrotna stronę, że kredyt się
      wzięło.
      4. Skoro jesteś niewierząca, a mąż nie za bardo to po co chrzcić
      dzieci?
    • mike2005 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:50
      > 1. Krewni są w większości katolikami (bardziej lub mniej
      > praktykującymi) i byliby rozczarowani naszą decyzją o rezygnacji
      ze
      > ślubu kościelnego ALE nikt na nas bezpośrednio nie naciska (na
      > razie...)
      > 2. Za ślubem w kościele przemawia tradycja, ślub kościelny jest
      też
      > bardziej "dostojny" niż cywilny ALE czy w naszym wydaniu nie
      będzie
      > pełną hipokryzji szopką?
      > 3. Ślub cywilny jest prostszy i tańszy ALE czy nie będziemy
      później
      > żałować, że mając taką okazję nie zaszaleliśmy (choćby na
      > kredyt smile )?
      > 4. Jak to jest potem z dziećmi, czy bez ślubu kościelnego można je
      > ochrzcić?


      1. Bierzecie ślub dla siebie czy dla krewnych i znajomych? Oni i tak
      powinni być Wam wdzięczni, że ich zapraszacie na ślub/wesele.
      2. Sama sobie odpowiedziałaś.
      3. Szaleje to się na weselu, a nie podczas sztywniackiej ceremonii
      ślubnej, a o zaczynaniu (po)życia małżeńskiego od kredytu chyba nikt
      nie marzy.
      4. A po co Wam ten chrzest? Bo co ludzie powiedzą?
    • nana2222 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:50

      Jeśli dla ciebie Boga nie ma - to jak możesz chcieć chrzcić dziecko albo
      zastanawiasz się nad takim ślubem. Nie wierzysz w Boga - to nie bierz pod uwagę
      zwyczajów, które towarzyszom ślubom.

      Chyba że twój ateizm jest wyimaginowany, w Polsce jest tylko kilkunastu ateistów
      - i wybacz ale nie sądzę, żebyś należała do tego grona. to ludzie nauki, którzy
      mają uzasadnione powody by w Boga nie wierzyć. Ty jesteś pewnie rodzajem
      buntowniczki nie lubiącej księży. Ja też się uważałam za ateistkę do czasu
      ciężkiego wypadku, kiedy w głowie modliłam się do Boga żeby pozwolił mi to przeżyć.

      A suknia, wesele i cała reszta to "obrządek" naszej wiary. Uważam, ze nietaktem
      jest ubieranie sukni ślubnej. Równie dobrze mogłabyś się sprzedać za 20
      wielblądów argumentując, że to ci sie podoba. Jednak wg mnie nie bedąc
      muzułmanką nie powinnaś tego robić - bo taki jest zwyczaj. Nie wierzysz w Boga i
      w kościół - to nie przyjmuj zwyczajów i jego tradycji. Coś za coś.
      • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:53
        > Chyba że twój ateizm jest wyimaginowany, w Polsce jest tylko kilkunastu ateistó
        > w
        > - i wybacz ale nie sądzę, żebyś należała do tego grona. to ludzie nauki, którzy
        > mają uzasadnione powody by w Boga nie wierzyć.

        a cóż to za bzdury? Jacy ludzie nauki? Kilkunastu ateistów? Skąd te dane?
        • kamelia04.08.2007 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:03
          miska_malcova napisała:

          > Kilkunastu ateistów? Skąd te dane?

          z glowy, czyli z ... niczego
          • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:16
            w moim najbliższym otoczeniu mam 5 i nie są to "ludzie nauki" smile
            • nana2222 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 12:27
              sra ta ta ta ateiści smile))
              też znałam wielu - do czasu jak się coś nie wydarzyło.

              był kiedyś właśnie cały artykuł na temat ateizmu - i na temat wszystkich
              "wybierzomowanych" ateistów po ślubach kościelnych i chodzących z rodzinami do
              Kościoła dla towarzystwa plus wychowujących dzieci w wierze katolickiej. Wszyscy
              ateiści to Polsce to jest pic na wodę i nie wierzę w to - poza tym w art właśnie
              był poruszany ten temat. Pogląd, że sprawy religijne nie mają znaczenia dla
              ludzkiego życia nazywa się apateizmem - i takich polaków jest sporo, tak samo
              jak antyteistów.

              To co prezentuje koleżanka ze swoim ateizmem to jest właśnie to, co mnie tak
              bawi. Ateiście do głowy by nawet nie przyszło zastanawiać się nad możliwością
              wzięcia ślubu w kościele - i to jest ta hipokryzja polaków zarówno od kątem
              wiary jak i tego śmiesznego, rzekomego ateizmu. A że sama to przerabiałam - wiem
              jak to wygląda od strony osoby niewierzącej - właśnie do czasu.
              • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 13:10
                > sra ta ta ta ateiści smile))
                > też znałam wielu - do czasu jak się coś nie wydarzyło.
                >
                > był kiedyś właśnie cały artykuł na temat ateizmu - i na temat wszystkich
                > "wybierzomowanych" ateistów po ślubach kościelnych i chodzących z rodzinami do
                > Kościoła dla towarzystwa plus wychowujących dzieci w wierze katolickiej. Wszysc
                > y
                > ateiści to Polsce to jest pic na wodę i nie wierzę w to - poza tym w art właśni
                > e
                > był poruszany ten temat.

                nie sratatata, tylko tak jest. Moi znajomi nie maja choinki na świeta, nie
                śpiewaja kolęd, nie święca jajek, nie chrzczą dzieci, dzieci nie chodzą na
                religię itp. Nie wiem dlaczego watpisz, że tacy ludzie są i żyja w naszym kraju.
                Natomiast masz rację, pseudokatolików jest cała masa!
                • marysia_w_feretronie Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 21:52
                  Akurat ubieranie choinki i malowanie jajek nie mają nic wspólnego z
                  chrześcijaństwem, dlatego ja jako ateistka sobie tego nie odmawiam smile
                  • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 22:05
                    ale z Bozym Narodzeniem i Wielkanocą już owszem sporo smile
                    Potem idziesz poświęcic te jajca, czy traktujesz malowanie ich jako rękodzielo?
                    smile Ubierasz choinkę w Wigilię? Nie widzisz delikatnej sprzeczności?
                    • kamelia04.08.2007 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 23:47
                      co innego jest pomalowanie jajec i lecenie z nimi do koscioła, a co
                      innego postawienie i patrzenie na efekty własnej pracy.

                      To samo tyczy sie choinki, która z bozym narodzeniem w aspekcie
                      religijnym nijak sie ma. Ubranie choinki nie stoi w sprzecznosci,
                      chyba, ze ktos zaraz po tym poleci na pasterkę.


                      To, ze ktos jest niewierzacym nie oznacza, że ma tego swiatecznego
                      dnia pójsc ostentacyjnie do pracy czy trzepac dywan.

                      Kolację mozna zjesć i prezenty sobie dać. We FR mało kto lata w
                      swieta do koscioła, podczas gdy choinki maja prawie wszyscy ubrane.
                      We francuskim muzułmanskim domu jeszcze nie byłam, ale w zwykłym
                      francuskim owszem.
                    • marysia_w_feretronie Odnośnie świąt 07.08.08, 16:00
                      Oczywiście, że traktuję malowanie jajek jako rękodzieło. Do głowy nie przyszłoby
                      mi składać jadła na tym czy innym ołtarzu.Symbolika jajka w okolicach
                      przesilenia wiosennego,kiedy przyroda się odradza nie ma nic wspólnego z
                      chrześcijaństwem. Ubieram choinkę w wigilię, owszem. Dla ciebie bożego
                      narodzenia, dla kogoś narodzenia wielkiego potwora spaghetti, przesilenia
                      zimowego, sol invictus, saturnaliów,czy Mitry. Cświetowanie "powrotu" słońca,
                      czy pogańskie obwieszanie choinki traktuję jak uroczy folklor. smile
                      • miska_malcova Re: Odnośnie świąt 07.08.08, 16:15
                        to OK... smile
                        • kasiakasia111 Re: Odnośnie świąt 08.08.08, 12:03
                          ale w wiekszości takich domów opłatek ze scenami biblijnymi i tak jest
                      • kamelia04.08.2007 a ja tam wolę słowianskie święto 07.08.08, 16:30
                        miłosci, jakim jest noc kupały. Podoba mi sie sto razy bardziej niz
                        przesłodzone i rózowe walentynki, poza tym pod koniec czerwca jest
                        duzo cieplej niz w lutym i świetowanie przesilenia letniego jest
                        duzo bardziej przyjemne/nastrojowe niz szczękanie zebami i cieknacy
                        nos w zimie.
    • koizumi_r Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 09:53
      jesteście złośliwe tongue_out. myślę, że maramis podchodzi zdrowo do problemu. tu chodzi chyba raczej o to, że w polsce ślu cywilny jet traktowany po macoszemu- uznawany za gorszy. i z tego wynikaja jej dylemay... my z moją drugą połówką też pozątkowo się zastanawialiśmy kościelny czy cywilny... stanęło na kościelnym (choć nawet zaręczyn jeszcze nie było :p). nie jesteśmy religijni na zasadzie latania co niedzielę do kościoła i takie tam... po prostu każde z nas wirzy po swojemu w boga i już.
      i zgadza się z opinią, że cywilny też może być z pompą i wyglądać świetnie
      • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:08
        Najwyższy czas przestać uznawać sluby cywilne za gorsze. Najwyższy czas przestać
        sie oglądać na innych i myśleć "co ludzie powiedzą".
        Maramis róbcie tak, jak Wam sumienie dyktuje. Jeśli jesteś ateistką, to nie
        wierzysz w Boga, więc myślenie o slubie kościelnym jest nieporozumieniem.
      • bakali Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:10
        maramis: weźcie cywilny i nie oglądajcie się na innych. A dziecko bez
        kościelnego ślubu rodzicow tez mozna ochrzcić, wystarczy trafić na odpowiedniego
        księdza. U mnie nie ma z tym problemu.
        • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:15
          bakali napisała:

          > maramis: weźcie cywilny i nie oglądajcie się na innych. A dziecko bez
          > kościelnego ślubu rodzicow tez mozna ochrzcić, wystarczy trafić na odpowiednieg
          > o
          > księdza. U mnie nie ma z tym problemu.

          Tylko po co go chrzcić? Bo wszyscy chrzczą?
        • marina111 Co Wy macie z tymi chrztami? 05.08.08, 10:25
          ja myślałm ze chrzci się dziecko po to zeby wychowac je podobnie jak
          rodzice. Rodzice nie biorą ślubu kościelnego swiadomie bo sa nie
          wierzacy a dziecko leca chrzcić. Ale chrzcicie te dzieci ze co?? W
          imie Ojca... ale czyjego, I Syna... ???? I Ducha Świetego w którego
          nie wierzycie?
          Ja naprawde tego nei rozumiem. Obrzezanie tez jest fajne, i baranka
          isę zabija i impreza jest na pare dni a dziewczyny pozniej będą na
          synka leciały bo jest obrzezany. Chrzest jest troche u nas pospolity
          a skoro i tak jestescie nei wierzace i Wam wszystko jedno to moze
          fajniejsze było by obrzezanie
          • kamelia04.08.2007 Re: Co Wy macie z tymi chrztami? 05.08.08, 10:50
            marina111 napisała:

            > Obrzezanie tez jest fajne (...) a dziewczyny pozniej będą na
            > synka leciały bo jest obrzezany.

            a sam zainteresowany ile wiecej radosci moze czepac z seksu...

            Mysle, że lepiej obrzezac niz chrzcić, bo ile przyjemniej ma potem
            dziecko w zyciu...
            • miska_malcova Re: Co Wy macie z tymi chrztami? 05.08.08, 11:00
              kamelia04.08.2007 napisała:

              > marina111 napisała:
              >
              > > Obrzezanie tez jest fajne (...) a dziewczyny pozniej będą na
              > > synka leciały bo jest obrzezany.
              >
              > a sam zainteresowany ile wiecej radosci moze czepac z seksu...
              >
              > Mysle, że lepiej obrzezac niz chrzcić, bo ile przyjemniej ma potem
              > dziecko w zyciu...

              Jest po prostu Żydem, bo to judaizm.
              • marina111 Re: Co Wy macie z tymi chrztami? 05.08.08, 11:18
                Muzułmanie tez obrzezaja synów
                • miska_malcova Re: Co Wy macie z tymi chrztami? 05.08.08, 11:39
                  a tak, masz rację. Wydawalo mi się, że u Arabów nie jest to związane z religią...
      • mike2005 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:11
        koizumi_r napisała:

        > jesteście złośliwe tongue_out. myślę, że maramis podchodzi zdrowo do
        > problemu. tu chodzi
        > chyba raczej o to, że w polsce ślu cywilny jet traktowany po
        > macoszemu- uznawany za gorszy.

        Bierze się to m.in. stąd, że śluby cywilne odprawiane są hurtowo,
        bez tej całej uroczystej otoczki (tzn. jest symboliczna lampka wina
        itp., ale brakuje tej podniosłości), na ilość, a nie jakość. W USC
        odbywa się dużo większy przemiał niż w kościele, ma się wrażenia
        bycia nic nieznaczącym trybikiem w matrymonialnej machinie.
        • kamelia04.08.2007 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 11:04
          mike2005 napisał:


          > Bierze się to m.in. stąd, że śluby cywilne odprawiane są hurtowo,
          > bez tej całej uroczystej otoczki (...). W USC
          > odbywa się dużo większy przemiał niż w kościele, ma się wrażenia
          > bycia nic nieznaczącym trybikiem w matrymonialnej machinie.


          Bo nie ma tej otoczki, czyli ględzenia przez prawie godzine, od
          którego goście przysypiają, albo spogladaja na zegarki liczac minuty
          do końca.
          To taka polska specyfika, bo we FR slub w kosciele trwa ok. 15 min.
          i do wiedzenia.

          Co do trybika, to w kosciele tez jest fabryka, jeden ślub za drugim,
          pary młode stoja w kolejce, czekajac az poprzedni wyjdą.

          Moj slub w ubiegłym roku nie był bynajmniej fabryka, bo w ratuszu
          był tylko mój, czego nie mozna powiedziec o tych parach, które
          przewijały sie jedna za drugą przed pobliskim kosciołem.

          Ślub w USC jest konretny i rzeczowy, dzieki temu krótki. Mi sie
          podoba, bo nie lubie ględzenia.


          • zielona.malpa Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 11:28
            Zgadzam się z Kamelią. Byłam ostatnio na chrzcie i przez całą mszę
            myślałam o tym jak bardzo się cieszę, że nie będę mieć ślubu
            kościelnego. Ja jestem bezwyznaniowa, mój narzeczony teoretycznie
            jest katolikiem, ale nie praktykującym i właściwie nie zależało mu
            na ślubie kościelnym, podczas gdy mi bardzo zależało na tym, żeby go
            nie mieć. Wszystkie obrzędy kościelne są dla mnie niezrozumiałe i
            irytujące. Za nic nie chciałabym brać w czymś takim udziału i to na
            własnym ślubie. Będziemy mieć ślub cywilny w uroczym zamku. I myślę,
            że nikt nie powie, ze było nudno, sztampowo i mało uroczyście.
            Chociaż tak naprawdę w nosie mam co inni będą myśleli na temat formy
            w jakiej postanowiliśmy się pobrać. A w nawiązaniu do wypowiedzi
            którejś z forumek, że nie wypada zakładać do ślubu cywilnego sukni
            ślubnej, bo to jest związane ze ślubami wyznaniowymi, to chciałam
            zauważyć, że brak ślubu wyznaniowego nie jest żadnym powodem, by
            odmówić sobie w tym dniu uroczystej otoczki i niecodziennych,
            eleganckich strojów. Ja będę mieć suknię ślubną (co prawda skromną,
            bo inne mi się nie podobają), a po ślubie bedziemy mieć wesele na 80
            osób. Ślub cywilny nie jest w niczym gorszy od wyznaniowego, a powód
            do radości i świętowania jest dokładnie taki sam jak w przypadku
            ślubu kościelnego.
          • salsa.loca Re: dylematy - kościelny czy cywilny 13.08.08, 01:49
            pomijając już wszelkie aspekty dyskusji, która tu sie toczy po raz "enty" - co Wy macie z tą "polsko-fobią"??

            we Francji to super, a w Niemczech to ekstra, ale w Polsce to wszystko źle i do d.
            w ogolę to słowo "polskie" kojarzy sie Polakom, którzy liznęli trochę tzw. "zagranicy" z czymś okropnie zaściankowym, niewygodnym dla ich nowego wizerunku, czymś słabym, brzydkim i głupim...

            We Francji jest inaczej , w Polsce inaczej a we Włoszech, Indiach czy Wenezueli jeszcze inaczej - tak trudno to pojąć?

            Odnoszę wrażenie, że to "\Polskie wielkie państwo", które wyjechało za granicę dałoby sobie żyły wypruć, żeby tylko stać sie takim rodowitym z krwi i kości Francuzem czy innym Anglikiem. To przykre, bo Francuz czy Niemiec za granicą nie zapominam tak szybko o swojej narodowości.

            osobiście bardzo mi sie nie podoba specyfika francuska- nie chciałabym żeby mój ślub trwał 15 min. jeśli ktoś sie nudzi i ziewa , to nie musi dla mnie przychodzić, nie zmuszam, mozna czas spędzać inaczej; a jeśli z całej uroczystości interesuje go tylko balanga, to juz jego problem.
            • kamelia04.08.2007 moja odpowiedź 13.08.08, 10:04
              salsa.loca napisała:

              > pomijając już wszelkie aspekty dyskusji, która tu sie toczy po
              raz "enty" - co
              > Wy macie z tą "polsko-fobią"??
              >
              > we Francji to super, a w Niemczech to ekstra, ale w Polsce to
              wszystko źle i do
              > d.
              > w ogolę to słowo "polskie" kojarzy sie Polakom, którzy liznęli
              trochę tzw. "zag
              > ranicy" z czymś okropnie zaściankowym, niewygodnym dla ich nowego
              wizerunku, cz
              > ymś słabym, brzydkim i głupim...
              >
              > We Francji jest inaczej , w Polsce inaczej a we Włoszech, Indiach
              czy Wenezueli
              > jeszcze inaczej - tak trudno to pojąć?
              >
              > Odnoszę wrażenie, że to "\Polskie wielkie państwo", które
              wyjechało za granicę
              > dałoby sobie żyły wypruć, żeby tylko stać sie takim rodowitym z
              krwi i kości Fr
              > ancuzem czy innym Anglikiem.

              Po co ten tekst? Zwykłe zrzedzenie, nie wiadomo do kogo skierowany,
              chociaz nie, wiadomo - do mnie skierowany.

              Przypomina mi zrzedzenie nauczycieli w szkole po powrocie z
              wycieczki - opierdzielali całą klasę i tych uczniów wzorowo sie
              zachowujacych i tych przecietnie i tych źle, za naganne zachowanie
              kilku kretynów, zamiast opierdzielic tylko tych winnych. Oczywiscie
              to pójscie na łatwizne i lenistwo umyslowe, bo zamiast trudzic sie i
              ustalac kto zawinił, to jedzie sie równo po wszystkich.

              Gdybym cie nie znała z innych postów, to odniosłabym wrażenie, że
              masz cos osobistego do osób które wyjechały za granice i osmielaja
              sie tam zrzedzic na własny kraj. Zapewniam cie, ze narzekają też na
              obcy jesli im sie cos tam nie podoba.

              To, ze jestem Polką nie oznacza, ze mam bezmyslnie klepac laudacje
              na temat wlasnego kraju, niezaleznie od tego czy jest to uzasadnione
              czy nie. Klapek na oczach nie mam i widzę co gorzej funkjonuje, a co
              lepeij, a co jest zupełnie do dupy w naszej pieknej Polsce.
              Patriotyzm madry i swiadomosc skad sie pochodzi - tak, ślepy
              patriotyzm i bezkrytycyzm - nie.


              > To przykre, bo Francuz czy Niemiec za granicą nie
              > zapominam tak szybko o swojej narodowości.

              przyklad myslenia stereotypowego, z którego zrobilas zarzut mi (i
              innym forumowiczom "niedostatecznie kochajacym Polskę"). A skad
              wiesz, czy Niemców nie wku..aja Niemcy, a Francuzów inni Francuzi i
              że czy kazde z tych nacji tak ostentacyjnie obchodzi sie ze swoja
              narodowoscia na obcym terenie.
              Stereotyp w stylu a obcy to są grzeczni, mili i uczesani, a Polacy
              to chamy i gbury. Słyszałam, że w Krakowie obywatele w Wysp nie
              zawsze sa dzentelmenami.


              > osobiście bardzo mi sie nie podoba specyfika francuska- nie
              chciałabym żeby mój
              > ślub trwał 15 min. jeśli ktoś sie nudzi i ziewa , to nie musi dla
              mnie przycho
              > dzić

              ad rem, z francuskiej slubnej specyfiki podoba mi sie rozdział spraw
              panstwowych od spraw koscielnych.
              Ślub w merostwie ma charakter bardziej uroczysty niż w USC, sam
              ratusz jest budynkiem, który ma wygladac reprezentacyjnie w miescie,
              tak by podkreslac powagę urzedu - i to w wielkich miastach, jak i
              tych prowincjonalnych, w których byłam.

              W PL sa ładne ratusze, ale i sa zapuszczone (np. w Konstancinie pod
              W-wą - obciach), a i nierzadko zdarzaja sie klocki, w których urody
              sie nie znajdzie za grosz.
              Niektóre magistraty na sale ślubów przeznaczaja klitę czasem
              ciasniejsza od toalety czy szatni. To ma byc powaga i autorytet
              urzędu, w którym wisi godło panstwowe?
              Na szczescie jest sporo pozytywnych przykładów, jak ratusz na
              Targówku, na Ursynowie, pałac slubów na starówce, sala ślubów w
              Pałacu Czartoryskich w Puławach, ratusz w Górze Kalwarii czy w
              Piasecznie. Oddzielnym problemem, który dotyczy duzej ilosci USC
              jest zoraganizowanie ślubu w sobotę w godzinach późnopopołudniowych
              (np. 17-19), bo sie-po-prostu-nie-robi.

              A wracajac do polskiego ślubu koscielnego, to w kosciele rz-kat.
              złożenie przysiegi małzenskiej i wręczenie obraczek też trwa krótko.
              Gdyby ślub w polskim kosciele (rz-kat.) trwał 15 min., czy byłby
              przez to mniej uroczysty i bardziej pośledni? Nie sadzę.
              Poza tym podoba mi sie niegledzenie i nieprzeciaganie ponad rozsadna
              miare tego co mozna załatwic w krótkim czasie.
              • salsa.loca Re: moja odpowiedź 13.08.08, 12:35
                kamelia04.08.2007 napisała:

                > czy innym Anglikiem.
                >
                > Po co ten tekst? Zwykłe zrzedzenie, nie wiadomo do kogo skierowany,
                > chociaz nie, wiadomo - do mnie skierowany.
                >

                KAmelio, czy tak zaczynasz dyskusję? zrzędzenie?? bo mam pewien pogląd na tego
                typu zachowania? pytasz po co-ano dlatego, że mnie to dziwi i zastanawia, kiedy
                w każdym praktycznie wątku, w co trzeciej wypowiedzi : "We Fr to super, albo
                tamto, bo w Polsce to wszystko nie tak" Rozumiem, że kochasz swoją nową Ojczyznę
                mocniej, niż starą, jednak wydaje mi sie, ze uległaś trendowi charakteryzującemu
                wielu młodych Polaków, którzy liznęli trochę "zagranicy" - bezkrytyczny i co tu
                kryć-bałwochwalczy zachwyt nad wszystkim co "polskie" nie jest i co pozwala od
                "polskości" się odciąć, przy czym słowo "polskie" używane w znaczeniu
                pejoratywnym. NIe jest to incydentalne.

                jeśli chodzi o kwestię "do kogo"? Nie tylko do CIebie, ale do każdego, kto
                podobnie bezkrytycznie podchodzi do "zagranicy", jest to moje spostrzeżenie
                pewnego zachowania, które bardzo mnie razi.


                > Przypomina mi zrzedzenie nauczycieli w szkole po powrocie z
                > wycieczki - opierdzielali całą klasę i tych uczniów wzorowo sie
                > zachowujacych i tych przecietnie i tych źle, za naganne zachowanie
                > kilku kretynów, zamiast opierdzielic tylko tych winnych. Oczywiscie
                > to pójscie na łatwizne i lenistwo umyslowe, bo zamiast trudzic sie i
                > ustalac kto zawinił, to jedzie sie równo po wszystkich.

                nie wiem co miał oznaczać ten tekst, ale z pójściem na łatwiznę i lenistwem
                umysłowym w przypadkach, o których piszę - zgadzam się.


                >
                > Gdybym cie nie znała z innych postów, to odniosłabym wrażenie, że
                > masz cos osobistego do osób które wyjechały za granice i osmielaja
                > sie tam zrzedzic na własny kraj. Zapewniam cie, ze narzekają też na
                > obcy jesli im sie cos tam nie podoba.
                >
                > To, ze jestem Polką nie oznacza, ze mam bezmyslnie klepac laudacje
                > na temat wlasnego kraju, niezaleznie od tego czy jest to uzasadnione
                > czy nie. Klapek na oczach nie mam i widzę co gorzej funkjonuje, a co
                > lepeij, a co jest zupełnie do dupy w naszej pieknej Polsce.
                > Patriotyzm madry i swiadomosc skad sie pochodzi - tak, ślepy
                > patriotyzm i bezkrytycyzm - nie.


                Kamelio, nie wiem czy dobrze zrozumiałaś to, co napisałam w poprzednim poście.
                NIe mam nic przeciwko ludziom wyjeżdżającym za granice ani tez osobom, które
                chcą żyć na stałe poza granicami Polski. Sama zresztą z mężem planuje wyjazd na
                dwa lata. poza tym nie mowie tu o konstruktywnej krytyce i próbie stworzenia w
                Polsce lepszych instytucji, rozwiązań itp
                Mowię o nowym trendzie wśród emigrantów, oraz osób, które pobyły zagranicą. O
                zachowaniu, które ma na celu pokazać ich własną wspaniałość poprzez pryzmat
                tego, z czym się "rozstali". Coś w rodzaju nobilitacji poprzez wyjazd za
                granicę, ktorą trzeba za wszelką cenę chwalić. Bezkrytyczne podejście przy
                jednoczesnej dyskredytacji "polskości". Często argumentem w dyskusjach takich
                osób jest "a bo w Anglii to jest tak..." "To jest właściwszego, bo Anglicy
                robią to tak..." itp. i na koniec krytyka zakończona zwrotem o znaczeniu
                pejoratywnym "Bo to takie polskie"



                > przyklad myslenia stereotypowego, z którego zrobilas zarzut mi (i
                > innym forumowiczom "niedostatecznie kochajacym Polskę").
                A skad
                > wiesz, czy Niemców nie wku..aja Niemcy, a Francuzów inni Francuzi i
                > że czy kazde z tych nacji tak ostentacyjnie obchodzi sie ze swoja
                > narodowoscia na obcym terenie.
                > Stereotyp w stylu a obcy to są grzeczni, mili i uczesani, a Polacy
                > to chamy i gbury. Słyszałam, że w Krakowie obywatele w Wysp nie
                > zawsze sa dzentelmenami.
                >
                >

                KAmelio i znowu się nie rozumiemy, poza tym nie wkładaj mi w usta słow, ktorych
                nie wypowiedziałam. Szczycisz się tym, że jesteś ostoją mądrości na tym forum,
                wiec oczekuję tego od Ciebie smile smile
                NIe chodzi mi o to, że Francuz czy Niemiec bałwochwalczo wypowiada sie o swojej
                ojczyźnie a Polak nie - nie zależy mi na fobii w żadną stronę. Anglik zagranicą
                może mówić rożne rzeczy, nawet niezbyt miłe o swoim kraju, ale jednocześnie
                będzie dumny z tego, ze jest Anglikiem i będzie również chciał przedstawić swój
                kraj w dobrym świetle. konstruktywna krytyka starej ojczyzny tak-bezkrytyczne,
                snobistyczne podejście do nowego kraju - nie.

                w tym znaczeniu była moja wypowiedź.



                > ad rem, z francuskiej slubnej specyfiki podoba mi sie rozdział spraw
                > panstwowych od spraw koscielnych.


                tak, to tez mi sie podoba, śluby cywilne połączone z wyznaniowymi (i to jeszcze
                dla jednej grupy wyznaniowej) w XXI w. są kompletnym nieporozumieniem.
                Generalnie całe państwo FR opiera się na rozdziale państwa od kościoła-to jest
                podstawowa zasada Republiki FR. Jednocześnie uważam, że tak jak w Polsce jest
                przegięcie w jedną stronę, tak Francuzi przeginają i to ostro w drugą. Nie
                podoba mi się, iż uważają za zagrożenie dla zasad swojej Republiki noszenie
                krzyżyków czy chust muzułmańskich do szkoły czy innych instytucji.Osobiście w
                moim odczuciu jest to prywatna sprawa tych osób, nie zagraża to państwu
                świeckiemu ani tym bardziej danej instytucji. W Polsce pod tym względem panuje
                dużo lepsza atmosfera. To zachowanie niepewnego siebie kolosa na glinianych
                nogach-noszenie chusty przez muzułmanki, nie jest uderzeniem w zasady Republiki,
                ani tez manifestacją czegokolwiek. Chęć ta chęć "wyprania" obywateli jest jakąś
                obsesją, darciem szat o bzdury. to śmieszne.



                >
                > W PL sa ładne ratusze, ale i sa zapuszczone (np. w Konstancinie pod
                > W-wą - obciach), a i nierzadko zdarzaja sie klocki, w których urody
                > sie nie znajdzie za grosz.
                > Niektóre magistraty na sale ślubów przeznaczaja klitę czasem
                > ciasniejsza od toalety czy szatni. To ma byc powaga i autorytet
                > urzędu, w którym wisi godło panstwowe?

                byłam na kilku ślubach cywilnych, poza jednym w duzym mieście , reszta odbyła
                sie w małych miasteczkach i całość miała charakter bardzo uroczysty, sale tez
                niczego sobie (jak kościelne nie wyglądały, to zrozumiałe) Duzo gorzej
                prezentowały sie śluby w kościołach-stodołach, w które obfituje nowoczesne
                budownictwo kościelne z ostatniego 50-lecia. Problem polega również na tym, że
                biorący slub w USC nie rozumieją, ze są to sale urzędowe, jak np sala sądowa i
                trudno żeby wszystkie wyglądały jak pałacyki z XVII w. albo o zgrozo kościoły.
                Jedne są odnowione i wyremontowane, inne nie. jeśli się komuś nie podoba, to co
                za problem zorganizować ślub poza budynkiem USC, przecież to dozwolone.





                .
                > Gdyby ślub w polskim kosciele (rz-kat.) trwał 15 min., czy byłby
                > przez to mniej uroczysty i bardziej pośledni? Nie sadzę.
                > Poza tym podoba mi sie niegledzenie i nieprzeciaganie ponad rozsadna
                > miare tego co mozna załatwic w krótkim czasie.

                Tobie sie podoba jedno, komuś drugiemu-zupełnie cos innego, mam wrażenie, że nie
                bardzo chcesz przyjąć to do wiadomości smile
                specjalne wybraliśmy tzw. ślub rzymski (choć ksiądz proponował nam również
                uroczystość króciutką, tylko ślub, bez mszy) gdyz ta opcja bardziej nam
                odpowiadała i tak, była dla nas bardziej uroczysta. jeśli juz biorę ślub
                wyznaniowy (nie ważne w jakim obrządku) to nie chce żeby to było coś w stylu
                wejść, 15 min i do widzenia. Chciałam, aby była msza, poza tym ślubu udzielał
                nam ksiądz zaprzyjaźniony z rodziną męża od 25 lat. Nie było nudno, przynajmniej
                dla nas, i z tego co wiem - również dla gosci. nie było tez dłużyzny, wręcz
                mam wrażenie ze te 45 przeleciało jak 10! smile

                • kamelia04.08.2007 Re: moja odpowiedź 13.08.08, 16:12
                  salsa.loca napisała:

                  > dlatego, że mnie to dziwi i zastanawia, kiedy
                  > w każdym praktycznie wątku, w co trzeciej wypowiedzi : "We Fr to
                  super, albo
                  > tamto, bo w Polsce to wszystko nie tak" Rozumiem, że kochasz swoją
                  nową Ojczyzn
                  > ę
                  > mocniej, niż starą, jednak wydaje mi sie, ze uległaś trendowi
                  charakteryzującem
                  > u
                  > wielu młodych Polaków, którzy liznęli trochę "zagranicy" -
                  bezkrytyczny i co tu
                  > kryć-bałwochwalczy zachwyt nad wszystkim co "polskie" nie jest i
                  co pozwala od
                  > "polskości" się odciąć, przy czym słowo "polskie" używane w
                  znaczeniu
                  > pejoratywnym. NIe jest to incydentalne.

                  nie bardzo rozumiem dlaczego cie irytuje, ze porównuję PL z FR (z DE
                  mniej, to nie to forum), dlaczego nie mozna stwierdzic, ze cos jest
                  za granica lepsze od tego co w kraju i dlaczego od razu ironia o
                  lizaniu czy liźnięciu zagranicy.

                  Po pierwsze wolno dokonywac porównań, po drugie mozna oceniac obce
                  rozwiazania, po trzecie mogą mi sie one podobać albo nie podobać.
                  Jest to forum slubne i rozwiazania formalne dot. ślubów polegajace
                  na oddzieleniu tego co cesarskie od tego co boskie podobaja mi sie
                  bardziej tam. Z drugiej strony kwestia uregulowania nazwisk
                  małzonkow po slubie jest sto razy bardziej cywilizowana w PL niz w
                  BGB czy nie jest w ogóle uregulowana w code civil. Czy muszę dalej
                  narzekac na zagranice, a pochwalic PL, zeby sie zrehabilitowac i nie
                  zostac uznaną za bezmyslnie/bezkrytycznie zachwyconą?

                  Stwierdzenie, że Polacy to bałwochwalcy nowej ojczyzny jest grubo
                  przesadzone. Ciekawe po jakiego grzyba są msze po polsku w Dreźnie,
                  czy w Compiegne, czy w Paryzu, przecież nie dla Niemców czy
                  Francuzów.



                  > Sama zresztą z mężem planuje wyjazd na
                  > dwa lata.

                  Zobaczysz, wiele rzeczy ci sie spodoba, wiele cie bedzie wku..ac i
                  to strasznie, a inne to prostu beda obojete, ot lokalna specyfika.
                  Poza tym nie da sie uniknac porównań, jak sie przyjeżdża z jednego
                  kraju do drugiego.

                  > poza tym nie mowie tu o konstruktywnej krytyce i próbie stworzenia
                  w
                  > Polsce lepszych instytucji, rozwiązań itp
                  > Mowię o nowym trendzie wśród emigrantów, oraz osób, które pobyły
                  zagranicą. O
                  > zachowaniu, które ma na celu pokazać ich własną wspaniałość
                  poprzez pryzmat
                  > tego, z czym się "rozstali". Coś w rodzaju nobilitacji poprzez
                  wyjazd za
                  > granicę, ktorą trzeba za wszelką cenę chwalić. Bezkrytyczne
                  podejście przy
                  > jednoczesnej dyskredytacji "polskości". Często argumentem w
                  dyskusjach takich
                  > osób jest "a bo w Anglii to jest tak..." "To jest właściwszego,
                  bo Anglicy
                  > robią to tak..." itp. i na koniec krytyka zakończona zwrotem o
                  znaczeniu
                  > pejoratywnym "Bo to takie polskie"


                  Nie bede jeszcze raz pisac o krytycznym postrzeganiu zarówno Polski,
                  jak i zagranicy, bo jest to w watku powyżej. Mnie denerwuje brak
                  refleksji i podejście zero-jedynkowe. Koń (polski) jaki jest każdy
                  widzi i udawanie, że sie nie widzi manamentów tego konia w imie
                  milosci ojczyzny to robienie z siebie głupka. Skoro innym sie udało
                  stworzyc lepsze instytucje czy rozwiazania, to oznacza, że mozna tez
                  i w PL (pod warunkiem, ze sie chce).



                  > konstruktywna krytyka starej ojczyzny tak-bezkrytyczne,
                  > snobistyczne podejście do nowego kraju - nie.
                  >
                  > w tym znaczeniu była moja wypowiedź,

                  moja też, zreszta nie przyszło mi nawet do glowy, zeby
                  zamieszkiwanie w ciasnej klicie-tyle, że za granicą moze byc jakims
                  snobizmem.



                  Co do rozdziału panstwa od koscioła, to problem z chustami, to
                  troche głebszy problem, dotyczy calego stylu zycia mniejszości
                  muzułmanskiej, także dotyczy powstrzymania sie przez funkcjonariuszy
                  publicznych/panstwowych od manifestowania przekonan religijnych w
                  miejscu pracy.
                  Przemycanie do zycia panstwowego wartosci religijnych jakiejs grupy
                  spotyka sie z kategorycznym sprzeciwem Francuzów, niezaleznie od
                  tego czy próbuja od czasu do czasu żydzi, muzułmanie czy
                  chrzescijanie.
                  W tym roku awanture wywolał wyrok sądu w Lille, który to sąd na
                  zgodny wniosek stron(!) uniewaznil małżenstwo pary muzułnanów.
                  Przyczyną niewaznosci małżenstwa miało byc kłamstwo panny młodej co
                  do jej dziewictwa. W PL żaden sąd by nie unieważnił takiego
                  małżenstwa, tutaj probelm na ile wartosci religijne jedej grupy-
                  dosyc hałasliwej - maja korzystac z ochrony prawnej nie jest
                  wyolbrzymiony. Problem ten w PL w ogóle abstrakcyjny, bo muzułmanów
                  jest mniej jak na lekarstwo, ale dokładnie z tej samej beczki mamy w
                  PL problem z hordami radia maryja i np. ostatnio złamanie tajemnicy
                  lekarskiej odnośnie nastolatki i jej aborcji.

                  Co do tych krzyzyków, to ta historia dotyczyla stewardessy w British
                  Airways


                  Co do architektury ratuszy i nowego budownictwa kosciołow, to mam
                  zdanie mniej wiecej jednakowe.
                  Odnosnie długosci nabozenstw slubnych, to ja wole opcje krótka, ty
                  długa, jeden woli matke, drugi tesciową, ty masz swoje argumenty za,
                  a ja swoje.
                  • katie3001 Re: moja odpowiedź 13.08.08, 17:53
                    A tak pytam z ciekawości...Jak jest uregulowana kwestia nazwiska w
                    innych krajach? Bo mi trochę przykro, że dziecko musi miec nazwisko
                    zgodne z nazwiskiem jednego z rodziców. Chciałam aby moje mialo
                    podwójne nazwisko ale ja z mezem zostajemy przy swoich nazwiskach.
                    Co do głownego tematu wątku...śledze ten wątek od początku. Ja
                    osobiscie uwazam, że slub koscielny powinny brać tylko pary, które
                    rzeczywiscie wierzą w boga i stosują się do przykazań kościelnych
                    czyli: nie współżyją przed ślubem i inne bzdety. W kazdym innym
                    przypadku to zakłamanie i hipokryzja. Inną kwestią jest zupełana
                    rozbieżność między dzisiejszymi normami społecznymi a postawą
                    kościoła. Być moze ten problem powinnien zostac naglosniony ale to
                    juz sprawa dla tych w Watykanie. Jeżeli ktoś ma na tyle słaby
                    charakter aby ulegac stereotypom i temu co powie rodzina to życze
                    powodzenia w zyciu. Dla mnie najwazniejsza jest zgoda z własnym
                    sumieniem. Nie wierze w boga, żadnego, religia, wiara, obrządki
                    zwiazane z kk to dla mnie bzdura, bzdet i stawiam to na równi z
                    gusłami i zabobonami. rezultatem tego jest to, że juz n ie jestem
                    katoliczką i czuje teraz ulgę. Moja noga w kk i zadnym innym nie
                    stanie. aktu apostazji dokonałam własnie dla spokoju wlasnego
                    sumienia. Spotkało mnie z tego powodu wiele przykrych słow ze strony
                    mojej rodziny i przyszłej teściowej. I włąsnie wtedy przekonałam
                    się, ze oni wszystcy bardziej mysleli w kategorii "co ludzie
                    powiedzą' i "jak to teraz wyglada' niz tego, że nie wierzę. To tym
                    bardziej utwierdzilo mnie, ze postąpiłam słusznie. A do dziewczyn,
                    kote uwazają, ze slub cywilny jest mniej uroczysty...Przysiega w kk
                    zajmuje tyle czasu co slub cywilny reszta to msza i jakiej durnoty.
                    Ja bede miec slub cywilny w cudnym miejscu, ze szpalerem z szabel i
                    wystrzałami z moździerza smile))) czyli jak sie chce to mozna to
                    zrobic w uroczysty sposob. I bede miec takze biała sukienkę wink)).
                    Pozdrawiam wszystkie niezalezne, silne i wolnomyslace kobietki smile))
        • stworzenje hurtem to i kościelne bywają 05.08.08, 11:10

          > Bierze się to m.in. stąd, że śluby cywilne odprawiane są hurtowo,
          > bez tej całej uroczystej otoczki (tzn. jest symboliczna lampka wina
          > itp., ale brakuje tej podniosłości), na ilość, a nie jakość. W USC
          > odbywa się dużo większy przemiał niż w kościele, ma się wrażenia
          > bycia nic nieznaczącym trybikiem w matrymonialnej machinie.

          eee tam ile kościelnych ślubów hurtem jest robionych, ledwo jedna para wyjść nie
          zdąży to już następna się pcha,ostatnio takie coś widziałam.

          Do autorki wątku rób tak jak czujesz i Ty i Narzeczony,a nie pod tekst: bo tak
          się robi bo co ludzie powiedzą. Powodzenia.A Ślub Cywilny tak samo ważny jak
          kościelny i tak samo podniosły może być.pozdrawiam.
          • marina111 Re: hurtem to i kościelne bywają 05.08.08, 11:20
            Np. plac Trzecj Krzyży w Warszawie. Zdaza się ze trzy pary się
            spotykają
      • kamelia04.08.2007 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:47
        koizumi_r napisała:

        > jesteście złośliwe tongue_out. myślę, że maramis podchodzi zdrowo do
        problemu.

        bardzo przepraszam, ale to jest chore podejscie do problemu.

        A jakby mieszkała kilka lat w Egipcie czy w Izraelu, to też by sie
        zastanawiała nad tym by leciec ze slubem do meczetu czy synagogi bo
        co ludzie powiedzą?
        • marina111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 11:24
          popieram smile to jest chore podejście
    • eventi Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 10:39
      Nie bedę tu pisac o hipokryzji czy jej braku, każdy postępuje
      zgodnie z sercem. Tym bardziej, że gdyby tylko 100% wierzące osoby,
      praktykujące, żyjące zgodnie z nakazami tej wiary brały ślub
      koscielny, to zakładam się, ze było by ich o 3/4 mniej niż teraz.
      Dlatego nie warto kogoś oceniac, rozliczać itp. To indywdualna
      sprawa każdego.

      Do autorki wątu:
      Jeśli zastanawaiasz się nad formułą uroczystości i wahasz, myśląc,
      że ślub w USC jest mało efektowny to uwierz mi, że wszystko zależy
      od pomysłu, aranżacji itp. Wcale nie musi być bardzo urzędowo, może
      być bardzo romantycznie i uroczyście, nie mniej niz w kosciele. Ślub
      cywilny można zorganizowac w wielu orginalnych miejscach nie tylko w
      USC.
      • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 06.08.08, 14:22
        "Tym bardziej, że gdyby tylko 100% wierzące osoby,
        praktykujące, żyjące zgodnie z nakazami tej wiary brały ślub
        koscielny, to zakładam się, ze było by ich o 3/4 mniej niż teraz. " - i co z
        tego? bardzo dobrze!!! niech bedzie 3/54 mniej!!!
    • evrin Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 12:05
      ja jestem chrzescijanka ale nie katoliczka, moj facet ma wszystkie swiecenia ale on nawet w Boga nie wierzy. Nie wyobrazam sobie brac slub koscielny! Przeciez to hipokryzja! Bierzemy slub cywilny poza USC smile slub bedzie trwal godzine, bedzie w zabytkowym miejscu przy wspanialej muzyce... nie moge sie doczekac smile

      a rodzina? Powiem szczerze NIKT sie nie zajaknal ze nie bierzemy koscielnego (pewnie sie mnie boja wink ) czasem ktos" wy tylko cywilny?" a ja zawsze mowilam ze nie "tylko" ale "az". To jest wybor zyciowy dwojga ludzi a nie rodzinny...

      ps. na moim cywilnym beda fragmenty z Pisma Swietego
      • joker522 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 12:24
        > ps. na moim cywilnym beda fragmenty z Pisma Swietego

        po co?
        • evrin Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 12:38
          bo wierze w Boga i to co zostalo napisane reka osoby natchnionej przez niego jest dla mnie wyjatkowe. A po co? Po to, zeby oddac to, czym jest dla mnie malzenstwo i milosc i wskazac zasady ktorymi kieruje sie w zyciu. I nie mam zamiaru rezygnować z Biblii tylko dlatego ze nie naleze do KK, oni nie maja wylacznosci...
          • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 13:35
            A do jakiego Kościoła należysz?
          • emkaska Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 13:40
            taki New Age trochę - Pismo Święte tak, sakramenty nie. Bóg tak,
            nakazy jakiejś religii nie. tylko mnie się wydaje, że jedno wynika z
            drugiego.
            to tak jak palić trawkę i się nie zaciągać wink

            a co do "ględzenia" na ślubach - jeśli modlitwa kapłana i bliskich
            tobie osób jest dla kogoś ględzeniem, to rzeczywiście lepiej nie
            brać ślubu kościelnego.
            • evrin Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 14:40
              > taki New Age trochę - Pismo Święte tak, sakramenty nie. Bóg tak,
              > nakazy jakiejś religii nie.

              Trafilas w sedno - Bog tak, nakazy religii nie majace pokrycia w Biblii - nie smile Pieknie to ujelas, dziekuje. To nie jest watek o rozbierznosciach KK z Pismem Swietym ale takowe sa. Zapewniam Cie, ze mozna życ zgodnie z nakazami Biblii i nie chodzic do kościoła K.
            • madziaq Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 14:42
              > taki New Age trochę - Pismo Święte tak, sakramenty nie. Bóg tak,
              > nakazy jakiejś religii nie. tylko mnie się wydaje, że jedno wynika z
              > drugiego.

              Trochę wynika, ale nie całkiem smile Np pokaż mi, gdzie jest w Biblii napisane,
              żeby nie jeśc mięsa w piątek. A natomiast jest napisane (mniej więcej) "nie
              będziesz sobie czynił żadnego obrazu (...) kłaniał sie przed nim ani czci mu
              oddawał", co katolicy radośnie czynią. Osobiście jestem bezwyznaniowa, ale w
              Boga wierzę i czytuję biblię regularnie. Jest też wiele wspólnot protestanckich,
              które opierają swoje wierzenia na Biblii, a natomiast sakramentów tak jak je
              rozumieją katolicy nie uznają. Swiat jest róznorodny, naprawdę smile
              • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 17:16
                > Trochę wynika, ale nie całkiem smile Np pokaż mi, gdzie jest w Biblii napisane,
                > żeby nie jeśc mięsa w piątek.

                Czy goscie weselni moga poscic,

                dopóki pan młody jest z nimi?... Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiora im pana

                młodego, a wtedy, w ów dzien, beda poscic
                (Mk 2,19-20).

                Pokaż mi natomiast, gdzie w Biblii jest napisane, żeby ktoś rozwijał się duchowo
                bez Kościoła, wspólnoty (nie mówie nawet o KK, ale o kościele jakimkolwiek);
                każdy list, apokalipsa - wszystko o kościele / kościołach na danych obszarach
                geograficznych...
            • evrin Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 14:43
              > a co do "ględzenia" na ślubach - jeśli modlitwa kapłana i bliskich
              > tobie osób jest dla kogoś ględzeniem, to rzeczywiście lepiej nie
              > brać ślubu kościelnego.

              a to chyba nie do mojego postu, bo nic taiego nie pisalam...
              • emkaska Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 15:38
                nie, to tak ogólnie było.
    • karkarkar Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 14:58
      Miałam podobne dylemty. Ile to moja rodzina się nagadała, że nie
      bieżemy kościelnego. Babcia nie przyszła ... Dużo łez przez ich
      nastawienie wylałam, bo zależało mi na tym żeby cieszyli sie moim
      szczęsciem i byli ze mna w tym dniu. Ostatecznie wzięliśmy ślub
      cywilny w pięknej sali ze skypcami i fortepaienm w tle. Był
      fotograf, sypanie ryżem, monetami. A na koniec wesele. Rodzina poza
      babcią stawiła się w komplecie i wszyscy szczerze życzyli nam
      szczęścia. Na weselu wszyscy się super bawili i ciągle wspominają
      żeberka z grilla, które były rewelacyjne.

      Róbcie tak, żeby być w zgodzie ze sobą. To wasz dzien i nikt nie
      powienien miec wpływu na to jak on będzie wyglądał. A rodzina jak to
      rodzina - pogada i przestanie. Ja od ponad 3 lat nie mieszkam w domu
      rodzinnym a byli sasiedzi dalej poltkują o moim ślubie, że jak tak
      można nie w kościele (dodam że mieszkam w centrum jedenego z
      większych polskich miast).
      Ja nie złauję ... dzień mojego ślubu był piekny. Wszystko było
      dokładnie tak jak sobie zaplanowałam.

      A chrzest ... jak nie ochrzci jeden ksiądz to ochrzci inny. Ksiądz
      nie ma tak na prawdę prawa odmówić żadnego sakramentu także tym się
      nie przejmuj.
      • madziaq Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 15:10
        Ale po co chrzcić dziecko w kościele rzymsko-katolickim, jeśli samemu się do
        niego nie należy? Ja tego nie rozumiem. Równie dobrze, jak ktoś napisał, można
        by je obrzezać, albo... bo ja wiem, np. ochrzcić w cerkwi... Przecież do
        wspólnoty żydowskiej ani prawosławnej też nie należycie, to wszystko jedno.

        Nie chcę być złośliwa, ale w czasie mszy chrzcielnej rodzice składają wyznanie
        wiary, w którym, oprócz pytań o wiarę w Boga, Jezusa, szatana itd jest pytanie
        "Czy wierzycie w _Święty Kościół Powszechny_, świętych obcowanie,
        zmartwychwstanie ciała i życie wieczne?". I mniemam, że jak ktoś odpowie, że
        nie, to z chrztem faktycznie może być problem. Skoro chcecie być uczciwi na
        własnym ślubie, co się bardzo chwali, to dlaczego chcecie kłamać na chrzcie
        waszych przyszłych dzieci?
        • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 17:19
          Skoro chcecie być uczciwi na
          własnym ślubie, co się bardzo chwali, to dlaczego chcecie kłamać na chrzcie
          waszych przyszłych dzieci? - zgadzam się! Mimo że mój slub jest w kosciele, to
          baaardzo podobała mi się Twoja wypowiedź, oprócz tego wątku o chrzcie, bo
          udowadniasz, ze tak naprawde wcale nie starasz sie zyc w zgodzie ze sobą.
          • madziaq Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 17:21
            a co ja takiego napisałam o chrzcie? ja tylko uważam, że nie ma sensu chrzcić
            dziecka (tudzież innych rytuałów uprawiać) we wspólnocie, z którą się nie czuje
            związanym
            • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 05.08.08, 17:39
              Oj przepraszam, ja nie do Ciebie, tylko do Pani wyżejbig_grinbig_grinbig_grin chodzi mi o to, że
              zgadzam się z Tobąsmile
    • listekklonu Re: dylematy - kościelny czy cywilny 06.08.08, 05:33
      Przeczytałam Twój post i pomyślałam, że to chyba jest prowokacja. Mam
      nadzieję, że jest.
      Bo jeśli:
      1. Jesteś ateiską ale chcesz brać ślub kościelny i chrzcić dzieci,
      2. Pytasz obcych ludzi na forum, czy brać ślub cywilny czy kościelny,
      3. I jeszcze do tego chcesz brać kredyt na wesele,
      to naprawdę jest źle.

      • justynaaaa2 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 06.08.08, 10:01
        Ja też zaczynam teraz myśleć, że to prowokacja, bo jakoś dziwnie autorka wątku
        zniknęła smile
        • miska_malcova Re: dylematy - kościelny czy cywilny 06.08.08, 10:03
          siedzi pewnie przed kompem i polewa z nas smile))))
        • bakali Re: dylematy - kościelny czy cywilny 06.08.08, 10:11
          Mam koleżanki, które nie chodzą do kościoła, stosują antykoncepcję, mieszkają z
          chłopakami przed ślubem, nie modlą się, nie korzystają ze spowiedzi, nie
          przyjmują komunii jednym słowem: nie praktykują wiary i nie żyją według
          przykazań katolicyzmu. Jednak nawet im przez głowę nie przejdzie, że mogłyby nie
          wziąc ślubu kościelnego, choć po nim też nie zamierzają nic zmieniać w podejściu
          do wiary. Hmmm, dla mnie to hipokryzja, skoro czlowiek nie zamierza życ w
          wierze, po co bierze ślub kościelny? Takie sytuacje wydają mi się śmieszne, ślub
          kościelny ma dla mnie sens tylko kiedy nie jest ładną oprawą, okazją do wesela i
          "bo tak wypada", ale kiedy naprawdę chce się praktykować wiarę. Bardzo szanuję
          ludzi, którzy wyznają zasadę "czystość do ślubu" i "wychowamy dzieci w wierze
          katolickiej i sami będziemy według niej życ", ponieważ ich postawa jest szczera,
          w takiej sytuacji ślub kościelny jest częścią ich światopoglądu i sprawą
          oczywistą.
    • alinaw1 Nie róbcie z koscioła szopki! 07.08.08, 14:31
      Badżcie wierni... SOBIE! Jeśli nie jesteście osobami wierzącymi to
      po co te szopki? Znajomi to zaakceptują, to Wasz ślub, nie ich.
      Jesli myslicie o dzieciach- to WY dajecie im wychowanie poprzez
      przyklad. Zaklamaniem byłyby wszelkie uroczystości w światyni tylko
      pod publiczkę! Dla mnie i mojego narzeczonego najważniejszy był ślub
      (nie dbaliśmy o wesele), sprawa wiary jest dla nas najważniejsza w
      życiu, nasze dzieci (mamy dopiero dwójkę) są wychowywane w duchu
      umiłowania Boga i człowieka, modlimy sie wszyscy razem, czytamy
      Biblię, uczestniczymy we wspólnocie. Uważam to za rzecz calkowicie
      naturalną. Dlatego także namawiam by być w zgodzie z własnym
      sumieniem. Wiem, wiem sporo narzeczonych ma w nosi prawdy wiary i
      nauki Kosciola, a jednocześnioe w tymże Kosciele składa przysięgę
      małżeńską. Później, w małżeństwie statystycznie są więc np.
      małżonkami katolickimi, a naprawdę znajdują się na przeciwnym
      biegunie. Po co ta obluda? Może kiedyś (dobry Bóg) w pełni ŚWIADOMIE
      i dobrowolnie (bez nacisków rodziny, tradycji i ładnego ołtarza)
      będziecie będziecie udzielać sobie ślubu w swiątyni...
      • moni00 Re: Nie róbcie z koscioła szopki! 08.08.08, 12:33
        niestety, nie zawsze mozna byc tylko i wylacznie wiernym samemu sobie, czesto
        trzeba sie liczyc z uczuciami innych osob, w tym rowniez gleboko wierzacej
        najblizszej rodziny.
        • kasiakasia111 Re: Nie róbcie z koscioła szopki! 08.08.08, 12:45
          ... dlatego zarwij ze swoim narzeczonym i wyjdź za mąż za jakąś religijną osobę,
          żeby babci nie urazić!!
    • maramis Re: dylematy - kościelny czy cywilny 11.08.08, 23:41
      Moi Drodzy, a właściwie, Moje Drogie smile

      Bardzo Wam dziekuję za odpowiedzi. Cóż, nie ukrywam, że spodziewałam
      się dyskusji na trochę innym poziomie, ale muszę przyznać, że
      niektóre wątki naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyły i wciągnęły.
      Widzę, że część z Was poczuła się urażona - wybaczcie. Część z Was
      zmieszała mnie z błotem - cóż, i tak bywa, od tego są fora, żeby
      sobie pobluzgać na innych wink.

      Jeszcze parę słów podsumowania smile W mojej opinii jednak otwarte
      mówienie o pewnych wątpliwościach (np. jak poradzi sobie dziecko,
      któremu w ultrakatolickim kraju odetnę możliwość uczestniczenia w
      życiu religijnym wraz rówieśnikami, bo z powodu swoich przekonań nie
      zaniosę go do chrztu) jest mniejszą hipokryzją niż zasłanianie się
      Bogiem i udawanie, że takich dylematów jak moje nie ma ( i że, o
      zgrozo, ateistów też nie ma ).
      Cóż, widzę, że po prostu zadałam w złym miejscu to pytanie. Jeszcze
      raz dzięki tym dziewczynom, które choć starały się wczuć w moją
      sytuację.
      Pozdrawiam,
      Marta
      • kasiakasia111 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 12.08.08, 00:03
        Jeszcze
        raz dzięki tym dziewczynom, które choć starały się wczuć w moją
        sytuację. - czyli tym, które pogłaskały i powiedziały, ze nie ma problemu...
        • maramis Re: dylematy - kościelny czy cywilny 12.08.08, 21:58
          Ależ skąd! Raczej tym, które, niezależnie od swoich poglądów, podały
          racjonalne argumenty i starały się zrozumieć, że mam prawo mieć w
          pewnych sprawach wątpliwości.

          Jeśli to Was uspokoi - nie będziemy brali ślubu kościelnego,
          rzeczywiście nie ma co robić czegokolwiek wbrew sobie.

          Jeszcze raz dzięki smile
    • aska90 Re: dylematy - kościelny czy cywilny 13.08.08, 21:49
      1. Ślub bierzecie ty i narzeczony, dla siebie, nie po to, by zadowolić Rodzinę i
      Znajomych Królika.
      2. Będzie szopka, ale co kto lubi. Cywilny dostojności nie wyklucza, chociaż
      osobiście wolę śluby z jajem, wyznaniowe również.
      3. Albo mylisz wesele (choćby na kredyt) ze ślubem, albo macie księdza zdziercę,
      co kwalifikuje się do zgłoszenia do kurii, albo tak niskie dochody, że pozostaje
      mi współczuć. Tylko z czego żyjecie na co dzień (przepraszam wszystkich o
      niskich dochodach, ale nie mogłam się powstrzymać).
      4. Jakim cudem ateistka i niereligijny myślą o chrzcie dziecka? To nie są czary,
      tylko sakrament (bywa że jest opłata, wexmiecie kolejny kredyt?), który od
      rodziców i chrzestnych czegoś wymaga, w tym udziału w zyciu, ale przede
      wszystkim wiary i zgody na naukę KK.

      W swoim ostatnim poście napisałaś: "(np. jak poradzi sobie dziecko,
      któremu w ultrakatolickim kraju odetnę możliwość uczestniczenia w
      życiu religijnym wraz rówieśnikami, bo z powodu swoich przekonań nie
      zaniosę go do chrztu)".
      A jak poradzi sobie ze świadomością, że ich rodziców nie było stać na obronę
      własnych przekonań i życiu zgodnie z nimi? Jak poradzi sobie ze świadomością, że
      w tym ultrakatolickim kraju pełnym katolików, którym Chrystus zostawił
      przykazanie "kochaj bliźniego swego..." MUSIAŁ być ochrzczony na wszelki wypadek.
      Jesteś gotowa odpowiedzieć na pytania swojego przyszłego dziecka? Te i wiele innych.
      Gwoli ścisłości przyjąć sakrament chrztu można w każdym wieku.
    • majeczka_27 Ja nie mam dylematu -tylko cywilny 20.09.08, 10:41
      Mam podobną sytuację. Jestem niewierząca, a mój N. jest niezdeklarowany. Byłabym
      skłonna na wzięcie ślubu mieszanego (tzn. w kościele, ale ja jako ateistka), ale
      skoro mój N. nie jest zdeklarowany, to nie widzę powodu, by w ogóle myśleć o
      ceremonii kościelnej.

      Rodziny nasze oczywiście wolałyby ślub kościelny, ale po pierwsze to jest nasz
      dzień i nasza uroczystość, więc i nasza decyzja o tym, jaki ślub weźmiemy. A po
      drugie, uważam że byłoby to po prostu śmieszne. Skoro deklaruje się jako
      niewierząca, to jak mam przysięgać coś przed Bogiem? To by były puste słowa, a
      nie o to w ślubie chodzi.

      Co do chrztu, to znowu to samo. Mamy dziecko i nie widzę najmniejszego powodu,
      by je ochrzcić. Chcę syna wychować na porządnego człowieka. A zaczęcie od tego,
      że go ochrzciliśmy, a potem nie wychowujemy go w wierze (bo i jak, skoro
      jesteśmy niewierzący??) byłoby uczeniem go zakłamania i hipokryzji.

      Przyznam, że rodzina naciska na chrzest (syn ma dopiero 4 tygodnie, więc wciąż
      mają nadzieję). W naszym kraju wciąż nie jest łatwo, jeśli o to chodzi. Ale to
      właśnie przez to, że nawet osoby niewierzące ulegają i biorą śluby kościelne i
      chrzczą dzieci. Ale zastanów się, czy lepiej iść z prądem, bo tak łatwiej, czy
      pozostać wiernym swoim zasadom i przekonaniom...
      • agathex Re: Ja nie mam dylematu -tylko cywilny 22.09.08, 16:34
        Popieram zdecydowanie z tym, że u mnie nieco łatwiej - ja jestem 4
        pokoleniem ateistów w rodzinie. Nie mam chrztu ani innych
        sakramentów oczywiście. Żyję w zgodzie ze sobą i nie wyobrażam sobie
        ślubu w kościele dla samej scenerii, czy też przysięgania że
        wychowam dzieci w wierze katolickiej, bo to by było kłamstwo i
        hipokryzja. Moj N pochodzi z rodziny zdecydowanie katolickiej ale
        sam nie jest osobą praktykującą i właściwie nawet nie może
        powiedzieć, że wierzy. Ze strony jego rodziny jest trochę foch że
        nie kościól ale powiedzieliśmy jasno nie i koniec. Nikt nie będzie
        dyskutował nad naszym ślubem bo to nasz dzień i nasza wiara bądź jej
        absolutny brak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka