Gość: . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.11, 07:53 blog.onet.pl/forum_serwis.html#forum:MSwzMTAsMTA3LDkyNDc5ODgzLDIzMDA0MDY5MiwxMTY5NjE5NywwLGZvcnVtMDAxLmpz Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: . Re: Autobusowe perypetie IP: *.retsat1.com.pl 11.11.11, 21:16 Zawsze, kiedy wracam z zagranicy, potrzebuję dużo czasu,żeby przyzwyczaić się do Polski. Po pierwsze wulgaryzmy, na ulicy , w parku .w autobusie i tramwaju. WSZĘDZIE!!!!Nigdzie nie słyszałam ,żeby ludzie używali na przemian praktycznie dwóch słów. Zresztą wystarczy przeczytać wpisy w internecie. Wszędzie , gdzie jeździłam, zarówno na wschodzie jak i na zachodzie obowiązuje kultura przy wchodzeniu i wychodzeniu z autobusu. Wszędzie kierowca nie tylko zaczeka na biegnącego, ale zatrzyma się po zamknięciu drzwi, często za przystankiem. Nie do pomyślenia jest, żeby zamknął drzwi przed nosem osoby starszej lub inwalidy.W Warszawie takie zachowanie jest nagminne. Ledwo autobus się zatrzyma na przystanku, natychmiast słychać dzwonek odjazdu, bo kierowcę, motorniczego nie obchodzi czy pasażerowie wsiedli, wysiedli - jak tylko zobaczy zielone światło dostaje amoku, jakby jego praca polegała nie na świadczeniu usług tylko otwieraniu i zamykaniu drzwi. Nigdzie nie widziałam,żeby autobusy jeździły jak samochody wyścigowe - w Warszawie kierowcy nie potrafią jechać jednostajnie wolno, rozpędzają się, żeby za chwilę gwałtownie hamować. Rozmowy telefoniczne w środkach transportu - w Rzymie, Londynie, Paryżu są sporadyczne i tak ciche,że współpasażerowie ich nie słyszą. Tam jest nie do pomyślenia,żeby ktoś mi stanął nad głową i opowiadał o swoich sprawach. To wszystko są sprawy związane z kulturą,również to,że nie należy tarasować przejść - co jest nagminne,że wchodzi się jednymi drzwiami, wychodzi innymi,że w miejscu publicznym wypadałoby zachowywać się tak,żeby nie sprawiać przykrości innym. Wszędzie, gdzie byłam to podstawowe ABC już od dawna opanowano, tylko w Polsce , kraju rzekomo wielu wartości panoszy się zwyczajne chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Autobusowe perypetie IP: *.toya.net.pl 12.11.11, 10:12 > To wszystko są sprawy związane z kulturą,również to,że nie należy tarasować prz > ejść - co jest nagminne,że wchodzi się jednymi drzwiami, wychodzi innymi,że w m > iejscu publicznym wypadałoby zachowywać się tak,żeby nie sprawiać przykrości in > nym. O tak. Weźmy na przykład dowolne schody ruchome w Niemczech. Ludzie grzecznie stają po prawej stronie, a lewą stronę zostawiają dla tych, którzy się spieszą. Weźmy dowolne schody ruchome w Polsce. Osoba staje po prawej stronie i łapie za lewą poręcz :> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicachon Re: Autobusowe perypetie IP: *.centertel.pl 12.11.11, 19:18 gadanie przez komórkę w przedziale pociągu to coś co powoduje moją totalną irytację. Odpowiedz Link Zgłoś
mantatom Re: Autobusowe perypetie 13.11.11, 06:25 Niestety prawda. Schamienie totalne. Ale to o czym piszesz to mały pikus w porównaniu z takimi sytuacjami, że kierowca czy motorniczy wydziera się na pasażera, albo wsiada bezdomny pijaczek, od którego śmierdzi tak że człowiek ma ochotę zwymiotować. Oczywiście nikt nie reaguje, a jak ktos spróbuje to od razu znajdują się obrońcy biednych skrzywdzonych. Wiadomo, ze każdy bezdomny może iść do schroniska, tam sie umyć, ale nie wolno pic alkoholu, więc spora grupa woli koczować i obrzydzać innym jazdę środkami komunikacji. To, że taki jedzie na gapę, a inni uczciwie płacą to też nie przemawia do niektórych. A wg regulaminu MPK taki menel powinien zostać od razu wyrzucony. Jest podpisana umowa z firmą ochroniarska - niech ruszą tyłek. Poza tym zastanawiam się czy nie powinno się w takich sytuacjach podawać MPK do sądu i żądać odszkodowania. Odpowiedz Link Zgłoś