od razu uprzedzam, że nie mam zdjęć

a zresztą nie wiem czy się tu obnażę

wesele trwało 3 dni

więc po kolei.
przez cały tydzień było dużo załatwiania, nie miałam czasu na stres tylko zastanawiałam się kiedy mnie dopadnie

w piątek zaczęli zjeżdżać się pierwsi goście z daleka. jakieś ostatnie sprawy typu spowiedź, dopinanie wszystkiego- ogólnie męczący dzień. dobrze, że byłam umówiona na masaż

brak steresu.
SOBOTA
obudziłam się o 5.00 z walącym sercem w tempie rakiety odrzutowej, potrwało to chwilkę, napisałam smsa do przyjaciółki, która również w tym czasie się obudziła. zadzwoniła, pogadałyśmy. usnęłam.
wstałam o 8.00. zrobiłam śniadanko, zjedliśmy z rodzinką.
na 9.00 fryzjer (dodam, że cały czas towarzyszyła mi przyjaciółka Chinka, która chciała zobaczyć polskie wesele i przygotowania i wszystko).
siadłam na fotelu, przyjechał fotograf, kamerzysta, parę ujęć i pojechał. moja fryzjerka czesała mnie około 1:40. bardzo skromnie, mały koczek z tyłu. a ja cały czas zastanawiałam się no kiedy w końcu dopadnie mnie ten stres

pośmiałyśmy się no i pierwsza niespodzianka- zapłata: fryzura gratis (dodam, że za próbną miałam zapłacić w dniu ślubu). miło

pojechałyśmy do domu, bo makijaż na 12.00. pokręciłam się z kąta w kąt, bo mi się nudziło

mama u fryzjera, nikogo w domu

przed 12.00 wyjechałam na makijaż, ze mną cała brygada: Chinka, kamera, świadkowa

nadal zero stresu. makijaż bardzo mi się podobał

wyszłam o 13.00- kupiłyśmy banana- mój obiad.
powrót do domu- gości coraz więcej. ubrałam się w sukienkę powitalną. witam gości, przyjeżdża zespół. na razie zero stresu. 100 razy przypominam mamie i tacie, że błogosławieństwo ma być bez płaczu. krótko zwięzłowato

ja na luzie. czekamy na mojego N. (który jeździ na ścigaczu i na ścigaczu miał przyjechać prowadzony przez innych motocyklistów). ja pełen luz do czasu jak usłyszałam ryk motorów, jakiś 1km od domu

serce nie mało mi wyskoczyło. oddechu brak. świadkowa powtarza: wdech wydech. koleżanka Chinka (nie zna polskiego): SPOKÓJ SPOKÓJ

łzy jak grochy. podjeżdżają, mój N. pierwszy w garniturze na swoim motocyklu, za nim świadek (mój brat swoim samochodem) i 12 innych motorów ryczących jakby miała wojna wybuchnąć

. jeden kamerzysta na motorze, drugi w samochodzie. fotograf. ja płaczę.
sąsiedzi zrobili bramkę, więc mój N. musi mnie wykupić. witam rodziców mojego N. podchodzi mój N daje kwiaty, butonierki. przypinam jemu, mojemu tacie i mojemu teściowi.serce wali niemiłosiernie. rozglądam się i uznaję, że nie dam razy czasowo przywitać wszystkich, więc macham tylko im. wchodzimy do domu.
ja idę do siebie do pokoju ubrać się w suknię. no i pierwszy zgrzyt, bo dostałam uczulenie na dekolcie od słońca. ja nic nie widzę, ale inni doprowadzają mnie do szału słowami, boże boże co teraz

okazało się, że po 5 min wszystko znika. drugi zgrzyt za dużo osób mnie ubiera. świadkowa, przyjaciółka jedna druga. koleżanki z aparatami. wchodzę w sukienkę. tył na przód.

tren za wysoko podpięty. ktoś krzyczy; idź do łazienki zanim się ubierzesz w suknię. mi ciśnienie rośnie

mam wrażenie, że mało czasu. zaczynam wszystkich poganiać. słyszę kamerzystę: uśmiechaj się uśmiechaj. mam ochotę ich wygonić i ubrać się sama. Koleżanka Chinka powtarza: SPOKÓJ SPOKÓJ. ktoś mi zapina biżuterię, ktoś krzyczy siadaj, zakładaj buty

szok

za dużo ich było. ale uspokajam się. jestem gotowa. przychodzi po mnie tata.
sprowadza mnie na dół, do mojego N. widzę po nim, że wzruszony bardzo. serce mi wali. oddaje mnie w ręce mojego N., mówi cichusieńko : Oddaję Ci swój skarb, szanuj ją i kochaj.Ledwo go słyszę, mój N prawie nic nie usłyszał

ludzi tłum. pantofelek, wkładanie pieniędzy. widzę po rodzicach, że jest już apogeum.

więc proszę szybciutko o błogosławieństwo. jestem spokojna już. klękamy. wszystko ładnie. bez łez. mocno ściskam mojego N.
zdjęcia. obroty. z mamą, tatą. razem. osobno. ze świadkami. z dziećmi niosącymi obrączki (zestresowani na maxa- nie spodziewałam się). wychodzimy. rzucam cukierkami. ludzi mnóstwo. jedziemy do Kościoła. my w samochodzie. chłopaki na motorach. huku pełno. robią różne akrobacje

przejazd kolejowy zamknięty. palenie gumy na motorach, nie widać ulicy, nic. czarno wszędzie. ludzie wysiadają z samochodów.robią zdjęcia. trąbią. machają. uśmiechają się. ja spokój, mój N. stres max

podjeżdżamy pod Kościół, wysiadamy.
jeśli chcecie to cdn.

bo już nie mam siły stukać