Dodaj do ulubionych

Zawalone wiaty

IP: *.toya.net.pl 21.01.06, 12:15
List podobnej tresci wyslalam juz na pl.soc.prawo i pl.regionalne.lodz, ale
sprobuje jeszcze na tym forum.
Stawiam samochod na parkingu na Janowie, zaplacilismy za wybudwanie wiaty na
naszym miejscu. Nie pamietam juz niestety, czy podpisywalismy jakies kwity,
czy po prostu zaplacilismy i zadaszyli odpowiednie miejsca parkingowe. Teraz
zadaszenia sie nieco pochylily, nasz samochod - na razie - nie ucierpial,
innym na dachu oparla sie blacha, no ale wyjechac nie mozemy. "Wlasciciel"
parkingu twierdzi, ze wiaty sa nasze i powinnismy je sami odsniezac i ze w
innych "szeregach" odsniezali sobie - nasz sasiad tego nie potwierdzil!! Nic
nie odsniezal i nikogo do tego nie upowaznial. Dodatkowo jakis czas temu,
kiedy cala konstrukcja zaczela sie pochylac pytalismy parkingowych co z tym
bedzie i odpowiadali, ze zajma sie i zrzuca snieg. Teraz ten "wlasciciel"
twierdzi, ze przekazywal, ze mamy sami zrzucac snieg. Co mozemy zrobic?? Na
pewno wszyscy poszkodowani zbiora sie "w kupe" i cos bedziemy ustalac. Ale na
czym mozemy sie opierac?? Dodam, ze "wlasciciel" twierdzi, ze wiata jest
nasza, ale sam - bez naszej zgody - ja demontuje!!
Moze jakis inny poszkodowany sie tutaj znajdzie??

Sylwia
Obserwuj wątek
    • ixtlilto Re: Zawalone wiaty 21.01.06, 16:59
      Z tym problemem proponuję tu: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=716
      • Gość: S. Re: Zawalone wiaty IP: *.toya.net.pl 21.01.06, 20:32
        O, dzieki, pewnie sprobuje :)

        S.
    • cedryk2003 Re: Zawalone wiaty 21.01.06, 20:43
      Hmmm. Ja bym powiedział inaczej, że to nie jest w sumie wasza własność, tylko
      po prostu wykupiliście usługę polegającą na udostępnieniu wam, miejsca
      parkingowego z wiatą. Tak byłoby najprościej.;-)
      Ale przyznam szczerze, że wiata, coś co jest trwale związane z podłożem bo to
      chyba nie brezent, to jest nieruchomość i powinna należeć raczej do właściciela
      gruntu etc etc. Myślę, że raczej to wynajmujecie po prostu ale niestety
      wszystko zalezy od umowy, bo mozliwosci jest wiele, jaka była umowa i jak ta
      wiata wygląda. :-) Bo może byc po prostu tak że wynajmujecie teren na auto i
      coś budujecie na własny rachunek.
      All zalezy od umowy a przypominam że umowa ustna jest tak samo skuteczna jak
      pisemna. Z tym ze jezeli placiliście wiecej niz 2000 zeta za wiatę a bylo to
      kilka lat temu to wtedy dla celow dowodowych potrzebna jest na pismie. To tyle
      co mi się nasunęło tak od razu, idę oglądać film. ;-)
      • Gość: S. Re: Zawalone wiaty IP: *.toya.net.pl 21.01.06, 21:29
        O, cenne uwagi do zastanowienia, musze znalez umowe, a poza tym zebarc sie w
        kupe z innymi poszkodowanymi.
        A tak na marginesie, to w sumie jesli nawet ja bym odsniezala, a Ci naokolo mnie
        nie, to i tak by gruchnelo i "moja" wiata tez by sie zawalila. Ale to tak na
        marginesie.
        W kazdym razie dzieki. Mysle, ze ten "wlasciciel" tez ma mokro, bo jakby bykl
        pewien swego, to w nie reagowal by w taki sposob, w jaki sie zachowuje.
        Ale przestrzegam innych naiwnych, ktorym parkingowy proponuje wybudowanie
        zadaszenia - sprawdzcie wszystko i o wszystko sie dopytajcie.

        S.
        • cedryk2003 Re: Zawalone wiaty 21.01.06, 21:33
          Myślę, że rozwiązań tej sprawy jest na serio pełno. Wsyzstko zależy od tego
          jaka jest umowa, jak ustna trzebaby powołać świadków etc
          Najpierw proponuje ponegocjować z kolesiem a później iść do sadu. A jakieś
          szkody byly ?
          • Gość: S. Re: Zawalone wiaty IP: *.toya.net.pl 22.01.06, 08:34
            W naszym przypadku - szczesliwie - samochod nie zostal uszkodzony. Tyle, ze
            sanie mamy go gdzie wstawiac. Niestety wiata oparla sie na wyzszych samochodach
            i tam jakies szkody sa. I wlasciciele moga sie o tym dowiedziec w ...
            poniedzialek, jak pojda po samochod, zeby pojechac do pracy. Bo mimo tego, ze
            obsluga ma namiary - nikt nikogo nie zawiadomil, bo to nie nalezy do ich
            obowiazkow (tylko po co w takim razie brali te namiary). Nic, nie chce sie
            denerwowac przy niedzieli, jakos zbierzemy sie i cos postanowimy, pewnie sie w
            sadzie skonczy, bo z tym "wlascicielem" to... ech, az sie gadac nie chce.

            Sylwia
        • Gość: Maryk Re: Zawalone wiaty IP: *.de 22.01.06, 12:24
          Gość portalu: S. napisał(a):

          > O, cenne uwagi do zastanowienia, musze znalez umowe,

          No to może od tego zacznij, wtedy można dokładnie przedstawić problem. A nie
          potem tylko ciągle, że muszę znaleźć umowę, muszę znaleźć umowę...
    • gray wiata 22.01.06, 02:41

      to przestrzeń ni to otwarta ni to zamknięta, tzw. półprzestrzeń, zatem wiesz...
      • Gość: i ? Re: wiata IP: 85.89.161.* 22.01.06, 12:04
        No to co. To konstrukcja trwale związana z gruntem. W myśl prawa budowlanego
        każda budowla trwale związana z gruntem. Podobnie jest w innych działach. ;-)
        Myślę, że istotne jest raczej czy ona jest trwale związana z tym gruntem czy
        nie ;-) Wiaty moga być różne ;-) Znając mojego sąsiada na ten przykład wiem, że
        jego wiata miałaby konstrukcje schronu przeciwatomowego, ale inni mogą stworzyć
        coś lekkiego. ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka