sagaaga
02.06.09, 10:15
i już po wszystkim
www.yourwed.pl/pl/foto/id/68/idd/490/
ale po kolei:
wolny miałam już piątek.
Raniutko pojechaliśmy na giełdę kwiatową z myślą o zakupie róż do
skubania na płatki..jednak na giełdzie znaleźliśmy gotowe płatki
(duża torba- 25 zł--więc duuużo taniej niż "skubanie")
w piątek: manicure, pedicure...
wieczorem :szykowanie rożków na płatki i świeczek do świetlistego
walca.
czyli klejenie serweteczek, wycianie kółeczek do świeczek..
z racji tego, że wstałam wcześnie , padłam około 22 i od razu
zasnęłam.
obudziłam się ze stresu o 5.45 i do 7 nie mogłam zasnąć. Potem
jeszcze udało się godzinkę "podrzemać".
i zaczęło się:
9.30 fryzjer (gdy tam siedziałam jeszcze nie padało)
kręcenie, suszenie, czesanie koczka..
około 11.30 wróciłam do domu: mama była już umalowana, świadkowa w
trakcie, ja chwilkę czekałam
makijaż śliczny
w tym czasie zaczęło lać...oberwanie chmury..
o 13.30 przyszła osoba z kwiatami i bukietem na samochód..musieli
przeczekać największe oberwanie chmury na górze.
Ja w tym czasie "się ubierałam"
14.30 przyjechał fotograf i zaczęło się..
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I PODZIĘKOWANIE RODZICOM
patrzyliśmy z przerażeniem za okno..stwierdzilismy , że troszkę
przeczekamy: kawka, mięta dla mnie..
i w 10 minut się "przejasniło"
wyjechaliśmy w plener..i plener w dniu ślubu to supppper pomysł!!
Pełne odreagowanie stresu. Luz i zabawa.. Plener wyszedł nam
ślicznie: piękne światło , przechodnie uśmiechający się i składający
życzenia. Plener nie był zaplanowany dokładnie - poszliśmy na pełen
spontan.. stąd na przykład pomysł zdjęć z tramwaju
Suknią się nie przejmowałam - (za bardzo)..acha..mamy obiecaną
jeszcze jedną sesję (już taką mocno na łące )
czas zleciał szybciutko i nie padało!!
18.45
ślub
myślałam, że się wzruszę ale emocje są tak duże , że trzymałam się
twardo.
Piękna msza, ksiądz mówił do nas wyjątkowo. Piękne czytania
(wybierane przez Pana Młodego, piękne kazanie i śliczna oprawa
muzyczna...Ave Maria zaspiewane przez siostrę cioteczną...goście
wzruszeni)
Przysięga mówiona patrząc na siebie..ślicznie
w końcu życzenia pod kościołem, płatki róż, grosiki..
i przejazd na wesele..
Wszystko dopięte na ostatni guzik, ślicznie podane, super obsługa
(elegancko i dyskretnie)
Pierwszy taniec z owacjami.
Udało się..choć początkowo wypadliśmy z rytmu to jednak dogoniliśmy
rytm udało się: układ był krótki 1:40 ale "naszpikowany figurami"
wyszły..wszystkie...nawet skok i uniesienie..
ślicznie!!
może to zarozumiałe..
ale wszytsko było na 5+.. Nic bym nie zmieniła..było perfekcyjnie..
Goście pod wrażeniem
Zabawa skończyła się tuż przed 5 rano.
I to chyba dlatego, że jednak póżno się zaczęło..spowodowało, że
ludzie długo siedzieli
Ranek:
w apartamencie dla nowożeńców: pięknie podane śniadanie,
szampan..uroczo!! i znowu obsługa- rewelacja wszystko elegancko i
dyskretnie..
Ranek był słoneczny...jak wyszliśmy z hotelu lunęło..
to był piękny dzień!!
wszystkim Wam życzę aby Wasze WIELKIE DNI sprawiły Wam taką radość!!
Bo cały ten weekend był wyjątkowy, niezapomniany i cudowny!!