Już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Może Wy mnie jakos
uspokoicie. Problem niby błachy - chyba nie jestem zadowolna z
wyboru sukni. Teraz już jednak nic sie nie da zrobić, bo ślub za
miesiąc. Wydaje mi się, że delikatnie mówiąć wyglądam w sukni
niekorzystnie tzn. grubo. Suknia jest dość dopasowana i podkreśla
kobiece kształty, talię i biodra a ku dolowi się zwęża. To daje
efekt, że wygladam jak gruszka

Początkowo nie chciałam sukni typu
beza, chciałam czegoś innego a teraz chyba nie jestem zadowolona.
Nie wiem też czy będzie pasował bukiet, nie mam fryzury. Generalnie
to wszystkiego mi się odechciewa.
Chciałam się wypisać, bo już nie chcę męczyć mojego N.
Czy ja jestem nienormalna?? Czy może ktoś też tak ma jak ja??