Gość: szwed
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.11.05, 20:55
Obrazek z Geanta przy al. Jana Pawła II, godz. około 18.00 ; na środku
głównej alejki wielki kosz z rękawiczkami skórzanymi, przy nim wielu klientów
mierzących te rękawiczki, wśród tych klientów dwóch pracowników firmy
ochroniarskiej zakładających klipsy przeciwkradzieżowe.I w co w tym dziwnego?
Otóz ci panowie zakładają te klipsy tak, że przymierzenie tych rękawiczek
było niemożliwe, spinają je razem kalecząc nawet skóre rękawiczek oczywiście
wszystko jest w torebce spiętej tym klipsem. Na zwróconą uwagę, że
uniemożliwiają przymierzenie rękawiczek odsyłają do punktu obsługi klienta,
widać na ich twarzach głupie miny gdyż widzą że robią głupią robotę. W
punkcie obsługi klienta panienka dzwoni do jakiegoś palanta z góry z
informacją, że klienci interweniują ponieważ nie mogą przymierzyć rękawiczek
a kupowanie kota w worku to zbytnia przesada. Palant z góry informuje, że tak
musi być i że klient może przymierzyć rękawiczki w kasie gdzie kasjerka
zdejmie mu ten klips. Bzdura totalna! A co będzie jak się okaże w kasie, że
rękawiczka jest niedobra lub uszkodzona bo nie można jej nawet dobrze
obejrzeć? Można się przecież wrócić do tego kosza z rękawiczkami na drugi
kraniec hipermarketu i wymienić na inne oczywiście znowu bez przymierzenia i
obejrzenia. I takie atrakcje tylko za cenę tych rękawiczek które kosztują
niecałe 20.00 złotych. Gratuluję pomysłowości kierownictwu hipermarketu oraz
braku pomyślunku temu palantowi z góry. Czy w imię bezpieczeństwa tak ma
wyglądać handel? Proponuję w przyszłości spinać klipsami rękawy ubrań czy
kurtek, nogawki spodni tak aby klient mógł je przymierzyć w domu. A jaka
oszczędność dla sklepu, mozna zlikwidować przymierzalnie.