mak_bis
06.10.04, 15:25
Przed chwilą na zajęciach uśmiałam się jak norka, zresztą nie tylko ja, ale
ja zainicjowałam reakcję łańcuchową! Zaistniał taki mały komizm sytuacyjny.
Jeden student przygotował coś tak śmiertelnie nudnego, że nie dało się tego
normalnie wysłuchać - musiałam pęknąć! Sytuacja była wręcz absurdalna - po
prostu ryczałam ze śmiechu. Oczywiście próbowałam mój stan ukryć ale udawało
mi się to w niewielkim stopniu i na krótko.
Oczywiście studenci odebrali to bardzo pozytywnie i niektórzy ryczeli
bardziej ode mnie:-)
Jednak mam teraz pewne wątpliowści, czy wypadało mi się tak śmiać?