paliwoda
02.12.10, 15:26
Tytułowy bohater prezydenturę miasta by miał na 100 %, gdyby nie niecierpliwość.
W swoim zapamiętaniu tak szybko nóżkami przebierał w ochocie okrutnej na władzę, że popełnił falstart - nie odczekał aż JEGO CZAS nadejdzie. Ten czas byłby DZISIAJ. Gdyby ten rok sobie odpuścił, zapewne byłby dziś prezydentem miasta w pierwszej turze.
A poczciwy Kropa odszedłby w niesławie pokonany przez zeszło- i tegoroczny ŚNIEG. Oraz czapkę, oczywiście.
A teraz cóż – kompromitacja, przez ten sam ŚNIEG, który mógł obalić wroga. Ciekaw jestem, czy przy urnach odliczy się jego stutysięczna ubiegłoroczna falanga?
Nie jestem zachwycony kandydaturą pani Zdanowskiej, gdyż naszą, łódzką stajnią Augiasza powinien zająć się jakiś twardziel a nie kobieta. Owszem, wspierana przez potężną Partię, ale jednak kobieta – jak się wydaje - subtelna i delikatna. A nam, aby oczyścić miasto i nim później kierować, potrzebna jest silna osobowość, która potrafi i wrażliwych artystów z Teatru Nowego pogodzić i walnąć w oponentów – jeśli trzeba – ciężkim (mrożonym) mięchem.
Życzę więc powodzenia obu kandydatom: pani Zdanowskiej dziś, panu Jońskiemu trochę później. Wtedy, kiedy mówiąc o swojej osobie przestanie używać formy pluralis maiestatis.