Mam problem- moje plany a wizja innych

08.06.09, 09:48
Witam,
Wiem, że temat dzieci na weselu był tu wałkowany, więc nie chcę wracać do
kwestii "zapraszać, czy nie zapraszać".
Ja nie zapraszam, ale...
jeszcze zaproszeń nie zdążyłam porozwozić, a juz jedna ciocia "matka polka, z
dzieckiem przy nogach cały czas" zapowiedziała (w nieoficjalnej rozmowie z
moją bliską ciocią), że ona bez dziecka się nie ruszy, bo nie ma co z nim
zrobić... (takie tłumaczenie jest dla mnie głupie i niedorzeczne- chłopak ma 3
latka, są niańki)
Wiecie, ja mam problem, bo zawsze wychodziłam z założenia "nie patrz na
innych, rób po swojemu", ale na prawdę nie chce mi się jej tłumaczyc, czemu
bez dzieci, a skończy się własnie tak, że ja jako ta winna i wyrodna bedę
wpędzana w poczucie winy "bo jak to bez mojego Piotrusia"...

i nie wiem, mówiąc szczerze jak zareagować...
    • agatita82 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 10:16
      Budyniu,
      Nie każde dziecko zostanmie w domu z obcą osobą. DZieci są różne, a
      jak do tego zawsze były tylko i wyłącznie pod opieką matki nie ma
      szans by zostało samo z obcą babą. Już prędzej z babcią - choć to na
      prawdę zależ od dziecka i wychowania.
      Ty masz przecież przyjęcie, a nie wesele tak? Do której? Jeśli nie
      chcesz dzieci, to wydaje mi się, że nie możesz oczekiwać od osób
      dzieciatych że się pojawią i że zostaną na całą imprezę.
      Zależy ci żeby "matka Polaka" przyszła to zaproś ją z dzieckiem. Jak
      bez - to licz się z tym, że nie przyjdzie. Dorosłych ludzi nie
      wychowasz.
    • agnieszka4-0 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 10:19
      Jestem mamą małego dziecka, oczywiscie są różne sytułacje ale jeśli
      wczesniej nie miało sie potrzeby zatrudniana niani to nie da sie tak
      na 1 wieczór zostawić małego dziecka z obca osobą, nawet jesli to
      jest nam dobrze znana ciocia. Dziecko musi ją znac bo inaczej bedzie
      strasznie to przezywać. Co inego wieksze dzieci ale 3 latka to
      jeszcze bardzo małe dziecko. Rozumiem twoje stanowisko ale trzeba
      zrozumiec też jego mamę, przy założeniu że naprawde nie ma znanej
      dziecku osoby z którą mogła by je zostawic. Bo jeśli to złośliwość
      to oczywiście jestem po twojej stronie.
      Swoja drogą uważam ze właściciele sal przeginają z tym liczeniem za
      talerzyk od dziecka. 14 latek to rozumiem ze moze sie najesc ale 6,8
      latek ledwo cos skubnie.
    • inka323f Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 10:31
      Zalezy, jak bardzo chcesz by ciocia byla na przyjeciu i jak jest Ci bliska...
      • ilkaana Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 10:39
        A moim zdaniem nie powinnaś się uginać. Jeśli ktoś chce przyjść na wesele, to
        załatwi opiekę dla dziecka, i mówienie, że to niewykonalne, jest moim zdaniem
        czystym wygodnictwem. I szantażem. Ktoś próbuje zwyczajnie wymusić na Tobie
        zmianę decyzji. Najwyżej pani nie zostanie do końca imprezy, ale nie powinnaś
        moim zdaniem się uginać. No i chwilę odezwą się inne mamy, ze one tez by z
        dzieckiem wolały przyjść.
        Ja też zapraszałam bez dzieci, na szczęście wszyscy ochoczo na to przystali, a
        dodam, ze to rodzice dzieci poniżej 3 roku życia. Więc dla chcącego nic
        trudnego. Jedna para zostawia dzieci z teściami a druga z opiekunką. Cieszyli
        się, ze w koncu będą mieli wieczór dla siebie. Dziecku przez te kilka godzin
        żadna krzywda się nie stanie.
        Takie jest moje zdanie, życzę powodzenia.
    • paskud_agg Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 11:13
      Dziewczyny! budyniowa nie pyta nas czy dobrze robi i czy zmieniać decyzję czy nie, tylko chce wiedzieć co ma zrobić, żeby się każdemu jak winna zbrodni nie tłumaczyć.

      budyniowa, myślę, że po prostu nie powinnaś się wdawać w dyskusje na temat "ale jak to?", tylko delikatnie olać lament i powiedzieć z uśmiechem, że serdecznie zapraszasz i masz nadzieję na wspólną zabawę choćby przez kilka godzin na Twoim weselu. Najwyżej ciocia przyjdzie na dwie godziny, albo na sam ślub, albo się obrazi - tego ja nie przewidzę, Ty pewnie też nie.
      Oczywiście zupełnie osobną kwestią jest, że głupio płacić pełną stawkę za kogoś, kto będzie tylko 2h, ale na pewne rzeczy chyba nic się nie poradzi.
      Postaraj się nie przejmować: wszystkim się nie da dogodzić!
      • szampanna Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 11:40
        o, ja myślę tak samo, jak paskud_agg. Btw, mam dwoje dzieci, które
        kiedyś tam miały po 3 latka i nie wierzę w to, że dziecko w wieku
        przedszkolnym nie może z kimś zostać... Obstawiam raczej focha matki-
        Polki, którego trzeba delikatnie stłamsić.
    • zia86 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 11:39
      Moim zdaniem nie powinnaś się uginać. Rozumiem argumenty, że dziecko
      może być nie przyzwyczajone do obecności innych osób i ciocia może
      rzeczywiście nie ma go z kim zostawić. Choć uważam, to za kalectwo,
      że dziecko w wieku 3 lat boi się obcych ludzi, czy nawet babci i nie
      zostało do ich obecności przyzwyczajane, ale to nie dziecka wina
      tylko mamusi która trzyma go u spódnicy. Nie ważne. Robisz przyjęcie,
      więc od biedy można by to dziecko zaprosić, bo przyjęcie nie trwa aż
      tak długo jak wesele choć moim zdaniem to dziecko i tak będzie się
      męczyć i przeszkadzać innym gościom. Może to brutalne, ale na
      eleganckim przyjęciu nie ma miejsca na tak małe dzieci, to oczywiście
      nie jest ich winą, że się nudzą, są zmęczone i nie potrafią w jednym
      miejscu ustać ale właśnie dlatego nie powinny być na nie zapraszane.
      • marina111 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 18:56
        Nie całkiem moge się zgodzic. ślub to uroczystośc rodzinna wiec powinna byc na
        niej cała rodzina w miare możliwości od 100latków do niemowlaków. Ja raczej nie
        zapraszam dzieci bo to duży koszt (dzieci w rodzinie mam duzo a normalnie za
        kazde płacę) ale szczególnie bliskie mi dzieci zapraszam. Nie powiedziała bym ze
        na takiej uroczystości nie ma miejsca dla kogoś np. dzieci. Mysle ze dzieci
        pewnych rzeczy powinno uczyc się od poczatku i wydaje mi się dziwne ze 17 latej
        pierwszy raz idzie na wesele bo wczesniej go nie zapraszali. Dziecko powinno byc
        przyuczae do róznych okolicznosci od małego nawet jesli jeszcze nie wszystkie
        obrzedy itp rozumie. Potem mam wyzute z tradycji społeczenstwo.
        • budyniowa123 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 20:27
          Wiesz, zasadniczo tez jestem wyzuta z tradycjitongue_out
          Ślub biorę cywilny, wesela nie mam, żadnych błogosławieństw, tradycyjnych
          zabaw... bez oczepin, rzucania kwiatkami czy podwiązką (też nie mam)... więc
          może lepiej, coby się ode mnie nie uczyły, bo też anty-tradycyjnie wyjdzie.tongue_out

          Zresztą główne znaczenie odegrały tu koszty. Nie tego jednego dziecka, ale
          wszystkich potencjalnych, które musiałabym zaprosić. i nie sadzę, żeby ktoś
          inny, oprócz tej cioci miał z tym problem... a też głupio trochę, jak każdy się
          wysili, opiekę do dziecka znajdzie, a ona przyjdzie "z przychówkiem", bo nie
          umie inaczej...
          • marina111 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 09.06.09, 16:10
            No nie całkiem tak jest bo tradycja to nie znaczy ze jest jedyna słuszna czytaj
            katolicka + wesele po staropolsku. smile Dzieci wychowywane w rodzinach wierzacych
            ucza się obrzędów wiary itp a dzieci z rodzin nie wierzacych ucza się jak
            wyglada ślub w USC. smile
            Tak czy inaczej to jest to świeto rodzinne. O ile rozumiem problem z kosztami,
            ze duzym obciązeniem moze byc opłacenie miejsc dla 10 dzieci (sama tak mam) o
            tyle nie rozumiem stwierdzenia ze na eleganckich przyjeciach nie ma miejsca dla
            dzieci.
        • landora Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 09.06.09, 17:20
          Może i dziecko "powinno być przyuczane", ale to rodzice powinni je "przyuczać",
          a nie para młoda. Ja na przykład nie chcę mieć dzieci na weselu, nie chcę, żeby
          któreś zaczęło płakać w kościele i żeby się kręciły pod nogami gościom. W ogóle
          zamierzam zapraszać tylko tą "rodzinę", z którą mam w ogóle jakiś kontakt, a nie
          wszystkie ciotki i wujków, których widziałam raz w życiu. Niech się obrażają,
          jak chcą, to już jest ich sprawa.
          • marina111 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 09.06.09, 18:43
            Ja mysle troche inaczej bo uwazam ze za dzieci w rodzinie odpowiada cała
            rodzina. Oczywiście na rodzicach obowiazek jest przedewszystkim ale nie
            wyobrazam sobie zeby coś sie działo z dzieckiem mojego kuzyna a ja powiedziała
            bym ze to nie moja sprawa bo nie moje dziecko. Rodzic powinien przyuczac ale jak
            ma to robic skoro nikt z dzieckiem go nie chce zaprosić.
            A w czym widzisz problem ze dziecko się rozpłacze? Jesli tak bedzie to rodzic z
            dzieckiem wychodzi. Widze to co niedziela na mszy, i jakos nikomu to specjalnie
            nie przeszkadza.
    • agatita82 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 16:12
      budyniowa123 napisała:

      > i nie wiem, mówiąc szczerze jak zareagować...

      Rozumiem flustrację. Stnowczo ale uprzejmie powtarzaj jak zdarta
      płyta: Przykro mi, ale naszym zdaniem wszelkie imprezy alkoholowe
      odbywać się powinny bez udziału dzieci.
      • budyniowa123 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 16:35
        Dzięki za rady dziewczyny...
        Zalezy mi na obecności tej osoby, jest to bliska rodzina i na prawdę chcę, żeby
        przyszła.
        Padło pytanie, do której przyjęcie- planujemy do 12, ale jako, że może się
        przeciągnąć do później, mamy też zamówione dodatkowe danie ok 2 w nocy...

        Hmmm, zaproszenie jest już wydrukowane i zaproszona jest ciocia z wujkiem, bez
        dziecka. I tak zostanie. A jeśli będą mieć pretensje, to powiem, że nasza
        decyzja podyktowana jest warunkami panującymi w lokalu- dziecka nie ma gdzie
        ułożyć, nie ma sali, gdzie by sobie odsapnął, nie będzie innych dzieci, nie
        będzie dziecięcego menu i nie będzie tańców w kółeczku. Jeśli się jednak uprą-
        trudno, niech biorą, ale ja się nie będę przejmowała, że nie zadbalismy o wygody
        dla dziecka...

        A co do wychowania 3-latków: dla mnie to niepojęte, żeby dzieciak, który ma isć
        po wakacjach do przedszkola nie został na jedną noc z ciocią jakąś, czy nawet
        obcą nianią. W końcu to JEDEN WIECZÓR... kilka godzin. (babcia jego tez będzie
        u nas)

        Na prawdę dzięki za rady, bo sytuacja jest o tyle głup[ia, że tutaj "strona
        strony nie przekona". Ona i tak uzna mnie za okropną, bo nie zapraszam dzieci, a
        dla mnie nie eleganckie jest wpraszanie kogokolwiek... Ale na prawdę zalezy mi,
        żeby przyszła...
      • kol.3 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 18:34
        Frustrację.
    • marina111 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 18:47
      Ja uwazam ze jak masz sobie zrobic wrogów z rodziny to wez ja zapros z dziecmi.
      ja nie planuje zapraszac z dziecmi (za wyjatkiem mojej chrzsnicy i siostrzenców
      narzeczonego (bo to sa wazne dla nas dzieci). jesli jednak ktos powie mi ze
      przyjdzie z dzieckiem to zorganizuje mu jakies siedzenie zeby potem nie słuchac
      gadania i nie znosic fochów. Strace raptem pare groszy a przynajmniej wszyscy
      beda zadowoleni.
    • kamelia04.08.2007 Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 08.06.09, 22:49
      jak to bez Piotrusia?
      ano, normalnie. Piotruś zostanie w domu, bo Piotrusiowi nie jest do szczęścia
      potrzebny harmider weselny.

      Wyjaśnisz to szanownej pani matce polce, spokojnie, grzecznie, ale stanowczo. A
      strojenie fochów i obwinianie czy zarzucanie niegościnności, itp., to po prostu
      element gry.
    • kavainca Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 09.06.09, 07:02
      mieliśmy dokładnie taką sytuację.
      My zapraszaliśmy bez dzieci, a kuzyn sie upierał, że dzieci są
      zawsze z nimismile. Proponowaliśmy najróżniejsze rozwiązania, ale nie -
      oni z dziećmi i już. Dostawiliśmy więc dwa foteliki dzieciące i
      tyle. Dzieciaki plątały sie pod nogami (wrrrr...) i wrzeszczały w
      niebogłosy, ale co? - przetrwaliśmy godniesmile
    • 3mila_m Re: Mam problem- moje plany a wizja innych 09.06.09, 09:09
      Miałam ten sam problem, kiedyś nawet pisałam tutaj na forum o obrażonej kuzynce.
      Został miesiąc do wesela i co? Kryzys zażegnanysmile
      WSZYSCY obrażeni (w sumie jedna kuzynka mama 3 latka i jeden kuzyn tata 4 latka)
      potwierdzili przybycie. Próbowali mnie szantażować, że bez syneczka to ja nie
      przyjdę, powiedziałam krótko: nie to trudno. Będzie mi bardzo przykro. Tylko
      pamiętaj, że jak zdecydujesz się dzień przed weselem, że jednak chcesz iść, to
      nie będzie już dla ciebie miejsca. Bez żadnej dyskusji i tłumaczeń i to
      poskutkowało.



Pełna wersja