cassani
23.05.05, 08:35
wczoraj obejrzałem w TVP2 dyskusję Jaruzelskiego i Wałęsy - żenada po
obydwóch stronach. Pan Wałęsa był głównie zainteresowany żeby Jaruzelski go
oczyścił z zarzutów że współpracował z komunistami a Jaruzelski gadał
idiotyzmy że dzieki niemu (!) dokonał się bezkrwawy przewrót - a górnicy z
Wujka a Popiełuszko i kilkadziesiąt innych zaginionych osób w latach
osiemdziesiątych to nic wg. Pana Jaruzelskiego. Ponadto stwierdził że gdy
Amerykanie nałożyli na Polskę sankcję za wprowadzenie stanu wojennego cały
naród cierpiał (chyba on też!?) - oczywiście Wałęsa mu nie wytknął że
komuniści nałozyli na Polskę sankcje na 40 lat w latach 1949-1989(choćby
zrzeczenie sie reparacji wojennych od NRD czy odrzucenie planu Marshalla) .
Wałęsa powtarzał jak mantrę ze nie był współpracownikiem i w ogóle nie
reagował na bzdury opowiadane przez generałka. W ogóle ostatnio Jaruzelski
urusł do jakiejs osobistości i pieprzy bzdury (wczoraj większość ich
powtórzył): że nic nie wiedział o gnębieniu ludzi przez SB, że dzięki niemu
doszło do zmian w Polsce, że pilnował zeby nikt nie ucierpiał w czasie stanu
wojennego i że w ogóle gdyby nie on to byłoby źle!!! a Wałęsa słuchał,
słuchał, słuchał - i odpowiedział: "ale musimy sobie i ludziom jasno
powiedzieć że nie współpracowałem". Ż E N A D A