Dodaj do ulubionych

Zakaz handlu w niedziele

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.01, 08:59
Wczoraj Sejm zdecydował , że od 1 stycznia 2003r. w placówkach handlowych
zatrudniających powyżej 6 osób nie będzie można prowadzić działalności.
Prezydent Kwaśniewski zapowiedział weto.
Co o tym sądzicie ? Według mnie jest to przesada. Nikt nie może decydować kiedy
mam robić zakupy i u kogo.
Fanatyzm religijny!
Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • Gość: YRSA Re: Zakaz handlu w niedziele IP: 10.0.211.* / 212.191.188.* 19.09.01, 09:10
      Całkowicie się zgdzam. Wydawało mi się, że żyjemy w wolnym kraju... A tu taki
      baran Niesiołowski i inni mu podobni chcą za mnie decydować?:(
      Czy oni w tym cyrku jakim jest sejm nie mają ważniejszych spraw?
      Pozdr.
      • geograf Re: Zakaz handlu w niedziele 19.09.01, 20:15
        to wszystko jest robione na pozywke dla dewotow, ktorzy maja zaglosowac na
        prawice- bo przeciez oni bronia swietosci kosciola!!:((((((((((
        nie zgadxzam sie z zakazem- mi sie najlepiej wtedy robi zakupy, wszyscy
        odprezeni, zrelaksowani, nikt sie nie spieszy- odpoczynek (zaloze sie ze ci z
        AWS-u i innych ortodoksycznych partii tez robia zakupy w niedziele..;)
        • zonk19 Re: Zakaz handlu w niedziele 19.09.01, 20:40
          Zaraz zaraz...,zakaz handlu w niedziele?Hipermarkety zamkniete???? Co to za
          poroniony pomysl panowie politycy hmm? Ale problemy macie w tym sejmie,buhehe
          ostatnia ustawa dotyczy zakazu handlu...proponuje jeszcze referendum w tej
          sprawie ;)
          Pozdrow.!
    • Gość: flip Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.p.lodz.pl 19.09.01, 20:44
      Bardzo dobrze.
    • vladip Re: Zakaz handlu w niedziele 19.09.01, 20:46
      moze prezydent to zawetuje
      a swoja droga to wg tych oslow to chyba mamy za niskie bezrobocie...
      • Gość: NEO Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.mnc.pl 20.09.01, 09:14
        Ale jaja...no tak ale czego spodziewać się po polskim rządzie????
        Niedługo może Sejm przyjmie uchwałę o tym, że np. w czwartek nie wolno jeść np.
        jajek albo że w niedzielę wszyscy chodzą w krawatach ;-))))
        Co komu do tego kiedy ja robię zakupy???Moja sprawa - idę kiedy chcę anie kiedy
        ktoś mi każe - a tu wręcz zakazuje...
        Poza tym mniej godzin to mniejszy obrót(chociaż nie zawsze - ale w dużych
        sklepach zazwyczaj tak jest) a to spowoduje zwolnienia i wzrośnie nam
        bezrobocie, które i tak już jest nie małe.
        3majcie się ;-)
        NEO
    • Gość: MarcinK Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 20.09.01, 11:03
      Witam

      To nie jest fanatyzm religijny. Gdyby byl to bylby calkowity zakaz pracy w niedziele, w tym
      zakaz pracy wszelkich sklepow, PKP, uczelni. A w elektrowaniach i wodociagach byliby
      zatrudniani muzlumanie (oni swietuja piatek).

      To co zoatalo zrobione to cholerna hipokryzja. Czemu bowiem pracodawca moze nakazac
      pracownikowi prace w niedziele w malym sklepie, a w duzym nie? Jaka jest roznica
      jakosciowa? Ze ten maly jest nasz, a ten duzy obcy? Czyzby mentalnosc plemienna wsrod
      naszych tfu-poslow?

