niki-ta
06.07.05, 10:26
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/494213.html
Radni Samoobrony zarzucają magistrackim urzędnikom celowe wprowadzanie w
błąd. Chodzi o porównanie cen biletów na przejazdy komunikacją miejską w
Łodzi i innych miastach Polski. Materiały, jakie dostali radni z Zarządu Dróg
i Transportu, służyły im do przegłosowania wyższych opłat za przejazdy. A
były nieprawdziwe.
- Jeszcze dziś poproszę prezydenta o wyjaśnienia. To niedopuszczalne, by
urzędnicy podlegający władzom miasta wprowadzali nas w błąd - mówi Paweł
Frankowski, szef Samoobrony w Łodzi. - Nie możemy weryfikować każdej
informacji, jaką nam przekazują, nie mamy też możliwości kontrolowania ich
pracy.
Radni Samoobrony przypomnieli, że byli przeciw (i tak głosowali) podwyżce cen
biletów MPK, bo ich zdaniem jest nieuzasadniona.
- Łódź to biedne miasto: mnóstwo ludzi nie ma pracy, wielu dostaje najniższe
pensje - dodaje Lidia Fido. - Poza tym komfort podróżowania i stan techniczny
taboru pozostawiają wiele do życzenia. Za co łodzianie mają dopłacać?
We wczorajszym wydaniu "DŁ" napisaliśmy, że przygotowane przez urzędników
Zarządu Dróg i Transportu zestawienie cen biletów w innych miastach nie
odpowiadało prawdzie.
Aleksandra Mioduszewska, rzecznik ZDiT, tłumaczyła, że oferta biletowa jest
tak zróżnicowana, że nie da się ich obiektywnie porównać.
Wycinek wczorajszego artykułu:
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/493828.html
Przed głosowaniem radni dowiedzieli się, że pozostający bez zmiany łódzki
bilet 30-dniowy na wszystkie linie (w tym 9 podmiejskich i nocne) za 88 zł
jest najtańszy w Polsce. Tymczasem jego odpowiednik w Poznaniu kosztuje tylko
65 zł, a w Warszawie 66 zł (uwzględnia też przejazdy metrem!). Autorzy
zestawienia wmawiali radnym, że w stolicy taką migawkę wyceniono na 90 zł.