redakcja 17.08.01, 19:21 W sobotniej Gazecie piszemy, że zdaniem policji łódzcy kierowcy nie przestrzegają przepisów. A jak jeżdżą według Ciebie? Napisz. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Paweł Re: Łódzcy kierowcy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.08.01, 20:02 W całej Polsce na drogach panuje bezchołowie i chamstwo.Ci jeżdżący prawidłowo giną chyba w tłumie.Co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emem Re: Łódzcy kierowcy IP: *.tvsat364.lodz.pl 17.08.01, 20:37 Chyba masz rację , bo jak długo na kursach będą uczyć jak zaparkować , a nie jak jeżdzić , tak długo nie tylko łódzccy kierowcy będą jeżdzić tak jak jeżdżą. Gdy już troszeczkę zapanują nad samochodem lub motocyklem / a to osobny temat ; motocykliści/ to cały świat do nich należy /i drogi też/.Żebym był dobrze zrozumiany , nie uważam się za mistrza kierownicy , ale patrząc na nasze ulice to niejednokrotnie wyeliminowałbym z ruchu co poniektórych kierowców . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u79 Re: Łódzcy kierowcy IP: *.retsat1.com.pl 24.08.01, 11:26 Gość portalu: emem napisał(a): > Chyba masz rację , bo jak długo na kursach będą uczyć jak zaparkować , a nie > jak jeżdzić , tak długo nie tylko łódzccy kierowcy będą jeżdzić tak jak jeżdżą. Moment, moment... A jak Ty sobie wyoborazasz, ze taki kursant, ktory tylko uczylby sie jezdzic po ulicach zaparkowalby np. na al. Kosciuszki? Myslisz, ze godziny na placykach manewrowych nie daja zadnych rezultatow? Underhill ''79 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarcinK Re: Łódzcy kierowcy IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 24.08.01, 11:28 Ale na parkingu raczej nie powoduje sie wypadkow smiertelnych, a na ulicach tak. A poza tym patrzac jak parkuja ludzie w Lodzi to nauka raczej idzie w las np wjazd w waska luke zawsze przodem, bo tylem sie boja itp. Pzdr, MarcinK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mac Re: Łódzcy kierowcy IP: *.toya.net.pl 24.08.01, 11:30 Właśnie jestem w trakcie robienia prawka, więc będę mógł sprawdzić, czy coś dają ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ixtlilto Re: Łódzcy kierowcy IP: *.tvsat364.lodz.pl 26.08.01, 15:21 Gość portalu: u79 napisał(a): > Gość portalu: emem napisał(a): > > > Chyba masz rację , bo jak długo na kursach będą uczyć jak zaparkować , a n > ie > > jak jeżdzić , tak długo nie tylko łódzccy kierowcy będą jeżdzić tak jak je > żdżą. > > Moment, moment... > A jak Ty sobie wyoborazasz, ze taki kursant, ktory tylko uczylby sie jezdzic po > > ulicach zaparkowalby np. na al. Kosciuszki? Myslisz, ze godziny na placykach > manewrowych nie daja zadnych rezultatow? > Wlasciwie to obaj macie racje, ale zgadzam sie bardziej z emem''em- poczatkujacy kierowcy spedzaja duzo czasu na placu manewrowym. Ucza sie tam parkowania super- rownoleglego, czyli jak z przodu 2,5 cm to z tylu musi byc tyle samo. Efekt tego jest taki, je jak widza jakies miejsce na ulicy to staja dolkadnie po srodku :-) A wystarczyloby sie posunac tyc w prawo lub lewo. Pozatym, jesli taki kursant jezdzilby po miescie to wlasnie nauczylby sie parkowac w ciasnych klitkach, ruszac zaraz po zapaleniu zielonego swiatla itd. Idealnym rozwiazaniem byloby dolozenie jeszcze kilku godzin jadzdy po miescie. Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Łódzcy kierowcy 17.08.01, 22:51 Niestety, w złym jeżdżeniu prym wiodą baby (odsyłam do wątku : precz z babami za kierownicą) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marst Re: Łódzcy kierowcy IP: 213.25.190.* 17.08.01, 22:53 Mysle ze nie odbiegamy poziomem od sredniej krajowej. Ale wystarczy popatrzec co wyrabiaja zawodowcy np TAXI MPK itp staja gdzie chca robia co chca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fredy Re: Łódzcy kierowcy IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 21:18 co do lodzkich kierowcow to robia co chca ale najbardziej chamowaci sa wszyscy kierowcy z W-wy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Łódzcy kierowcy IP: *.retsat1.com.pl 24.08.01, 09:28 Według mnie: Jeżdżą (i stają :-) ) tragicznie: - nie przestrzegają ograniczenia prędkości - parkują na zakazach - nie są zbyt mili dla innych uczestników ruch - jeżdżą pod prąd - wyprzedzają na pasach - itd. .... A wczoraj rozmawiałem z moją znajomą, która przyjechała z innego kraju do Łodzi - mniejsza o to, z jakiego. Kiedy odwoziłem ją do hotelu zapytała mnie nagle, czy w Polsce kierowcy nie muszą zatrzymywać się przed przejściami, żeby przepuścić pieszych? Ależ mi się głupio zrobiło - w imieniu tego całego chamstwa. Wytłumaczyłem, że owszem, muszą - przed przejściem zwolnić, jak trzeba to zatrzymać się i przepuścić. Ale nawet się nie zdziwiłem jej pytaniu, bo przypomniałem sobie jak to często czekam na przejściu, aż których kierowca raczy się zatrzymać i mnie przepuścić - uważać trzeba, czy drugim pasem nie przemknie jakiś idiota. Z drugiej strony kiedy ja przepuszczam pieszych gdy jadę samochodem często na ich twarzach widać wtedy zadziwienie i obawę - co ten kierowca knuje, udaje, że mnie przepuści a za chwilę rozjedzie? - zapewne myślą. Gdzieś przeczytałem, że takie traktowanie pieszych na przejściach to łódzka specyfika - nie wiem, rzadko jeżdżę samochodem w innych miastach, ale fakt jest taki, że większość łódzkich kierowców tak właśnie się zachowuje. Odpowiedz Link Zgłoś
maq123 Re: Łódzcy kierowcy 24.08.01, 09:32 Wszyscy wiedzą, że przestrzeganie przepisów nie jest naszą najmocniejszą stroną. Pewnie wszyscy łamią przepisy, choćby ograniczenia prędkości (nawet wy forumowicze :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarcinK Re: Łódzcy kierowcy IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 24.08.01, 09:45 Niestety kierowcy w Polsce genralnie jezdza bezmyslnie. Nie chodzi o to, ze czasem ktos jedzie za szybko, tylko, ze nie mysli jak jedzie i nie przewiduje skutkow swojego postepowania. Niestety rownie bezmyslnie rozstawiane sa znaki na drogach, np ograniczenia przedkosci: w wielu krajach widzialem znaki ograniczenia szybkosci zalezne od pory dnia lub roku, wazne tylko pdczas deszczu, oprocz znaku ograniczenia szybkosci (tzw szybkosci maksymalnej) rowniez znak z nieco nizsza szybkoscia zalecana - wtedy wiedzialem, ze szybciej niz na znaku z szubkoscia maksymalna po prostu technicznie nie da sie przejechac danego odcinka drogi. To budzi zaufanie do oznakowan, a dalej takze uczy iz znakow nalezy sluchac. U nas za to czesto przez pol roku stoi ograniczenie szybkosci do 40km/h z powodu robot drogowych, ktore skonczylky sie 4 miesiace wczesniej. Tak samo patrzac na zachowanie radiowozow policyjnych: notorycznie lamia przepisy, ograniczenia szybkosci, skrecaja bez migaczy, przejzdzaja przez linie ciagla, nie reaguja na rozne wyczyny zmotoryzowanych na drogac tylko lapia na radar. Na wszelkie uwagi odpowiadaja grzecznie i na okragla, zas na skargi na konkretny radiowoz zawsze po zbadaniu sprawy mowia iz musialem sie pomylic. I jak tu zwykly kierowca ma jezdzic dobrze, jesli na kursie jazdy ucza go glownie prakowania, a nie zachowania na drogach. To wszystko razem skutkuje tym co widac na drogach. Ale zamiast to zmienic wiele osob widzi jedyny ratunek w ograniczeniu szybkosci w miastach do 50km/h, a pomoze to tyle co umarlemu kadzidlo. trzeba zmnienic nawyki i zachowania, a szybkosc jest sprawa wtorna. Pozdrawiam, MarcinK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: u79 Re: Łódzcy kierowcy IP: *.retsat1.com.pl 24.08.01, 11:29 maq123 napisał(a): > Wszyscy wiedzą, że przestrzeganie przepisów nie jest naszą najmocniejszą stroną > . Chce powiedziec, ze jak sie staram przestrzegac przepisow, to natychmiast slysze za soba klaksony, a wymijajacy mnie inni kierowcy wygrazaja piesciami. Dla przykladu ul. Rzgowska przy cmentarzu, gdzie ograniczenie predkosci jest do 40 km/h. Skad inad sluszne ograniczenie, ale konia z rzedem temu, kto spotka tam kierowce jadacego z taka predkoscia. Ale musze dodac, ze mam z tego niezla zabawe. Jade sobie wolniutko i patrze na innych kierowcow, w ktorych wlasnie odezwal sie ''demon predkosci'' ;-) pozdr. Underhill ''79 Odpowiedz Link Zgłoś
jacek#jw Re: Łódzcy kierowcy 24.08.01, 10:10 Sporo jeżdżę po kraju i to kilka moich spostrzeżeń. 1. Przestrzeganie przepisów przez kerowców to problem całego kraju. Dosłownie wszędzie można spotkać kierowców niemal rozjeżdzających pieszych na pasach czy wyjeżdżjących z podporządkowanej ulicy. Jednak myślę, że nie jest z tym aż tak źle, aby robić z tego jakiś problem czy to ogólnospołeczny, czy to dla samej Łodzi. Przypadki drastycznego nieprzestrzegania przepisów, choć stosunkowo rzadko występują, są z reguły niebezpieczne i mocno zapadają w pamięć. Myślę, że na ten temat najwięcej do powiedzenia ma jednak policja. 2. Łódź ma stosunkowo prosty układ ulic z małą ilością newralgicznych punktów. W pozostałych większych miastach układ dróg przecinają linie kolejowe i rzeki, które w stosunku do siebie przeważnie są prostopadłe. To powoduje, że Łódź jest stusunkowo mało zakorkowanym miastem. W innych miastach, szczególnie w W-wie, wytworzyły się wśród kierowców takie nawyki, jak szybkie ruszanie po włączeniu zielonego światła, maksymalne wykorzystywanie powierzchni jezdni, szybkie opuszczanie skrzyżowania czy ustawianie się do trzech pasów przy skręcie w lewo. W Łodzi większość tego typu zachowań traktuje się jako chamstwo na drodze, bez zastonowienia się, że to przecież ułatwia nam poruszanie się po mieście samochodem. Sam miałem takie zdarzenie, w którym zostałem potraktowany jak gbur i pirat drogowy, gdy na zatłoczonej Kilińskiego spróbowałem stanąć obok jakiejś pani w Audi. 3. Myślę, że stałe ulepszanie przepustowości ulic w Łodzi, rozbudowa wjazdów do niej oraz budowa szybkich tras między Łodzią i innymi miastami, a w szczególności z W-wą, może dać jej przewagę nad innymi miastami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Łódzcy kierowcy IP: 217.153.35.* 24.08.01, 14:04 Moim zdaniem nie można generalizować, że łodzcy kierowcy łamią przepisy, bo wszyscy łamią przepisy i z wypowiedzi łódzkiego policjanta na ten temat - przecież nie mógł się wypowiadać o krakowskich kierowcach, nie ma co robić zaraz istotnego wątku lokalnego. Ale skoro się pojawił, to podzidzielę się swoimi spostrzeżeniami (bardzo generalnymi), a właściwie porownaniem jak się jeżdzi w Łodzi i W-wie. Otóż "łódzcy" kierowcy jeżdzą wolniej, ale też mniej pewnie i mniej zdecydowanie. Mają większe problemy z szybkim i płynnym włączaniem się do ruchu, zwłaszcza na rondach (boją się zarówno wjeżdzający, jak i ci, którzy jadą 2 pasami naraz i są przekonani, że ktoś chce im zajechać drogę). W w-wie jeżdzi się szybciej, czasami zdecydowanie za szybko i bez wyobraźni (strach zatrzymać się na pomarańczowym świetle, bo z pewnością ten z tyłu jest przekonany, że on i jeszcze kilku za nim załapią się na tą fazę świateł i po prostu parkuje ci w tyle), widać zdecydowanie więcej pośpiechu na drodze i ciągłe skakanie po pasach z wymuszaniem hamowania. Ale też z powodu tych wszechogarniających korków wszyscy starają się jakoś posuwać do przodu, co powoduje, że bardziej zdecydowanie właczają się do ruchu i wykonują wszelkie inne manewry. Wbrew opiniom o chamstwie warszawskich kierowców (poza W-wą są to często po prostu lokalni repy, tzw. "WX") nie jest ono większe niż gdziekolwiek indziej, a ostatnio zauważyłam, że kultura jazdy coraz bardziej się poprawia, zwłaszcza jeśli chodzi o umożliwienie włączenia się do ruchu innym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nitekp Re: Łódzcy kierowcy IP: *.caffe.com.pl 24.08.01, 14:06 Policja tez nie zawsze je przestrzega. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pepe Re: Łódzcy kierowcy IP: 213.25.90.* 24.08.01, 14:14 ja dopiero od niedawna zacząłem odnosić wrażenie, że jest coraz gorzej. Być może tak mi się tylko wydaje, bo w sobotę zginął w wypadku mój kolega i jestem wyczulony na wszelkie informacje o wypadkach. Ludzie zachowują się coraz niebezpieczniej. Właśnie w niedzielę zrobiłem eksperyment: jechałem z prędkością dozwoloną przez część trasy z Piotrkowa do Kielc. Ale to jest praktycznie niemożliwe, inne samochody z tyłu potrafiły mi dawać sygnały światłami, kiedy zwalniałem poniżej 80km/h w terenie zabudowanym a nie było możliwości wyprzedzenia. Zajeżdżanie drogi, wyścigi i wyprzedzanie poboczem na Miedzianej Górze są na porządku dziennym. Odpowiedz Link Zgłoś