Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.01.06, 22:35
- Mamy zgodę z centrali i wolę, by skończyć z SLD w Łódzkiem - mówił
Łyżwiński. - To skompromitowane ugrupowanie.
Za to Samoobrona to nie jest skompromitowane ugrupowanie. Posłowie z Łodzi są
tak wspaniali, że jak wypiją troszku, to przynajmniej dostarczają prostemu
ludowi rozrywki. Jeden (Waldemar B.) po pijaku jeżdził samochodem, a potem
narąbany jak szpadel spał w rowie, w imię zacieśniania stosunków między
Samoobroną a mieszkańcami wsi Karpin. Drugi (Piotr M.) chciał sprawdzić jak
bezpiecznie jest w łódzkich dyskotekach. Dlatego najpierw musiał wprowadzić
się w stan, który w dyskotekach uważany jest za normalny, a potem, próbował
siłować się na rękę z jednym z dyskotewiczów. Gdy przegrał zagroził
sprowadzeniem do Łodzi mafii pruszkowskiej. Groził też, że zrobi porządek z
policjantami. Nie sprecyzował jednak, czy zamiecie miotłą, czy może uzyja
odkurzacza.
A... I bym był zapomniał. To zupełnie nieskopromitowane ugrupowanie o nazwie
Samoobrona ma w swoich szeregach byłego selekcjonera kadry piłkarzy Janusza
W., który na pewno tylko dziwnym zbiegiem okoliczności (a właściwie jestem
pewien, że to była prowokacja policji) nawalił się jak stodowała, po czym
wsiadł do swojego samochodu.
Ale przecież, panie Łyżwiński, Samoobrona to wzór cnót