tulka
21.04.02, 21:12
Wojciech Młynarski
Ballada o kasjerze
Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa,
kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyc przerwał,
rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie denko,
a on czujny, a on spięty
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył, w przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
Kto powiedział "Kasjer dupa"?!
A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki niewysłane,
pachnie barszczem i kapustą,
bo garkuchnia jest przez ścianę,
w głębi jakis pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Jakiś facet paczki wtaszcza,
brudno, zaduch, muchy, upał,
nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
nikt nie woła "Kasjer dupa!"
Puenta zaś wierszyka tego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co tego
przypomina mi kasjera,
mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie,
że ktoś ciągle go obraża,
że ktos wciąż go nie docenia.
Czasem ktoś mu prawdę kropnie:
kraju mój, źle kombinujesz,
nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje,
skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinnessa czy Gallupa,
a kraj okno trach i dyszy:
Kto powiedział "Kasjer dupa"?!