Dodaj do ulubionych

Bylam w Lodzi...

17.06.04, 14:08
przez 5 dni. Wrocilam kompletnie zdolowana i przygnebiona.
Oczywiscie na pierwszy ogien poszla Piotrkowska, odnowiona po lebkach, ale
jak sie okazalo dobre i to. To miasto jest kompletnie zrujnowane, brudne i
przygnebiajace.
Piekne kamienice, zaniedbane, opuszczone i walące sie doslownie na oczach
robia niesamowite wrazenie, negatywne niestety. Jak to sie stalo, ze takie
piekne miasto, jakim niewatpliwie kiedys Lodz byla jest w takim stanie??
Wiem, ze przemysl tam upadl, pieniedzy ubylo, ale nie spodziewalam sie, ze do
tego stopnia zawazy to na wygladzie miasta.
Zal i smutek... takie uczucia zostaly mi po dlugim weekendzie i nawet fajnie
spedzone wieczory w lodzkich knajpkach i klubach nie sa w stanie zatrzec tego
wrazenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 14:14
      jeśli miasto upadło to właśnie wtedy kiedy przemysł miał się dobrze, czyli
      przez 40 lat "jedynie słusznego" ustroju, który miał burżuazyjne kamienice w....

      Dlaczego zomowcy strzelali zawsze do robotników?
      - Bo od zawsze wiadomo, że robotnik jest głównym i jedynym celem socjalizmu!
    • gray Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 14:31

      bardzo mi przykro.

      wyślij kopię twojego postu pod któryś z adresów podanych tu - tiny.pl/h7z
    • Gość: byłylogowany Re: Bylam w Lodzi... IP: *.arise.pl / *.radogoszcz.arise.pl 17.06.04, 14:36
      Ciekaw jestem, z jakiego to pięknego miejsca przyjechała do Łodzi mantha?
      Oczywiście, że nasze miasto nie jest Paryżem, Wenecją, Pragą czy Krakowem nawet.
      Ale żeby od razu dołowało?! Może trzeba było się zdać na lepszego przewodnika?
      Nie brakuje w Łodzi walących się domów, ale jest też parę rzeczy, których Jej
      mieszkańcy nie muszą się wstydzić. Pozdrawiam, życząc jeszcze jednego wypadu do
      Łodzi, do Jej bardziej urokliwych miejsc, niekoniecznie tracąc cały czas na
      Piotrkowskiej i w pubach.
      • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 14:41
        taki stosunek do Łodzi?
        mój typ to duża wieś na "W" oddalona stąd o 130km
      • mantha Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 14:46
        Nie napisalam, ze spedzilam 5 dni na Piotrkowskiej i w klubach (mieszkalam tuz
        obok P. wiec sila rzeczy bywalam tam czesto - wszystkie drogi tam prowadzily :-)
        Nie czuj sie osobiscie zaatakowany, nie sadze, ze to ty dewastujesz swoje
        miasto, pisze po prostu o odczuciach, i wyrazam swoje zdanie na ten temat.
        Nie twierdze, ze w Lodzi nie ma pieknych i urokliwych miejsc, tylko, ze
        przewazaja niestety te niepiekne i zniszczone.
        Czytajcie ze zrozumieniem, bo zaraz sie okaze, ze nienawidze Lodzi, lodzian itp.
        zastanawiam sie tylko jak mozna bylo dopuscic do takiego stanu, przeciez to
        miasto az sie prosi, zeby zrobic z niego super atrakcyjne turystycznie miejsce.


        • yavorius Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 15:18
          I to jest właśnie dziwne. Co się stwierdza fakt, że Łódź jest obdrapana, to się
          słyszy "eeee, narzekasz", a tymczasem stwierdza się fakt. I nienawiść do miasta
          nie ma z tym nic absolutnie wspólnego.
        • Gość: byłylogowany Re: Bylam w Lodzi... IP: *.arise.pl / *.radogoszcz.arise.pl 17.06.04, 15:20
          Po pierwsze: poczułem się zaatakowany, bo od urodzenia, a nawet od paru pokoleń
          jestem Łodzianinem:)
          Po drugie: z Twojego postu w żadnym razie nie wynikało, że widziałaś cokolwiek
          innego poza Piotrkowską
          Po trzecie: też się zastanawiam jak mozna było tak Łódź zatracić, tyle że ja
          wiem, a Ty wcale nie musisz, że miasto Łódź chyli się ku upadkowi nie od 15, a
          od 50 lat
          Po czwarte: najczęściej jest tak, że u obcego widzi się belkę, a w u siebie nie
          dostrzega źdźbła (czy jakoś tak):)
          Po piąte: przedstawicielka jakiego to pięknego miasta nawiedziła naszą mieścinę?
          Pozdrawiam
          • mantha Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 15:43
            Po pierwsze: poczułem się zaatakowany, bo od urodzenia, a nawet od paru pokoleń
            > jestem Łodzianinem:)

            - naprawde nie czuj sie zaatakowany :-) choc sama dobrze wiem, jak bardzo
            bierze sie do siebie krytyczne uwagi pod adresem miejsca z ktorym jest sie
            zwiazanym przez cale zycie.

            > Po drugie: z Twojego postu w żadnym razie nie wynikało, że widziałaś cokolwiek
            > innego poza Piotrkowską

            - wyjechalam z Piotrkowska, bo tak jak napisalam - mieszkalismy tuz obok i
            rzeczywiscie czesto tamtedy chodzilismy

            > Po trzecie: też się zastanawiam jak mozna było tak Łódź zatracić, tyle że ja
            > wiem, a Ty wcale nie musisz, że miasto Łódź chyli się ku upadkowi nie od 15, a
            > od 50 lat

            - wlasnie - malo wiem, na pewno poczytam na ten temat w wolnych chwilach,
            chetnie poogladalabym zdjecia z czasow swietnosci Lodzi, pi razy oko
            wiedzialam, ze jest to kwestia kilkudziesieciu lat

            > Po czwarte: najczęściej jest tak, że u obcego widzi się belkę, a w u siebie
            nie dostrzega źdźbła (czy jakoś tak):)

            - doskonale widze te wszelkie "zdźbła" w swoim miescie i serce mi sie kroi

            Po piąte: przedstawicielka jakiego to pięknego miasta nawiedziła naszą mieścinę

            - Warszawa

            Na marginesie dodam, ze uwielbiam zwiedzac miasta, chodzic po nieopisywanych w
            przewodnikach uliczkach, zagladac w rozne zakamarki, poczuc atmosfere i pozyc
            kilka dni "innym miastem". Nie chodzi o to, ze Lodz jest be, a np trojmiasto
            cacy (tam rzeczywiscie b. mi sie podobalo), tylko o to, ze baaardzo mi zal, ze
            nie znajduja sie pieniadze na odnawianie tych resztek jakie nam zostaly. W
            Lodzi bylo o tyle przykro, ze tam co krok (glownie srodmiescie i centrum) sa
            przepiekne kamienice, chodzilismy z M i zastanawialismy sie: co sie stalo?
            gdzie sa wlasciciele? dlaczego nikt o to nie dba? po prostu rece opadaly, bo
            mozemy jedynie domyslac sie co czuje ludzie zwiazani z tym miastem na stale.
            Teraz jak juz wiesz skad pochodze mozesz byc pewien, ze znam ten bol, zwlaszcza
            jak ogladam w tv czy na zdjeciach stara, piekna Warszawe i to co mamy dzisiaj...
            Pozdrawiam rowniez :-)
            • hubar Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 15:55
              Pogadamy, jak następnym razem przyjedziesz do Łodzi, a Pietryny nie będziesz
              wiedzać a jedynie odwiedzać! W Łodzi jest zdecydowanie więcej miesc wartych
              zobaczenia i podziwiania.
              No chyba, że woli się oglądać piękne, świezutkie oraz postsocrealistyczne
              budyneczki, jakimi może się szczycić Wszawka.
              • Gość: byłylogowany Re: Bylam w Lodzi... IP: *.arise.pl / *.radogoszcz.arise.pl 17.06.04, 16:00
                Zakończenie powyższego posta naprawdę chwały jego autorowi nie przynosi:(
                A wbrew pozorom mogło być zupełnie miło.
              • krzykowal Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:15
                > No chyba, że woli się oglądać piękne, świezutkie oraz postsocrealistyczne
                > budyneczki, jakimi może się szczycić Wszawka.

                Hubar, po Tobie się takiego poziomu nie spodziewałem :/ A co ta dziewczyna
                winna, że są tam budynki takie albo siakie. Fakt jest faktem, że są dużo
                czystsze reprezentacyjne ulice w Polsce niż Piotrkowska.

                pzdr
                Krzysiek
                • Gość: mr x Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 18.06.04, 16:53
                  Fakt jest faktem, że są dużo
                  > czystsze reprezentacyjne ulice w Polsce niż Piotrkowska.
                  >
                  Moze mi podasz przyklad lepszej i ladniejszej ulicy w polsce od piotrkowskiej?
                  • Gość: erni Re: Bylam w Lodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 16:57
                    >Moze mi podasz przyklad lepszej i ladniejszej ulicy w polsce od piotrkowskiej?

                    Ul. Świdnicka we Wrocławiu.
                    • Gość: mr x Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 18.06.04, 19:08
                      Nie widzialem wiec sie nie wypowiadam mam nadzieje ze jest wystarczajaco dluga
                      by ja porownac
                      • krzykowal Re: Bylam w Lodzi... 19.06.04, 12:04
                        > Nie widzialem wiec sie nie wypowiadam mam nadzieje ze jest wystarczajaco dluga
                        > by ja porownac

                        No to już rozumiem dlaczego nie ma najmniejszego sensu taka dyskusja. Zobacz
                        sobie wpierw kilkanaście polskich miast a potem pogadamy.

                        Krzysiek
                        • Gość: mr x Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 25.06.04, 11:30
                          We wroclawiu nie bylem ale w takim razie pokaz mi porownywalna ulice w gdansku
                          (dlugi targ jest za krotki i jest raczej rynkiem niz ulica, no i ma inny
                          charakter), w warszawie, w krakowie, w poznaniu, w katowicach. To chyba
                          najwieksze polskie miasta oprocz wroclawia w ktorych bylem i nie widzialem
                          porownywalnej do piotrkowskiej ulicy wiec bez przesady.
                          • dziad_borowy Re: Bylam w Lodzi... 25.06.04, 14:46
                            a ja we Wroclawiu bylem i to milijon razy i musze zdementowac pogloske, jakoby
                            Świdnicka byla od Piotrkowskiej ladniejsza. Po pierwsze jest krotka, odcinek
                            deptakowy to jakas popierdolka, a po drugie zabudowa tez nie jest porazajaca, a
                            raczej zwyczajna. Inna sprawa ze Świdnicka konczy sie Rynkiem, lecz ja i tak
                            wole wyjsc sobie na Piotrkowska niz na wroclawski Rynek. I tyla.
                            Dzierżbór Pietrynka!!!
                            • Gość: Espero Re: Bylam w Lodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 16:37
                              A dla mnie Rynek wrocławski bije na głowę wszystkie polskie miasta razem wzięte.
                              • dziad_borowy Re: Bylam w Lodzi... 25.06.04, 16:40
                                Przejscie Rynkiem zajmuje ok. 10. min. Czyli i atrakcji i lokali jest kilka
                                razy mniej niz na Pietrynie. Moze i ladny ale smiertelnie nudny na dluzsza mete.
                                Dzierżżżżż!!!
                                • Gość: Espero Re: Bylam w Lodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 16:52
                                  A byles w dziesiatkach uliczek otaczajacych rynek? Super !! I dalej idziesz
                                  przecież na powalający Ostrów Tumski. Szok!
              • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 16:23
                hubar napisał:

                > Pogadamy, jak następnym razem przyjedziesz do Łodzi, a Pietryny nie będziesz
                > wiedzać a jedynie odwiedzać! W Łodzi jest zdecydowanie więcej miesc wartych
                > zobaczenia i podziwiania.
                > No chyba, że woli się oglądać piękne, świezutkie oraz postsocrealistyczne
                > budyneczki, jakimi może się szczycić Wszawka.
                Hubar nie przesadzaj
                postsocrealistyczne budowle można odnaleźć w całej Polsce
                a za obecny-prowincjonalny i pretensjonalny wygląd Warszawy odpowiadają
                komuchy, nie mieszkańcy
                choć niektórzy z nich bardzo psują opinię o reszcie...
                • euscaro Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:32
                  > a za obecny-prowincjonalny i pretensjonalny wygląd Warszawy odpowiadają
                  > komuchy, nie mieszkańcy
                  Raczej kosmiczne ceny gruntów i porąbani architekci.



                  • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 16:36
                    ach, ty masz na myśli ich współczesne budownictwo
                    co fakt to fakt
                • barracuda7110 Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 19:35
                  Jeszcze tylko za plamy na słońcu komunistów nie obwiniano...
              • hubar ma szowinistyczna odpowiedź 17.06.04, 17:38
                Hmmm tego że nie przepadam za tym miastem na W, jakoś nigdy nie ukrywałem. No
                ale komu jak komu, mnie można takie rzeczy wytykać :-/
                Nie wiem jak to jest, ale ja nikogo nie obwiniam, że w jego mieście są takie a
                nie inne budowle. Niemniej jeśli się te wymienione bardziej podobają, to ja
                tego nie rozumiem.
            • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 16:19
              mantha napisała:

              > Na marginesie dodam, ze uwielbiam zwiedzac miasta, chodzic po nieopisywanych
              w
              > przewodnikach uliczkach, zagladac w rozne zakamarki, poczuc atmosfere i pozyc
              > kilka dni "innym miastem". Nie chodzi o to, ze Lodz jest be, a np trojmiasto
              > cacy (tam rzeczywiscie b. mi sie podobalo), tylko o to, ze baaardzo mi zal,
              ze
              > nie znajduja sie pieniadze na odnawianie tych resztek jakie nam zostaly. W
              > Lodzi bylo o tyle przykro, ze tam co krok (glownie srodmiescie i centrum) sa
              > przepiekne kamienice, chodzilismy z M i zastanawialismy sie: co sie stalo?
              > gdzie sa wlasciciele? dlaczego nikt o to nie dba? po prostu rece opadaly, bo
              > mozemy jedynie domyslac sie co czuje ludzie zwiazani z tym miastem na stale.
              > Teraz jak juz wiesz skad pochodze mozesz byc pewien, ze znam ten bol,
              zwlaszcza
              >
              > jak ogladam w tv czy na zdjeciach stara, piekna Warszawe i to co mamy
              dzisiaj..
              co do Warszawy- uwierz mi, że nigdzie w Polsce nie widziałem bardziej
              zaniedbanych starych kamienic niż niektóre warszawskie i to niekoniecznie na
              Pradze, ale ....gdzieś koło Świętokrzyskiej i domu pod orłami!
              szczerze współczuję Ci, że tam mieszkasz
              a co do stosunków wzajemnych obu miast, to powiedz mi dlaczego od razu odgadłem
              skąd pochodzisz, skoro twoja wypowiedź była podobno konstruktywna?

              • mantha Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:29
                Wiedzialam, ze dyskusja potoczy sie w ta strone, moglam od razu napisac, ze
                pochodze z jakiejs wioski, ktorej prozno na mapie szukac, i na pewno bylaby
                inna atmosfera w tym watku.
                dlaczego od razu zakladasz, ze jak pochodze z w-wy, to musze byc negatywnie
                nastawiona do Lodzi. Nie - nie jestem negatywnie nastawiona, wyraznie
                napisalam, ze chodzi o moje spostrzezenia i odczucia. Napisalam rowniez, ze
                wiem, jak wyglada moje miasto, i ze nie jestem nim zachwycona, ze wiem, ze
                mogloby wygladac lepiej ale tak nie jest.
                napisalabym to samo o kazdym innym miescie, ale akurat tak sie sklada, ze bylam
                w tym konkretnym i o nim pisze.
                Poza tym zauwaz, ze nie atakuje w swoich postach mieszkancow, bo co oni winni,
                ze sprawy maja sie tak a nie inaczej?? tak samo nie moja wina, ze byla wojna i
                warszawa zostala zniszczona, i jedyne co moge zrobic to dbac we wlasnym
                zakresie o porzadek na swoim osiedlu.

                • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 16:35
                  a czy ja atakuje mieszkańców?
                  atakuję jedynie stereotypy i przeświadczenia, które panują w Warszawie
                  a poza tym to mogę cię trochę pocieszyć
                  kiedy chodziłaś po (zaniedbanej czy nie) Pietrynie oglądałaś de facto
                  przedwojenną Warszawę- tak samo było wtedy np. na Marszałkowskiej
                  to tylko pokazuje, co straciliście
                  ale gdyby te piękne domy pozostały do dziś w Wawie to - uwierz mi- mielibyście
                  ten sam problem
                  tym bardziej że Łodzi cała Polska nie odbudowywała...
                  Pozdrawiam!
                • euscaro Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:38
                  Prawda, czasem strach się wychylić. Swoją drogą spójrz okiem przybysza na nasz
                  Dziki Zachód, tam też się wszystko sypie. Polecam odwiedzanie Łodzi częściej.
                  Mi to pomogło. Na tyle, że przenoszę się z Wawy do Łodzi.
          • krzykowal Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:12
            > Po trzecie: też się zastanawiam jak mozna było tak Łódź zatracić, tyle że ja
            > wiem, a Ty wcale nie musisz, że miasto Łódź chyli się ku upadkowi nie od 15, a
            > od 50 lat

            A dlaczego się chyli? Tylko Warszawka jest temu winna? Jest winna temu, że na
            klatce gdzie poprzednio mieszkałem było zwyczajnie brudno bo nikt nawet nie
            pozamiatał?

            Krzysiek
        • krzykowal Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 16:10
          > Czytajcie ze zrozumieniem, bo zaraz sie okaze, ze nienawidze Lodzi,

          Z tym jest problem. Sam się przkonałem, że jakakolwiek próba dyskusji na temat
          brudu w Łodzi kończy się odsądzeniem od czci i wiary. Jak długo gros Łodzian
          będzie w ten sposób reagować na konstruktywną krytykę - tak długo nic się nie
          zmieni. A może tak powoli się zmienia bo nie chcemy dostrzec tego co by można
          poprawic?

          Krzysiek
    • euscaro Re: Bylam w Lodzi... 17.06.04, 15:34
      Dokładnie te same wrażenia (początkowo). Później po dokładnym
      obejrzeniu "własnych śmieci" zauważyłan, że w każdym mieście są lepsze i gorsze
      kawałki. Tyle że u siebie się już gorszych nie widzi po jakimś czasie. Poza tym
      wystarczy popatrzeć, jak zmienia się Kraków, też miał zaniedbane nieziemsko
      miejsca. Ząbkowska w Wawie. Można tak długo. I jeszcze jedno: Łódź jest
      generalnie postrzegana jako fajne miasto, a jak się komuś nie podoba, to
      trudno.
    • Gość: łażej Re: Bylam w Lodzi... IP: *.retsat1.com.pl 17.06.04, 16:58
      mantha napisała:

      > Piekne kamienice, zaniedbane, opuszczone i walące sie doslownie na oczach
      > robia niesamowite wrazenie, negatywne niestety. Jak to sie stalo, ze takie
      > piekne miasto, jakim niewatpliwie kiedys Lodz byla jest w takim stanie??
      > Wiem, ze przemysl tam upadl, pieniedzy ubylo, ale nie spodziewalam sie, ze do
      > tego stopnia zawazy to na wygladzie miasta.
      > Zal i smutek... takie uczucia zostaly mi po dlugim weekendzie i nawet fajnie
      > spedzone wieczory w lodzkich knajpkach i klubach nie sa w stanie zatrzec tego
      > wrazenia.

      Stan znacznej częśći łódzkiej środmiejskiej zabudowy rzeczywiście jest fatalny.
      Jak już zostało to w tym wątku napisane, do stanu tego nie doprowadził upadek
      przemysłu po 1989 r., lecz zaniedbania od końca II wojny światowej.

      Mnóstwo kamienic jest zdewastowanych. Ale biorąc pod uwagę poziom startu roku
      1989 i średnią kondycje ekonomiczną Łodzi w okresie transformacji, trzeba
      docenić to ile budynków doczekało się już remontu. Nieszczęściem Łodzi jest to,
      że śródmieście zostało w okresie PRL zapuszczone totalnie. Większości kamienic
      nie wystarcza pomalowanie, lecz konieczny jest gruntowny remont fasady, często
      ze znacznym jej odtwarzaniem. Ale ja chodząc po mieście, widząc co już zostało
      wyremontowane, a co dopiero czeka na swą kolej nie czuję przygnębienia. Patrząc
      na łódzkie śródmieście widzę wielki potencjał tkwiący w tej zaniedbanej
      zabudowie. I chodząc po mieście widzę jak z roku na rok przybywa
      wyremontowanych budynków. Do pełnej renowacji śródmieścia jeszcze droga daleka.
      Ale Łódź ruszyła w tę drogę kilkanaście lat temu, i kroku przyspiesza. Jestem
      pewien, że jeśli za dwa-trzy lata przyjechałabyś do Łodzi, zobaczysz miasto o
      bardziej przyjaznym obliczu.

      Napisałaś, że chcętnie zobaczysz fotki Łodzi z okresu świetności. Zobacz
      zdjęcia współczesne - www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=91383 Czy
      tak nie prezentuje się miasto w okresie świetności?:)

      Do Łodzi przyjechać warto, i warto zwiedzać ją znając jedyną w swym rodzaju
      historię miasta. Wówczas chodząc łódzkimi ulicami, mijając zaniedbane kamienice
      łatwiej dostrzec piękno w nich tkwiące. I o wiele łatwiej uwierzyć w to, że jak
      kiedy w ciągu kilkudziesięciu lat Łódź z niewielkiej wsi przeobraziłą się w
      drugie pod względem wielkości polskie miasto, tak teraz Łódź w kilkanaście lat
      z miasta upadłych fabryk i zniszczonych kamienic stanie się znów miastem
      zachwycającym swym pięknem.

      pozdrawiam i zachęcam do ponownego odwiedzenia Łodzi :)
      • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 17:01
        owszem, prawdę mówiąc Łódź była wsią, ale uświadamiam cię że prawa miejskie
        dostała w 1423r i nikt ich nigdy jakoś nie odebrał...
        • Gość: łażej Re: Bylam w Lodzi... IP: *.retsat1.com.pl 17.06.04, 17:06
          Znam historię nadania Łodzi praw miejskich :) Ale chodziło mi o wielkości
          funkcje osady. A te cechy, mimo posiadania praw miejskich, były przez pięć
          wieków typowo wiejskie.

          pozdrawiam

      • mantha Re: Bylam w Lodzi... 18.06.04, 09:19
        > Napisałaś, że chcętnie zobaczysz fotki Łodzi z okresu świetności. Zobacz
        > zdjęcia współczesne - www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=91383 Czy
        > tak nie prezentuje się miasto w okresie świetności?:)
        >
        Dziekuje za odpowiedz i link. Lubie wniknac w kwestie, ktora mnie nurtuje, nie
        wystarcza mi stwierdzenie: to miasto nie wyglada najlepiej, ja musze wiedziec
        dlaczego, kto co itd...
        do Lodzi na pewno jeszcze nie raz przyjade, bo mimo wszystko polubilam to
        miasto, mam tam znajomych, i mam nadzieje, ze za kazdym razem bedzie coraz
        ladniej.
        pozdrawiam :-)

    • Gość: flip Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 17.06.04, 18:26
      pzdr.
      Tez tak sobie myslimy. Dyskusja o przyczynach - to juz "inna filizanka
      herbaty".
    • Gość: mango Re: Bylam w Lodzi... IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 17.06.04, 19:03
      Moja Lodz! mieszkam w lodzi od zawsze. moja rodzina pochodzi z lodzi. ja
      skonczylam studia i nawet przez mysl mi nie przyszlo zeby zamienic to miasto na
      inne. wiem ze jest zaniedbane i brudne. wiem ze jest piekne i interesujace.
      duzo podrozuje, po polsce i po swiecie. od 8 miesiecy mieszkam w paryzu.
      jeszcze 2 i wracam do mojego ukochanego miasta. kiedy w kwietniu jechalam na
      swieta, myslam...nareszcie bede znow w lodzi. kiedy autokar wjechal do lodzi
      przezylam szok. dopiero po tak dlugiej nieobecnosci zobaczylam jak to miasto
      wyglada naprawde. chyba do konca nie zdajemy sobie sprawy, ze tu jest naprawde
      przygnebiajaco. i nie pisze tego dlatego, bo patrze przez pryzmat paryza, tylko
      dlatego, ze trzeba wyjechac na dluzej zeby dostrzec pewne rzeczy. na codzien
      nie unosimy wzroku powyzej witryn sklepow....choc ja to w zasadzie robie. ale
      naprawde nie jest dobrze. jednak wiem ze to sie zmieni. lodz nabiera oddechu, i
      jak wladze miasta beda prowadzily dobra polityke, to za kilkanascie lat lodz
      stanie sie miastem tlumnie odwiedzanym przez turystow. czego sobie i wszystkim
      lodzianom zycze!
      pozdrawiam
    • Gość: Ingo Re: Bylam w Lodzi... IP: 213.17.170.* 18.06.04, 08:12
      Nie rozumię ataków na manthe przecież ona nie atakuje nas, nie jest złośliwa.
      Po prostu mówi o tym o czym świadomie lub podświadomie wiemy wszyscy. Musimy
      przyjąć fakt, że nasze miasto ma mnóstwo pięknych obiektów, kamienic ale wiele
      z nich jest w zastraszającym stanie technicznym. Przeciez to jest
      przygnębiający widok kiedy widzi się rozpadające komórki i baraki, odrapane
      bramy i odpadające balkony, pranie wywieszone na sznurkach i kiwającego się
      żula. To jest fakt i nie ma znaczenia czy tak jest w innych miastach (a jest
      tak choćby - wyjdźcie poza planty w Krakowie a się o tym przekonacie).
      Jednocześnie wiem, że Łódź ma potencjał, żeby być pięknym miastem ze swoim
      własnym klimatem tylko musimy się zabrać do roboty. i nie oglądać się jak to
      jest gdzie indziej. Liczy się tu i teraz.
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Bylam w Lodzi... 18.06.04, 11:36
      to są skutki długotrwałych rządów lewicy i liberałów w tym
      mieście...bezrobocie, bieda,afery te zjawiska nasiliły się zwłaszca w latach
      1994-2002 a więc jak już wspomnialem za czasów lewicy postkomunistycznej i
      solidarnosciowej z UW....
      • Gość: Ingo Re: Bylam w Lodzi... IP: 213.17.170.* 18.06.04, 12:11
        Ty Oszołom to jak zdarta płyta. Nic nie proponujesz tylko krytykujesz. A
        programu i pomysłu nie masz. Tylko demagogia i hasełka kiepskiej treści.
    • Gość: mr x Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 18.06.04, 16:50
      Droga pani, jezeli w budzecie miasta na remonty kamienic jest tak duzo
      pieniedzy ze starcza na jedna rocznie to co sie dziwic.Q warszawie na przejscia
      podziemne wyda sie w tym roku 120 mln, w lodzi na remonty wszystkich drog i
      torowisk 70 mln. Pozslowie jeszcze nie tak dawno dali dodatkowe 150 mln dla
      warszawy na metro, gdyby je przeznaczyc na renowacje lodzkich kamienic ktora
      jak sama zauwazylas jest koniecznoscia to lodz ruszyla by sie z dolka i takich
      ulic jak piotrkowska byloby wiecej ale jak widac wydatki w warszawie sa
      pilniejsze. Wiec tu jest czesc odpowiedzi. Pusta kasa spowodowana chora
      redystrybucja pieniedzy z podatkow. Problem nr. dwa, wiekszosc tych
      zapuszczonych kamienic jest prywatna albo ma nie uregulowane stosunki
      wlasnosciowe. Pronblem 3 - lodz zostala oszczedzona przez wojny, powidzie i
      inne tego typu czyli budynki maja po okolo 100 - 200 lat z czego wiekszosc nie
      byla remontowana od pol wieku. Po prostu polska gospodarnosc.
      • Gość: Karol Re: Bylam w Lodzi... IP: 212.191.80.* 19.06.04, 10:45
        Nie oszukujmy się w Łodzi jest poprostu brudno i większość budynków się wali.A
        budynek to nie tylko odmalowana fasada!
        A poza tym większość ludzi tak naprawdę to zwisa.Do nich napewno nie zaliczają
        si ludzie z forum.I mam do nich szacunek za troskę o stan miasta.Ale do cholery
        nie czepiajcie się Manthy bo ma absolutnie rację!Rzeczywistość na dzień
        dzisiejszy nie oszukamy!
        Pałac Poznańskiego jest piękny to fakt!Ale obróć się o 180 stopni to
        zobaczysz całe oblicze Łodzi.Ja mam tylko nadzieję że ta wieloletnia wymiana
        poglądów na forum zaprocentuje w waszych działaniach na rzecz miasta kiedy może
        będziecie decydować o jego losach.Tego Wam życzę!
    • Gość: E.S.' 75 Re: Bylam w Lodzi... IP: *.wp.pl / *.kutno.mediaclub.pl 19.06.04, 20:22
      Do Łodzi trzeba się po prostu przyzwyczaić. Przyjeżdzam tu co 2 tyg. na zjazdy
      i naprawdę widzę więcej niż Pietrynę. Początkowe wrażenie miałam takie same jak
      Mantha. Bród, smród i ubóstwo. Ale potem popatrzyłam w górę. Na te obdrapane
      kamieniczki i ich piękne zdobienia. W atmosferę Łodzi trzeba się po prostu
      wczuć. I poczułam, że w Łodzi mi się podoba!!!
      Jedyne co mnie razi to lumpy wystające w bramach, "bezpańskie" dzieci biegające
      wieczorami.
      Naprawdę lubię ŁÓDŹ!!
      • Gość: MX Re: Bylam w Lodzi... IP: *.vline.pl 19.06.04, 20:59
        I ja tak myślę. Dla mieszkańca Kutna pierwszy przyjazd do Łodzi to musi być szok. Ten łódzki smród, brud i ubóstwo. Ach, Kutno... miasto przepięknych kolorowych kamieniczek, romantycznych alei, eleganckich spacerowiczów...
        Pozdrawiam ;-)

    • pom Re: Bylam w Lodzi... 25.06.04, 12:42
      Od czterech miesięcy mieszkam w Łodzi. Zaznaczam, że to nie z Wawy się
      wyprowadziłam. Przeprowadziłam się z własnej, nieprzymuszonej woli i...
      niestety. To miasto swym wizerunkiem przygnębia. Przykro mi to pisać, bo teraz
      stało się ono moim miastem. Ale tak własnie jest...
      • Gość: mr x Re: Bylam w Lodzi... IP: *.p.lodz.pl 25.06.04, 14:38
        To sie z niego wyprowadz! Przeciez to proste... Skoro ci sie tu nie podoba to
        co tu jeszcze robisz! Nie mieszkamy w III rzeszy gdzie byly pacyfikacje i
        zsylki. Kazdy wybiera swoje miejsce i skoro ci sie tu nie podoba to co tu
        jeszcze robisz?!!!
        • krzykowal I to jest Łódź właśnie... 26.06.04, 11:06
          Ja się z pom zgadzam - zresztą kiedyś dyskutowaliśmy o tym ;))
          Mnie żenują takie odpowiedzi - też nie jestem Łodzianinem, ani nawet z tego
          województwa. Mieszkam tu z wyboru. Zaczynałem z nadzieją, jeszcze ją mam - ale
          coraz bardziej się przekonuję, że problem jest po prostu w niektórych ludziach.
          Chociażby takich jak Ty.
          Na tym polega siła Warszawy, Wrocławia, Londynu itd - są to miast
          kosmopolityczne, bardzo otwarte. Łódź jest strasznie hermetyczna - tu się nie
          przepada często za przyjezdnymi.
          A jedynym argumentem na konstruktywną krytykę jest "jak się nie podoba to do
          widzenia". Zaślepienie i tyle...

          Od razu uprzedzam to nie dotyczy wszystkich - bo jest tutaj masa bardzo
          otwartych osób. Ale zadziwiająco dużo jest tu zatwardziałych, niedojrzałych
          dziwaków.

          Krzysiek
    • Gość: Slon Re: Bylam w Lodzi... IP: 217.97.129.* 25.06.04, 15:15
      W ostatniej Polityce jest ranking "Miasta do życia". Poszukajcie tam Łodzi. Ja
      jako urodzony łodzianin, który nigdy nie zamierzał wyjeżdżać z Polski za
      pieniędzmi, odjąbym jej jeszcze parę punktów.. Za to z pełnym przekonaniem mogę
      powiedzieć, że gdyby się trafiła okazja wyjechać z rodziną na stałe i do pracy
      do Wrocławia, Warszawy, Krakowa, Poznania, Trójmiasta i wielu innych miast i
      miasteczek, to bym wyjechał.
      Łódź jest miastem brudu, lumpenproletariatu, nijakości, bylejakości i
      czerwonych złodziei.
      I tyko proszę bez wyjeżdżania z pretensjami o brak lokalnego patriotyzmu i z
      propozycjami wyniesienia się z miasta.

      To co piszę to są fakty. Dyskutować można, czy czerwoni są jedynymi winnymi tej
      sytuacji. I o tym czy i za ile dziesiątków lat to miasto wróci do normy.

      Czy Łodzi nie można kochać? Oczywiście, że można. Ja też ją na swój sposób
      kocham. Ale to miasto nie stwarza perspektyw mnie i moim dzieciom. Kropka.
      (i Kropa :)))

      Slon
      • Gość: mr x To czemu nie wyjechales!? IP: *.p.lodz.pl 25.06.04, 17:04
        To dlaczego nie wyjezdzasz?! Przeciez takie okazje ciagle sa! Skoro ci sie tu
        az tak nie podoba a uwazasz ze tam jest az tak wspaniale to co tu jeszcze
        robisz!? Nie rozumiem takich ludzi. Nie lubia tego miasta, nie podoba im sie tu
        ale siedza na d... i narzekaja? Kup warszawska GW w poniedzialek i poszukaj tam
        prace a moze za dwa lata do swoich znajomych bedziesz mogl raz na jakis czas
        powiedziec co tam u was w tej lodzi sie dzieje, jakies nowe afery moze? I
        bedziesz happy bo wreszcie sie wyrwales z miasta afer i pavulonu rzadzonego
        przez czerwona holote i zchnowskiego krope w ktorym sie gromadzi cale to zlo z
        calej polski
        • Gość: Slon Uczyć się, uczyć. Może coś dotrze. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 17:47
          Do tego co napisałem powyżej należy dodać, że część dyskutantów (łodzian ???)
          nie umie przeczytać krótkiego tekstu ze zrozumieniem.
          To od czego ten wątek się zaczął, to też prawda. Tyle, że „mantha” nie
          zrozumiała, że tego brudu nie da się sprzątnąć dotacjami, nawet gdyby to była
          ta warszawska dotacja na metro. Łódź potrzebuje inwestycji w nowoczesny
          przemysł, nowoczesną naukę, no i potrzebuje mądrych, światłych ludzi.
          Pojedyncze przypadki to tylko wyjątki od reguły.

          Będą dochody to i miasto wypięknieje.

          Slon

          PS. Gdyby nie komuchy, to Łódź już dawno znalazłaby sposób na wyrwanie się z
          zkalętego kręgu prządek i szwaczek (obecnie bezrobotnych).
        • krzykowal Re: To czemu nie wyjechales!? 26.06.04, 11:35
          > Nie rozumiem takich ludzi. Nie lubia tego miasta, nie podoba im sie tu
          > ale siedza na d... i narzekaja?

          Wiesz, dla każdego szanującego się miasta to jest bardzo istotna sprawa. Wrocław
          czy Poznań bardzo zachęcają zdolnych, pracowitych ludzi, żeby przyjeżdżali tam,
          osiedlali się, zarabiali tam kasę, wydawali ją itd.
          A co na to kolega mrx? Ok - jak ktoś ma już przyjechać to niech przyjeżdża,
          tylko niech przypadkiem nie marudzi i nie wydaje opinii.

          Uważam, że dopiero gdyby w Łodzi powstała jakaś debata publiczna, potem szeroka
          akcja władz z mediami na temat zaniedbań, brudu i ROZWIĄZAŃ - co zrobić. Co
          można zmienić w prosty sposób. Chociażby jak akcja Piotrkowska w kwiatach. Tylko
          przydałaby się akcja "Łódź w czystości i zadowoleniu". Trzeba mówić o sprzątaniu
          ulic, o tym, żeby osiedlowe targowiska nie straszyły po 17 latającymi papierami,
          sznurkami itd. O tym, że trzeba wokół domów dbać o wszystko, zbierać się po
          sąsiedzku i działać.

          A przede wszystkim tworzyć warunki dla ludzi z zewnątrz, żeby przyjeżdżali i
          pracowali - taka świeża krew jest bardzo potrzebna każdemu miastu.

          Krzysiek
    • Gość: Paul Ja tez. n/t IP: *.nwrk.east.verizon.net 25.06.04, 18:01
    • Gość: pablo Re: Bylam w Lodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 23:09
      ale napewno nie widzialas ksiezy-mlyna, muzeum sztuki, palacu poznanskich w
      srodku... To bylo kiedys piekne, jest piekne i zawsze bedzie piekne!!! Check it
      out
    • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 26.06.04, 13:44
      Krzykowal, litości, nie dobijaj swoim pesymizmem innych

      pzdr
      • Gość: Slon Re: Bylam w Lodzi... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.04, 18:09
        Księży Młyn i Pałac Poznańskiego nie zmienią ogólnej oceny Łodzi. Stopień jej
        atrakcyjności jest jaki jest (vide Polityka), bezrobocie jest jakie jest (20%,
        a nie 6% jak w Warszawie. Tak więc mówienie o faktach to realizm, a nie
        pesymizm. Co więcej Krzykowal słusznie zauważa, że nawet małe pozytywne
        działanie jest lepsze od wmawiania innym, że Łódzka rzeczywistość jest inna niż
        ją gołym okiem widać.

        Oczywiście w Warszawie jest wiele miejsc nieciekawych i niebezpiecznych. Ale to
        ich problem. Ja chciałbym wierzyć, że Łódź stanie się za kilka lat miastem
        dynamicznym i dostatnim. Ale czy to jest realne?

        Slon
      • krzykowal Re: Bylam w Lodzi... 28.06.04, 15:44
        Postaraj się wczytać w to co piszę - albo ja piszę tak nieudolnie... :)))

        Gdybym był pesymistą i tchórzem to bym tu mieszkania nie kupił przyjeżdżając tu
        z końca kraju :) Ale błędy i problemy należy szybko identyfikować,
        przedyskutować i eliminować. Od uciekania od faktycznych problemów nikt jeszcze
        ich nie rozwiązał. DZIAŁAJMY, pokazujmy błędy - po to by było tu lepiej. Gdybym
        mieszkał w Suwałkach to tak samo bym działał na rzecz Suwałk. Nie można pisać o
        sobie, że się jest miłośnikiem Łodzi tylko dlatego, że się tu urodziło i że się
        nie trawi Warszawy!!! To jest paranoja!!!
        Mieszkam więc zależy mi, dbam o to co jest wokół, przeznaczam część swej energii
        i czasu na sprawy społeczności lokalnej - niech to przyświeca ludziom - w Łodzi,
        Suwałkach, Warszawie czy Wrocławiu. A nie - mieszkam w Łodzi więc kocham ją nad
        życie. Bo to się nie musi na nic w praktyce przekładać.
        Nie ma co wytykać innymi miastom - trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty -
        każdy mieszkaniec. I nie wypominać ludziom, że jadą do Warszawy - niech tam się
        spełniają jeśli chcą. Trzeba przyjmować nowych przyjezdnych, zachęcać ich do
        osiedlania. To nie wina ludzi, że migrują. Warszawocentryzm to wina braku
        wyobraźni polityków - a ludzie po prostu chcą żyć godnie za odpowiednią pensję.
        Czy miasto, z którego wyjechałem ma mnie potępiać bo przyjechałem pracować do
        Łodzi?...

        Dobra, już nie przynudzam ;)
        pzdr :)
        Krzysiek
        • Gość: xk Re: Bylam w Lodzi... IP: *.toya.net.pl 28.06.04, 18:20
          ale po co robić od razu awantury i pisać o czyimś nieróbstwie lub warcholstwie?
          aby było lepiej wystarczy tylko aby każdy robił to, co do niego należy!
          a miłość do Łodzi nie jest uzależniona od urodzenia(co mają powiedzieć
          łodzianie urodzeni w Zgierzu, np?)
          a już tym bardziej nie warunkuje jej stosunek do Warszawy, jakkolwiek stolica
          wcale nie chce być lubiana

          pzdr
    • Gość: axx Re: Bylam w Lodzi... IP: 207.191.243.* 26.06.04, 19:50
      Lodz nie jest wyjatkiem i to na mapie swiata. W przyszlosci bedzie wygladala zapewnie jeszcze gorzej a to za sprawa naplywu immigrantow.
      W blokach beda mieszkac beda tylko ci ktorym sie nie powiodlo i immigranci o innych kolorach skory.
      Mialem okazje ogladac i nawet dosc dlugo mieszkac w kilku miastach amerykanskich. Powiedzmy Detroit . Syf jakiego trudno sobie wyobrazic.
      Baltimore w czesciowej odbudowie, Chicago poludniowa czesc to samo. Partie Nowego Jorku, Washington D.C. 300 m od Bialego Domu
      a niektore partie miasta zabite dykta.
      Dlaczego miasta upadaja i upadac beda w tym rowniez miasta w Polsce. Zgodnie z ekonomia Marksa dochod narodowy powstaje w sferze produkcji materialnej.
      To znaczy wszystkie srodki na inwestycje i to nowe,nic na remonty. Nie ma srodkow na prace modernizacyjne w miastach. Ich koszt jest wiekszy
      niz budowa nowych. Zatem rozciaganie miast. Zadna grupa kapitalowa nie zainwestuje dolara w remonty jezeli nie przyniesie to profitu. W USA grupy sa
      subsydiowane przez rzad jak w komunie. Rowniez czynsz jest ograniczany do minimum bo ponad 20 mln. obywateli tego kraju jego nie placi
      w pelnnej wysokosci lub wcale. Polska jest naprawde biednym krajem. Bezrobocie totalne. Rzad uwiklany w sny o potedze (Irak)a o walce z bezrobociem tylko
      mowi.
      Syf bedzie sie powiekszal. Warto pamietac ze to kapital zrodzil Lodz. To znaczy ze byla praca i miasto sie rozwijalo. A obecnie kapital do Polski naplywa bardzo
      wolno. Woli Chiny. Kluczem do poprawy jest likwidacja bezrobocia lub chociaz jego ograniczenie. Ale to nastapi albo i nie dopiero w bardzo dalekiej przyszlosci.
      • Gość: erni Re: Bylam w Lodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 20:18
        Ja słyszałem ze w Stanach to juz jest takie bezrobocie ze w Kaliforni chyba 100
        mln ludzi nie ma pracy. Drugi Bangladesz. W Nowym Jorku pojawaiaj sie pierwsze
        zgony spowodowane głodem. A George Bush uciekł przez to do europy do Irlandii
        zeby zamach na niego nie zrobili. I tutaj dostał pierwszy ciepły posiłek od 6
        miesięcy.
        • Gość: karaoke Re: Bylam w Lodzi... IP: *.arcor-ip.net 28.06.04, 17:41
          Ja tez bylam - w czasach, ktore doprowadzily do decyzji ucieczki z tego miasta.
          Lata 60-70 bylo strasznie - ulica Kilinskiego z jej bramami i pijakami, tanie,
          lumpenproletariackie prostytutki w parku przy dworcu Lodz Fabryczna, straszne
          zdegenerowane alkoholem kobiety, knajpki i knajpy z oparami wody, brudem i
          odpowiednia do stanu klientela, psy bezpanskie i zaniedbane do zalosci na
          ulicach. I bylam teraz - duzo lepiej przynajmniej optycznie. A z pustego i
          Salomon nie da rady....A troche sentymentu pozostalo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka