small_cloud 29.07.09, 21:24 Uff - ja juz po Relacje napisze jutro bo skacze mi monitor i generalnie musze mysli zebrac. Poki co - to co lubicie - czyli zdjecia fotoforum.gazeta.pl/a/36684.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:43 super! plus za naturalna fryzurę, super bukiet, suknia idealnie lezy, bardzo ciekawe fotki wybacz, ale najbardziej spodobał mi sie Twoj maz lubie okularnikow (a moj tak dalekoooooo ) wygląda supersympatycznie gratulacje i duzo szczescia zyczę Odpowiedz Link Zgłoś
nocarka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 13:51 Zgadzam się, śliczna, lekka sukienka bez żadnych "wydziwieństw", naturalna fryzurka, facet sympatyczny. Gratulacje Odpowiedz Link Zgłoś
fuksiowy Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:45 Small_cloud, gratuluje Wam! Wyglądaliście ślicznie! Odpowiedz Link Zgłoś
emily_valentine Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:49 GRATULACJE! Nie ma się do czego przyczepić. A bukiet fantastyczny! Okulary męża też fajne ps Na nowej drodze życia nie zapomnij o naszym zjeździe w sobotę Odpowiedz Link Zgłoś
tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:54 teraz emily juz wie jak wygladasz i cie znajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
caprichito Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:55 Gratulacje dla naturalnej panny mlodej. Pieknie! W relacji nie zapomnij napisac jak sie tanczylo salse w suknii. Jak wychodzily obroty i czy taka sukienka gorestowa w salsie i ogolnie w tancu sie nie obsuwala? Bede wdzieczna za odpowiedz na te pytania wszystkiego najpiekniejszego! Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 23:07 caprichito napisała: > Gratulacje dla naturalnej panny mlodej. Pieknie! tak buzia bardzo ładna, dziewczyno rzucaj w diabły te fajki bo urodzie to szkodzi,a z tego też co czytam chyba jesteś osobą która się dużo stresuje...Też obyś z tego wyszła bo to się na zdrowiu odbić może . Odpowiedz Link Zgłoś
zia86 Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 21:59 Gratuluję. Wszystko pięknie, tak jak pisała Emily nie ma się do czego przyczepić. Piękny bukiet, fajna suknia i piękne zdjęcia. Czekamy na relację. Odpowiedz Link Zgłoś
zielone_jablko Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 22:59 super fryzura i supersuper bukiet - z czego on jest zrobiony?? Odpowiedz Link Zgłoś
monikapers Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 23:05 gratulacje, jestesce piekni! bukiet CUD ale te fotki... czemu takie pokrzywione, wypalone, nienaturalne? taki chyba zabieg mial byc? Odpowiedz Link Zgłoś
tomelanka Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 29.07.09, 23:21 mi sie wlasnie nie podoba to wykrzywienie fotek, ale poza tym fajne, jakby bylo tylko na niektorych to ok Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 13:55 nie wszystkie sa wypalone. Zreszta pamietajcie ze monitor ma luminacje, ktorej nie ma pozniej na odbitkach. Taki miał byc zabieg ze niektore sa z obiektywem szerokokatnym. Mnie tam sie podoba Odpowiedz Link Zgłoś
izolda-28 Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 09:46 Ślicznie wyglądaliście! GRATULUJĘ i życzę wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud relacja - dluugie 30.07.09, 11:33 Eh - zabieram sie do tego jak pies do jeza. Nie wiem nawet od czego zaczac Obudzilismy sie wczesnie rano bo w ostatnich dniach nie zdazylismy uskutecznic spowiedzi przedslubnej i chcielismy zrobic to na porannej mszy o 7 rano (pamietac! nigdy wiecej nie zostawiac tak stresujacej kwesti na ostatia chwile!!). Poszlismy na masze - okazalo sie ze nie ma spowiedzi, wiec po mszy udalismy sie do kancelarii gdzie poprosilismy ksiedza aby udzielil nam tej spowiedzi. Ksiadz nie w sosie. Powiedzial abysmy poczekali przed konfesjonalem i zaraz przyjdzie. Wiec stoimy tak 10 minut, 20, 30, w okolicach 40 minut zaczelam panikowac, ze zapomnial, ze spoznie sie a kolezanka fryzjerka bedzie czekac pod domem. Poszlismy do kancelarii raz jeszcze dowiedziec sie czy udzieli nam spowiedzi. Ksiedza nie bylo, znalezlismy siostre zakonna i poprosilismy o pomoc. Okazalo sie ze ksiadz o nas zapomnial ze poszedl na sniadanie, poranna prase... Bylam juz mocno zestresowana, po spowiedzi sie poplakalam (szczegolow wole nie podawac). W domu niemaz zaparzyl dzbanek melisy, wytrabilam pol butelki neospasminy bo nie moglam sie uspokoic. Przyszla moja fryzjerka i zaczela mi krecic loki (naturalnie wlosy mam proste) mialam czas aby troche sie rozluznic, pomarudzic, zjesc banana. W okolicach 10 zaczelo sie robic nerwowo. Zapomnialam wyciagnac moja sukienke i welony (mialam dwa) z pokrowca, tren byl pognieciony a ja musialam juz sie wystawic do makijazu. Wiec moja fryzjerka za zelazko i prasuje tren - dobra dusza Przyszla makijazystka ja juz nerwowa jestem, bo wciaz dzwoni ktos domofonem, niemaz bierze prysznic a ja nie moge wstac. Okazalo sie ze za cel obrali nas w tym dniu swiadkowie jehowy... I jak tu grzecznie ludziom co posluga przyszli wyjasnic ze czasu nei mam ze sory winetu ale nie pogadam na tak wazny temat... W okolicach 11 zlapala mnie migrena - niestety taki mam urok ze w bardzo nerwowych i stresujacych sytuacjach lapie mnie paralizujacy bol - wiec aby od razu zapobiec tej tragedii, bo wowczas wylaczona jestem na godziny, wzielam ze trzy ketanole. Ciagle popijalam wode bo wciaz zasychalo mi w gardle. Zaczal sie robic tlum - dwoch fotografow, kamerzysta, moja mam wpadla (nei wiem po co tak wczesne - chyba aby mnie podraznic), tesciowie. Moja swiadkowa zaczela sie spozniac a ja mialam dodatkowy stres kto pomoze mi sie ubrac. Wowczas najbardziej irytowaly mnie pytania: - gdzie masz jakis wazon - to moja mama - na ktora jest w koncu slub - telefon kolegi - gdzie masz obraczki, nie zapomnij obraczek - moja tesciowa - gdzie masz zapalki aby zapalic swiece - to zwno moja rodzicielka I tak w kolo macieju a ja najchetniej zwiałabym z tego centrum zarzadzania kryzysem. W koncu moja mama pomogla mi sie ubrac, niestety nie oszczedzajac komentarzy co do sukienki (wczesniej jej nie widziala). Błogosławienstwo Moja mama drazycm glosem zaczela o budowniu domu nie na piasku... Tesciowa zyczyla milosci, tesc sie z emocji zacial. Wreczylisy kwiaty i nasze zdjecia w ramkach. Zeszlismy na dol i zaczela sie gonitwa. Swiadkowa zdyszana dobiegla na parking, ale samochodu naszego brak. Moj niemaz wydzwania do kierowcy - okazalo sie ze facet sie pogubil a na domiar zlego nie wzial do nas telefonu. Na chibcika zaczelismy przystrajac kwiatami samochod. Na trasie korek, zawracamy nieprzepisowo. Po drodze chwila oddechu, troche mijajacych nas ludzi machalo i trabilo - calkiem fajnie. Na szczescie przed kosciolem bylismy na styk. Poszlismy do ksiedza oddac karteczki z nauk i ze spowiedziami, zdazylam w tym czasie juz piec razy potknac sie o halke z kolem, zaplatac w moj welon. Moj zaladek tanczyl salse ;/ Stalismy pod kosciolem i na znak ksiedza mielismy wchodzic. Wlasciwie to co sie dzialo pozniej to dla mnie jakis matrix byl, odnosilam wrazenie ze to sie dzieje poza mna. moj stres osiagnal chyba apogeum - nie sadzilam ze tak bede to przezywac. Pokonalismy w miare wolno droge do olarza, kurczowo trzymalam sie niemeza, moja wiechec sypala sie troche, zapomnialam ze trzeba z nia delikatnie Pol drogi patrzylam sie pod nogi zamiast na przybylych gosci, ktorzy o dziwo usiedli na odwrot (po mojej stronie siedziala rodzina narzeczonego ) Nasz ksiadz wycisnal ze mnie podczas mszy sporo lez, wzruszyalam sie podczas kazania tak nieziemsko i nie potrafilam opanowac. Ksiadz mowil o tym aby dbac o to aby sie soba nie znudzic, aby sie szukac w domu a nie siedziec kazdy w swoim pokoju, aby dbac o ten zwiazek i pielegnowac bo sam nie przetrwa. Naprawde tak pieknie celebrowal ta msze ze nie moglam sie nie wzruszyc i siedzialam tak ze scisnietym gardlem i szklistymi oczami. Podczas przysiegi staralam sie patrzec na mojego K. choc nie bylo to proste, wciaz slowa wiezy mi w gardle. Przy obraczkach maly zabawny akcent: - Przyszla moja kolej na wsuniecie na palec mezowska obraczke powtarzajac w tym czasie za ksiedzem slowa.. powtarzam slowa .. przyjmij ta obraczke.. i staram sie zalozyc ja mezowi na palec. Obraczka nie chce wsunac sie do konca. O moj boze - powiedzialam przerazona Ksiadz do mnie po cichu i z usmiechem - spokojnie, na pewno wejdzie, na pewno byly dobrze wymierzone. Ja wciaz nie moge wlozyc obraczki, spanikowalam zaczelam sie chichrac - odwrocilam sie do zgromadzonych gosci z panika na twarzy co wywolalo choralny rechot. Prawie wyrwawszy mezowski palec udalo sie wlozyc do konca obraczke. Ksiadz powiedzial ze mozemy sie pocalowac, co skwapliwie uczynilismy Ksiadz nam podpowiadal kiedy mamy podejsc kiedy wstac,kiedy usiasc bo w tym calym stresie czlowiek zapomina co jest pokolei. Gdyby nie moja przytomna swiadkowa ze dwa razy usiadlabym na wlasnym bukiecie ktory w roztrzepaniu kladlam na krzesle. Na akcie malzenstwa podpisalam sie panienskim nazwiskiem miast mezowskim juz - mam nadzieje ze bedzie wazny Maz nie dal sie przeciagnac na moja strone przy wychodzeniu, pamietalam ze w mysl starego porzekadla kto przeciagnie malzonka na swoja strone ten bedzie zadzil w malzenstwie Zyczenia trwaly dlugo, wiele twarzy po prostu przemknelo mi przed oczami i juz nie pamietalam ani zyczen ani kto mi je skladal. Marzylam o tym aby moc sobie zapalic, zaladek mialam tak scisniety ze musialam sobie przypominac zeby sie usmiechac. Kolejna wpadke mielismy jak ruszylismy samochodem w maly objazd dajac tym samym naszym gosciom czas na dotarcie do sali. Okazalo sie ze nikt z nas nie ma komorki. Na szczescie mijajac nasza sale zauwazylismy baner reklamujacy z numerami komorkowymi i nasz kierowca uzyczyl nam telefonu abysmy powiadomili managera sali ze jestesmy w drodze. Wjezdzajac juz na podjazd zauwazylam czlowieka w ganiturze kierujacego sie w strone naszej sali - pomyslalam ze moze to jakis nasz zbladzony gosc wiec zatrzynmalismy sie kolo niego - okazalo sie ze to nas spozniony dj Dosyc komiczna sytuacja bo rzucil sie do ucieczki na sale aby zdazyc stanac za konsoleta Potem juz poszlo z gorki, chlebek, sol, maz dostal wodecznosc bo ja chwycilam zapobiegliwie kieliszek z babelkami (wiedzialam ze w tym jest woda). Na wejscie zagrano nam Love and married Franka Sinatry (motyw znany z amerykanskiego Swiata wedlug Bundych) troche dla jaj Wlasciwie to chcielismy marsz imperialny, ale padło na stonowanego sinatre Kiedy zajelam swoje miejsce swiadkowa dyskretnie podmienila moj welon na krotki. Nastepnie po usadzeniu sie gosci i pierwszym posilku pierwsze gorzko, potem drugie, i tak wlasciwie zaczelismy sie odprezac, mnie mijalo cisnienie, ale niestety zoladek dawal znac zem za duzo lekarstw wziela. Nie potrafilam nic zjesc. Pierwszy taniec mocno na luzie bez cisnien i bez SALSY! Z prostej przyczyny - absolutnie w ostatnim tygodniu nie mielismy okazji cwiczyc, a nie chcialam isc na zywiol bo balam sie ze wyszloby pokracznie. Odpowiedz Link Zgłoś
anczija Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:16 Dawno sie tak nie usmialam i nawet lezka sie gdzies przyplatala Gratuluje polotu do pisania i oczywiscie najlepszego na nowej Dr...e! Odpowiedz Link Zgłoś
jogny Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:23 gratuluje!! super relacja, tez mi sie lezka w oku zakrecila, jakos od razu sobie pomyslalam o moim slubie ktory bedzie dopiero za rok Odpowiedz Link Zgłoś
izolda-28 Re: relacja - dluugie 30.07.09, 13:54 Dziękujemy za relację! Przyznam się, że w pewnym momencie czytania (jak pisałaś o ślubie) to wzruszyłam się... ale i wielokrotnie uśmiałam się (szczególnie jak walczyłaś z obrączką. Jeszcze raz życzę NAJ NAJLEPSZEGO!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
croolewna Re: relacja - dluugie 30.07.09, 16:04 Gratulacje! Poza tym świetny opis, wspaniale oddałaś atmosferę panującą podczas ślubnych przygotowań. Obawiam się, że u mnie będzie podobnie i rodzinka będzie mnie denerwować... Odpowiedz Link Zgłoś
smallcloud Re: relacja - dluugie 30.07.09, 16:07 A dziekuje Wam bardzo i.... czekajcie - to nie koniec, co ja biedna poradze ze ino 800 znakow zrobic moge za jednym zamachem Wieczorem popelnie jeszcze relacje z wesela Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:01 small_cloud napisała: > W okolicach 11 zlapala mnie migrena - niestety taki mam urok ze w > jestem na godziny, wzielam ze trzy ketanole. > Marzylam o tym aby moc sobie zapalic, zaladek mialam tak scisniety > ze musialam sobie przypominac zeby sie usmiechac. Nie wiem,ale takim ludziom to nie wiem czy współczuć czy śmiać się ;-/. "Super" Ketonalx3 i oczywiście potem po głowie chodził fajek - ale to niewolnictwo jest,jak się cieszę, że nie palę tych śmierdzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:25 Jestes niesamowita. Z mojej przydlugiej opowiesci wylowilas kwestie mojego palenia? Ludzie nie przestaja mnie zadziwiac Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: relacja - dluugie 30.07.09, 23:28 small_cloud napisała: > Jestes niesamowita. > Z mojej przydlugiej opowiesci wylowilas kwestie mojego palenia? > Ludzie nie przestaja mnie zadziwiac od razu mi się to rzuciło w oczy,a że z medycyną mam nieco do czynienia to taki kontrast od razu się wyłapuje...leki kontra fajki itd.Ale dobrze Ci radzę: i uroda będzie piękna i ciało zdrowe i smrodu nie ma - przy okazji nie dymisz komuś tam np. na dworze - ja tego nie trawię osobiście mnie ten dym bardzo przeszkadza się duszę na niego .No i w przyszłości dzieci będą się tylko cieszyć, przykre jak małe dzieci capią fajkami na wylot i w takim zadymionym domu się chowają fuuu. Pozdrawiam i życzę rzucenia palenia . Odpowiedz Link Zgłoś
caprichito Re: relacja - dluugie 31.07.09, 07:37 stworzenje, ale o co chodzi? Dziewczyna opowiada relacje z jednego z najpiekniejszych dni w jej zyciu, a Ty piszesz elaborat na temat fajek i tego jak to one szkodza i jeszcze wplatujesz w to dzieci, ktorych oni jeszcze nie maja. Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud Re: relacja - dluugie 31.07.09, 09:17 Dzieki wielkie. Lepiej bym tego nie ujeła. Mam 30 na karku lecz wciaz niektorzy uwazaja ze powinno sie mnei reformowac, doradzac... Odpowiedz Link Zgłoś
paskud_agg Re: small_cloud (zdjecia, relacja) 30.07.09, 12:10 Gratulacje! Czy na zjeździe możemy liczyć na obejrzenie większej ilości fotek? Wyglądało wszystko świetnie na zdjęciach! Najlepsza ta Twoja mina w kościele Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud realcja wesele CD 30.07.09, 22:42 Tak jak pisalam wczesniej teraz bedzie o weselu. Tak wiec po pierwszym tancu troche mi cisnienie zeszlo i ruszylam na parkiet. Swietnie sie bawilam przy abbie bony m czy muzyce z filmu footloose, goraczka sobotniej nocy, nawet italo disco. Deptałam sobie po sukience rowno ale jakos wtedy nie przejmowalam sie tym zbytnio Zirytowala mnie zbytnia ulanska fantazja naszego dj, ktory procz calkiem niezlej konfenansjerki wprowadzil swoje zabawy i teksty ktorych nie omawialismy a tym bardziej nie zaplanowalismy. Tak wiec ku mojemu zdzwieniu po jakims czasie "bawilismy" sie w wybieranie ilosci dzieci i plci na krzeselkach. Ku uciesze reszty winnam miec 5 corek. Tak samo nie do konca podobal mi sie konkurs z przynoszeniem przez kobitki zglaszajace sie do tej zabawy (biedne nic niczego nei spodziewajace sie istoty) ktore musialy na akord przyniesc meski podkoszulek czy skarpetki ;/ Ale nie zamierzalam robic z tego tytulu publicznej chlosty dj-owi bo wzial i by sie obrazil. Oczepiny mielismy stosunkowo wczesnie poniewaz wczesnie zaczelismy wesele (o 17) i obawialismy sie ze towarzystwo nie dotrwa do tej czesci wieczoru gdyby odbyla sie tradycyjnie o polnocy. Nie podobalo mi sie na sile wyciaganie panien, w szczegolnosci siostry mojego meza, ale ja juz na to wplywu nie mialam poniewaz wyciagala ja jej rodzina. Po oczepinach mielismy jeszcze jeden przewidziany konkurs ktory zaplanowalam bo wydawal mi sie sympatyczny i generalnie byl uklonem w strone starszej czesci wesela. Byla zabawa na staż par malzenskich. Po minucie tanca na parkiecie dj dziekowal za taniec i prosil o zejscie pary ktore maja stazu mniej niz 5 lat, potem 10, 20 i tak dalej. na parkiecie zostala para z 50-letnim stazem - wujostwo mojego meza. Wowczas jako zwyciezcy dostali brawa, ja wreczylam cioci mojego meza moj bukiet slubny, kobieta plakala ze wzruszenia ze pamietalam ze to takie dla niej wyroznienie i byla przeszczesliwa, jej maz dostal flaszeczke Na koniec poprosilam moja mame ktora obchodzila imieniny (juz mielismy 26 lipca i niedziele) na srodek parkietu poprosilam zebranych o pomoc w odspiewaniu sto lat, dj puscil piosenke Czerwonych gitar a moj maz zatanczyl z tesciowa. tez wydawalo mi sie zrobilam jej tym niespodzianke i byla szczerze wzruszona. Wesele potrwalo do jakies 3 godziny, gdzie juz zostali wytrwalsi i ci ktorzy nei raczyli sie tesciowym bimberkiem ustawionym z kranikiem na stole wiejskim W miedzy czasie jakas imprezowiczka nadepnela mi neifortunnie na sukienke i popruly sie troczki ktore podpinaly tren - na szczescie pomogla igla z nitka ktora zapamietalam aby wziac. To zreszta byl jedyny uzyty arsenal bo podczas calego wesela nie mialam czasu ani glowy aby poprawic makijaz czy wlosy. na taka okolicznosc mialam przygotowane w eleganckiej torbie na prezenty, ktora stala kolo mnie potrzebne rekwizyty - kosmetyczke, ponczochy, rzeczona igle z nitka, telefon, lekarstwa, i plastry przezroczyste z zelem usmiezajacym bol (ponoc bo na mnie nie dzialaly)bibulki matujace. I na koniec pare uwag i refleksji: 1) dziewczyny jesli zamierzacie bawic sie do bialego rana - koniecznie przygotujcie na to buty! Musza byc dobrze rozchodzone bo inaczej umeczycie sie okrutnie 2)nawet jesli sie troicie i dwoicie nie dogodzicie kazdemu gosciowi - u mnie uwagi byly ze za malo muzyki dla starszych choc wedlug mnie byla przede wszystkim dla nich. 3) omijajcie gosci ktorzy maja w reku kieliszek czerwonego wina (na szczescie mnie to ominelo) 4) Jak najwiecej sie usmiechajcie! Ja z tego wszystkiego ani nie poprawialam makijazu, meczylam sie z bolem brzucha, nie zjadlam nic procz dwoch lyzek jakiejs zupy, calkowicie zapomnialam aby miec wyprostowane plecy (wiecznie sie garbie co psuje sylwetke). Na odchodne tylko wypilam kieliszek wodki ze swiadkowa. aaa zapomnialam o jednej rzeczy. Podczas mszy i obraczek - zanim wlozylam ja na palec mezowi podnioslam obraczke do ust i ucalowalam, maz pocalowal mnie w reke jak juz znajdowala sie na niej moja obraczka - ladny gest, na ktorym mi zalezalo. pewnie sobie jeszcze cos przypomne to was pomecze relacjami Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: realcja wesele CD 31.07.09, 00:05 Swietnie napisane,super sie czyta.Gratulacje !!! U mnie bylo troszke inaczej ,po wlozeniu obraczek caluje sie ja na dloni. Odpowiedz Link Zgłoś
caprichito Re: realcja wesele CD 31.07.09, 07:43 small_cloud, dziekujemy za relacje. Dopiero jak wy dziewczyny juz mezatki opowiadacie o tym dniu to czlowiek zdaje sobie sprawe jakie to stresujace. Wspolczuje Ci tej migreny, ale widac, ze potrojna dawka ketonalu pomogla. Wszystkiego dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
small_cloud Re: realcja wesele CD 31.07.09, 09:21 Ja z migrena mam do czynienia od siodmego roku zycia - tak tak od siodmego. Tak wiec temat jest mi znany, oswojony, ino trza uwazac, wyczuwac kiedy wziac lekarstwa. Migrena towarzyszyla mi tez przy maturach, oswiadczynach.. No taki moj urok Co do relacji - nie bylo moim zamiarem straszenie Was Raczej na zasadzie, strach ma wielkie oczy i ze potem mozna sie z tego smiac Przy okazji innego opowiesci jaka czytalam zakodowalam sobie "wziac igle z nitka" - no i na weselu sie przydalo Odpowiedz Link Zgłoś