Gość: zeusek_lodz
IP: *.toya.net.pl
24.04.05, 15:17
Witam, mieszkam na retkini i czesto jezdze sobie po sciezce rowerowej na ul.
retkinskiej, niestety czesto przejazd bez wpadniecia na pieszego, albo
samochod graniczy z cudem. Ludzie widza kostke i sobie ida bo ladniejsza i
nie wytlumaczysz ze ida sciezka a maja obok chodnik (swoja droga sciezka
rowerowa nie jest integralna czescia chodnika). Potem mamy wyjazd z ogrodu
botanicznego, jest tam znak stop dla wyjezdzajacych ze srodka, no i co z tego
ze jest??? 90% kierowcow ma go gdzies... Raz by sie ustawili Policjanci i by
mieli na paliwo na caly rok. Oczywiscie ja sie jedzie rowerem, kierowca mysli
ze jak ma wiekszy pojazd to wolno mu wiecej. Jedziemy dalej i mam na
przeciwko cmentarza kwiaciarnie, bar i sklep monopolowy... Horror rowerzysty,
samochody stoja tam non stop oczywiscie na sciezce, bo po co stanac na
chodniku, kawalek glebiej. Niestety moje telefony do Strazy miejskiej nie
przynasza rezultatu, dzwonie, przyjmuja interwencje i mozna godzine czekac a
patrolu czlowiek nie uswiadczy, a jak moze laskawie juz przyjada to
samochodow moze juz niebyc. Ja jezdzac tamtedy jak widze sytuacje ze kolejny
kretyn w samochodzie stoi, lub wlasnie parkuje, wyciagam telefon i robie
zdjecie. Jestem w trakcie zbierania zdjec i pisania artykulu, ktory bedzie
rozeslany do lodzkich gazet, moze to pomoze, bo mam dosc utarczek slownych z
kierowcami z mozgiem o wielkosci orzeszka, ktorzy mysla ze jak maja samochod
to im wolno wiecej...