Dodaj do ulubionych

Co może uczeń?

14.09.05, 22:01
O rany, młodzież nam mądrzeje ponad normę. Jak kolega nie ma ochoty chodzic
do szkoły to zamiast pisać sobie usprawiedliwienia może lepiej z niej po
prostu odejść. Jak się ma 18 lat to już można samemu taką decyzję podjąć,
kolega powinien wiedzieć skoro taki obkuty w przepisach :>
Obserwuj wątek
    • Gość: Bartek Dementi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 22:06
      W związku z treścią artykułu chciałem zdementować, abym wspominał
      o "zmuszaniu" dyrektora do respektowania tego prawa. Takie sformułowanie
      brzmi nazbyt ostro i przede wszystkim jest niezgodne z tym, co mówiłem
      rozmawiając z Gazetą.

      W sprawie samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności przez uczniów
      pełnoletnich oficjalne stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej jest jasne:

      estrefa.net/~kglaz/pu/doc/25/MENiS%20do%20Osucha%20usprawiedliwianie%
      2023%2005%2095.pdf (str. 3)

      "W wypadku uczniów/słuchaczy pełnoletnich należy honorować usprawiedliwiania
      przedkładane przez tych uczniów."

      Dostępna jest również opinia Rzecznika Praw Obywatelskich, potwierdzająca
      moją rację:

      estrefa.net/~kglaz/pu/doc/25/RPO%20do%20Osucha%20%20dorosli%20i%
      20skreslanie%2004%2006%2003.pdf

      "Może też [osoba która ukończyła 18 lat - dop.] decydować o usprawiedliwianiu
      swoich nieobecności w szkole. Może nie wyrazić zgody na informowanie rodziców
      o ocenach szkolnych itp."

      Chciałbym również dopowiedzieć, że nie zamierzam wychodzić z lekcji bez
      powodu i domagać się usprawiedliwienia takiej nieobecności. Chodzi mi
      wyłącznie o respektowanie wszelkich praw, jakie przysługują pełnoletniemu
      obywatelowi.
      • Gość: Bartek Dokumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 22:11
        Zauważyłem, że w mojej odpowiedzi nie działają linki do dokumentów, na które
        się powołuję, wobec czego podaję stronę, na której można je znaleźć.

        www.maciekosuch.prv.pl/

        Proszę szukać w dziale listy/ uczniowie pełnoletni w szkole; usprawiedliwianie
        nieobecności i inne ich prawa.
        • Gość: ss Re: Dokumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 22:19
          i baardzo dobrze! niech w końcu się szanowni nauczyciele przekonają że
          uczniowie też mają swoje prawa. ja na szczęście czasy liceum mam za sobą, w
          moim liceum nie miałem problemów z usprawiedliwianiem, za to problemem była
          rezygnacja z chodzenia na lekcje religii na których zakonnica obrażała
          uczniów... finał był taki że razem z matką przetlumaczyliśmy pani dyrektor że
          rezygnuję z tych "fascynujących" zajęć, bo sam wg pani zakonnicy NIE MAM PRAWA
          O SOBIE DECYDOWAĆ
          • Gość: hara Re: Dokumenty IP: *.homeip.net 14.09.05, 22:32
            nie ma obowiazku uczeszczania na religie. to kwestia twoja i twoich rodzicow.
      • Gość: hara Re: Dementi IP: *.homeip.net 14.09.05, 22:15
        jaka jalowa dyskusja... nikt cie w szkole na sile nie trzyma, nie chcesz
        chodzic - nie musisz. W koncu jestes 'dorosly'. Przynajmniej formalnie.
      • Gość: Aqq Re: Dementi IP: *.toya.net.pl 14.09.05, 22:19
        Bartuś skąd Ty taki "mondry" bardzo dobrze wiesz jakie przysługują Ci prawa jako
        18 latkowi, ale zdaje się że już nie jestes taki obcykany jeżeli choidzi o Twoje
        obowiązki jako ucznia takiej czy innej szkoły... szczerze Ci polecam tak
        wymądrzać (o ile Ci się uda) na studiach (w liceum jeszcze pobłażają),szybko
        dostaniesz bilet do wojska...
        Zamiast kombinować i wymyślać jak kogoś zagiąc spożytkuj tę energię na
        konstuktywne i przyszłościowe myślenie.
        Moim skromnym zdaniem jestes zwykłym snobem i bardzo zależy Ci pokazać co to Ty
        nie jestes...
        • Gość: marcin Re: Dementi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:26
          A ja widze, ze osoba Aqq wydaje sie, iz jest lepszym czlowiekiem. Chlopak ma byc
          snobem bo dowodzi, ze ma racje? Takie jego prawo.
          Co wiecej, warto przeczytac opinie prawnika, ktora podlinkowana jest obok
          artykulu. Moze duzo wyjasnic osobom sadzacym ze Bartek bedzie mogl pisac
          usprawiedliwienia kiedy bedzie chcial..

          Ponizsze slowa "Zamiast kombinować i wymyślać jak kogoś zagiąc spożytkuj tę
          energię na konstuktywne i przyszłościowe myślenie." kojarz mi sie wylacznie z
          poprzednia epoka..
      • zamek Nie przejmuj się Bartku, 15.09.05, 00:17
        nie Ty pierwszy doświadczasz "koloryzerstwa" ob. Markowskiego. Nie znam artykułu
        jego pióra, w którym nie znalazłyby się "rewelacje" pochodzące wprost z głowy
        ob. redaktora.
      • Gość: Absolwentka Re: Dementi IP: 83.26.108.* 15.09.05, 01:47
        Przez całe liceum sama sobie usprawiedliwiałam nieobecności i jakoś mnie
        dyrektor Bąk ze szkółki nie wyrzucił. Życzę powodzenia w walce z Systemem :-)
    • Gość: rozbarat Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 14.09.05, 22:19
      Chłopie ... jak będziesz dorosły to zrozumiesz, że szkoła i uczeszczanie do niej
      to najlepsze chwile w życiu
      • Gość: sebek Re: Co może uczeń? IP: *.mnc.pl 14.09.05, 22:21
        chyba zarty
        • Gość: rozbarat Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 14.09.05, 22:25
          A zartuj sobie jak ci brak kasy da po dupie
    • Gość: Kot Behemot Idiota IP: *.hsd1.ut.comcast.net 14.09.05, 22:23
      Na studia idą ludzie pełnoletni. Oczywiście, może mi ktoś na zajęcia nie
      przyjść, jego wola, jako dorosłego i jego prawo. Moje prawo, to roześmiać mu się
      w twarz jak przyjdzie z indeksem po zaliczenie.
      Na miejscu dyrekcji liceum to samo powiedziałbym owemu uczniowi. Zwalniaj się,
      przyjacielu, jeśli-ć wola, ale wrócimy do tematu, jak będzie czas wystawiania ocen.
      • blurrka Re: Idiota 14.09.05, 22:29
        Ja tez sama sobie usprawiedliwialam nieobecności (dzieki Bogu w Trojce byla
        taka mozliwosc). Mysle, ze odpowiedzialna osoba jest w stanie wybrac
        przedmioty, na ktore jest w ogole sens chodzic, a że sie czasem z PO
        ucieknie... :P
      • Gość: atw Re: Idiota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 22:34
        A jaka jest roznica miedzy zwlanianiem przez rodzicow, a zwalnianiem przez
        pelnoletniego ucznia?
        • Gość: x Re: Idiota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 23:13
          Zasadnicza.

          Jasne jest, ze jak ktos konczy 18. lat, staje sie osoba dorosla. Oczywiscie nie
          zawsze wiaze sie to z dojrzalosia, ale w swietle prawa taka osoba ma
          przeciez "pelna zdolnosc do czynnosci prawnych". Dlaczego wiec, podczas gdy we
          wszystkich instytucjach panstwowych jest traktowana jak dorosly obywatel, nie
          moze oczekiwac tego po placowce jaka jest szkola?
          Nie ma nic zlego w dochodzeniu swoich praw. Zwlaszcza, gdy ewidentnie prawa te
          przysluguja i sa sluszne.

          Niestety po raz kolejny mozemy przekonac sie w jakim to "panstwie prawa"
          zyjemy. Nawet na takim, z pozoru, blahym przykladzie.

          Nierespektowanie przyslugujacych praw, badz zbywanie kogos
          nieumotywowanymi "argumentami" i wymowkami moze swiadczyc jedynie o niewiedzy,
          wiedzy skapej lub dzialaniu w mysl zasady "najlepsza obrona jest atak" (w tym
          przypadku "najlepsza odpowiedzia jest atak").
          A wystarczyloby troche dobrej woli...

          Pozdr.
    • Gość: Michał M. Re: Co może uczeń? IP: *.lodz.msk.pl 14.09.05, 23:27
      W głowie się gó..arzowi przewróciło.

      Będzie niemiło zaskoczony, gdy za kilka lat zobaczy, że:
      - dla pracodawcy będzie się liczyło tylko usprawiedliwienie od lekarza
      - urlopu będzie miał 28 dni (i będzie pracował w sobotę) a nie jak teraz -
      kilka miesięcy (i wolne weekendy)

      Jeszcze zatęskni za szkołą i za tymi nauczycielami, którzy ośmielili się
      naruszyć jego "prawa".

      Czas zrozumieć: Na terenie szkoły rządzi dyrektor. I jeśli on nie akceptuje
      usprawiedliwiania się przez uczniów, to tak w tej szkole jest.
      • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 00:08
        Gwoniarzem to jestes najwyrazniej Ty skoro nie rozumiesz co to znaczy PRAWO.
        Nikt tutaj nie chce, zeby pelnoletniemu uczniowi usprawiedliowino nieobecnosc z
        powodu tego, ze mu sie nie chcialo przyjsc do szkoly, z takiego powodu nie
        powinno byc honorowane nawet usprawiedliwnie podpisane przez rodzicow. Jak
        sluszeni zauwazylas w pracy pracodawca nie wymaga usprawiedlienia od rodzicow
        swjego pracownika, a w swietle prawa osoba ktora ma 18 i 28 lat jest tak samo
        dorosla i ma taka sama zdolnisc to czynnosci prawnych. Dziwi mnie, ze osoby
        ktore nie maja pojecia o prawie w ogole zabieraja glos. Jesli sie komus takie
        prawo jakie mamty nie podoba to niech wystratuje w najblizszych wyborach
        parlamentarnych i je sprobuje zmienic, a wypisuje glupoty na forum.
        • pawel-strzalka Re: Co może uczeń? 15.09.05, 00:13
          Skoro nikt nie chce żeby uczeń sam sobie usprawiedliwiał nieobecność z powodu
          tego, że nie chciało mu sie przyjść do szkoły, to jakie nieobecności on chce
          sobie usprawiedliwiać? Bo jak ktoś jest chory to bierze zwolnienie od lekarza.
        • Gość: Aqq Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 09:09
          Prawo prawem ale każda szkoła czy przedsiebiorstwo mają swój własny statut,
          który też scisle określa prawa i obowiązki osób uczestniczących w życiu szkoły
          czy przedsiebiorstwa. Szkoła jest od tego zeby edukować i opiekować się młodymi
          ludźmi i zpewnoscią też są scisłe reguły dotyczące nieobecnosci w szkole. Wiec
          jezeli bawisz się na "cudzym podwórku" to świadomie akceptujesz jego zasady. A
          czy obowiązek usprawiedliwiania nieobecność przez rodziców a nie 18 latka to
          ogranicznie czy łamanie w akiej sytuacji prawa to chyba lekka przesada. Są to
          raczej zdrowo rozsądkowe przepisy.
          A skoro Bartuś taki wyzwolony to niech idzie do Indesitu i wsadzi głowkę pod
          prase przecierz niby to jest zabronione przepisami BHP ale co mu tam przepisy
          będą swobody ogrniczać. Równierz nikt nie zabroni mu jeżdzić z prędkością 140
          km/h na motorze po Milecu.
          A rodice zamiast go rozpieszcząc mogli by mu zfundować rozrywkę typu "własny
          garnuszek".
          Wiec na koniec Bartusiu... więcej pokory i pozytkuj swoje siły w pozytczeny
          sposób, bo przepisów (w Twoim rozumieniu) łamiacych prawo jest znacznie więcej.
          I od dzis korzystaj z dmskiej toalety... bo tk nikt Ci przecierz nie zabroni
          (sikać też możesz na siedząco). a jadąc do szkoły wychyl sie przez okno w MPK do
          pasa i czekaj na słup, przecierz co Cię obchodzą naklejki: "Nie wychylać się
          przez okno", Ty jestes duży poważny człowiek i nikt Ci tego zabronić nie może.
          Albo wejdź sobie do podstacji transformatorowej na osiedlu gdzieś i sobie
          pozwiedzaj to może z czasem na biegun pojedziesz.


          Mam wrażenie że w obecnych czasach w mediach promuje sie głupote i bezmyślność...
          • Gość: Martyna Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:31
            Przed pisaniem tego jakze bezsensownego i nie na temat postu, radzilabym
            zajrzec panu/pani do slownika ortograficznego.
            Nie wiadomo czy sie sie smac, czy plakac z tego wielce "elokwentnego" wywodu na
            nedznym poziomie.
            "Przecierz" pisze sie tak: "PRZECIEŻ".

            Pozdr.
            • Gość: Asia Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:48
              Całkowicie popieram!
              Ponadto, Aqq powinien znaleźć sobie psychiatrę. Wspominanie w tym miejscu o
              tragedii, jaka rozegrała się w Indesit uważam za "nie na miejscu".
              • Gość: Aqq Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 15:08
                Tylko użycie tego przypadku na celu miało pokazać że stosowanie się do pewnych
                przepisów ma sens i nie są one stwarzene by ograniczać swobody ludzkie, czy
                komus na złość.
                Widocznie niektórzy muszą nauczyć się czegoś na własnym przypadku... ciekawe
                tylko jestem czy przed maturą Barutś nie wspomni z grymasem "...po co mi to było..."
            • Gość: Aqq Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 14:50
              Gwoli scisłości Panu...
              Twój komentarz zato jest bardzo na temat i wnosi mnóstwo do dyskusji... a jego
              poziom jest naprawdę żenujący. Widocznie nie masz nic ciekawego do napisania
              wiec wypisujesz cokoliwek byle zaistnieć...
              A jakbyś popatrzyła na inne posty też byś się błędów dopatrzyła.
              • Gość: Martyna Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:59
                Gwoli scislosci - zostawilam juz komentarz, i to bardzo na temat, na tym forum.
                Podpisany innym nick'iem.

                A odpisalam akurat na panski, bo "przecieRZ" zaklulo mnie w oczy.
                Moj ostatni komentarz dotyczy panskiej wypowiedzi, wiec jest jak najbardziej na
                temat. Prosze przeczytac swoj poprzedni post i moja odpowiedz do niego.
                Wszystko trzyma sie kupy.

                Pozdr.

                P.S. Widze, ze zaczelismy zwracac uwage na ortografie. Gratuluje. Tak trzymac ;-
                )
                • Gość: Aqq Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 15:14
                  Ach te kobiety... muszą miec ostatnie słowo...
                  A może umówimy się ??
          • Gość: xyz Re: Kolejny rozpieszczony bachor w mediach IP: 212.191.130.* 15.09.05, 18:50
            Statut szkoły nie może być sprzeczny z przepisami MENiS.
        • Gość: Michał M. Re: Co może uczeń? IP: *.lodz.msk.pl 15.09.05, 12:07
          Podstawowym prawem Bartusia danym mu przez państwo jest PRAWO DO NAUKI! Prawo
          do tego, żeby 5 razy w tygodniu między 8:00 i 15:00 siedzieć w szkole i się
          uczyć (oprócz lekcji WF'u kiedy ma biegać). I dostaje to coś od państwa za
          darmo! Nie musi płacić ze swojej kieszeni swoim nauczycielom za ich ciężką
          pracę. I jeszcze stawia warunki? Jeszcze próbuje pomiatać ludźmi, którzy o
          niego dbają? Gdyby miał trochę więcej lat, powiedziałbym, że mu się w głowie
          poprzestawiało. Ale jest młody, powiem więc jeszcze mu się jeszcze nie ustawiło
          jak należy.

          Jeśli tego nie rozumie, to trzeba pomyśleć nad tym czy wydanie mu dowodu
          osobistego to dobry pomysł.

          Ja też mam parę różnych praw. Na przykład prawo do chodzenia zimą bez czapki na
          zasadzie "zrobię mamie na złość i odmrożę sobie uszy". Nikt mi nie może tego
          zabronić. Ale nie robię tego, z powodów które Ty chyba rozumiesz, ale Bartuś
          najwyraźniej jeszcze nie. Zachowuje się jak szczeniak. Oczekuje respektowania
          prawa, które w tym momencie zwraca się przeciw niemu.
    • Gość: emi U mnie w liceum mozna bylo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 23:28
      Kiedy chodziłam parę lat temu do liceum (I LO), to po skończeniu 18 lat można
      się było samemu usprawiedliwiać. Ale może to tylko taka tradycja w danej szkole?
      • Gość: oka Re: U mnie w liceum mozna bylo IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.09.05, 20:54
        W XIII już dziesięć lat temu można było. Wiem, że w "Jedynce" wcześniej, bo to
        właśnie uczniowie "jedynki" "wywalczyli" usprawiedliwianie się po skończeniu
        18tu lat. Oni już dwa lata przed moimi 18tymi urodzinami pisali do Rzecznika
        Praw Obywatelskich.
    • yarro Re: Co może uczeń? 15.09.05, 00:17
      Ciekawe co jeszcze kolega Bartus wymysli by znalezc sie w medium, jakim jest
      lodzka GW - powiazana skadinad w wiadomy sposob z XXI LO.

      • anpio Re: Co może uczeń? 15.09.05, 01:00
        Uczniowie zazwyczaj bardzo wnikliwie studiują swe prawa i często na czytanie o
        obowiązkach nie mają już siły i ochoty. W tym jednak wypadku chodzi chyba o coś
        całkiem innego. Czy jeden dorosły człowiek ufa drugiemu dorosłemu człowiekowi.
        Dlaczego dyrektor tak się broni przed obowiązującym prawem???
        Czy ten uczeń to jakiś wagarowicz recydywista?
        Czy on się domaga czegoś niezwykłego???
        Nie, a skoro tak to dlaczego nie może być potraktowany jak dorosły???
        Zgodnie z mottem: nie ma wolności bez odpowiedzialności.

        Moim zdaniem trzeba dać mu szansę jeśli w ciągu roku szkolnego raz napiszę
        sobie usprawiedliwienie bo np. chciał iść na jakąś ciekawą konferencję naukową
        albo akurat zabolał go ząb więc pojechał do dentysty to zamiast robić aferę
        należy przyjąć jego wyjaśnienia. Po co doprowadzać do konfliktu gdy racja jest
        po stronie ucznia??? To rodzi podejrzenia, że Ci "bardziej" boją się utraty
        kontroli nad tymi "mniej" dorosłymi". Jak dyrektor nadal będzie taki
        zacietrzewiony to tylko doleje oliwy do ognia.

        "- To wtedy dostanie upomnienie, potem naganę, w ostateczności zostanie
        skreślony z listy uczniów - zapowiada dyrektor."

        I po co takie słowa? A w wypadku tego ucznia takie zachowanie prawdopodobnie
        zaowocuje pozwem do sądu i ostateczną, upokarzającą szkołę klęską w NSA.
    • Gość: uczen Re: Co może uczeń? IP: *.vline.pl 15.09.05, 04:45
      hehe pamietam ze za moich czasow w 21 podobna sprawa rowniez byla poruszana ale
      wiekszosc osob sie tym za bardzo nie przejmowala bo i tak sami sobie pisalismy
      usprawiedliwienia albo nawet sie nam nie chcialo bo i tak nikt sie nie czepial

      nikt nie przyzna w gazecie ze olewa obecnosci uczniow tym bardziej bączek

      pozdro
    • Gość: Rebel Idź na własny garnuszek. IP: *.retsat1.com.pl 15.09.05, 07:57
      Tak koles gratuluje. Może tak zacznij sie przygotowywać do matury. Polecam twoim
      rodziom - skoro jesteś dorosły - aby wykopali cię z domu bo w końcu mozesz już
      sam mieszkać, idź do roboty bo na mieszkanie i jedzenie trzeba zarobić, no i jak
      masz dodatkowe zajęcia to też, generalanie zacznij żyć na własny rachunek, bo to
      znaczy dorosłość. Przy tym takie pierdółki jak samodzielne pisanie
      usprawiedliwień to nic. W pracy się sam nie usprawiedliwisz, nawet jak jesteś
      dorosły. Niechce Ci sie przyjść to bierz urlop. Ale i na ten przywilej trzeba
      sobie zapracować. Zresztą jak sie jest u lekarza (nieważne jakiej specjalności)
      zawsze można wziąć usprawiedliwienie. Jak jest ciekawa konferencja to sie
      zgłasza wychowawcy, albo nauczycielowi od przedmiotu z którą jest powiązana i
      też Ci usprawiedliwią (u mnie tak było). A jak ktoś chce isc na wagary, to
      wybacz ale wiele ludzi pisze sobie samym usprawiedliwienia bez względu na
      obowiązujące prawo. Gościowi chodzi tylko oto aby rodzice nie dowiedzieli sie
      ile razy byl na wagarach, bo sam by je usprawiedliwil. A przy okazji zrobi kolo
      siebie troche szumu, nauczyciele sie przestrasza i nie beda go pytac. Tak stary
      najlepiej idx na własny garnuszek i daj święty spokój swoim rodzicom, ciekawe
      jak szybko wrocilbys na kolanach zeby znów cie utrzymywali, a jedynym twwoim
      zmartwieniem bylo chodzenie na nudne zajecia do liceum. Na studiach nie jest tak
      lekko. I nie ma własnych usprawiedliwień, albo lekarz albo odrabianie zajęć.
      Powodzenia w dorosłym zyciu.
      • Gość: jarry Wszyscy pomijacie jeden ważny aspekt IP: *.run.pl / *.run.pl 15.09.05, 08:39
        A mianowicie z czego żyje Bartek? Kto go utrzymuje? Dla mnie jasne jest że
        pełnoletność to jeden z etapów uzyskania dojrzałości społecznej. Jeśli Bartek
        ma własne mieszkanie i środki do życia to NIE widzę żadnego powodu aby
        usprawiedliwiali go rodzice (mieszkający na przykład w Australii), toż to
        głupota by była pierwszej wody. Co innego jeśli rodzice go utrzymują czyli
        mieszka z nimi, środki do życia i na naukę otrzymuje od nich. Wtedy należałoby
        uznać że mimo pełnoletności społecznie nadal jest jeszcze dzieckiem swoich
        rodziców i oni mają pełne prawo wiedzieć jakie ma oceny i czy uczęszcza do
        szkoły. Nie dajmy się zwariować liczbie 18, już dawno się tak stało że ludzie w
        naszej części świata osiągają pełną dojrzałość społeczną w wieku dwudziestu
        kilku lat, a magiczna 18 tylko mąci im w głowie :)
        • Gość: gosia Re: Wszyscy pomijacie jeden ważny aspekt IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 14:15
          a jesli rodzice napiszą stosowny dokument, że zgadzają się, aby ich syn sam
          podejmował decyzje dotyczące jego edukacji? im też nie wolno?
    • Gość: oloolo Re: Co może uczeń? IP: 194.63.135.* 15.09.05, 09:13
      Niestety nie zgodzam się z tą opinią. Chodząc do szkoły średniej i będąc w 5
      klasie technikum musiałem dostarczaś "ustrawiedliwienia" wyjścia z zajęć, jak
      również opuszczenia dnia w szkole napisane przez rodziców. Każdy wiedział że te
      zwolnienia były wypisywane przez uczniów. Śmieszne z uwagi na to, że miałem 20
      lat a co gdybym miał żonę i dziecko ?, też musiał bym latać do rodziców po
      zwolnienie, może wtedy zmienia mi się status ucznia... ciekawe tylko na jaki.

      Zasada jest tak powinien mieć prawo do samousprawiedliwienia, są przecież
      ograniczenia związane z liczbą opuszczonych godzin, po których ucznia można
      skreślić z listy. Będąc dorosłym ma, w każdym bądź razie powinien mieś
      świadomość tego obostrzenia. Nauczyciel i tak sporządza notatki wie kiedy ucznia
      nie było, a w kontaktach z rodzicami zawsze może im to powiedzieć, w zasadzie
      powinien.
    • geoekolog Re: Co może uczeń? 15.09.05, 09:17
      Kiedyś walka z systemem była powodem do dumy. Walka dla idei. Ja popieram. Choć
      niekoniecznie musisz z tego prawa później korzystać.
    • yavorius Pawle drogi... 15.09.05, 09:29
      ...ja po ukończeniu 18 lat również mogłem usprawiedliwiać swoją nieobecność na
      lekcjach, nie widzę nic w tym niestosownego...
      • pawel-strzalka Re: Pawle drogi... 15.09.05, 09:37
        Niestosowne jest dla mnie to, że taka metoda usprawiedliwiania nieobecności
        skłania po prostu do nieprzychodzenia do szkoły. 18-latek nie ma obowiazku tam
        przebywać i jedynym zwolnieniem powinno być zwolnienie od lekarza (pomijając
        sytuacje losowe). Spróbuj powiedzieć 18-latkom, że mogą sami się
        usprawiedliwiać. Następnego dnia nie będzie po co szkół otwierać, taką mamy
        młodzież.
        • yavorius Re: Pawle drogi... 15.09.05, 11:07
          pawel-strzalka napisał:

          > Następnego dnia nie będzie po co szkół otwierać, taką mamy
          > młodzież.

          To wszystko zależy od człowieka, jak ktoś ma w dupie szkołę, to i
          usprawiedliwienia nie potrzebuje...
    • the_elviz Znam Pana Bąka - masakra.... 15.09.05, 09:31
      kiedyś pracował w SP6 i powiem, że domagał się od każdego ucznia, nawet tego,
      który go nie widział by mówił mu "dzień dobry". Jak nie potrafił złapać za
      ucho - mnie nie lubił, bo straszyłem go podaniem do kuratorium w 6 klasie za
      takie metody. Uważam, że za bardzo wymaga różnych dziwnych rzeczy - może te
      metody by się sprawdziły ale w latach 30-tych ubiegłego wieku.
      • Gość: literka_m Re: Znam Pana Bąka - masakra.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:48
        > kiedyś pracował w SP6 i powiem, że domagał się od każdego ucznia, nawet tego,
        > który go nie widział by mówił mu "dzień dobry".

        kiedys - jak dorosniesz - zrozumiesz i bedziesz mial do niego za to szacunek.
        zreszta zobaczysz, ze zycie przyniesie Ci gorsze niespodzianki niz
        mowienie "dzien dobry" nielubianemu dyrektorowi.

        Pytanie z innej beczki: czy to znaczy, ze zebrania rodzicow to czysty
        idiotyzm ? przeciez wszyscy pelnoletni, wiec po co rodzice w szkole ?
        • Gość: gosia Re: Znam Pana Bąka - masakra.... IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 14:16
          on jest pokręcony, uważa się za boga szkoły!! może ma kompleks małego penisa?
        • piotr_kulinski Re: Znam Pana Bąka - masakra.... 16.09.05, 08:55
          Gość portalu: literka_m napisał(a):

          > > kiedyś pracował w SP6 i powiem, że domagał się od każdego ucznia, nawet t
          > ego,
          > > który go nie widział by mówił mu "dzień dobry".
          >
          > kiedys - jak dorosniesz - zrozumiesz i bedziesz mial do niego za to szacunek.
          > zreszta zobaczysz, ze zycie przyniesie Ci gorsze niespodzianki niz
          > mowienie "dzien dobry" nielubianemu dyrektorowi.
          >
          no właśnie co szkodzi powiedzieć "dzień dobry" ?

          > Pytanie z innej beczki: czy to znaczy, ze zebrania rodzicow to czysty
          > idiotyzm ? przeciez wszyscy pelnoletni, wiec po co rodzice w szkole ?
          nie, większość uczniów jest na utrzymaniu rodziców, a to zobowiązuje. Rodzic
          powinien wiedzieć co dzieje się z dzieckiem nawet gdy jest ono pełnoletnie.
          Pełnoletność nie uchroni przed błędami, a rodzice powinni wspierać dziecko i mu
          pomagać.
    • kubako Re: Co może uczeń? 15.09.05, 09:47
      przeciez nie chodzi o to, ze on nie chce chodzic do szkoly. on tylko chce
      kozystac z oczywistego prawa, ktore przysluguje mu jako osoie pelnioletniej. z
      reszta jesli liczba opuszczonych zajec bylaby zbyt wysoka, to istnieja
      odpowiednie przepisy, ktore mowia, ze mozna skreslic ucznia z listy jesli
      opuscil on np. 75% zajec.

      jest dyrektor wystawi mu nagane lub usunie ze szkoly za to, sam sobie pisze
      usprawiedliwienia to bardzo jestem ciekaw jaki wyrok otrzyma, bo sprawa w
      swietle prawa jest prosta i oczywista.
      • Gość: literka_m Re: Co może uczeń? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:51
        przeciez nie chodzi o to, ze on nie chce chodzic do szkoly. on tylko chce
        > kozystac z oczywistego prawa, ktore przysluguje mu jako osoie pelnioletniej

        jakiego prawa ? czlowieku, o czym Ty piszesz. Prawo (a wlasciwie obowiazek) to
        masz nauki do lat 16. Potem idziesz do szkoly i to szkola dopuszcza (a nie
        jakies odgorne prawo) zwolnienia od rodzicow. Kiedy ja chodzilem do szkoly,
        zdarzalo sie, ze nasz wychowawca kilka razy nie uwzglednil zwolnien od
        rodzicow, bo uznal je za bzdurne. Uzasadnienie bylo proste: uczen chory nie byl
        a prawo to on ma, ale chodzenia do szkoly.
        • kubako Re: Co może uczeń? 15.09.05, 12:59
          przykro mi, ze tak kiepsko znasz przepisy a zabierasz glos w duskusji. widac,
          nie przeczytales komentarza prawnika w tej sprawie. osoba pelnoletnia nie musi
          przynosic usprawidliwienia od mamy, ze bie byl w szkole bo np. byl chory. sam
          moze sie usprawidliwic. jednak od nauczyciela zalezy czy to usprawidlienie
          przyjmie. jesli jednak jest usprawidliwienie poparte zaswiadczenie np. od
          lekarza czyli dokumentem wlasciwie nie podlegajacym dyskusji (przynajmniej na
          tym szczeblu), to nauczyciel musi go przyjac. jesli mu sie cos nie podoba to
          niech zwola komisje lekarska, ktore orzecze w tej sprawie. i usprawidliwienie
          wcale nie musi byc sygnowane przez opiekuna prawnego, gdyz w momencie
          osiagniecia pelnoletnosci osoba taka staje sie calkowicie niezalezna.
          • hermina5 Do ludzi , którzy mają tyle złego do powiedzenia 15.09.05, 13:09
            na temat nauczycieli.

            Tak, w życiu nie spotkaliście jednego dobrego nauczyciela, prawda? Żadnego z
            pasją, żadnego zarażajacego zainteresowaniami, nic ? Sama miernoda, wredota,
            załosne, tepe typy, które tylko Was gnoją i czekają , aby wysmiac? Nic nigdy
            nie było wasza winą - to zawsze oni uwzieli sie na was, zawsze oni gnoili itp?
            To jakim cudem ja spotkałam 5 doskonałych nauczycieli? Jakim cudem , pytam?
            Czyli moja szkoła zaaanektowała wszystkich , a Wam zabrała?
            Chciałabym, żeby wszyscy,którzy maja tyle do powiedzenia, choć raz, choć na
            praktykach stanęli z drugiej strony biurka. I wiele wtedy zmieniło by sie w
            waszym podejściu, gwarantuję.
            • avenager Re: Do ludzi , którzy mają tyle złego do powiedze 15.09.05, 13:54
              Hermino!

              Spotkalas tylko 5 wspanialych nauczycieli? A co z reszta?

              Wspanialych nauczycieli jest malo. Wiekszosc nauczycieli, ktora trafila do
              zawodu to ludzie bez pasji, przypadkowi, bez predyspozycji.

              Ja tez mialem wspanialych nauczycieli. Ale bylo ich jak na lekarstwo.

              Pozdrawiam
            • Gość: gosia Re: Do ludzi , którzy mają tyle złego do powiedze IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 14:17
              ale chodzi o respektowanie prawa a nie to czy się kogoś lubi czy nie... gamoniu
              • hermina5 Re: Do ludzi , którzy mają tyle złego do powiedze 15.09.05, 18:41
                No to wystawiasz sobie własnie świadectwo dorosłosci i respektowania zwykłej
                grzeczności międzyludzkiej...
    • Gość: Sobol Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 10:34
      W pelbi zgadzam sie z uczniem XXI LO!!! Sam teraz jestem studentem ale pamietam
      podobne przepychanki w swoim ogolniaku. I te lamenty zakompleksionych pan
      nauczycielek (p. profesor :P) ze jak pojdziemy na studia to zobaczymy co to
      jest doroslosc i brak obecnosci na zajeciach... I jak zwykle skonczylo sie na
      straszeniu...
      Pozdrawiam WSMiP UŁ!!
      • Gość: Klara Re: Co może uczeń? IP: *.4web.pl 15.09.05, 10:54
        Tak. No to wiesz, u mnie 3 osoby wyjeba.li z pierwszego roku , bo wychodziły z
        taiego ząłożenia...Potem był płacz, jęk i zgrzytanie zebow, z e bylo się na
        dwóch ciwczeniach i wpisu sie nie dostanie, a bez zaliczonych cwiczeń- zegnaj
        egzaminie...Takze warto pomysleć czasem, co się pisze. Nie trafiłeś po prostu
        na kogos , kto chciał cię udupić na studiach - inaczej byś wtedy mówił i o
        zakompleksieniu nie wspominal...
        • kubako Re: Co może uczeń? 15.09.05, 13:08
          Gość portalu: Klara napisał(a):

          > No to wiesz, u mnie 3 osoby wyjeba.li z pierwszego roku , bo wychodziły z
          > taiego ząłożenia...Potem był płacz, jęk i zgrzytanie zebow, z e bylo się na
          > dwóch ciwczeniach i wpisu sie nie dostanie, a bez zaliczonych cwiczeń- zegnaj
          > egzaminie...

          Mowimy o osobach inteligentnych, ktore zdaja sobie sprawe z konsekwencji swoich
          czynow, a nie o mlotkach, ktore wpadly na studia, zeby nonstop chlac wodke na
          lubumbowie i przesiadywac w futurystach i innych...

          > Nie trafiłeś po prostu
          > na kogos , kto chciał cię udupić na studiach - inaczej byś wtedy mówił i o
          > zakompleksieniu nie wspominal...

          trafilem, ale zapewniam cie, ze znacznie mniej takich osob jest na na studiach
          niz w lo. takie jest moje zdanie... w szkolach srednich najczesciej (powtarzam -
          najczesciej ale nie zawsze) pracuja smieszne osobki, ktorym zabraklo wiedzy lub
          ambicji zeby osiagnac cos wiecej. a nadrabiaja sobie to w ten smieszny sposob,
          ze kaza do siebie mowis per pan/pani profesor, chociaz tylko raz w zyciu uczyl
          mnie w lo nauczyciel ktory faktycznie byl prof....
          • hermina5 Re: Co może uczeń? 15.09.05, 13:15
            Wiesz, nie mów o nikim "pracuja smieszne osobki, ktorym zabraklo wiedzy lub
            > ambicji zeby osiagnac cos wiecej", bo nie wiadomo, jak Tobie zycie sie ułozy.
            A ludzie w hipermarketach z wyzszym też tam pracują, bo sa palantami? Listonosz
            to kretyn, bo jest listonoszem? Kazdy nauczycoel to śmieszna osóbka bez
            ambicji, bo chciał kiedyś uczyć inne smieszne osóbki, które i tak wiedza , że
            sa od niego mądrzejsze , bo to wiedza po prostu?

            Sorry, ale jeśli masz takie podejście, że wystarczy, że jesteś asystentem i od
            razu, niejeako automatycznie jesteś ambitniejszy i wspanialszy, to żałosne. Też
            spotkałam asystentów, ktorym nie chciałabym reki podać. I równie wielu
            nauczycielami z doktoratami - neistety, etaty na uczelni nie rozszerzają sie, a
            sa redukowane... Wg Ciebie nauczycieli w ogólenie powinno być. Ok,
            zlikwidujmyte śmieszne osóbki, po urodzeniu - luka- i uniwerek.
            • kubako Re: Co może uczeń? 15.09.05, 15:40
              napisalem, ze nie mysle tak o kazdym, bo znam nauczycieli ktorzy nie tylko nie
              mieli szczescia, ale po prostu sa doskonali i urodzeni do tego aby uczyc w
              szkole sredniej. ale fakt jest faktem, wiekszosc osob (nie tylko nauczycieli, to
              sie tyczy wszystkich) to ludzie ktorzy biora to co maja w zasiegu reki i nie
              chce im sie siegac juz dalej...
              ale raz jeszcze powtarzam - nie dotyczy to kazdego
        • Gość: Sobol Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 15:58
          Do Klary: tak jak napisał Kubako mowilem i pisalem o osobach ktore zdaja sobie
          sprawe ze swoich czynow - a nie o kims kto zdaje na studia po to zeby w ogole
          nie uczeszczac na zajecia - szczegolnie cwiczenia.
          Ja osobiscie na wyklady nie chodze w ogole bo uwazam to za strate czasu, zas
          cwiczen generalnie nie opuszczam - w semestrze gora 3, 4 nieobecnosci z kazdego
          przedmiotu - chyba ze jest naprawde ciekawy to 100 % obecnosci.
          A znajomi maja nawet czasami po 10 nieobecnosci na cwiczeniach i pozniej cale
          konsultacje w styczniu i lutym oraz w maju i czwerwcu spedzaja na zaliczaniu -
          ich wybor.
          poydrawiam!
      • kubako Re: Co może uczeń? 15.09.05, 13:02
        Gość portalu: Sobol napisał(a):

        > I te lamenty zakompleksionych pan
        > nauczycielek (p. profesor :P) ze jak pojdziemy na studia to zobaczymy co to
        > jest doroslosc i brak obecnosci na zajeciach... I jak zwykle skonczylo sie na
        > straszeniu.

        tez tak mialem. "tu to macie luzy - jak pojdziecie na studia to dopiero
        zobaczycie." no i zobaczylem, kompetentna kadre i ludzi, ktorym zalezy aby
        przekazac jakas wiedze a nie szarakow, ktorych ambicja jest odwalic 5 czy 6
        godzin w szkole i reszte dnia lamentowac jak im zle i niedobrze ...
    • Gość: absolwentka Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 10:36
      w 3 LO uczen moze sie usprawiedliwiac sam ale za zgoda rodzica. mimo to
      honorowane i uznawane byly wszystkie powody i jesli ktos chcial dobrze zdac
      mature i dostac sie na studia to nie naduzywal tego. A przeciez nie mozna
      nikogo zmusic zeby zdawal mature czy szedl na studia. Jak ktos jest
      odpowiedzialny to bedzie sie kierowal wlasnym rozumem i nie bedzie naduzywal
      usprawiedliwien. Zreszta chyba lepsze takie rozwiazanie niz falszowane
      usprawiedliwien i oklamywanie rodzicow i nauczycieli.
    • e.v.q.a I LO rulez :) 15.09.05, 11:04
      w cywilizowanych liceach nie ma takich glupich problemow. w jedynce sami sobie
      pisalismy usprawiedliwienia i zwolnienia, ktore byly 'rozpatrywane' przez
      wychowawce i przewaznie akceptowane ;) gdy ktos po 'osiemnastce' przynosil
      usprawiedliwienie/zwolnienie od rodzica (bo ono bylo niepodwazalne) nauczyciel
      nie chcial go, taka byla umowa z rodzicami - 'dzieci' maja uczyc sie
      odpowiedzialnosci za swoje czyny itd
      • Gość: mamba Re: I LO rulez :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 11:53
        To pozazdroscic. Ja skonczylam XXIV LO i mialam okazje przekonac sie, ze prawa i
        statuty to rzecz wzgledna i naginana przez nauczycieli. W koncu kto sprawdzi czy
        cale grono pedagogiczne przestrzega praw ucznia? Tak naprawde wiekszosc rzcezy
        zostaje w "szkolnej rodzinie", gdyz zadzieranie z kadra (o ile nie jest to
        wyjatkowy problem, jak np. znecanie sie nad uczniami) jest malo oplacalne. I tak
        prof. Rozentrytt nie pozwalala dziewczynom malowac sie chyba, ze... MIALY
        TRADZIK! Chlopaka, ktory ostrzygl sie na jeza, publicznie upokorzyla
        polgodzinnym kazaniem na temat jego glupoty. Usprawdiedliwiac sie owszem, mozna
        bylo samodzielnie w klasie maturalnej, ale robilo sie to w specjalnie
        przeznaczonym do tego dzienniku (z dokladnym wyjasnieniem), ktory pani profesor
        i tak pozniej pokazywala rodzicom na zebraniach, robiac "bilans miesiaca".
        Srednio mile spomnienia tym bardziej, ze w koncu byla wychowawca naszej klasy.
        Cenilam ja wylacznie jako germaniste, nie zas jako czlowieka (co w koncu jest
        wazne, jesli nie wazniejsze). Mam nadzieje, ze wiele sobie pzremyslala i dzis
        jest juz inna osoba.
      • Gość: Michał M. Re: I LO rulez :) IP: *.lodz.msk.pl 15.09.05, 12:13
        Są w szkole mechanizmy, które mają uczyć młodzież odpowiedzialności. Jednym z
        nich, bardzo drobnym, jest prawo do zgłaszania nieprzygotowania. Uczeń ma do
        dyspozycji na przykład 2 w semestrze i może z nimi zrobić co zechce. Może je
        zmarnować na 2 pierwszych lekcjach jeśli zechce, ale szkoła ma go nauczyć, że
        potem już ich nie będzie miał. To nauka gospodarowania dobrami, które się
        posiada.

        I być może prawo do usprawiedliwiania sobie nieobecności może pracować w
        podobny sposób. Tyle tylko, że część 18-latków (w tym Bartuś z artukuł),
        wprawdzie doskonale rozumie swoje prawa i jest w nich oblatanych, nie dorosła
        jeszcze do umiejętnego ich stosowania.

        "Mam jest chora, ja mam dużo roboty wieczorem... zerwę się z ostatniej lekcji i
        zrobię zakupy, potem to sobie usprawiedliwie". Takie rozumowanie jestem w
        stanie zaakceptować.

        Ale...

        "Nudzi mnie fizyka, nie będę na nią chodził. Nie będzie mi fizyka potrzebna, bo
        chcę studiować prawo". To już nie jest do zaakceptowania.

        A niestety - Bartuś wygląda na zwolennika tej drugiej opcji.
        • Gość: mamba Re: I LO rulez :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 12:19
          "Mam jest chora, ja mam dużo roboty wieczorem... zerwę się z ostatniej lekcji i
          zrobię zakupy, potem to sobie usprawiedliwie". Takie rozumowanie jestem w
          stanie zaakceptować.

          Ale...

          "Nudzi mnie fizyka, nie będę na nią chodził. Nie będzie mi fizyka potrzebna, bo
          chcę studiować prawo". To już nie jest do zaakceptowania.

          A niestety - Bartuś wygląda na zwolennika tej drugiej opcji."


          Ciezko to stwierdzic na podstawie informacji z artykulu. Chlopak pragnie
          dociekac wlasnych praw nie podajac konkretnych przyczyn.
          • Gość: Michał M. Re: I LO rulez :) IP: *.lodz.msk.pl 15.09.05, 12:32
            Gość portalu: mamba napisał(a):

            > Ciezko to stwierdzic na podstawie informacji z artykulu. Chlopak pragnie
            > dociekac wlasnych praw nie podajac konkretnych przyczyn.

            Właśnie z tego wysnułem swój wniosek. On ma wobec szkoły pozycję roszczeniową.
            Gdyby był rozsądny, mówiłby "są takie sytuacje, że zerwanie się ze szkoły...".
            Nie, on oczekuje że będzie mógł to robić kiedy mu się zechce. Tak ja odebrałem
            artykuł.
        • hermina5 Re: I LO rulez :) 15.09.05, 12:21
          Nudzi mnie fizyka, nie będę na nią chodził. Nie będzie mi fizyka potrzebna, bo
          >
          > chcę studiować prawo". To już nie jest do zaakceptowania.
          >
          Niemniej jednak - to powinno być już rozwiązywane w szkole... Zawsze
          interesowała mnie historia i jezyki, wiedziałam, że w życiu nie zwiążę sie z
          niczym związanym a matematyczno-fizycznymi dziedzinami - a polska szkola nie
          ma czegoś takiego jak profilowanie.Nawet jak jesteś w klasie językowej, to
          będziesz przechodzil katorgę 12 poprawek z fizyki dla zasady i rozwiązywał
          zadania, które nie przydają sie do niczego, zamiast nauczyć sie działania
          piorunochronu, buzawy, tego kiedy na 100% wylecą ci korki w domu przy spięciu
          z Twojej winy,po co komu akumulator w samochodzie itp...to byłoby dla mni,
          jako totalnego laika przydatne, wyższa szkoła jazdy typu rozwiązywanie zadań
          bez końca to sprawa dla fakultetu fizycznego i ludzi zainteresowanych
          sprawą...A teraz jest tak, żewszyscy ucza sie tego samego , z czego 15 nic nie
          rozumie, 10 sie nudzi, a 5 sie zerwao z lekcji..
      • Gość: Karol Re: I LO rulez :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:19
        kazdy zorientowany wie że 'jedynka' ma raczej mało wspólnego z normalnoscią!
        Sama jestem uczennicą XXI i zapewniam że jest to świetna, nie tylko normalna
        szkoła! Pozdrawiam
        • e.v.q.a Re: I LO rulez :) 15.09.05, 18:04
          zdecyduje sie na rodzaj w jakim piszesz - masz na imie Karol i sama jestes
          uczennica XXI LO?? no ciekawe - o tym to mnie nawet w jedynce nie uczyli ;)
          wlasnie takie, przepraszam za okreslenie, oszolomy rozpowszechniaja opinie o
          Koprze, jako o niezbyt normalnej szkole, a tak naprawde to w nim najbardziej
          przestrzega sie praw ucznia, najlepiej sie o niego dba! nie ma hegemonii w
          rodzaju XXI LO i innych glupich pie..a to ze trzeba sie uczyc to normalne -
          od tego w koncu sa szkoly! :) no ale rozne rzeczy juz slyszalam o jedynce, wiec
          zaden farmazon mnie juz nie zdziwi, jedynie mniej lub bardziej rozsmieszy
          (zalezy od pomyslowosci autora)
          pozdrawiam
          • Gość: obywatel piszczyk Re: I LO rulez :) IP: 194.63.132.* 15.09.05, 19:40
            Po lekturze kilku twoich post'ów na temat obywatela WC mogę stwierdzić że jeśli
            chodzi o oszołomstwo to ciebie Evciu nikt nie przebije.
            • e.v.q.a Re: I LO rulez :) 15.09.05, 20:14
              a umiesz chociaz troche odciac sie od polityki? bo ja tak.
              oszolomem jest ten kto wrzuca wszystko i wszystkich do jednego worka np.:
              wszyscy sa czerwoni, nie masz nic przeciwko gejom czyli nim jestes itd
              pozdrawiam
          • Gość: KarolA Re: I LO rulez :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:45
            Przepraszam, mój błąd-nie wpisałam jednej litery... Zdaje się że zarówno
            Twojego zdania o mojej, jak i mojego o Twojej szkole nie da się zmienić więc
            chyba kontynuowanie tej dyskusji jest bez sensu zwłaszcza że nie ma ona nic
            wspólnego z tematem komentowanego artykułu. Chciałabym tylko żebyś nie obrażała
            mnie z powodu wygłoszenia negatywnej opini na temat Twojej szkoły.
            Mimo wszystko pozdrawiam
            • e.v.q.a Re: I LO rulez :) 15.09.05, 20:16
              no chyba, ze tak, to zwracam honor :)
              obrazac nikogo nie mialam zamiaru i masz racje, ze dyskusja troche zeszla z torow ;)
              ja tez pozdrawiam
    • Gość: relppirc Re: Co może uczeń? IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 15.09.05, 12:15
      za moich czasów w XXI LO usprawiedliwienia pisali jedni dla drugich (albo każdy
      sam sobie), ewentualnie osoby uzupełniające dzienniki na koniec roku stawiały
      kreski gdzie trzeba. Także dajmy sobie spokój z tą martyrologią, walką ze złym
      systemem i robieniem po raz kolejny sztucznego szumu medialnego wokół tego,
      skądinąd fajnego, liceum ;>

      może za jakiś czas zrozumiesz Bartku, że w życiu jest wiele ważniejszych spraw
      niż buntowanie się przeciwko takim pierdołom ;)
    • avenager Do Bartka 15.09.05, 12:58
      Bartku!

      Mam nadzieje, ze starczy Ci sil aby udowodnic swoje racje.
      Racje masz i to jest fakt, ze przepisy prawa sa po Twojej stronie.

      Natomiast wielu nauczycieli lubi pokazac kto tu jest silniejszy i powaznie sie
      boje by Ciebie nie zgnoili.
      Wiem jaka to banda.

      Kilka lat temu, (jako 28- latek) bylem swiadkiem jak nauczyciel w gimnazjum
      dopuscil sie PRZESTEPSTWA z winy umyslnej wobec ucznia. Fakt ten zglosilem
      dyrekcji.

      Ta w reakcji na moja skarge natychmiast wezwala rodzicow ucznia i
      zapowiedziala, ze jezeli ja, zupelnie obcy czlowiek nie odstapie od zamiaru
      powiadomienia prokuratury, to ich syna wyleja ze szkoly.

      Rodzice chlopaka spanikowali. Poprosili mnie o to bym nic nie robil w tej
      sprawie, bo sie bali o swoje dziecko. Zwiazali mi rece i choc ten śmieć (bo
      nauczycielem nazwac go nie mozna) powinien siedziec, to smial sie w oczy i temu
      uczniowi i mnie.

      To swiadczy o tym, ze w zawodzie tym pracuja ludzie, ktorzy NIGDY nie powinni
      pracowac z mlodzieza. Zarowno ten nauczyciel o ktorym pisze, jak i zapewne
      dyrektor Twojej szkoly do nich naleza.

      I przy okazji pytanie do Ciebie: czy straczy Ci sil i odwagi abys pokonal ta
      skostniala i zepsuta do szpiku kosci instytucje jaka jest polska szkola?

      Zycze Ci aby tak wlasnie bylo, aby starczylo Ci sil. Ale boje sie, ze teraz
      cale grono pedagogiczne zechce Ci pokazac, gdzie jest Twoje miejsce. A z
      nauczycielem nikt jeszcze nie wygral.

      Pozdrawiam
      • hermina5 Re: Do Bartka 15.09.05, 13:03
        Słuchaj, skoro wiesz, ze to taka wredna banda i klika, to może sam zostaniesz
        nauczycielem?
        • avenager Re: Do Bartka 15.09.05, 13:34
          To dobre pytanie.

          Zacznijmy od tego, ze pracowalem jako praktykant w szkolach.
          W mig nawiazywalem kontakt z dziecmi i z mlodzieza (podstawowka i liceum).
          Bylem za to ceniony zarowno przez uczniow jak i nauczycieli.

          Ja - zwykly praktykant - dawalem sobie rade z dziecmi, ktore stwarzaly
          problemy. Nawiazywalem z nimi normalna ludzka rozmowe o ich problemach i
          szukalismy wspolnie rozwiazania z sytuacji.

          Ze szkolnego lobuza "zrobilem" pilnego i grzecznego ucznia. Moim narzedziem
          pracy byla zykla szczera rozmowa, odrobina checi z mojej strony i umiejetnie
          stosowanej zachety w stosunku do uczniow. Zamiast nudnych wykladow preferowalem
          zabawe. Tak wiec w mlodszych klasach dzieci sie bawily w giermkow i rycerzy, a
          w starszych - debatowali i probowali utworzyc koalicje parlamentarna i wylonic
          rzad.

          NIKT W TYM CZASIE NIE MYSLAL O CZYMS INNYM. KAZDY BYL CZLONKIEM ZESPOLU I NIE
          MOGL POZWOLIC SOBIE NA OLEWACTWO. A ze przy okazji dzieci i mlodziez swietnie
          sie bawili, to kolejny sukces.

          Pewnie, popelnialem bledy i ja. No ale trudno oczekiwac od praktykanta, ktory
          przyszedl do szkoly na miesiac by bledow nie popelnial. Ale jesli nawet, to
          uzyskane korzysci byly wieksze od ewentualnych bledow.

          A teraz odowiem na Twoje pytanie dlaczeo sie nie zatrudnie w szkole.

          Bo dostep do zawodu nauczyciela jest zamkniety. Tam dostac mozna prace dzieki
          znajomosciom i ukladom, a nie predyspozycjom do zawodu. I dlatego w zawodzie
          nauczycielskim pracuje tyle osob, ktore nie maja do niego zadnych predyspozycji.
          Ba! Predyspozycje to moze i maja, ale do pracy w sluzbie wieziennej :P

          Teraz jestem urzednikiem panstwowym. Myslisz, ze mam predyspozycje do zawodu
          urzednika? Otoz nie! Nienawidze tej roboty, ale pracuje bo po pierwsze dostalem
          ja dzieki ukladom i znajomosciom.

          Szans w wymarzonych zawodach nie mam ZADNYCH (szkolnictwo, dziennikarstwo,
          informatyka). Pracuje dodatkowo jako informatyk bedac na swoim. Niestety - boje
          sie ryzykowac i porzucic prace urzednika i zajac sie tylko swoim biznesem, ale
          to inna bajka... .

          Pozdrawiam
          • hermina5 Re: Do Bartka 15.09.05, 17:31
            Dziwne rzeczy piszesz...Jak w każdym zawodzie, niektórzy dostaja sie dzięki
            koneksjom, ale...ja znam 9 osób, które po studiach dostały pracę w szkole bez
            znajomości!!!! Powiedz mi- jakim cudem? Teoria spiskowa to iepska sprawa-
            czasem warto zaryzykowac i sprawdzić, a nie rzucac od razu NIE.
      • e.v.q.a Re: Do Bartka 15.09.05, 13:20
        jest tylko jedno 'ale': nikt mu do szkoly nie kaze juz teraz chodzic! jezeli nie
        chce sie podporzadkowac to moze zrezygnowac. fakt, ze te przepisy sa glupie, ale
        jest tez druga strona medalu - funkcjonujac w jakiejs instytucji nalezy
        podporzadkowac sie jej zasadom, ktore czasami sa niesprawiedliwe, ale nie ma na
        swiecie sprawiedliwosci i Bartek powinien to wiedziec. jezeli nie pasuja mu
        zasady (nota bene chore) w XXI LO to moze zmienic liceum, bo ma jeszcze sporo
        czasu do matury. a robienie wielkiej afery, ze tam panuja takie a nie inne
        zwyczaje to po prostu zwykla strata czasu, bo istnieje tez cos takiego jak
        wewnetrzny regulamin szkoly, statut ucznia itp, na ktore wyrazal zgode gdy
        zostal przyjety w poczet uczniow XXI LO
        jedyne rozsadne wyjscie z tej sytuacji wg mnie to zmiana szkoly, bo w tym
        momencie chlopak rzeczywiscie moze miec juz 'przechlapane' w gronie
        nauczycielskim - o ile stoi ono murem za dyrkiem...
        • avenager Re: Do Bartka 15.09.05, 13:49
          Tak, tylko pamietaj, ze z regulaminami szkoly jest tak, ze:

          1. Obowiazuja one uczniow
          2. Nie obowiazuja one nauczycieli
          3. Nauczyciel zawsze ma racje
          4. Jesli nauczyciel nie ma racji patrz pkt. 3
          5. Uczniowie nie maja ZADNEGO wplywu na ksztaltowanie regulaminow. Ani w formie
          bezposredniej ani przedstawicielskiej. Regulaminy sa narzucane jednostronnie
          przez wladze szkoly.

          Co do twojego ostatniego zdania - nie wiem czy to "jedynie rozsadne wyjscie",
          by Barek zmienil szkole. Byc moze i tak, ale z glebi serca mu zycze aby jego
          racje zostaly uznane i by on wygral. On domaga sie tylko respektowania
          obowiazujacego prawa.

          Prawo jest po jego stronie (biore tu za pewnik opinie mec. Jerzego Szczepanika)
          i NIE MOZE ono byc deptane przez dyrekcje szkoly czy grono pedagogiczne.
          Rzeczywistosc jest jednak inna, ale czas to zmienic.

          Na zakonczenie:
          Przepraszam, ale jesli o mnie chodzi to moge siebie opisac w ten sposob: "Nie
          zapomnial wol jak cieleciem byl".
          A zaznaczam, ze bylem dobrym, wzorowym i zarazem pilnym uczniem.

          Pozdrawiam
          • e.v.q.a Re: Do Bartka 15.09.05, 13:56
            '1. Obowiazuja one uczniow
            2. Nie obowiazuja one nauczycieli
            3. Nauczyciel zawsze ma racje
            4. Jesli nauczyciel nie ma racji patrz pkt. 3
            5. Uczniowie nie maja ZADNEGO wplywu na ksztaltowanie regulaminow. Ani w formie
            bezposredniej ani przedstawicielskiej. Regulaminy sa narzucane jednostronnie
            przez wladze szkoly.'
            to zapraszam do I LO gdzie samorzad, czyli przedstwiciele uczniow maja sporo do
            powiedzenia :)
            prawda jest taka, ze chlopak nie wygra, bo to walka z wiatrakami i zastanawiam
            sie czy nie ma swiadomosci tego czy pragnie jakiegos rozglosu
            • avenager Re: Do Bartka 15.09.05, 14:11
              e.v.q.a napisała:

              > prawda jest taka, ze chlopak nie wygra, bo to walka z wiatrakami i zastanawiam
              > sie czy nie ma swiadomosci tego czy pragnie jakiegos rozglosu

              Ja mysle, ze jest albo bardzo pewny swojej wygranej i ma na nia duze szanse,
              albo jest po prostu glupi.

              Czas pokaze czy wystarczylo mu sily na zamiary. Choc przyznam, ze mu w tej
              sprawie kibicuje, poniewaz szkola nie moze lekcewazyc prawa, nawet jesli te
              jest zle.
              • Gość: :-) Re: Do Bartka IP: 81.219.179.* 15.09.05, 16:12
                Nie uważam żeby Bartek był głupi, zwłaszcza, że znam go ze szkoły, ale na
                wygranie sprawy nie ma większych szans, a nawet więcej raczej nikłe. Ale
                uważam, że nie potrzebnie tak nagłośnił sprawę, bo on sam wybral sobie szkołę,
                wiedząc jakie panują w Prusie zasady i podejrzewam, że zgodzi się ze mną sporo
                uczniów XXI, w tym również tych, którzy osiągną pełnoletniość w przyszłym roku.
                Bo w sumie, co komu przeszkadza, że rodzice mu piszą zwolnienia. Zawsze możesz
                je sobie sam napisać, w końcu i tak bardzo dużo osób tak robi.
                • Gość: Go Ha Re: Do Bartka IP: *.12e.piotrkow.pilicka.pl 16.09.05, 08:37
                  Drogi Bartku, już za rok, jak będziesz na pierwszym roku studiów, daj Ci Bóg,
                  problem ten zupełnie przestanie dla Ciebie istnieć. Zrozumiesz, że nie ma tu o
                  co kopii kruszyć. Zajmij się lepiej problemem Twoich rówieśników, którzy w
                  dniu wyborów parlamentarnych lub prezydenckich kończą 18 lat i mogliby
                  zagłosować, a nie posiadają dowodów osobistych. Zrobisz większy społeczny
                  użytek ze swojej elokwencji i masz pole do popisu w walce o prawa młodych ludzi.
    • Gość: ja [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 13:49
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: gosia Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 14:13
      też chodziłam do XXI LO i zawsze był ten sam problem bo ten pajac Bąk myśli że
      jest bogiem (conajmniej!). co to za wymówki, że jest jakiś "prawo oświatowe",
      najważniejsze jest prawo zawarte w konstytucji i kodeksach a nie w jakimś
      świstku szkolnym. Chłopak konczy 18 lat więc zwalnia się z obowiazku szkolnego,
      a z tego wynika że chodzenie do szkoły to jego dobra wola, a to że opuszcza
      zajęcia to jego sprawa jak nie będzie klasyfikowany czy coś tam. A niech się Bąk
      cieszy, że ma ucznia bo inaczej straciłby kasę z komitetu rodzicielskiego! Jak
      skończyłam 18 lat to moi rodzice bardzo się ucieszyli że nie będą już musieli
      sobie zawracać głowy jakimiś usprawiedliwieniami... a tu ZONK ! wiec skąd te
      informacje że to niby wola rodziców?!

      prawo RP musi być respektowane wszędzie! nie ma instytucji, które mogą je sobie
      zmieniać! niech pan dyrektor staruje na posła to sobie pozmienia kodeks cywilny,
      a na razie niech się zamknie.
      • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 15:13
        Brawo.
    • Gość: Asia Re: Co może uczeń? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:39
      Skończyłam wspomniane I LO i muszę przyznać, że z ogromnym sentymentem
      wspominam mojego wychowawcę, który w sytuacji, gdy kolejni uczniowie klasy
      zaczęli osiągać pełnoletność nie wymagał od nas usprawiedliwień od rodziców. Co
      więcej, wcale nie pogorszyła się w związku z tym nasza frekwencja na zajęciach-
      doceniliśmy gest wychowawcy i myślę, że nadal doceniamy.
      Nie rozumiem oburzenia niektórych osób, wydaje mi się, że to jakiś absurd.
      Pozdrawiam młodego człowieka, który zwrócił uwagę na tę kuriozalną sytuację,
      jak również profesorów, absolwentów i uczniów I LO:-)
    • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 14:59
      Bardzo jest dla mnie dziwne, ze az tyle osob na tym forum ma jakies zoboczne
      pogladu, bo inczej tego nazwac nie moze. Naprawde nie wiem jak do normalnego
      czlowieka nie moze dotrzec, ze czlowiek pelnoletni to zarowno 18 latek, 20
      latek, 30 latek jak i 40 latek. Po to zostala wprowadzona granica osiagania
      pelnoletnosci, zeby ja respektowac. Nie ma mowy o zadnych okresach
      przejsciowych i nie moze byc mowy, zeby inaczej traktowac pelnoletniego ucznia,
      ktorego rodzice mieszkaja zagranica i z oczywsitego wzgledu nie moga pisac mu
      usprawiedliwnien i pelnoletniego ucznia, ktory ma kontakt z rodzicami, bo obaj
      sa pelnoletni i maja takie same prawa.
      Denerwuja mnie wypowiedzi ludzi, ktorzy prezentujac swoje poglady nie maja
      zadnego poszanowania dla prawa. Smieszne sa wypowiedzi typu "prawo jest prawo,
      ale w szkole obowiazauja przepisy". Mozna co najwyzej powiedziwec przepisy sa
      przepisami, ale musza byc zgodne z prawem. Dyrektor szkoly nie moze miec
      zapedow dyktatora i tak samo jak nie moze wprowadzic przepisow, ktore mowia, ze
      wolno w szkole handlowac narkotykami tak samo nie moze stwierdzic, ze
      opiekunami prawnymi doroslego ucznia sa rodzice, bo przepisy kolne musza byc
      zgodne z obowiazaujacmy w Polsce prawem, a to mowi jasno, ze po ukonczeniu lat
      stajemy sie pelnoletni. Nie jest rola dyrektora szkoly dyskutowac czy to prawo
      jest sluszne czy nie, ale tego prawa przetrzeganie i dbanie o to, aby bylo
      przestrzegane przez wszystkich pracownikow szkoly. Tak wiec jasne jest, ze
      uczen pelnoletni moze sam decydowac o tym kiedy chce ze szkoly wyjsc i nikt nie
      ma prawa go zatrzymac, choc oczywiscie dyrekcja nie obowiazku usprawiedliwiac
      nieobecnosc ucznia na skutek jego lenistwa.
      Wprowadzenie honorowania usprawiedliwien wylacznie od lekarza jest rowniez
      smieszne, poniewaz nikt nie bedzie biegl do lekarza z opowdu na przyklad
      rozstroju zoladka i nie bedzie prosil o zwlonienie z powodu jedodniowej
      nieobecnosci w szkole. Jak slusznie panstwo zauwazyli osoby pelnoletnie maja
      takze pewne obowiazki, tak wiec chyba oczywiste jest, ze uczen ma prawo napisac
      sobie samodzielnie usprawiedliwienie, jesli w czasie zajec lekcyjnych musi
      zaltawic jakas sparwe dajmy na to w Urzedzie Miasta, albo Urzedzie Stanu
      Cywilnego, bo przeciez nie bedzie prosil pani w okienku, zeby napisala mu
      kartke dla dyrektora.
      Najbardziej jednak dziwia mnie glo, ktore zalecaja w takim przypadku zmiane
      szkoly, bo smiesznym bylo by, gdyby uczen chodzil po szkolach i pytal czy
      przestrzegaja w niej prawa, dlatego to nie uczen powinien zmienic szkoly tylko
      dyrektor swoje postepowanie.
      • profes79 Re: Co może uczeń? 15.09.05, 15:23
        1. Od lat uczniowie znają w szkołach swoje prawa i zapominają o obowiązkach
        2. Jak chciałem się urwać pograć w nogę to się urywałem, a potem myślałem jak
        to usprawiedliwić. A mieliśmy wtedy po 19 lat! (technikum) I nie było mowy o
        usprawiedliwianiu samemu.
        3. Uwagi słuszne co do studiów - ch.. tam kogoś obchodziła frekwencja (na
        wykładach) A ćwiczenia? Wyżej ktoś podał dobry przykład...
        4. Weź się chłopie za naukę - pół roku do matury - a nie zajmuj się
        pierdołami...
      • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 15:25
        Prawo prawme ale przepisy obowiązują wszystkich... Wiekszość przepisów BHP jest
        w takim razie niezgodny z prawem bo na każdym kroku czegoś Ci zabraniają i coś
        Ci narzucają. A zasada jest prosta nie podobają Ci się... więc fora ze dwora.
        • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 15:43
          Widze, ze z inteligencja i rozumowaniem u Ciebie jest duzy problem. Nie ma w
          tym nic zlego, ze przepisy czegos zabraniaja, bo wlasnie po to sa i wcale nie
          znaczy to, ze nie sa zgodne z prawem. Jednak nie moga zabraniac czegos co jest
          napisane na przykald w Kodeksie Cywilnym, a w tym przypadku jeszcze w opinii
          Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i piosmie Ministerstwa Edukacji Narodowej.
          Prawdopodobnie nigdy Kodeksu Cywilnego w reku nie miales (mam nadzieje, ze
          chociaz wiesz co to jest), ale zapewniam Cie, ze jest tam zapis, ze
          pelnoletnosc uzyskuje sie w wieku 18 lat i nie ma tam zadnego zapisu, ze nie
          dotyczy to uczniow.
          Mam jeszcze prosbe. Zanim napiszesz koljeny post postaraj sie wytezyc swoj
          umysl i napisac cos bardziej inteligentengo niz "Prawo prawme ale przepisy
          obowiązują wszystkich...", bo nawet srednio intelignety uczen podstawowki wie,
          ze to prawo wszystkich obowiazuje.
          • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 16:14
            i w tym Twoim kodeksie jest napisane że w wieku 18 lat Twoim obowiązkiem jest
            pisanie sobie samemu usprawiedliwieni... i że w ogóle w wieku 18 lat może zacząc
            olewać przepisy.

            Mam wrażenie że kompletnie nie masz pojęcia o co sę rozchodzi.
            Zastanów się... nikt mu niechce odebrac pełnoletniości.
            Chodzi o to że w szkoła ma w statucie że honoruja tylko usprawiedliwienia
            napisane przez rodziców ucznia, ten przepis przecież nic mu nie zabrania. Jak
            chce może do szkoły nie przychodzić, może wyjść sobie w dowolnej chwili z
            lekcji, może przyjśc nie przygotowany. Tylko ma liczyć się z tym że własnoręczne
            usprawiedliwienie nie będzie wystarczające żeby skreślić nieobecności.

            Tak się składa że prawdopodobnie w calym zamieszaniu nie chodzi Bartusiowi o
            jego prawa i podważanie statutu szkoły, ale tylko i wyłącznie na tym by zagrać
            dyrektorowi na nosie. A niestety wyrostki którym to imponuje wiadomo że będą za nim.
            • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:40
              A przeciez prosilem, zebys sie postaral wytezyc umysl, a Ty kolejny raz
              napisales glupoty. Po pierwsze to nie jest, jak to nazwales, moj kodeks tylko
              Kodeks kazdego obywatela tego kraju. Po drugie jak sama nazwa wskazuje jest to
              Kodeks Cywilny, czyli dokument regulujacy sytuacje cywilno - prawne, a nie na
              przyklad obowiazki szkolnej sprzataczki albo obowiazki ucznia czy dyrektora. Do
              regulowania takich szczegolowych spraw tworzy sie specjalne przepisy, tak jak
              na przyklad wymienione przez Ciebie wczesniej przepisy BHP. Jednak wszystkie
              przepisy musza byc zgodne ze stanowionym w Polsce prawem. Tak wiec to, że w
              zadnym kodeksie owszem nie ma zapisu, ze "w wieku 18 lat Twoim obowiązkiem jest
              pisanie sobie samemu usprawiedliwieni".
              Zeby uprzedzic Twoje koljne glupie komenatrze podam Ci od razu podstawe prawna.
              Art. 11 Kodeksu Cywilnego mowi, "pełną zdolność do czynności prawnych nabywa
              się z chwilą uzyskania pełnoletności." Jest rowniez artykul 92 Kodeksu
              Rodzinnego i Opiekuńczego, ktory jasno określa, że dziecko zostaje pod opieką
              rodzicow aż do ukonczenia pelnoletnosci. Tak wiec zadanie usprawiedliwien od
              rodzicow ma taki sam sens jak zadanie usprawiedliwien od babci, dziadka, wujka
              albo sasiadki ucznia, bo maja tak samo wladze nad pelnoletnia osoba.
              Poza tym prawdopodbnie pan Bartek nie jest zadnym Twoim kolega daltego uwazam,
              ze niestosowne jest mowienie o nim per "Bartus". Tak samo jak niestosowne jest
              dyskutowanie o Jego pobudkach, bo on chce tylko przestrzegania prawa.
              • block-buster Bartek-nad kodeksy przedkladaj zawsze klase i styl 15.09.05, 17:59
                Sprzedam Ci mily,zdolny,sympatyczny chlopaku madrosc,jaka sie kieruje pracujac
                w jednej z najlepszych firm na swiecie i to nie jako szeregowy jej
                pracownik.Nigdy w zyciu nie interesowalem sie prawem i skutkami jego
                zastosowania.Natomiast od mojego mistrza Antoniego Slonimskiego nauczylem sie
                jednej podstawowej zasady zyciowej:jesli nie wiesz jak sie zachowac,na wszelki
                wypadek zachowaj sie przyzwoicie.
                Ty,dzieciaku,bo mam syna starszego od Ciebie,zachowujesz sie fatalnie i Ciebie
                do pracy w moim dziale,strategicznej komorce mojej firmy na pewno bym nie
                przyjal.Za duzo bowiem oczekujesz od prawa,za malo natomiast-od samego
                siebie.Moja podstawowa zaleta jest powsciagliwosc.Zawsze znalem swoje miejsce w
                szeregu.Ty nie znasz tych niezwykle sensownych kanonow.Rozpedzasz sie.W szkole
                sredniej badz tylko uczniem.Nie staraj sie byc madrzejszy od nauczycieli,jesli
                nawet wydaje Ci sie,ze jestes.To jest wlasnie klasa.Styl.Noblesse
                oblige.Sprawdz w slowniku.Na uczelni juz mozesz nieco zaszalec,bo tam co innego
                sie promuje.I bron Panie Boze,nie studiuj w Polsce.Ja po Uniwersytecie w
                Gdansku skonczylem jeszcze Harvard.Dla satisfaction wylacznie.Ty porwij sie na
                ktorys z uniwerkow w Londynie.Jak skonczysz,a ja jeszcze bede tutaj,zatrudnie
                Cie u siebie.Trzeba Cie bowiem oszlifowac.Naumiec,jak mowil moj profesor.Z
                reszta sobie poradzisz.With a little help from your friends/to z Beatlesow/.
                • Gość: Stach Re: Bartek-nad kodeksy przedkladaj zawsze klase i IP: *.opentv.com 16.09.05, 21:54
                  Jakaż to mądrość płynie z twych ust...
                  Wydajesz się nie szanować nikogo, kto nie jest taki sam jak ty.
                  Widzisz, niektórzy wiedzą conieco o prawie, interesują
                  się jego skutkami, nie są powściągliwi, mają inny styl bycia.
                  I też nie są złymi ludźmi.
                  Spróbuj to zauważyć i nie używać argumentu swoich "siwych włosów"
                  w dyskusji.
              • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 18:20
                Ale ty jednak uparty jesteś...
                Niech on sobie ma pełne zdolności prawne i Bog wie co jeszcze, składając papiery
                do szkoły akceptował warunki w niej panujące, a według statutu szkoła hnoruje
                usprawiedliwienia od rodziców... i co w tym dziwnego. Naprawdę przepis ten w
                takim stopniu narusza jego prawo że aż dziw że jeszcze Polska funkcjonuje jako
                państwo. Dlaczego tak ciężko zaakceptowac ten przepis. Chodzenie pod krawatem
                pracując w firmie gdzie jest kontakt z klientem to też tylko przepis (w wileu
                firmach jest to zapisane w umowie) też narusza prawo bo chyba moge sam decydowac
                jak się ubieram... i co z tym tez Bartuś bedzie walczył.

                Nie wiem czy Ty nie dostrzegasz bezsensewości jego poczynań. Tak bardzo rajcuje
                Cię jego postawa zbuntowanego małolata, który to za chwile dosatnie dowód.
                Chce koorzystać z pełnoletności to na dzień dobry może niech odda krew...
                Pojdzie do sklepu i zgodnie z prawem kupi sobie browar (ciekawe czy do tej pory
                w tej kwesti tez respektował prawo tak jak wymaga tego od dyrekcji).
                A jak zależy mu na doroslośc pełną gebą niech, rzuci szkołe pojdzie do pracy,
                wynajmie własne mieszkanie i zacznie żyć po swojemu.

                A faktem jest że nie jest moim kolegom ale dlatego że zachowuje się jak nie
                dojrzały gowniarz pisze o nim "Bartuś". Ledwo liznał "dorosłości" i już chce
                szkoła na swoja modłę przeprawic.
                • block-buster Aqq-idz do jakiejs szkoly i naucz sie polskiego 15.09.05, 18:30
                  Przeciez Ty jestes kompletnym analfabeta.Dukasz,belkoczesz,zero
                  gramatyki,interpunkcji.Nie wlaz na forum,jak choc tej wiejskiej podstawowki nie
                  skonczyles.I daruj sobie klikanie...
                  • Gość: Aqq Re: Aqq-idz do jakiejs szkoly i naucz sie polskie IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 18:37
                    Ale się napiąłeś...
                    Może dlatego że "myślałeś" że odpisuję na Twojego posta... bo tak to wygląda.
                    Ale skoro taki mądry i uczony jestes to powinieneś dostrzec że Bartusiowi oboje
                    odradzamy jego wyniosłe zachowanie.
                    A moj post był kierowany do Rafała.
                    A to że robie błędy nie tylko Ty dostrzegłeś...
                    • block-buster Oceniam wszystkie Twoje posty-sa pisane cyrylica.. 15.09.05, 18:57
                      • block-buster Aqq-zacznij od ksiazek.Prasa,rozmowy z ludzmi... 15.09.05, 18:59
                • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 18:46
                  Czy Ty czlowieku nie widzisz roznicy miedzy zaleceniem co do ubioru pracownika,
                  a nierespoktowaniem pelnoletnosci osoby doroslej? Moze mi podasz podstawe
                  prawna Twojego twierdzenia, ze pracodawca nie moze zalecic ubioru pracownika?
                  Zgoda ucznia tutaj nie ma nic do rzeczy, bo nikt sie nie moze zgadzac na to,
                  zeby nie przestrzegac prawa, ani tez nikt nie moze takiej zgody zadac. Rownie
                  dobrze narkoman moze powiedziec, ze diler moze mu sprzedawac narkotyki, bo on
                  sie na to godzi.
                  Zapewniam Cie, ze rajcuja mnie zupelnie inne rzeczy niz artykuly w Gazecie
                  Wyborczej, a Jego postawa, owszem podoba mi sie, ze wzgledu na to, ze moze
                  dzieki temu zostanie polozony kres wszechobecnej w Polsce samowolce.
                  A skoro juz poruszyles sprawe zakupu alkoholu to czy uwazasz, ze 18-latek
                  powinien miec zgode od rodzicow na zakup piwa ?
                  • block-buster Rafal-nie jestes precyzyjny i tez belkoczesz 15.09.05, 18:52
                    Nie masz w ogole pojecia o dyskutowaniu.Widac,zes Lodzi w zyciu nie
                    opuszczal.Zawsze-krotko,na temat,sensownie.A Ty produkujesz caly
                    wyklad.Przeinwestowujesz,gdy mrukniecie wystarczy.I za duzo gadasz.
                    • Gość: Rafal Re: Rafal-nie jestes precyzyjny i tez belkoczesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:05
                      Zal mi czytac Twoich wypowiedzi. Ja jestem nieprecyzyjny? Podaje konkretne
                      artykuly konkretnych Kodeksow jako podstawe prawna tak, ze juz konkretniej nie
                      mozna.
                      Jesli chodzi o dlugosc moich wypowiedzi to sa one takie, a nie inne, pozniewaz
                      niektorzy tutaj maja ograniczona zdolnosc szybkiego rozumowania, dlatego staram
                      sie wszystko wyjasniac z przykladami. Dziwi mnie jednak, ze dla czlowieka,
                      ktore ma ponoc takie kwalifikacje jest problemem przeczytac te kilka zdan.
                      Zapewniam Cie rowniez, ze poza Lodzia bylem nie raz, natomiast Ty mimo, ze jak
                      piszesz, skonczyles Harvard (sic!) jestes po prostu prostakiem. Nikogo nie
                      obchodzi w jakiej firmie pracujesz i jakie szkoly skonczyles, ale Twoje
                      angielskie wstawki w stylu "Dla satisfaction wylacznie" sa szczytem zlego
                      gustu. To Tobie brakuje klasy i stylu, wiec swoje "bezcenne" rady dla siebie.
                      • Gość: Aqq Re: Rafal-nie jestes precyzyjny i tez belkoczesz IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 19:19
                        Rafał jest coraz lepiej w jednym już się zgadzamy
                        block buster jest prostakiem i mysli że ktoś da się nabrać na jego napinke...
                        @block buster
                        to już nie te czasy a osoby takie jak Ty (wprowadzanie zametu do
                        dyskusji,wycieczki sentymentalne,ubliżanie, czepianie się ortografi,brak
                        argumentacji na poruszony temat) uważane są za trole.
                  • Gość: Klara Re: Co może uczeń? IP: *.4web.pl 15.09.05, 19:05
                    A skoro juz poruszyles sprawe zakupu alkoholu to czy uwazasz, ze 18-latek
                    > powinien miec zgode od rodzicow na zakup piwa ?

                    Jak na razie to widzę tabuny pijanych 16 latków wszedzie... I nikt ich nie pyta
                    o dowód w sklepie, taże, jak ktoś chce respektowania prawa , to moze w dwie
                    strony. Założę sie , że autor protestud/s usprawiedliwień jakoś omijał prawo
                    zanim skończył 18 lat i pił piwo. A skoro jest taki praworzadny, to powini8en
                    sam na siebie donieść w prokuraturze:P
                    • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:17
                      Po pierwsze nie widze zwiazku miedzy tematem dyskusji, a trescia Twojego
                      postu. To, ze ktos zlamal na przyklad przepis ograniczenia predkosci nie
                      znaczy, ze nie moze byc policjantem albo sedzia ani, ze w swoim pozniejeszym
                      zyciu moze byc wedlug niego nieprzestrzegane prawo.
                      A jeszcze dla scislosci nikt nie ma obowiazku donosic sam na siebie.
                      • e.v.q.a Re: Co może uczeń? 15.09.05, 19:24
                        to moze ja Ci wytlumacze - chodzi o to, ze ten pelnoletni :) obywatel naszego
                        kraju ;) zrobil niezla jak widac afere o nieprzestrzeganie prawa w szkole. idac
                        dalej moznaby sie zapytac go czy we wszystkim tak przestrzega tego prawa, bo
                        walczy o nie jak lew - i tu nasuwa sie pytanko o alkohol, retoryczne zreszta.
                        porownanie do alkoholu bylo akurat dobre, bo pokazuje wybiorczosc naszej 'gwiazdki'.
                      • Gość: Klara Re: Co może uczeń? IP: *.4web.pl 15.09.05, 19:28
                        Ja natomiast widzę bezpośredni związek.Przekroczenie szybkosci to coś z
                        zupełnie innnej półki niż picie alkoholu przez 16 latka i to porównanie pasuje
                        tu jak kwiatek do kożucha , bo brak najprostszej paralelności.... Z prostej
                        przyczyny. Jeśli ów 18 latek domaga się RESPEKTOWANIA swojej DOROSŁOŚCI , to
                        wie też , że wcześniej powinien RESPEKTOWAĆ BRAK SWOJEJ DOROSŁOŚCI i nawet nie
                        zbliżać się do sklepu z alkoholem. To działa w dwie strony, a nie w tę, w którą
                        wygodniej.
                        • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 19:34
                          No i racja skoro tak dobrze zna prawo jakie go obowiązuje to powinien wiedzieć
                          że kupując browar łamie je (jeszcze przez dwa miesiące). A bedą takim porawnym
                          społecznie chłopakiem walczącym w imię prawa... z pewnością nawet mu to przez
                          myśl nie przeszło że mogłby sam wypuścić się do sklepu monopolowego.
                        • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:36
                          I tu sie mylisz droga kolezanko. Zakup alkoholu przez nieletniego i
                          przekroczenie predkosci to wykroczenia, wiec nie sa to sytuacje z innej polki.
                          Ale nie wazne, bo nawet wobec recydwisty, ktory spedzil 20 lat w wiezieniuprawa
                          przestrzegac trzeba i moze on swoich praw dochodzic.
                          • Gość: Klara Re: Co może uczeń? IP: *.4web.pl 15.09.05, 19:42
                            Nie rozumiesz kompletnie zasady działania tego porównania. Twoje porównanie
                            miałoby sens, jesli mówiłbyś o przekroczeniu predkości przez człowieka, który
                            jechał samochodem, a nie ma w ogóle zrobionego prawa jazdy czyli uprawnień do
                            prowadzenia tego samochodu. Tak samo ktoś poniżej 18 lat nie ma UPRAWNIEŃ do
                            zakupu alkoholu.
                            Ktoś kto przekroczył predkość popełnił wykroczenie , ale ma uprawnienia do
                            jazdy w ogóle, ktos kto kupuje wódkę mając 17 lat, nie ma uprawnienia do
                            kupowania nawet piwa.
                          • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 20:06
                            Rafałku spasuj juz bo widać że fragmenty prawa znasz a wyrywki i strasznie w
                            wąski zakresie... ale do interpretacji prawa trzeba nieco zdrowego rozsądku,
                            zresztą bronisz swojego klienta nie zanjąc go i jego pobudek. A ja bronie szkoły
                            bo wiem że ma uczyć i wychowywać. A aby młodzierz (tą prawie pełnoletnią i
                            pełoletnia) wychować szkoła musi mieć kontak z ich rodzicami. Bo dopóki rodzice
                            go utrzymują (martwią się, plinują, dbają, doglądają, pomagają, wspierają)
                            dobrze by było żeby wiedzieli co się dzieje z jego dzieckiem w szkole albo wtedy
                            gdy powinien byc w szkole.
                            A jak jest sam sobie panem i władcą... to chulaj dusza.
                  • Gość: Aqq Re: Co może uczeń? IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 19:12
                    Rafałku pierdoły piszesz w firmach to jest wymóg a nie zalecenie.
                    W jednym i w drugim przypadku jest to wyraźny przepis, czy jak wolisz zalecenie
                    (tu skąd masz miec usprawiedliwienia a tam jak masz być ubrany w pracy; w obu
                    przypadkach niezależnie od wieku a z racji tego że sa częscią instytucji i z
                    racji tego ma obowiazki).
                    Nie mam pojecia o co Ci chodzi z tym piwem i jak to ma sie do tej sytuacji.
                    Naiwny jestes skoro myslisz że jeden Bartuś zmieni coś w Polsce.
                    • Gość: Rafal Re: Co może uczeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:25
                      Moze i sam nie zmieni, ale jak bedzie wiecej takich ludzi to moze sie wreszcie
                      cos zmieni. Na pewno byloby dobrze, zeby szkola uczyla, ze prawo jest po to,
                      zeby go przestrzegac.
                      Wymog co do zakladania oficjalnego stroju do pracy jest zgodny z prawem, a
                      narzucanie osobie doroslej opieki rodzicow nie.
                      Z piwem chodzi mi o to, ze nikt zgody rodzicow za zakup piwa przez dorosla
                      osobe zadac nie moze (zreszta tak jak usprawiedliwien w szkole), ale moze Ty
                      uwazasz, ze rodzice powinni dawac swojemu doroslemu "dziecku" kartke ze zgoda
                      na spozycie alkoholu :-).
                      • Gość: Klara Re: Co może uczeń? IP: *.4web.pl 15.09.05, 19:32
                        Nie, kiedy natomiast Twoje "dziecko" przychodzi do sklepu, ie ma dowodu, a
                        wyglada na mniej niż 18 lat, to osoba za ladą NIE POWINNA mu sprzedać piwa
                        dopóki nie przyniesie DO-WO -DU. Proste.Ten dowód to własnie owo
                        USPRAWIEDLIWIENIE.
    • Gość: Sobol Re: Co może uczeń? Do Klary IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 16:01
      Do Klary: tak jak napisał Kubako mowilem i pisalem o osobach ktore zdaja sobie
      sprawe ze swoich czynow - a nie o kims kto zdaje na studia po to zeby w ogole
      nie uczeszczac na zajecia - szczegolnie cwiczenia.
      Ja osobiscie na wyklady nie chodze w ogole bo uwazam to za strate czasu, zas
      cwiczen generalnie nie opuszczam - w semestrze gora 3, 4 nieobecnosci z kazdego
      przedmiotu - chyba ze jest naprawde ciekawy to 100 % obecnosci.
      A znajomi maja nawet czasami po 10 nieobecnosci na cwiczeniach i pozniej cale
      konsultacje w styczniu i lutym oraz w maju i czwerwcu spedzaja na zaliczaniu -
      ich wybor.
      poydrawiam!
      • Gość: potop Bartek to zwykły snob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:38
        znam go ze szkoły, widzę go często na korytarzu, a w sali prawniczej ktorą
        sam "stworzył" powiesił sobie złotą tabliczkę upamiętniającą jaki to on jest
        fajny i w ogóle. jestem przeciwko niemu. trochę go znam i to mi wystarczy. I
        NIE JESTEM ZAZDROSNY!
        • Gość: Aqq Re: Bartek to zwykły snob IP: *.toya.net.pl 15.09.05, 19:43
          Dokładnie tego można się spodziewac po jego zachowaniu...
          Jak pisałem wcześniej zwykły snob który za priorytet obrł sobie zagrac dyrowi na
          nosie... oby Bartuś nie załował swoicj ambicji.
          • Gość: Madzia Ludzie nie wiecie co mowicie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 21:25
            Ciekawa jestem ile osob osobiscie zna Bartka,ze wydaje o nim tak niewybredne
            opinie: ze nie chce chodzic do szkoly,ze kupuje alkohol przed 18 itp. Nie wiecie
            bo go nie znacie,wiec zamilknijcie.
            Widze tez ze 3/4 osob na tym forum nie umie czytac.
            On tylko chce RESPEKTOWANIA prawa,nie tylko na swoja korzysc.Bardziej chyba na
            korzysc innych. On w tym roku od chodzi ze szkoly,wiec w sumie az tak wiele na
            tym nie skorzysta...
            A do absolenta Harvardu...Az dziwi mnie ze absolwent tak wybitnej szkoly,prawa
            nie zna. A te anglicyzmy jako wstawki sa po prostu zalosne..:|
            • Gość: Aneczka Re: Ludzie nie wiecie co mowicie!! IP: *.retsat1.com.pl 15.09.05, 22:37
              Nigdzie nie chonorują usprawiedliwenia się samemu. Ani w pracy, ani na studiach
              nie ma takiej możliwości. Więc skoro Bartek chce być traktowany jak dorosły, to
              rodzice niech mu nie piszą usprawiedliwień- może być tylko od lekarza czy inny
              formalny dokument, jak jest w sytuacjach ludzi dorosłych. Pisanie sobie samemu
              usprawiedliwień mija się z celem. Nauczyciele powinni od razu mu
              usprawiedliwiać bez jakiejkolwiek karteczki- w końcu może im powiedzieć, że nie
              był bo nie i koniec.
              • Gość: kol.3 Re: Ludzie nie wiecie co mowicie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 08:13
                Cóż, XXI Lo starannie dba o to by trafiali tam najlepsi i najwybitniejsi. Uczeń
                popisał się myśleniem i niezależnością, co oczywiście dla szkoły jest nie do
                przyjęcia. Dyrektor, niestety, nie potrafił nawiązać z nim dialogu, a jego
                wypowiedzi w 3 programie TV są poniżej pewnego poziomu cywilizacyjnego.
                Uczbiowi nie chodzi o możliwość obijania się ale o zasadę.
    • cassani za moich czasów 16.09.05, 10:21
      to ucznie pili ewentualnie palili trawkę, ale żeby sobie usprawiedliwienia
      wypisywać to chyba nikt na to nie wpadł! No ale świat gna do przodu, więc ja
      się pewniee nie znam - teraz pewnie własnoręczne usprawiedliwienia sa na topie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka