chyba.za.stary
06.01.05, 22:33
Będąc w lipcu w Warszawie niechcący potrąciłem
młodą dziewczynę, która niosła zakupy.
Niestety efekt był taki, że roztrzaskała o marmurową posadzkę
butelkę z alkoholem. Oczywiście natychmiast ją odkupiłem i w dodatku
zaprosiłem na kawę. Okazało się po krótkiej rozmowie, że jesteśmy spod tego
samego znaku zodiaku, po następnej godzinie wiedzieliśmy już , że mamy więcej
wspólnych cech. Wymienilismy się telefonami i powiedziałem, że jeśli kiedyś
będzie w moim mieście chętnie się spotkam.
Taka grzecznościowa formułka.
Ale... pewnego październikowego dnia zadzwoniła.
Powiedziała że jest tu w delegacji.
I nie wie co zrobić z wolnym wieczorem.
Powiedziałem żonie, że mam pilne sprawy w firmie i...
wróciłem do domu następnego dnia.
Zacząlem jeździć do Warszawy częściej
Wymyśliłem, że otworzę filię swojej firmy w stolicy.
A przygotowując takie przedsięwzięcie musiałem sporo czasu
spędzać właśnie w Wrszawie.
Żeby zmniejszyć koszty wynająłem mieszkanie.
Przebywam tam 3-4 dni w tygodniu.
Moja dziewczyna nie mówi nic o tym abym się rozwiódł,
odpowiada jej ta sytuacja.
Moja żona chyba zaczyna się czegoś domyślać.
Ale nie pyta.
Nie wiem co dalej mam robić.
Ja mam 41lat, moja żona 33.
A dziewczyna 26.
Nie mówię dziewczynie czym się zajmuję i ile mam na koncie.
Wie , że mam jakiś biznes i w miarę dobrze zarabiam, więc
chyba nie leci na kasę.
Nie opisuję spraw łóżkowych, bo to nie to forum, ale przyznam
że chyba przeżywam drugą młodość.
Ale wciąż targają mną wątpliwości.
Może Wasze opinie w jakiś sposób mi pomogą?