pct3
24.10.10, 08:54
forum.gazeta.pl/forum/w,410,117887969,,Zapomnieli_ze_narkoman_tez_jest_pacjentem.html?v=2
Ciekawe że tym razem wiele komentarzy (mówię o tych zamieszczonych do czasu publikacji mojej wypowiedzi, było ich 10) zachowuje rozsądek. Nie ma oskarżeń lekarzy o plamy na słońcu i przypisywania im odpowiedzialności za działania policji.
Co do meritum, podobnie jak wielu komentujących uważam że nie popełniono istotnego nadużycia. Jestem pełny współczucia dla narkomanów, niemniej jednak doskonale wiemy, że niestety kontrola jest konieczna. Może to być czasami przykre, ale uważam za lekką przesadę
tekst:
Wymóg rozumiemy, wiemy, że mamy podlegać częstym kontrolom, ale w "Rydygierze" odbywa się to tak, że w toalecie zainstalowali nam kamerę i mocz do badań oddajemy pod jej okiem. To takie upokarzające... - mówi Katarzyna.
Moim zdaniem jest po prostu bezczelnością wzięcie terapii na koszt państwa w związku ze stanem chorobowym który się samemu świadomie wywołało, i narzekanie na drobne niedogodności podyktowane przesłankami które wynikają z istoty problemu (narkomani oszukują, i wiedzą to przedstawiciele każdego nurtu terapeutycznego, i ci od wojskowego traktowania jak w starym Monarze za czasów Kotańskiego, jak i ci od humanizacji wszystkiego i stawiania praw pacjenta ponad wszystko, a zwłaszcza ponad logikę).
Dla jasności i całości obrazu: moje poglądy są liberalne, ale niestety zdaję sobie sprawę z teoretyczności takiego podejścia. Ludzie - w tym lekarze, w tym ja - są mierni, beznadziejni, niekonsekwentni, słabi. Ja zgadzałem się i zgadzam na monitorowanie mojej pracy w gabinecie lekarskim. Proszę o kamerę której zapis oceni mój szef czy kierownik medyczny - i będzie mi płacił za jakość pracy a nie za przebywanie w pracy. Zapis z kamery oceni oficer ABW - nie mam co do tego żadnych obaw, wręcz chciałbym tego dla podtrzymania mojej walki z mitem rzekomej powszechnej korupcji lekarskiej. Nie widzę w tym nic upokarzającego dla mnie. Rozumiem pewne obawy pacjentów (a już zwłaszcza w sytuacji ginekologa itp.), ale z drugiej strony - taka kontrola byłaby tylko merytoryczna i przez wąski krąg uprawnionych osób. A jako liberał uważam też że po prostu należy robić zawsze tak by nie wstydzić się swoich czynów. Wówczas, to co mówimy u lekarza, nie powinno stanowić problemu w razie wysłuchania tego przez innego lekarza (kierownika medycznego), oraz przez oficera ABW - osoby która z racji zajmowanej funkcji musi być przecież absolutnie transparentna i czysta moralnie, a także obdarzona umiejętnością nieoceniania tego co ocenom się wymyka (łagodnych dewiacji, ekspresji emocjonalnej itp).