emily_valentine 18.06.09, 22:41 Do jakich kwot wypada dyskutować na forum, a powyżej jakich już nie? Gdzie jest ta granica? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 22:44 Emily a co się stało? Skąd nagle takie pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 22:51 Wcale nie nagle. Ja się nad tym zastanawiam od dłuższego czasu. A dzisiaj mnie "natchnął" ten post w wątku Firlipatki o kwiatach, szczególnie ostatnie zdanie: literka_m napisał: > raczej dobra cena. > Gdyby byla za wysoka to od razu odprawiłabyś ich z kwitkiem (kopnela w 4 > litery). Na forum napisalabys "niezle chcieli mnie oskubac". > > skoro na forum masz watpliwosci, znaczy to tylko tyle, ze cena wysoka, ale > "dobrze wybadana". Pare głosów wyżej utwiedzi Cię w przekonaniu, ze właściwie t > o > warto. > i już łoś wzorcowo wydojony* > > *nie jesteś łosiem jeśli 5000zł to Twój jednodniowy dochód. ewentualnie masz > pole naftowe. wtedy 5000, jest dla Ciebie niczym, ale wtedy też nie dyskutujesz > o tym na forum Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 22:58 > Wcale nie nagle. Ja się nad tym zastanawiam od dłuższego czasu. A > dzisiaj mnie "natchnął" ten post w wątku Firlipatki o kwiatach, > szczególnie ostatnie zdanie: wiedziałem, ze o moj post Ci chodzi. o kasie sie nie dyskutuje, kase sie wydaje. ja przedstawie Ci ten sam problem, ale w innym wydaniu, moze zrozumiesz: "kochani mam problem. wlasnie jestem na etapie kupowania auta i diler zaproponował mi skórzaną gałkę dzwini biegów z 3 diamencikami. kosztuje to dodatkowo 10 tysiecy. euro. nie wiem czy sie oplaca ? czy jest mi potrzebna taka gałka ? tak sie zastanawiam, bo jak wydam dodatkowo te 10 tys to nie bede miala na masło i bede jadła suche bułki" smieszne nie ? tak samo jest smieszny problem autorki watku o kwiatach za 5 tysiecy Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:07 Literka co innego zbędny bajer a co innego ślub i dekoracja. Ok. potrafię zrozumieć, że mogą cię śmieszyć np. moje posty o armatach i innych rzeczach, bo to można traktować w kategoriach zbędnego bajeru, ale dekoracja zawsze jest, każdy się nad nią zastanawia i jest to jeden z podstawowych elementów wesela, obok ustalania menu czy wyboru sukni ślubnej. Odpowiedz Link Zgłoś
paskud_agg Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:12 Zia, dekoracja też potrafi łatwo przeistoczyć się w zbędny bajer jeśli jest jej za dużo Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:22 Jasne jeśli jest jej za dużo, to tak. Ale czasem para wymyśla sobie jakąś bogatą albo skomplikowaną dekorację stołów, gdzie np. nie tylko potrzebne są kwiaty ale też jakieś wazony albo stelaże i do tego jeszcze z drogich egzotycznych kwiatów i wtedy powstają takie koszty...Czasem sala tego wymaga, ale ogólnie dekoracja jako taka to jest nieodłączny element. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:39 zia86 napisała: > Literka co innego zbędny bajer a co innego ślub i dekoracja. Ok. > potrafię zrozumieć, że mogą cię śmieszyć np. moje posty o armatach > z podstawowych elementów wesela, obok ustalania menu czy wyboru sukni > ślubnej. ee z tą dekoracją to trochę przesada, w kościele śmiało może być bez niej, wszak co nie raz pisałam to niepolski zwyczaj dekorowania kościoła na ślub. Więc już niepotrzebny wydatek . Hehe my się w ogóle obeszliśmy bez dekoracji i kościoła i restauracji.kościół piękny neogotyk więc wszelki kokardeczki,girlandeczki,bramy z kwiatów tylko by go oszpeciły,a restauracja sama w sobie jest już w bogatym wystroju więc po co psuć jej urok kiczem pt. balonik, czy jakieś tablice z gołąbkami.Jedynie dekoracja na samochodzie była,ale też moja autorska którą sami robiliśmy . Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:54 Masz rację, dekorację kościoła można sobie odpuścić, zwłaszcza jak sam w sobie jest bogaty i duży. Ale sale to mimo wszystko mnie się wydaję, że bukiety/wazony/jakieś kwiatowe dekorację na stołach nie zaszkodzą. No chyba, że dekoracja rzeczywiście była bardzo bogata to wtedy nie można przesadzać. Ja też jestem przeciwko balonikom, a co to są tablice z gołąbkami? Tylko dekoracje kwiatowe, nie lubię też żadnych ostatnio modnych światełek, wstążek itd. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:24 zia86 napisała: > można przesadzać. Ja też jestem przeciwko balonikom, a co to są > tablice z gołąbkami? Tylko dekoracje kwiatowe, nie lubię też żadnych > ostatnio modnych światełek, wstążek itd. a uogólniłam takie tablice-serca czy też właśnie gołąbki które daje się za parą młodą gdzie siedzą. Baloniki mają swój urok ale tam gdzie mieliśmy wesele to byłby w sumie kicz z nimi.Chociaż widziałam,że ludzie je tam pchają, ale widocznie nie mają poczucia smaku . Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:09 Nie chodzi o to co ja rozumiem lub nie, tylko o określenie tej kwoty, powyżej której nie wypada publicznie rozmawiać. Rozumiem, że dla Ciebie jest to np. kwota 5 tys. za kwiaty. A jaka będzie za "całość"? Czy taki sam komentarz dałbyś, gdyby padły kwoty: 10 tys., 20 tys., 30 tys.? Na ile wyceniasz co wypada, a co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:18 > Na ile wyceniasz co wypada, a co > nie? znam ludzi, którzy wywalili na weselną oprawę naprawdę wielkie pieniądze. i super i ja tam byłem i się z nimi bawiłem. ale każdy z nich wydał t pieniądze bez pytania obcych ludzi "czy to nie za dużo". sama decydujesz na co cię stać i jaką fortunę chcesz wydać. możesz zapytać się na forum " nie znacie firmy która udekoruje mi kościół 10 tysiącami róż herbacianych i weźmie mniej niz xxx" Ale pytanie "czy 5 tys na kwiaty to nie za duzo na dekorację" w kraju gdzie średni dochód to połowa tej kwoty samo prosi sie o wyśmianie. To cholernie dużo i trzeba mieć kawał pieniądza żeby wypiep... tyle na zielsko do 45 minutowej uroczystości. Skoro ma się taką kasę która ma iść "psu na budę" znaczy "żeby ładnie było" to się ja wydaje a nie smędzi sie o tym na forum Odpowiedz Link Zgłoś
foczkaka Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:04 Ale pytanie "czy 5 tys na kwiaty to nie za duzo na dekorację" w kraju gdzie > średni dochód to połowa tej kwoty samo prosi sie o wyśmianie. To cholernie dużo > i trzeba mieć kawał pieniądza żeby wypiep... tyle na zielsko do 45 minutowej > uroczystości. Skoro ma się taką kasę która ma iść "psu na budę" znaczy "żeby > ładnie było" to się ja wydaje a nie smędzi sie o tym na forum Całkowicie się zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:19 Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, W tym samym kraju stac ludzi na wesele z poprawinami na 200os. Dekorację, jak ktoś chce niech ma. Różne dekoracje mają różne ceny.I nie widzę nic złego w pytaniu osoby, która tę dekorację chce mieć czy cena jaką jej zaproponowano nie jest za wysoka. Psu na budę jest też merc dla młodej pary, suknia, makijaż i fryzura. Tak na dobrą sprawę wszystko może być "psu na budę". literka_m napisał: > Ale pytanie "czy 5 tys na kwiaty to nie za duzo na dekorację" w kraju gdzie > średni dochód to połowa tej kwoty samo prosi sie o wyśmianie. To cholernie dużo > i trzeba mieć kawał pieniądza żeby wypiep... tyle na zielsko do 45 minutowej > uroczystości. Skoro ma się taką kasę która ma iść "psu na budę" znaczy "żeby > ładnie było" to się ja wydaje a nie smędzi sie o tym na forum Odpowiedz Link Zgłoś
inka323f Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 18:30 agatita82 napisała: > Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, W tym samym kraju stac ludzi na > wesele z poprawinami na 200os. Tylko czy napewno ich stac? Czy moze wszystko jest na kredyt splacany latami - czyli ich nie stac... Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 18:40 > Zupełnie się z Tobą nie zgadzam, W tym samym kraju stac ludzi na > wesele z poprawinami na 200os. i bardzo dobrze. niech bedzie stac nawet na wesele dla 500 osob i merceesa za 5 tysiecy. ich pieniadze wiec niech wydaja na co chca. Tylko na Boga niech nie jęczą, że MUSZĄ wydać tyle pieniędzy. Niech się nie żalą, że mają wydatki. To ich wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Literka... 21.06.09, 21:37 > Ale pytanie "czy 5 tys na kwiaty to nie za duzo na dekorację" w kraju gdzie > średni dochód to połowa tej kwoty samo prosi sie o wyśmianie. To cholernie dużo > i trzeba mieć kawał pieniądza żeby wypiep... tyle na zielsko do 45 minutowej > uroczystości. Czy pozwolisz, abym sobie to zdanie umieściła w sygnaturce? Bardzo mi się podoba Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:04 A no tak też to czytałam. Trzeba na to spojrzeć z tej strony, są ludzie którzy lubią po prostu wszystko krytykować, są tacy dla których pieniądze to temat tabu i dlatego tak reagują, są też tacy którzy po prostu uważają, że coś jest za drogie, istnieją też tacy którzy uważają, że ślub to nie jest jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu lub że ma się "zwrócić", albo ktoś nie potrafi popatrzeć z szerszej perspektywy i postawić się w czyjejś sytuacji. Ogólnie ludzie są różni jedni robią to ze złośliwości, inni z zazdrości ale większość po prostu albo tak uważa, albo nie potrafi zrozumieć innego spojrzenia, lub przemawiają przez niego własne doświadczenia. Wtedy to jest niczyja wina i można się z takim człowiekiem wdać w dyskusję. Ja ogólnie uważam, że większość osób naprawdę chcę pomóc i uchronić przed wydawaniem "niepotrzebnie" pieniążków, albo pokazać, że można taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
tommuzyk Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:18 Do osiągnięcia celu prowadzą dwie drogi: Pierwsza - chcę mieć to na co mnie stać. Druga - dążę aby było mnie stać na to co chcę mieć. Jeżeli jakiś usługodawca ustalił ceny na pewnym poziomie, to zrobił to nie po to aby publicznie wylewać żale, że zdzierstwo, że mnie na to nie stać. Są inne firmy... Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:18 a ja mysle ze granica nie jest kwota tylko jej okreslenie. Jesli ktos pisze ze chce na cos wydac po wyzej przecietnej a przy tym marudzi ze duzo, to wydaje się troche śmieszny. Kiedys jaka dziewczyna na forum pokazał liste wydatków na wesele, o jakies spore pieniadze chodziło (pamietam ze suknia była za 9tyś, welon tez jakis strasznie wyczesany) a potem zapytała na czym oszczedzic. NO ja uwazam ze wydawanie AZ tyle na wesele to zbytek wiec co mam jej napisac... "na wszystkim"? Zamowilismy z narzeczonym samochod do ślubu za 2000. Wiekszosc osob na forum z tego co czytam płaci około kilkuset zł albo pożycza od rodziny. Gdybym teraz napisała jaka to biedna jestem bo płace 2000 i mi nie styka do pierwszego to bym się tylko osmieszyła. Mysle ze to jest własnie granica. Albo nas na cos stac albo nie i głupota jest szastac po nad stan a potem na forum się żalic. Tym bardziej ze czesto wydaje mi sie ze pod przykrywka tego martwienia sie o koszta jest ukryty komunikat "patrzcie a mnie stac na kiecke za 10tyś albo na wynajecie małpki z cyrku, a was nie, ale poudaje ze tak się z wami identyfikuje i tez po narzekam" Odpowiedz Link Zgłoś
justynaaaa2 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:31 marina111 napisała: > a ja mysle ze granica nie jest kwota tylko jej okreslenie. Jesli ktos pisze ze > chce na cos wydac po wyzej przecietnej a przy tym marudzi ze duzo, to wydaje si > ę > troche śmieszny. Kiedys jaka dziewczyna na forum pokazał liste wydatków na > wesele, o jakies spore pieniadze chodziło (pamietam ze suknia była za 9tyś, > welon tez jakis strasznie wyczesany) a potem zapytała na czym oszczedzic. > NO ja uwazam ze wydawanie AZ tyle na wesele to zbytek wiec co mam jej napisac.. > . > "na wszystkim"? > > Zamowilismy z narzeczonym samochod do ślubu za 2000. Wiekszosc osob na forum z > tego co czytam płaci około kilkuset zł albo pożycza od rodziny. Gdybym teraz > napisała jaka to biedna jestem bo płace 2000 i mi nie styka do pierwszego to by > m > się tylko osmieszyła. > > Mysle ze to jest własnie granica. Albo nas na cos stac albo nie i głupota jest > szastac po nad stan a potem na forum się żalic. Tym bardziej ze czesto wydaje m > i > sie ze pod przykrywka tego martwienia sie o koszta jest ukryty komunikat > "patrzcie a mnie stac na kiecke za 10tyś albo na wynajecie małpki z cyrku, a wa > s > nie, ale poudaje ze tak się z wami identyfikuje i tez po narzekam" podoba mi się to co napisałaś Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:33 OK, Teraz rozumiem o co chodzi Czyli albo piszemy, że chcemy kwiaty za 5 tys. i nie narzekamy. Albo nie piszemy wcale. Jakie to proste! A jeśli ktoś chce kwiaty "tylko" za 1 tys., a ja wiem że są i tacy ludzie dla których jest to ich ponad miesięczny dochód (emeryci, renciści itd.) to czy nadal wypada dyskutować czy też nie? A o czym można porozmawiać z bezrobotnym? Z takim to juz nawet nie wypada ponarzekać na pogodę, bo on i tak ma gorzej. Paranoja. Dlatego pytam - dla kogo jest to forum? Przecież zawsze się znajdzie ktoś biedniejszy. Niezaleznie od tego czy akceptujemy kwiaty za 1 tys., a za 5 już nie Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:43 Jak ktos jest biedny to robi wesele na swoja miare i tez niech nie narzeka. Bo jak ma narzekac to ostatecznie nie musi go robic go wgale. To nie obowiacek tylko wolna wola. Podyskutowac mozna i z bezrobotnym tylko zalezy jak. Np. mnie nie stac na suknie za tyle ile Ty płacisz ale podyskutować mozemy i moge Ci powiedziec co o niej sadze albo jakie dodatki bym dobrała. Ale jak bys zaczeła robic z siebie męczennice jak to z ciebie zdarli w tym salonie to by mi się gadac odechciało bo cisneło by sie na usta "wez się ogarnij dziewczyno i zwróć uwage ze mnie wogóle na taka nie stac i nie zamierzam się uzalac nad tym razem z Toba". Ja naprawde nei sadze zeby tu o kwote chodziło. Moze czasem się ktos znajdzie kto krytykuje złosliwie ale najczesciej to te osoby samie się prosza o to. Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:51 Marina, Ja tam wcale nie uważam, że mało zapłaciłam (a raczej dopiero zapłacę) za swoją sukienkę. Mnie się to wydaje dużo. Ale może dlatego, że zupełnie nie wiedziałm ile kosztują sukienki. Liczyłam się z kwotą 2-3 tys. Tak samo było praktycznie ze wszystkim innym. Ale po rozeznaniu rynku, wiem że to tyle kosztuje i koniec kropka. Wolałabym wydać mniej, ale co zrobić, że się spodobało właśnie to a nie nic innego? Trzeba płacić. Dopóki mąż nie protestuje... Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:54 Sama widzisz... forma w jakiej ty to podajesz jest pełna autoironii i to moim zdaniem jest ok. Gdybys jednak zakładała osobne watki z tego powodu i wymieniała jak to cie skrzywdził salon sukien, fotograf, kwiaciarka to raczej bys wszystkich drazniła niz bawiła. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:54 Widzisz ja właśnie myślę, że to jest jeden z głównych problemów, że niektórzy nie potrafią zrozumieć, że można wydać te 7 tys(dobrze pamiętam?) na kieckę "tylko" dlatego, że taka ci się spodobała. Odpowiedz Link Zgłoś
foczkaka Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:21 widze ze zia86 ciągle nie rozumie, albo nie chce rozumieć. Ja całkowicie zgadzam się z mariną. Chodzi o to że niech każdy wydaje ile chce i ile ma. Ale w każdej kategorii wydatków, także w ślubnej, sa jakieś ceny przeciętne, średnie. Czyli np niektóre z nas kupują suknię za tyś zł, inne za 7 tyś lub więcej, ale ŚREDNIA to powiedzmy 3-4 tysiące. Jeśli ktoś ma ochote na kieckę nawet za 15 tyś i kupuje taka bez mrugnięcia okiem bo go stać, to nic mi do tego, fajnie, niech ma. Ale jeśli ktoś się żali: "czy salon nie wyciąga ode mnie za dużo, czy to nie za drogo, czy powinnam taką kupić" to jest śmieszne i głupie gadanie. Bo rozwiązanie jest oczywiste: stać cię to kup co chcesz, za ile chcesz, a nie stać Cie albo nie chcesz tyle wydawać na suknie, to kup coś przeciętnego w przeciętnej cenie. Bo dla przeciętnego człowieka to jest zdecydowanie za duzo, to co Ci ma doradzić. Natomiast człowiek bogaty, ale z klasą nie "dziaduje" tylko płaci. Nie chodzi o wysokość kwoty o jakiej nie wypada mówić, chodzi o sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:44 foczkaka napisała: > zdecydowanie za duzo, to co Ci ma doradzić. Natomiast człowiek bogaty, ale z > klasą nie "dziaduje" tylko płaci. > Nie chodzi o wysokość kwoty o jakiej nie wypada mówić, chodzi o sposób. i nie obnosi się publicznie z tym na co ile wydaje :-]. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 14:29 Ja uwazam ze niech się obnosza jesli ptrzebuja ale dlaczego udaja ze ich to martwi skoro tak naprade chca się pochwalic. czy ludzie nie moga miec do pieniedzy neutralnego stosunku? Pieniadze są albo icj nie ma, jak sa to wydaje jak nie mam to nie wydaje. Sprawa tak prosta a tyle dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:45 Rozumiem o co ci chodzi. Że ludzie lepiej sytuowani nie mogą się skarżyć, że coś jest drogie bo i tak większości "średniaków" na to nie stać. Tylko nie wzięłaś pod uwagę tego, że tacy ludzie to nie tylko bardzo bogaci, ale też tacy którzy są na granicy. Np. ludzie z klasy średniej, którzy zarabiają trochę więcej niż reszta ale muszą patrzeć na wydatki. Rozumiesz, chodzi mi o sytuację, kiedy ta przysłowiowa kiecka za 7 tys będzie w zasięgu tej PM i jak ją kupi to będzie na chleb ale mimo wszystko będzie to już wydatek zauważalny dla budżetu.Czyli taka sama sytuacja kiedy, "przeciętny" człowiek kupuję kieckę za 3-4 tys. Poza tym wątki jak ten kwiatowy nie służą tylko narzekaniu ale też dowiedzeni się ile średnio bierze się za taką usługę, żeby zobaczyć czy się nie przepłaca. Ja przynajmniej tak ten wątek odebrałam. Odpowiedz Link Zgłoś
foczkaka Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:56 Nadal się nie zgodzę. bo chodzi o SPOSÓB mówienia o kasie. Ja miałam suknie za 2 tys i był to dla mnie wydatek z tych "na granicy", bo wstępnie planowałam wydać mniej. W porównaniu do średniej była to mała kwota, ale gdybym zaczęła się trząść w stylu "o boze nie wiem czy kupic suknie za 2 tys, czy za 1 tys" to też byłoby to śmieszne. Stać cię to kup za 2 tys, nie stac to kup za tys na allegro albo wypożycz. Sensowne pytania, które coś wnoszą to np. "gdzie kupić coś w takiej a takiej cenie" albo "ile kosztuje to i to". Bez sensu jest pytać czy powinnam kupować suknie za 10 tys, albo czy powinnam płacic za dekoracje 5 tys, albo czy powinnam wydać na auto 100 zł. Bo jakie są średnie ceny to wiadomo, a na ile Cie stac i ile chcesz wydac to wiesz tylko Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:02 Może, ale mimo wszystko skoro to jest wydatek na granicy to ktoś chcę się chcę dowiedzieć, czy naprawdę to jest potrzebne a może to tylko fanaberia w którą się dał wpędzić przez przemysł ślubny. Albo czy akurat za tą konkretną rzecz warto dać tyle kasy. Bo inaczej podchodzi się jak coś jest piękne i można machnąć ręką na tą kasę bo jakąś rzecz cię zauroczyła a inaczej jak coś jest średnia i jeszcze ta cena. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 14:24 No p[rosze Cie, nie przesadzaj. Nie mow ze ktos ise chce dowiedziewc czy sa mu potrzebne kwiaty za 5000. Po pierwsze tylko on wie co mu potrzebne a po drugie ja brywatnie uwazam ze to jest fanaberia i nie wiem do czego mogły by mi byc potrzebne kwiaty za 5000. Tak czy inaczej jednym jest potrzebne dopasowanie winietek do parapetów na sali a innym nie i nikt ci nie powie czy to ci jest potrzebne czy nie jesli ty sama tego nie wiesz. Ja rozumiem pytanie "ile srednio kosztuje wystrojenie kościołasali itp przez firme w miescie X" odpowiedz była by np. 2000 i wtedy jak mi zaproponuje jakas firma 5000 za ta usługe to im poprostu dziekuje i nie wyzalam się na forum jak to mnie okrasc chcieli. To dotyczy nie tylko tych nieszczesnych kwiatów ale ogólnie wszystkich rozmow o pieniadzach na forum Odpowiedz Link Zgłoś
paskud_agg Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 10:43 emily_valentine napisała: > nie nic innego? Trzeba płacić. Dopóki mąż nie protestuje... Też kiedyś wychodziłam z takiego założenia Że ślub jest drogi, ale już dobra, zapłacę. A potem moja mama mnie przekonała, że wcale tak być nie musi - można zrobić mniejszą imprezę, kupić kwiatki z giełdy, nie szaleć z samochodem itp. Wracając do głównego wątku... Drogie jest to, co dana osoba uważa za drogie, natomiast, jak widać, dyskutować o tym trudno. I to nie tylko ze względu na różnice poglądów, bo ja uważam, że coś jest za drogie, a inni, że jest ok. Czasami wystarczy już sformułować myśl tak, że się komuś nie spodoba i już mamy pyskówkę pod tytułem "przechwalasz się kasą". A forum jest dla każdego i nie rozumiem dlaczego miałby na nim obowiązywać jakiś cenzus majątkowy. To miejsce do dyskusji o sprawach ślubno-weselnych, których pieniądze są oczywiście częścią. Nie można jednak nikogo wykluczyć, bo wydaje za mało/za dużo tak samo jak nie można nikogo wykluczyć bo nie ma białej kiecki albo pierścionka zaręczynowego. Można się niektórym rzeczom dziwić, podśmiewać, albo nie zgadzać się, ale dyskutować może każdy. O to chyba z resztą chodzi w dyskusji, żeby były różne spojrzenia, a nie kółko wzajemnej adoracji. Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:44 Chyba jednak najlepiej sparafrazować znane powiedzenie: o pieniędzach lejdis nie dyskutują... Odpowiedz Link Zgłoś
wanioliowa Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:50 Forum ma to do siebie, ze każdy odpowiadając na posty komentuje je patrząc na kogoś przez pryzmat swoich doświadczeń/ ewentualnie doświadczeń jakie zebrał bywając na czyichś ślubach w charakterze gościa. Pytania o kwoty są bez sensu - chyba że mają na celu uzyskanie odpowiedzi na konkretne pytanie. Jak mi stolarz powiedział, ze chce 1000zł za drzwi - to tez pytałam czy to malo czy dużo - bo interesowala mnie średnia cena za ten typ uslugi - aby dowiedzieć się czy przypadkiem nie przepłacę. Takie wątki są ok - bo niektórzy mogą po prostu nie wiedzieć ile średnio dany bajer kosztuje. Cieżko natomiast dyskutować o kwotach - bo są tu ludzie którzy szastają kasą a są tacy którzy oglądają każdą złotówkę zanim ją wydadzą. Są tacy którzy sami finansują swoje wesele - a są tacy którym płacą rodzice. Są tacy co biorą kredyt - jak również ci którzy na to latami oszczędzali. Każda odpowiedz będzie inna - i zawsze pojawią się skrajnie różne poglądy - bo każdy ma inny zasób portfela jak również inne pojęcie na temat tego na co warto wydać tyle kasy. I tu nie ma się co dziwić że opinie bywają rożne. Szczególnie przy weselu gdzie są tak wielkie skrajności - i można samemu pisać zaproszenia, auto pożyczyć, aparat i kamere dać wujkowi a kieckę kupić na allegro. Można też wydać horrendalne sumy - bo w końcu to raz w życiu. I każdy będzie miał takie racje jakie ma zarobki i podejście do wydawania pieniędzy - i tyle. Ostatecznie myślę że pieniądze są w końcu po to by je wydawać - a ślub jest momentem który powinien być jak z marzeń. Grunt to realizować marzenia w granicach zdrowego rozsądku i nie szczypać się chorobliwie ze wszystkim - bo takie skąpstwo i przesadna oszczędność może zabrać na prawdę piękne wspomnienia. Do grobu kasy ze sobą nie weźmiemy - więc jak zostanie na ww chleb - to warto sobie dogodzić ten jeden raz Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:57 Bardzo mądry i wyważony post. Mnie tylko dziwi, dlaczego niektórzy nie potrafią zastosować tego w praktyce... Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: Dla kogo jest to forum? 18.06.09, 23:58 wanioliowa napisała: > Pytania o kwoty są bez sensu Dziękuję! O to mi własnie chodziło. Przez analogię dodam, że krytyka każdej jednej kwoty, czy to dużej czy to małej, też jest bez sensu. Bo dla każdego jest to pojęcie ambiwalentne. Tak samo, co jest ładne a co brzydkie? Odpowiedz Link Zgłoś
ga_lapagos Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:09 Tak, forum jest dla kazdego, ale widze, ze w spoleczenstwie pieniadze to wciaz temat tabu. Zawsze gdy jest mowa o pieniadzach pojawia sie jakas mala pyskoweczka. Bardzo mi sie to nie podoba. - ja? wrednygalapagos.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
foczkaka Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:12 Społeczeństwa zawsze mają jakieś tabu i jakieś "niewypada". Moze Ci się to nie podobać, możesz próbować obalać tabu, zniknie jedno, to pojawi sie następne. Odpowiedz Link Zgłoś
foczkaka Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:14 i jeszcze jedno a propos różnych "wypada", "niewypada" - można się z nimi nie zgadzać, ale warto rozumieć i od czasu do czasu przestrzegać. Społeczeństwo się rozbestwiło i uważa że w internecie można powiedzieć wszystko. I papla dużo więcej niż powiedziałoby kiedykolwiek w realu. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:19 Może masz rację, ale może ludzie w realu też tyle gadają? Ja np. gadam tak samo dużo i otwarcie w realu(nawet z obcymi ludźmi, np. jak jadę taksówką to zawsze z taksówkarzem gadam, pytam, opowiadam) jak i w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje a czy pomyślałyście nad takim czymś? 19.06.09, 11:28 foczkaka napisała: > rozbestwiło i uważa że w internecie można powiedzieć wszystko. I papla dużo > więcej niż powiedziałoby kiedykolwiek w realu. ano właśnie i o kasie papla też, a nie przychodzi Wam tu wszystkim do głowy że to forum może czytać potencjalny złodziejaszek? Dla nich to baza jak się patrzy na potencjalnego "nadzianego" osobnika :-].To samo z pokazywaniem dzieci, samochodów, mieszkań itd. Dziś ze wszystkim na hura się ludzie obnażają nie zastanawiając się, że jest to niezła pożywka dla światka przestępczego...Ot taka refleksja nie tylko moja. Swoją drogą ciekawe pokolenie wyrośnie z obecnie pokazywanych całemu światu niemowlaków wszędzie na portalach itd. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 19.06.09, 11:39 Swoją drogą ciekawe pokolenie wyrośnie z obecnie pokazywanych całemu światu > niemowlaków wszędzie na portalach itd Oświeć mnie proszę jakie TO POKOLENIE wyrośnie z tych niemowlaków pokazywanych na portalach??? Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 19.06.09, 12:30 bacha1979 napisała: > Oświeć mnie proszę jakie TO POKOLENIE wyrośnie z tych niemowlaków pokazywanych > na portalach??? jasnowidzem nie jestem, ale nie wiem czy to taki rarytas aby moje dziecko widziało pół kuli ziemskiej hehe.A co kiedyś na to owe dorosłe dziecko że rodzic tak szastał jego facjatą po sieci. Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 19.06.09, 18:50 > Oświeć mnie proszę jakie TO POKOLENIE wyrośnie z tych niemowlaków pokazywanych > na portalach??? nie chciałbym, żeby gdzieś w świecie jakiś pedofil robił sobie dobrze patrząc na fotografie mojej córeczki. Tobie to nie przeszkadza ? Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 22.06.09, 12:41 Pedofil może zrobić zdjecie twojej córeczce w parku i robić sobie dobrze, czy to oznacza, że nie pójdziesz z córka do parku? A wracając do dyskusji, warto po prostu zrozumieć, że każdy z nas ma inny stosunek spraw slubnych i do pieniędzy. Mnie nie dziwi aż tak bardzo kwota 5000 na dekoracje (szczególnie jeśli chcemy herbaciane róże na weselu, gdzie jest 200 gości, wtedy to by wychodziła całkiem rozsądna cena ), ani fakt, ze ktoś chce wyprawic wesele zarabiając 1000 pln miesięcznie. Jedyne, co mnie dziwi, to fakt, że ludzie zaraz te decyzje krytykują w złośliwy sposób, wymądrzają się, lub po prostu wpychają szpile typu "rozśmieszasz mnie laluniu". To jest forum i każdy ma prawo do formaowania własnych opinii, pytanie tylko, czy koniecznie trzeba od razu obrażać innych, tylko dlatego, że jesteśmy tutaj anonimowo... Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 22.06.09, 23:05 Czyli powiedzieć ile się placi można a powiedzieć,że to jest śmieszne juz nie? Sorry ale nie tobie oceniać co można a co nie..póki nie łamię netykiety mogę pisać Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 10:23 nerri napisała: > Czyli powiedzieć ile się placi można a powiedzieć,że to jest > śmieszne juz nie? Zawsze można, ale takie ocenianie jest zazwyczaj niepotrzebne i nic nie wnosi do dyskusji. No chyba, że koniecznie musisz sie dowartosciować cudzym kosztem. > Sorry ale nie tobie oceniać co można a co nie..póki nie łamię > netykiety mogę pisać Oczywiście, że nie. Przecież nie jestem moderatorem forum. Oceniam tylko Twoją kulturę osobistą. Etykieta jest dla mnie nadrzędna wobec netykiety. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 10:32 Po pierwsze nie tobie oceniać co jest potrzebne a co nie. Po drugie nie mam powodów sie dowartościowywać niczyim kosztem Po trzecie ocena czegoś co ktos poddaje ocenie to po prostu dyskusja i wnosi to co każda inna ocena Aha...ja mojej kulturze osobistej nie mam nic do zarzucenia...nawet jak krytykuje robie to grzecznie,najwyżej leko wrednie albo z ironią Nie musiusz mnie czytać jak Cie oczy od tego bolą Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 10:46 nerri napisała: > Po pierwsze nie tobie oceniać co jest potrzebne a co nie. Nerri, jesli Ty swobodnie komentujesz (to Ty skomentowałaś konkretnie mój post), to pozwól robić to też innym. >Po drugie nie mam powodów sie dowartościowywać niczyim kosztem To jakie są powody Twojej złośliwości? > Aha...ja mojej kulturze osobistej nie mam nic do zarzucenia...nawet > jak krytykuje robie to grzecznie,najwyżej leko wrednie albo z > ironią To nie było grzeczne, ale było faktycznie wredne, tu muszę się zgodzić. Ale to, że wrzucisz emotikony nie sprawi, że zbędna uszczypliwość stanie się dowcipną uwagą. Fakt, nie muszę czytać, ale to trochę trudne, bo wypowiadasz się co pod drugim niemal postem. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 11:02 mojboze napisała: > nerri napisała: > > > Po pierwsze nie tobie oceniać co jest potrzebne a co nie. > > > Nerri, jesli Ty swobodnie komentujesz (to Ty skomentowałaś > konkretnie mój post), to pozwól robić to też innym. Ja Ci nie bronię Pisz sobie,komentuj...ale nie oceniaj mnie bo mnie nie znasz Iesz że jestem wredna i tyle...a ty od razu wycieczki do mojej pracy tylko po co? Co ma jedno z drugim wspólnego? > > > >Po drugie nie mam powodów sie dowartościowywać niczyim kosztem > > To jakie są powody Twojej złośliwości? Lubie być wredna Proste? > > > Aha...ja mojej kulturze osobistej nie mam nic do > zarzucenia...nawet > > jak krytykuje robie to grzecznie,najwyżej leko wrednie albo z > > ironią > > To nie było grzeczne, ale było faktycznie wredne, tu muszę się > zgodzić. Ale to, że wrzucisz emotikony nie sprawi, że zbędna > uszczypliwość stanie się dowcipną uwagą. To Twoja opinia...ja nie mam sobie nic do zarzucenia.Bycie wrednym to jak juz pisałam nie jest brak kulturyNie obrażam nikogo...jestem tylko wredna Brak kultury to np. wymuszanie na gościach przynoszenia kasy(i to jeszcze tak,żeby sie zwróciło) > A emotikony też dodaje bo lubię;P > Fakt, nie muszę czytać, ale to trochę trudne, bo wypowiadasz się co > pod drugim niemal postem. > > Wiesz...jest funkcja w ustawieniach forum Nieprzyjaciel czy jakos tak..wpisujesz i nie widzisz moich postów. Kolejna PROSTA rzecz Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 11:17 Pozwoliłam sobie wtrącić słówko o Twojej pracy, gdyż sama wprowadziłaś ten wątek do dyskusji. Wtrącenie, ze pracujesz z ludźmi niepełnosprawnymi pomogło Ci stworzyć image osoby odpowiedzialnej, szczerej i dobrej. Może nie był to Twój zamiar, ale niestety ludzie posługują się skrótami myślowymi, szczególnie w internecie. A mi Twoje złośliwe uwagi kłóciły się z tym imagem, i to tylko tyle. Nie wiem jaka jesteś, wnioskuję tylko po Twoich wypowiedziach jaka być możesz. I dlatego napisałam w innym miejscu, ze mam nadzieję, ze miałaś po prostu zły dzień. To ty sama sie oceniłaś, piszac, ze jesteś wredna, a nie ja. Naprawdę nie widzę sensu, aby nadal dyskutować. Jeśli Cię uraziłam, to przykro mi z tego powodu. Na swoją obronę mam tylko to, że naprawdę nie lubię złośliwych komentarzy bez powodu, także u innych forumowiczów (nie uwzięłam się na Ciebie, ani nic takiego). Moze to zwykłe nieporozumienie netowe, a w realu byłybyśmy najlepszymi przyjaciółkami Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: a czy pomyślałyście nad takim czymś? 23.06.09, 11:32 mojboze napisała: > Pozwoliłam sobie wtrącić słówko o Twojej pracy, gdyż sama > wprowadziłaś ten wątek do dyskusji. Wtrącenie, ze pracujesz z ludźmi > niepełnosprawnymi pomogło Ci stworzyć image osoby odpowiedzialnej, > szczerej i dobrej. Może nie był to Twój zamiar, ale niestety ludzie > posługują się skrótami myślowymi, szczególnie w internecie. A mi > Twoje złośliwe uwagi kłóciły się z tym imagem, i to tylko tyle. Nie > wiem jaka jesteś, wnioskuję tylko po Twoich wypowiedziach jaka być > możesz. I dlatego napisałam w innym miejscu, ze mam nadzieję, ze > miałaś po prostu zły dzień. To ty sama sie oceniłaś, piszac, ze > jesteś wredna, a nie ja. Ależ ja jestem odpowiedzialna szczera i dobra i co tam jeszcze chcesz...wredna też Oprócz tego,że z niepełnosprawnymi pracuje mam jeszcze męża na wózku No i co w związku z tym nie moge być wredna? Ahh...oprócz tego ostatnio był miesiąc w szpitalu i też byłam kchana dla niego,miła dla miłych pielęgniarek i nawet nie wiesz jaka wredna dla tych wrednych albo leniwych We mnie to się nie kłóci,to współgra Uwierz mi,że ludzi tylko miłych inni zdeptają.Takie życie. > > Naprawdę nie widzę sensu, aby nadal dyskutować. Jeśli Cię uraziłam, > to przykro mi z tego powodu. Na swoją obronę mam tylko to, że > naprawdę nie lubię złośliwych komentarzy bez powodu, także u innych > forumowiczów (nie uwzięłam się na Ciebie, ani nic takiego). > Moze to zwykłe nieporozumienie netowe, a w realu byłybyśmy > najlepszymi przyjaciółkami Nie martw się...nie uraziłaś Lubię dyskutować...zwróć uwagę,że nie ma osoby dla której jestem tylko wredna.Chociaż dla jednych częściej...ale to wynika z tego co piszą Głupota mnie wnerwia,czasem czyjeś podejście do pewnych spraw...i w stosunku do takich rzeczy jestem wredna. Człowiek,konkretny człowiek musi sie bardzo postarać,żebym wredna była "dla człowieka". Odpowiedz Link Zgłoś
ga_lapagos Re: Dla kogo jest to forum? 19.06.09, 11:18 Foczkaka, No pewnie ale pieniadze to cos co dotyczy nasz wszystkich, nie wiem dlaczego budzi tyle emocji.Mam wrazenie, czytajac forum, ze lepiej sie przyznac, ze ma sie malo pieniedzy, niz ,"ze na wszystko mnie stac" - ja? wrednygalapagos.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 ale czy wy nie rozumiecie że 19.06.09, 11:15 nie wszyscy ludzie majętni są rozkapryszeni? Czy to tak trudno sobie wyobrazić, że mając pieniędze ludzie zastanawiają się w co je lokują i naco wydają. Nie każdy kto "sra kasą" ma ochotę ją wydawac na dekoracje za 5000tys i suknię za 10000 to, że kogoś stać na wiele nie znaczy, że zewsze i wszędzie będzie kupował to co mu podsuną pod nos bez mrugnięcia okiem. Ludzie kasiaci też mają rozum, i to że ich stać na drogie dekoracje nie znaczy, że je zamówią od razu. Każdy myslący człowiek sprawdzi w innym miejscu czy to pierwsze nie ma wygórowanej ceny, popyta, zasięgnie opinii to tu, to tam. Cały czas tylko piszecie jak kogo stać to nich kupuje tylko niech nie marudzi, że drogo. No widać, że macie jakieś dziwne mniemanie o ludziach majętnych. Z tego co czytam to wnioskuję, że wielu z was się wydaje że jak się kase ma to sie ją wydaje bezrefleksyjnie, czasem odruchowo. No nie każdy majętny człek jest bezmyślnym snobem. Mnie stać na drogie dekoracje, ale nie mam zamiaru na nie wydawać tyle pieniędzy. Jak byłam I raz u I florystki to mi zaśpiewała wysoką jak na mój gust cenę. Wlazłam na forum i zapytałm czy za to co mi zaoferowała cena jest właściwa. Powiedziano mi, że nie - znalazłam tańszą panią. i tyle. Ktoś kasę może mieć, może mieć pole naftowe i może lubieć fora i może także mnieć mózg i go użyć w przypadku gdy czuje, że za coś przepłaca- czy to takie dziwne??? Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Publiczna dyskusja o kasie... 19.06.09, 12:32 ....jest dla mnie niedopuszczalna i bezsensowna...bez względu na to o jaką kwote chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
nerri A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 12:40 ...nie zawsze jest to zależne od tego czy kogoś stać. Jeden wyda 5tyś na kwiaty bo ma inny nie wyda bo nie ma...ale są też ludzię którzy mają,stać ich a zwyczajnie SZANUJĄ PIENIĄDZE i nie wyrzucą ich na coś co nie jest tego warte Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 14:11 Ups znow wywolalam burze w szkklance wody...Dziewczyny moj slub mial odbyc sie 23 sierpnia 2008 ale z powodu Malenstwa przesunelismy o rok. Mieszkam w Londynie, moj przyszly maz jest Anglikiem i troche juz poczytalam o weselach, wystrojach itp. Moze pokaze WAm co dokladnie chce na te kwiaty to moze wtedy powiecie czy to naprawde duzo czy nie. Nie wiem jak wkleic te cholerne zdjecia, jak ktos chce zrobic to za mnie to moge przeslac na maila dokladnie co chce. A chce 5 bukietow w wysokich wazonach, 5 wianuszkow z zielska i roz a w tym lampion, 5 lampionow, a w nich platki roz, przyozdobienie balustrady, pokrowce na krzesla i kokardy z organzy, platki roz na schodach + kosciol (stojaki na swiece a wokol swiecy wianuszek, organza miedzy lawkami, przytrojenie siedzen dla Nas i Swiadkow, 2 bukiety) Dla mnie to duzo pieniedzy, nie dlatego ze zarabiam 5tys dziennie ani nie dlatego ze mam pole naftowe ;0 po prostu szkoda mi kasy na cos co jest nie stale. A ze nie mieszkam od 8 lat w Polsce chcialam sie WAs po prostu poradzic, nie oczekiwalam zlosliwych komentarzy... Moze teraz po naswietleniu tej nieszczesnej dekoracji jest to dla Was jasniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
ga_lapagos Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 14:14 Fi, Daj spokoj to luzna rozmowa, a nie zlozliwe komentowanie Jesli chcesz daj linki z przykladowymi fotkami, ja je wstawie na forum Pozdro - ja? wrednygalapagos.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 18:49 Ga-lapagos, prosze podaj mi swego maila, to wysle Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 15:06 Ja się odniosłam do tych kwiatków tylko dlatego,że podane jako przykład były) Nie widząc jak te dekoracje wyglądają ciężko ocenić czy to drogo czy nie Z tego co piszesz troche tych kwiatków jest Ja wydałam na kwiaty sporo(jak na dwa bukiety,butonierkę i dekoracja sali tylko)...ale uparłam się na dość drogie kwiatki Skonsultuj to może z jakąś jeszcze firma? I wtedy porównaj ceny Uwierz mi,że tu jest o wiele więcej osób które moim zdaniem wydaja kasę na głupoty i to znacznie więcej niż Ty na kwiatki planujesz Ale spora część wydaje nie swoja kasę,może dlatego Bawi mnie jak ktoś krzyczy na ile go stać a potem okazuje się,że rodzice sponsoruja Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 18:51 Nerri, Racja! My placimy za wesele w 100% sami, moja Mama moze da nam prezent, a Matka narzeczonego watpie nawet w to... Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 19:00 jeśli chcesz znać moje zdanie to Ci powiem szczerze: na żadne ozdoby (kwiaty) nie warto wydać pieniędzy które są dla Ciebie znaczącym wydatkiem w budżecie. Dla mnie znaczący wydatek, to taki który jest większy niż moja dniówka. Skoro mam poświęcić dzień mojego cennego życia, to tylko dla czegoś co jest tego NAPRAWDE warte. Część ludzi nie zauważy kwiatów wogóle. Druga część ich nie doceni. Ty będziesz na tyle podekscytowana, że zachwycisz się nimi dopiero na zdjęciach. Czy warto więc wydać kasę na "mgłę" która rozwieje sie po 45 minutach, równowartą wspólnemu tygodniowemu byczeniu sie w luksusowym hotelu na południu? Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 20:47 Po czesci zgadzam sie. Po czesci bo wolalabym tydzien w fajnym miejscu niz kwiaty ale z drugiej strony nie wydasz dniowki...JA zakladam ze to bedzie jedyny dzien w zyciu taki, drugiego juz takiego nie bedzie...wiec moze warto Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:02 Ale to tylko jeden dzień z wielu A kwiatki szybko padną...wyrzucone pieniądze. Dosłownie...tylko w kwiatkach do smieci pójdą... Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:09 Wiesz co Nerri mówię to bez żadnej ironii ale jest mi przykro, że uważasz swój ślub za dzień jeden z wielu. Można nie lubić hucznych wesel, można nawet nie robić własnego wesela ale dzień ślubu(niezależnie z jaką oprawą) to dzień wyjątkowy, magiczny. To ukoronowanie wielkiej, pięknej miłości dwojga ludzi. Ludzi którzy przysięgają przed sobą że się nie opuszczą, że będą o siebie dbać, szanować i kochać. I co najważniejsze w tym dniu wierzą w to i chcą żyć długo i szczęśliwie. Naprawdę uważasz, że to kolejny z wielu dni? Mam nadzieję, że zmienisz zdanie i poczujesz magie i moc własnego ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
literka_m Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:17 > Wiesz co Nerri mówię to bez żadnej ironii ale jest mi przykro, że > uważasz swój ślub za dzień jeden z wielu. a mnie wrecz odwrotnie. przykro by mi było gdyby jedynie ten dzien mial szczególny. bo mam go juz za sobą. znaczy, ze co wazne juz przezyłem ? nie mam po co zyc ? NIe, teraz wiem, ze slub nie jest ani najwazniejszym ani najlepszym dniem. Przezyjesz jeszcze wiele wazniejszych dni w swoim zyciu a slub... czasami wspomnisz. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:35 Nie wytłumaczysz tego komus dla kogo ślub i wesele jest sensem życia A raczej wesele bo o slubie coś mało słychać Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:34 Nie jest to dla mnie sens życia, tak ci się wydaję ponieważ dużo udzielam się na tych forach, ale równie dużo udzielam się na forum aktorskim czy "prawniczym", z taką samą pasją wchodzę w dyskusję o polityce czy RPG. I co to też dla mnie jest jedyny sens życia? Ja po prostu lubię się we wszystko mocno angażować i dlatego może to tak wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:59 Ok...dla mnie to ciężkie do przetrawienia...że można aż tak podniecać sie ślubem. Bo rozumiem przejęcie...ale Ty przesadzasz Ja też się mocno angażuję...ale w sprawy istotne i nie robie wielkiego halo z tego co na to nie zasługuje Pewnie mam inne priorytety Dla Ciebie jest ważne rpg i slub dla mnie moja rodzina, praca z niepełnosprawnymi itd Odpowiedz Link Zgłoś
ambrozja08 zia86 19.06.09, 21:28 nie obrax się zia ale chyba masz bzika na punkcie ślubu który masz chyba za 2 lata (o ile pamiętam). p dzień bardzo uroczysty i nie można właśnie zapomniec o tej miłości,szacunku o tym co sobie przysiegamy...a czasem jak chcemy zbyt idealnie i z przesadą to może to być nie najszczęśliwszy dzień w naszym życiu ale najbardziej irytujący bo ktoś kwiatka złmał bo nie takie widelce,bo fontanna wyglądała fajniej na zdjęciach. życzę Ci wszytskiego najlepszego naprawdę,a mój komentarz z tąd że ogólnie Twój wątek (wsyztsko gotowe zaplanowane itd..) wydał mi się troszkę jak na pokaz, żeby się pochwalić czy co.. a przez tak dłuugi czas może się jeszcze wsztsko zmienić. mam nazieję że Cię nie uraziłam! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 19.06.09, 21:33 Ona musi zaszpanowac na ile to ją stać..ups nie ją ale rodziców Zblazowana panienka na utrzymaniu rodziców teraz i po slubie kilka lat pewnie-bo przecież studiuje Gosciom muszą szczęki poopadać na widok zastraszającej ilości atrakcji,zmiksowanego menu itd Jestem ciekawa czy metki z ceną poprzyczepia do wszystkiego Jak mam nie być wredna..ona sama sie podkłada Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: zia86 19.06.09, 21:52 Oj Nerri ja do ciebie z sercem na dłoni a ty takie słowa... Ja wiem, że większości to ciężko zrozumieć ale tu naprawdę nie chodzi o szpan. Moi goście wiedzą na co moich rodziców stać i nie dla nikogo nie jest to wielkie WOW, bo co najmniej połowa z moich znajomych może sobie na dużo więcej pozwolić. Ja naprawdę tych atrakcji nie wymyślam w złej wierze i tylko dla siebie. Proponuję je tutaj żeby inni też mogli skorzystać i żeby dowiedzieć się jak to wszystko pomiksować żeby było dobrze. Wiem, że mam skłonności do przesady więc dobrze jak mnie czasem przystopujecie i dziękuje wam za to. Tu nie chodzi o cenę naprawdę, wzięłabym te rzeczy jeśli kosztowałyby połowę mniej tak samo jak za obecną cenę ale nie kosztują i to naprawdę nie moja wina. Nie jestem zblazowana, uzależniona finansowo od rodziców ok. z tym się zgodzę ale nikomu tym krzywdy nie robię. Moich rodziców też utrzymywano na studiach po ślubie i nic się złego nie stało. Ja naprawdę nie mam nigdy nic złego na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 19.06.09, 22:12 No widzisz...a ja twierdzę(i pewnie nie tylko ja),że ślub to nie komunia i nie biorą go dzieci na utrzymaniu rodziców. Ślub wziełam gdy mieliśmy juz swoje mieszkanie bo zapewnia mi to pewną stabilizację. Zakładam NOWĄ rodzinę,a nie dodaje rodzicom kolejna gębę do utrzymania(mimo,ze moich też na to stać) A co do atrakcji...co innego atrakcjea co innego takie miksowanie Gdyby Ci ktoś dał koktail...truskawki,ogórki kiszone,troche cukru,mięska,do tego parę ziemniaków, nutelli i kefiru...zmiksował i kazał wypić i dobrze sie przy tym bawić Takie mam wrażenie czytając o kolejnych i kolejnych atrakcjach,potrawach,słodkościach itd...ugh I to nawet nie chodzi o cenę...tylko przesadę. I jesteś zblazowana...albo udajesz(chociaż wątpię ) Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: zia86 19.06.09, 22:25 No ok. Ty masz taki pogląd wynika on z twoich doświadczeń i ok. Ja uważam inaczej, jedna jak i druga opcja krzywdy nikomu nie robi, więc nie ma sprawy. Niektórzy muszą mieć własne mieszkanie żeby wziąć ślub inni nie, różni ludzie, różne potrzeby. Zakładamy nową rodzinę i nikomu nic nie dokładamy ponad to jaki stan utrzymuję się dzisiaj. My mamy stabilizację. Ja miksuję bo mam różnych gości i chcę żeby każdy znalazł coś dla siebie. A główne atrakcję dobieram pod ogół. Przecież ciągle piszę że z tych rzucanych bądź podpatrzonych pomysłów coś się wybierze. Wiadomo, że jak np. fajerwerki to nie fire dance, jak open bar to nie fontanna alkoholowa itd. Tylko trzeba mieć w czym wybierać. Zblazowany(za słownikiem wyrazów obcych) - znudzony nadmiarem wrażeń, przeżyć, życiem, zwłaszcza hulaszczym, zobojętniały na wszystko. Ja taka nie jestem, ok zgadzam się prowadzę dość "hulaszczy" tryb życia, ale nie jestem nim(ani niczym innym) znudzona, ani zobojętniała, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 19.06.09, 22:55 Utrzymujesz się sama?Jak nie to o jakiej stabilizacji ty mówisz? Studentka na utrzymaniu rodziców bierze ślub. Dla mnie to dziecinada A nowa rodzinę zakładasz gdy jesteś niezależna..inaczej dodajesz męża do rodziny Twoich rodziców.No chyba,że zamierzasz połaczyc pracę ze studiami? Uwierz mi,że jak wygląda życie dowiesz się dopiero bedąc niezależna A póki rodzice płacą za wszystko - niezależna nie jesteś i tyle. Ahhhhhh...a jesli tak zdecydowanie twierdzisz,że nie jesteś zblazowana - to sie tak nie rób Bo co innego robisz a co innego twierdzisz Ale to moje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 22.06.09, 12:58 Boże nerri, Dziewczyna ma stabilizację zapewnioną przez rodziców. Chce ślubu, to niech go bierze. Gratuluję Ci, że Ty jesteś taka samodzielna i niezleżna, ale naprawdę nie oznacza to, że jesteś kimś lepszym od kogoś, kto ma bogatych rodziców. Jak na razie z dyskusji wynika, że to Ty jesteś napastliwa i tak miła jak wezwanie do sądu. Mam nadzieję, ze miałaś po prostu zły dzień, a na co dzień jesteś trochę mniej zjadliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 22.06.09, 23:03 Nie jestem...jestem wredna i dobrze mi z tym A stablilizacja zapewniona przez rodziców i małżeństwo jakoś mi sie gryza Mają prawo i mam prawo to napisać...nie chcesz,nie czytaj Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 23.06.09, 10:28 nerri napisała: > Nie jestem...jestem wredna i dobrze mi z tym. No chyba, że tak. Faktycznie się pomyliłam co do Ciebie. Myślałam, że ktoś kto pracuje z ludźmi niepełnosprawnymi, jest niezależny i tak wiele zawdzięcza własnej pracy nie może być wredny. Miejmy nadzieję, ze wredna jesteś tylko na forum Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 10:35 Mogę byc i miła i wredna Nie widzę powodów dla których to co robie i jak zyję zabraniało mi byc wredną w niektórych sytuacjach A wredny może być każdy I nie...na forum jestem i miła i wredna,w życiu jestem taka sama I jak juz pisałam dobrze mi z tym Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 23.06.09, 10:50 nerri napisała: > Mogę byc i miła i wredna > > Nie widzę powodów dla których to co robie i jak zyję zabraniało mi > byc wredną w niektórych sytuacjach > > A wredny może być każdy > > I nie...na forum jestem i miła i wredna,w życiu jestem taka sama > > I jak juz pisałam dobrze mi z tym I tym oto krótkim komentarzem pod postem wyjaśniajacym twoje motywy bycia raz miłym raz wrednym na forum zakończmy może tę naszą poboczną dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 11:03 Ja Ci odpowiedziałam bodajże na jeden post...a Ty dopadłaś mnie wtrzech miejscach. Ktoś ma chyba obsesję Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 23.06.09, 11:25 Odpowiedziałam Ci tylko w tym miejscu, dlatego też napisałam wprost "nerri...". Wyzej odpowiadałam bodajże literce_m na post o pedofilach w necie. To Ty byłaś uprzejma skomentować tamtą wypowiedź, więc "dopadanie" chyba nie miało tu miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: zia86 23.06.09, 11:33 Mójboże dzięki za obronę. Nerri ma po prostu na mnie, nie wiem z jakiego powodu uczulenie. Normalnie nie jest aż tak złośliwa, ale ktoś taki też musi być bo to dodaję kolorytu forum. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 11:37 Zia...ja do ciebie nic nie mam serio..irytuja mnie tylko twoje poglądy na wesele,życie itd Ale dorośniesz jeszcze chyba kiedyś Ps.Zia...sama sobie z obroną nie poradzisz?Przecież prawo studiujesz?;> Ahaaaaaa! Zia...ja jestem złośliwa. nawet lekarzowi w szpitalu ostatnio argumentów zabrakło...a wredna nie byłam tylko ironiczna Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: zia86 23.06.09, 11:39 Jak ktoś mnie "obronił" to po prostu podziękowałam. Bo nawet nie wiedziałam, że tutaj taka dyskusja rozgorzała. Miejmy nadzieję, że nie "dorosnę" mnie jest bardzo dobrze, z moimi poglądami. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 11:42 Dyskusja się sama rozkręciła A w sumie..twoje życie Twoje poglądy Zdecydowanie wolę byc bardziej niezależna Taki charakter Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 11:34 Dobra nie tłumacz się...teraz sie czepiałam Celowo Z wrodzonej wredoty Bo myslałam,że dyskutujemy,a nie,że Cię prowokuje do pisania odpowiadając naTwoje wątki Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 23.06.09, 12:19 Lubię dyskutować, ale wolę merytorycznie Może uda nam się w innym wątku Albo niech będzie, spróbujmy jeszcze raz, skoro mamy dyskutować. Nadal sie z Tobą nie zgadzam co do Zia86. I nie tylko w tym wątku, w innych wątkach też widzę, że mamy inne zdanie. Z tym, że wydaje mi sie (tylko, nie pisz, że to stwierdzenie czy ocenianie, to tylko gdybanie), że jesteś osobą przekonaną o słusznosci swoich tez, tymczasem ja staram sie popatrzeć na przedmiot dyskusji z innej perspektywy, nie mojej własnej. Nie wyśmiewam się z Zia86, choć planowałam wesele krócej niż ona. Może ona uniknie dzięki temu błędów, które ja popełniłam? (Bo jestem jedną z nielicznych panien młodych, obok kavainca, która wcale nie uważa, że to był najpiekniejszy, magiczny dzień, w którym wszystko się udało, a goście byli zachwyceni...) Nie wyśmiewam sie z niej, że pisze wprost, ile nalezy włożyć do koperty, bo pisze o ogólnych standardach, i wcale nie oznacza, że uważa gosci, którzy koperty nie dali za tych drugiej kategorii. W ogóle nie wyśmiewam sie z dziewczyn, które wydają mnóstwo kasy na wesele, bo to wcale nie oznacza, ze to ich jedyny, najważniejszy dzień w życiu. Albo już to wiedzą, albo wkrótce zobaczą. Nie oznacza, ze są gorsze czy bardziej puste od tych, które wypożyczają suknię i nie mają pieniędzy na wesele, bo muszą zbierać na co innego. Mój pierwszy post był próbą zgłoszenia sprzeciwu wobec tak czarno- białego spojrzenia na kwestie ślubu, wesela i nie tylko (choćby pedofili w necie). Same podziały: bogate-biedne wesela (kategorii pośredniej tu brak), a co za tym idzie puste panienki i szlachetne męczennice, te z gustem (bo nie mają gołąbków, rac i sztucznych ogni) i te bez gustu, bo urządzają wesele z oczepinami. Inny podział: albo wesele dla ludzi na poziomie (bo bez dzieci) albo zaraz kinderbal. Jesli wspomni się o kopercie to już kiła, mogiła i brak taktu, jakby sposób załatwienia tej delikatnej sprawy nie miał znaczenia. Te dyskusje zawsze zamieniają się w pyskówki, i nie bardzo wiem dlaczego. A właściwie wiem, bo zamiast napisać: "nie lubię rac z torcie, więc Ci nie polecam. Moja znajoma miała i wcale nie podobało się to ani jej ani gościom" piszemy: "bo to jarmark, wieś, tandeta i brak klasy itd". Jakby wieś była czymś gorszym, albo posiadanie racy mogło stanowic o czyjejś klasie lub jej braku. Trzeba zaraz komuś wepchnąć szpilę. Nie uważam, aby wredne posty były ciekawe, choć dowcipne jak najbardziej. Nie obraź się. Mnie też czasem sprowokuje do drobnej złosliwości czyjś wyjątkowo infantylny post. Ale wydaje mi się, że zbyt często nadajesz ludziom etykietki, które są dla nich krzywdzące. Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 23.06.09, 12:21 OK, nie wiem skąd tu tyle spacji się wzięło, wiec sorry za trudnosci w czytaniu Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: zia86 23.06.09, 19:34 mojboze napisała: > Lubię dyskutować, ale wolę merytorycznie > > Może uda nam się w innym wątku > > Albo niech będzie, spróbujmy jeszcze raz, skoro mamy dyskutować. > Nadal sie z Tobą nie zgadzam co do Zia86. I nie tylko w tym wątku, w > innych wątkach też widzę, że mamy inne zdanie. No widzisz...Ty myslisz jedno ja drugie ja nikomu nie zabraniam mieć inego zdania...niech mnie tylko na silę do niego nie przekonuje.I ok,jak komuś pasuje taki styl życia(małżeństwo na utrzymaniu rodziców) to ok. Dla mnie małżeństwo to pewne zobowiązanie,deklaracja dorosłości i umiejętności życia na własny rachunek.Biała sukienka dla dziecka...tylko do komuni > Z tym, że wydaje mi sie (tylko, nie pisz, że to stwierdzenie czy > ocenianie, to tylko gdybanie), że jesteś osobą przekonaną o > słusznosci swoich tez, tymczasem ja staram sie popatrzeć na > przedmiot dyskusji z innej perspektywy, nie mojej własnej. A jestem,może nie przekonana o słuszności swoich tez a wierna swojej opini Jak mnie przekonasz,że życie małżeńskie na czyjś koszt,przegadżetowanie imprezy,zrobienie z wesela cyrku i sprzedawanie wejściówek na własne wesele jest ok to proszę bardzo.przyznam rację,jeśli mnie przekonasz > Nie wyśmiewam się z Zia86, choć planowałam wesele krócej niż ona. > Może ona uniknie dzięki temu błędów, które ja popełniłam? Ja się nie wyśmiewam z niej a z planu na życie i wesele.Dzieciak bawiący się w dorosłość. (Bo jestem > jedną z nielicznych panien młodych, obok kavainca, która wcale nie > uważa, że to był najpiekniejszy, magiczny dzień, w którym wszystko > się udało, a goście byli zachwyceni...) No widzisz a moi goście byli zchwyceni Ja również. A przepraszam...niezadowolona byłam tylko z bukietu bo nie był do końca taki jak miał byćReszta była idealna albo lepsza > Nie wyśmiewam sie z niej, że pisze wprost, ile nalezy włożyć do > koperty, bo pisze o ogólnych standardach, i wcale nie oznacza, że > uważa gosci, którzy koperty nie dali za tych drugiej kategorii. Ja się wyśmiewam ogólnie z teorii wesela jako imprezy na której PM mają zamiar zarobić i impreza jest udana tylko gdy sie conajmniej zwróci W > ogóle nie wyśmiewam sie z dziewczyn, które wydają mnóstwo kasy na > wesele, bo to wcale nie oznacza, ze to ich jedyny, najważniejszy > dzień w życiu. A nie bierzesz pod uwagę,że można wydać masę klasy na wesele ale nie doczepać metek z cena do wszystkiego? Ahhhhh....tylko czemu jesli ktoś zachowuje się jakby to był najważniejszy dzień,wręcz cel życia ja mam mysleć albo wierzyć,że jest inaczej? Albo już to wiedzą, albo wkrótce zobaczą. Nie > oznacza, ze są gorsze czy bardziej puste od tych, które wypożyczają > suknię i nie mają pieniędzy na wesele, bo muszą zbierać na co > innego. Nikt nie powiedział,że ktoś jest pusty.Dziecinna,infantylna owszem.niczyjej inteligencji nie oceniam > > Mój pierwszy post był próbą zgłoszenia sprzeciwu wobec tak czarno- > białego spojrzenia na kwestie ślubu, wesela A ja sobie na akurat te kwestie patrzę i będę patrzeć czarno- biało...chyba,że ktoś mnie przekona iż jest inaczej i nie tylko (choćby > pedofili w necie). A przepraszam....jakieś "białe" albo "szare" strony pedofilii widzisz?Chętnie posdłucham jakie > Same podziały: bogate-biedne wesela (kategorii > pośredniej tu brak), a co za tym idzie puste panienki i szlachetne > męczennice, te z gustem (bo nie mają gołąbków, rac i sztucznych > ogni) i te bez gustu, bo urządzają wesele z oczepinami. Uogólniasz dziewczynoSą pośrednie wesela,są biedne z gustem i bez,są średnie wesela,są bogate wesela(i z gustem i bez) Ja oceniam publiczne budżety bo to idiotyczne,pozatym tylko czekać aż Zia ktos obrobi bo wbrew pozorom net nie jest taki anonimowy jak sie ludziom wydaje. Inny > podział: albo wesele dla ludzi na poziomie (bo bez dzieci) albo > zaraz kinderbal. No widzisz a u mnie dzieci były i nie zrobil sie kinderbal...bo dzieci z odpowiedzialnymi rodzicami się zjawiły I poziom byl odpowiedni Jesli wspomni się o kopercie to już kiła, mogiła i > brak taktu, jakby sposób załatwienia tej delikatnej sprawy nie miał > znaczenia. Twardo twierdzę,że wspominanie o kopercie to brak taktu i dobrego wychowania...to juz lepiej sprzedawać bilety.Wesele to nie płatna impreza > Te dyskusje zawsze zamieniają się w pyskówki, i nie bardzo wiem > dlaczego. A właściwie wiem, bo zamiast napisać: "nie lubię rac z > torcie, więc Ci nie polecam. Moja znajoma miała i wcale nie podobało > się to ani jej ani gościom" piszemy: "bo to jarmark, wieś, tandeta i > brak klasy itd". Jakby wieś była czymś gorszym, albo posiadanie racy > mogło stanowic o czyjejś klasie lub jej braku. Trzeba zaraz komuś > wepchnąć szpilę. Przeciwnicy wbijają szpilę zwolennicy za wszelką cenę próbuja przekonac innych do swoich racji Nie wiem co gorsze > Nie uważam, aby wredne posty były ciekawe, choć dowcipne jak > najbardziej. Nie obraź się. Mnie też czasem sprowokuje do drobnej > złosliwości czyjś wyjątkowo infantylny post. Ale wydaje mi się, że > zbyt często nadajesz ludziom etykietki, które są dla nich > krzywdzące. Po raz kolejny napiszę,może dotrze.Ja oceniam zachowania nie ludzi.Oceniam poglądy nie samego człowieka...poczytaj moje posty ze zrozumieniem Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zia86 24.06.09, 11:28 nerri napisała: > A jestem,może nie przekonana o słuszności swoich tez a wierna swojej > opini Jak mnie przekonasz,że życie małżeńskie na czyjś > koszt,przegadżetowanie imprezy,zrobienie z wesela cyrku i > sprzedawanie wejściówek na własne wesele jest ok to proszę > bardzo.przyznam rację,jeśli mnie przekonasz Cóż, nigdy nie byłam na weselu, na którym sie sprzedaje wejściówki, ani o takowym nie słyszałam. Ale jak rozumiem, jesli dostałas kopertę od kogoś, to jej nie przyjęłaś, i z wdzięcznym uśmiechem panny młodej odpowiedziałaś: "to nie cyrk, a impreza jest darmowa, za bilety nie trzeba płacić". W przeciwnym razie to hipokryzja. > Ja się nie wyśmiewam z niej a z planu na życie i wesele.Dzieciak > bawiący się w dorosłość. Spójrz na drugie zdanie swojej wypowiedzi. To jest właśnie wyśmiewanie sie z niej. Nie piszesz, ze jej plan jest dziecinny. Piszesz o niej. No widzisz a moi goście byli zchwyceni Ja również. > A przepraszam...niezadowolona byłam tylko z bukietu bo nie był do > końca taki jak miał byćReszta była idealna albo lepsza Goście zawsze są zachwyceni- żyj w błogiej nieświadomosci. W gronie 10 osób zawsze znajdzie się ktos, komu coś się nie podoba i założyłabym się, że tak było też u Ciebie. Niestety niesprawdzalne. Musiałybyśmy czytać im w myślach. > Ja się wyśmiewam ogólnie z teorii wesela jako imprezy na której PM > mają zamiar zarobić i impreza jest udana tylko gdy sie conajmniej > zwróci Nie prawda, w innym wątku dotyczacym dawania kasy zadrwiłaś z Zia86 wprost: "nie jest ze stolycy" - ani ad rem, ani do dowcipne, po prostu niepotrzebna szpila. Nie spotkałam nikogo, kto by twierdził, że impreza musi się zwrócić, aby była udana. Ale za to nie znam żadnej pary młodej oprócz szampanny, które naprawdę nie chciała prezentów czy kopert i to zrealizowała. > A nie bierzesz pod uwagę,że można wydać masę klasy na wesele ale nie > doczepać metek z cena do wszystkiego? > Szczerze powiem, że nigdy się z tym nie spotkałam. Nie byłam na prawdziwie bogatym weselu, gdzie panna młoda miała suknię od Oscara de la Renty, a do ślubu jechali Rolls Roycem. I bez przerwy by wymieniali ile co kosztowało i od jakiego jest projektanta. To byłyby metki, ale chyba fakt, ze ktoś ma suknie z Cymbeline i o tym mówi, to nie oznacza, że się chełpi metkami? Szczerze mówiąc to bardzo popularna firma... > Nikt nie powiedział,że ktoś jest pusty.Dziecinna,infantylna > owszem.niczyjej inteligencji nie oceniam > "pusty" odnosi się raczej do hierarchii wartości, a nie inteligencji, a tę pierwszą w przypadku Zia86 często wyśmiewasz. A przepraszam....jakieś "białe" albo "szare" strony pedofilii > widzisz?Chętnie posdłucham jakie > > Oczywiście,że widzę "szare". Osoba wyznająca "białe" (np.: pedofil) stwierdza, że dzieciom jest to potrzebne i on kocha dzieci. Dla takiej osoby, pedofilia to coś dobrego. Osoba wyznająca czarne stwierdzi, że każdy mężczyzna, który chce pracować w przedszkolu, to na pewno pedofil. Osoba widząca "szare" stwierdzi, że niekoniecznie meżczyzna, który ma na komputerze zdjecie małego chopca to pedofil. Może to zmarły synek, albo jedno z najlepszych zdjeć jakie zrobił małemu siostrzeńcowi... Ale moje stwierdzenie odnosiło się do wniosku wynikającego z postu literki_m, który brzmiałby mniej wiecej tak: zamieszczanie zdjeć dzieci w internecie naraża je na bycie inspiracją dla pedofili. Osoby, które chwalą się dziećmi w internecie narażają je na bycie ofiarą pedofili. Biorąc pod uwagę koloryt dyskusji, litera_m potępia takich rodziców. A ja się z tym nie zgodziłam. Bo zagrożenia z ich strony są większe w świecie realnym niż wirtualnym. Zagrożenie ze strony pedofilów to kolor czarny, wystawianie 1000 zdjęć swoich dzieci to biały (lub odwrotnie), ja uważam, że to po prostu zbędne, ale raczej niegroźne przy zastosowaniu pewnych srodków ostożności- szare. Uogólniasz dziewczynoSą pośrednie wesela,są biedne z gustem i > bez,są średnie wesela,są bogate wesela(i z gustem i bez) > Ja oceniam publiczne budżety No właśnie nie uogólniam, tylko protestuję przeciw takim uogólnieniom, czytaj ze zrozumieniem. A budżet to bardzo ważna sprawa, bo wszyscy chcą mieć jak najpiękniejsze wesele i ślub w ramach pewnego budżetu. Powiedzmy sobie szczerze, bez żadnego budżetu nie byłoby ślubu. A im większy budżet tym ŁATWIEJ zrobić wesele z klasą. Co nie oznacza, że nie da się tego zrobić przy skromnym budżecie, po prostu wtedy jest trudniej i tyle. > Twardo twierdzę,że wspominanie o kopercie to brak taktu i dobrego > wychowania...to juz lepiej sprzedawać bilety.Wesele to nie płatna > impreza > A dla mnie wszystko zależy od sposobu. Jeśli informacja o kopertach zamiast prezentu rozchodzi się pocztą pantoflową, lub odpowiadamy wprost "koperta", gdy zostajemy zapytani: "Co wolicie prezent czy kopertę", nie ma w tym nic niestosownego. Dla mnie nietakt to wyśmiewanie innych. > Przeciwnicy wbijają szpilę zwolennicy za wszelką cenę próbuja > przekonac innych do swoich racji Nie wiem co gorsze Zależy od argumentów, jak dla mnie uwagi ad personam to nie dyskusja tylko brak umiejętnosci dyskutowania. Umiejętność przyznania racji komuś też wymaga klasy. Ja oceniam zachowania nie > ludzi.Oceniam poglądy nie samego człowieka... Gdyby tak było, w wielu miejscach bym się z Tobą zgodziła Niestety czasem ocena zachowania jest równoznaczna z oceną człowieka. Co do stabilizacji i małzeństwa. Jeśli osoba A ma bogatych rodziców, którzy dają kasę na wesele i mieszkanie, to osoba A wcale nie musi być infantylna, ma po prostu ułatwiony start życiowy. Potępiałabym decyzję o małżeństwie, gdyby osoba A nie miała pracy i mieszkania, i miała zamiar zamieszkać w domu rodziców razem z drugą połową. Nie wiem jak jest w przypadku Zia86. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:30 Wyjątkowy jest dla mnie mój mąż a nie ślub. Jedyne wyjątkowe było kazanie i sam ślub.Poprowadzony przez kogoś kto nas zna i dobrze nam życzy.A nie wesele czy dzień jako taki. A reszta? Bylo fajnie - ok. Ale to tylko jeden z dni razem Ważniejsza była dla mnie Wigilia,pierwsza po slubie z jednymi i drugimi rodzicami w NASZYM własnym mieszkaniu. Ślub braliśmy z dwóch powodów 1. Dlatego,że zależało nam na powiedzeniu przed Bogiem(nie przed gośćmi) że chcemy byc ze sobą na zawsze. 2. Bo formalnie nam to wiele ułatwia. Koniec magii. Wesele to nie magia...magia to to co mnie łączy z moim mężem A to trwa...to nie jest "jeden dzień" Ale komu ja to mówię...ty mówisz tylko o menu i atrakcjach.O przyszłym mężu jakbyś nie pamiętała Ale o tym Ci juz kiedys pisałam To jest jeden z wielu świetnych dni...jeżeli dla Ciebie jest jedyny to mi żal Ciebie,bo Twoje życie będzie bardzo ubogie Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 21:45 Nie chodziło mi o to, że jest to wyjątkowy, jedyny i po nim ani przed nim nie było tylko daleko mi do stwierdzenia, że to dzień jeden z wielu. Ciężko mi to wytłumaczyć. To tak jakby ukoronowanie miłości, chwila kiedy całe uczucie się kumuluję, jesteśmy tylko my patrzący sobie głęboko w oczy i duszę i przysięgamy, przysięga zostaje wyryta w naszych sercach i jest tam na zawsze, po czym nasza miłość rozbłyskuję jeszcze bardziej by mogła z nami i pomiędzy nami trwać póki śmierć nas nie rozłączy a pewnie i dłużej. Ślub i wesele nie jest całym moim życiem ale jest fajnym przedsięwzięciem któremu poświęcam dużo czasu z tego powodu, że mam go dużo a poza tym lubię planować i wyszukiwać, kiedyś jak byłam młodsza to nawet się śmiałam, ze założę firmę organizującą imprezy. Jeśli chodzi o to, że rozmawiam o czysto praktycznych rzeczach no chyba po to jest to forum. Nie ma tu przecież wątku o tym jak bardzo kochamy swoich mężów/narzeczonych bo wiadomo, że kochamy najbardziej na świecie ani o tym, jak to jest nam magicznie i cudownie i że są naszą drugą połówką jabłka bo wiadomo, że jest i że są bo inaczej nie brałybyśmy z nimi ślubu. Ja o swoim narzeczonym pamiętam, jest na pierwszym miejscu i poświęcam mu dużo czasu. Oboje zresztą dużo czasu mamy, bo mieszkamy razem i oprócz tego, że musimy kilka razy w tygodniu wybrać się na zajęcia to nie mamy innych obowiązków. Więc mamy go dla siebie, dla naszych wspólnych bądź osobnych pasji. Kiedy ja siedzę na tym forum mój narzeczony siedzi na forum o RPG albo maluję figurki, więc on woli, że ja mam "zajęcie" bo tak to ma wyrzuty sumienia, że mnie zaniedbuję. Uff... ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że teraz wiadomo co miałam na myśli. Nerri naprawdę nie miałam nic złego na myśli tylko taka fala empatii mnie po prostu zalała. Bo ja taka idealistka jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:19 Ślub to tylko jeden dzień...cała reszta jest w naszych sercach i nie potrzebuje ślubu.Głęboko w oczy patrzę mężowi w wielu sytuacjach I ślub nie był najwspanialszy...był jednym z wielu cudownych dni Nie idealistka..infantylna jesteś Też byłam póki nie musiałam nauczyc sie radzic sobie sama w obcym mieście Mój mąz sporo mi pomaga...ale ma też sporo ograniczeń. Też mam nadopiekuńczych rodziców...tylko w odróżnieiu od Ciebie ja usamodzielniłam się w wieku 21 lat...sporo PRZED SLUBEM! Nie pozwoliłabym sobie na uzależnienie od rodziców i branie ślubu. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:30 No właśnie jeden z wielu wspaniałych, a nie jak wszystkie inne. No to infantylna czy zblazowana? Może jestem, ale mnie radzenie sobie w obcym mieście nawet się bardzo podobało i nie zmieniło mojego zachowania, traktowałam to jako przygodę i uczestniczenie w takim prawdziwym studenckim życiu, jak np. w lodówce była tylko cebula i piwo a w portfelu 3.30 po ostatniej imprezie. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:05 Prawdziwe studenckie życie to nie prawdziwe życie. Zblazowanie nie przeszkadza infantylności jak widać 3.30 i telefon do rodziców,że kasy brakło nie? Tylko Ty w obcym mieście miałaś studia i imprezy...ja studia i pracę Na głowie praca,nauka, rachunki(wtedy za wynajęte mieszkanie) i problem z tym,aby przyszły mąż do mieszkania sie dostał(bo mieszkanie wysoko i winda za wąska,pozatym do windy też schody ) Ja nie wierzę,że ty jesteś odemnie tylko trzy lata młodsza Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:22 A nie. Nie dzwonie po kasę do rodziców, chyba, że przymieram głodem bądź w ciągu tygodnia wyskoczy jakiś niespodziewany wydatek typu np. jakaś książka. Dostaję kasę i muszę gospodarować. Poza tym to właśnie takie ekscytujące było i nawet bym nie chciała do rodziców dzwonić, bo to całą "zabawę" by zepsuło. Tu właśnie chodziło o to, żeby wykombinować co zrobić. Dlatego ja twierdze, że nie należy łączyć studiów z pracą zarobkową chyba, że jest to absolutnie konieczne. Wtedy jest równowaga w przyrodzie i człowiek nie wariuję. Jestem no może więcej niż trzy bo ja z końca grudnia jestem więc 23 skończonych nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:29 Ja 26 skończonych też nie mam W pierwszą rocznicę ślubu skończę No widzisz. Ja chyba bardziej cenie niezależność Bo konieczność nie zachodziła..mój tato do tej pory czasem twierdzi,że ja z domu uciekłam Dla mnie równowaga jest jak człowiek ślub bierze ODPOWIEDZIANIE a nie dlatego,że ma takie widzimisię A co do zabawy to własnie tak mi sie wydaje...dla Ciebie to zabawa,jedna wielka przygoda i zycie i studia i małżeństwo. Ale będąc na swoim,niezależna od rodziców...zrozumiesz jak juz nie będziesz od nich zależna Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:49 Masz rację dla mnie życie to przygoda. Nowe wyzwania, okazję i przeżywanie w pełni jego etapów. Dlaczego ma się coś zmienić jak już będę "niezależna" od rodziców? Wtedy przecież tylko na miejsce studiów wskoczy praca, pewnie bardziej wymagająca ale równie ekscytująca co studia. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:04 Bardziej zabawa ale ok U mnie się zmieniło Może nie bardzo mocno ale zmieniło się. Mieszkając z rodzicami martwisz sie o wiele mniej rzeczy niż gdy juz jesteś sama za siebie odpowiedzialna Ale widzę,że równie dobrze mogłabym to tłumaczyć mojej chrześnicy(ma 10 lat) Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:17 Ale ja nie mieszkam z rodzicami, mieszkamy w wynajętym mieszkaniu w Krk i nie ma tu naszych rodziców, oni mieszkają 50 km od Krakowa. Tak naprawdę to nie wiem co ma się zmieniać oprócz sposobu uzyskania pieniędzy, obowiązków domowych jak nie mamy tak mieć nie będziemy, tyle tylko, że będziemy więcej zarabiać niż jak teraz od rodziców dostajemy ale to pozytywna zmiana. Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:20 Jest taka piosenka z musicalu Metro pt. "A ja nie" i właśnie ja też nie chciałabym być taka jak opisywani tam ludzi, którzy "nastawiają budziki co rano na 7 bo muszą gdzieś iść" i może stąd to moje podejście m.in. się bierze. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:25 No własnie m.in. to się zmieni...na zajęcia możesz iść,możesz czasem olać Do pracy raczej musisz iśc bo wylecisz Albo masz własny biznes i też musisz się nim zająć Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:06 Jejku, ale Wy dzieciaki jesteście. Jedna ma niecałe 23 lata, druga niespełna 26. Z kim ja tu dyskutuję? Ja stara wrona przy Was jestem Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:09 Spoko...ja na codzień mam chłopa lat 35 Nie boje się staruszko Ps. Ile masz,żeś taka stara?? Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:12 A jak myślisz? Dla ułatwienia dodam, że mój starszy od Twojego Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:18 Właśnie Emily pochwal się. Mnie się wydaję, że spokojnie przed 30 jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:28 zia86 napisała: > Właśnie Emily pochwal się. Mnie się wydaję, że spokojnie przed 30 > jesteś. Zonk Zabawa - pytaj dalej Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:29 Pisz a nie baw się pasqdo Duzo starszy od mojego? Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:01 nerri napisała: > Wyjątkowy jest dla mnie mój mąż a nie ślub. > > To jest jeden z wielu świetnych dni... Zgadzam się! Najważniejsze dni mojego życia: matura, obrona pracy mag. (niesamowite przeżycie, dwa lata strachu przed, a sama obrona 15 minut i super zaje.isty promotor, który był postarachem szkoły, a dla mnie na obronie był jak kochany wujek , prawo jazdy (aż 5 lat robiłam, bo się bałam jeździeć po ulicach), ślub cywilny (NARESZCIE!!!), obrona prac dyplomowych (3 razy, więc za trzecim to już była rutyna ) , operacja plast. oraz wiele wiele innych mniejszych, ale równie ważnych wydarzeń. W najbliższym czasie po raz pierwszy zostanę rodzoną ciocią, a potem może nawet chrzestną! A potem będzie ślub kościelny. Mam nadzieję, że po ślubie spotka mnie w życiu jeszcze coś miłego. Ale dla mnie spędzenie czasu razem z mężem, nawet wieczorem przed tv, to też jest cudowny czas. Szczególnie teraz tak sądzę jak mój mąż jest w szpitalu, a ja siedzę w domu sama. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 22:48 Dla mnie ważniejsze i bardziej przełomowe dni to było np. wyprowadzenie sie z domu rodziców a potem kupienie własnego M. Bardziej przełomowe Zostanie chrzestną to też wazny dzień.Ja trzy miesiące przed ślubem miałam komunie chrzesnicy A co do męża w szpitalu mój niedawno wyszedł.Długo był...ale jaka radocha jak już do domu wrócił Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:00 nerri napisała: > Dla mnie ważniejsze i bardziej przełomowe dni to było np. > wyprowadzenie sie z domu rodziców a potem kupienie własnego M. > > Bardziej przełomowe Ja się wyprowadzałam na raty, to może dlatego aż tak bardzo tego nie przeżyłam Ostatnio kupiliśmy drugie mieszkanie (ale pierwsze moje) i też jakoś bez fajerwerków było. Ale to pewnie dlatego, że całe 2 lata czekaliśmy na akt i już mieliśmy dosyć tej całej budowy. Ale generalnie potrafię się ekscytować byle pierdołą. Mój mąż patrzy wtedy na mnie z politowaniem i mówi, że jestem dziecinna Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:10 Hmm...dla nas bylo przełomowe...z mieszkania na 7 piętrze z za mała windą i schodami do niej przeprowadziliśy sie nareszcie na parter i to taki bez schodów Z pasqdnego wieżowca na śliczne osiedle Bylo sie z czego cieszyć Ha...no i wyprowadzka w cztery dni Też potrafie ekscytować sie pierdółkami...ale nie przeżywam tego jak mrówka okres Nie planuje niczego ponad dwa lata I nie zamierzam aż tak przejmowac sie ślubem którego pewnie by nie było gdyby nie kwestie formalne..głównie z tym nieszczęsnym szpitalem związane Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:27 Ja też ekscytuję się pierdołami, w sumie to ja się prawie zawsze ekscytuję albo jestem zbyt optymistyczna. Ma to swoje wady i zalety oczywiście. No tak kupno własnego mieszkania jest bardzo mocnym przeżyciem, zwłaszcza, że u was wiązało się to jeszcze z problemami. Też pewnie będę i wtedy będę odwiedzać fora dekoratorskie z równą intendywnością jak ślubne. Nerri ale nikt ci się ślubem nie każe przejmować, choć moim zdaniem pozbawiasz się troszkę tym uroku tego dnia, ale jeśli nie chcesz to ok. Dla ciebie to formalność, dla mnie mistyczne, piękne wydarzenie. Ale może ja się za dużo bajek naczytałam jak byłam mała. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:35 Zdecydowanie za duzo bajek Pozatym ja jestem troche bardziej "feministycznie" do życia nastawiona. Dla Ciebie ślub jest mistyczny...dla mnie to była przemyślana decyzja,ślub nie zmienił niczego w nadmiarze wrażeń był tylko jednym z nich. Wspaniałym i zależało mi na nim ale : 1.Nie na tyle,żeby poświęcić temu ponad dwa lata. 2.Nie na tyle aby tak się tym ekscytować. Za to na tyle aby: 1.W ramach pamiątki zrobic sesje fotograficzną(plener) 2.Zrobic to idealnie,wszystko dopasować i zgrać. Marna z Ciebie organizatorka jeśli musisz mieć na to tyle czasu U mnie też wszystko było idealne(oprócz bukietu) zgrane,kolorystycznie też Ale mi to przychodzi ot tak...może dlatego sie tym tak nie podniecam Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 19.06.09, 23:46 Ależ Nerri, ja mam wszystko zgrane, zakładając hipotetycznie żeby się dało mogłabym ślub brać za tydzień, bo tyle by mi wystarczyło, na ostateczny wybór atrakcji i usadzenie gości reszta jest wybrana, a przynajmniej wiem jak ma wyglądać. Pierwszą koncepcję z miejscem, fotografem, filmem, muzyką, poligrafią, dekoracją, suknią i atrakcjami oraz przekonsultowaną i przegadaną z narzeczonym miałam zrobioną w dwa wieczory. Niestety brak terminów zmusił mnie do planowania tego na za dopiero dwa lata. Nie moja wina, że oni miejsca nie mają, a my nie chcemy nic innego. Widocznie inaczej odczuwamy inne sprawy, ja zawsze byłam odklejona a studio aktorskie jeszcze mi w tym bardziej "pomogło". Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:07 Nie masz zgrane...masz setki pomysłów i tylko jeden wieczór. Sama nie wiesz czego chcesz Pozatym skoro masz zgrane to po co wałkujesz temat tyle wcześniej? Będziesz tym żyła przez dwa lata? Odechciałoby mi się Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:13 No przecież przez te dwa lata to mnóstwo nowych rzeczy może się pojawić. Chodzi o to, żeby mieć mnóstwo możliwości a potem wybrać. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 00:28 To ja miałam bardziej sprecyzowana wizje I zdecydowanie bardziej...zdecydowana jestem Zastanawia mnie też determinacja...czemu akurat lokal w którym nie możesz zrobić imprezy w sobotę a musisz w piątek? Nigdy bym na to nie poszła Ale mi spodobała sie nieszablonowa knajpka w której miałam zdecydowanie lepszy wybór i mniej głupich warunków Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 10:53 Dziewczyny...takie jest zycie ze jedne maja bogatych rodzicow i moga do upadlego wydawac ich nie swoje pieniadze a drugie musza pracowac, studiowac i moze jeszcze wychowywac dzidzie (ja...). Ale to tez nasz wybor czy wydamy na slub 5 000 czy 50 000 w sumie jakby na to nie patrzec jesli jest to dla nas tylko duchowe przezycie po cholere robic wesle, mozna przeciez tylko wziac slub w kosciele i zjesc razem obiad w domu...Prawda? A to forum, przynajmniej ja tak myslalam, jest po to by doradzac sobie nawzajem...a nie wypominac ze Tobie to rodzice zaplaca a ja musialam sama! Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 20.06.09, 18:35 Tylko jest jeszcze grupa ludzi która nie musi a chce Ja nie musiałam Mogłam sobie żyć na konto rodziców albo teściów Mogłam sobie studiwać i ciągnąć li tylko od rodziców kase. Brrrrrrrrrrrrr...wstyd by mi było,żem taki leniwy darmozjad Ale to kwestia wychowania...mnie rodzice nauczyli,że kasa z nieba nie spada,że trzeba sobie na nia zapracować itd. Mój ślub i wesele też tanie nie były...ale nie trąbię o tym na prawo i lewo Jeśli się czymś chwalę,to nie doczepiam do tego metki z ceną...buractwo straszne Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: A w kwesti szastania kasą... 22.06.09, 10:33 Nerri no i chwala dla Ciebie Ale czasem ktos musi zapytac o cene. Nie rozumiem dlaczego Cie to tak boli i od razu przypinasz metke burak ? Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 22.06.09, 23:07 Nie przsypinam metki burak za pytanie o cenę... Ale dla mnie takie publiczne omawianie budżetu jest żenujące... Koniec kropka,moja opinia nikt nie musi sie z nia zgadzać Odpowiedz Link Zgłoś
firlipatka Re: Firlipatko. 22.06.09, 22:58 Dziekuje Powinnam juz zmienic to zdjecie bo jest sprzed jakis 3 miesiecy ... Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 16:29 emily_valentine napisała: > Ale generalnie potrafię się ekscytować byle pierdołą. Mój mąż patrzy > wtedy na mnie z politowaniem i mówi, że jestem dziecinna to nie jest dziecinność to bardzo pozytywna cecha szczególnie w tym zabieganym dziwnym współczesnym świecie aby się cieszyć z drobiazgów . Odpowiedz Link Zgłoś
iguana1972 Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 20:00 Czytam to forum od jakiegoś czasu i nie moge zrozumiec dlaczego komus przeszkadza inne podejście do życia, zakupów, pieniędzy i własnego wesela niz jego samego. Dlaczego jedni nie moga się kscytowac swoim zamazpójściem nawet 10 lat i szczegółowo obgadywac z kim się da tego faktu? Nikt nie nazywa tych "szybkich" niezdbalcamiale "szybcy" tych drobiazgowych mają za utrzymanków rodziców albo "niefeministycznych". Ludzie troche więcej luzu! Troche zrozumienia dla różnorodności ludzkiego gatunku. Jak ci nie pasuje pytanie kogokolwiek to na nie nie odpowiadaj a nie wypisuj bzdur typu "po co to na forum omawiać". Jest forum slubne to ślubne tematy ludzie omawiają i nic w tym dziwnego. Jak ktoś załozy temat "Jak urzadzić slub i wesele za 2000zł" to co im wtedy napiszecie? Jakie własciwie znaczenie dla uczestnika tego forum ma budżet innej panny młodej? Skoro jestescie na tyle dorośli zeby brac slub to bądxcie na tyle dorośli żeby sie pogodzic z faktem że każdy człowiek ma inne mozliwości finansowe i inne preferencje w wydawaniu własnej kasy. Dla jednych punktem honoru na weselu jest zapewnic gościom stoły zastawione jałem az po brzegi i napojenie ich do oporu. Innym wydaje sie ważne zeby na stołach stały żywe kwiaty. Czy to sie rózni od wydania 100zł na obiad w McDonalds a 100zł na wyjście do teatru? Powiecie kwiaty zwiędna i po co to wydawac kase? Ja mówie wódka wywietrzeje (jeszcze kaca pozostawi), kotlety zostaną z trudem strawione a dobre wrażenia i wspomnienia pozostaną. Samo wrażenie, że kobieta w tym dniu miała wszystko tak jak sobie wymarzyła chyba zasługuje choćby na uwagę i powstrzymanie sie od idiotycznych uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 22:03 Wypowiadanie własnego zdania to nie "idiotyczne uwagi".Ok,jeżeli twierdzisz,że twoje opinie są idiotyczne,możesz tak twierdzić.Ja się swoimi lubie dzielić i nie uważam ich za idiotyczne Proste? Forum to miejsce gdzie mogę sobie napisać co myślę na temat tego co inni poddaja publicznej ocenie.Jeżeli ktoś uzewnętrznia się i robi sobie publicznie "ślubną sekcję na żywo" jego sprawa,musi liczyć sie z negatywnymi opiniami. Forum to nie towarzystwo wzajemnej adoracji. Nie pasuje,nie pisz na forum Aha...a drobiazgowość a bycie na utrzymaniu rodziców nie mają ze sobą nic wspólnego Czytaj ze zrozumieniem Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 22:18 Też uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania, jestem nawet zaakceptować złośliwe uwagi, jeśli są fajne i coś wnoszące. Ja to w sumie tylko nie lubię, jak ktoś piszę coś bez uzasadnienia, np. nie bo nie, albo, że coś jest głupie bo tak. A oprócz tego i wycieczek osobistych jestem w stanie zaakceptować wszystko. Nawet polubiłam takie dyskusję, przynajmniej się coś dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 22:21 Bo takie dyskusje są ciekawsze niż przytakiwanie i puste zachwyty Pozatym ja sie nawet z tymi których za nic nie mogę zrozumieć,potrafię czasem zgodzić Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: A w kwesti szastania kasą... 21.06.09, 22:24 Ja też. Wiadomo, że można mieć różne poglądy ale niektóre się mogą zbiec. Odpowiedz Link Zgłoś