paenka
20.07.06, 10:30
Wczoraj wieczorem byłam na rowerze i przejezdzając przes Kościuszki zbił mnie
prawie z roweru obrzydliwy zapach jakby rozkładających się zwierząt albo kto
wie czy nie czegoś innego. Pamietam że, gdy chodziłam jeszcze do
Jagiellończyka do przed szkołą rónież często było czuć ten smród i proszę
dzisiaj nzalazłam ten artykulik
"Cuchnący kanał
Dziennik Łódzki
Mieszkańcom Sieradza dokucza fetor na ulicy Kościuszki. Chcą, żeby wreszcie
ktoś zrobił z tym porządek.
- To wstyd, żeby w centrum miasta śmierdziało jak na jakiejś zabitej deskami
wsi - irytuje się wyglądający na 30 lat przechodzień.
- No wiesz, jak możesz. Ale puściłaś bąka, fuj! - nastolatka strofuje swoją
koleżankę.
- Na mnie się nie patrz - oburza się czerwona z zażenowania dziewczyna. - To
nie ja. Chodź szybko dalej. W takim smrodzie lodów tu nie kupię.
Podobne scenki na ulicy Kościuszki w Sieradzu można zaobserwować niemal
codziennie. Wszystko przez fetor, który wydobywa się z kanalizacji
deszczowej. W tej sprawie co jakiś czas interweniują strażnicy miejscy,
których siedziba znajduje się kilkanaście metrów od źródła przykrego zapachu.
- Dwa tygodnie temu też to zrobiliśmy. Zadzwoniliśmy do sanepidu z prośbą o
sprawdzenie, czy z lodziarni, która znajduje się przy ulicy, nie są wlewane
do kanalizacji szybko psujące się substancje. Takie podejrzenia miały osoby,
które do nas dzwoniły z interwencją - tłumaczy Rafał Chmiela, komendant
Straży Miejskiej w Sieradzu. - Dyżurny zgłosił też sprawę do zakładu
wodociągów i kanalizacji. Obiecali, że przeczyszczą rury.
Kontrola sieradzkiego sanepidu w lodziarni wykazała, że wszystko jest w
porządku. W Miejskim Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji w Sieradzu
przekonują, że "na telefon" nie wykonują żadnych usług. Nawet od strażników
miejskich. Trzeba wystawić im zlecenie.
- Ktoś musi przecież zapłacić za przeczyszczenie kanalizacji. Ponieważ ulica
Kościuszki podlega powiatowi, to starostwo powinno zlecić nam taką usługę -
informuje Grzegorz Bartolik z sieradzkiego MPWiK. - Sądzę, że kosztowałaby
najwyżej 200 zł i zajęła około godziny. Przez kilka miesięcy powinien być
potem spokój.
Tomasz Sapiejka, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg, zdziwiony jest
stanowiskiem pracownika MPWiK. Mówi, że nie zamierza przesyłać do miejskiej
spółki żadnego zlecenia. Po pierwsze, bo jego pracownicy w tym roku
wyczyścili osadnik przy ulicy Kościuszki. Po drugie, kanalizacja jest
własnością MPWiK i jego zdaniem to przedsiębiorstwo powinno ją przeczyścić na
swój koszt.
Skąd bierze się smród na Kościuszki? Zapytaliśmy o to pracownika MPWiK.
Dowiedzieliśmy się, że na skutek podłączenia do odpływu deszczówki
kanalizacji sanitarnej z mieszkań w kamienicach. Także tej działającej w
siedzibie... straży miejskiej.
- To kłopot, jaki istnieje od lat w starej części miasta. Zostanie
zlikwidowany, gdy magistrat przeprowadzi planowaną budowę nowej kanalizacji -
przekonuje Grzegorz Bartolik."
Hmm ciekawa jestem czy w końcu coś się z tym zrobi bo smród tuż przy
lodziarni to przesada i nawet jeśli nikt nie znajdzie się odpowiedzialny to
już sam właściciel czy kamienicy czy lodziarni powinien chociaż zaiinwestować
te 200 zl w oczyszczanie, w koncu to jest w jego interesie zeby biznes sie
kręcił a tak tylko odstrasza.