forul2003
05.02.03, 21:41
"Groźba paraliżu
Czy lewicowe rady Łodzi, Kielc, Bydgoszczy, Włocławka,
Inowrocławia, Szczecina, Wałbrzycha będą współpracować z
prawicowymi prezydentami? Jak w Krakowie, Rzeszowie, Toruniu i
Nowym Sączu prezydent popierany przez lewicę będzie radzić sobie
z przewagą prawicy w radzie?"
....
"Klasycznym przykładem, że prezydent jest z jednej orientacji
politycznej (prawica), a największy klub radnych (SLD) z innej,
jest Łódź. Na 43 mandaty 21 ma Sojusz. - Może dojść do klinczu -
uważa Krzysztof Jagiełło (SLD), dotychczasowy prezydent Łodzi.
- Sądzę, że ludzie, którzy deklarowali wolę służby dla
społeczności, znajdą wspólne pole - uważa prezydent Łodzi Jerzy
Kropiwnicki.
Dyrektor biura Związku Miast Polskich Andrzej Porawski jest
zdania, że jeśli każdy będzie realizował swoje zadania, to nic
nie powinno się dziać. Paraliż jednak jest możliwy, bo strony
mogą robić sobie na złość; "zagrożenie głupotą jest zawsze".
......
"Wójt (burmistrz, prezydent) traci stanowisko w zasadzie tylko w
wyniku przegrania referendum. Żeby referendum było ważne, musi w
nim wziąć udział co najmniej 30 procent mieszkańców.
Dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że do takiego referendum
idzie kilka procent ludzi i w efekcie jest ono nieważne."
Rzeczpospolita 12.11.02 Nr 263
------------------------------------------------------------
To było wliczone w ustanawianie takiego prawa.
Teraz trzeba liczyc na rozum przynajmniej jednej ze stron.