Dodaj do ulubionych

small_cloud (zdjecia, relacja)

29.07.09, 21:24
Uff - ja juz po

Relacje napisze jutro bo skacze mi monitor i generalnie musze mysli
zebrac.
Poki co - to co lubicie - czyli zdjecia smile

fotoforum.gazeta.pl/a/36684.html
Obserwuj wątek
    • tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:43
      super! plus za naturalna fryzurę, super bukiet, suknia idealnie lezy, bardzo
      ciekawe fotki
      wybacz, ale najbardziej spodobał mi sie Twoj maz wink lubie okularnikow suspicious (a moj
      tak dalekoooooo crying) wygląda supersympatycznie smile
      gratulacje i duzo szczescia zyczę smile
      • nocarka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 13:51
        Zgadzam się, śliczna, lekka sukienka bez żadnych "wydziwieństw", naturalna
        fryzurka, facet sympatyczny. Gratulacje smile
    • fuksiowy Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:45
      Small_cloud, gratuluje Wam! Wyglądaliście ślicznie!
      • emily_valentine Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:49
        GRATULACJE! smile

        Nie ma się do czego przyczepić. A bukiet fantastyczny! Okulary męża
        też fajne wink

        ps
        Na nowej drodze życia nie zapomnij o naszym zjeździe w sobotę smile
        • tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:54
          teraz emily juz wie jak wygladasz i cie znajdzie tongue_out
    • caprichito Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:55
      Gratulacje dla naturalnej panny mlodej. Pieknie!
      W relacji nie zapomnij napisac jak sie tanczylo salse w suknii. Jak
      wychodzily obroty i czy taka sukienka gorestowa w salsie i ogolnie w
      tancu sie nie obsuwala?
      Bede wdzieczna za odpowiedz na te pytaniasmile
      wszystkiego najpiekniejszego!
      • stworzenje Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 23:07
        caprichito napisała:

        > Gratulacje dla naturalnej panny mlodej. Pieknie!

        tak buzia bardzo ładna, dziewczyno rzucaj w diabły te fajki bo urodzie to
        szkodzi,a z tego też co czytam chyba jesteś osobą która się dużo stresuje...Też
        obyś z tego wyszła bo to się na zdrowiu odbić może sad.
    • zia86 Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:59
      Gratuluję. smile Wszystko pięknie, tak jak pisała Emily nie ma się do
      czego przyczepić.wink Piękny bukiet, fajna suknia i piękne zdjęcia.
      Czekamy na relację.
    • zielone_jablko Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 22:59
      super fryzura i supersuper bukiet - z czego on jest zrobiony??
      • monikapers Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 23:05
        gratulacje, jestesce piekni!
        bukiet CUD
        ale te fotki... czemu takie pokrzywione, wypalone, nienaturalne?
        taki chyba zabieg mial byc?
        • tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 23:21
          mi sie wlasnie nie podoba to wykrzywienie fotek, ale poza tym fajne, jakby bylo
          tylko na niektorych to ok smile
        • small_cloud Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 13:55
          nie wszystkie sa wypalone. Zreszta pamietajcie ze monitor ma
          luminacje, ktorej nie ma pozniej na odbitkach.
          Taki miał byc zabieg ze niektore sa z obiektywem szerokokatnym.
          Mnie tam sie podoba smile
    • izolda-28 Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 09:46
      Ślicznie wyglądaliście!
      GRATULUJĘ i życzę wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życiasmile
    • small_cloud relacja - dluugie 30.07.09, 11:33
      Eh - zabieram sie do tego jak pies do jeza. Nie wiem nawet od czego
      zaczac smile

      Obudzilismy sie wczesnie rano bo w ostatnich dniach nie zdazylismy
      uskutecznic spowiedzi przedslubnej i chcielismy zrobic to na
      porannej mszy o 7 rano (pamietac! nigdy wiecej nie zostawiac tak
      stresujacej kwesti na ostatia chwile!!).
      Poszlismy na masze - okazalo sie ze nie ma spowiedzi, wiec po mszy
      udalismy sie do kancelarii gdzie poprosilismy ksiedza aby udzielil
      nam tej spowiedzi. Ksiadz nie w sosie. Powiedzial abysmy poczekali
      przed konfesjonalem i zaraz przyjdzie.

      Wiec stoimy tak 10 minut, 20, 30, w okolicach 40 minut zaczelam
      panikowac, ze zapomnial, ze spoznie sie a kolezanka fryzjerka bedzie
      czekac pod domem.
      Poszlismy do kancelarii raz jeszcze dowiedziec sie czy udzieli nam
      spowiedzi. Ksiedza nie bylo, znalezlismy siostre zakonna i
      poprosilismy o pomoc. Okazalo sie ze ksiadz o nas zapomnial ze
      poszedl na sniadanie, poranna prase...
      Bylam juz mocno zestresowana, po spowiedzi sie poplakalam
      (szczegolow wole nie podawac).

      W domu niemaz zaparzyl dzbanek melisy, wytrabilam pol butelki
      neospasminy bo nie moglam sie uspokoic.

      Przyszla moja fryzjerka i zaczela mi krecic loki (naturalnie wlosy
      mam proste) mialam czas aby troche sie rozluznic, pomarudzic, zjesc
      banana.
      W okolicach 10 zaczelo sie robic nerwowo. Zapomnialam wyciagnac moja
      sukienke i welony (mialam dwa) z pokrowca, tren byl pognieciony a ja
      musialam juz sie wystawic do makijazu. Wiec moja fryzjerka za
      zelazko i prasuje tren - dobra dusza smile

      Przyszla makijazystka ja juz nerwowa jestem, bo wciaz dzwoni ktos
      domofonem, niemaz bierze prysznic a ja nie moge wstac. Okazalo sie
      ze za cel obrali nas w tym dniu swiadkowie jehowy...
      I jak tu grzecznie ludziom co posluga przyszli wyjasnic ze czasu nei
      mam ze sory winetu ale nie pogadam na tak wazny temat...

      W okolicach 11 zlapala mnie migrena - niestety taki mam urok ze w
      bardzo nerwowych i stresujacych sytuacjach lapie mnie paralizujacy
      bol - wiec aby od razu zapobiec tej tragedii, bo wowczas wylaczona
      jestem na godziny, wzielam ze trzy ketanole.

      Ciagle popijalam wode bo wciaz zasychalo mi w gardle.

      Zaczal sie robic tlum - dwoch fotografow, kamerzysta, moja mam
      wpadla (nei wiem po co tak wczesne - chyba aby mnie podraznic),
      tesciowie. Moja swiadkowa zaczela sie spozniac a ja mialam dodatkowy
      stres kto pomoze mi sie ubrac.

      Wowczas najbardziej irytowaly mnie pytania:
      - gdzie masz jakis wazon - to moja mama
      - na ktora jest w koncu slub - telefon kolegi
      - gdzie masz obraczki, nie zapomnij obraczek - moja tesciowa
      - gdzie masz zapalki aby zapalic swiece - to zwno moja rodzicielka
      I tak w kolo macieju a ja najchetniej zwiałabym z tego centrum
      zarzadzania kryzysem.

      W koncu moja mama pomogla mi sie ubrac, niestety nie oszczedzajac
      komentarzy co do sukienki (wczesniej jej nie widziala).

      Błogosławienstwo

      Moja mama drazycm glosem zaczela o budowniu domu nie na piasku...
      Tesciowa zyczyla milosci, tesc sie z emocji zacial.
      Wreczylisy kwiaty i nasze zdjecia w ramkach.

      Zeszlismy na dol i zaczela sie gonitwa. Swiadkowa zdyszana dobiegla
      na parking, ale samochodu naszego brak. Moj niemaz wydzwania do
      kierowcy - okazalo sie ze facet sie pogubil a na domiar zlego nie
      wzial do nas telefonu. Na chibcika zaczelismy przystrajac kwiatami
      samochod.
      Na trasie korek, zawracamy nieprzepisowo.
      Po drodze chwila oddechu, troche mijajacych nas ludzi machalo i
      trabilo - calkiem fajnie.


      Na szczescie przed kosciolem bylismy na styk. Poszlismy do ksiedza
      oddac karteczki z nauk i ze spowiedziami, zdazylam w tym czasie juz
      piec razy potknac sie o halke z kolem, zaplatac w moj welon.
      Moj zaladek tanczyl salse ;/

      Stalismy pod kosciolem i na znak ksiedza mielismy wchodzic.
      Wlasciwie to co sie dzialo pozniej to dla mnie jakis matrix byl,
      odnosilam wrazenie ze to sie dzieje poza mna. moj stres osiagnal
      chyba apogeum - nie sadzilam ze tak bede to przezywac.

      Pokonalismy w miare wolno droge do olarza, kurczowo trzymalam sie
      niemeza, moja wiechec sypala sie troche, zapomnialam ze trzeba z nia
      delikatnie smile

      Pol drogi patrzylam sie pod nogi zamiast na przybylych gosci, ktorzy
      o dziwo usiedli na odwrot (po mojej stronie siedziala rodzina
      narzeczonegosmile )

      Nasz ksiadz wycisnal ze mnie podczas mszy sporo lez, wzruszyalam sie
      podczas kazania tak nieziemsko i nie potrafilam opanowac.
      Ksiadz mowil o tym aby dbac o to aby sie soba nie znudzic, aby sie
      szukac w domu a nie siedziec kazdy w swoim pokoju, aby dbac o ten
      zwiazek i pielegnowac bo sam nie przetrwa. Naprawde tak pieknie
      celebrowal ta msze ze nie moglam sie nie wzruszyc i siedzialam tak
      ze scisnietym gardlem i szklistymi oczami.

      Podczas przysiegi staralam sie patrzec na mojego K. choc nie bylo to
      proste, wciaz slowa wiezy mi w gardle.

      Przy obraczkach maly zabawny akcent:
      - Przyszla moja kolej na wsuniecie na palec mezowska obraczke
      powtarzajac w tym czasie za ksiedzem slowa.. powtarzam slowa ..
      przyjmij ta obraczke.. i staram sie zalozyc ja mezowi na palec.
      Obraczka nie chce wsunac sie do konca.

      O moj boze - powiedzialam przerazona
      Ksiadz do mnie po cichu i z usmiechem - spokojnie, na pewno wejdzie,
      na pewno byly dobrze wymierzone.

      Ja wciaz nie moge wlozyc obraczki, spanikowalam zaczelam sie
      chichrac - odwrocilam sie do zgromadzonych gosci z panika na twarzy
      co wywolalo choralny rechot.
      Prawie wyrwawszy mezowski palec udalo sie wlozyc do konca obraczke.

      Ksiadz powiedzial ze mozemy sie pocalowac, co skwapliwie uczynilismy

      Ksiadz nam podpowiadal kiedy mamy podejsc kiedy wstac,kiedy usiasc
      bo w tym calym stresie czlowiek zapomina co jest pokolei.

      Gdyby nie moja przytomna swiadkowa ze dwa razy usiadlabym na wlasnym
      bukiecie ktory w roztrzepaniu kladlam na krzesle.

      Na akcie malzenstwa podpisalam sie panienskim nazwiskiem miast
      mezowskim juz - mam nadzieje ze bedzie wazny big_grin

      Maz nie dal sie przeciagnac na moja strone przy wychodzeniu,
      pamietalam ze w mysl starego porzekadla kto przeciagnie malzonka na
      swoja strone ten bedzie zadzil w malzenstwie smile

      Zyczenia trwaly dlugo, wiele twarzy po prostu przemknelo mi przed
      oczami i juz nie pamietalam ani zyczen ani kto mi je skladal.

      Marzylam o tym aby moc sobie zapalic, zaladek mialam tak scisniety
      ze musialam sobie przypominac zeby sie usmiechac.

      Kolejna wpadke mielismy jak ruszylismy samochodem w maly objazd
      dajac tym samym naszym gosciom czas na dotarcie do sali. Okazalo sie
      ze nikt z nas nie ma komorki. Na szczescie mijajac nasza sale
      zauwazylismy baner reklamujacy z numerami komorkowymi i nasz
      kierowca uzyczyl nam telefonu abysmy powiadomili managera sali ze
      jestesmy w drodze.

      Wjezdzajac juz na podjazd zauwazylam czlowieka w ganiturze
      kierujacego sie w strone naszej sali - pomyslalam ze moze to jakis
      nasz zbladzony gosc wiec zatrzynmalismy sie kolo niego - okazalo sie
      ze to nas spozniony dj smile

      Dosyc komiczna sytuacja bo rzucil sie do ucieczki na sale aby zdazyc
      stanac za konsoleta big_grin

      Potem juz poszlo z gorki, chlebek, sol, maz dostal wodecznosc bo ja
      chwycilam zapobiegliwie kieliszek z babelkami (wiedzialam ze w tym
      jest woda).
      Na wejscie zagrano nam Love and married Franka Sinatry (motyw znany
      z amerykanskiego Swiata wedlug Bundych) troche dla jaj smile

      Wlasciwie to chcielismy marsz imperialny, ale padło na stonowanego
      sinatre smile

      Kiedy zajelam swoje miejsce swiadkowa dyskretnie podmienila moj
      welon na krotki.
      Nastepnie po usadzeniu sie gosci i pierwszym posilku pierwsze
      gorzko, potem drugie, i tak wlasciwie zaczelismy sie odprezac, mnie
      mijalo cisnienie, ale niestety zoladek dawal znac zem za duzo
      lekarstw wziela. Nie potrafilam nic zjesc.

      Pierwszy taniec mocno na luzie bez cisnien i bez SALSY!
      Z prostej przyczyny - absolutnie w ostatnim tygodniu nie mielismy
      okazji cwiczyc, a nie chcialam isc na zywiol bo balam sie ze
      wyszloby pokracznie.
      • anczija Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:16
        Dawno sie tak nie usmialam i nawet lezka sie gdzies przyplatalawink
        Gratuluje polotu do pisania i oczywiscie najlepszego na nowej
        Dr...e! smile
      • jogny Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:23
        gratulujesmile!! super relacja, tez mi sie lezka w oku zakrecila, jakos
        od razu sobie pomyslalam o moim slubie ktory bedzie dopiero za roksmile
      • izolda-28 Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:54
        Dziękujemy za relację! Przyznam się, że w pewnym momencie czytania (jak pisałaś o ślubie) to wzruszyłam się... ale i wielokrotnie uśmiałam się (szczególnie jak walczyłaś z obrączkąsmile.
        Jeszcze raz życzę NAJ NAJLEPSZEGO!!!
        pozdrawiam
      • croolewna Re: relacja - dluugie 30.07.09, 16:04
        Gratulacje! Poza tym świetny opis, wspaniale oddałaś atmosferę
        panującą podczas ślubnych przygotowań. Obawiam się, że u mnie będzie
        podobnie i rodzinka będzie mnie denerwować...
      • smallcloud Re: relacja - dluugie 30.07.09, 16:07
        A dziekuje Wam bardzo i....


        czekajcie - to nie koniec, co ja biedna poradze ze ino 800 znakow
        zrobic moge za jednym zamachem big_grin

        Wieczorem popelnie jeszcze relacje z wesela big_grin
      • stworzenje Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:01
        small_cloud napisała:

        > W okolicach 11 zlapala mnie migrena - niestety taki mam urok ze w
        > jestem na godziny, wzielam ze trzy ketanole.
        > Marzylam o tym aby moc sobie zapalic, zaladek mialam tak scisniety
        > ze musialam sobie przypominac zeby sie usmiechac.

        Nie wiem,ale takim ludziom to nie wiem czy współczuć czy śmiać się ;-/. "Super"
        Ketonalx3 i oczywiście potem po głowie chodził fajek - ale to niewolnictwo
        jest,jak się cieszę, że nie palę tych śmierdzieli.
        • small_cloud Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:25
          Jestes niesamowita.
          Z mojej przydlugiej opowiesci wylowilas kwestie mojego palenia? big_grin
          Ludzie nie przestaja mnie zadziwiac smile
          • stworzenje Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:28
            small_cloud napisała:

            > Jestes niesamowita.
            > Z mojej przydlugiej opowiesci wylowilas kwestie mojego palenia? big_grin
            > Ludzie nie przestaja mnie zadziwiac smile

            od razu mi się to rzuciło w oczy,a że z medycyną mam nieco do czynienia to taki
            kontrast od razu się wyłapuje...leki kontra fajki itd.Ale dobrze Ci radzę: i
            uroda będzie piękna i ciało zdrowe i smrodu nie ma - przy okazji nie dymisz
            komuś tam np. na dworze - ja tego nie trawię osobiście mnie ten dym bardzo
            przeszkadza się duszę na niego uncertain.No i w przyszłości dzieci będą się tylko
            cieszyć, przykre jak małe dzieci capią fajkami na wylot i w takim zadymionym
            domu się chowają uncertain fuuu.
            Pozdrawiam i życzę rzucenia palenia smile.
            • caprichito Re: relacja - dluugie 31.07.09, 07:37
              stworzenje,

              ale o co chodzi? Dziewczyna opowiada relacje z jednego z
              najpiekniejszych dni w jej zyciu, a Ty piszesz elaborat na temat
              fajek i tego jak to one szkodza i jeszcze wplatujesz w to dzieci,
              ktorych oni jeszcze nie maja.
              • small_cloud Re: relacja - dluugie 31.07.09, 09:17
                Dzieki wielkie. Lepiej bym tego nie ujeła.

                Mam 30 na karku lecz wciaz niektorzy uwazaja ze powinno sie mnei
                reformowac, doradzac...
    • paskud_agg Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 12:10
      Gratulacje!
      Czy na zjeździe możemy liczyć na obejrzenie większej ilości fotek? smile
      Wyglądało wszystko świetnie na zdjęciach! Najlepsza ta Twoja mina w kościele big_grin
    • small_cloud realcja wesele CD 30.07.09, 22:42
      Tak jak pisalam wczesniej teraz bedzie o weselu.

      Tak wiec po pierwszym tancu troche mi cisnienie zeszlo i ruszylam na parkiet.
      Swietnie sie bawilam przy abbie bony m czy muzyce z filmu footloose, goraczka
      sobotniej nocy, nawet italo disco. Deptałam sobie po sukience rowno ale jakos
      wtedy nie przejmowalam sie tym zbytnio smile

      Zirytowala mnie zbytnia ulanska fantazja naszego dj, ktory procz calkiem niezlej
      konfenansjerki wprowadzil swoje zabawy i teksty ktorych nie omawialismy a tym
      bardziej nie zaplanowalismy.

      Tak wiec ku mojemu zdzwieniu po jakims czasie "bawilismy" sie w wybieranie
      ilosci dzieci i plci na krzeselkach. Ku uciesze reszty winnam miec 5 corek.

      Tak samo nie do konca podobal mi sie konkurs z przynoszeniem przez kobitki
      zglaszajace sie do tej zabawy (biedne nic niczego nei spodziewajace sie istoty)
      ktore musialy na akord przyniesc meski podkoszulek czy skarpetki ;/

      Ale nie zamierzalam robic z tego tytulu publicznej chlosty dj-owi bo wzial i by
      sie obrazil.

      Oczepiny mielismy stosunkowo wczesnie poniewaz wczesnie zaczelismy wesele (o 17)
      i obawialismy sie ze towarzystwo nie dotrwa do tej czesci wieczoru gdyby odbyla
      sie tradycyjnie o polnocy.

      Nie podobalo mi sie na sile wyciaganie panien, w szczegolnosci siostry mojego
      meza, ale ja juz na to wplywu nie mialam poniewaz wyciagala ja jej rodzina.

      Po oczepinach mielismy jeszcze jeden przewidziany konkurs ktory zaplanowalam bo
      wydawal mi sie sympatyczny i generalnie byl uklonem w strone starszej czesci
      wesela. Byla zabawa na staż par malzenskich.
      Po minucie tanca na parkiecie dj dziekowal za taniec i prosil o zejscie pary
      ktore maja stazu mniej niz 5 lat, potem 10, 20 i tak dalej. na parkiecie zostala
      para z 50-letnim stazem - wujostwo mojego meza. Wowczas jako zwyciezcy dostali
      brawa, ja wreczylam cioci mojego meza moj bukiet slubny, kobieta plakala ze
      wzruszenia ze pamietalam ze to takie dla niej wyroznienie i byla przeszczesliwa,
      jej maz dostal flaszeczke smile

      Na koniec poprosilam moja mame ktora obchodzila imieniny (juz mielismy 26 lipca
      i niedziele) na srodek parkietu poprosilam zebranych o pomoc w odspiewaniu sto
      lat, dj puscil piosenke Czerwonych gitar a moj maz zatanczyl z tesciowa.

      tez wydawalo mi sie zrobilam jej tym niespodzianke i byla szczerze wzruszona.

      Wesele potrwalo do jakies 3 godziny, gdzie juz zostali wytrwalsi i ci ktorzy nei
      raczyli sie tesciowym bimberkiem ustawionym z kranikiem na stole wiejskim smile

      W miedzy czasie jakas imprezowiczka nadepnela mi neifortunnie na sukienke i
      popruly sie troczki ktore podpinaly tren - na szczescie pomogla igla z nitka
      ktora zapamietalam aby wziac.

      To zreszta byl jedyny uzyty arsenal bo podczas calego wesela nie mialam czasu
      ani glowy aby poprawic makijaz czy wlosy.

      na taka okolicznosc mialam przygotowane w eleganckiej torbie na prezenty, ktora
      stala kolo mnie potrzebne rekwizyty - kosmetyczke, ponczochy, rzeczona igle z
      nitka, telefon, lekarstwa, i plastry przezroczyste z zelem usmiezajacym bol
      (ponoc bo na mnie nie dzialaly)bibulki matujace.

      I na koniec pare uwag i refleksji:

      1) dziewczyny jesli zamierzacie bawic sie do bialego rana - koniecznie
      przygotujcie na to buty! Musza byc dobrze rozchodzone bo inaczej umeczycie sie
      okrutnie

      2)nawet jesli sie troicie i dwoicie nie dogodzicie kazdemu gosciowi - u mnie
      uwagi byly ze za malo muzyki dla starszych choc wedlug mnie byla przede
      wszystkim dla nich.

      3) omijajcie gosci ktorzy maja w reku kieliszek czerwonego wina (na szczescie
      mnie to ominelo)

      4) Jak najwiecej sie usmiechajcie! smile

      Ja z tego wszystkiego ani nie poprawialam makijazu, meczylam sie z bolem
      brzucha, nie zjadlam nic procz dwoch lyzek jakiejs zupy, calkowicie zapomnialam
      aby miec wyprostowane plecy (wiecznie sie garbie co psuje sylwetke).

      Na odchodne tylko wypilam kieliszek wodki ze swiadkowa.

      aaa zapomnialam o jednej rzeczy.
      Podczas mszy i obraczek - zanim wlozylam ja na palec mezowi podnioslam obraczke
      do ust i ucalowalam, maz pocalowal mnie w reke jak juz znajdowala sie na niej
      moja obraczka - ladny gest, na ktorym mi zalezalo.

      pewnie sobie jeszcze cos przypomne to was pomecze relacjami big_grin
      • emily_valentine Re: realcja wesele CD 30.07.09, 23:05
        Wzruszająca opowieść smile
        • 3-mamuska Re: realcja wesele CD 31.07.09, 00:05
          Swietnie napisane,super sie czyta.Gratulacje !!!
          U mnie bylo troszke inaczej ,po wlozeniu obraczek caluje sie ja na dloni.
          • small_cloud Re: realcja wesele CD 31.07.09, 09:22
            meza w dlon tez? wink
      • caprichito Re: realcja wesele CD 31.07.09, 07:43
        small_cloud,

        dziekujemy za relacje. Dopiero jak wy dziewczyny juz mezatki
        opowiadacie o tym dniu to czlowiek zdaje sobie sprawe jakie to
        stresujace. Wspolczuje Ci tej migreny, ale widac, ze potrojna dawka
        ketonalu pomogla.
        Wszystkiego dobrego smile
        • small_cloud Re: realcja wesele CD 31.07.09, 09:21
          Ja z migrena mam do czynienia od siodmego roku zycia - tak tak od
          siodmego.
          Tak wiec temat jest mi znany, oswojony, ino trza uwazac, wyczuwac
          kiedy wziac lekarstwa. Migrena towarzyszyla mi tez przy maturach,
          oswiadczynach.. smile No taki moj urok

          Co do relacji - nie bylo moim zamiarem straszenie Was smile
          Raczej na zasadzie, strach ma wielkie oczy i ze potem mozna sie z
          tego smiac wink
          Przy okazji innego opowiesci jaka czytalam zakodowalam sobie "wziac
          igle z nitka" - no i na weselu sie przydalo smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka