zamek
04.09.02, 03:53
Teatrzyk "ZIELONA MYSZ" ma zaszczyt przedstawić
Sztukę Kostiumową w Jednym Akcie Czatującym pod Tytułem
***Z ŻYCIA ŚCIEMNIACZY***
Osoby: Jozef i ja (używający/a czasowo nicka Ocean#)
Czasoprzestrzeń: jak najbardziej realna. Krzaki opodal
czatu gazety.
KURTYNA
J: Hello
O: Hello
J [bez wahania]: Jesteś dziewczyną?
O [po namyśle..., ale czemu się nie zabawić?]: Załóżmy,
że masz rację.
J [nadal bez wahania, za to z przyrodzoną
delikatnością]: No to powiedz coś o sobie.
[O wyciąga rękę, aby spoliczkować J, ale w ostatniej
chwili zauważa pożyczony monitor. Wycofuje się]
O: A co chciałbyś wiedzieć?
J [dziwne, ale po chwili namysłu]: Skąd jesteś?
[J wyobraża sobie O z włosem czarnym i piersią 1975ZZZ
falującą niczym Ocean]
O: Z Łodzi.
[J gdyby kiedyś słyszał o Łodzi, wyobraziłby sobie to
samo co powyżej, tylko zamieniłby Ocean na Olechówkę]
J: Ja z USA.
O: Aha, a jakoś bliżej?
J: Na pograniczu PA i NJ, 100 mil od NY! [J z
zadowoleniem z 357. dzisiejszego udanego podrywu w
necie poprawia laczki, sprawdza, czy sztuczna szczęka
równo leży w szklance i rzuca żonie do zacerowania
przedwczorajsze skarpetki; O w międzyczasie udaje się
po Tablicę Mendelejewa celem sprawdzenia, na czym leży J]
J [zaniepokojony brakiem orgazmicznego pisku O
wywołanego przez NJ, PA, NY i 100 mil]: To ile masz lat?
O [tym razem on/a bez wahania]: Tego pytania nie widziałam.
J [zawiedziony]: Ale ty jestes... Nic o sobie nie
powiesz...
O: A jeśli ci powiem, że mnie nie interesujesz, to będę
mogła nie mówić?
[J zbiera z podłogi laptopa i woła żonę, aby
posprzątała szkło, wytarła podłogę, wyprała dywan,
wyprowadziła psa i zalała mu ziółka jeszcze raz]
J: No jak uważasz...
O [pojednawczo]: Dobra, jak musisz mi coś powiedzieć o
sobie, to mów.
J: Mam tutaj rancho o powierzchni 40 akrów...
[O milczy]
J: ...jestem właścicielem 10 domów...
[O już się uśmiecha]
J: ...dorobiłem się trochę pracując na komputerach...
[O śmieje się szerzej]
J: ...z wykształcenia jestem fizykiem
O [błysk zainteresowania w oku]: Jądrowym?
J [z zapałem]: Tak! {i natychmiast dodaje] Od 2 lat
jestem rozwiedziony.
O [na stronie]: A tu cię mam, stary capie! [głośno] I
uważasz, że ja polecę na te 40 akrów, 10 domów i jądra?
[Sztuczna szczęka J sama spada wraz ze szklanką na
podłogę, przebija ja i zgodnie z zasadą chińskiego
syndromu udaje się najprostszą droga do Mandżurii]
J [dyktuje sanitariuszowi w karetce]: To... ja...
przepraszam....
SANITARIUSZ [do kierowcy]: Man, d'you kn'w, what's
"psheeeprwashoumn"?
KIEROWCA [do autostrady międzystanowej 45]: Take your'
fuckin' ideas to the hell, you bastard!
AUTOSTRADA [do Yumy, 15.10]: No idea. Era!
O: Jozef - pomyłka.
MONITOR SERCA J [beznamiętnie]: ——^———^———^—— etc.
O: Przeleć się jeszcze gdzieś, może jakąś nabierzesz
MONITOR SERCA J [nadal beznamiętnie]: —————^————^— etc.
O [zaniepokojony(a) stanem pacjenta]: To cześć. A w
ogóle to jestem facetem :))
MONITOR SERCA J: (%$%#%*#&$)*+(+(*^)*&_+(*_^+_&!!!!!!!
TABLEAU!
(opowieść lekko fabularyzowana, ale oparta na faktach)