      Pozdrawiam, Marcin Kaniewski
      • jasam Re: Zakaz handlu w niedziele 20.09.01, 19:16
        Wydaje się, że nie znamy wszystkich popierających. Podejrzewam, że SLD też
        ujawni swoje poparcie po wyborach dla tego rozporządzenia. Nie będzie to już
        wątek religijny.

        Zdecydowanie problem bezrobocia jest ważny - szczególnie w warunkach Łodzi. Ale
        coraz częściej decydenci przytomnieją, że nie wykorzystali budowy wielkich
        centrów handlowych np. do wtłoczenia polskich materiałów. I stąd chętniej teraz
        chcą poprzeć "polski" mały handel.

        Patrząc długofalowo - czy rzeczywiście tyle osób powinno pracować w niedzielę,
        aby H-ty umożliwiły zakupy 100-200 osobom. Bo tylko tyle podejrzewam jest
        zdecydowanymi klientami niedzielnymi. Inni zamiast wspominane tu na forum parki
        czy żyrafy pokazują dzieciom, co mogliby kupić gdyby mieli pieniądze. I
        bezwiednie zostawiaja forsę na kawie czy ciastkach.
        A czy nie lepiej na tę kawę umawiać się w przeznaczonych do tego lokalach ?

        W W-wie ci przepracowani "ambitni" umawiaja się wręcz na kawę w niedzielę w
        Hiper. Czy to nie jest przegięcie świadomości o spędzaniu wolnego czasu ?

        Zachacza to wiele tematów, więc trudno o jednoznaczne stanowiska.
        Nie bedę rozpoczynał temetu rzeki, o potrzebie prawdziwych związków zawodowych
        w rozwijającej sie gospodarce rynkowej.

        Trudno uzyskać konsensus w skali makro. Stąd każdy musi pozostać przy swoim
        zdaniu.
        A (p)osłowie i tak wiele rzeczy robią dla chwilowego poklasku więc nawet jak
        czasami zrobią coś dobrze dla jakiejś grupy ludzi - to jest to tylko efekt
        uboczny ich sposobu spedzania czasu.
        pozdr.
    • .pepe. Re: Zakaz handlu w niedziele 20.09.01, 11:48
      to nie jest wszystko takie oczywiste. Taki zakaz obowiązuje np. w Bawarii.
      Zakaz pracy hipermarketów pozwoliłby się trochę odkuć małym sklepom, które się
      dosłownie wykrwawiają.
      Z drugiej strony akceptacja tej decyzji spowodowałaby redukcję zatrudnienia w
      hipermarketach.
      Najważniejsze efekty gospodarcze tej decyzji:
      małe sklepy nie transferują zysków za granice (w przeciwieństwie do
      hipermarketów), zwiększa się więc popyt wewnętrzny, spada bezrobocie, zmniejsza
      się presja na ceny (słabsza pozycja negocjacyjna małych sklepów niż
      hipermarketów) + większy popyt, czyli rośnie inflacja.

      Krótko: (lekkie) pobudzenie gospodarki, czyli w obecnej sytuacji OK.

      Efekt polityczny: nie jestem politykiem, ale oczywiście negatywny.

      Dobrze, że nie jestem prezydentem :)
      pozdr.
    • Gość: Mirek Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.makolab.pl 20.09.01, 16:51
      Coś mi się zdaje że wszyscy przedmówcy łatwo złapali się na sponsorowaną w
      mediach propagandę hipermarketów.
      Przecież jeśli w niedzielę h-m będzie zamknięty, to gdy mam zamiar zrobić w nim
      zakupy po prostu tak sobie zaplanuję czas, żebym mógł do niego jechać np. w
      sobotę. Ponieważ w tę przykładową sobotę w h-m będzie większy tłok, będzie też
      konieczna większa obsada kas, ochrony itd. i zatrudnienie raczej nie zmniejszy
      się. Jeśli mam zaplanowane, że kupię parę butów, kilogram mięsa i szampon, to
      przecież nie zrezygnuję w ogóle z kupna tych artykułów tylko dlatego, że w
      niedzielę h-m jest zamknięty. A więc producenci tych towarów i fiskus swoje
      zarobią. A może dzięki temu zarobi także kino lub zoo, bo dzieci zamiast w snuć
      się w niedzielne przedpołudnie po h-m pójdą oglądać film lub żyrafy.
      Jest natmiast możliwe, że rzeczywiście część zakupów które byłyby zrealizowane
      w h-m przejmą małe sklepy. Szczególnie dotyczyłoby to „interwencyjnych" zakupów
      spożywczych. I bardzo dobrze! Sklepikarz swój zarobek wyda w Polsce, w
      przeciwieństwie do właściciela h-m.
      No i argument najważniejszy - jak jesteście w niedzielę w h-m pomyślcie sobie,
      że szczególnie kobiety które was obsługują też chciałyby być teraz ze swoimi
      dziećmi. Czy tak trudno troszkę przeorganizować sobie plany, żeby innym pomóc?
      Generalnie - widzę same zalety tego rozwiązania, żadnych wad. Kontekst
      ideologiczno-religijny dla mnie nie ma tu żadnego znaczenia.

    • Gość: Mirek Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.makolab.pl 20.09.01, 21:20
      Co się nagle taka cisza zrobiła?
    • Gość: Mirek Hej, no co jest... IP: *.makolab.pl 21.09.01, 14:27
      ... gdzie ci obrońcy h-m w niedziele?
      • .pepe. Re: Hej, no co jest... 21.09.01, 16:24
        :) Bo na płaszczyźnie ekonomicznej nie wszystko jest takie proste.
        pozdr.
      • Gość: MarcinK Re: Hej, no co jest... IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 21.09.01, 17:23
        No dobra.

        Wiec uwazam, ze panstwo w ogole nie powinno ingerowac w takie sprawy jak godziny pracy handlu.
        Powinna byc wolnosc ekonomiczna: kto chce handluje, a kto nie to nie. To sie nazywa wolnosc. Ale
        co ja Ci tlumaczyl bede ;-) ja glosuje na UPR wiec mysle, ze to wiele wyjasnia jesli chodzi o moje
        poglady.

        Natomiast jesli chodzi o ekonomie to do malego sklepiku pjdziesz kupic najwyzej cos drobnego, np
        pieczywo, czy inne artykuly spozywcze. Natomiast w niedziele w hipermarketach ludzi raczej
        kupuja rzeczy wieksze, czesto sa to rodzinne zakupy ubran, komputera, telewizora it. Oczywiscie
        mozna stwierdzic, ze wszystko to kupia w inne dni tygodnia. Moze tak, a moze nie. Niedzielny
        nastroj relaksu moze powodowac rozluznienie i wieksza chec zakupow. Juz dawno empiria
        pokazala, ze wiecej i chetniej kupuja ci co maja karty kredytowe niz ci co placa gotowka, a pieniadz
        niby ten sam.

        A jesli chodzi o pracownikow. Oczywiscie, ze nie mozna pracownikow wykorzystywac. Ale co np
        maja powiedziec pracownicy wodociagow, elektrowni itp. Oni musza pracowac nie tylko w niedziele,
        ale tez w swieta i noce. Taki zawod. A sklepikarz tez jest zawodem gdzie nie pracuje sie 8-16 tylko
        inaczej. Poza tym byloby nieuczciwe gdyby pracownicy duzych hipermarketow byli chronieni
        przed praca w niedziele, a malych sklepow nie. Czy oni sa gorsi?

        Oczywiscie wiem jakie sa warunki i wiem, ze ludzie czesto podejmuja prace z przymusu ekonomicznego
        i chca aby panstwo zmusilo zlego pracodawce to tego, czy tamtego. Ale to zupelnie bledne rozumowanie.
        Jak konczy sie ochrona panstwa dla osoby chronionej widac np przy ustawie o ochronie lokatorow -
        lokatorzy sa chronieni tylko coraz trudniej wynajac mieszkanie, a dla studentow staje sie to wrecz
        niemozliwe. Tak rozumiana ochrona to branie sie do sprawy jak mawiaja gorale od "d... strony". To
        myslenie sojalistyczne wg definicji sw pamieci Kisiela, ktory mawial iz socjalizm to ustroj, ktory
        bohatersko przezwycieza problemy nie znane w zadnym innym ustroju.

        Otoz nam powinno zalezec na tworzeniu nowych miejsc pracy, a nie na ochronie tych co sa, bo
        administracyjnie jak pokazuje empiria czyli rosnace bezrobocie ochronic ich sie nie da. Dlatego nalezy
        ulatwiac pracodawcom zatrudnianie, ujmowac im wszelkich obciazen i ulatwiac (paradoksalnie)
        zwalnianie. W pierwszym momencie okaze sie, ze pracownik ma gorzej, ale w drugim momencie
        okaze sie, ze miejsc pracy przybylo, bo mozna bez ryzyka ztrudnic nowe osoby, ktore w razie
        krachu lub zlej pracy latwo bedzie zwolnic. I w tym momencie potencjalny pracownik bedzie mogl
        wybierac gdzie pracowac: czy w hipermarkecie, w tym w niedziele, czy wybrac inne miejsce
        pracy z wolnymi wszystkimi niedzielami. A ten pracodawca, ktory bedzie wymagal pracy w niedziele
        bedzie musial wiecej zaplacic, bo nie znajdzie chetnych.

        A jesli idzie o wzrost bezrobocia li tylko poprzez zakazanie handlu w niedziele to wzrosnie ono w
        sposob oczywisty. Otoz w hipermarketach oprocz osob zatrudnionych bezposrednio w sferze
        towar/klient/kasa, sa sluzby dodatkow jak np ochrona, czy sluzby energetyczne itp. Oczywiscie
        gdy bedzie wiecej klientow w ciagu tygodnia (po zakazaniu handlu w niedziele) to kasjerki,
        magazynierow, czy obsluge stoisk mozna "przesunac" i zwiekszyc obsade w zwykle dni, choc
        juz tutaj moze okazac sie, ze niektore stoiska maja wystarczajaca obsluge, i te osoby, ktore
        pracowaly na nich w niedziele aby caly sklep byl czynny, zas ruch byl minimalny, sa zbedne. A co
        z ochrona i innymi sluzbami? Obsada ochrony jest scisle okreslona i znaczna wiekszosc tych
        pracujacych w niedziele, gdy sklepy sa pustawe, dostanie wypowiedzenia. Byc moze pare
        procent z nich wzmocni szeregi w inne dni, ale na pewno nie wszyscy.

        Pozdrawiam, Marcin Kaniewski
    • Gość: flip Re: Zakaz handlu w niedziele IP: *.p.lodz.pl 21.09.01, 19:47
      Bardzo dobrze, ze ma sie skasowac handel w niedziele.
      Wolnosc to nie jest robic cos, co sie komus podoba, ale cos, co nie szkodzi
      innym. Granica jest umowna i zalezna od lokalnej kultury. Tutaj mozna sobie
      podyskutowac. Albo po prostu zawierzyc tym, co juz wczesniej okryli Ameryke
      (cf. Bawaria).
    • Gość: Mirek Do Marcina (i nie tylko). IP: *.makolab.pl 21.09.01, 22:22
      Z dużym trudem, ale jak widać udało mi się namówić na tym forum kogoś do
      dyskusji na temat inny, niż o "dupie Maryni". Dzięki. Z czym się z Tobą nie
      zgadzam?
      Pracownicy wodociągów, elektrowni itd. muszą pracować 365 dni w roku, bo z
      przyczyn oczywistych. Dotyczy to jeszcze setek innych stanowisk, ale nie prawie
      całego handlu. Wszystkim wyszłoby na zdrowie, gdyby handel został w niedziele
      ograniczony do niezbędnego minimum.
      Kuszenie towarami w niedziele jest pewnie skuteczne, szczególnie w odniesieniu
      do zamożniejszych klientów. Ale zdaje się że konsumpcja w Polsce jest na
      poziomie zbyt wysokim w stosunku do możliwości i byłoby lepiej, gdyby wzrastały
      oszczędności. Ale tu się nie upieram, bo można z drugiej strony twierdzić, że
      stagnacja gospodarcza bierze się z ograniczania konsumpcji. Gdzie jest racja,
      nie wiadomo. Ja jestem zdania że stanowczo zbyt mało wydajemy na budownictwo. I
      tu niedzielne h-m nie są potrzebne.
      Z całą resztą Twojej argumentacji zgadzam się bez zastrzeżeń. Szkoda mi jednak
      (szczególnie) kobitek, które muszą pracować w niedziele. Może jest jakieś inne
      rozwiązanie żeby im ulżyć?
      I na koniec bardzo ważne wyjaśnienie, choć na marginesie. Jestem za skrajną
      wolnością i maksymalnym ograniczaniem państwa. Uważam, że każdy dorosły
      powinien sam za siebie decydować dokładnie w każdej dziedzinie. Dlaczego np.
      emerytka bez jakichkolwiek oszczędności ma ze swoich podatków finansować
      instytucję pn. Nadzór Bankowy, która pilnuje banku trzymającego moje
      oszczędności? Jak jestem głupi i z chytrości pakuję się z forsą do szemranej
      kasy jakiegoś Grobelnego, to tylko moja strata że mi wetnie pieniądze. Dzięki
      temu następnym razem będę uważał - studiował rankingi, sprawdzał kto jest w
      zarządzie itd. Zresztą te pieniądze nie będą stracone, bo przemieszczą się od
      jednostki głupiej i mało aktywnej do sprytnej, która na pewno dobrze je
      zainwestuje.
      I dalej. Załóżmy że na dupie wyskoczył mi czyrak. Moja dupa, mój czyrak. Jak by
      była z przodu, to bym go sobie wydłubał śrubokrętem i nikt (póki co) mi tego
      nie zabroni, jeśli tylko nie będę robił tego na publicznym widoku. A ponieważ
      jest w miejscu niedostępnym do własnoręcznej obróbki, muszę iść do konowała z
      państwową koncesją. A powinno być tak, że prawo wymaga tylko, aby świadczący
      usługi medyczne mieli obowiązek wywiesić w widocznym miejscu poświadczenie
      swoich kwalifikacji wg rygorystycznie określonych standardów. Idę do gościa i
      patrzę że przed wejściem jest licencja państwowa I stopnia (znaczyć się
      skończył 3-miesięczny kurs korespondencyjny i ma 8 klas podstawówki) - po
      negocjacjach zrobi mi tę małą operację za 20 zł. Po drugiej stronie ulicy
      przyjmuje profesor akademi medycznej (co ma akurat dla mojego czyraka małe
      znaczenie) z licencją XXL stopnia (od 20 lat operuje czyraki na dupie i z
      sukcesem wykroił ich już min. 5.000 sztuk, na okoliczność czego stosowny wykaz
      komisji kwalifikacyjnej przedstawił). Żąda 200 zł i o żadnych targach nie ma
      mowy. No i co? Moja dupa, mój czyrak, moja forsa - ja decyduję. Oczywiście
      zaraz pojawią się obrońcy dotychczasowego systemu, że jak mi ten amator
      zainfekuje ranę to pojadę do finansowanego z podatków szpitala, jak umrę to
      wdowę będą z podatków utrzymywać itd. itp. Ale w ten sposób nawet inteligentni
      ludzie stali się bezwolni, oddają się pod opiekę wszechogarniającego państwa na
      które wszyscy narzekają. Błędne koło. Do czego to prowadzi mogliśmy oglądać
      gdyw ti-wi bodajże Świtoń (tak tak, chyba ten sam!) domagał się odszkodowań od
      państwa dla kretynów, którzy wpakowali oszczędności w kwaśne mleko. Jakiś
      Bioferm czy coś takiego. I to jest wyjaśnienie, dlaczego wygra SLD (i nie tylko
      tym razem) i wejdzie (ale zaskoczenie!) Samoobrona. Za jakiś czas podatki będą
      100%, tylko będzie 5.264 ulgi i dotacje: na ksiązkę dla dziecka, na 20 l
      mleka/osobę/miesiąc x współczynnik wieku + liczba mlecznych zębów, dotacja na
      węgiel na zimę, prawo do spijania koniaku ustami wybranych(?) przedstawicieli
      itd. Większość głąbów by tak chciała + BB za darmo 24 h. I żeby z kranu chociaż
      raz dziennie leciała wódka. Też sympatyzowałem z UPR, ale stali się za bardzo
      kabaretowi. Myślę że K-M wcale nie chodzi o zdobycie władzy, tylko o reklamę
      swojej gazety.
      No, daleko odszedłem o tematu, ale może to też ciekawe?
      • Gość: MarcinK Re: Do Marcina (i nie tylko). IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.01, 22:58
        Gość portalu: Mirek napisał(a):

        >Wszystkim wyszłoby na zdrowie, gdyby handel został w niedziele
        > ograniczony do niezbędnego minimum.

        Pelna zgoda. Ja, zeby bylo jasne, nie chodze do hipermarketow w niedziele, ani nawet
        nie chodze do malych sklepikow. W niedziele odpoczywam i itp

        Chyba, ze tak jak w zeszlym roku, cos mnie kopnie i zapragne wrocic do zawodu i
        powolania do uczenia i pcham sie 120km do Konina zeby studentom przekazywac to
        co wiem, ale to moj wolny wybor.

        > Kuszenie towarami w niedziele jest pewnie skuteczne, szczególnie w odniesieniu
        > do zamożniejszych klientów. Ale zdaje się że konsumpcja w Polsce jest na
        > poziomie zbyt wysokim w stosunku do możliwości i byłoby lepiej, gdyby wzrastały
        > oszczędności. Ale tu się nie upieram, bo można z drugiej strony twierdzić, że
        > stagnacja gospodarcza bierze się z ograniczania konsumpcji.

        No wlasnie. Ja mysle, ze rynek najlepiej by okreslil poziom konsumpcji. Ale wolny rynek
        bez setek funduszy rzadowych, koncesji, co chwila zmienianej polityki finansowej i
        tym podobnych czynnikow zaklocajacych jego dzialanie. Bowiem jak inaczej
        okreslic poziom tej idealnej konsumpcji? Plany piecioletnie? Gospodarka
        centralnie sterowana? To juz bylo i nie wyszlo. Mozna sie wiec na ten rynek zzymac i go
        nie lubic ale na razie nikt nie wymyslil lepszego mechanizmu ekonomicznego. Tu
        dzialaja po prostu prawa ekonomii takie jak prawa fizyki - mozemy obrazic sie na prawo
        powszechnego ciazenia i nic to nie zmieni. Tak samo dziala prawo podazy i popytu i
        cala makroekonomia.

        > Gdzie jest racja,
        > nie wiadomo. Ja jestem zdania że stanowczo zbyt mało wydajemy na budownictwo. I
        > tu niedzielne h-m nie są potrzebne.

        Zgoda zbyt malo, ale dlaczego? Nie twierdzisz chyba, ze to przez niedzielne h-m?
        A wydawac na budownictwo bedziemy jeszcze mniej. kto ma sobie wybudowac dom
        jednorodzinny to zrobi to, kto ma sobie kupic mieszkanie takze to zrobi. Im bogatsze
        bedzie spoleczenstwo tym wiecej bedzie takich osob. Ale co z tymi, ktorych na wlasny dom
        lub mieszkanie nie stac? Ano oni beda chcieli mieszkanie wynajac. A to kosztuje i to duzo.
        A czemu? Ano temu, ze w Polsce mieszkan na wolnym rynku jest malo - znaczna czesc
        substancji zajeta jest przez lokatorow wywodzacych swoje prawa z tzw "decyzji" i oni
        mieszkaja placac ponizej faktycznych kosztow utrzymania mieszkan powodujac w ten sposob
        dewastacje istniejacej substancji i sukcesywne zmniejszanie mieszkan na rynku. Ale jeszcze
        gorsza sprawa jest to iz Polsce prawie nic sie nie buduje, ani nie remontuje na wynajem.
        W takiej Szwajcarii ponad 80% obywateli mieszka w prywatnych kamienicach i wynajmuje
        w nich mieszkania. U nas nikt nie postawi domu na wynajem przy obecnym prawie
        "chroniacym" lokatorow. Musialby byc niespelna rozumu, lepiej juz pieniadze wurzucic niz
        przyjac lokatora praktycznie bez mozliwosci eksmisji nawet gdy nie placi umowionego czynszu.
        A jaki to ma zwiazek z popytem. Moze bedzie to niepopularne co powiem ale wlasnie polityka
        urealnionych czynszow, pokrywajacych koszty utrzymania budynkow i dajaca godziwy zysk
        wlascicielom spowodowalaby, ze zmniejszylby sie popyt na dobra typu telewizory itp, bardzo
        czesto importowane, a zeczeto by wiecej budowac. Budowano by wlasnie mieszkania na
        wynajem na czym zarobiliby polscy producenci budowlani i budowniczowie. Czynsze zas
        ustaliby sie na poziomie zapewniajacym niewielki zysk, bowiem sporo firm szukajacych
        zarobku zaczeloby budowac na wynajme wiec bardzo wzroslaby podaz, popyt byblby zas staly
        lub wrecz zmniejszalby sie bowie sytuacja demograficzna Polski nie jest zbyt rozwojowa.
        To jest tylko przyklad iz na gospodarke trzeba patrzec jako na calosc i nawet dwie tak
        pozornie rozne sprawy jak h-m i czynsze sa bardzo blisko. I dlatego bezsensowne dlubanie
        niektorych ugrupowan przy gospodarce daje takie skutki jak mamy teraz.


        > Z całą resztą Twojej argumentacji zgadzam się bez zastrzeżeń. Szkoda mi jednak
        > (szczególnie) kobitek, które muszą pracować w niedziele. Może jest jakieś inne
        > rozwiązanie żeby im ulżyć?

        Jesli juz musi byc taki zakaz to dla wszystkich sklepow. Niech otwrte beda tylko te, ktore
        sa prowadzone przy okazji innej dzialnosci z zasady prowadzonej takze w niedziele np
        stacji benzynowych. Tam tez mozna w naglej potrzebie kupic jakies pieczywo i cos
        do zjedzenia a innych zakupow mozna dokonac w tygodniu.

        A najlepiej gdyby rozruszac gospodarke i zmniejszyc bezrobocie, wtedy za prace w niedziele
        pracodawca musialby wyplacic ekstra kase, a czlowiek ktory nie chce pracowac w niedziele
        moglby bez trudu znalzezc inna prace.


        >Też sympatyzowałem z UPR, ale stali się za bardzo
        > kabaretowi. Myślę że K-M wcale nie chodzi o zdobycie władzy, tylko o reklamę
        > swojej gazety.

        Nie wiem o co JKM. Dla mnie wazny jest program, a nie osobowosci nawet takie jak JKM.
        A niestety nikt inny poza UPR nie zaproponowal nic co by mi pasowalo. No moze troche
        PO, ale widzac na pierwszym miejscu listy Drzewieckiego z Kataryna zwatpilem i
        wrocilem do UPR. A, ze sa troche kabaretowi - no coz 12 lat mowienia prawdy i jak
        grochem o sciane to kazdego moze przyprawic o frustracje. A nasze spoleczenstwo
        widzi tylko dwa wyjsca albo SLD, albo srodowiska postsolidarnosciowe typu AWS i
        podobne. Szkoda, ze innym nawet nie dadza na probe paru procent. Ale moze wlasnie teraz...



        Pozdrawiam, MarcinK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka