Dodaj do ulubionych

Gimnazjum nr 7

IP: *.toya.net.pl 24.02.06, 17:20
Jestem z pierwszego "gimnazjalnego" rocznika w tej szkole. Fajna szkola, z
tradycja.Na koniec nauki wreczane sa odznaki Kopernikanskie za szczegolne
osiagniecia w danych dziedzinach.Nie ma zbyt duzego zaplecza dydaktycznego,
sposrod innych szkol wybija sie sala komputerowa. Daje takze mozliwosc uczenia
sie wielu jezykow obcych. No i nauczyciele sa sympatyczni (z malymi wyjatkami
- ale ktora szkola ich nie ma?:)) Moimi ulubiencami byli: pani Liszewska - od
chemii(to dzieki Niej pokochalam chemie, ktora dzis studiuje) i pan Pylanski -
moj byly wychowawca, jedyny historyk, jakiego kiedykolwiek polubilam:)Polecam
goraco!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: KOPERniczanka Re: Gimnazjum nr 7 IP: *.eranet.pl 27.02.06, 10:40
      a ja dzięki panu Pylańskiemu jestem tu, gdzie jestem czyli w I LO... świetny
      nauczyciel, a co najważniejsze człowiek. Pokazał nie tylko mi ale i innym
      ludziom,że można w życiu realizować swoje największe marzenia. A pani Liszewska
      jest wspaniała!!!
      pozdro dla ubiegłorocznych trzecioklasistów- kruszynka;)
      • Gość: KOPERniczanka Re: Gimnazjum nr 7 IP: *.eranet.pl 08.03.06, 18:52
        a i jeszcze jedno pytanko dziuba kogo nieznosilas z kadry??? Pani Koza nalezy
        do tej grupy?
    • Gość: karen Re: Gimnazjum nr 7 IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.04.06, 17:22
      Szkoła ogólnie w porządku, chociaż indywidualiści mają tu ciężko. Wszędzie
      pełno blokersów i kiboli... ale ogólnie poziom nauczania jest dosyć wysoki.
      Przy odrobinie chęci można dobrze nauczyć się matmy (Koza już nie pracuje w
      siódemce), Zadrożna każdemu wbije do głowy fizykę, chemia również stoi nieźle.
      No i cudowna p. Chmielewska, polonistka z fantastycznym poczuciem humoru, chyba
      moja ulubiona nauczycielka. Tak poza tym to nic, kompletnie nic nie da się
      wyciągnąć z biologii. Na każdym sprawdzianie u Maliszewskiej wszyscy mają
      podręczniki na kolanach i nic sobie z niej nie robią. Jak przychodzi do
      egzaminów próbnych, to biola zawsze leży. Zapomniałabym - lekcje sztuki są
      super. Z Fliesem , oczywiście :D
    • Gość: karen Re: Gimnazjum nr 7 IP: *.gprspla.plusgsm.pl 02.04.06, 17:25
      A pracownia informatyczna musiała prezentować się nieźle chyba wieki temu.
      Obecnie połowa kompów nie działa, a te, które jeszcze jakoś się trzymają, są w
      tragicznym stanie, np. obudowa odpada (chyba że przyklei się ją taśmą)...
      Jak ktoś chce wejść do netu, to idzie do kompa Mikołajczyka...
      tak w ogóle-Mikołajczyk to mój wychowawca :D
    • Gość: KOPERniczanka Re: Gimnazjum nr 7 IP: *.eranet.pl 08.04.06, 16:52
      oki z p. Chmielewska sie zgadzam (miala lekcje w podstwowce) i zostalam polaka
      nauczona a co do Kozy... dziwny czlowiek nie nauczyciel raczej material na
      naukowca- byla moja wychowawczynia....
      • Gość: KOPERniczanka trochę wspomnień:) IP: *.eranet.pl 10.06.06, 23:54
        czy tylko ja wypowiadam się w tym temacie? dopisze cos to może rozruszam wątek:)
        pan Mikołajczyk to równy ziomal:) wszystcy mieli 5 z informatyki.
        a co do utrzymywania się w szkole indwidualności, to jest z tym problem. wiem
        co pisze, bo jestem jedną z nich. osoby, które brały udział w olimpiadach w
        gimnazjum miały pewne kompilakcje- np. w dniu, w którym był finał wojewódzki
        olimpiady historycznej klasa 3f miała wielką klasówkę z polskiego, pamiętam jak
        lawirowałam, żeby jej nie pisać:)albo w dniu szkolnego etapu olimady była
        klasówka z matmy, a było powiedziane- Ola z Olą liczą na nią:)
        albo przed rejonem lawirowałam, żeby jak najmniej chodzić do szkoły np. na
        niemiecki(fajny język, fajny nauczyciel, ale za dużo kartkówek) albo na sztukę(
        jestem totalnym beztalenciem, które zamierza wystartować w olimpiadzie
        artystycznej):)
        część kadry, przynajmniej ja tak to rozumiałam, była nieprzychylna jednostką
        wybitnym z niektórych przedmiotów( na przykład mnie;) myśle tu o kobiecie;)
        która uczyła mnie angola( nic mnie nie nauczyła) i mojej wychowawczyni(wiadomo,
        kto jak była z ubiegłorocznej 3f)...
        moja mam uważa, że ja się wogóle nie uczyłam w gimnazjum i ma racje- klasycznym
        numerem było czytanie pod ławką książki bądź gazety- do dziasiaj pamiętam jak
        czytałam na historii z wypiekami "Herezje i prawdy" albo "Historie do roku
        1422"( wiem, wiem jestem bezczelna) w gimnazjum raczej nie panował "
        intelektualhy ferment", a teraz jest coraz gorzej- byłam w pażdzierniku i się
        wystraszyłam- takiej ilości dresów dawno nie widziałam :) ale da się przetrwać,
        tylko, że w liceum (no przynajmniej u mnie) trzeba nadrabiać masę rzeczy i
        przestawić się na zupełnie inny tryb nauki...
        ogólnie w gimnazjum pięknie leserowałam- teraz też się staram, ale nie zawsze
        wychodzi- pewne wypróbowane numery nie przechodzą:(
        szkoła, a raczej pewna osoba pozwoliła mi utwierdzić się w przekonaniu, że wolę
        być świetnym miediewistą i archeologiem niż cienkim geodetą... chociaż jak
        powiedziałam, że jestem w ekopeko to mnie opieprzono;)
        w szkole pozatymi była świetna ekipa- 3c( słoneczny patrol i te rytmy:) oraz
        panienki z 3f( HomHom, Karola, Martula i doklejona do nas Anka<ble>)
        z pewnych zródeł( nie wiem, czy pewnych) słyszałam, że pan Pylański się
        dopytywał, kto się o nim tak pięknie wypowiada:) następnym razem podpiszę się
        nazwiskiem i imieniem;) jeśli nikt jeszcze nie wydedukował, kim jestem:)
        może absolwenci trochę powspominają? ja już zaczęłam...
        ubiegłoroczna, najlepsza( miałam najwięcej punktów w moim roczniku)absolwentka
        Gimnazjum nr 7, uczeszczająca do najgorszej klasy w szkole 3f- prawda, że
        wiecej nie trzeba?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka