Dodaj do ulubionych

Tajemnicze spotkanie lekarzy w "Golonce" (EI)

02.02.04, 10:46
Tajemnicze spotkanie lekarzy w "Golonce"

Sobota, 31 stycznia 2004r.

Kierownictwo dużej firmy farmaceutycznej, ludzie skupujący długi szpitali,
ścisłe kierownictwo Narodowego Funduszu Zdrowia, przedstawiciele Ministerstwa
Zdrowia oraz dyrektorzy szpitali spotkali się w czwartek wieczorem na tajnym
bankiecie w Łodzi.

Nie w "Malinowej", nie w "Esplanadzie", czy też "Spatifie", a w lokalu dość
dziwnym - jak na takie środowisko - w dawnej "Golonce" przy ul. Wschodniej
(obecnie restauracja "Wschodnia").

Organizatorem bankietu był największy w Polsce producent antybiotyków i jedyny
wytwórca insuliny, podwarszawska "Polfa Tarchomin SA". Jej prezes Andrzej
Kleszczewski witał gości w progu. A goście byli niczego sobie. Na ul.
Wschodniej pojawili się trzej wiceprezesi Narodowego Funduszu Zdrowia: Andrzej
Majewski (ds. medycznych), Marek Mazur (ds. finansowych) i Marek Kondracki
(ds. służb mundurowych).

Byli też Przemysław Biliński, zastępca dyrektora Państwowego Zakładu Higieny
Ministerstwa Zdrowia, Maciej Piróg, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w
Warszawie, Krzysztof Warzocha, dyrektor Instytutu Hematologii i
Transfuzjologii w Warszawie, Grzegorz Krzyżanowski, szef Okręgowej Izby
Lekarskiej w Łodzi, wiceszef łódzkiego NFZ Wojciech Szrajber oraz dyrektorzy
łódzkich szpitali, m. in. Maria Szymborska (szpital im. Biegańskiego) i Leszek
Markuszewski (szpital im. WAM). Był także przedstawiciel spółki "Magellan",
zajmującej się m. in. skupywaniem szpitalnych długów. "Magellan" na rynku
łódzkim skupił już wiele szpitalnych wierzytelności.

Część dyrektorów szpitali nie przyszła na bankiet. Nie spodobało im się, że w
uroczystości mieli brać udział przedstawiciele "Magellana". Ich zdaniem
obecność tej firmy była co najmniej dwuznaczna.

Upadłość grozi wielu łódzkim placówkom. Na czoło wysuwają się jednak dwie:
szpitale im. Kopernika i Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego. Dyrektorzy
tych jednostek, mimo że mają wielomilionowe długi i nie są w stanie pokryć
bieżących wydatków, starają się o kolejne kredyty tym razem hipoteczne - o 40
mln zł i 15 mln zł.

Bankiet trwał do godzin rannych, a głównym menu była tradycyjna golonka i
biała wódka.

- Byłem tam zaledwie kilkadziesiąt minut - mówi Andrzej Kleszczewski, prezes
"Polfy Tarchomin SA". - Chodzi o promowanie firmy. A dlaczego taka, a nie inna
restauracja? Bo nie była droga.

Próbowaliśmy wczoraj skontaktować się z trzema wiceprezesami NFZ, którzy brali
udział w bankiecie. Chcieliśmy zapytać, czy jako wysocy urzędnicy państwowej
agendy nie widzą niczego niestosownego w przyjęciu zaproszenia firmy
farmaceutycznej. Wszyscy byli jednak nieuchwytni. Dlatego nie udało nam się
też zapytać o czym rozmawiano w tak szacownym gronie w niezbyt wytwornej knajpie.

(dg) - Express Ilustrowany
Obserwuj wątek
    • dzekil Tajemnicze spotkanie lekarzy w "Golonce" - c.d. 02.02.04, 10:47
      Po tajemniczym bankiecie lekarzy w "Golonce" - Prezes Panas milczy, prezes
      Krzyżanowski zaprzecza

      Poniedziałek, 2 lutego 2004r.

      "Prokuratura ma co robić". "Dla mnie to jest mafia". Tak m.in. skomentowali
      Czytelnicy publikację w sobotnim "Expressie Ilustrowanym" o bankiecie
      zorganizowanym w łódzkiej restauracji "Wschodnia" (dawna "Golonka") przez firmę
      farmaceutyczną "Polfa Tarchomin SA", w którym udział wzięli prominenci z
      Narodowego Funduszu Zdrowia, ministerstwa zdrowia i znani polscy lekarze.

      Przypomnijmy, że w czwartek o godz. 20 na bankiet zorganizowany przez "Polfę
      Tarchomin SA" przybyło wielu zacnych gości. Andrzej Kleszczewski, prezes "Polfy"
      nie ukrywał, że chodziło o promocję jego firmy.

      Z zaproszenia skorzystali m.in. trzej wiceprezesi Narodowego Funduszu Zdrowia:
      Andrzej Majewski (ds. medycznych), Marek Mazur (ds. finansowych) i Marek
      Kondracki (ds. służb mundurowych), a także Przemysław Biliński - zastępca
      dyrektora Państwowego Zakładu Higieny Ministerstwa Zdrowia, Maciej Piróg -
      dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, Krzysztof Warzocha - dyrektor
      Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, Grzegorz Krzyżanowski -
      szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi, Wojciech Szrajber - wiceszef łódzkiego
      NFZ oraz dyrektorzy łódzkich szpitali m.in. Maria Szymborska (szpital im.
      Biegańskiego) i Leszek Markuszewski (szpital im. WAM). Na bankiecie był obecny
      także przedstawiciel spółki "Magellan", zajmującej się m.in. skupowaniem
      szpitalnych długów.

      Bankiet trwał do godzin rannych, a głównym menu była golonka i biała wódka.
      Trzej wiceprezesi NFZ, którzy brali udział w bankiecie byli dla nas nieuchwytni.
      Również większość pozostałych uczestników spotkania miała wyłączone komórki.

      Komentarza odmówił Krzysztof Panas, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. - Nie
      mam czasu, proszę dzwonić jutro do biura prasowego - powiedział zirytowany.

      O wypowiedź poprosiliśmy jednego z uczestników bankietu - Grzegorza
      Krzyżanowskiego, szefa Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.

      - Mnie tam w ogóle nie było - poszedł w zaparte Krzyżanowski.

      - Trudno mi to komentować - mówi Marcin Kaszuba, rzecznik prasowy rządu. - Nie
      jestem przecież sumieniem NFZ. Jeżeli celem bankietu była promocja firmy, to
      wiceprezesi NFZ nie powinni przyjąć zaproszenia i brać udziału w takim
      spotkaniu. Myślę, że sporą karą dla nich będzie napiętnowanie w publikacji
      prasowej takiego dwuznacznego zachowania.

      (dg) - Express Ilustrowany
      • Gość: Lech Re: Tajemnicze spotkanie lekarzy w "Golonce" - c. IP: *.blaster.pl / 62.233.181.* 02.02.04, 12:47
        Jak robi to zagraniczna firma jest wszystko w porządku.Polskiej takich rzeczy t
        robić nie wolno.Poza tym mam wątpliwości co do poziomu czytelników brukowca
        Express Ilustrowany , w związku z czym ich opinie zupełnie mnie nie
        interesują.
        • camelot Re: Tajemnicze spotkanie lekarzy w "Golonce" - c. 02.02.04, 22:11
          Typowy przykład mafii i korupcji. Tych wszystkich co tam byli powinno się
          posłać na zieloną trawkę.
    • dzekil c.d. 07.02.04, 10:56
      Czy na spotkaniu w dawnej "Golonce" ważyły się losy zadłużonych szpitali?

      Sobota, 7 lutego 2004r.

      Jak na osoby, które zwykły spotykać się w Sheratonie, wybrali lokal, łagodnie
      mówiąc, skromny. Na bankiecie w łódzkiej restauracji "Wschodnia", czyli w dawnej
      "Golonce", spotkali się między innymi trzej wiceprezesi Narodowego Funduszu
      Zdrowia, wiceszef łódzkiego NFZ oraz dyrektorzy kilku szpitali. Był też
      przedstawiciel firmy Magellan, skupującej szpitalne długi oraz Andrzej
      Kleszczewski, prezes Polfy Tarchomin, który sprawiał wrażenie gospodarza bankietu.

      Prawo farmaceutyczne zabrania producentom leków organizowania spotkań dla ludzi,
      którzy są odbiorcami medykamentów. Krzysztof Panas, prezes Narodowego Funduszu
      Zdrowia, zwrócił więc swoim podwładnym uwagę na "niestosowność udziału
      pracowników Funduszu w spotkaniach z przedstawicielami firm farmaceutycznych i
      medycznych".

      W biurze rzecznika NFZ poinformowano nas, że spotkanie miało charakter
      towarzyski: żegnano Marka Kondrackiego, wiceprezesa NFZ do spraw służb
      mundurowych, w związku z jego odejściem z Funduszu. Skład bankietującego
      towarzystwa może jednak sugerować, że celem spotkania było omówienie problemów
      finansowych szpitali i rysującej się na horyzoncie prywatyzacji placówek służby
      zdrowia.

      Szpitale do wzięcia?

      W Sejmie trwają prace nad projektem przekształcenia szpitali w spółki prawa
      handlowego, która może otworzyć drogę do ich przejmowania za długi. Na razie
      mówi się o maksimum 25 procentach udziałów dla wierzycieli, w przyszłości ten
      odsetek może się zwiększyć.

      Tego właśnie obawiają się związkowcy ze służby zdrowia. Są przekonani, że
      doprowadziłoby to do dzikiej prywatyzacji, zajmowania za bezcen sprzętu
      medycznego, budynków i gruntów. Uważają, że ustawa nie spowoduje poprawy opieki
      zdrowotnej nad chorym, będzie jedynie sprzyjać interesom grup zainteresowanych
      zyskami, a więc wierzycielom i firmom farmaceutycznym.

      - Cały czas mydli się społeczeństwu oczy, że szpitalne długi to skutek złego
      zarządzania, a tak nie jest. W tej ustawie nie chodzi o pacjenta, ale o
      realizację celów określonej grupy ludzi, związanych z polityką i biznesem -
      uważa Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

      Projekt ustawy został oprotestowany przez środowisko medyczne, związki zawodowe,
      samorząd lekarski i opozycję polityczną. Mimo to przedarł się do podkomisji
      sejmowej. Wielkim zwolennikiem ustawy jest minister zdrowia Leszek Sikorski i
      Jerzy Hausner, minister finansów.

      - Na ręce marszałka Marka Borowskiego został złożony wniosek o wycofanie z Sejmu
      projektu tej ustawy, ale rząd ten wniosek odrzucił - mówi posłanka Elżbieta
      Radziszewska.

      Nie wiadomo tylko, czy Sejm zdąży uchwalić tę ustawę przed 1 maja, czyli naszym
      wejściem do Unii Europejskiej. Potem nie będzie wolno umarzać zobowiązań wobec
      państwa i samorządów, co przewiduje projektowana ustawa. Niezależnie od tego,
      prywatyzacja szpitali i wymuszone przez nią bankructwo najsłabszych placówek
      wydaje się nieuchronne.

      Wszyscy są zadowoleni

      Właściwie trudno się dziwić, że prezes Polfy Tarchomin spotykał się w "Golonce"
      z przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia i dyrektorami szpitali. Ten
      producent antybiotyków ma wielkie kłopoty z odebraniem należności za dostarczane
      leki. W styczniu wstrzymał dostawy leków do prawie dwustu szpitali, na siedemset
      działających w Polsce. Polfa Tarchomin tworzy też dodatkowe, milionowe rezerwy z
      powodu nagromadzenia przeterminowanych należności od placówek, którym
      dostarczyła leki.

      Także szpitale naszego regionu toną w długach - ich zadłużenie wynosi już około
      900 mln zł i wciąż rośnie. Niektóre działają na granicy utraty płynności
      finansowej. To konsekwencja kontraktów, zawieranych wcześniej przez kasę
      chorych, a dziś przez Narodowy Fundusz Zdrowia, których wartość jest znacznie
      niższa niż faktyczne koszty leczenia. W tej sytuacji placówki powinny dawno
      zbankrutować. Ponieważ jednak są państwowe i na razie nie mogą upaść, jedynie
      brną w długi.

      Problem szpitali polega teraz na tym, że producenci leków i hurtownie żądają
      gotówki, a banki nie chcą już pożyczać pieniędzy.

      I tu z pomocą przychodzą spółki dokonujące restrukturyzacji długów, na przykład
      Magellan z Łodzi, której przedstawiciel też był na spotkaniu w "Golonce".

      Właścicielem 51 procent akcji Magellana jest fundusz Enterprise Investors.
      Resztę udziałów posiada była modelka Mariola Błaszkowska. Prezesem zarządu i
      dyrektorem spółki jest jej mąż Marek Błaszkowski, adwokat, swego czasu związany
      z łódzkim AWS, były prezes Łódzkiego Zakładu Energetycznego.

      Firma ta przedstawia na swych stronach internetowych kilka referencji ze
      szpitali. Dyrektorzy tych placówek piszą, że Magellan zaproponował im rozłożenie
      należności na raty i częściowe umorzenie odsetek. Dzięki temu szpitale, nie
      posiadające już zdolności kredytowej, mogły kontynuować działalność.

      Schemat jest prosty. Najpierw firma kupuje długi szpitala, na przykład od
      producenta leków, u którego negocjuje jak najniższą ich cenę. Przedsiębiorcy,
      którzy mają kłopoty z powodu nieściągniętych należności, przyjmują ofertę
      Magellana z pocałowaniem ręki i chętnie rezygnują co najmniej z odsetek.

      By Magellan wyszedł z taką ofertą, musi mieć pewność, że szpital czy ZOZ
      uregulują w końcu swoje należności. Tu potrzebna jest pomoc Narodowego Funduszu
      Zdrowia, który podpisuje ze szpitalem umowę pięcioletnią, zapewniając wpływy nie
      mniejsze niż dotychczas. Magellan dokonuje więc restrukturyzacji zadłużenia,
      zamieniając zobowiązania krótkoterminowe na długoterminowe, na przykład
      pięcioletnie.

      Każda ze stron transakcji jest zadowolona. Szpital zyskuje płynność finansową,
      NFZ odsuwa od siebie problem zadłużenia o pięć lat, Magellan zarabia na różnicy
      między oprocentowaniem kredytu, który wziął z banku, a poziomem karnych odsetek,
      który zapłaci szpital.

      Brakujące ogniwo

      Wiele osób z branży medycznej przypuszcza, że skupowanie wierzytelności przez
      Magellana to wstęp do operacji przejmowania przez tę spółkę zadłużonych szpitali
      po przekształceniu ich w spółki prawa handlowego. Magellan ma potężne zaplecze
      finansowe w postaci funduszu Enterprise Investors, który od marca 2003 roku jest
      jego większościowym udziałowcem. EI, kierowana przez Jacka Siwickiego, byłego
      sekretarza Jana Krzysztofa Bieleckiego, posiada prawie 30 spółek branży
      medycznej, usługowej i dóbr konsumpcyjnych, między innymi sieć Apteki Polskie i
      sieć przychodni Medycyna Rodzinna. Uzupełnienie tej kolekcji o sieć prywatnych
      szpitali dałoby funduszowi bardzo korzystną pozycję na rynku usług medycznych.

      Władze Enterprise Investors dementują jednak te pogłoski. - Kiedy kupowaliśmy
      udziały w Magellanie, nie było jeszcze projektu prywatyzacji szpitali. Istotą
      działania tej spółki jest rozwiązywanie problemów z płynnością finansową
      placówek służby zdrowia. Dość sceptycznie oceniamy rentowność szpitali w obecnym
      systemie. Wiele nierentownych placówek powinno upaść. Inwestowanie w nie obecnie
      byłoby zdecydowanie przedwczesne - mówi Dariusz Prończuk, partner zarządzający w
      Enterprise Investors.

      Sęk w tym, że takie spotkania jak to w "Golonce" stawiają te zapewnienia pod
      znakiem zapytania.

      (Mariusz Goss, Lucyna Krysiak, Paweł Spodenkiewicz - Dziennik Łódzki
      • dzekil Re: c.d. 07.02.04, 10:58
        I oto na naszych oczach rodzi się kolejna "afera". Aż dziwne, że żadne media o
        tym spotkaniu nie doniosły. Przecież z tego może być kolejna bomba z opóźnionym
        zaplonem. No i na domiar złego znowu będzie, że "to w Łodzi" :-/.
        • Gość: g@mdan Re: Ta "afera" trwa. IP: *.tvsat364.lodz.pl 07.02.04, 13:03
          To nie rodzi się kolejna afera. Ta afera trwa od kilkunastu conajmniej lat.
          Za jej początek można by uznać wprowadzenie prawa dotyczącego prywatyzacji
          majątku państwowego. Udało się "zatkać gębę" nam szaraczkom bonami
          prywatyzacyjnymi.
          Ci "równiejsi" obłowili się nieco lepiej.
          Teraz jesteśmy świadkami procesu, którego celem jest przejęcie w prywatne ręce
          placówek służby zdrowia. Oczywiście chodzi o to, aby przejąć to za bezcen.
          Trzeba tylko przygotować odpowiednie przepisy prawne.
          I to się właśnie robi.
          Przeciwdziałać temu mogą tylko, ludzie świadomi zagrożeń. A tych, nawet wśród
          lekarzy, jest niewielu.
          Oburzanie się na wieść o takich spotkaniach nic nie da. Decydenci potrafią
          rozdawać karty w sposób bardziej zakamuflowany.
          Dużą rolę mogą tu odegrać dziennikarze. Tylko niech nie piszą, że do laski
          marszałkowskiej wpływa wniosek poselski, który jest odrzucany przez rząd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka