Dodaj do ulubionych

Artykuł o Łodzi

24.03.04, 10:12
polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1155726&MP=1
Oto link, chyba nie było jeszcze?
Obserwuj wątek
    • hubar Re: Artykuł o Łodzi 24.03.04, 13:21
      Przyznam się, że się troszkę wzruszyłem ;-)
      Jest szansa, powiew optymizmu jest już wyraźnie odczuwalny.

      Kij Wam w oko, sceptycy z warszawki!!!
      • teufel Re: Artykuł o Łodzi 24.03.04, 16:27
        hubar napisał:

        > Przyznam się, że się troszkę wzruszyłem ;-)
        ------
        Nie tylko TY:D
        • Gość: ddd Re: Artykuł o Łodzi IP: 217.113.225.* 24.03.04, 18:06
          tu sie na ma co wzruszać.

          JAk juz teraz sie wzruszacie, to co bedzie w 2005 jak te kilka, kilkanscie
          nascie nowych fabryk otworzy swe zakłady.
          • hubar Re: Artykuł o Łodzi 24.03.04, 22:02
            Też jestem tego ciekaw, ale wydaje mi się że będę dumny z mojego miasta, a
            jednocześnie będę z siebie zadowolony że nie przestawałem wierzyć, że Łódź się
            odrodzi...
            Ciekawe co powiedzą cwaniaczki, którzy już jakiś czas temu skreślili to miasto.
        • Gość: ddd Re: Artykuł o Łodzi IP: 217.113.225.* 24.03.04, 18:06
          tu sie na ma co wzruszać.

          JAk juz teraz sie wzruszacie, to co bedzie w 2005 jak te kilka, kilkanscie
          nascie nowych fabryk otworzy swe zakłady.
    • Gość: luko nareszcie IP: *.toya.net.pl 25.03.04, 00:56
      No nareszcie moja ukochana Łódź zaczyna powoli się podnosić. Nie na darmo
      zrezygnowałem z możliwości mieszkania w Australii i Wielkiej Brytanii i
      przyjąłem robotę wykładowcy w Łodzi...
    • czechy11 Re: Artykuł o Łodzi 25.03.04, 11:38
      Oto moje uwagi i spostrzeżenia do artykułu, ciekawe czy się ze mną zgadzacie:
      1. Bardzo się cieszę, że tak pozytywny
      2. Mnóstwo bzdur, półprawd i faktów tzw. medialnych np:
      a) niezidentyfikowana grupa boatpepole - dla mnie ten termin został ukutu przez
      dziennikarzy coby ich artykuł wyglądał efektownie. Z moich obserwacji wynika,
      że nic takiego nie funkcjonuje.
      b)Media łódzkie i histeria wielu mieszkańców naszego miasta tzw. "wrażliwych"
      wykreowała w mieście wrażenie, że własciwie to wszyscy mieszkańcy miasta już
      siedzą w W-wie a pozostali to tylko kwestia czasu. Tymczasem jest to grupa może
      kilku tysięcy osób. W 850 000 mieście to chyba nie są jakieś kolosalne różnice.
      Z moich warszawskich doświadczeń wynika, że łodzian nie ma jakiejś
      nadzwyczajnej nadreprezentacji w porównaniu z mieszkańcami Krakowa, Gdańska,
      Wrocławia czy innych miast Polski.Być może jest Łodzian trochę więcej ale to
      chyba naturalne biorąc niewielką odległość dzielącą oba miasta. Na całym
      świecie występują takie sytuacje ale nikt z tego powodu nie histeryzuje.
      c) w hasła, że to ostatnia szansa dla miasta zupełnie nie wierzę, kompletna
      bzdura. Rzym też przechodził różne koleje dziejów i funkcjonuje. Ale cóż
      dziennikarze lubią takie deklaracje i trzeba im wybaczyć.
      d) wszyscy mieszkańcy miasta naprawdę nie przeniosą się do W-wy bo możliwości
      absorbcyjne tego miasta są ograniczone.
      e) Bezrobocie 19% istnieje także w stolicy Niemiec Berlinie - miasto z tego
      powodu się jednak nie rozpada. Większość z tych ludzi (nie mówię, że wszyscy)
      pozostanie już na zawsze bezrobotna bo ich kwalifikacje są na rynku pracy zbyt
      niskie. Najważniejsze jest to, żeby ich dzieci nie dziedziczyły syndromu
      bezrobotnego - to jest wyzwanie.
      f) zauważcie kto z Łodzian będacych w W-wie się wypowiada, ci którym naprawdę
      się udało, ludzie, którzy w całej Polsce poszukują takich stanowisk pracy bo są
      dobrze płatne i jest ich mało.
      3. Strasznie wrażliwi Ci nasi pobratymcy tacy zalęknieni aferami z łowcami skór
      itd.teraz mieszkają w mieście wolnym od afer, skandali i jak mówią statystyki
      najbezpieczniejszym w Polsce. Czy oni przypadkiem w ogóle wychodzą z domu?
      Przecież za drzwiami czycha tyle niebezpieczeństw.
      4. Warszawa nie jest miastem gdzie przysłowiowe 3000 zł do ręki ma każdy. Wbrew
      temu co opowiada się takie pensje mają tak naprawdę nieliczni. Taka pensja to
      jest naprawdę dobra płaca. Oczywiście są ludzie, którzy mają więcej ale
      większość ma dużo mniej. Studiowałem w W-wie, mam wielu znajomych jesteśmy 5
      lat po studiach, żaden z moich znajomych nie osiągnął cudownej granicy 3000 zł
      do ręki a zajmują naprawdę bardzo różne stanowiska. W miejscach gdzie
      mieszkałem sąsiedzi zarabiali po 1000 zł, 1200 zł i taka była średnia.
      5. Łódź miasto kontrastów - oczywiście prawda, ale czy W-wa taka nie jest? Jak
      można pisać takie bzdury. Czy autor tego artykułu kiedykolwiek wybrał się na
      Pragę, Hutę, Wolę i wiele innych miejsc (także w centrum miasta). Czy widział
      slamsy w jakich żyją tam ludzie, jak żyją za co żyją? Nie można opisywać świata
      z perspektywy szklanych biurowców i głównych miejsc reprezentacyjnych.
      6. Szczyt szczęścia kupienie kawalerki w W-wie - ludzie mają bardzo różne
      poczucie szczęścia w moim przypadku widzi mi się to jako wątpliwy szczyt
      szczęścia.
      7. Nie chcę mówić, że w Łodzi jest super a w W-wie be ale trzeba odczarować
      pewne mity i półprawdy. Stereotyp jest chorobą współczesnego świata.

      Oczekuję na wasze uwagi i dyskusje.
      • thomasch Re: Artykuł o Łodzi 25.03.04, 11:54
        Zgadzam się z poprzednikiem. Autor artykułu piszący o takich pensjach w
        Warszawie nie wiem skąd wziął te liczby. Większość moich znajomych warszawiaków
        po studiach zarabia ok.1000-1200 zł netto. Oprócz tego zadziwiający jest
        stosunek autora tekstu do "miasta kontrastów" i odniesienie tego określenia
        tylko do Łodzi. Moim zdaniem kontrasty warszawskie są o wiele bardziej
        zauważalne: kilkanaście słupków ze szkła (biurowców) postawionych bez ładu i
        składu między PRL-owskimi bloczyskami i relikatami przedwojennej zabudowy,
        które walą się w oczach (ostatnio zawaliła się kamienica na Żelaznej.) Jeżeli
        autor tekstu nie widział slumsów w Warszawie, to polecam mu wycieczkę po
        mieście - w samym Centrum: ul. Foksal (200 m od Nowego Światu), ul. Próżna, ul.
        Zielna, ul. Mokotowska, ul. Żelazna, ul. Waliców, ul. Grzybowska, po prawej
        stronie Wisły cała Stara i Nowa Praga. W całej dzielnicy Praga Północ,
        składającej się w 90% z przedwojennej zabudowy zaledwie 10 kamienic jest
        odnowionych (i to tylko z wierzchu), pozostałe są brudne, czarne, odrapane,
        większość zdobień dawno odpadła, ale autor artykułu zapewne tak "zna" Warszawę
        jak i Łódź, czyli bardzo pobieżnie.
      • hubar Re: Artykuł o Łodzi 25.03.04, 15:00
        czechy11 napisał:
        > Oczekuję na wasze uwagi i dyskusje.
        ##
        Ale z czym tu dyskutować? Jakaś tam polemika byłaby jakbym się z czymś nie
        zgadzał, a kolega ma rację niemal w 99% procetach ;-)
    • Gość: łażej Re: Artykuł o Łodzi IP: *.retsat1.com.pl 26.03.04, 14:38
      I wreszcie poprzez Onet można dowiedzieć się czegoś pozytywnego o Łodzi. Link
      do artykułu pod tytułem "Wielcy wolą Łódź" :)
      www.retsat1.com.pl/georaf/wielcy.jpg
      • krzykowal Re: Artykuł o Łodzi 26.03.04, 15:52
        Ba! I to zaraz obok biustu Britney! ;))))

        pzdr
        Krzysiek
        • hubar Re: Artykuł o Łodzi 26.03.04, 16:25
          Nawet (co bardzo dziwne) moderatorzy przepuscili pozytywne opinie o Łodzi.
    • Gość: Mr x Artykuł o Łodzi w lokalnym dzienniku łodzkim IP: *.p.lodz.pl 01.04.04, 13:12
      Tak pisze polityka a tak pisze nasza lokalna gazeta DŁ!

      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/352766.html
      Taką Łódź zobaczyłem...

      Środa, 31 marca 2004r.

      – To miasto deszczu i beznadziei – tak na dworcu Łódź Kaliska taksówkarz
      odpowiada na prośbę, żeby opisał swoje miasto w dwóch zdaniach. – To cytat z
      Józefa Rotha. Wiem, że nie mój. Ale co tutaj jest moje? Nawet auto nie jest
      moje, bo go jeszcze nie spłaciłem – tłumaczy pan Marek.

      Nie zawsze był taksówkarzem. Stracił pracę jakieś pół roku temu. Auto było na
      kredyt w euro. – Euro poszło w górę, a ja z pracy wyleciałem – mówi. Teraz
      jeździ nocą, a w dzień gdzieś pracuje. Nie mówi, gdzie i co robi.

      Wiele działo się kiedyś w tym mieście. Fabryki Scheiblera i Poznańskiego
      stworzyły tradycje przemysłu i ściągnęły tysiące przybyszy do Łodzi.
      Wielojęzykowy gwar i dialekty z całej Europy brzmiały na ulicach. Kapitalizm i
      wyzysk, praca w strasznych warunkach stworzyły wieloetniczne społeczeństwo i
      mieszankę kulturową.

      Po drugiej wojnie światowej Łódź przetworzyła się w miasto klasy robotniczej na
      wzór stalinowski. Dziś fabryki nie tętnią pracą, stoją puste. Z kominów dawno
      nie wznosi się dym. Tradycyjny włókienniczy przemysł łódzki upadł, a nowy,
      który miałby go zastąpić, jeszcze się nie narodził.

      – Galeria Łódzka – odpowiada inny taksówkarz na pytanie o największych
      pracodawców w mieście.

      – Kiedyś, jakieś trzydzieści lat temu, wszystko było inaczej – tłumaczy i
      zaczyna opowiadać o fabrykach, w których pracowało pięć tysięcy ludzi. O
      pociągach, które co tydzień odbierały cały towar, o kilometrach tkanin.

      – Do Związku Radzieckiego wszystko szło. Oni brali wszystko – przypomina sobie.
      Że nie płacili, o tym też wie. – Ale brali, a teraz już nikt nie chce i ludzie
      są bezrobotni. Niektórzy nawet jedzenia nie mają.

      W literaturze o dawnej Łodzi pojawiała się czasem postać lodzermensza. Był to
      sprytny i bezwzględnie dążący do celu przedsiębiorca. Dorobkiewicz w pierwszej
      generacji, który osiągnął swoje cele, mając silny, drapieżny charakter.

      – Kto mieszka w Łodzi? Sami złodzieje – odpowiada pan Mirosław, taksówkarz z
      Poznania. Nie ma tam po co jechać, informuje swoich klientów. On sam już od lat
      do Łodzi nie jeździ. – Kiedyś „Jędrzej”, największy bandyta w kraju, spieprzył
      z sądu w Łodzi i nie policja go złapała, tylko detektyw Rutkowski – opowiada
      poznański taksówkarz na pytanie, co w tym mieście takiego nadzwyczajnego się
      dzieje.

      Z lodzermenszenów Łódź znów słynie. Może już nie w literaturze, ale za to w
      taksówkach innych polskich miast. Łódzka „ośmiornica” wydaje się najbardziej
      kojarzyć z tym miastem. „Jędrzej” i jego słynna grupa stały się synonimem Łodzi.

      – Co warto zobaczyć w Łodzi? – powtarza pytanie kolejny łódzki taksówkarz i
      odpowiada bez wahania. Irish Pub, Łódź Kaliska i jakieś dwa inne dance kluby na
      Piotrkowskiej o angielsko brzmiącej nazwie są, jego zdaniem, godne polecenia. –
      Ludzie z Warszawy tu nawet przyjeżdżają, aby się u nas bawić. Piotrkowska ma
      najwięcej pubów w całej Polsce – tłumaczy.

      Rzeczywiście, w tych klubach można się poczuć jak w każdym innym europejskim
      większym mieście. Jest to uczucie raczej rzadko odczuwalne w Łodzi. Wnętrza
      lokali nie odbiegają od tych w Berlinie czy Brukseli. Reklamy tych samych firm
      rozświecają stojących za barem. Młode, ślicznie i trendowo ubrane blondynki
      uśmiechają się do konsumentów tych samych piw i drinków, jak w najlepszych
      barach w Madrycie czy Monachium.

      Ślady wielokulturowej, europejskiej Łodzi odkrywa się, wędrując ulicami,
      zaglądając na podwórka kamienic Śródmieścia.

      Łódzkie budynki, które powstały w XIX wieku, to architektura Europy, do której
      to miasto bezwzględnie należało. Tendencje architektoniczne przybywały z
      Berlina, Wiednia, jak i St. Petersburga i były kopiowane przez burżuazję. Na
      wielu kamienicach Śródmieścia widać wpływ Kaisera Wilhelma.

      W łódzkich podwórkach rozpadającach się kamienic, sapie słabym oddechem
      zaginiony świat czterech kultur łódzkich. Zatarte napisy na ścianach
      przypominają niemieckich właścicieli dawno nieistniejących firm. Reklamy,
      pisane cyrylicą, spod opadającego tynku głoszą nadal o byłej wielkości carskiej
      Rosji.

      Rozpaczliwy stan, w jakim znajdują się budynki, jest wizytówką dzisiejszych
      lokatorów. Przy ul. Struga spłonęło mieszkanie w jednej z historycznych
      kamienic, bo lokator po wybuchu ognia... poszedł do sąsiada. W okolicach ul.
      Wschodniej całe kamienice zostały opuszczone i rozkradzione. Czekają na
      rozbiórkę lub zawalenie się.

      O populacji żydowskiej, tak licznej i ważnej, przypominają na pierwszy rzut oka
      gwiazdy Dawida, spreyowane na murach. Przez młodych Polaków są podpisane z
      reguły hasłem: „Jude raus”. Ta młodzież nie chce się uczyć z historii i jej
      katastrof.

      Nie wszystko w tym mieście się wali. Z pewnością też można kochać to miasto.
      Jak piękne kobiety kochają brzydkich facetów, a mądrzy panowie córki ze złych
      domów. Miłością niezrozumiałą dla trzecich, obiektywnych obserwatorów, którzy
      urody takiej nigdy nie poznają.

      Lukas Jaworski
      student III roku prawa Uniwersytetu w Pasawie, odbywający praktyki
      dziennikarskie w redakcji „Dziennika Łódzkiego”


      • kazgod Re: Artykuł o Łodzi w lokalnym dzienniku łodzkim 13.04.04, 11:54
        Brawo, zobaczyć to co autchoni nie widzą........ Wróżę ci wielką karierę
        dziennikarska. Tak trzymać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka