bartuch
31.07.02, 16:32
Dzisiaj sluchalem pana Walesy z radiu. I nie moglem przelknać pysznego
pomidorka. Facet ma swietne samopoczucie. Oczywiscie znow powiedzial, ze
wystartuje w wyborach prezydenskich i chce wygrac. Na pytanie o slynnym i
osmieszajacym go 1 procencie, mowil o jakims spisku.
Oczywiscie najezdzal na Kwasniewskiego, do czego ma prawo. Ale nie ma prawa
mowic, ze skompromitowal on Polske w USA! Na jakiej podstawie? Nawet
Giertych z LPR przyznal, ze jest zadowolony z tej wizyty (a trudno
podejrzewac go o sympatie do Olka). Nad slynnym kiedys Lechem spusmy
zaslone milczenia...
PS1. To kolejny dowod na to, ze sztuka jest odejsc ze sceny w odpowiednim
momencie. I bez roznicy, czy to polotyka, sport, czy kino...
PS2. Moze inaczej. Walesa ma prawo mowic, co mu slina na jezyk przyniesie.
Ale ja mam prawo to odpowiednio skomentowac. JEST ZALOSNY!!!!