Dodaj do ulubionych

Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:(

08.11.08, 09:30
W skrócie wygląda to tak: mam prawo jazdy (od 10 lat)- nie umiem prowadzić. Z
tego powodu mam ochotę zerwać zaręczyny, bo im bliżej ślubu, tym bardziej
narzeczony naciska na kupno samochodu dla mnie i wykupienie jazd z
instruktorem. A ja się po prostu boję. Tak - zazdroszczę wszystkim jeżdżącym
dziewczynom - ja nie mogę pojechać sobie dokąd chcę, jestem uzależniona od
komunikacji miejskiej, od tego, czy ktoś mnie łaskawie podrzuci po imprezie
trwającej do północy... Oczywiście od jakiegoś czasu nie było problemu -
miałam swojego "szofera" sad Czuję się głupia w towarzystwie moich przyszłych
szwagierek, nastolatek siadających swobodnie za kółkiem, mojej teściowej
śmigającej po całej Europiesad Czuję się coraz gorzej i jeszcze jedna taka
rozmowa o samochodziku dla mnie i będzie koniecsad((( Ryczeć mi się chce, bo
czuję się jak głupia idiotka, ale ja naprawdę się boję - boję się tirów, boję
się włączania do ruchu, nie umiem ocenić odległości....sad((( ehhhhh nie
rozczulam się nad sobą, ale tak samo mam z tańcem i nauką pływaniasad(( Czy to
jest możliwe, żeby mieć zaburzenia z koordynacji ruchowej?tongue_out

Do całej litanii żalów dochodzi jeszcze jedna sprawa - ja muszę mieszkać w
mieście (bo inaczej nie jestem w stanie dojechać do pracy) a na nas czeka
wygodny domek na obrzeżach - pięknie, ale nie ma tak przystanku
autobusowegosad(((((((((((((((((((((((
Obserwuj wątek
    • stworzenje głowa do góry :-) 08.11.08, 11:01
      powiem Ci tak, w dużej części takie powiedzenie,że się do czegoś nie nadaje leży
      dokładnie we wmówieniu sobie tego. Tak, może to skomplikowane nieco,ale tak
      często bywa. Ja myślę, że dasz sobie radę. Może parę jazd z instruktorem, tylko
      pamiętaj pomału smile. I nie załamuj się, będzie dobrze, nie zrażaj się gdy będzie
      Ci samochód gasnąc. Małe dystanse na początek, fajnie jakbyś miała jako pasażera
      obok, jeżdżącego kierowcę, ale też żeby ciągle nie pouczał jadąc z Tobą. Tak dla
      komfortu żeby był-oparcie dla Ciebie.Dla komfortu naklej sobie liść zielony na
      szybę-klonowy - znak świeżego kierowcy. Na pewno da Ci to nieco komfortu
      psychicznego. Gdy widzę tak oznakowany samochód jako kierowca staram się tego
      kogoś nie zestresować smile. Po pewnym czasie myślę,że będziesz dobrze się wczuwać
      w samochód,będziesz z nim jako jedna całość.
      I na pewno jest coś w czym jesteś bardzo dobra.Pozdrawiam.Jak masz jakiś pytania
      jeszcze to pytaj.
      • karmielkowa Re: głowa do góry :-) 08.11.08, 11:23
        smile dziękuję kochana; naprawdę doceniam Twoje rady, tym bardziej, że wszyscy
        wokół mówią mi to samo (ze strony mojego narzeczonego; moi rodzice nie są
        kierowcami), ale ja najbardziej na świecie marzę o tym, by wreszcie
        zaakceptowali mnie jako osobę niejeżdżącą. Kiedyś próbowałam się przemóc, ale
        wsiadając do samochodu dosłownie zaczynam się trząść ze strachu i nie ma mowy o
        bezpiecznej jeździe. Ja wiem, że tak naprawdę sama sobie utrudniam życie, ale
        naprawdę nie jestem w stanie opanować STRACHU. Mam koleżanki, które po 20 razy
        podchodziły do egzaminu ale 19 z tego uważały, że oblewanie ich na egzaminie to
        złośliwość egzaminatora a one jeżdżą świetnie. Ja swoje prawo jazdy uważam za
        tragiczną pomyłkę - już w trakcie kursu wiedziałam, że to nie dla mnie, że nie
        potrafię jednocześnie trzymać kierownicy naciskać na gaz, sprzęgło i patrzeć co
        się dzieje z przodu i z tyłu - no nie umiem taksad((((((((( każdą pojedynczą
        czynność ok, ale nie daję rady wszystkiego jednocześniesad((((i nie wiem,
        dlaczego w ogóle dostałam to prawo jazdy (za 1 razem!)sad(( Bardzo żałuję, że je
        zrobiłam tuż po 18, bo teraz miałabym chociaż wymówkę w stylu nie mam prawa jazdysad
    • pchelka_81 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 11:20
      Hejka, znam takich co też mówili że nie będą kierowcami, a teraz
      śmigają aż miło popatrzeć. Sama straszecznie sie bałam. Do tej pory
      mam problem z wyprzedzeniem czego kolwiek na trasie, ale mimo to nie
      wyobrażam sobie życia bez samochodu.

      Zrób tak. Weź kilka jazd, tak jak radzi ci mąż. Powiedz
      instruktorowi z czym masz największy problem, czego się boisz. Po
      wszystkich jazdach niech instruktor wyrazi swoją opinię (najlepiej
      przy mężu) czy ty się do tego nadajesz czy nie. Jeśli NIE to nic na
      siłę. Jeśli TAK, to kupujcie ten samochód i śmigaj jak najczęściej.

      Pozdrawiam
      • karmielkowa Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 11:32
        ale mimo to nie
        > wyobrażam sobie życia bez samochodu.

        Wiem. Zazdroszczę Ci tego. Ja np. miałabym możliwość podjęcia lepszej pracy (na
        miarę mojego wykształcenia) i lepiej płatnej, gdybym jeździła. Miałam propozycję
        robienia doktoratu... znów dojazd... niby nie daleko ale z tyloma przesiadkami,
        że nie wyrobiłabym czasowo. Nauczyłam się żyć rezygnując z wielu rzeczy przy
        innych zmotoryzowanych, którzy ciągle nie widzą problemu np. w dojeździe 40 km
        na dowolną godzinęsad
    • szampanna Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 12:57
      uszy do góry! Jestem z niezmotoryzowanej rodziny i zawsze też
      myślałam, że nie będę jeździć. Przyciśnięta okolicznościami,
      zrobiłam prawo jazdy (za 1 razem!), mimo, ze gorszego kursanta nie
      mieli w szkole nauki jazdy - zostałam wypuszczona w miasto dopiero
      po odpracowaniu ponad 20 godzin! na placu. No i tak samo jak Ty, nie
      mogłam niczego skoordynować - za mało o jedną nogę, o oczy z tyłu, a
      ze strachu przed iinymi samochodami (np jadącymi z przeciwka) prawie
      po chodnikach jeździłam winkI co? zaparłam się, że muszę pokonać swój
      strach i zaczęłam jeździć, najpierw po godz 23, żeby był mniejszy
      ruch. A do samochodu przyzwyczajałam się na nieczynnym poligonie,
      żeby nikomu krzywdy nie zrobić tongue_out Dasz radę, jestem pewna - tylko
      zaczynaj powoli, wybieraj mało uczęszczane miejsca i pory doby, i
      najważniejsze - uwierz, że dasz radę. Ja wierzę - jak ja dałam, to
      nawet szympans może to opanować.
    • szampanna Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 14:17
      aaaaa! Karmielkowa, doznałam oświecenia! Kup samochód z automatyczną
      skrzynią biegów - odpada potrzeba posiadania trzeciej nogi i
      trzeciej ręki wink Ja na początku marzyłam o takim, czując się
      fizycznie niezdolna do prowadzenia normalnego... teraz jestem
      zdolna, ale nadal uważam, że to świetna sprawa, bardzo prosty w
      prowadzeniu.
    • quasi.modo Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 15:18
      Ja Cię rozumiem. Kiedy robiłam prawo jazdy, nie bałam sie jeździć. Potem miałam
      przerwę, nie miałam samochodu, nie prowadziłam. Teraz jeżdżę, bo muszę. Ale
      chętnie tego unikam. Myślę, że nie ma się co zmuszać. A co powiesz na rower?
      Może dałoby się dojechać do pracy rowerem? Nawet w USA ludzie zaczęli już w ten
      sposób się przemieszczać.
      • netka2 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 15:38
        Karmelkowa głowa do góry smile ja też po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nie
        jeździłam ( no może nie aż 10 lat ale ponad 2 lata). Panicznie bałam się jazdy,
        a jak już musiałam jechać to parę dni przed obmyślałam jaką droga najlepiej
        jechać by jak najmniej stawać na skrzyżowaniachtongue_out Wolałam jechać na rowerku,
        autobusem itp bo twierdziłam że auto to nie wszystko...W końcu była taka
        sytuacja że byłam zmuszona jechać i to dużo mi dało... teraz to nie wyobrażam
        sobie życia bez autka, to naprawdę wielki komfort. Uwierz, wystarczy się
        przełamać a później z górkismile
    • 18_lipcowa1 to po co robilas prawko? 08.11.08, 19:59
    • grania12 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 08.11.08, 20:29
      Na przełamanie strachu polecam jazdy doszkalające z instruktorem.Będziesz się
      czuła bezpieczniej kierując samochodem oznakowanym "L". Sprawdzisz swoje
      umiejętności
      a dobry instruktor pomoże Ci w przełamaniu strachu.
      Jeżeli jeździsz samochodem jako pasażer i nie odczuwasz strachu to dlaczego masz
      się bać jazdy jako kierująca samochodem.Myśl pozytywnie.Po jakimś czasie pewne
      czynności wykonuje się automatycznie.Praktyka czyni mistrza.Pozdrawiam i życzę
      szerokiej drogi.
    • misscraft Re: You not alone;] 08.11.08, 23:15
      Pociesz Cię, że nie tylko Ciebie przeraża jazda po ulicach. Wiem że
      będę jeżdzić jak łamaga przez dłuższy czas, boje się, że kogoś
      potrące, albo zabije jakieś zwierze i boje się tego co sam mój
      chłopak robi... wrzeszczenia przez innych kierowców jak nie zrobie
      czegoś wystarczająco sprawnie i szybko, widze że nie ma tolerancji
      na ulicach, wszyscy sie śpieszą nie przyjdzie im do głowy,że przed
      nim jedzie osoba z jakąś dziwną fobię...
      • misscraft Re: You ARE not alone;] 08.11.08, 23:17
        nawet po angielsku zjadam wyrazy;]
        • misscraft Re: You ARE not alone;] 09.11.08, 21:34
          Aha, ale ja nie mam jeszcze prawa jazdy. Boje się że u mnie będzie
          tak jak u Ciebie. Człowiek poprostu myśli,że to kwestia
          przyzwyczajenia, wprawy i czasu, ale widać, że może nie każdy się
          nadaje... może też sobie daruje.
    • agagrusz Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 09.11.08, 16:32
      "A ja się po prostu boję. Tak - zazdroszczę wszystkim jeżdżącym
      > dziewczynom - ja nie mogę pojechać sobie dokąd chcę, jestem uzależniona od
      > komunikacji miejskiej, od tego, czy ktoś mnie łaskawie podrzuci po imprezie
      > trwającej do północy..."

      A ja zazdroszczę Ci twoich problemów...
    • nati.82 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 09.11.08, 17:53
      Rzeczywiście poważny powód do zerwania zaręczyn, gdyby wszystkie kobiety były
      równie rozhisteryzowane, to instytucja małżeństwa byłaby dziś przeżytkiem.
    • lucy215 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 09.11.08, 20:10
      To nie jest powód do zrywania zaręczyn i nie myśl w takich
      kategoriach.

      Nie wiem czy cię to pocieszy ale jestem w dokłądnie takiej samej
      sytuacji. Już obecny mąż podarował mi autko, męczył nieustannie o
      jazdy z indtruktorem. Wtórowali mu rodzice, brat, wszyscy dokoła.

      Umówienie się z instruktorem zajęło mi blisko 3 tygodnie, wymówek
      miałam z 1000. Potem brat siłą wyciągał mnie na nocne przejażdzki po
      mieście.

      Nie mogę powiedziec że śmigam teraz jak Kubica. Żeby siąśc za
      kółkiem potrzebuję sporego zawzięcia się w sobie, nie znam miasta
      jako kierowca, najchętniej poszłabym przez miasto pieszo lub wsiadła
      do tramwaju. Ze stresu zasycha mi w ustach albo drżą nogismile czasem
      nie mogę wrzucic biegu albo ruszam z dwójki.Nie pamiętam na jakim
      biegu jestem ale w ogóle raz udało mi się wrzucic piątkę. Przed
      skrzyżowaniem 10 razy zastanawiam się czy dodac gazu czy jednek
      zwolnic bo przeciez może zaraz byc żółte i nie zdążę. A co będzie
      jak ktos wlezie mi na pasy?

      Jednak za sukces uważam to że w ogóle wsiadłam do auta jako kierowca
      ze względu na 2 wypadki w jakich niestety brałam udział. Staram się
      i widzę że idzie mi coraz lepiej, powoli a wszystko da się zrobic.
      Nie zdarzyło mi się żeby ktoś na mnie trąbił czy klął, jeśli tak to
      wychodzę z założenia że każdy się kiedys uczył i nikt nie urodził
      się za kółkiem.

      Tak więc uszy do góry, po części cieszę się że napisalas o tym bo
      wiem że nie jestem samasmile
    • kaja86 Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 09.11.08, 21:04
      A mnie ciekawi w czym naprawdę tkwi tutaj problem. Bo teoretycznie w tym, że nie
      potrafisz jeździć, ale naprawdę bardzo wątpię, żeby tylko z tego powodu było
      tyle tragedii w twoim życiu. Ja tam nie jestem psychologiem, ale z twojego postu
      wynika, że masz chyba dość niskie poczucie własnej wartości, gdy porównujesz się
      np z rodziną narzeczonego. Kompletnie nie rozumiem, jak ktoś może chcieć zerwać
      zaręczyny tylko z tego powodu, że nie umie prowadzić samochodu. Przeczytaj sobie
      jeszcze raz to zdanie, być może powodem chęci zerwania jest po prostu to, że
      uważasz, że narzeczony nie akceptuje Cię taką jaką jesteś, a ta nieumiejętność
      prowadzenia samochodu to tylko taki pretekst. Jeszcze mnie zaciekawił ten domek
      na obrzeżach, czeka na Ciebie domek, w którym nie chcesz mieszkać? Czyli nikt z
      Tobą tego nie konsultował? Zastanów się nad tym wszystkim może, lekcje z
      instruktorem możesz wziąć dla siebie, jeśli uważasz, że tego potrzebujesz, ale
      nie po to, żeby wbrew sobie zadowolić narzeczonego.
    • wernicka.art.pl Re: Wątek nieslubny - czyli idiotka ze mnie:( 11.11.08, 21:15
      ale ulga, że są osoby któe boją się zrobic prawo jazdy...smile ja tez
      mam takie obawy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka