Gość: f
IP: 213.77.95.*
27.01.06, 10:19
W obliczu weekendu - choć to przypadkowa zbieżność - opiszę Wam coś dobrego -
a dotyczy to naszej komunikacji miejskiej.
Dziś rano - jak co rano - radośnie jechałem sobie do pracy komunikacją
miejską.
Miejsce akcji: okolice Ronda Powstańców 1863 roku.
Czas akcji: troszkę po 8:30.
Jak każdy przezorny pasażer MPK czekam albo na tramwaj (3) albo na autobus
(65, 95) - jeśli nie przyjedzie tramwaj powinien przyjechać autobus.
Dziś nie przyjechał autobus - 65 w stronę centrum - powinien być 8:35 ale nie
przyjechał.
Myślę sobie - zima jest mroźna - a jak jest mroźna zima to autobusy zamarzają.
Zdarza się.
Około 8:41 przyjechał (planowo!) tramwaj linii 3.
Yes, yes, yes - chciałem powiedzieć półgłosem ale drugi wagon tramwaju w
którym się znalazłem był całkowicie zamarznięty.
Nic to - przecież nie można ogrzewać każdego wagonu - w skali całej zimy
generuje to olbrzymie koszty. Zresztą grzejniki mogły się zepsuć - w końcu
nawet bardziej zaawansowane środki komunikacji typu prom Columbia ulegają
czasem awariom.
"Trójką" jechałem tylko kilka przystanków by przy ulicy Limanowskiego
przesiąść się w "piątkę". Nie zdążyłem więc nawet skostnieć z zimna.
"Piątka" przyjechała planowo ok. 8:47.
I pozytywny szok!! Yes, yes, yes po trzykroć pełnym głosem! Fala ciepła na
wejściu aż uderzyła mnie po policzkach! Drugi wagon tramwaju linii 5 do
którego wsiadłem był w pełni ogrzewany.
Na szybach nie było ani grama szronu, ręczne otwieranie drzwii działało bez
pudła i na przystankach otwierane były tylko te drzwii, które powinny - co
skutecznie zapobiega utracie ciepła w wagonie.
Niniejszym chciałbym podziękować wszystkim odpowiedzialnym osobom,
kierownictwu spółki MPK Łódź oraz wszystkim jej pracownikom za to, że mogłem
w ciepłym wagonie dojechać spokojnie do pracy.
Tomek F.