Gość: meloman
IP: *.toya.net.pl
19.10.04, 14:22
Moim zdaniem sobotni koncert to skandal i wstyd dla Teatru Wielkiego. Takiego
knota dawno nie widzialem, a w Teatrze tym jestem czestym gosciem od wielu
wielu lat i naprawde wiele wspanialych koncertow mialem okazje ogladac....
Pytam sie wiec, gdie Ci najwieksi, ktorzy powinni znalezc sie na scenie??
Gdzie Joanna Wos, ktora jest wielka gwiazda naszej sceny...?? Gdzie Monika
Cichocka,Krystyna Rorbach, Roma Owsinska, Dorota Wojcik czy chociazby Dariusz
Stachura!! Panie Wos i Cichocka byly co prawda w dolaczonej wkladce do
programu, ale ich zabraklo, nad czym naprawde ubolewam... Mielismy okazje
czytac dwie rozne wkladki do programu, niewiadomo, ktora byla do konca
prawdziwa... Po co to zamieszanie?? Niestety pan Jakubowski duszacy sie
spiewajac arie Cania z Pajacow, Tomasz Fitas, ktory spiewal nie idac w rytm
orkiestry, ktorego prawie nie bylo slychac...A ta Tosca w wykonaniu pni
Dudzinskiej - Wieczorek.... czy pan Zenon Kowalski nie mogl zaspiewac czegos
wiecej... tylko ten sekstet z Rigoletta...?? Po co cale fragmenty oper, po co
tyle utworow z Carmen... po co to wszystko?? To bylo meczace i nieciekawe...
A ja myslalem, ze pojde na koncert, ktory mozna ogladac raz na 50 lat, na cos
niezwyklego i wspanialego, co bede wspominal jak niektore przedstawienia i
koncerty, ktore wlasnie w tym Teatrze bywaly... Myslalem, ze bede mial okazje
obejrzec prawdziwe gwiazdy, ktore wspoltworza ten teatr wlasnie teraz,
ktorych nazwiska przyciagaly i przyciagaja publicznosc... zaslanianie kurtyny
na koniec i czekanie nie wiedzac po co tak dlugo... to bylo bez sensu.... A
na koniec to nie byly owacje, to nie bylo entuzjastyczne poderwanie sie
widownie do owacji na stojaco... To byly zwykle oklaski, bo inaczej nie
wypadalo... Kurtyna sie zaslonila (raz) i wszyscy sie rozeszli do domow...
Niestety pozostal niesmak, a szkoda, bo skoro teatr ten podnosi sie z gruzow
i ma takie dalekosiezne plany to taki koncert powinien byc wyjatkowym.
Dobrze, ze byla pani Jolanta Bibel, Katarzyna Nowak - Stanczyk i pan
Krzysztof Bednarek oraz Zbigniew Macias, Piotr Nowacki... Ale zabraklo
innych, co przyczynilo sie, ze koncert ten dla mnie byl niezapomnianym, ale w
negatywnym znaczeniu tego slowa... I na koniec podziekowania dla prowadzacego
Boguslawa Kaczynskiego, ktory swoja osoba, wiedza, zamilowaniem i dowcipem
uswietnil 50 lecie Teatru Wielkiego w Lodzi.