bubliczka
19.06.06, 13:21
Spedzilam przymusowo kilka dni w Zgierzu. Z radoscia opuszczalam to miasto.
Czulam sie jak na ukrainsko/rumunskiej prowincji. A to centrum Polski, miasto
z dobrym potencjalem intelektualno-gospodarczym, ponad 60 tysiecy mieszkancow.
Kto rzadzi tym miastem? Dworzec - czy nie mozna pomalowac, wstawic okien,
ustawic kilka lawek, utrzymac czystosc, straz miejska zobowiazac do
patrolowania? Sklep spozywczy zwany przez miejscowych blaszakiem - wrak auta
parkujacy na wieki przed wejsciem niemalze, urzadzanie pasazu w poblizu
parku - proponuje aby na obu koncach tego pasazu ustawic punkt pucybutow, bo
dotarcie z jakiejkolwiek strony przez ulice brudne i zakurzone to koniec
spacerowej elegancji i przyjemnosci.
Przede wszystkim dobrych, stabilnych, nowych i utrzymanych w czystosci
chodnikow potrzebuje to miasto, zdrowych nawierzchni na jezdni, czytelnych
znakow i konsekwencji w ograniczeniu szybkosci samochodow, stalej dbalosci o
trawniki. Szybko tutaj nie wrocimy. To pewne i radosne. Ale dobrze byloby,
aby wladze miasta uporaly sie z tymi prostymi i banalnymi problemami, ktore
odstrasza innych potencjalnych turystow i partnerow.